Na bezrybiu i rak ryba

 

Od dłuższego już czasu śledzę z ogromnym zainteresowaniem wszelkie doniesienia dotyczące prac nad tanimi rozwiązaniami, które być może dadzą nam takie brajlowskie czytniki treści cyfrowych, że użytkownik będzie mógł je kupić bez korzystania ze specjalnych dotacji, czy jakkolwiek inaczej realizowanej pomocy z zewnątrz. Początki są zawsze bardzo entuzjastyczne. W miarę jednak jak prace postępują okazuje się, że założone parametry techniczne nie zadowalają użytkowników końcowych, że wreszcie zapowiadana, niska cena nijak nie da się utrzymać bez drastycznego cięcia oczekiwań co do jakości produktu.

Podczas ostatniej konferencji CSUN wielkie nadzieje wzbudził Orbit Reader. Ten tani czytnik brajlowski ma w założeniu dać użytkownikom pisma brajlowskiego możność czytania brajlem i robienia notatek. Urządzenie ma ponadto mieć możność służenia nam w charakterze terminala brajlowskiego, który poprzez łącze USB, a także za pośrednictwem Bluetootha, połączy się z komputerem czy urządzeniem mobilnym. Cena urządzenia wydaje się być bardzo obiecująca. Wedle moich szacunków ta 20-znakowa linijka brajlowska może w Polsce kosztować mniej niż 5.000 złotych. Brzmi bardzo obiecująco nieprawdaż? Obraz przestaje jednak być optymistyczny, gdy zaczynamy się przyglądać szczegółom.

Brajl będzie się odświeżał powoli – 20 znaków to około pół sekundy. Ale, o ile to nie będzie stanowiło wielkiego problemu, zwłaszcza dla początkujących brajlistów, którzy i tak nie znają uczucia płynności czytania, o tyle hałas generowany podczas produkowania każdej kolejnej linii tekstu może być denerwujący.

Urządzenie będzie duże i ciężkie. Spełni więc być może swoje zadanie jako pomoc w czytelni, do której przychodzą osoby niewidome, ale z pewnością nie będzie dobrym rozwiązaniem dla biegającego z wykładu na wykład studenta.

Na koniec trzeba powiedzieć, że twórcy Orbit Readera, walcząc o obniżenie kosztów, zrezygnowali z umieszczenia w linijce brajlowskiej klawiszy sprowadzania kursora, a co za tym idzie przydatność tego urządzenia jako terminala brajlowskiego wydaje się być mocno dyskusyjna. Wobec powyższego wspominanie o rezygnacji z wszelkich walorów natury estetycznej, o zamiarze sprzedawania czytnika bez własnego futerału, to jedynie niepotrzebny gwóźdź do przysłowiowej trumny. Jakkolwiek intencje twórców tego rozwiązania są szlachetne i godne pochwały, a linijka brajlowska kosztująca tak mało może rzeczywiście sprawić, że korzystanie z treści cyfrowych z użyciem pisma brajlowskiego stanie się bardziej dostępne, musimy jednak z przykrością stwierdzić, że jakość proponowanego produktu końcowego jest trudna do przyjęcia, że więc i ta próba chyba nie do końca się udała.

Źródło: http://www.aph.org/research/orbit-reader-20-details/

Opracował Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków