Budujemy własne radio internetowe

W Tyfloświecie 2/2008 Michał Dziwisz pisał o tym, jak stać się internetowym radiowcem, o jaki sprzęt należy się postarać, oraz z jakiego oprogramowania skorzystać, aby to, co chcemy powiedzieć czy zagrać popłynęło w wirtualny eter. Po ośmiu latach spróbujemy powrócić do tematu od nieco innej strony. Zakładam, że wszyscy, zainteresowani radiem przez 8 lat nabrali doświadczenia i umiejętności, to też tym razem skupimy się na budowie własnego radia internetowego. Nie będzie to przepis krok po kroku, raczej studium przypadku, z którym zmagaliśmy się wraz z grupą znajomych budując http://www.radiodht.com, internetowe radio z muzyką taneczną. Wszystkich zainteresowanych naszą opowieścią w formie audio zapraszam do TyfloPodcastu, pozostałym życzę miłej lektury, startujemy!

Zastanów się, co właściwie chcesz robić i czy masz z kim to robić

Stworzenie radia internetowego nie jest rzeczą prostą, nie jest też zabawą tanią. Z tego powodu jest niezwykle ważnym, by nie robić tego samemu. Najlepiej znaleźć grupę osób, która podziela naszą wizję. Jeśli np. planujemy stworzenie stacji muzycznej, lubimy klasykę, a wszyscy nasi znajomi z radiowym zacięciem to miłośnicy rocka, mamy potencjalny problem. Nie ma jednak sytuacji bez wyjścia, czas antenowy zawsze można podzielić na bloki, lub wypracować inne kompromisowe rozwiązania, w końcu wszyscy robimy to po to, by dobrze się bawić prawda?

Niezwykle ważny jest także podział obowiązków, najlepiej będzie aby każdy zajmował się tym, w czym czuje się najlepiej, jeden techniką, inny muzyką, jeszcze ktoś np. promocją. Ważne jest by każdy w zespole znał swoje obowiązki i sumiennie się z nich wywiązywał, tylko w ten sposób uda się stworzyć coś, co nie będzie zabawką na kilka dni czy tygodni lecz projektem, który ma szanse się rozwijać i przyciągać zarówno słuchaczy, jak i nowych prezenterów.

Dobry Internet to podstawa

Na rynku usług hostingowych znajdziemy wiele ofert dla internetowych stacji radiowych. Osobiście nie spotkaliśmy jednak takich, których rozwiązania automatyzujące emisję byłyby satysfakcjonujące dla mnie. O ile serwer nadawczy z pewnością warto kupić, o tyle jeśli wszystko ma grać dokładnie tak, jak tego chcemy, najrozsądniej jest system emisyjny uruchomić na własnym sprzęcie. Konieczna jest do tego odrębna maszyna, pocieszające jest jednak to, że nie musi być to komputer nowy. Wystarczy poleasingowy HP lub Dell nawet taki sprzed 4 – 5 lat, który kupimy za kilkaset złotych. W tym miejscu uwaga, jeśli decydujemy się na zakup używanego sprzętu, najlepiej korzystać ze sprawdzonych firm, które handlują tego typu rzeczami. Komputery sprzedawane w takich miejscach są sprawdzane i otrzymujemy na nie kilkumiesięczną gwarancję, zwykle od 3 miesięcy do pół roku. Ważne jest również to, aby komputer znalazł się w miejscu ze stabilnym łączem internetowym. Zdecydowanie odradzam wszelkie rozwiązania bezprzewodowe, najlepszy jest Internet kablowy. Istotne jest również to, abyśmy mieli pełną kontrolę nad naszym łączem. Jeśli przyjdzie nam przekierować jakieś porty, powinniśmy móc to zrobić bez kłopotów. Każde zerwanie połączenia, to problem dla naszych słuchaczy, którzy przestaną słyszeć sygnał emitowany przez nasze radio. Kilka takich wtop z pewnością wybaczą, jeśli jednak będą one zdarzały się nagminnie, znajdą sobie inne, mniej zawodne w odbiorze radio.

System emisyjny

W 2008 roku polecaliśmy program Mairlist i nadal uważam, że to oprogramowanie daje bardzo dobre efekty antenowe. Niestety, kilka rzeczy od tamtego czasu uległo zmianie. Po pierwsze, Mairlist nie jest już darmowy nawet i do niekomercyjnego użytku. Po drugie, jego kolejne wersje są coraz mniej przyjazne dla niewidomych, a autor zagadnięty przeze mnie otwarcie wyznaje, że jest to zbyt mała grupa docelowa by dokumentnie przerabiać interface programu i dostosowywać go dla niej. Podobnie rzecz się ma z programem Sam Broadcaster, oprogramowanie to jest gorzej dostępne niż 8 lat temu. SimpleCast zmienił nazwę na SamCast i tu również pogorszyła się dostępność. Po złych informacjach przyszła pora na dobre. Mieszkający w Nowej Zelandii Ross Lewis oferuje wygodne w użyciu i bardzo dostępne oprogramowanie, pozwalające na zbudowanie własnego radia. Stationplaylist, to właśnie pod tą nazwą kryje się kilka modułów:

  • Studio – wygodne narzędzie do emisji ręcznej i automatycznej
  • Creator – Prosty, ale dość rozbudowany program do zarządzania bazą muzyczną, tworzenia playlist i raportów
  • VT Server – narzędzie do tzw. Voicetrackingu, czyli nagrywania wejść prezenterskich i osadzania ich w programie
  • Do stworzenia tzw. Radiowego samograja potrzebny nam będzie z pewnością moduł Studio i Creator, w zależności od potrzeb i zasobności portfela możemy skorzystać z wersji pro lub standard, szczegółowe porównanie oraz cenniki znajdują się na oficjalnej polskiej stronie SPL: http://stationplaylist.pl/. Warto w tym miejscu nadmienić, że wszystkie 3 wiodące czytniki ekranu tj. JAWS, NVDA i Window-Eyes posiadają dodatkowe skrypty, dzięki którym korzystanie z SPL jest jeszcze wygodniejsze. Skrypty takie pozwalają m. in. Na wygodniejsze przeglądanie playlisty, sprawdzanie dokładnych czasów emisji nagrań, informowanie na monitorze brajlowskim lub dźwiękiem o dobiegającym końca nagraniu lub jego konkretnej części np. intra. Dodatki dla WE i NVDA udostępniane są za darmo, za skrypty dla JAWS przyjdzie nam zapłacić

Baza muzyczna i kwestie z nią związane

Zakładając, że budujemy stację muzyczną, należy słów kilka powiedzieć o organizacji muzyki w stacjach radiowych. Każde radio zarządza swoimi zbiorami trochę inaczej, co podyktowane jest używanym oprogramowaniem czy fantazją dyrektora muzycznego, który odpowiada za kształt profilu stacji. Pewnym jest jednak to, że muzyka musi być podzielona na kategorie. Jakie, to już zależy od osoby, która podejmie się programowania muzyki w SPL Creatorze, jedni dzielą ze względu na tempo, inni na dekady, jeszcze inni i na to i na to, znam też przypadki dzielenia muzyki na stare, nowe i średnie. Podział na kategorie to jedno, to, jak dobierane są piosenki to jeszcze inna historia i nie da się tego zmieścić w jednym, krótkim artykule. Chciałbym jednak podkreślić konieczność dokładnego opisywania każdego nagrania. Im więcej parametrów, tym nasza baza będzie precyzyjniej oznaczona i pozwoli na skorzystanie z większej ilości kryteriów, wg których można układać i separować od siebie muzykę. Podstawowe informacje, które muszą znaleźć się przy opisie każdej piosenki to:

  • Artysta
  • Tytuł
  • Punkt startu
  • Punkt miksu

Kolejną rzeczą jest zarządzanie bazą w znaczeniu jej składowania. Jeśli nasi prezenterzy prowadzą audycje na żywo, warto, aby korzystali ze zbiorów zgromadzonych na komputerze emisyjnym, ewentualnie dodając swoje, pasujące do ogólnego formatu piosenki. Tu dla porządku dodam, że wolno nam korzystać tylko z tych nagrań, które pochodzą z oryginalnych nośników, używanie plików pobranych z Internetu jest proszeniem się o kłopoty. Bazę można udostępniać na wiele sposobów, jednym z nich jest stworzenie serwera FTP i przekazanie danych dostępowych do niego wszystkim prezenterom. Kolejny sposób to skorzystanie z jednej z usług chmurowych. Kierując się moim doświadczeniem w tym względzie powiem, że dobrze do takich działań nadaje się francuski HubiC. Wadą HubiCa jest brak możliwości przyznania różnych uprawnień różnym prezenterom, na skutek czego wszyscy będą mogli zarówno czytać, jak i zapisywać dane do udostępnionej bazy, z takich rozwiązań korzystajmy więc tylko w bardzo zaufanym gronie, a i to może nie uchronić nas od kłopotów. Dobrze pamiętam dzień, w którym jeden z naszych prezenterów postanowił przenieść zawartość bazy muzycznej w inne miejsce dysku swojego komputera, kasując tym samym jej całą zawartość z dysku maszyny emisyjnej. Taka sytuacja nauczyła mnie jednego, kopii zapasowych nigdy dość, osobiście korzystam z zainstalowanego na komputerze emisyjnym darmowego narzędzia Cobian Backup, które z pewnością zasługuje na osobny artykuł. W tym miejscu napiszę tylko, że kopia bezpieczeństwa wykonywana jest w moim przypadku na osobny serwer raz w tygodniu. To wystarczy, ponieważ w razie problemów mogę ją błyskawicznie przywrócić.

Dobre radio brzmi dobrze

Sygnał nadawany czy to w radiu naziemnym, czy internetowym nie powinien być podawany słuchaczowi bezpośrednio po opuszczeniu naszego miksera. Ze względu na różną dynamikę sygnałów takich jak muzyka, głos, itp. Konieczne jest spłaszczenie tj. zrównanie tej dynamiki. W artykule z 2008 roku wspominaliśmy o procesorach sumy i mikrofonów, w które dobrze jest się zaopatrzyć. W międzyczasie nieco zrewidowaliśmy swoje poglądy na ten temat, a i technologia także się zmieniła. Procesor mikrofonowy to coś, z czego nie powinniśmy rezygnować. Głos ludzki, szczególnie w przypadku audycji muzycznych po prostu wymaga odpowiedniego wzmocnienia. To, co warto moim zdaniem rozważyć gruntownie to wyposażanie się w sprzętowy procesor sumy. Oczywiście, coś tego naszego finalnego miksu musi pilnować, jeśli jednak zdecydujemy się na zakup SPL, możemy skorzystać z faktu, że program ten obsługuje moduły DSP napisane dla Winampa. Przez wiele lat powstało kilka interesujących rozwiązań, że wymienię choćby

  • Stereo Tool – uwaga, zalecane jest użycie wersji 3,53, nowsze mają poważne problemy z dostępnością
  • AudioProc
  • TOMASS LIMITER
  • Sound Solution
  • Audiostocker

Uwaga, na prawidłowe ustawienie kompresorów należy poświęcić sporo czasu, nie jest to rzecz jaką można wykonać w kilka minut, nie każdy także nada się do takich działań. Przy konstruowania odpowiednich nastawów należy wziąć pod uwagę przede wszystkim profil radia, inaczej bowiem ustawia się kompresję dla muzyki klasycznej (bardzo delikatna), inaczej dla współczesnych, tanecznych brzmień (zdecydowanie bardziej agresywna).

Dosyłanie sygnału prezenterów

Jeśli chcemy zachować unikalne brzmienie naszej stacji, wszyscy prezenterzy powinni przepuszczać swój sygnał przez nasz główny moduł emisyjny SPL. Możemy zrealizować to za pomocą pobocznego serwera Shoutcast, z którego Studio pobierze sygnał i wypuści go na nasz główny serwer, możemy także skorzystać z funkcji LineIn lub Microphone wewnątrz SPL. W tym drugim przypadku, konieczne będzie zaopatrzenie się w dodatkową kartę. Osobiście proponuję użyć do tego celu Virtual Audio Cable autorstwa Eugene Muzychenko, można także poszukać darmowych zamienników. W takiej konfiguracji ustawiamy wejście liniowe lub mikrofonowe w SPL jako naszą wirtualną kartę, a na tę samą kartę podajemy sygnał z jakiegoś programu do transmisji dźwięku w czasie rzeczywistym, może być to Teamtalk, FideliPhone lub dedykowane, płatne rozwiązanie.

Zaletą użycia wejścia mikrofonowego jest to, że SPL może takie pliki automatycznie archiwizować, wadą jest sposób w jaki to robi. Wynikowe pliki OGG są niekiedy wypełnione znacznikami czasowymi, czego nie lubią niektóre programy do odtwarzania. Przykrym efektem jest przeskakiwanie o znaczne partie materiału w momencie przewijania, jednak jeśli słuchamy całości takiego pliku, nic złego się nie dzieje.

Licencje, legalność

W świetle polskiego prawa, chcąc odtwarzać publicznie utwory chronione prawem autorskim, musimy uiszczać odpowiednie tantiemy na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania, w przeciwnym wypadku możemy zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Opłaty na rzecz wszystkich OZZ (ZAiKS, ZPAV, STOART) to co najmniej kilkaset złotych. Chcąc zaoszczędzić, możemy:

Zbudować nasze radio w oparciu o licencję Creative Commons, emitując tylko takie utwory, które są objęte taką licencją i ich twórcy zezwolili na bezpłatny, niekomercyjny ich użytek.

Możemy także skorzystać z ofert którejś z zagranicznych firm, oferujących serwery nadawcze razem z licencjami OZZ. Do tego typu instytucji należy choćby belgijskie Radionomy, czy kanadyjski Sonixcast. W przypadku Radionomy ich panel do zarządzania stacją radiową jest bardzo słabo dostępny, Sonixcast poradził sobie z tym zdecydowanie lepiej. Dla porządku wspomnę, że mimo tego, że w.w. instytucje deklarują opłacanie stosownych tantiem do OZZ, krąży wokół nich sporo kontrowersji. W 2016 Radionomy zostało pozwane przez wytwórnię Sony, natomiast w przypadku firmy Sonixcast zastrzeżenia do ich działalności ma niemiecka Gema, odpowiednik naszego ZAiKS.

Na zakończenie

Opisane tu zagadnienia to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Sami z radiem od strony praktycznej mamy do czynienia od 20 lat, wciąż się go uczymy, poznajemy nowe rozwiązania i nadal twierdzimy, że jeszcze mało wiemy. Mam nadzieję, że ten tekst połączony z tym sprzed 8 lat da czytelnikom ogląd na to, jak wspaniałą może być to pasją, a przy odrobinie szczęścia również i sposobem na życie. Budując własne radio internetowe zdobywamy wiele umiejętności praktycznych, poznajemy narzędzia na co dzień stosowane w tej branży, a przede wszystkim świetnie się bawimy. Powodzenia i miłego nadawania!

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków