Tyfloświat 1 (34) 2017

Zapraszamy do lektury!

Okładka

Czasopismo w formacie HTML

Czasopismo w formacie PDF do pobrania poniżej.

UWAGA!!! Osoby zainteresowane czasopismem w formacie DAISY proszone są o kontakt mailowy z redakcją.

ZałącznikRozmiar
Tyfloswiat_1_34_2017.pdf3.38 MB

Dotknąć historii

- „Mam iść do galerii obrazów, żeby doświadczyć namacalnie ich obecności? Miasta są przecież takie podobne. Wszędzie trzeba się unudzić monotonią bezsensownego dreptania.” Wiele razy słyszałem niewidomych, wygłaszających podobne kwestie. Mówili też: „Przecież nie będę tego wszystkiego obmacywał; kurze może pościerać ktoś inny.”

Z drugiej strony przewodnicy wychodzili ze skóry, próbując coś pokazać. Było w tym tyleż dobrej woli, co zupełnego braku wiedzy o tym, jak osobie z dysfunkcją wzroku przedmioty kultury materialnej, zabytki architektury, czy wreszcie interesujące wszystkich atrakcje turystyczne przybliżyć. Na szczęście w tej dziedzinie wiele zmienia się na lepsze. W muzeach można coraz częściej dostać urządzenie zapewniające nam audiodeskrypcję wystaw, pisaliśmy na łamach Tyfloświata o galeriach, które przygotowują repliki zabytków, co pozwala osobom niewidomym dotykać przedmiotów bez obawy o ich zniszczenie lub po prostu zapoznawać się z dziełami sztuki, które w inny sposób byłyby niedostępne. W Polsce mamy już sporo takich miejsc, gdzie postarano się o udostępnienie zabytków osobom z dysfunkcją wzroku. Jednakże moim zdaniem na szczególną uwagę zasługuje to, co w dziedzinie udostępniania zabytków zrobiono w Sandomierzu.

Każdy chyba potrafi podać długą listę sposobów na przyjemne spędzanie długiego majowego weekendu. Można spędzać czas przy grillu z przyjaciółmi, ale doroczna majówka równie dobrze może być okazją do zwiedzania. Wybrałem się przeto z rodziną do Sandomierza. To stare, będące niegdyś kwitnącym ośrodkiem handlowym miasto, pełne jest zabytków, świadków bogatej i burzliwej historii. Można tam zwiedzić sięgające swymi początkami średniowiecza kościoły, lochy, renesansowe kamienice, barokową katedrę, zamek czy wreszcie muzeum diecezjalne. Trwająca około czterech godzin wycieczka z przewodnikiem wystarcza na ledwo pobieżne zapoznanie się z tym wszystkim, co w Sandomierzu zwiedzić warto. Myślę więc, że kiedyś tam wrócę, by zaspokoić mój sandomierski niedosyt. Lecz obok obfitości ciekawych do zwiedzania obiektów jest jeszcze jeden, z punktu widzenia czytelników Tyfloświata chyba ważniejszy, powód, bym do zwiedzenia Sandomierza zachęcał. Przewodnicy sandomierscy są świetnie przygotowani do oprowadzania turystów z dysfunkcją wzroku.

Moja przewodniczka starała się wszystko bardzo plastycznie opisywać. Dbała o to, bym mógł dotknąć wszystkiego, czego dotykanie miało w ogóle jakiś sens, a przy tym starała się, by dotykanie przedmiotów czy elementów architektonicznych miało wartość poznawczą.

A dotyk historii?

Sandomierscy muzealnicy na placu przed zamkiem urządzili z myślą o niewidomych zwiedzających małą, ale niezwykle wprost użyteczną ekspozycję. Na pięciu postumentach ustawiono tam miniatury najważniejszych obiektów architektonicznych miasta. Każdy z zabytków zaopatrzony jest w brajlowską tablicę informacyjną (około strona tekstu), którą zrobiono w ten sposób, że nawet na deszczu i zimnie czytanie treści, jakkolwiek niezbyt komfortowe, jest w pełni możliwe. A na koniec to najważniejsze. Przewodnik w Sandomierzu wie, że niewidomego po szczegółach bryły architektonicznej trzeba oprowadzić. Weźmie więc nas za rękę lub pokieruje naszymi ruchami tak, abyśmy ważny detal mogli obejrzeć. Trzeba przy tym zaznaczyć, że wykonawca makiet zadbał o to, by wszystkie ważne elementy były możliwe do obejrzenia dotykiem tak, że nawet charakterystyczne dla budynków ozdoby są elementami dobrze rozpoznawalnymi dla każdego, kto tylko zechce poświęcić im odrobinę uwagi. Warto więc pojechać do Sandomierza. Tam bowiem, drodzy Czytelnicy, będziecie mogli dotknąć nie odłamków cegieł czy chropowatego mokrego i spękanego tynku starych piwnic, tam będziecie mogli dotknąć historii.

 

Damian Przybyła

Audiodeskrypcja przez telefon

Od kilku już lat obserwujemy działania na rzecz osób z niepełnosprawnościami (niewidomych i słabowidzących oraz niesłyszących), mające na celu przybliżenie im dzieł kultury i sztuki. Organizuje się różnego rodzaju wystawy, spacery z audiodeskrypcją lub zajęcia przybliżające kulturę za pośrednictwem pomocy dotykowych. Nie brak jest również spektakli teatralnych oraz seansów filmowych ze specjalną ścieżką dźwiękową dla osób niewidomych i słabowidzących, a także z napisami dla osób niesłyszących. Obecnie prowadzona jest kampania na rzecz osób niesłyszących, polegająca na promowaniu napisów w przekazach audiowizualnych.

Jednakże ilekroć chcieliśmy wziąć udział w seansie filmowym z dodatkową ścieżką dźwiękową, tylekroć albo słuchaliśmy audiodeskrypcji na głos, wraz z innymi kinomanami, albo wypożyczaliśmy specjalny odbiornik z pojedynczą słuchawką, za pomocą którego, tym razem już bardziej prywatnie, mogliśmy odsłuchiwać ścieżkę audio do filmu. Ilość takich urządzeń w kinie bywa oczywiście ograniczona. Trudno bowiem wymagać, aby starczyło ich dla wszystkich widzów.

A gdyby tak można było pójść sobie na film z telefonem do kina? Komórkę ma przecież prawie każdy, a przy tym zdążyliśmy się już przyzwyczaić, że smartfona używa się praktycznie do wszystkiego. Czemu więc nie użyć telefonu do oglądania filmów w kinie? Firma Orange pracuje nad aplikacją na telefony z systemem Android i iOS, która będzie umożliwiać osobom niewidomym i słabowidzącym odsłuchiwanie audiodeskrypcji podczas seansów filmowych z audiodeskrypcją.

Oprogramowanie to jest na razie w fazie testów, ale zapowiada się obiecująco. Testy pokazały, że bardzo dobrze zachowuje się na telefonach z systemem Android, natomiast, jeśli chodzi o telefony z systemem iOS, wymaga jeszcze dopracowania. Dzięki niemu, osoba niewidoma lub słabowidząca, będzie mogła iść do kina na seans filmowy, nie martwiąc się o specjalny odbiornik ze słuchawkami. Wystarczy telefon i oprogramowanie, aby po zalogowaniu się do sieci internetowej Multikina, korzystać z filmu na równi z innymi pełnosprawnymi widzami.

Gdy prace nad oprogramowaniem zostaną zakończone, będzie ono dostępne bezpłatnie w sklepie App Store i Google Play

Bardzo cieszy fakt, że firma Orange dostrzega i stara się wychodzić naprzeciw potrzebom osób z dysfunkcją wzroku. Należą się tu wyrazy uznania i wdzięczności ze strony niepełnosprawnych wzrokowo kinomanów.

Serdecznie dziękujemy i czekamy na dalszy rozwój oprogramowania. Jak tylko pojawią się jakieś nowe informacje na temat aplikacji, będziemy Państwa o nich informować?

Agnieszka Pelczarska

Implant przekazujący sygnały do mózgu być może umożliwi odzyskanie wzroku

Naukowcy z Uniwersytetu w Pizie prowadzą bardzo obiecujące badania nad implantem, który, o ile w wyniku dalszych badań nie zostaną odkryte jakieś problemy uniemożliwiające stosowanie go jako środka terapeutycznego, może stać się wynalazkiem przełomowym dla osób cierpiących na zwyrodnienie barwnikowe siatkówki. Elisa Castaldi z Uniwersytetu w Pizie mówi, że po wszczepieniu implantu siedmiu pacjentom cierpiącym na barwnikowe zwyrodnienie siatkówki, pięć osób było w stanie reagować na bodźce świetlne charakteryzujące się wysokim kontrastem. Współautorka pracy, profesor Maria Morrone, twierdzi, że jest to najprawdopodobniej pierwsze badanie na świecie, które wykazuje, że mózg nawet po wielu latach funkcjonowania bez bodźców wizualnych jest w stanie na bodźce te reagować, że więc wszczepienie implantu umożliwia reedukację widzenia nawet u osób, które nie widziały przez wiele lat. Nawet jeśli stworzenie implantu nie będzie oznaczać pełnego przywrócenia wzroku, wydaje się, że sukces powyższych badań może oznaczać istotną poprawę jakości życia dla osób z dysfunkcją wzroku.

Wszczepienie implantu będzie dla pacjenta początkiem długiej drogi do stopniowego odzyskania wzroku. Trzeba będzie przechodzić przez cały skomplikowany proces rehabilitacyjny, który, jak zresztą omawiany implant i jego wykorzystanie, wymaga dopiero zbadania i opracowania. Wypada nam zatem uzbroić się w cierpliwość i z nadzieją oczekiwać na postęp prac.

 

Czy komunikacja miejska jest dostępna dla osób z niepełnosprawnościami?

Na tak postawione pytanie próbowali odpowiedzieć specjaliści badający ten problem na zlecenie Najwyższej Izby Kontroli. Jakkolwiek wyniki nie nastrajają optymistycznie, działania podjęte przez NIK skłaniają nas do przypuszczeń, że być może sytuacja ulegnie poprawie.

Na stronie NIK czytamy m.in, że pomimo podejmowanych działań i nieznacznej poprawy komunikacja miejska wciąż nie jest jeszcze w pełni dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Sytuacja taka sprawia, że mają one trudności z dostępem do leczenia, nauki czy wreszcie problemy z zatrudnieniem. Źle dostosowana do potrzeb użytkowników komunikacja publiczna to jednak nie tylko problem osób z niepełnosprawnościami, lecz także osób starszych czy rodziców podróżujących z wózkami dziecięcymi. Osobom tym sprawia trudność np. korzystanie z autobusów wysokopodłogowych.

Bariery dostępności transportu miejskiego to: tabor, dostępność rozkładów jazdy, przystanki i ich otoczenie oraz wiedza personelu o potrzebach osób z niepełnosprawnościami.

Podczas kontroli stwierdzono, że liczba pojazdów niskopodłogowych jest zbyt mała w stosunku do potrzeb, a w badanym przez Izbę okresie od początku roku 2013 do czerwca 2015 wzrosła jedynie nieznacznie. W rozkładach jazdy często brak było oznaczenia kursów pojazdów niskopodłogowych. Ponadto wielokrotnie rozkłady były umieszczone w taki sposób, że osoby poruszające się na wózkach nie mogły z nich skorzystać. W wielu przypadkach pojazdy nie były wyposażone w zewnętrzną i wewnętrzną informację dźwiękową oraz wewnętrzną informację wizualną, co utrudnia korzystanie z transportu publicznego osobom z dysfunkcją wzroku, jak i osobom niesłyszącym.

Zastrzeżenia Izby dotyczą również braku albo niewłaściwego stosowania udogodnień dla osób z niepełnosprawnościami na przystankach komunikacyjnych. Na przykład: pasy żółtych płytek ryflowanych, pełniących rolę ostrzegawczą dla osób niewidomych i słabowidzących, skierowano w miejsca niebezpieczne.

W wyniku kontroli NIK zwróciła się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o:

  • podjęcie działań w celu ujednolicenia funkcjonalności przystanków komunikacyjnych, z uwzględnieniem zasad ich uniwersalnego projektowania i w konsultacji z osobami niepełnosprawnymi,
  • uzupełnienie przepisów o wymogi dotyczące umieszczania na przystankach autobusowych wystandaryzowanych pasów ostrzegawczych i ścieżek dotykowych dla osób niewidomych, a także zwiększenia minimalnej szerokości peronu przystankowego.

Na koniec należy dodać, że nie bez znaczenia jest poziom wiedzy personelu obsługującego podróżnych o potrzebach osób niepełnosprawnych, a w tej dziedzinie jest jeszcze bardzo wiele do zrobienia.

W ocenie NIK, w celu zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami, możliwości korzystania z publicznego transportu zbiorowego, na takim poziomie dostępności, z jakiego korzystają osoby w pełni sprawne, konieczne jest zintensyfikowanie działań zmierzających do zapewnienia pełnej obsługi linii komunikacyjnych przez pojazdy wyposażone w systemy przyklęku i pochylnie oraz w systemy informacji wizualnej i głosowej. Niezbędne są również stałe konsultacje ze środowiskiem osób niepełnosprawnych, m.in. w sprawie aktualizacji planów transportowych.

NIK zwraca uwagę, że występowanie licznych barier w dostępie osób z niepełnosprawnościami do komunikacji publicznej stanowi przejaw dyskryminacji na tle osób w pełni sprawnych, którego zakaz zawiera zarówno Konstytucja RP, jak i Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Źródło: https://www.nik.gov.pl/aktualnosci/nik-o-dostepnosci-komunikacji-miejskiej-dla-osob-niepelnosprawnych.html

Z pamiętnika młodej pacjentki

 

Jak technologie wspierające mają się do wizyty u lekarza?

Wydaje się, że pytanie jest śmieszne. Zadałem je sobie po rozmowie z pewną niewidomą kobietą, która skarżyła się na przedmiotowe potraktowanie w szpitalu. Sytuacje takie wywołują w nas naturalny odruch oburzenia. Postanowiłem jednak, zamiast pisać kolejny tekst o tym, jak to ci sprawni źle nas traktują zapytać jak rzecz wygląda od tak zwanej drugiej strony i dowiedzieć się czego personel szpitala oczekuje od osoby niepełnosprawnej. A oto co udało mi się usłyszeć.

Po pierwsze nie dajmy im szansy. Mówiąc inaczej: jeśli nie musimy wchodzić do gabinetu lekarskiego czy zabiegowego korzystając z czyjejś pomocy, to tego nie róbmy. Lepsze wrażenie zrobi niewidomy niezdarnie potykający się o napotkane przeszkody, ale walczący samodzielnie z trudnościami, niż osoba wprowadzana do gabinetu przez przewodnika. W sytuacji medycznej nieradzenie sobie z otaczającą nas rzeczywistością jest bowiem czymś naturalnym.

A gdzie jest miejsce na te technologie? Lekarz, który widzi, że zapisujemy sobie w komórce termin kolejnej wizyty, sposób przyjmowania leków, czy podobne informacje potraktuje nas jak osobę, która ma kontrolę nad swoim życiem. W przypadku konieczności podpisania np. zgody na zabieg czy operację dobrze jest poprosić o przesłanie nam elektronicznej wersji dokumentu, który mamy podpisać. Nie trzeba do tego brać ze sobą laptopa do szpitala. W telefonie odczytamy sobie stosowne dokumenty. Jeśli jest to niemożliwe rozwiązaniem stawiającym nas w pozycji osoby mającej kontrolę jest ustalenie z personelem medycznym kto i jak ma nam umożliwić zapoznanie się ze stosownymi dokumentami. Uprzejma prośba o pomoc w takim wypadku pomoże nam podkreślić własną podmiotowość. Pielęgniarki pytane o oczekiwania względem niewidomych pacjentów stwierdzały, że chcą, aby pacjent wyjaśnił jak mają go zapoznać z przestrzenią na oddziale szpitalnym. Ich przecież nikt nie szkolił to skąd mają wiedzieć, co niewidomy zrobi a czego nie i jak sobie poradzi ze zwykłymi czynnościami życia codziennego.

A technologie?

Nawet jeśli rozwiązania technologiczne nie będą nam bardzo potrzebne, to sam fakt, że otaczający nas ludzie zobaczą, iż jak cała reszta korzystamy z komórki czy internetu sprawi, że mentalna bariera związana z niepełnosprawnością zostanie przełamana a w każdym razie złagodzona.

A pacjentka?

Podczas powtórnej wizyty w szpitalu zastosowała wskazówki przedstawione powyżej i zadzwoniła do mnie, by powiedzieć, że wreszcie była normalną pacjentką.

Damian Przybyła

Tango 3D nawigacja wewnątrz budynków

Tango 3D nawigacja wewnątrz budynków

Google pracuje nad nową usługą, która pomoże w poruszaniu się wewnątrz budynków. Oparta na układzie Tango 3D, który jest rodzajem cyfrowego oka, systemem umożliwiającym pozycjonowanie np. telefonu lub innego urządzenia wyposażonego w ten układ, za pomocą informacji wizualnej pozyskanej z otoczenia, usługa pomyślana jest jako przeznaczona dla wszystkich użytkowników. System ma wspierać nas w zadaniach takich jak znalezienie produktu w sklepie, okienka w urzędzie, czy właściwej bramki na nieznanym lotnisku. System ma być ściśle zintegrowany z mapami Google. Tam, gdzie pozycjonowanie z użyciem sygnału satelitarnego zawodzi, informacje wizualne o obiektach w połączeniu z informacjami o tych obiektach pochodzącymi z innych źródeł mają nam dać możliwość łatwego odnalezienia tego, czego szukamy. Planowany jest jednolity system nawigacyjny. Do budynku doprowadzi nas nawigacja GPS, a wewnątrz prowadzenie przejmie nowo opracowywany system. W przyszłości będziemy mogli przeszukiwać galerie handlowe tak, jak dziś przeszukujemy strony internetowe. Wyszukiwarka zaprowadzi nas wprost do półki, na której znajduje się interesujący nas produkt.

A co będą z tego mieć osoby z niepełnosprawnościami?

Obszar potencjalnych zastosowań wydaje się być ogromny. Roboty wyposażone w system Tango 3D podadzą osobie poruszającej się na wózku przedmiot znajdujący się poza zasięgiem ręki. Osoby z dysfunkcją wzroku uzyskają dobre narzędzie wspierające swobodne poruszanie się w budynkach. System, o którym mowa ma bowiem nie tylko mieć możliwość określania stosunków zachodzących między przedmiotami/bryłami w przestrzeni, lecz ma także mieć możliwość rozpoznawania przedmiotów w otoczeniu.

Wypada jedynie zadać sobie pytanie, czy w takim razie znajdujące się w fazie eksperymentów prace nad robotycznymi przewodnikami dla niewidomych będą w ogóle potrzebne. Być może czeka na nas prostsze i znacznie tańsze rozwiązanie, z którego skorzystamy w niedalekiej przyszłości.

Źródło: https://coolblindtech.com/vps-could-transform-how-the-blind-make-their-w...

Nowy sposób na drukowanie brajlem

 

Jeden z brytyjskich startupów technologicznych opracował nową technologię drukowania brajlem. KW Specjal Project wraz z inżynierami z Węgier opracował prototyp drukarki brajlowskiej o nazwie B.My.Jet. W odróżnieniu od tradycyjnych drukarek brajlowskich urządzenie nie używa igieł do wytłaczania punktów brajlowskich na papierze. Inżynierowie opracowali nowatorską cyfrową metodę drukowania brajla. Zamiast igieł drukują oni pismo brajlowskie jak i rysunki za pomocą specjalnych atramentów. Proponowane rozwiązanie ma się przyczynić do obniżenia kosztów wydruków brajlowskich do poziomu porównywalnego z drukiem laserowym. Projekt badawczy został sfinansowany w ramach europejskiego programu innowacyjno-badawczego. Celem twórców rozwiązania jest stworzenie urządzenia wielofunkcyjnego ze skanerem, kopiarką i funkcją druku brajlowskiego. Inżynierowie przewidują, że ich drukarka znajdzie zastosowanie przede wszystkim w placówkach edukacyjnych kształcących osoby niewidome. Jeżeli wszystkie prace przebiegną zgodnie z przewidywaniami, to można się spodziewać, że w pełni funkcjonalna drukarka ujrzy światło dzienne pod koniec roku 2017. Kiedy i czy w ogóle urządzenie pojawi się na rynku Przekonamy się wkrótce.

Źródło: https://coolblindtech.com/new-method-in-printing-braille-is-now-in-proto...

Namalować dźwiękiem

 

Jakiś czas temu pisaliśmy w Tyfloświecie o eksperymentach z tworzeniem narzędzi do odwzorowywania obrazu dźwiękiem. Dźwięczący pędzel stworzono jako narzędzie, dzięki któremu niewidzący artysta mógłby tworzyć formy wizualne na swoim tablecie lub komputerze. Firma Microsoft posunęła się w eksperymentach związanych z tą problematyką o krok dalej. Podjęto próby wykorzystania czujnika ruchu Kinect.

Salmon jest słabowidzącym malarzem. Pracuje nad tym, by osoby niewidome lub słabowidzące mogły uzyskać kontakt estetyczny z jego sztuką. Namalował trzy pastele o wymiarach około 240 x 120 cm każda. Do obrazów została dobrana interaktywna ilustracja dźwiękowa. Kinect służy tutaj do kontekstowego zmieniania dźwięku w zależności od pozycji, jaką względem obrazu przyjmuje osoba oglądająca. Zadbano o to, by wrażenia dźwiękowe korespondowały ze wzrokowymi. Gdy znajdujemy się bardzo blisko obrazu, widzimy zbiorowisko plam, punktów naniesionych na płótno. Wtedy usłyszymy zbiorowisko abstrakcyjnie skomponowanych dźwięków. Gdy oddalimy się od obrazu, będzie można wydobyć z niego pejzaż, obraz przyrody. Usłyszymy więc szum wody w głębokim kanionie lub śpiew ptaków. Artysta ma nadzieję, że to interaktywne podejście do sztuki przyczyni się do rozszerzenia obszaru doświadczeń estetycznych nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami, lecz także dla osób pełnosprawnych, wzbogacając doznania związane z obcowaniem ze sztuką.

Źródło: https://news.microsoft.com/en-gb/2017/04/26/microsoft-technology-can-help-extend-my-career-says-award-winning-artist/#sm.0015yeriz2wmeyw11e01781j6qkud#q4e5q76EibQ2USX4.97

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków