Europejska karta osoby z niepełnosprawnościami - recenzja programu pilotażowego

 

O Europejskiej Karcie Osoby z Niepełnosprawnościami pisaliśmy na naszym portalu kilka miesięcy temu. Wspominaliśmy wtedy, że system, dzięki któremu być może w przyszłości osoby niepełnosprawne na całym obszarze Unii Europejskiej będą mogły korzystać z podobnych ułatwień, wszedł w fazę programu pilotażowego, którego celem jest zbadanie niedoskonałości i praktycznych możliwości takiego systemu.

Jak rzecz ma się po kilku miesiącach trwania programu?

Na stronie ENIL (European Network on Independent Living), organizacji zajmującej się problematyką niezależnego życia osób z niepełnosprawnościami, czytamy, że jakkolwiek pomysł europejskiej legitymacji osoby z niepełnosprawnościami wydaje się dobry, a potencjalne korzyści płynące ze wdrożenia takiego rozwiązania wydają się być niezaprzeczalne, na obecnym etapie praktyczne znaczenie wprowadzanego rozwiązania jest bardzo niewielkie.

Dlaczego tak jest?

Po pierwsze program pilotażowy uruchomiono zaledwie w ośmiu państwach, które na dodatek (z wyjątkiem Włoch) są raczej niewielkie.

Po drugie każde z państw uczestników programu samo ustala zakres uprawnień, które osoba z niepełnosprawnościami uzyskuje na podstawie europejskiej legitymacji.

Po trzecie wreszcie, instytucje takie jak teatry, muzea, hotele czy obiekty sportowe, mogą stosować przywileje wynikające z niepełnosprawności w sposób uznaniowy. Inaczej mówiąc, posiadacz legitymacji, chcąc skorzystać ze swych uprawnień, powinien upewnić się, czy interesująca go instytucja legitymację respektuje i jakie uprawnienia z tytułu posiadania takiej legitymacji przysługują w tym obiekcie lub podczas korzystania z interesującej nas usługi.

Sytuację pogarsza fakt, że wiedza o programie pilotażowym, nawet na terenie państw, w których jest on prowadzony, jest bardzo mała.

Jak więc widać, na obecnym etapie praktyczne znaczenie Europejskiej Legitymacji Osoby z Niepełnosprawnościami jest niewielkie. Biorąc jednak pod uwagę to, że planowane jest stopniowe rozszerzanie działania legitymacji na inne państwa UE, oraz to, że wnioski z programu pilotażowego z pewnością spowodują wprowadzenie korekt do systemu, można mimo wszystko spodziewać się pozytywnych skutków wprowadzenia unijnej legitymacji osoby z niepełnosprawnościami.

Damian Przybyła

Tyfloświat_03_40_2018

Zapraszamy do lektury!

Okładka czasopisma

 

Czasopismo w formacie PDF i HTML do pobrania poniżej.

UWAGA!!! Osoby zainteresowane czasopismem w formacie DAISY proszone są o kontakt mailowy z redakcją.

ZałącznikRozmiar
Tyfloświat_03_2018.mht319.42 KB
Tyfloświat_3_40_2018.pdf2.12 MB

Tyfloświat zaprasza do współpracy

 

Drodzy Czytelnicy!

Portal i kwartalnik Tyfloświat chcą być miejscem, gdzie znajdziecie odpowiedzi na wiele pytań dotyczących rozwiązań technologicznych, które poprawiają jakość życia osób z dysfunkcją wzroku. Jednak, jako że nie samą technologią żyje człowiek, formułę naszą poszerzamy o takie kwestie jak poszukiwania ścieżki rozwoju zawodowego, zainteresowania naukowe, sportowe czy artystyczne osób z naszego środowiska. Tematy, jak to się mówi, leżą na ulicy i czekają na dociekliwych znalazców. Przetestowaliście przydatną aplikację, natrafiliście na ciekawie udostępniane muzeum, a może hotel, w którym spędzaliście wakacje był jakoś wyjątkowo dostępny, może jakieś rozwiązanie ułatwiło wam korzystanie ze sprzętu gospodarstwa domowego? To tylko przypadkowo wybrane propozycje obszarów zainteresowania. Spróbujcie swoich sił i przyślijcie wasze teksty na adres joanna.piwowonska@firr.org.pl. Obiecuję, że wszystkie uważnie przeczytamy, a te, które będą ciekawe i napisane piękną polszczyzną opublikujemy.

Do współpracy zapraszamy wszystkich od uczniów szkół poczynając, na sędziwych starcach kończąc, bo przecież każdy z nas ma swoją opowieść, którą warto podzielić się z innymi.

Damian Przybyła, redaktor

XIII Kongres Gospodarki Elektronicznej

 

W dniu 7 czerwca 2018 roku w Hotelu Novotel Centrum w Warszawie odbyła się XIII edycja Kongresu Gospodarki Elektronicznej. Jest to coroczne spotkanie środowisk biznesowych, naukowych oraz administracji publicznej, podczas którego uczestnicy wymieniają się doświadczeniami i prezentują najnowsze trendy w gospodarce opartej o nowoczesne technologie informatyczne.

Podczas tegorocznej edycji poruszone zostały tematy dotyczące osób z niepełnosprawnościami. W otwierającym konferencję wystąpieniu prezes Związku Banków Polskich - Krzysztof Pietraszkiewicz wspomniał o działaniach banków zwiększających dostępność swoich usług dla osób z niepełnosprawnością wzroku, słuchu oraz ruchu. Podkreślił, że to właśnie w biznesie branża bankowa jest najaktywniejsza w zwiększaniu dostępności i osiąga na tym polu największe sukcesy.

Jednak temat dostępności był najbardziej obecny podczas drugiej sesji „SENIOR A CYFRYZACJA. NOWE TECHNOLOGIE PRZECIWKO WYKLUCZENIU“. Podczas tej sesji, Paweł Chorąży – Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Inwestycji Rozwoju prezentował założenia rządowego programu Dostępność+, skierowanego do seniorów i osób z niepełnosprawnościami. Sesja ta zakończyła się podsumowującym panelem dyskusyjnym, w którym udział wzięli:

  • Norbert Jeziolowicz – Dyrektor, Związek Banków Polskich – moderator,
  • Paweł Chorąży – Podsekretarz stanu, Ministerstwo Inwestycji Rozwoju,
  • Marek Kulawczyk, Dyrektor Departamentu Informatyki, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej,
  • Krzysztof Marciniak – Prezes Zarządu, Stowarzyszenie Pomocy Niepełnosprawnym Kierowcom,
  • Marzena Rudnicka – Prezes Zarządu, Krajowy Instytut Gospodarki Senioralnej,
  • Prof. dr hab. n. med. Henryk Skarżyński – Światowe Centrum Słuchu.

XIII Kongres Gospodarki Elektronicznej zakończyło wręczenie nagrody Związku Banków Polskich i Fundacji „Promyk Słońca” za wybitne osiągnięcia w zakresie tworzenia i wykorzystania nowych technologii na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

Konferencja była tłumaczona na język migowy.

Mikołaj Rotnicki

Samoobrona także dla niewidomych

 

Jedną z podstawowych potrzeb człowieka jest z pewnością potrzeba bezpieczeństwa. Chcemy czuć się bezpiecznie w środowisku, w którym żyjemy, wykonując trudniejsze czy łatwiejsze czynności życia codziennego, współpracując z ludźmi, czy wreszcie spotykając ich w różnych sytuacjach. Dysfunkcja wzroku sprawia często, że mamy poczucie ograniczonej kontroli czy wręcz zagrożenia, bo przecież łatwiej o złą ocenę sytuacji na przejściu przez ulicę, łatwiej zabłądzić, mając do dyspozycji mniej informacji o otoczeniu niż mają osoby widzące, i wreszcie łatwiej o znalezienie się w sytuacji zagrożenia w kontaktach z kimś, kto ma względem nas jakieś złe zamiary.

Ale czy osoba z dysfunkcją wzroku może coś zrobić, by poprawić swoją sytuację w kontaktach z zagrożeniami?

Sensei Stan Miller w roku 1996 stworzył oparty na Jujitsu program bezwzrokowego treningu samoobrony. Proponowany osobom z niepełnosprawnościami zestaw technik i sposobów postępowania, to system technik używanych w sztukach walki i zmodyfikowanych tak, aby osoby z dysfunkcją wzroku mogły się nimi posłużyć w sytuacji zagrożenia.

Michael Yamada, certyfikowany instruktor orientacji przestrzennej, którego pasją są także sztuki walki, włączył do treningu techniki wpływające na bezpieczeństwo i sprawność podróżowania i poruszania się, dzięki czemu opracowany system samoobrony ma walor narzędzia rehabilitacyjnego, a przy tym nadaje się do wykorzystania dla ludzi w różnym wieku i z różnymi niepełnosprawnościami.

Juitsu to bardzo kontaktowy styl walki doskonale nadający się do obrony w sytuacjach bliskiego kontaktu z przeciwnikiem, a przy tym wymagający stosunkowo niewiele siły fizycznej, co sprawia, że jest on stylem, którego często uczą się kobiety. Do pokonania przeciwnika wykorzystuje się w nim blokowanie stawów, dźwignie oraz techniki oparte na znajomości położenia bolesnych punktów w ciele człowieka.

Czego uczy Sensei Miller?

Podstawa to kontrola nad własnym ciałem. Nauka rozpoczyna się od pracy nad równowagą i stabilną postawą. Od stania w mocnej, ale zrelaksowanej postawie stopniowo przechodzi się do pozycji zamkniętych, poruszania się pewnymi, krótkimi krokami. Uczniowie poznają także techniki oddechowe, które sprzyjają obniżeniu napięcia w sytuacji zagrożenia, podniesieniu sprawności fizycznej podczas ewentualnego starcia, a także poprawiają warunki podejmowania decyzji.

Samoobrona to sztuka odpowiedzi na atak. Uczniowie uczą się zachowań asertywnych. Czasem wystarczy przecież powiedzieć natrętowi w dostatecznie stanowczy sposób, żeby sobie poszedł.

Następny krok, to przyjęcie mocnej, zwartej pozycji, która poprawi szanse ewentualnej obrony, a jednocześnie szybka ocena stopnia ewentualnego zagrożenia. Osoba, która nas zaczepiła, nawet jeśli uczyniła to w nieprzyjemny sposób, może przecież mieć dobre zamiary. Trzeba zatem ustalić, czy mamy do czynienia z wrogiem, czy też z osobą życzliwą.

Gdy już stwierdzimy, że sytuacja, w której się znaleźliśmy może stanowić potencjalne zagrożenie, Sensei Miller proponuje technikę, którą nazwał „widzenie dotykiem”, a mówiąc prościej chodzi o to, by dążyć do fizycznego kontaktu z przeciwnikiem i w ten sposób z jednej strony móc kontrolować  jego ruchy, a z drugiej mieć możliwość oceny naszych szans w starciu.

Nauka samoobrony, taka, jak rozumie ją Sensei Miller, to przede wszystkim nauka bezpiecznych zachowań. Chodzi o nauczenie się bezpiecznego sposobu życia, co obejmuje nie tylko sytuacje zagrożenia fizycznego, ale wykształcenie w sobie wrażliwości na wszelkie zagrożenia i nauczenie się jak reagować w sytuacjach kryzysowych. Tak rozumiane zachowania bezpieczne, to nie tylko postępowanie polegające na tym, by nie szukać guza na ulicy, lecz także dbałość o własne zdrowie, dobre odżywianie się czy wreszcie bezpieczne zachowania w świecie cyfrowym.

A co ze sztukami walki?

Wiele lat temu sporą popularnością cieszyły się filmy, w których obdarzony prawie nadludzkimi mocami niewidomy bohater rozgramiał w niepojęty sposób swoich przeciwników. Mit? Legenda? Wyraz niezaspokojonych pragnień ludzi słabszych? Nie raz się nad tym zastanawiałem, próbując jako młody człowiek poukładać sobie życie z niepełnosprawnością. Spotkałem wówczas instruktora sztuk walki, który zapalił się do pomysłu, by rzecz na żywym, a przy tym chętnym do podjęcia eksperymentów człowieku, sprawdzić. Rzecz okazała się trudniejsza niż wydawało się na początku i obaj uznaliśmy, że opowieści o niewidomych wojownikach należy chyba włożyć między bajki. Gdy rozpoczynałem pisanie niniejszego tekstu natrafiłem jednak na materiał, który skłonił mnie do stwierdzenia, po raz nie wiem już który, że o granicach ludzkich możliwości należy wypowiadać się z wielką ostrożnością. Autor tekstu, do którego odnośnik powyżej, opisuje bowiem przypadek kobiety, która będąc już osobą dorosłą utraciła wzrok. Ostatnią rzeczą, którą można by o niej powiedzieć, byłoby stwierdzenie, że jest doskonałym materiałem na wojowniczkę. Duża niepełnosprawność, stany depresyjne i lękowe oraz problemy z panowaniem nad swoim ciałem i otaczającą przestrzenią typowe dla osoby świeżo ociemniałej, z pewnością nie stanowiły dobrego dla wojowniczki zestawu cech wyjściowych. Instruktor sztuk walki opisujący ten przypadek twierdzi wprost, że podjął się pracy nad klientką, która zamówiła u niego treningi, bo kierowała nim litość. Będąc jednak człowiekiem poważnie traktującym swoją pracę, postanowił dać kobiecie tyle korzyści z ćwiczeń, ile tylko potrafił. Pracowali więc wspólnie, poznając wzajem swe możliwości i ograniczenia. By nie przedłużać niepotrzebnie opowieści powiem tylko, że mistrz trafił na uczennicę o wybitnych zdolnościach. Takie historie są jednak wyjątkami i jakkolwiek dyskusji o możliwościach osób niewidomych w dziedzinie sportów walki jest wiele, to po bliższym przyjrzeniu się tak omawianym zagadnieniom jak wnioskom, do których uczestnicy różnych poświęconych sztukom walki forów internetowych dochodzą trzeba powiedzieć, że o ile uprawianie sportów walki przez osoby ociemniałe, które jako widzące zajmowały się wcześniej tego rodzaju aktywnością jest możliwe, o tyle osobom niewidomym najprawdopodobniej nie uda się opanować potrzebnych umiejętności w sposób dostateczny do prowadzenia skutecznej walki. Tak, jak stworzono piłkę nożną dla niewidomych, tak możliwe jest stworzenie zaadaptowanych, kontaktowych stylów walki, lecz opowieści o niezwykłych słyszących lot muchy i czujących obecność przeciwnika oraz ruchy jego ciała na odległość niezwykłych wojownikach pozostawmy filmowcom.

Czy zatem ma sens uczenie się technik samoobrony?

Wydaje się, że tak. Najpierw dokonajmy pewnego doprecyzowania. Czym innym jest samoobrona rozumiana jako bezpieczny styl życia, a czym innym sportowe sztuki walki czy podejmowanie fizycznego kontaktu z napastnikiem i walka z nim. Walka, to jak twierdzą twórcy projektu One Touch Project, środek ostateczny. W programie biorą udział osoby z niepełnosprawnościami i osoby starsze. Uczą się przede wszystkim bezpiecznych zachowań, postępowania w taki sposób, by nie narażać się na sytuacje, w których może dojść do zagrożenia. W kontakcie z napastnikiem wykorzystują techniki, których celem jest zniechęcenie przeciwnika do podejmowania wrogich działań oraz, o ile to konieczne, uzyskanie pomocy innych osób.

Na koniec warto powiedzieć kilka słów o tym, jak rzeczy mają się w Polsce.

W roku 2007 ukazała się publikacja Fundacji Insytut Rozwoju Regionalnego, w której przedstawiono ogólny zarys podstaw teoretycznych stworzonego przez Andrzeja Szuszkiewicza systemu treningu sztuk walki dla osób niewidomych, wdrażanego podczas szkoleń organizowanych przez Fundację. Tak, jak w przedstawionych powyżej działaniach amerykańskich autorzy dobrze uporządkowali cele, jakim ma służyć trening sztuk walki, pokazali możliwości, ograniczenia i korzyści płynące z uprawiania tej aktywności przez osoby z dysfunkcją wzroku. Na całym świecie zainteresowanie omówioną powyżej tematyką jest wśród osób niewidomych i słabowidzących żywe od dość dawna, lecz publikacji, które w sposób uporządkowany omawiałyby aspekt sportowy, utylitarny i rehabilitacyjny uprawiania sztuk walki właściwie nie ma. Dlatego projekt z udziałem FIRR, którego wynikiem było opracowanie tego zagadnienia zasługuje na szczególne zainteresowanie. Czy treningi elementów sztuk walki staną się kiedyś stałym elementem programów rehabilitacyjnych dla osób z dysfunkcją wzroku? Trudno stwierdzić. Prowadzenie efektywnych szkoleń tego rodzaju jest z wielu powodów kosztowne, a wobec szczupłości środków i wielu bardziej podstawowych potrzeb rehabilitacyjnych w sposób naturalny spada ono w hierarchii zadań na pozycję dość odległą, lecz z drugiej strony tak korzyści w sferze psychomotorycznej, jak i możliwości wszechstronnego samorozwoju, jakie daje uprawianie technik sztuk walki są nie do przecenienia.

III Kongres Osób z Niepełnosprawnościami „Za niezależnym życiem” – co dalej?

 

Ubiegłoroczne Konwenty Regionalne oraz Kongres Osób z Niepełnosprawnościami były poświęcone Założeniom dla Nowego Systemu Wsparcia. Wzięło w nich udział kilka tysięcy osób z niepełnosprawnościami, które czynnie zaangażowały się w konsultację Założeń. Dzięki temu otrzymano dokument, mogący sprostać najpilniejszym potrzebom, bez których niezależne życie nie będzie możliwe.

Tuż po zakończeniu działań związanych z Kongresem decydenci otrzymali pismo z prośbą o przyjęcie Założeń dla Nowego Systemu Wsparcia oraz uwzględnienie ich w pracach prowadzonych przez reprezentowane przez nich instytucje. W Założeniach szczególną uwagę zwrócono na rozwiązania wspierające niezależne życie, m.in. zwiększające dostęp do opieki zdrowotnej, usług asystenckich czy mieszkalnictwa wspomaganego. Uwzględniono także podniesienie standardów dostępności architektonicznej czy komunikacyjnej, a także zwiększenie dostępu do wczesnej rehabilitacji. Wiele osób poświęciło swój czas, by przygotować, dyskutować i konsultować Założenia Nowego Systemu Wsparcia, który ma przekształcić obecną rzeczywistość i być zmianą, na którą wszyscy czekają.

Tematem przewodnim Założeń do Nowego Systemu Wsparcia jest Niezależne Życie. Założenia są nadzieją nie tylko dla osób bezpośrednio zaangażowanych w ruch kongresowy, ale także całego środowiska osób z niepełnosprawnościami, na życie godne i niezależne. W oparciu o poszanowaniu praw człowieka. Jest to zmiana myślenia o człowieku, jego potrzebach i miejscu w społeczeństwie. Właśnie dlatego tysiące osób włączyło się w proces ich powstania.

Po Kongresie - w Krakowie oraz w Warszawie - odbyły się konferencje prasowe, których celem było przekazanie szerokiemu gronu odbiorców przygotowanych założeń i wytycznych. Tylko wprowadzając nowe podejście i kompleksowy system wsparcia możemy spowodować, że osoby
z niepełnosprawnościami nie będą traktowane jak drugorzędni
obywatele! Będą mogły decydować o własnym życiu – m.in. gdzie (chcą) mieszkać, pracować, czy uczyć się. Będą także miały możliwość decydowania o założeniu rodziny, dysponowania własnymi dochodami, brania udziału w wyborach, referendach, czy wybierania jak i gdzie spędzają czas wolny.

Kongres Osób z Niepełnosprawnościami to wyjątkowy, oddolny ruch środowiskowy, który gromadzi osoby z niepełnosprawnościami, ich otoczenie oraz organizacje pozarządowe. Kongres ma charakter włączający, reprezentatywny, gromadzący wiele organizacji. Ruch kongresowy poprzez debaty internetowe, dyskusje w mediach społecznościowych, Konwenty Regionalne, sam Kongres oraz relacje w telewizji i Internecie zbiera i wyraża głos środowiska. Głównym tematem są potrzeby i oczekiwania osób z niepełnosprawnościami wobec nowoczesnego systemu wsparcia, zgodnego z Konwencją o prawach osób z niepełnosprawnościami.

Założenia dla Nowego Systemu Wsparcia można traktować jako spójną całość (3 nowe ustawy, nowelizacja 43 istniejących). Jednocześnie stanowią one zbiór zmian, z których dużą część można wdrażać punktowo i niezależnie. Działania podejmowane zarówno przez środowisko rządowe, jak
i przez wszystkich zaangażowanych, łączą wspólne cele. Jednym z nich jest uczynienie osób
z niepełnosprawnościami równoprawnymi obywatelami.

Więcej informacji na temat Kongresu, Konwentów regionalnych oraz Założeń można znaleźć na stronie www.konwencja.org. Rok 2018 będzie stanowił kontynuację (po)Kongresowych działań. Dlatego tym bardziej zapraszamy do śledzenia powyższej strony internetowej oraz czynnego udziału poprzez wypowiedzi i komentarze. Zachęcamy także do zgłaszania ewentualnych wątpliwości czy uwag. Razem możemy więcej!

Anna Matiaszek

NVDA nowy, ładniejszy, z potencjałem

 

Z wersji na wersję pisanie o czytnikach ekranu jest coraz trudniejsze. Rozbudowywanie czytników o nowe funkcje, używane coraz rzadziej, istotne dla coraz mniejszej liczby użytkowników o coraz bardziej wyspecjalizowanych wymaganiach, z pewnością nie może być wdzięcznym tematem dla przyjemnej, a zarazem interesującej lektury, ale czasem, najnowsza wersja NVDA to właśnie taki przypadek, warto poświęcić czas na czytanie, tak, jak pisanie warte jest wysiłku.

A zatem co nowego?

Sporo powodów do zadowolenia znajdą użytkownicy linijek brajlowskich.

W najnowszej wersji NVDA potrafi korzystać z klawiszy funkcyjnych w popularnych w naszym kraju tak ze względu na cenę, jak i design czy zestaw oferowanych funkcji dodatkowych, linijkach firmy Hims. W tym miejscu uważny czytelnik mógłby powiedzieć, że już w poprzedniej wersji zaimplementowano obsługę tych klawiszy. Z formalnego punktu widzenia to oczywiście prawda, tyle tylko, że dopiero teraz obsługa przycisków funkcyjnych w linijkach Hims jest poprawna.

O ile do tej pory można było mówić, że JAWS jest złotym standardem dla obsługi monitorów brajlowskich, ponieważ daje on użytkownikowi możliwość obsługi komputera wyłącznie za pomocą klawiatury brajlowskiej, o tyle teraz trzeba uznać, że NVDA stał się dla użytkowników pisma brajlowskiego równoważną alternatywą.

W oknie ustawień, w zakładce „Zdarzenia wyjścia”, w oknie „Emulowane klawisze” można teraz ustawić kombinacje dla linijki brajlowskiej tak, aby z linijki móc wpisywać np. kombinacje „ctrl-s” lub podobne.

Usunięto sporo błędów, przywrócono i poprawiono obsługę kilku starszych monitorów brajlowskich i wreszcie, co być może ucieszy osoby korzystające często z tabel, poprawiono ich obsługę w trybie brajlowskim, jak i z mową syntetyczną. Choć być może dla polskich użytkowników omawianego czytnika rzecz nie będzie mieć wielkiego znaczenia – Kindle, czy to w wersji mobilnej, czy w wersji na komputery stacjonarne,  nie cieszy się zbyt wielką popularnością – dla porządku dodajmy tutaj, że nawigacja po tabelach w dokumentach przygotowanych w formacie obsługiwanym przez Kindle, także została poprawiona.

Co ładnego?

Bardzo dobre wrażenie zrobiło na mnie nowe okno ustawień w NVDA. Ktoś powie, że to wynik swego rodzaju uniformizacji, bo skoro wszystkie znane i liczące się czytniki ekranu we wszystkich używanych powszechnie systemach operacyjnych mają podobny wygląd, to należy wprowadzaną zmianę odczytywać jako podążanie za trendem. Nawet jeśli tak jest, to dzięki wprowadzonej zmianie okno ustawień NVDA stało się przejrzyste, a obsługa czytnika zyskała na ergonomii.

Gdzie jest potencjał?

Od kilku miesięcy obserwuję cykl rozwojowy beta omawianego czytnika. Sądząc po kierunku wprowadzanych tam zmian, przypuszczam, że deweloperzy czerpią inspirację ze wszystkich bodaj istniejących czytników ekranu. O ile kiedyś wydawało się, że NVDA to taki gorszy JAWS, często wśród użytkowników, zwłaszcza tych początkujących i mniej zaawansowanych, słyszało się zarzuty, narzekania na jakieś rozwiązanie zastosowane w NVDA, które to rozwiązania miały być gorsze dlatego tylko, że w czytniku JAWS jakąś funkcję rozwiązano inaczej, o tyle obecnie widać, że poszukiwanie rozwiązań jest inspirowane np. skryptami znanymi z Window-Eyes. Mówiąc tak, nie mam na myśli szczegółów technicznych, ale raczej pewną koncepcję rozwiązywania problemów. Dobrym przykładem ilustrującym interesujące mnie zjawisko może być dodatek Windows 10 App Essentials.

Z kolei wspomniane powyżej okno ustawień może skłaniać do zastanawiania się, czy jest bardziej podobne do okna znanego z JAWS, czy też może do tego, które mamy w czytniku VoiceOver. Ślady myśli technicznej, wywodzącej się od czytnika GWMicro nie powinny zresztą nikogo dziwić. Wielu twórców skryptów dla Window-Eyes korzysta obecnie z NVDA, a liczba użytkowników Window-Eyes, którzy dokonali migracji do NVDA, a nie do JAWS, także prawdopodobnie nie jest bez znaczenia. Co przyniesie nam modernizacja środowiska, w którym powstają wtyczki do NVDA? Jak odbije się na rozwoju czytnika to, że jeden z jego głównych twórców jest obecnie pracownikiem Mozilli? Kto w sposób bardziej elastyczny dostosuje się do rozwiązań dostępnościowych wbudowywanych w system przez Microsoft? Czas pokaże.

Damian Przybyła

Niewidomi przedstawiają sobie przyszłość inaczej niż widzący

 

Przeprowadzone przez włoskich psychologów eksperymentalnych badania wykazały, że o ile u widzących przyszłość postrzegana jest jako coś, co znajduje się przed nami, a przeszłość, jako coś, co znajduje się za nami, o tyle u niewidomych taka korelacja między czasem i przestrzenią wyrażona jest znacząco słabiej.

Badanie przeprowadzono na siedemnastu osobach, które utraciły wzrok przed drugim rokiem życia i na równie licznej grupie osób widzących.

Podczas testów badani słyszeli zestawy słów odnoszących się do przeszłości i do przyszłości. Słysząc jakieś słowo, mieli naciskać klawisze na klawiaturze znajdującej się przed nimi lub za nimi. Osoby badane podczas testu przyjmowały wygodną pozycję spoczynkową. Osobom widzącym zasłaniano oczy tak, by nie kierowały się podczas udzielania odpowiedzi bodźcami wzrokowymi.

W drugiej części badania wszyscy uczestnicy odpowiadali na pytania zawarte w kwestionariuszu. Chodziło o uporządkowanie wydarzeń z przeszłości i przyszłości w zakresie od jednego dnia do trzech lat w taki sposób, by wskazać, które z nich są dla osoby badanej dalsze, a które bliższe.

Okazało się, że u widzących przeszłość jest silnie związana z tym co za nami, a przyszłość z tym co przed nami. U niewidomych rozkład odpowiedzi wskazywał na brak takiej korelacji. Druga część badania pokazała zaś, że kategorie określające to, co przeszłe i to co przyszłe na skali wyrażonej pojęciami „bliżej” i „dalej” także porządkują rzeczywistość u osób niewidomych inaczej, niż u widzących. U widzących stosunki określane jako „bliżej/dalej” były silniej wyrażone.

Dlaczego tak jest? Na odpowiedź przyjdzie nam chyba jeszcze poczekać.

Źródło: https://coolblindtech.com/study-reveals-blind-people-imagine-the-future-...

Rzeczywistość wirtualna przyda się także niewidomym

 

Mówiąc o rzeczywistości wirtualnej, mamy zazwyczaj na myśli zjawiska, które jakby się mogło wydawać, ze swej natury są niedostępne osobom niewidomym. Jednakże prawda o dostępności i użyteczności rzeczywistości wirtualnej dla osób niewidomych jest nieco bardziej złożona. Już kilkanaście lat temu podejmowano badania nad rękawicą do dotykania obiektów wirtualnych, a eksperymenty z wykorzystaniem dźwięku trójwymiarowego mają swoje początki bodaj w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku lub może jeszcze wcześniej. O ile jednak tamte rozwiązania w swoim czasie nie doczekały się wykorzystania praktycznego, o tyle prace badawcze Microsoftu nad udostępnieniem rzeczywistości wirtualnej osobom niewidomym już takie szanse mają. Badania Microsoftu obejmują bowiem cały proces wymiany informacji z otoczeniem. Opisywane przez nas w Tyfloświecie Seeing AI oraz Soundscape, to projekty, które wraz z wirtualną białą laską, o której powiemy poniżej, tworzą większą całość. Moim zdaniem do zamknięcia układanki brakuje chyba jeszcze tylko projektu, który poświęcony byłby zbadaniu możliwości stworzenia takiego mechanizmu w czytniku ekranu, że brajl i synteza mowy byłyby komplementarne, a nie, jak ma to miejsce do tej pory, ściśle równoległe.

Przejdźmy jednak do naszej wirtualnej laski

Canetroller to urządzenie peryferyjne, które współpracuje z zestawem HTC Vive. Celem twórców urządzenia było umożliwienie niewidomym użytkownikom stworzenia sobie mapy mentalnej świata wirtualnego. Urządzenie umożliwia niewidomemu poruszanie się z białą laską po przestrzeni wirtualnej. Dzięki wykorzystaniu dźwięków, które usłyszymy w słuchawkach, wibracji, które poczujemy w trzymanej w ręku wirtualnej białej lasce oraz zakładanemu na siebie zestawowi, który będzie w ograniczał nasze ruchy, doświadczymy obiektów w świecie wirtualnym w sposób bardzo zbliżony do tego, co znamy ze świata realnego. Na obecnym etapie prac doświadczenie rzeczywistości wirtualnej ma jeszcze pewne wady czy ograniczenia. Jedna z osób uczestniczących w testach stwierdziła, że niedoskonałości symulacji echa powstającego podczas stukania laską o twarde powierzchnie powodowały u niej problemy w lokalizowaniu obiektów w przestrzeni wirtualnej. Wyniki eksperymentów wydają się być jednak bardzo obiecujące. Osiem z dziewięciu osób, które brały udział w testach przeprowadzonych w zamkniętym pomieszczeniu wirtualnym, poradziło sobie dobrze z poruszaniem się po pokoju, a sześć osób pomyślnie wykonało zadania testowe w wirtualnej przestrzeni poza budynkiem. Instruktor orientacji przestrzennej, który brał udział w badaniach wypowiadał się z entuzjazmem o możliwościach wykorzystania rzeczywistości wirtualnej jako narzędzia rehabilitacyjnego. Jeśli urządzenie przejdzie z fazy prototypu do produkcji, to otrzymamy narzędzie, które pozwoli osobom niewidomym ćwiczyć trudne sytuacje w ruchu ulicznym bez narażania się na niebezpieczeństwa. Wydaje się też, że potencjał włączający urządzenia, jakim jest umożliwienie niewidomym wchodzenia w interakcje z przestrzeniami wirtualnymi jest nie do pominięcia.

Damian Przybyła

Źródło: https://thenextweb.com/microsoft/2018/02/19/microsofts-new-canetroller-brings-vr-to-the-visually-impaired/

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków