Niewidomi na linii frontu

Niewidomy żołnierz - Bojko Alieksiej Fiedorowicz

Letni, zasypany pyłem topolowym Petersburg. Szerokie puste, pachnące kurzem i pastą do podłóg korytarze budynku Petersburgskiego Muzeum Historii Rosyjskiego Związku Niewidomych. Na ścianach socrealistyczne płaskorzeźby związane z tematyką pracy i edukacji niewidomych. Dziesiątki razy przechodziłem tędy do pomieszczeń Biblioteki Tyflologicznej na ul. Szamszewa (Шамшевa) Dziś dzień szczególny - po lastrikowych schodach wbiegam ścigając się z rozklekotaną, trzeszcząca windą na drugie piętro - do muzeum tyflologicznego. Przyciskam guzik dzwonka na futrynie dostojnych, wielokrotnie malowanych drzwi. Czekam cierpliwie wiedząc, że gospodyni tego miejsca musi dojść z sali depozytoryjnej do właściwego muzeum. Z biblioteki, piętro niżej dobiega jednostajny dźwięk pracującej maszyny, drukującej brajlowskie arkusze jakiejś książki. Zły jak osa usiłuję uruchomić zacinający się dyktafon, żeby nie uronić nic ze słów arcyciekawie opowiadającej Galiny Władimirowny (Галинy Владимировнy) - kustosza tego niezwykłego miejsca.

Bywałem już w tym muzeum wielokrotnie. Znam na pamięć zgromadzone tutaj przez lata niespotykane w innych częściach świata kolekcje tyflologiczne  i wspaniałe depozytoria z książkami z okresu przedbrajlowskiego, wydawanymi przez Annę Adler. Pamiętam dziesiątki godzin spędzonych nad reliefowymi starodrukami autorstwa samego Valentina Hauyi z naniesionymi zielonym atramentem uwagami carycy Marii Aleksandrowny. To tutaj studiowałem koncepcję pierwszego rosyjskiego elementarza do nauki brajla.

Dzisiejsza wizyta jest jednak szczególna. Będziemy rozmawiać o niewidomych mieszkańcach Petersburga (wtedy jeszcze Leningradu), którzy byli żołnierzami. Tak - niewidomi byli żołnierzami!

Jest 8 września 1941 roku. Wojska niemieckie zamknęły pierścień oblężenia wokół Leningradu. Rozpoczęła się straszna, trwająca prawie 900 dni, okupiona niemalże milionem śmiertelnych ofiar mieszkańców miasta - blokada. Znaczna część mieszkańców miasta nad Newą została do tego czasu ewakuowana. Z wielu powodów jednak grupa około 300 niewidomych pozostała w mieście i jak reszta mieszkańców uczestniczyła na miarę swoich możliwości w obronie miasta.

Urządzenie do wychwytywania dźwiękówPrzede wszystkim wytwarzali na potrzebny wiecznie głodnego frontu przedmioty, jakie mogli, mimo swego kalectwa, wykonywać. W specjalnie przystosowanych pomieszczeniach, w piwnicach i na korytarzach budynków, gdzie w tej chwili jestem wykonywano więc wojłokowe, jednoplaczaste rękawice, mające chronić ręce żołnierzy przed potężnymi mrozami. Wytwarzano ze sznurków i resztek materiałów płóciennych i brezentowych sieci maskujące, zarówno dla żołnierzy zwiadu, jak i dla maskowania sprzętu wojskowego. To tutaj powstawały szczotki i wyciory do czyszczenia luf armatnich. Pracowite ręce wykonywały materiały opatrunkowe dla rannych. Mieszkający tu niewidomi artyści występowali z koncertami dla oddziałów frontowych. To stąd, pod ostrzałem niemieckich dział, niewidome panie z ciężkimi brajlowskimi książkami przemykały się do pozbawionych prądu szkół i przedszkoli, aby czytać dzieciom.

Wystarczy zamknąć oczy, aby zobaczyć siedzące obok mnie na schodach cienie postaci sprzed prawie siedemdziesięciu lat, pracowicie, tylko za głodowe racje wyżywienia wykonujące to, co potrafią...

Niewidomy żołnierz - Sieriebriennikow Gawrił FiodorowiczOprócz permanentnego artyleryjskiego ostrzału oblężonego miasta straszne i niosące wielkie straty dla mieszkańców były bombardowania. Lata drugiej wojny światowej obfitowały w liczne wynalazki związane działaniami wojennymi i z obronnością. Jednym z tych wynalazków był opracowany i stosowany przez Anglików radar, pozwalający odpowiedni wcześniej wykryć zbliżające się niemieckie samoloty i podejmować działania obronne. Oblężony Leningrad nie znał tej (będącej zresztą i w Anglii tajemnicą) technologii. Do wykrywania nadlatujących samolotów używano (podobnie jak i na innych frontach II wojny światowej) specjalnych urządzeń nazywanych akurat w Rosji "chwytaczami dźwięków" (zwukoułowitiel). W zależności od typu, urządzenie składało się z czterech, a niekiedy z ośmiu wykonanych z blachy około metrowej długości tub. Były one połączone w swej końcowej, węższej części rurami mającymi swoje zakończenie w jednym elemencie będącym miejscem, gdzie przykładano ucho w celu wsłuchiwania się w przestrzeń. Tuby te, były nakierowywane na odcinek frontu, z którego spodziewano się ataku nieprzyjaciela. Te, powiedzielibyśmy dzisiaj, prymitywne urządzenia akustyczne spełniały swoja funkcję, informując wcześniej o nadlatujących samolotach wroga i dając możliwość przekazania informacji o tym do baterii obrony przeciwlotniczej. Problem polegał jednak na tym, iż czas od wysłyszenia dźwięku do przekazania informacji o tym był stosunkowo krótki...

Maszyna do wychwytywania dźwięków 2Zwrócono wtedy uwagę na wyjątkową wrażliwość słuchową osób niewidomych. Komenda bronionego miasta zwróciła się do leningradzkichch niewidomych z prośbą o pomoc w tym zakresie. Odzew środowiska był niespodziewanie wielki!! Mimo bezpośredniego ryzyka śmierci  na zewnętrznych liniach obrony do bezpośredniego wzięcia udziału w tej służbie zgłosili się praktycznie wszyscy niewidomi - zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Wybrano czterdziestu samodzielnie poruszających się, zdrowych (o ile można tak było nazwać zagłodzonych oraz w większości chorych na dystrofię) niewidomych i przeprowadzono szkolenie w zakresie obsługi akustycznych urządzeń nasłuchowych oraz podstaw zachowani się na polu walki. Z tej grupy ostatecznie 12 mężczyzn zostało zakwalifikowanych do uczestnictwa w działaniach wojennych, otrzymało umundurowanie i w stopniach sierżanta rozpoczęło służbę na linii frontu. Służbę pełniono zmianowo, zawsze w parach - osoba niewidoma - zwana później "słuchaczem" oraz widząca będąca także operatorem tub nasłuchowych i telefonistą. Szybko okazało się, iż informacje przekazywane z punktów nasłuchowych obsługiwanych przez niewidomych były nie tylko wcześniejsze niż z innych punktów, ale także bardziej precyzyjne. Na podstawie odległych szumów potrafili ocenić nie tylko kierunek nalotu, ale także potencjalną ilość samolotów oraz to, czy są to samoloty bombardujące czy tylko zwiadowcze.

Nie wszyscy ze "słuchaczy" przeżyli straszny czas blokady Leningradu. Nie wszystkie nazwiska tych bohaterskich ludzi zachowały się do naszych czasów. Wiemy, iż niektórzy z nich zostali wyróżnieni  najwyższymi odznaczeniami za odwagę i bohaterstwo na polu walki - miedzy innymi Jakow Lwowicz Zobin (Яков Львович Зобин) i Aleksiej Fiodorowicz Bojko (Алексей Федорович Бойко). Dzięki starym fotografiom możemy dziś spojrzeć na ich twarze... Spojrzeć z szacunkiem  za ich odwagę i poświęcenie....Niewidomy żołnierz - Zobin Jakow Lwowicz

Szczęka potężny klucz w zamku drzwi do muzeum. Bielusieńka jak gołąb Galina Władimirowna wita mnie z nakazującym ciszę palcem na swoich ustach. Wchodź, masz szczęście - mówi szeptem - jest Natalia Piotrowna, nasza, niewidoma. Przeżyła blokadę i zaraz zacznie opowiadać jak to było.

Marek Jakubowski

Źródło fotografii:

Fotografie autora i kolekcje Muzeum Tyflologicznego w Petersburgu

http://waralbum.ru/154023/

 

 

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków