Muzyka jest z pewnością czymś, czego lepiej słuchać, niż o tym pisać. Czasem zdarza się jednak tak, że i tu znajdzie się coś, czym po prostu warto podzielić się z resztą czytelników. Tak też jest i w tym przypadku. Jako perkusista z 13-letnim niemal stażem, mam pewne doświadczenie w tej jak że cudownej dziedzinie spędzania codziennego czasu, zarabiania i utrzymywania się, ale przede wszystkim rozwijania własnego talentu i kunsztu, z jakim tworzymy. Chciałbym od razu zaznaczyć, że moje podejście do muzyki jest bardzo osobiste, skrajnie powiązane z uczuciami i całą gamą przeżyć, które towarzyszą mi w każdym dniu obcowania z tą formą sztuki.
Na bębnach gram już dość długo i pamiętam, że zakochałem się w nich niemal od pierwszego wejrzenia. Czas leci, a sprzęt dla perkusistów również pędzi, rozwijając skrzydła i osiągając nowe poziomy zaawansowania technologicznego. Ten artykuł nawiązywać będzie do jednej z odnóg tego, co dzieje się w świecie perkusji, a nosi ona nazwę bębny wirtualne.

Czym właściwie jest perkusja?

Pisząc krótko i możliwie obrazowo, perkusja to zestaw bębenków i blach, określanych często mianem talerzy. W praktyce to bardzo obszerny temat, rozgałęziający się na inne, osadzone w tej grupie instrumenty. Ksylofon, wibrafon, tamburyno czy typowe kotły to kilka przykładów. Wszystkie te instrumenty doczekały się swoich elektronicznych odpowiedników. Mówiąc wprost, mamy możliwość grać na tym wszystkim, używając po prostu komputera z kilkoma niezbędnymi narzędziami w formie sprzętu i oprogramowania. Można grać, używając klawiatury sterującej MIDI lub specjalnych bębnów (również MIDI). Bębny takie są rozpowszechniane na rynku przez kilka wiodących firm. Najpopularniejsze, ale i za razem jedne z droższych sygnowane są znakiem firmy Roland. Oczywiście, początkujący perkusista, chcąc wyposażyć się w wirtualne instrumentarium nie musi od razu wydawać kroci, na rynku są także i tańsze alternatywy, jednak ich wykonanie pozostawia znacznie więcej do życzenia. Taka perkusja elektroniczna, w połączeniu z komputerem PC i odpowiednimi programami daje naprawdę niesamowite możliwości.
>h3>Programowe bębny

Osobiście znam tylko kilka przodujących firm w dziedzinie wirtualnych instrumentów w formacie VST.
Pierwsza z nich, Toontrack, to zespół ludzi, którzy naprawdę wiedzą, co znaczy grać na bębnach i programować je tak, by brzmiały naprawdę realistycznie pod palcami czy pałeczkami użytkownika. W skład zespołu wchodzą programiści, ale przede wszystkim perkusiści, co gwarantuje bardziej niż zadowalający efekt ich pracy. Niestety, sprawdza się w tym miejscu powiedzenie, że efekt kosztuje. Za program Superior Drummer 2.0, będący największym i jednocześnie najlepszym brzmieniowo zestawem perkusyjnym, przyjdzie nam zapłacić około 1000 złotych.
Co do samego brzmienia, każdy bęben czy blaszka jest dobrze zsamplowana. wybrzmiewa realistycznie, oddaje w pełni dynamizm i naprawdę większości słuchaczy będzie w całym miksie trudno stwierdzić, że to bębny elektroniczne. Możemy dodatkowo wybrać sobie werbel, racktomy, floortomy, każdą blaszkę z osobna. Cały zestaw możemy modyfikować, gdyż nagranych zostało całkiem sporo elementów, wśród których każdy chyba znajdzie coś dla siebie. Podstawowy zestaw posiada również możliwość zdjęcia sprężyn z werbla czy też zamiany pałek na rózgi i miotełki, miły gest w stronę użytkowników, szkoda tylko, że nie działa na wszystkich innych zestawach.
Superior Drummer 2.0 posiada również liczną kolekcję wydanych na przestrzeni lat dodatków, każdy z nich to kwota w granicach kilkuset złotych. Dodatki te wprowadzają do naszej biblioteki kolejne zestawy i sample, oparte na różnych gatunkach muzycznych. Od Metal Foundry, zajmującego 35 GB rozszerzenia dla tych długowłosych i nie tylko, chcących i mających w duszach ostrzejsze brzmienia, przez jazzowe zestawy, po zupełnie elektroniczne maszyny perkusyjne dla staroszkolnych maniaków.
Sam interface jest praktycznie niedostępny dla osób niewidomych. Jedyne, co możemy zrobić, to wybierać zestawy perkusyjne z gotowych presetów i przy użyciu Jawsa modyfikować ich pojedyncze elementy. Czy nie da się tego ominąć? Da się, na dwa sposoby. Korzystając z Jawsa i modyfikując odpowiednio pliki konfiguracyjne lub kontaktując się z człowiekiem, który zajmuje się dostosowywaniem instrumentów VST dla osób niewidomych (Gianluca Apollaro, pochodzący z Włoch, tworzy i sprzedaje skrypty, które pomagają w nawigowaniu po wtyczkach VST, osiągalny jest na Twitterze, pod nickiem leowyatt1988).
Kolejna propozycja dla miłośników perkusji pochodzi od firmy XLN Audio, oferującej produkt o nazwie Addictive Drums. Osobiście muszę stwierdzić, że mniej podoba mi się ich efekt od wyżej opisanych bębnów od Toontracka. Na taką ocenę ma wpływ fakt, że ten pierwszy zestaw został nagrany znacznie lepiej, z użyciem wyższej klasy mikrofonów, oraz wydaje się, że do całego procesu rejestracji przyłożono się zdecydowanie bardziej starannie. Addictive Drums jest za to tańszy mniej więcej o połowę, co może być sporym plusem dla większości, szczególnie stawiających swoje pierwsze kroki perkusistów. Ponadto dostępnych jest również kilka dodatków, które potrafią rozbudować instrument, wnosząc do naszej twórczości powiew świeżości. W obecnej wersji 2.0 główny interface wtyczki VST jest zupełnie niedostępny dla niewidomego użytkownika. Nadzieją ponownie jest w tym przypadku Gianluca Apollaro i jego skrypt do programu JAWS.
W swoim życiu testowałem kilka innych wtyczek VST,  ale mówiąc szczerze, żadna nie pozostała długo w mej pamięci. Wirtualną perkusję stworzyć próbowało wielu, lecz zwykle efekty były poniżej przeciętnej. Z pewnością okazuję się w tym miejscu bardzo wybredny, jednak lata doświadczenia zrobiły swoje i pozwalają mi mieć w tej materii konkretne, sprecyzowane oczekiwania. Do tej pory, Toontrack oraz XLN audio potrafiły sprostać przynajmniej części moich oczekiwań.

Podsumowanie

Jeśli, szanowny Czytelniku, jesteś perkusistą, któremu brak miejsca na akustyczny instrument, lub chcesz po prostu poćwiczyć w słuchawkach na uszach, nie przeszkadzając innym, to instrumenty VST pod postacią bębnów będą idealnym rozwiązaniem. Mam nadzieję, że każdy wyciągnie z tego coś dla siebie. Na koniec jedna, bardzo ważna uwaga: Mimo, że wirtualne perkusje są coraz lepsze i brzmią bardzo, bardzo dobrze i realistycznie, pamiętajmy, że nic nie zastąpi prawdziwych, akustycznych bębnów.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top