Rozejrzyj się!

 

O pracach nad zastosowaniem sztucznej inteligencji wspominamy na naszych łamach już od jakiegoś czasu, ale rozwiązania takie, przynajmniej do tej pory, traktowaliśmy jako zapowiedzi czegoś, co kiedyś być może doczeka się przejścia w sferę praktycznych zastosowań. Wygląda jednak na to, że owo „kiedyś” jest już, teraz i co więcej, że możemy mieć wpływ na ciekawe, rodzące się właśnie rozwiązanie.

Stworzona przez Neuro X Labs aplikacja BlindSight jest nowatorskim narzędziem do rozpoznawania obrazów. Biorąc pod uwagę bardzo skromne wymagania sprzętowe, aplikację uruchomimy bez trudu na niskobudżetowym telefonie z systemem Android 5.0, do jej działania nie potrzebne jest połączenie z Internetem, a instalator to zaledwie 5 MB, trzeba stwierdzić, że zaproponowane nam rozwiązanie działa lepiej niż dobrze.

Podczas testów, które przeprowadziłem w pochmurny dzień bez korzystania z dodatkowego oświetlenia, aplikacja rozpoznała poprawnie przedmioty codziennego użytku, takie jak półka z książkami, laptop, lodówka, zmywarka, mikrofalówka czy spodnie wiszące na wieszaku. W tym ostatnim wypadku usłyszałem wprawdzie, że mam do czynienia z człowiekiem trzymającym w ręce spodnie, ale wynik tak czy inaczej wydaje się być zachęcający.

Autorzy twierdzą, że ich aplikacja jest obecnie we wczesnym stadium rozwoju i nie należy z niej korzystać jak z gotowego rozwiązania wspomagającego widzenie. Wystawili aplikację w sklepie GooglePlay za darmo, ponieważ, licząc na duże zainteresowanie wśród użytkowników z dysfunkcją wzroku, mają nadzieję na uzyskanie od wielu z nich cennych wskazówek dotyczących tak potrzeb, które w przyszłości aplikacja miałaby zaspakajać, jak i błędów w samej aplikacji.

Aplikację można znaleźć pod adresem https://play.google.com/store/apps/details?id=com.neuroxlabs.BlindSight

Korzystanie z niej jest bardzo proste. Instrukcję można bowiem sprowadzić do słów: pobierz, zainstaluj, stuknij w ekran i się rozejrzyj.

Uwaga! Do opisywania rozpoznawanych obiektów aplikacja używa języka angielskiego.

Damian Przybyła

Europejska Karta Osoby Niepełnosprawnej

Robert Schuman, Minister Spraw Zagranicznych Francji, zaproponował w 1950 r. integrację przemysłu węgla i stali państw zachodniej Europy. Rok później idea ta znalazła swój wyraz w Traktacie paryskim: powstał prekursor Unii Europejskiej - Europejska Wspólnota Węgla i Stali. Od tamtej pory instytucje Unii regularnie aktualizowały i rozszerzały traktaty, aby zapewnić skuteczność kształtowania polityki i podejmowania decyzji. Podstawą wszystkich działań Unii są traktaty, które przyjęły dobrowolnie i demokratycznie wszystkie państwa UE. Traktaty te są negocjowane i uzgadniane przez wszystkie państwa członkowskie, po czym następuje ich ratyfikacja przez parlamenty narodowe lub w drodze referendum.

Jednym z wielkich osiągnięć UE jest realizacja zasady wolnego przemieszczania się. Dotyczy ona ludzi, handlu i transportu.

Ale nie wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku. Osiemdziesiąt milionów Europejczyków z niepełnosprawnością wciąż napotyka trudności. Tym razem wspomniane trudności nie związane są z brakiem przystosowań przestrzeni albo z tkwiącymi w świadomości ludzkiej przesądami. Problem polega na tym, że, mówiąc potocznie, wyjeżdżając do innego państwa członkowskiego UE osoba niepełnosprawna zostaje na lodzie. Dzieje się tak dlatego, że z prawnego punktu widzenia osoba taka przestaje być niepełnosprawna, ponieważ poza granicami kraju zamieszkania legitymacja poświadczająca jej niepełnosprawność jest nieważna. To zaś powoduje niemożność korzystania z przysługujących ulg i często przysparza innych kłopotów, kiedy np. osoba taka jest zmuszona do niezręcznych tłumaczeń.

Według informacji umieszczonych na stronie Komisji Europejskiej oraz na stronie Europejskiego Forum Osób Niepełnosprawnych, w celu ułatwienia przemieszczania się obywateli UE z niepełnosprawnością trwają pracy nad tworzeniem zintegrowanego systemu, który umożliwi osobom z niepełnosprawnością korzystanie z takich samych uprawnień (ulg) we wszystkich państwach członkowskich. Zintegrowany system nie będzie wpływał na zasady orzekania w poszczególnych krajach. Jedynym celem inicjatywy jest realizacja jednego z podstawowych praw - zasady swobody poruszania się.

Każdy kraj będzie formułował własne zasady wydania Europejskiej Karty Osoby Niepełnosprawnej (European Disability Card) oraz regulował liczbę wydawanych legitymacji.

Obecnie osoby z niepełnosprawnością mają do czynienia z problemem, wynikającym z tego, że każde państwo posługuje się własnymi zasadami orzekania o niepełnosprawności. Ponieważ nie istnieje jeden zintegrowany system orzecznictwa dla całej Unii (rzecz o tyle trudna, że np. Polska nie dorobiła się takiego systemu dla własnych obywateli), legitymacje wydane w jednym kraju nie są ważne w innych państwach członkowskich.

Czym zatem będzie Europejska Karta Osoby Niepełnosprawnej?

Europejska Karta Osoby Niepełnosprawnej (wcześniej znana jako Karta Mobilności) umożliwi korzystanie z pewnych specjalnych uprawnień, które w głównej mierze dotyczą ulg przy korzystaniu z obiektów kultury, odpoczynku, sportu i transportu. Karta będzie miała wystandaryzowany wygląd w kolorach flagi Unii i symbole w brajlu. Karta będzie ważna we wszystkich państwach członkowskich objętych jedynym systemem, który będzie się opierał na zasadzie dobrowolności.

Projekt pilotażowy wystartował w lutym 2016 r. w ośmiu państwach Unii Europejskiej: w Belgii, Estonii, Finlandii, Włoszech, Słowenii, Rumunii, na Malcie i Cyprze. Powyższe kraje zostały wybrane w 2015 r. do realizacji projektu i otrzymały na jego wdrożenie środki finansowe z funduszy europejskich. Projekt pilotażowy został przygotowany przez grupą roboczą, która składa się z przedstawicieli 17 państw członkowskich i organizacji pozarządowych. Grupę tę stworzono w 2013 r. Projekt trwał 18 miesięcy do sierpnia 2017 r.

Osoby z niepełnosprawnością gorąco popierają tę inicjatywę. Koordynator projektu w Finlandii, Petra Tiihonen, podkreślił to w raporcie sporządzonym po ukończeniu projektu. Często niepełnosprawność jest niewidoczna, dlatego dokument poświadczający niepełnosprawność jest potrzebny. W pewnych sytuacjach osoba z niepełnosprawnością może np. być narażona na złe traktowanie, ponieważ zachowanie wynikające z niepełnosprawności może być źle zrozumiane. Obecnie, wyjeżdżając do innego kraju, musimy udowadniać, że mamy niepełnosprawność i że np. potrzebujemy osoby towarzyszącej, która pełni funkcję przewodnika.

Europejska Karta Osoby Niepełnosprawnej najprawdopodobniej będzie zawierała symbol "A", oznaczający, że osoba potrzebuje opiekuna, który również może korzystać z ulg.

Niestety, tworzenie zintegrowanego systemu nie idzie jak po maśle. Nie wszystkie państwa członkowskie opowiadają się za wprowadzeniem Europejskiej Karty Osoby Niepełnosprawnej. Według Alicji Majewskiej Gałęziak, rządy Niemiec i Wielkiej Brytanii obawiają się, że taka unijna karta będzie za droga, ponieważ przybysze z innych państw członkowskich będą żądali świadczeń pieniężnych. Taką informację potwierdził w rozmowie telefonicznej przedstawiciel Niemieckiego Związku Niewidomych. Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii próbuje opuścić Unię, w referendum na wyspach przegłosowano brexit, a zatem można by powiedzieć, że problemami Brytyjczyków nie musimy bardzo się przejmować. Tak czy inaczej, środowisku osób niepełnosprawnych i ich rzecznikom bardzo zależy na tym, by przekonać rządy pozostających w Unii państw do wdrażania Europejskiej Karty Osób Niepełnosprawnych.

Andrey Tikhonov

Dotykowy wskaźnik poziomu sygnału ułatwi pracę niewidomym dźwiękowcom

 

Naukowcy z Uniwersytetu Londyńskiego opracowali urządzenie, które być może ułatwi pracę niewidomym realizatorom dźwięku.

Osoba z dysfunkcją wzroku podczas edycji dźwięku może mieć trudności z kontrolowaniem poziomu sygnału. Wydawałoby się, że przecież zniekształcenia związane z przesterowaniem sygnału po prostu słychać. Rzecz jednak nie jest tak prosta, jak się wydaje, ponieważ zadania realizatora dźwięku wykraczają daleko poza proste wychwytywanie akustycznych brudów. Istniejące obecnie rozwiązania pozwalające osobie niewidomej kontrolować poziom sygnału dają wprawdzie możliwość panowania nad interesującymi realizatora parametrami, ale ich wadą jest to, że potrzebną informację dostarczają w postaci dźwięków. Rozwiązanie takie nie dość, że wprowadza hałas tam, gdzie obrabia się dźwięk, to jeszcze ma tę wadę, że umożliwia jedynie kontrolę poziomu sygnału nie dając przy tym żadnej wiedzy o jego kształcie.

Urządzenie stworzone przez naukowców z Londynu pozwoli na dotknięcie widocznego na ekranie wykresu fali dźwiękowej. Nie zobaczymy wprawdzie całego przebiegu fali z jej zmiennością, to ostatnie zresztą byłoby dotykowo bardzo trudne, a urządzenie, które miałoby udostępniać wykres w taki sposób byłoby niezwykle drogie, lecz dzięki prostej drewnianej ramce nakładanej na ekran, w której umieszczono przesuwający się nad wykresem wskaźnik będziemy mogli bez słuchania dodatkowych rozpraszających dźwięków kontrolować obrabiany sygnał. Urządzenie nie tylko pokaże wychylenie wskaźnika, lecz ponadto za pomocą wibracji zasygnalizuje krytyczne wartości monitorowanych parametrów. Twórcy rozwiązania twierdzą, że opanowanie umiejętności korzystania z omawianego wskaźnika nie powinno być trudne. Czy urządzenie znajdzie praktyczne zastosowania? Czas pokaże.

Źródło: http://rviv.ly/uGVSy #A11Y

Czy ślepota sprzyja większej sprawności matematycznej?

 

Badania nad wpływem braku wzroku na człowieka prowadzono chyba od zawsze. Filozofowie starożytni budowali swoje koncepcje estetyczne na przekonaniu, że piękno postrzega się przede wszystkim wzrokiem, a dopiero potem za pomocą słuchu czy innych zmysłów. Powszechnie znane zjawisko lęku przed niewidzeniem, jak i stereotypy, zgodnie z którymi niewidomi lepiej słyszą, mają wrażliwszy dotyk, czy wreszcie wyposażeni są w jakieś super moce kompensujące im brak wzroku, skłaniały do podejmowania badań.

Jednym ze stawianych przez naukowców pytań było, czy brak wzroku sprzyja lepszemu rozwojowi zdolności matematycznych.

Wydaje się, że coś musi być na rzeczy, a w każdym razie jeszcze całkiem niedawno było. Konieczność zapamiętywania numerów telefonów czy wykonywania wielu obliczeń w pamięci z pewnością sprzyjała wyćwiczeniu umiejętności arytmetycznych. Dzieci rozpoczynają naukę liczenia korzystając z liczydeł. Na tym etapie liczby są obiektami, których można dotknąć. Problem pojawia się, gdy każemy Jasiowi ustalić, ile kosztuje kilogram pomidorów, jeżeli 10 kilo kosztuje 20 złotych. Dla dziecka bowiem ważniejsza wydaje się być odpowiedź na pytanie: Po co komuś te pomidory? Biorąc pod uwagę wyniki badań nad wpływem ślepoty na sprawność wykonywania operacji arytmetycznych można wnioskować, że osoby niewidome rzeczywiście liczą bardziej precyzyjnie oraz, że być może korelacja między sprawnością liczenia a dotykiem (jako kanałem do wprowadzania informacji wejściowych) jest czynnikiem mającym wpływ na to zjawisko.

Do niedawna uważano, że brak możliwości korzystania z kalkulatorów czy innego wspomagania się w obliczeniach wymuszający liczenie w pamięci był także czynnikiem sprzyjającym rozwojowi umiejętności liczenia. Osoby niewidome musiały kompensować niemożność korzystania z pomocy naukowych, rozwijając w większym stopniu pamięć i umiejętność roboczego jej wykorzystywania, niż widzący koledzy.

Niezależnie od rozwoju technologii, wraz z którym upowszechniły się urządzenia brajlowskie czy mówiące, najnowsze badania pokazują, że osoby niewidome postrzegają przestrzeń inaczej niż widzący. Postrzeganie przestrzeni trójwymiarowej jest wszak pierwotnie postrzeganiem dotykowym, co sprawia, że rozwiązywanie skomplikowanych równań także może być dla nich łatwiejsze. Niewidomy jest odporny na wpływ iluzji optycznych, a kształty i wymiary przedmiotów nie podlegają u niego konfrontacji z tym, jak coś powinno wyglądać. On postrzega rzeczywistość tak, jak jest dana we wrażeniu dotykowym. Może zatem uboższe doświadczanie rzeczywistości jest czasem pożyteczne.

Źródło: https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17924809

Damian Przybyła

EasyReader dostępny dla Androida

 

W czerwcu firma Dolphin LTD udostępniła swój darmowy czytnik książek dla systemu iOS. Obecnie EasyReader dostępny jest także w wersji dla Androida.

Jak w wersji dla iOS, tak i w wersji androidowej będziemy cieszyć się komfortową obsługą zbiorów bibliotecznych w trybie online. Obsługa aplikacji, choć nie pozbawiona drobnych niedogodności, jest przyjemna. Niemożność pobierania książek audio i słuchania ich w trybie offline wydaje się być pewną niedogodnością, ale wobec coraz powszechniejszego dostępu do mobilnego Internetu znaczenie jej powinno maleć. Przykrym zaskoczeniem może być chyba jedynie to, że pragnąc słuchać książek tekstowych w języku innym niż systemowy język naszego urządzenia, będziemy zmuszeni do kupienia głosów od twórców aplikacji, ponieważ nie obsługuje ona przełączania zewnętrznych syntezatorów mowy. Jednakże i tę niedogodność należy uznać za niewielką, biorąc pod uwagę, że wkrótce TalkBack będzie dawał użytkownikowi możliwość łatwej zmiany języka syntezy mowy.

Nagroda za projektowanie włączające dla Microsoftu

 

Podczas dorocznej Krajowej Konferencji Liderów Biznesu w Stanach Zjednoczonych firma Microsoft otrzymała nagrodę za tworzenie swoich aplikacji zgodnie z wymogami projektowania włączającego. Nagrodę przyznano za prace włożone w udoskonalenie Narratora, za wprowadzenie obsługi brajla do systemu Windows oraz za wprowadzenie kontrolera dostępności dokumentów do pakietu Office 365. Microsoft może ponadto pochwalić się nowymi produktami poprawiającymi dostępność treści prezentacji i ułatwiającymi osobom z niepełnosprawnościami tworzenie takich treści.

Jenny Lay-Flurrie, dyrektor działu dostępności firmy Microsoft, odbierając nagrodę, stwierdziła, że prace nad poprawą dostępności dopiero teraz nabrały właściwego rozmachu, a zatem należy spodziewać się w tej dziedzinie nowych produktów oraz istotnych zmian na lepsze.

Źródło: https://coolblindtech.com/microsoft-wins-inclusive-product-design-award/...

TDSR – czytnik ekranu dla terminala w systemie MacOS

 

Graficzne interfejsy użytkownika to dziś już codzienność. Z pewnością przechodząc po różnego rodzaju ikonach, listach, tabelach czy oknach dialogowych łatwiej jest nam wykonywać codzienną pracę. Okazuje się jednak, że licząca już dziesiątki lat powłoka tekstowa jest nadal aktywnie używanym narzędziem do pracy na komputerze. Magię czarnego ekranu docenią przede wszystkim użytkownicy zaawansowani, lubiący grzebać w zakamarkach systemu, do których na co dzień nikt nie zagląda. Inną grupą użytkowników lubiących tekstową powłokę są administratorzy, zarządzający wieloma serwerami, konfigurujący różnego rodzaju usługi sieciowe, słowem dbający o to, żeby Internet działał ku naszej wspólnej radości.

Niewidomi to też skuteczni administratorzy, zaawansowani użytkownicy systemów operacyjnych i, jak każdy, potrzebują dostępu do tekstowej powłoki terminala. Narzędzie VoiceOver, udźwiękawiające system operacyjny komputerów Apple zdaniem wielu w zdecydowanie niezadowalającym stopniu obsługuje tę część systemu operacyjnego. Nic w tym zresztą dziwnego, programiści z Cupertino skupili się przede wszystkim na tym, co zadowoli statystyczną większość, czyli interfejsie graficznym. Obsługa terminala z użyciem VoiceOver możliwa jest na poziomie podstawowym, kto jednak próbował kiedyś w linii komend wykonać coś więcej niż wpisanie prostego "cd /" czy "pwd" wie doskonale, że może to nie wystarczyć.

Nadchodzi TDSR

Dzięki środkom przekazanym przez http://lighthouse-sf.org/ udało się stworzyć niewielkich rozmiarów, konsolowy czytnik ekranu dla terminala w systemie MacOS. Autorem programu o nazwie TDSR jest Tyler Spivey, dobrze znany w środowisku niewidomy kanadyjski programista, hacker, słowem entuzjasta wyciskania z komputera siódmych potów. Program bazuje na liczącym już wiele lat programie YASR, czytniku ekranu dla systemów z rodziny GNU Linux i Unix. Początkowo, Tyler miał zamiar dokonać tzw. portu, czyli przystosowania YASR'a do wymogów jabłkowego terminala, okazało się jednak, że szybciej będzie napisać coś od podstaw. TDSR to projekt, którego pierwsza nadająca się do używania wersja powstała w ciągu 2 dni, całość napisana jest w języku Python. Wszyscy zainteresowani mogą pobrać TDSR z https://github.com/tspivey/tdsr. Program posiada otwarty kod źródłowy, a więc każdy chętny może się z nim zapoznać, a jeśli ktoś potrafi, może także dokonywać w nim zmian i ulepszeń zgodnie z ideą Open Source.

Instalacja TDSR

Program może być używany nie tylko w środowisku MacOS, ale również i w systemach z rodziny GNU Linux. Ze względu jednak na to, że priorytetem jest tu system z nadgryzionym jabłkiem, opiszemy procedurę instalacji w systemie MacOS. Informacje o instalacji w pozostałych systemach dostępne są w pliku Readme, zamieszczonym w repozytorium TDSR. Pierwszym krokiem jest zainstalowanie menedżera brakujących pakietów czyli Homebrew. W tym celu w terminalu wprowadzamy następujące polecenie:

/usr/bin/ruby -e "$(curl -fsSL https://raw.githubusercontent.com/Homebrew/install/master/install)"

Skrypt poinformuje nas jakich zmian dokona, a następnie poprosi o wciśnięcie klawisza Enter. Kilkukrotnie w trakcie instalacji będziemy również musieli podać hasło administratora naszego komputera.

Kolejne kroki to instalacja Pythona za pomocą polecenia:

brew install python3

Następnie klonujemy repozytorium TDSR, używając w tym celu polecenia:

git clone https://github.com/tspivey/tdsr.git

Kolejny krok to instalacja dodatkowych pakietów Pythona przez wydanie polecenia:

pip3 install -Ur requirements.txt

Jeśli TDSR pobraliśmy do katalogu TDSR w naszym folderze domowym, to wystarczy już tylko wpisać:

~/tdsr/tdsr

i cieszyć się czytnikiem ekranu, który z pewnością w powłoce tekstowej pozwoli nam na więcej niż VoiceOver.

Najważniejsze skróty klawiszowe

Ważne! W preferencjach terminala, na zakładce profile i podzakładce klawiatura należy zaznaczyć polecenie "Użyj klawisza Option jako metaklawisza". Poniżej najistotniejsze polecenia TDSR:

  • alt+u, i, o - czytaj poprzednią, bieżącą, następną linię,
  • alt + j, k, l - czytaj poprzednie, bieżące, następne słowo,
  • alt+ m, przecinek, kropka - czytaj poprzedni, bieżący, następny znak,
  • alt+k (2 razy) literuj bieżące słowo,
  • alt+ przecinek (2 razy) wypowiedz bieżący znak fonetycznie,
  • alt+ c - konfiguracja TDSR,
  • alt+ q - tryb cichy - gdy włączony, nowy tekst nie jest automatycznie odczytywany,
  • alt+ r - początek / koniec zaznaczenia,
  • alt+ v - tryb kopiowania - kopiuje albo linię z umieszczonym w niej kursorem przeglądu albo cały ekran.

Możliwe jest również dodawanie własnych symboli. Robimy to w pliku ~/.tdsr.cfg w formacie:

kod_znaku = wymawiana nazwa

Uwagi końcowe

W bardzo krótkiej dokumentacji nie została zawarta informacja o tym, w jakich przedziałach można ustawić prędkość syntezy. Metodą prób i błędów zalecam wartość z przedziału między 400 a 500. W trakcie pracy w terminalu należy również zadbać o to, aby VoiceOver był wyłączony, lub w jakiś inny sposób wyciszony, jeśli nie chcemy otrzymywać okazyjnie zdublowanych komunikatów. Poza tymi drobnostkami TDSR sprawuje się bardzo dobrze i może być dużym ułatwieniem dla naszych bardziej biegłych technicznie czytelników, używających systemu Apple.

Michał Dziwisz

Player.pl na iOS ponownie obsługiwalny

 

Bardzo dużo mówi się o dostępności stron internetowych czy też aplikacji mobilnych dla niewidomych użytkowników. Teoria i cele są szczytne, niestety w praktyce z realizacją tych postulatów bywa różnie. Czasem wręcz zdarza się, że przez bardzo głupie błędy coś, co chcemy obsłużyć jest albo nie do obsłużenia, albo tak bardzo niewygodne we współpracy z naszymi czytnikami ekranu, że po kilku minutach ze wściekłością i pianą na ustach rezygnujemy z tego "dobrodziejstwa", by zająć się czym innym. Właśnie z takich błahych powodów niewidomych na kilka lat pozbawiono dostępu do platformy player.pl (wcześniej TVN Player). Było to spowodowane brakiem tekstowych opisów pozycji na liście programów czy filmów należących do wybranej kategorii. Jeśli ktoś miał na tyle cierpliwości i samozaparcia, by aktywować każdy przycisk w dziale seriali i szukać swojej ulubionej pozycji, bądź też zdać się na łaskę wyszukiwarki, która w większości przypadków odnajdowała zupełnie co innego, szczerze gratuluję i podziwiam. Osobiście odpuściłem sobie korzystanie z oferty player.pl, sprawdzając tylko od czasu do czasu, czy może stał się cud i ktoś wprowadził poprawki. Mijały miesiące, lata, aż wreszcie istotnie, cud się stał.

Co naprawiono?

Nowa wersja Player.pl wydaje się być obsługiwalna dla użytkowników VoiceOver. Skłamałbym twierdząc, że jest to aplikacja w pełni dostępna, o czym niżej, ale w końcu opisywane są wszystkie elementy znajdujące się w danej kategorii, więc możemy łatwo odnaleźć poszukiwaną przez nas pozycję.

Tyle dobrych wieści, a co poszło nie tak?

Pierwszy problem to pływający focus. Niestety, twórcy Player.pl postanowili za wszelką cenę polecać nam produkcje, które uznają za warte oglądania. Kiedy wpadniemy w taką pułapkę polecanek, bardzo trudno jest się z niej wydostać. Nie da się tego zrobić za pomocą gestów, a tylko i wyłącznie używając eksploracji. Należy w takiej sytuacji odszukać na ekranie element opisany jako "polecane dla ciebie" i dotknąć go palcem. Najprawdopodobniej od tego momentu będziemy mogli poruszać się po wszystkich elementach ekranu aplikacji, oczywiście do czasu, gdy znowu wpadniemy na polecane treści. Kolejny problem to przyciski, którym brak polskich opisów. Jeśli zastanawia Was, do czego służy umieszczony w lewym górnym rogu przycisk opisany jako "list outline white", to odpowiadam – do rozwinięcia menu Playera, a tym samym do przejścia do kategorii i ustawień. Najciekawsze zostawiłem na koniec, otóż ci, którym starczyło sił i cierpliwości, by korzystać z wcześniejszych wersji Playera, pamiętają z pewnością, że jeśli już udało nam się odnaleźć poszukiwany przez nas materiał, to odtwarzanie jego było już proste. Na ekranie z opisem wideo dostępny był stosowny przycisk, którego aktywacja umożliwiała odtworzenie filmu. W nowej wersji Playera tego właśnie zabrakło. Tak, drodzy czytelnicy, zabrakło dostępu do najważniejszej funkcji. W tym miejscu ktoś mógłby zapytać, w takim razie po co ten cały tekst, po co robić nadzieję, skoro i tak nic z tego? Okazuje się, że aby odtworzyć wybrany przez nas materiał, należy... Wyłączyć VoiceOver! Po trzykrotnym wciśnięciu przycisku Home, należy przez kilka lub kilkanaście sekund stukać w dowolne miejsca ekranu, gdyż przycisk do odtwarzania, oprócz znajdującego się, jak zawsze, w lewym górnym rogu przycisku do powrotu, to jedyna kontrolka dostępna w tym miejscu, nie ma więc obaw, że omyłkowo aktywujemy inną funkcję.

I tylko jedno mi się marzy…

… żebyśmy kiedyś doczekali czasów, w których niewidomy nie będzie musiał kombinować, by skorzystać z tego, co osoba w pełni sprawna ma na wyciągnięcie ręki. Wyobrażacie sobie, że widzący muszą dokonywać takiej ekwilibrystyki, aby wykonać czynność tak prostą, jak obejrzenie odcinka swojego ulubionego serialu? Komplikowanie użycia danego narzędzia większości oznacza odwrót użytkowników od takiego rozwiązania, a tym samym śmierć aplikacji i brak zysków lub nawet straty dla twórców, którzy przecież musieli za jej napisanie zapłacić. Nie chcąc popaść w narzekający ton, na koniec zaproszę wszystkich, których powyższy opis nie przeraził do zainstalowania i zmierzenia się z aplikacją Player.pl, skoro w końcu już można. Program w wersji dla iOS dostępny jest w sklepie Appstore pod tym linkiem.

Michał Dziwisz

Wolność i niepełnosprawność!

Nadchodzi III Kongres Osób z Niepełnosprawnościami.

Kluczem wydarzenia ma być hasło „za niezależnym życiem”. Wokół, mimo wzrastającej mody na dostępność, mimo wzrastającej świadomości potrzeb osób z niepełnosprawnościami, mimo wreszcie coraz doskonalszych rozwiązań technologicznych wspomagających kompensowanie skutków niepełnosprawności, a może właśnie dlatego, że wszystkie powyższe zjawiska mają miejsce, coraz więcej jest widocznych oznak zależności. Wszystko to skłania do refleksji nad niezależnością, nad wolnością, do pytania o miejsce niepełnosprawności w moim życiu.

Na to ostatnie odpowiedź wydaje się łatwa, bo przecież od trzech już lat z niepełnosprawności żyję. Powinienem więc mieć do niej stosunek profesjonalny, zdystansowany, ekspercki. Niby powinienem, a tu jakoś nie wychodzi.

Wszystko zaczęło się mniej więcej rok temu. Zadzwonił kolega, któremu spokoju nie dawał temat planowanej sesji naukowej. Organizatorzy w dość nieszczęśliwy sposób chcieli przeciwstawić autonomię rozumianą jako niezależność z jednej i uznanie własnych ograniczeń rozumiane jako chrześcijańską postawę rezygnacji z siebie.

No właśnie. Nawet nie umiem tego napisać tak, jak rozumiałem to wtedy. Notatki, maile, gdzieś jest to wszystko i gdzieś jest moja niezgoda, gniew na całą tę sytuację, ale rozumienie, rozumienie dziś jest już całkiem inne.

Oto dwie siły, które kierują naszymi dążeniami: dążenie do samostanowienia pojmowanego jako „to ja decyduję o wszystkim, co mnie dotyczy”, z drugiej strony dążenie do wypełnienia swego życia obecnością innych rozumianego jako „jestem o tyle, o ile jestem zauważany”. Czynniki te pokazuję tutaj w sposób nieco przerysowany, bo tak łatwiej jest przyjrzeć się interesującym nas zjawiskom.

Rolę dodatkowego czynnika, który ma ogromny wpływ na to wszystko, o czym tu piszę, spełnia jakiś patologiczny lęk przed odpowiedzialnością. W skrajnym przypadku prowadzi on do stwierdzenia młodej dziewczyny, że nie może kupić sobie ekspresu do kawy, ponieważ posiadanie tak skomplikowanego i drogiego urządzenia oznacza dla niej zbyt wielką odpowiedzialność wynikającą z nałożonych przez producenta obowiązków związanych z konserwacją urządzenia.

Dokładam sobie dla większego skomplikowania obrazu rozważania o przechodzeniu od narodu do społeczeństwa i od społeczeństwa do społeczności. Rozmyślam o ludziach, którzy umierają samotnie w wielkich miastach, opuszczeni w swoich pustych mieszkaniach pozostają czasem miesiącami nie niepokojeni przez nikogo.

Pamiętam, jak 20 lat temu przekonywano mnie, że powinienem liczyć na siebie, że korzystanie z pomocy innych oznacza uzależnianie się od nich, że pomoc jest ok, ale tylko wtedy, gdy jest usługą asystencką. Pamiętam, jak buntowałem się w naiwny sposób przeciw takiemu rozumieniu stosunków międzyludzkich. To jak? Niezależność czy rezygnacja? Bohater, mocarz, czy proszący o łaskę kaleka? A może jeszcze inaczej. Bo przecież w świecie namalowanym powyżej nie możliwe jest, by powiedzieć komuś: „Kocham Cię”.

Jestem, który jestem

Scenę biblijną, w której Bóg objawia Mojżeszowi swe imię, przemawiając w krzaku gorejącym pamiętają chyba wszyscy, bo przecież, niezależnie od wyznawanej religii, silnie porusza ona wyobraźnię, można powiedzieć, że jest w niej ukazana kwintesencja ludzkiego samostanowienia. Dla mnie scena ta stała się impulsem bardzo ludzkim i zupełnie nie teologicznym. Mojżesz usłyszał, że imię Boga, to „Ja Jestem”. Stąd rozważania mogą pójść drogą teologiczną, lingwistyczną, albo jak to w moim wypadku bywa, gdzieś pomiędzy, poprzez przeczucia, intuicje i jakieś takie niby oczywistości czy quasi oświecenia. Bo „Jestem”, to przecież najwyższy stopień samoświadomości, to akceptacja swojego tu i teraz, to wreszcie decyzja, postanowienie, że jestem i postanowienie, jak jestem. Wszystko to razem wyraża dla mnie w najlepszy, najpełniejszy sposób podmiotowość.

I tak wracamy do rozważań o niezależności.

Niedawno od mego przyjaciela usłyszałem: „…bo widzisz, w Tobie nie ma sprzeciwu wobec niepełnosprawności, jesteś z nią pogodzony, a Twoja postawa wobec otaczającego świata to pełna akceptacja.” Nad słusznością tego twierdzenia nie będę się tutaj zastanawiał. Nie ma to zresztą dla nas większego znaczenia. Chodzi przecież o odpowiedź na pytanie, czym jest niezależność, niezależne życie.

Z tego, co napisałem powyżej, uważny czytelnik może wywnioskować, że niezależność pojęta jako negatywnie rozumiane samostanowienie, niezależność jako wolność od relacji, związków, ról społecznych czy odpowiedzialności, jako sprawczość będąca wartością samą dla siebie, może w najlepszym razie człowieka unieszczęśliwić lub społecznie okaleczyć, a w najgorszym może go zabić.

Jak zatem chciałbym ją rozumieć?

Żeby być niezależnym, żeby niezależnie żyć, trzeba zrobić pierwszy krok, krok najtrudniejszy. Najpierw trzeba BYĆ. To trudna decyzja w życiu każdego z nas. Oznacza ona bowiem przyjęcie wszystkiego, co mamy, wszystkiego, czym jesteśmy.

Z tej perspektywy nie będziemy mówić o niepełnosprawności, dysfunkcji czy ograniczeniu. Z tej perspektywy będziemy mówić o zasobach, funkcjach, możliwościach. Jak zatem opiszę moją sytuację?

Mam niewidzenie! Mam wykształcenie uniwersyteckie! Znam takie i takie języki! Potrzebuję tyle a tyle godzin snu! Potrafię pracować wydajnie i efektywnie przez tyle a tyle godzin etc.

Taki model „księgowy” w nieco sztuczny sposób wyrażający za pomocą sądów pozytywnych coś, co zdrowy rozsądek każe uznawać za deficyt, dysfunkcję, ograniczenie, otwiera nas na niestereotypowe spojrzenie na swoje możliwości, daje nam możliwość wyznaczenia swej roli społecznej, określenia celu, który chcemy w życiu osiągnąć. W tym modelu po pierwsze zawsze jest jakiś cel, do którego warto dążyć i po drugie, korzystanie z pomocy otoczenia w osiąganiu naszego celu nie jest już oznaką słabości czy braku niezależności, lecz raczej świadczy o umiejętnym zarządzaniu wykonywanymi zadaniami.

Podsumowując: dla mnie kluczem do prawdziwie niezależnego życia jest dobre rozpoznanie własnych dysfunkcji, deficytów czy ograniczeń. Rzecz tylko w tym, by owo rozpoznanie nie oznaczało odrzucenia czy rezygnacji, bo przecież nie warto pomagać w poprawianiu swojego życia komuś, kto nie chce BYĆ.

Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków