Brajl bez pomocy specjalistów

 

Jednym z argumentów przeciwko kierowaniu dzieci niewidomych do szkół masowych wraz z zdrowymi rówieśnikami było do niedawna słuszne twierdzenie, że nauka brajla wymaga znającego to pismo nauczyciela, który ponadto posiada wiedzę o tym, jak brajla nauczyć. Wygląda na to, że i w tej dziedzinie bariera została przełamana. Alex Tavares z Harvard’s Innovation Lab opracował urządzenie, które pozwoli każdemu, kto chce lub ma taką potrzebę, samodzielnie bądź z niewielką pomocą nauczyć się brajla.

W urządzeniu zastosowano rozwiązania wykorzystywane do interakcji z ekranami dotykowymi.

Jak to działa? Wyobraźmy sobie tablicę z okienkami, w których można umieszczać elementy z literami brajlowskimi. Gdy uczeń dotyka litery, słyszy odpowiadający jej dźwięk generowany za pomocą mowy syntetycznej. Istnieje możliwość włączenia trybu, w którym uczeń usłyszy punkty składające się na dotykaną literę. Litery można układać w okienkach, tworząc z nich słowa, co zwłaszcza w przypadku nauki czytania w języku angielskim, pozwala już od początku na uczenie się zasad pisowni. Po ułożeniu słowa urządzenie wypowie to słowo, gdy palce ucznia przesuną się po czytanym fragmencie tekstu. Read Read- tak nazywa się omawiany wynalazek – przeszedł z dobrym wynikiem testy w Perkins School for the Blind. Urządzenie jest najprawdopodobniej pierwszym tego rodzaju rozwiązaniem, pozwalającym na interaktywną, samodzielną naukę brajla.

Źródło: https://coolblindtech.com/the-read-read-an-interactive-tool-that-makes-l...

Inteligentny wykrywacz przeszkód

 

Do noszenia różnych gadżetów elektronicznych zaczynamy się po trosze przyzwyczajać. Smartphony nie robią już dzisiaj na nikim wrażenia. Zegarki potrafią coraz więcej. Bywają i takie, które próbują zastąpić telefon. Nie dziwi więc, że inżynierowie opracowali prototyp wykrywacza przeszkód właśnie w formie do noszenia na sobie. Zbudowane w Massachusetts Institute of Technology urządzenie składa się z wyposażonej w możliwość widzenia głębi kamery 3D, pasa, na którym umieszczono kontrolowane niezależnie od siebie elementy wibrujące oraz interfejsu brajlowskiego do pokazywania użytkownikowi informacji o otoczeniu. Gadżet został także wyposażony w elementy sztucznej inteligencji. Inteligentny wykrywacz przeszkód, bo tym w istocie jest omawiane tutaj urządzenie, zaprojektowano jako narzędzie wspomagające poruszanie się z białą laską, ale można go używać także jako alternatywy dla niej.

Dlaczego urządzenie zasługuje na uwagę?

Wierni czytelnicy Tyfloświata zapewne pamiętają, że idea wykrywania przeszkód w otoczeniu osoby niewidomej lub słabowidzącej nie jest niczym nowym. Wśród produktów wspomagających poruszanie się można znaleźć wiele urządzeń tego rodzaju. W większości wypadków są to jednak narzędzia, które albo komunikują się z nami dźwiękiem, co jak wiemy ma dla osoby niewidomej wiele wad, albo, jeśli nawet dźwięk zastąpiono wibracją, wymagają aktywnego kierowania wykrywacza w stronę, gdzie spodziewamy się coś wykryć.

Urządzenie opracowane w MIT wykorzystuje wibratory rozmieszczone na brzuchu użytkownika. Po serii testów stwierdzono, że przesyłanie bodźców do tego obszaru jest najlepiej tolerowane. Wibracje dają się dobrze odczytywać, a informacje przekazywane tą drogą nie zakłócają działania innych kanałów zmysłowych. Elementy wibrujące uruchamiane są dopiero wtedy, gdy obiekt widziany przez kamerę odpowiada zadanym kryteriom. Nie będziemy zatem mieć do czynienia z trudną do zrozumienia masą przebiegających przez nasze ciało wibracji.

Jak to działa?

Użytkownik wkłada na szyję futerał, w którym znajduje się kamera, na brzuchu umieszcza pas zaopatrzony w pięć wibratorów, które rozmieszczono równomiernie w taki sposób, że wibracje odczuwa się w przedniej części ciała, a z boku, w miejscu, do którego można wygodnie sięgnąć ręką, przymocowuje będący częścią zestawu mały monitor brajlowski.

Dzięki obróbce danych z kamery za pomocą stworzonych do tego celu algorytmów urządzenie potrafi rozpoznawać płaszczyzny i ich położenie w stosunku do użytkownika. Pozwala to na wykrywanie przeszkód, ale także np. znajdowanie w pomieszczeniu krzeseł i odróżnianie miejsc wolnych od zajętych. Ponieważ każdy z wibratorów można uruchamiać niezależnie od pozostałych, miejsce odczuwania wibracji, będzie nas informować o kierunku, w którym należy spodziewać się przeszkody. Gdy urządzenie przełączymy w tryb szukania krzeseł, kierunek, z którego przychodzi wibracja, będzie tym, w którym należy się udać, by znaleźć wolne krzesło. O odległości od przeszkód czy poszukiwanych przedmiotów użytkownik może wnioskować podobnie, jak czyni to kierowca korzystający z samochodowego czujnika parkowania. Im bliżej obiektu, tym częstsze wibracje.

Znajdujący się w zestawie monitor brajlowski ma dziesięć znaków ułożonych w dwu rzędach po pięć. Symbole oznaczają rodzaje obiektów w otoczeniu np. „s” dla stołu lub „k” dla krzesła. Każda z pięciu pozycji w linii znaków na monitorze brajlowskim odpowiada przyporządkowanemu jej wibratorowi. Użyto dwóch linii, aby mieć do dyspozycji po dwie pozycje w kolumnie i w ten sposób informować użytkownika o odległości od opisywanego obiektu.

Podczas testów stwierdzono, że tryb wykrywania krzeseł zmniejszył ilość kontaktów użytkowników z obiektami innymi niż krzesła o 80%, a próby z trybem nawigacji polegające na chodzeniu po hallu, po którym spacerowali ludzie, wykazały zmniejszenie liczby kontaktów białej laski z ludźmi o 86%.

Damian Przybyła

Źródło: https://coolblindtech.com/wearable-device-guides-visually-impaired-users...

EasyReader, czyli Daisy Online na urządzeniach z systemem iOS

Technologia Daisy Online funkcjonuje w Polsce już od jakiegoś czasu, jednakże do niedawna mogli z niej skorzystać tylko posiadacze drogich i moim zdaniem koncepcyjnie przestarzałych odtwarzaczy książek mówionych takich jak Plextalk czy Victor Reader Stream. Było to spowodowane brakiem odpowiedniego oprogramowania na platformy iOS, Android i Windows. Sytuacja ta zmieniła się jednak kilka dni temu, gdy firma Dolphin Computer Access Ltd. wydała aplikację Easy Reader. Jak sama nazwa wskazuje, służy ona do odsłuchiwania i odczytywania książek elektronicznych, zarówno tekstowych, jak i audio. Spośród podobnych rozwiązań wyróżnia ją jednak natywne wsparcie dla wielu bibliotek, takich jak Bookshare, RNIB, Vision Australia, a także, co dla nas Polaków najważniejsze, polskiej biblioteki dla osób niewidomych DZDN. Dzięki tej funkcji możemy w prosty, szybki i wygodny sposób przeglądać katalogi biblioteczne w poszukiwaniu interesujących nas pozycji, przeglądać informację o nich, a gdy już się na którąś zdecydujemy, pobrać ją lub posłuchać online. Interesująca jest zwłaszcza ta druga możliwość, gdyż pozwala ona słuchać audiobooków nawet na urządzeniach z dość niewielką ilością pamięci, oczywiście tylko w miejscach, gdzie mamy dostęp do Internetu. W obecnej wersji EasyReader nie daje nam dostępu do innych niż Daisy zasobów DZDN. W trybie online będziemy mogli zatem, podobnie jak ma to miejsce w przypadku korzystania z odtwarzacza znajdującego się na stronie biblioteki, korzystać jedynie z publikacji wydanych w tym formacie.

Program dostępny jest w dwóch wersjach: na platformy iOS oraz Windows.

Wersja na iOS jest darmowa i, jak na razie, niedostępna w języku polskim. Posiada ona jeszcze pewne drobne, występujące czasami niedociągnięcia, polegające na przykład na niemożności załadowania książki lub wyświetlenia menu biblioteki, jednak większość z nich można naprawić, zamykając program z ekranu przełączania programów i uruchamiając go ponownie. Miejmy jednak nadzieje, że kolejne aktualizacje aplikacji przyniosą nam zarówno polskie tłumaczenie, jak i poprawki powyższych błędów.

Wersja przeznaczona dla Windows kosztuje 269 zł, została już spolszczona i można ją nabyć w firmie Harpo. Na stronie producenta możemy jednak pobrać 30-dniowe demo, pozwalające nam na przetestowanie programu przed jego zakupem.

Co zaskakujące, większości dostępnych w aplikacji na urządzenia mobilne funkcji na komputerze nie znajdziemy. Nie możemy na przykład odtwarzać książek bezpośrednio z biblioteki bez ich pobierania, a współpraca programu z czytnikiem NVDA także pozostawia wiele do życzenia.

Oprócz książek w formacie audio program obsługuje także pliki tekstowe, ale działania tej funkcji z materiałami w języku polskim nie udało mi się przetestować. Wersja komputerowa przy próbie wczytania pliku tekstowego wyświetlała błąd, zaś ta mobilna nie pozwala na wczytywanie z zewnętrznych źródeł, a żadna z dostępnych bibliotek nie oferuje polskich ebooków.

Warto tu także nadmienić, że osoby znające język angielski mają do dyspozycji biblioteki takie jak Epubbooks czy Project Gutenberg, które udostępniają każdemu i nieodpłatnie książki na wolnych licencjach i te znajdujące się w domenie publicznej. Do aplikacji można też podpiąć konta innych, przeznaczonych dla osób z dysfunkcją wzroku, zagranicznych bibliotek, oferujących książki i gazety, jednakże ta opcja, ze względu na wciąż obowiązujące ograniczenia wynikające z prawa autorskiego, nie jest jeszcze dostępna w Polsce.

Mikołaj Hołysz


Skorzystaj ze wsparcia asystenckiego podczas kontaktów z urzędami, szpitalami i innymi podmiotami publicznymi.

Dzisiaj, 1 czerwca 2017r. Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego rozpoczyna realizację Projektu „Asystent wspomagający kontakty osób niepełnosprawnych z urzędami i innymi podmiotami publicznymi”.

Zapraszamy – do korzystania z pomocy asystentów.

Więcej informacji:  http://firr.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=987:asystent-wspomagajacy-kontakty-osob-niepelnosprawnych-z-urzedami-i-innymi-podmiotami-publicznymi&catid=9&Itemid=146&lang=pl

Tyfloświat 1 (34) 2017

Zapraszamy do lektury!

Okładka

Czasopismo w formacie HTML

Czasopismo w formacie PDF do pobrania poniżej.

UWAGA!!! Osoby zainteresowane czasopismem w formacie DAISY proszone są o kontakt mailowy z redakcją.

ZałącznikRozmiar
Tyfloswiat_1_34_2017.pdf3.38 MB

Dotknąć historii

- „Mam iść do galerii obrazów, żeby doświadczyć namacalnie ich obecności? Miasta są przecież takie podobne. Wszędzie trzeba się unudzić monotonią bezsensownego dreptania.” Wiele razy słyszałem niewidomych, wygłaszających podobne kwestie. Mówili też: „Przecież nie będę tego wszystkiego obmacywał; kurze może pościerać ktoś inny.”

Z drugiej strony przewodnicy wychodzili ze skóry, próbując coś pokazać. Było w tym tyleż dobrej woli, co zupełnego braku wiedzy o tym, jak osobie z dysfunkcją wzroku przedmioty kultury materialnej, zabytki architektury, czy wreszcie interesujące wszystkich atrakcje turystyczne przybliżyć. Na szczęście w tej dziedzinie wiele zmienia się na lepsze. W muzeach można coraz częściej dostać urządzenie zapewniające nam audiodeskrypcję wystaw, pisaliśmy na łamach Tyfloświata o galeriach, które przygotowują repliki zabytków, co pozwala osobom niewidomym dotykać przedmiotów bez obawy o ich zniszczenie lub po prostu zapoznawać się z dziełami sztuki, które w inny sposób byłyby niedostępne. W Polsce mamy już sporo takich miejsc, gdzie postarano się o udostępnienie zabytków osobom z dysfunkcją wzroku. Jednakże moim zdaniem na szczególną uwagę zasługuje to, co w dziedzinie udostępniania zabytków zrobiono w Sandomierzu.

Każdy chyba potrafi podać długą listę sposobów na przyjemne spędzanie długiego majowego weekendu. Można spędzać czas przy grillu z przyjaciółmi, ale doroczna majówka równie dobrze może być okazją do zwiedzania. Wybrałem się przeto z rodziną do Sandomierza. To stare, będące niegdyś kwitnącym ośrodkiem handlowym miasto, pełne jest zabytków, świadków bogatej i burzliwej historii. Można tam zwiedzić sięgające swymi początkami średniowiecza kościoły, lochy, renesansowe kamienice, barokową katedrę, zamek czy wreszcie muzeum diecezjalne. Trwająca około czterech godzin wycieczka z przewodnikiem wystarcza na ledwo pobieżne zapoznanie się z tym wszystkim, co w Sandomierzu zwiedzić warto. Myślę więc, że kiedyś tam wrócę, by zaspokoić mój sandomierski niedosyt. Lecz obok obfitości ciekawych do zwiedzania obiektów jest jeszcze jeden, z punktu widzenia czytelników Tyfloświata chyba ważniejszy, powód, bym do zwiedzenia Sandomierza zachęcał. Przewodnicy sandomierscy są świetnie przygotowani do oprowadzania turystów z dysfunkcją wzroku.

Moja przewodniczka starała się wszystko bardzo plastycznie opisywać. Dbała o to, bym mógł dotknąć wszystkiego, czego dotykanie miało w ogóle jakiś sens, a przy tym starała się, by dotykanie przedmiotów czy elementów architektonicznych miało wartość poznawczą.

A dotyk historii?

Sandomierscy muzealnicy na placu przed zamkiem urządzili z myślą o niewidomych zwiedzających małą, ale niezwykle wprost użyteczną ekspozycję. Na pięciu postumentach ustawiono tam miniatury najważniejszych obiektów architektonicznych miasta. Każdy z zabytków zaopatrzony jest w brajlowską tablicę informacyjną (około strona tekstu), którą zrobiono w ten sposób, że nawet na deszczu i zimnie czytanie treści, jakkolwiek niezbyt komfortowe, jest w pełni możliwe. A na koniec to najważniejsze. Przewodnik w Sandomierzu wie, że niewidomego po szczegółach bryły architektonicznej trzeba oprowadzić. Weźmie więc nas za rękę lub pokieruje naszymi ruchami tak, abyśmy ważny detal mogli obejrzeć. Trzeba przy tym zaznaczyć, że wykonawca makiet zadbał o to, by wszystkie ważne elementy były możliwe do obejrzenia dotykiem tak, że nawet charakterystyczne dla budynków ozdoby są elementami dobrze rozpoznawalnymi dla każdego, kto tylko zechce poświęcić im odrobinę uwagi. Warto więc pojechać do Sandomierza. Tam bowiem, drodzy Czytelnicy, będziecie mogli dotknąć nie odłamków cegieł czy chropowatego mokrego i spękanego tynku starych piwnic, tam będziecie mogli dotknąć historii.

 

Damian Przybyła

Audiodeskrypcja przez telefon

Od kilku już lat obserwujemy działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami (niewidomych i słabowidzących oraz niesłyszących), mające na celu przybliżenie im dzieł kultury i sztuki. Organizuje się różnego rodzaju wystawy, spacery z audiodeskrypcją lub zajęcia przybliżające kulturę za pośrednictwem pomocy dotykowych. Nie brak jest również spektakli teatralnych oraz seansów filmowych ze specjalną ścieżką dźwiękową dla osób niewidomych i słabowidzących, a także z napisami dla osób niesłyszących. Obecnie prowadzona jest kampania na rzecz osób niesłyszących, polegająca na promowaniu napisów w przekazach audiowizualnych.

Jednakże ilekroć chcieliśmy wziąć udział w seansie filmowym z dodatkową ścieżką dźwiękową, tylekroć albo słuchaliśmy audiodeskrypcji na głos, wraz z innymi kinomanami, albo wypożyczaliśmy specjalny odbiornik z pojedynczą słuchawką, za pomocą którego, tym razem już bardziej prywatnie, mogliśmy odsłuchiwać ścieżkę audio do filmu. Ilość takich urządzeń w kinie bywa oczywiście ograniczona. Trudno bowiem wymagać, aby starczyło ich dla wszystkich widzów.

A gdyby tak można było pójść sobie na film z telefonem do kina? Komórkę ma przecież prawie każdy, a przy tym zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że smartfona używa się praktycznie do wszystkiego. Czemu więc nie użyć telefonu do oglądania filmów w kinie? Firma Orange pracuje nad aplikacją na telefony z systemem Android i iOS, która będzie umożliwiać osobom niewidomym i słabowidzącym odsłuchiwanie audiodeskrypcji podczas seansów filmowych z audiodeskrypcją.

Oprogramowanie to jest na razie w fazie testów, ale zapowiada się obiecująco. Testy pokazały, że bardzo dobrze zachowuje się na telefonach z systemem Android, natomiast, jeśli chodzi o telefony z systemem iOS, wymaga jeszcze dopracowania. Dzięki niemu, osoba niewidoma lub słabowidząca, będzie mogła iść do kina na seans filmowy, nie martwiąc się o specjalny odbiornik ze słuchawkami. Wystarczy telefon i oprogramowanie, aby po zalogowaniu się do sieci internetowej Multikina, korzystać z filmu na równi z innymi pełnosprawnymi widzami.

Gdy prace nad oprogramowaniem zostaną zakończone, będzie ono dostępne bezpłatnie w sklepie App Store i Google Play

Bardzo cieszy fakt, że firma Orange dostrzega i stara się wychodzić naprzeciw potrzebom osób z dysfunkcją wzroku. Należą się tu wyrazy uznania i wdzięczności ze strony niepełnosprawnych wzrokowo kinomanów.

Serdecznie dziękujemy i czekamy na dalszy rozwój oprogramowania. Jak tylko pojawią się jakieś nowe informacje na temat aplikacji, będziemy Państwa o nich informować?

Agnieszka Pelczarska

Implant przekazujący sygnały do mózgu być może umożliwi odzyskanie wzroku

Naukowcy z Uniwersytetu w Pizie prowadzą bardzo obiecujące badania nad implantem, który, o ile w wyniku dalszych badań nie zostaną odkryte jakieś problemy uniemożliwiające stosowanie go jako środka terapeutycznego, może stać się wynalazkiem przełomowym dla osób cierpiących na zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. Elisa Castaldi z Uniwersytetu w Pizie mówi, że po wszczepieniu implantu siedmiu pacjentom cierpiącym na barwnikowe zwyrodnienie siatkówki, pięć osób było w stanie reagować na bodźce świetlne charakteryzujące się wysokim kontrastem. Współautorka pracy, profesor Maria Morrone, twierdzi, że jest to najprawdopodobniej pierwsze badanie na świecie, które wykazuje, że mózg nawet po wielu latach funkcjonowania bez bodźców wizualnych jest w stanie na bodźce te reagować, że więc wszczepienie implantu umożliwia reedukację widzenia nawet u osób, które nie widziały przez wiele lat. Nawet jeśli stworzenie implantu nie będzie oznaczać pełnego przywrócenia wzroku, wydaje się, że sukces powyższych badań może oznaczać istotną poprawę jakości życia dla osób z dysfunkcją wzroku.

Wszczepienie implantu będzie dla pacjenta początkiem długiej drogi do stopniowego odzyskania wzroku. Trzeba będzie przechodzić przez cały skomplikowany proces rehabilitacyjny, który, jak zresztą omawiany implant i jego wykorzystanie, wymaga dopiero zbadania i opracowania. Wypada nam zatem uzbroić się w cierpliwość i z nadzieją oczekiwać na postęp prac.

 

Czy komunikacja miejska jest dostępna dla osób z niepełnosprawnościami?

Na tak postawione pytanie próbowali odpowiedzieć specjaliści badający ten problem na zlecenie Najwyższej Izby Kontroli. Jakkolwiek wyniki nie nastrajają optymistycznie, działania podjęte przez NIK skłaniają nas do przypuszczeń, że być może sytuacja ulegnie poprawie.

Na stronie NIK czytamy m.in, że pomimo podejmowanych działań i nieznacznej poprawy komunikacja miejska wciąż nie jest jeszcze w pełni dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Sytuacja taka sprawia, że mają one trudności z dostępem do leczenia, nauki czy wreszcie problemy z zatrudnieniem. Źle dostosowana do potrzeb użytkowników komunikacja publiczna to jednak nie tylko problem osób z niepełnosprawnościami, lecz także osób starszych czy rodziców podróżujących z wózkami dziecięcymi. Osobom tym sprawia trudność np. korzystanie z autobusów wysokopodłogowych.

Bariery dostępności transportu miejskiego to: tabor, dostępność rozkładów jazdy, przystanki i ich otoczenie oraz wiedza personelu o potrzebach osób z niepełnosprawnościami.

Podczas kontroli stwierdzono, że liczba pojazdów niskopodłogowych jest zbyt mała w stosunku do potrzeb, a w badanym przez Izbę okresie od początku roku 2013 do czerwca 2015 wzrosła jedynie nieznacznie. W rozkładach jazdy często brak było oznaczenia kursów pojazdów niskopodłogowych. Ponadto wielokrotnie rozkłady były umieszczone w taki sposób, że osoby poruszające się na wózkach nie mogły z nich skorzystać. W wielu przypadkach pojazdy nie były wyposażone w zewnętrzną i wewnętrzną informację dźwiękową oraz wewnętrzną informację wizualną, co utrudnia korzystanie z transportu publicznego osobom z dysfunkcją wzroku, jak i osobom niesłyszącym.

Zastrzeżenia Izby dotyczą również braku albo niewłaściwego stosowania udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami na przystankach komunikacyjnych. Na przykład: pasy żółtych płytek ryflowanych, pełniących rolę ostrzegawczą dla osób niewidomych i słabowidzących, skierowano w miejsca niebezpieczne.

W wyniku kontroli NIK zwróciła się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o:

  • podjęcie działań w celu ujednolicenia funkcjonalności przystanków komunikacyjnych, z uwzględnieniem zasad ich uniwersalnego projektowania i w konsultacji z osobami niepełnosprawnymi,
  • uzupełnienie przepisów o wymogi dotyczące umieszczania na przystankach autobusowych wystandaryzowanych pasów ostrzegawczych i ścieżek dotykowych dla osób niewidomych, a także zwiększenia minimalnej szerokości peronu przystankowego.

Na koniec należy dodać, że nie bez znaczenia jest poziom wiedzy personelu obsługującego podróżnych o potrzebach osób niepełnosprawnych, a w tej dziedzinie jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

W ocenie NIK, w celu zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami, możliwości korzystania z publicznego transportu zbiorowego, na takim poziomie dostępności, z jakiego korzystają osoby w pełni sprawne, konieczne jest zintensyfikowanie działań zmierzających do zapewnienia pełnej obsługi linii komunikacyjnych przez pojazdy wyposażone w systemy przyklęku i pochylnie oraz w systemy informacji wizualnej i głosowej. Niezbędne są również stałe konsultacje ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, m.in. w sprawie aktualizacji planów transportowych.

NIK zwraca uwagę, że występowanie licznych barier w dostępie osób z niepełnosprawnościami do komunikacji publicznej stanowi przejaw dyskryminacji na tle osób w pełni sprawnych, którego zakaz zawiera zarówno Konstytucja RP, jak i Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Źródło: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-dostepnosci-komunikacji-miejskiej-dla-osob-niepelnosprawnych.html

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków