LG Spirit

 

Od jakiegoś czasu nie mogę się oprzeć wrażeniu, że, przynajmniej jeśli chodzi o technologiczny postęp, niewidomi mają jednak szczęście. Jeszcze kilka, a już z pewnością kilkanaście lat temu, chcąc skorzystać z mówiącego telefonu komórkowego trzeba było brać pod uwagę koszt aparatu, a do tego, niejednokrotnie przewyższający wartość samego urządzenia, koszt oprogramowania do odczytu ekranu. Obecnie wiele się zmieniło i nie mówię tu już nawet o tym, co zrobił dla nas Steve Jobs, ale bardziej o tym, jaką przysługę inwalidom wzroku wyświadczyła firma Google, angażując się w rozwój czytnika ekranu TalkBack. Dzięki temu oprogramowaniu, z wersji na wersję w coraz lepszym stopniu możemy korzystać ze wszystkiego, co dzwoni, a w nazwie systemu operacyjnego ma „Android”. Praktyka w prawdzie okazuje się być nieco mniej atrakcyjna od teorii, ale i tak jest dobrze. Kupując telefon z Androidem możemy, za niewielkie pieniądze dostać w ręce urządzenie, z którego nie dość, że zadzwonimy, to jeszcze odbierzemy pocztę, poprzeglądamy Internet, posłuchamy muzyki i zrobimy wiele innych rzeczy, mając niejako w dłoni miniaturowy komputer.

Jakiś czas temu trafił w moje ręce telefon firmy LG, oznaczony symbolem Spirit. W niniejszym tekście postaram się opisać swoje wrażenia związane z używaniem tego telefonu i jego dostępnością dla osób niewidomych. Z góry zaznaczam, że od prawie 3 lat korzystam z telefonu firmy Apple i siłą rzeczy przyzwyczaiłam się do pewnych standardów, nie uprzedzajmy jednak faktów.

Parametry i wygląd urządzenia

W moje ręce trafił model oznaczony symbolem H420. Jest to telefon obsługujący 3G jako najszybszą prędkość połączenia, tak więc z pewnością nie będą z niego zadowoleni ci, którzy szukają urządzeń działających w technologii LTE. Dla takich osób LG przewidział jednak również odpowiedni model z serii spirit, przyjdzie nam za niego po prostu nieco drożej zapłacić. Wymiary telefonu to 133,25 mm wysokości, 66,12 mm szerokości i 9,95 mm grubości. Telefon zasilany jest standardową baterią typu Li-Ion o pojemności 2100 mAh, co wg producenta pozwala na 4 godziny rozmów, oraz 100 godzin czuwania, wszystko przy włączonym module 3G. Wyposażenie urządzenia jest standardowe i niczym nie odbiega od powszechnie przyjętych norm. W pudełku dostajemy ładowarkę, kabel USB i niewielkie douszne słuchawki, charakteryzujące się przeciętnym, niczym nie wyróżniającym się dźwiękiem. Biorąc telefon w dłoń trudno nie odnieść wrażenia, że za moment urządzenie nam z niej wypadnie. Telefon jest dość szeroki i prawdę mówiąc, gdy trzymam go przy uchu, zmuszona jestem dość mocno zacisnąć na nim chwyt. Spowodowane jest to prawdopodobnie specyficznym, zaokrąglonym od dołu kształtem urządzenia, który producent był zmuszony zastosować z jednego, prostego powodu. Otóż, będzie to zła informacja dla miłośników słuchania muzyki z telefonu, głośnik urządzenia umieszczony jest na jego spodniej ściance. Gdy to zauważyłam, byłam święcie przekonana, że oznacza to kompletną katastrofę jeśli chodzi o odtwarzanie dźwięków z telefonu, leżącego np. na stole. Okazało się, że nie jest aż tak źle. Zaokrąglony spód urządzenia przepuszcza część częstotliwości, pozwalając na zrozumienie tego, co odtwarza telefon. Oczywiście, kiedy podniesiemy LG Spirita ze stołu nagle okaże się, że dźwięk nabrał więcej wyrazu i jest znacznie głośniejszy. Zatrzymajmy się jednak jeszcze na chwilę przy tylnej ściance omawianego telefonu, bo właśnie tam producent zdecydował się umieścić jedyne fizyczne przyciski urządzenia. Są to klawisze regulacji głośności i znajdujący się między nimi, pozwalający na włączenie telefonu, wypukły przycisk power. Tak, nie mylicie się Państwo. Urządzenie nie posiada żadnych więcej fizycznych klawiszy! Czy jest to jednak aż tak wielki problem? Moim zdaniem, nie. Oczywiście nie mam tu zamiaru nikogo przekonywać, że nie byłoby prościej, gdyby telefon miał fizyczne przyciski „back”, „Home” i „Ostatnie Aplikacje”, bo z pewnością ułatwiłoby to zadanie, szczególnie osobom mniej sprawnym manualnie. Skoro jednak mamy to, co mamy, a właściwie nie mamy, to nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Opisywane wyżej dotykowe klawisze są dość duże i łatwo trafić w nie palcem. Jest to proste do tego stopnia, że uruchomienie TalkBacka za pomocą trzykrotnego wciśnięcia wirtualnego klawisza „Home” było dla mnie kłopotliwe tylko przy 2 pierwszych podejściach. Skoro już jesteśmy przy wyglądzie urządzenia, należy także wspomnieć o tym, jak też dostać się do jego środka choćby po to, by włożyć kartę SIM czy baterię, która w momencie, gdy telefon trafia w nasze ręce znajduje się w osobnym, foliowym woreczku. Spodnia ścianka telefonu to plastikowa klapka, którą należy po prostu podważyć i zdjąć z urządzenia. Telefon posiada nawet specjalne wyprofilowane zagłębienie, w które możemy wsunąć paznokieć, kiedy aparat leży ekranem do dołu w pozycji, w której przyciski są dalej od nas, znajduje się ono na lewym boku, bliżej dolnej krawędzi urządzenia. Plastikowa klapka wykonana jest z dość miękkiego tworzywa, to też należy uważać, by zbyt częstym zdejmowaniem po prostu jej nie złamać. Gdy już dostaniemy się do środka, znajdziemy komorę baterii, a także sloty na kartę SIM i Micro SD. Skoro mowa o karcie SIM, to warto wspomnieć o tym, w jaki sposób umieścić ją w urządzeniu. Zakładamy, że telefon kładziemy prostopadle przed sobą tak, że slot na kartę znajduje się bliżej prawej ręki, w takim przypadku ścięty róg karty Sim powinien być umieszczony po naszej lewej ręce, skierowany od nas w stronę telefonu.

Praca z telefonem

Jak już napisałam we wstępie, od 3 lat korzystam z systemu iOS firmy Apple i przyzwyczaiłam się do tego, że telefon po prostu wyjmujemy z pudełka, konfigurujemy i wszystko działa. O Androidzie słyszałam różne opinie, od skrajnie optymistycznych, poprzez zrównoważone w rodzaju „jest dobrze, ale mogłoby być lepiej” do narzekań użytkowników, którzy ze swoim nowo nabytym telefonem nie byli w stanie zrobić praktycznie nic. Tu oczywiście nie bez znaczenia jest niejednorodność systemu Google Android. O ile w iPhone sprawa jest prosta, jedno urządzenie jeden system, no, ewentualnie o wersję wcześniejszy w przypadku starszych modeli, o tyle w przypadku systemu Google sporo do powiedzenia mają także producenci, którzy mogą w znacznym stopniu modyfikować oprogramowanie swoich urządzeń wg własnego pomysłu na to, co użytkownikowi potrzebne do szczęścia.

Do startu gotowi? 2 Palce!

W przypadku telefonu LG Spirit sytuacja nie wygląda najgorzej, przynajmniej na pierwszy rzut oka, a właściwie ucha. Telefon wyposażony jest w system Android 5, wydany pod kodową nazwą Lolipop. W tym, jak i kilku wcześniejszych wersjach systemu, możliwe jest aktywowanie TalkBacka poprzez położenie 2 palców równolegle do siebie na ekranie i przytrzymanie ich tam przez chwilę, aż do uruchomienia czytnika ekranu. Za pierwszym podejściem ta sztuka mi się nie udała, być może ekran urządzenia źle rozpoznał dotyk. Drugie podejście okazało się jednak sukcesem i LG Spirit przemówił do mnie angielską syntezą mowy Google TTS. I to tak naprawdę pierwsza i ostatnia pozytywna rzecz, jaka spotkała mnie na etapie konfiguracji telefonu. Niestety, w przypadku telefonu LG Spirit, a pewnie i w przypadku większości urządzeń z systemem Android, na pokładzie obecna jest tylko i wyłącznie anglojęzyczna synteza mowy. Reszta dociągana jest z sieci w momencie, gdy się z nią połączymy. Ponieważ, jak każdy, dbający o bezpieczeństwo swojej domowej sieci użytkownik wprowadziłem na routerze dość solidne hasło, będące kombinacją liter i cyfr, proszę sobie wyobrazić moją frustrację, gdy musiałam wpisać je na dotykowej klawiaturze telefonu. Nie wynikało to jednak bynajmniej z lęku przed ekranem dotykowym, a raczej z tego, że wprowadzanie znaków trzeba było wykonywać dosłownie na ślepo. W domyślnej konfiguracji z klawiaturą LG telefon bowiem skutecznie strzeże swoich tajemnic i w polach haseł nie pozwala na informowanie użytkownika nawet o tym, na jakim znaku znajduje się jego palec. Oczywiście, TalkBack posiada funkcję umożliwiającą odczytywanie znaków w takich polach, możemy także ratować się podpięciem słuchawek, działa to jednak połowicznie. W takiej sytuacji klawiatura nadal jest dla nas zbiorem punktów, jednak po oderwaniu palca TalkBack wypowiada literę, którą wprowadziliśmy, a nawet od czasu do czasu zdarza mu się wyjść z konspiracji i powiedzieć coś innego niż „punkt” w momencie, gdy palec nasz znajduje się na jakimś znaku. Chciałabym w tym miejscu napisać, że po wielu trudach, znojach i rzuceniu kilkudziesięciu nieparlamentarnych słów w stronę telefonu i jego producentów wróciłam z tarczą. Niestety, poddałam się i wyłączyłam szyfrowanie swojej bezprzewodowej sieci, a za sukces mogę jedynie uznać wprowadzenie hasła do swojego konta Google, z którym poradziłam sobie po około 2 godzinach.

A jak się z tym pracuje?

Całkiem, całkiem dobrze. Pomijając kłopoty na starcie szczerze powiem, że przesadnie obawiałam się pracy z Androidem. W przypadku LG Spirit telefon całkiem żwawo reaguje na polecenia, zamyślić zdarza się mu jedynie w przypadku bardziej obciążających zadań lub aktualizacji oprogramowania. Gdyby ktoś podobnie, jak ja, korzystał z telefonu z systemem Android po pracy z iOS-em, zwróci z pewnością uwagę na nieco inny sposób reagowania ekranu na dotyk. Z rozmów z kilkoma osobami o podobnych doświadczeniach wysnułem jeden wniosek, którym teraz chciałbym się podzielić. Telefony z Androidem nieco wolniej reagują na dotknięcie ekranu, przez co możemy mieć wrażenie, że w porównaniu do systemu Apple reagują nieco bardziej opieszale na nasze polecenia. To jednak tylko złudzenie, bowiem np. gest przesuwania jednym palcem w lewo lub prawo działa równie szybko. Inna rzecz, że w przypadku telefonu LG Spirit bardzo często zdarza się, iż po wykonaniu takiego gestu nie jest możliwe aktywowanie danego elementu poprzez dwukrotne stuknięcie jednym palcem, co przecież powinno mieć miejsce. Jeśli tak się zdarzy, musimy niestety poszukać elementu, który chcemy uaktywnić za pomocą tzw. Mechanizmu eksploracji, polegającego na przesuwaniu jednym palcem po ekranie, efektem czego jest odczytywanie przez TalkBack aktualnie dotykanych elementów. Gdy namierzymy już to, czego szukamy, wystarczy unieść palec i dwukrotnie stuknąć w ekran, wówczas wszystko powinno zadziałać.

Kolejnym problemem LG Spirit jest jego ekran blokady, mogący być nie małym wyzwaniem dla osób mniej sprawnych manualnie. Chcąc odblokować telefon, należy wcisnąć klawisz power, następnie odszukać element nazwany „Odblokowanie suwakiem” i przesunąć go w górę. Rzeczą, na którą jeszcze chciałabym zwrócić uwagę w przypadku opisywanego w niniejszym artykule urządzenia jest aplikacja Telefon, która jest nieco dezinformująca. Otóż, załóżmy, że chcemy wybrać numer telefonu najstarszym sposobem świata, czyli ręcznie wpisując go z numerycznej klawiatury. Przechodzimy zatem do aplikacji telefon, i na zakładce „wybierz numer” zgodnie z jej przeznaczeniem używamy standardowych przycisków, pozwalających nam na wprowadzenie pożądanego numeru. Tu jedna uwaga, aby wprowadzić wybraną cyfrę nie wystarczy umieścić na niej palec i puścić, musimy ją potwierdzić za pomocą dwukrotnego stuknięcia. To jednak jest jeszcze dość logiczne. Tym, co z logiką ma niewiele wspólnego, jest umieszczony poniżej klawiatury telefonu przycisk „ustawienia połączeń”, który należy nacisnąć, aby wybrać numer.

Wspominałam, że LG Spirit jest telefonem, niekiedy kiepsko reagującym na aktywację elementu wybieranego za pomocą gestów. O ile nie jest to aż tak problematyczne w przypadku standardowych aplikacji, o tyle strony internetowe to zupełnie inna bajka i to bynajmniej nie z happy endem. Każda strona www wygląda inaczej w zależności od tego, jak zaprojektował ją webmaster. Użytkownik TalkBacka ma niewiele gestów, dzięki którym może poruszać się po jej poszczególnych elementach. Nie rzadko bywa tak, że docieramy do bardzo odległego odnośni ka na przeglądanej przez nas stronie i już, już chcemy go uaktywnić przez podwójne stuknięcie. Niestety, okazuje się, że to akurat ten moment, w którym to stuknięcie postanowiło nie zadziałać. Jedyny ratunek w takiej chwili to eksploracja i nadzieja, że uda nam się odnaleźć poszukiwany element w racjonalnie krótkim czasie. Tu jeszcze jedna uwaga dotycząca wygody pracy z LG Spirit. Chodzi o  ekran odbierania połączenia. O ile w momencie, gdy telefon leży sobie spokojnie i czeka, aż ktoś zechce z nami porozmawiać, przyjęcie rozmowy nie stanowi większego wyzwania, o tyle, gdy jesteśmy w trakcie pracy z jakąś aplikacją i pojawi się nadchodzące połączenie, znowu kłania nam się Eksploracja. Musimy, zakładając że telefon trzymamy standardowo, ekranem do nas, zlokalizować okienko informujące o przychodzącym połączeniu, zazwyczaj wyskakuje ono w lewym, górnym rogu ekranu. W tym właśnie okienku znajdziemy niezbędny przycisk, pozwalający na przyjęcie rozmowy. Odrzucenie jest znacznie prostsze, wystarczy bowiem nacisnąć przycisk power.

Nie jest źle, choć mogłoby być lepiej

Jeśli ktoś szuka taniego, bo kosztującego około 600 PLN telefonu, z którym osoba niewidoma będzie w stanie w większości przypadków bezboleśnie pracować myślę, że kandydatura LG Spirit jest warta rozważenia. Nie będzie to urządzenie, z którym każdy poradzi sobie bez problemów. Konieczność pracy z wirtualnymi, dotykowymi przyciskami i dość częstego korzystania z eksploracji może wystraszyć i pewnie słusznie osoby mniej sprawne manualnie. Jeśli komuś jednak nie brakuje cierpliwości, jest otwarty na nowe wyzwania, a przy tym nie chce być zmuszony do kompletowania całego zestawu aplikacji na nowo, to z opisywanego tu aparatu powinien być zadowolony. Aplikacje oferowane przez LG są całkiem dostępne, i mimo występujących niekiedy problemów i dezinformacji, jak choćby w przypadku ekranu wybierania numeru, wszystko to jest możliwe do zapamiętania i nauczenia się, a jeśli już faktycznie spędza nam to sen z powiek, zawsze możemy pokusić się o zamienniki, jakich wiele w sklepie Google. A problem wstępnej konfiguracji telefonu? Cóż, teraz będę niepoprawna politycznie i zwyczajnie napiszę, że zawsze można poprosić kogoś o pomoc, w końcu robimy to tylko raz, prawda?

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków