Budujemy własne radio internetowe

W Tyfloświecie 2/2008 Michał Dziwisz pisał o tym, jak stać się internetowym radiowcem, o jaki sprzęt należy się postarać, oraz z jakiego oprogramowania skorzystać, aby to, co chcemy powiedzieć czy zagrać popłynęło w wirtualny eter. Po ośmiu latach spróbujemy powrócić do tematu od nieco innej strony. Zakładam, że wszyscy, zainteresowani radiem przez 8 lat nabrali doświadczenia i umiejętności, to też tym razem skupimy się na budowie własnego radia internetowego. Nie będzie to przepis krok po kroku, raczej studium przypadku, z którym zmagaliśmy się wraz z grupą znajomych budując http://www.radiodht.com, internetowe radio z muzyką taneczną. Wszystkich zainteresowanych naszą opowieścią w formie audio zapraszam do TyfloPodcastu, pozostałym życzę miłej lektury, startujemy!

Zastanów się, co właściwie chcesz robić i czy masz z kim to robić

Stworzenie radia internetowego nie jest rzeczą prostą, nie jest też zabawą tanią. Z tego powodu jest niezwykle ważnym, by nie robić tego samemu. Najlepiej znaleźć grupę osób, która podziela naszą wizję. Jeśli np. planujemy stworzenie stacji muzycznej, lubimy klasykę, a wszyscy nasi znajomi z radiowym zacięciem to miłośnicy rocka, mamy potencjalny problem. Nie ma jednak sytuacji bez wyjścia, czas antenowy zawsze można podzielić na bloki, lub wypracować inne kompromisowe rozwiązania, w końcu wszyscy robimy to po to, by dobrze się bawić prawda?

Niezwykle ważny jest także podział obowiązków, najlepiej będzie aby każdy zajmował się tym, w czym czuje się najlepiej, jeden techniką, inny muzyką, jeszcze ktoś np. promocją. Ważne jest by każdy w zespole znał swoje obowiązki i sumiennie się z nich wywiązywał, tylko w ten sposób uda się stworzyć coś, co nie będzie zabawką na kilka dni czy tygodni lecz projektem, który ma szanse się rozwijać i przyciągać zarówno słuchaczy, jak i nowych prezenterów.

Dobry Internet to podstawa

Na rynku usług hostingowych znajdziemy wiele ofert dla internetowych stacji radiowych. Osobiście nie spotkaliśmy jednak takich, których rozwiązania automatyzujące emisję byłyby satysfakcjonujące dla mnie. O ile serwer nadawczy z pewnością warto kupić, o tyle jeśli wszystko ma grać dokładnie tak, jak tego chcemy, najrozsądniej jest system emisyjny uruchomić na własnym sprzęcie. Konieczna jest do tego odrębna maszyna, pocieszające jest jednak to, że nie musi być to komputer nowy. Wystarczy poleasingowy HP lub Dell nawet taki sprzed 4 – 5 lat, który kupimy za kilkaset złotych. W tym miejscu uwaga, jeśli decydujemy się na zakup używanego sprzętu, najlepiej korzystać ze sprawdzonych firm, które handlują tego typu rzeczami. Komputery sprzedawane w takich miejscach są sprawdzane i otrzymujemy na nie kilkumiesięczną gwarancję, zwykle od 3 miesięcy do pół roku. Ważne jest również to, aby komputer znalazł się w miejscu ze stabilnym łączem internetowym. Zdecydowanie odradzam wszelkie rozwiązania bezprzewodowe, najlepszy jest Internet kablowy. Istotne jest również to, abyśmy mieli pełną kontrolę nad naszym łączem. Jeśli przyjdzie nam przekierować jakieś porty, powinniśmy móc to zrobić bez kłopotów. Każde zerwanie połączenia, to problem dla naszych słuchaczy, którzy przestaną słyszeć sygnał emitowany przez nasze radio. Kilka takich wtop z pewnością wybaczą, jeśli jednak będą one zdarzały się nagminnie, znajdą sobie inne, mniej zawodne w odbiorze radio.

System emisyjny

W 2008 roku polecaliśmy program Mairlist i nadal uważam, że to oprogramowanie daje bardzo dobre efekty antenowe. Niestety, kilka rzeczy od tamtego czasu uległo zmianie. Po pierwsze, Mairlist nie jest już darmowy nawet i do niekomercyjnego użytku. Po drugie, jego kolejne wersje są coraz mniej przyjazne dla niewidomych, a autor zagadnięty przeze mnie otwarcie wyznaje, że jest to zbyt mała grupa docelowa by dokumentnie przerabiać interface programu i dostosowywać go dla niej. Podobnie rzecz się ma z programem Sam Broadcaster, oprogramowanie to jest gorzej dostępne niż 8 lat temu. SimpleCast zmienił nazwę na SamCast i tu również pogorszyła się dostępność. Po złych informacjach przyszła pora na dobre. Mieszkający w Nowej Zelandii Ross Lewis oferuje wygodne w użyciu i bardzo dostępne oprogramowanie, pozwalające na zbudowanie własnego radia. Stationplaylist, to właśnie pod tą nazwą kryje się kilka modułów:

  • Studio – wygodne narzędzie do emisji ręcznej i automatycznej
  • Creator – Prosty, ale dość rozbudowany program do zarządzania bazą muzyczną, tworzenia playlist i raportów
  • VT Server – narzędzie do tzw. Voicetrackingu, czyli nagrywania wejść prezenterskich i osadzania ich w programie
  • Do stworzenia tzw. Radiowego samograja potrzebny nam będzie z pewnością moduł Studio i Creator, w zależności od potrzeb i zasobności portfela możemy skorzystać z wersji pro lub standard, szczegółowe porównanie oraz cenniki znajdują się na oficjalnej polskiej stronie SPL: http://stationplaylist.pl/. Warto w tym miejscu nadmienić, że wszystkie 3 wiodące czytniki ekranu tj. JAWS, NVDA i Window-Eyes posiadają dodatkowe skrypty, dzięki którym korzystanie z SPL jest jeszcze wygodniejsze. Skrypty takie pozwalają m. in. Na wygodniejsze przeglądanie playlisty, sprawdzanie dokładnych czasów emisji nagrań, informowanie na monitorze brajlowskim lub dźwiękiem o dobiegającym końca nagraniu lub jego konkretnej części np. intra. Dodatki dla WE i NVDA udostępniane są za darmo, za skrypty dla JAWS przyjdzie nam zapłacić

Baza muzyczna i kwestie z nią związane

Zakładając, że budujemy stację muzyczną, należy słów kilka powiedzieć o organizacji muzyki w stacjach radiowych. Każde radio zarządza swoimi zbiorami trochę inaczej, co podyktowane jest używanym oprogramowaniem czy fantazją dyrektora muzycznego, który odpowiada za kształt profilu stacji. Pewnym jest jednak to, że muzyka musi być podzielona na kategorie. Jakie, to już zależy od osoby, która podejmie się programowania muzyki w SPL Creatorze, jedni dzielą ze względu na tempo, inni na dekady, jeszcze inni i na to i na to, znam też przypadki dzielenia muzyki na stare, nowe i średnie. Podział na kategorie to jedno, to, jak dobierane są piosenki to jeszcze inna historia i nie da się tego zmieścić w jednym, krótkim artykule. Chciałbym jednak podkreślić konieczność dokładnego opisywania każdego nagrania. Im więcej parametrów, tym nasza baza będzie precyzyjniej oznaczona i pozwoli na skorzystanie z większej ilości kryteriów, wg których można układać i separować od siebie muzykę. Podstawowe informacje, które muszą znaleźć się przy opisie każdej piosenki to:

  • Artysta
  • Tytuł
  • Punkt startu
  • Punkt miksu

Kolejną rzeczą jest zarządzanie bazą w znaczeniu jej składowania. Jeśli nasi prezenterzy prowadzą audycje na żywo, warto, aby korzystali ze zbiorów zgromadzonych na komputerze emisyjnym, ewentualnie dodając swoje, pasujące do ogólnego formatu piosenki. Tu dla porządku dodam, że wolno nam korzystać tylko z tych nagrań, które pochodzą z oryginalnych nośników, używanie plików pobranych z Internetu jest proszeniem się o kłopoty. Bazę można udostępniać na wiele sposobów, jednym z nich jest stworzenie serwera FTP i przekazanie danych dostępowych do niego wszystkim prezenterom. Kolejny sposób to skorzystanie z jednej z usług chmurowych. Kierując się moim doświadczeniem w tym względzie powiem, że dobrze do takich działań nadaje się francuski HubiC. Wadą HubiCa jest brak możliwości przyznania różnych uprawnień różnym prezenterom, na skutek czego wszyscy będą mogli zarówno czytać, jak i zapisywać dane do udostępnionej bazy, z takich rozwiązań korzystajmy więc tylko w bardzo zaufanym gronie, a i to może nie uchronić nas od kłopotów. Dobrze pamiętam dzień, w którym jeden z naszych prezenterów postanowił przenieść zawartość bazy muzycznej w inne miejsce dysku swojego komputera, kasując tym samym jej całą zawartość z dysku maszyny emisyjnej. Taka sytuacja nauczyła mnie jednego, kopii zapasowych nigdy dość, osobiście korzystam z zainstalowanego na komputerze emisyjnym darmowego narzędzia Cobian Backup, które z pewnością zasługuje na osobny artykuł. W tym miejscu napiszę tylko, że kopia bezpieczeństwa wykonywana jest w moim przypadku na osobny serwer raz w tygodniu. To wystarczy, ponieważ w razie problemów mogę ją błyskawicznie przywrócić.

Dobre radio brzmi dobrze

Sygnał nadawany czy to w radiu naziemnym, czy internetowym nie powinien być podawany słuchaczowi bezpośrednio po opuszczeniu naszego miksera. Ze względu na różną dynamikę sygnałów takich jak muzyka, głos, itp. Konieczne jest spłaszczenie tj. zrównanie tej dynamiki. W artykule z 2008 roku wspominaliśmy o procesorach sumy i mikrofonów, w które dobrze jest się zaopatrzyć. W międzyczasie nieco zrewidowaliśmy swoje poglądy na ten temat, a i technologia także się zmieniła. Procesor mikrofonowy to coś, z czego nie powinniśmy rezygnować. Głos ludzki, szczególnie w przypadku audycji muzycznych po prostu wymaga odpowiedniego wzmocnienia. To, co warto moim zdaniem rozważyć gruntownie to wyposażanie się w sprzętowy procesor sumy. Oczywiście, coś tego naszego finalnego miksu musi pilnować, jeśli jednak zdecydujemy się na zakup SPL, możemy skorzystać z faktu, że program ten obsługuje moduły DSP napisane dla Winampa. Przez wiele lat powstało kilka interesujących rozwiązań, że wymienię choćby

  • Stereo Tool – uwaga, zalecane jest użycie wersji 3,53, nowsze mają poważne problemy z dostępnością
  • AudioProc
  • TOMASS LIMITER
  • Sound Solution
  • Audiostocker

Uwaga, na prawidłowe ustawienie kompresorów należy poświęcić sporo czasu, nie jest to rzecz jaką można wykonać w kilka minut, nie każdy także nada się do takich działań. Przy konstruowania odpowiednich nastawów należy wziąć pod uwagę przede wszystkim profil radia, inaczej bowiem ustawia się kompresję dla muzyki klasycznej (bardzo delikatna), inaczej dla współczesnych, tanecznych brzmień (zdecydowanie bardziej agresywna).

Dosyłanie sygnału prezenterów

Jeśli chcemy zachować unikalne brzmienie naszej stacji, wszyscy prezenterzy powinni przepuszczać swój sygnał przez nasz główny moduł emisyjny SPL. Możemy zrealizować to za pomocą pobocznego serwera Shoutcast, z którego Studio pobierze sygnał i wypuści go na nasz główny serwer, możemy także skorzystać z funkcji LineIn lub Microphone wewnątrz SPL. W tym drugim przypadku, konieczne będzie zaopatrzenie się w dodatkową kartę. Osobiście proponuję użyć do tego celu Virtual Audio Cable autorstwa Eugene Muzychenko, można także poszukać darmowych zamienników. W takiej konfiguracji ustawiamy wejście liniowe lub mikrofonowe w SPL jako naszą wirtualną kartę, a na tę samą kartę podajemy sygnał z jakiegoś programu do transmisji dźwięku w czasie rzeczywistym, może być to Teamtalk, FideliPhone lub dedykowane, płatne rozwiązanie.

Zaletą użycia wejścia mikrofonowego jest to, że SPL może takie pliki automatycznie archiwizować, wadą jest sposób w jaki to robi. Wynikowe pliki OGG są niekiedy wypełnione znacznikami czasowymi, czego nie lubią niektóre programy do odtwarzania. Przykrym efektem jest przeskakiwanie o znaczne partie materiału w momencie przewijania, jednak jeśli słuchamy całości takiego pliku, nic złego się nie dzieje.

Licencje, legalność

W świetle polskiego prawa, chcąc odtwarzać publicznie utwory chronione prawem autorskim, musimy uiszczać odpowiednie tantiemy na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania, w przeciwnym wypadku możemy zostać pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Opłaty na rzecz wszystkich OZZ (ZAiKS, ZPAV, STOART) to co najmniej kilkaset złotych. Chcąc zaoszczędzić, możemy:

Zbudować nasze radio w oparciu o licencję Creative Commons, emitując tylko takie utwory, które są objęte taką licencją i ich twórcy zezwolili na bezpłatny, niekomercyjny ich użytek.

Możemy także skorzystać z ofert którejś z zagranicznych firm, oferujących serwery nadawcze razem z licencjami OZZ. Do tego typu instytucji należy choćby belgijskie Radionomy, czy kanadyjski Sonixcast. W przypadku Radionomy ich panel do zarządzania stacją radiową jest bardzo słabo dostępny, Sonixcast poradził sobie z tym zdecydowanie lepiej. Dla porządku wspomnę, że mimo tego, że w.w. instytucje deklarują opłacanie stosownych tantiem do OZZ, krąży wokół nich sporo kontrowersji. W 2016 Radionomy zostało pozwane przez wytwórnię Sony, natomiast w przypadku firmy Sonixcast zastrzeżenia do ich działalności ma niemiecka Gema, odpowiednik naszego ZAiKS.

Na zakończenie

Opisane tu zagadnienia to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Sami z radiem od strony praktycznej mamy do czynienia od 20 lat, wciąż się go uczymy, poznajemy nowe rozwiązania i nadal twierdzimy, że jeszcze mało wiemy. Mam nadzieję, że ten tekst połączony z tym sprzed 8 lat da czytelnikom ogląd na to, jak wspaniałą może być to pasją, a przy odrobinie szczęścia również i sposobem na życie. Budując własne radio internetowe zdobywamy wiele umiejętności praktycznych, poznajemy narzędzia na co dzień stosowane w tej branży, a przede wszystkim świetnie się bawimy. Powodzenia i miłego nadawania!

Aktywizacja zawodowa osób z niepełnosprawnościami

 

Podczas II Kongresu osób z niepełnosprawnościami odbyła się sesja dyskusyjna poświęcona pracy i aktywizacji zawodowej. Uczestnicy mieli możliwość wypowiedzenia swoich poglądów oraz sformułowania postulatów i skorzystali z tej możliwości. Po 100 minutach dyskusji doszli wspólnie do następujących wniosków:

1. Potrzebna jest dalsza dyskusja, bo ta była za krótka.

2. Mechanizm dofinansowań do wynagrodzeń dla pracodawców generuje patologie i oszustwa, więc wymaga gruntownych zmian.

3. Należy dążyć do zlikwidowania ograniczeń w zarobkowaniu osób z niepełnosprawnością i wprowadzenia świadczenia kompensującego podwyższone koszty życia.

4. Kluczowe dla znalezienia zatrudnienia są kompetencje zawodowe i społeczne oraz własna aktywność.

5. Konieczne jest zindywidualizowanie form wsparcia na rynku pracy, ponieważ różne osoby potrzebują różnych instrumentów. Osoby z niepełnosprawnościami powinny brać aktywny udział w doborze form wsparcia.

6. Ważne jest promowanie zatrudniania osób z niepełnosprawnościami wśród pracodawców, którzy często boją się zatrudniać takie osoby, chociaż nie ma po temu powodów.

Podczas dyskusji pojawiły się także inne wątki, na przykład powrót do zawodów przeznaczonych tylko dla osób z niepełnosprawnościami lub zobowiązanie do zamawiania towarów i usług tylko w spółdzielniach socjalnych. Pojawiły się także głosy ze strony przedstawicieli Warsztatów terapii zajęciowej i zakładów aktywności zawodowej, że podmioty te nie mogą realizować przygotowania do pracy, bo trafiają do nich osoby znajdujące się w szczególnie trudnej sytuacji. Z przebiegu dyskusji można wnioskować, że uczestnicy mieliby z pewnością jeszcze bardzo wiele do powiedzenia, lecz z braku czasu trzeba było ją zakończyć, więc we wszystkich pozostał niedosyt. Okazuje się, że Zatrudnienie i obecność na rynku pracy są dla środowiska osób z niepełnosprawnościami bardzo ważne i wymagają dalszego dyskutowania. Mam nadzieję, że znajdzie się na to czas i miejsce już wkrótce.

Jacek Zadrożny

APLIKACJA RATUNEK NA IOS I ANDROIDA

W najnowszym systemie iOS10.2 miały pojawić się połączenia alarmowe SOS. Ba, nawet tam były przez chwilę, ale zniknęły co właśnie zauważyłem w testowanej przeze mnie czwartej wersji Beta. Tym bardziej warto jest się zainteresować polskim programem Ratunek, który dziś trafił na platformę iOS, a na Androidzie gości już od dłuższego czasu.


Zrzut ekranu - Główne okno programu

Zacznijmy od cytatu z AppStore:

Wypadek, zaginięcie w górach lub jesteś świadkiem wypadku nad wodą:
– czy wiesz gdzie jesteś?
– czy wiesz gdzie zadzwonić i czy znasz numer do służb ratunkowych?
Od dzisiaj w takiej sytuacji wystarczy użyć aplikacji Ratunek, która w trakcie zgłoszenia wypadku podaje dokładną lokalizację osoby dzwoniącej.
Dzięki zastosowaniu aplikacji Ratunek, ratownicy będą wiedzieć gdzie udać się z pomocą, udzielą jej szybciej i skuteczniej!

Najważniejsze funkcje aplikacji Ratunek:
– wzywanie pomocy (zgłoszenie wypadku) – poprzez kontakt telefoniczny ze Służbami Ratowniczymi działającymi w Polsce, w regionach górskich, oraz nad wodą czyli GOPR, TOPR, WOPR i MOPR. W trakcie wzywania pomocy aplikacja automatycznie wybiera zintegrowany z nią numer ratunkowy w górach 601 100 300 lub nad wodą 601 100 100, łączy się z właściwą Służbą Ratowniczą,
– lokalizacja osoby potrzebującej pomocy – automatyczne wysłanie informacji z dokładną lokalizacją (do 3 m) osoby dzwoniącej do wybranej Służby Ratowniczej. Wysłanie lokalizacji następuje poprzez SMS w trakcie rozmowy telefonicznej.
Aplikacja Ratunek jest jedyną zaaprobowaną i dołączoną do systemu powiadamiania o zgłoszeniu wypadku używanego przez Ochotnicze Służby Ratownicze.

 

Wygląd aplikacji

 

Program jest bardzo prosty, tak abyśmy nie musieli za bardzo kombinować w sytuacji alarmowej. Oczywiście przy pierwszym uruchomieniu musimy zgodzić się na lokalizowanie i zaakceptować regulamin aplikacji.

Gdy program się uruchomi, na ekranie będziemy mieli trzy przyciski: Dodaj, Woda i Góry. Dalsze działanie wydaje się dość intuicyjne. Po stuknięciu np. w Woda otworzy się nowe okno z dwoma kolejnymi przyciskami: SMS oraz ponownie Woda.

 

 

Wydawałoby się, że teraz wystarczy tylko stuknąć w przycisk Woda aby nawiązać połączenie. Tu jednak pojawia się zabezpieczenie, opisane u dołu ekranu: Dotknij trzy razy aby wezwać pomoc. I tu niestety należy pamiętać, że z VoiceOver to będzie trzy razy po dwa stuknięcia.


Program jest bardzo prosty, ale obawiam się że w sytuacji gdy naprawdę trzeba będzie szybko wezwać pomoc, to dla wielu osób ta procedura będzie zbyt skomplikowana. Abstrahując jednak od tego, koniecznie trzeba zauważyć, że aplikacja w wersji na iOS jest w stu procentach dostępna i mimo wszystko warto ją sobie zainstalować w telefonie korzystając z poniższych odnośników.

Swoją drogą to bardzo mnie dziwi, że aplikacja nie dostała widgetu na AppleWatch, tak aby w alarmowej sytuacji móc błyskawicznie wezwać pomoc, nawet bez sięgania po telefon. Stuknięcie w komplikację na zegarku i już. Ale może kiedyś… W przyszłości… Kto wie?

A jeśli ktoś z Was posiada ten program na Androidzie, to info o jego dostępności będzie mile widziane w komentarzu.

Pobierz bezpłatnie aplikację Ratunek z AppStore

Pobierz bezpłatnie aplikację Ratunek z Google Play

Sceny z życia małżeńskiego

Od redakcji

Wszystko zaczęło się od „Opowieści mojej żony”. Zaśmiewaliśmy się z dzieciakami nad tą doskonale napisaną a przy tym jakże zabawną lekturą i wtedy, zaczynając właśnie moją przygodę z Tyfloświatem, pomyślałem sobie, że dobrze byłoby, gdyby to właśnie moja żona, osoba patrząca na ten nasz tyflo świat nieco z boku, napisała coś o tym jak technologie asystujące wyglądają od tej drugiej, widzącej strony. Broniła się długo, że niby epikryzę to ona mi może napisać, ale żeby zaraz historyjkę i żeby jeszcze ktoś chciał to przeczytać… Tekst wreszcie powstał. Oddaję go w ręce czytelników w postaci niezmienionej, choć tu i tam chciałoby się autorce zarzucić podstawową wprost nieznajomość zagadnień, o których pisze. Może jednak głos ten uświadomi osobom walczącym o lepszą jakość rozwiązań technologicznych przeznaczonych dla osób z niepełnosprawnościami, że technologie wspierające, czy rozwiązania poprawiające dostępność będą rzeczywiście dobre dopiero wtedy, gdy my, użytkownicy tych rozwiązań, oraz ci wszyscy, którzy te rozwiązania tworzą, uświadomimy sobie, że należy je tworzyć i projektować w sposób nie dyskryminujący osób pełnosprawnych, że powinno się je tworzyć z myślą o poprawie jakości życia każdego, kto z jakiegokolwiek powodu zechce z rozwiązań tych skorzystać

To wszystko przecież nie działa

Marzę sobie o takim GPS, żeby wreszcie móc trafić gdzie chcę. Także w obcym mieście, gdzie nigdy wcześniej nie byłam, a ponieważ jestem w podróży służbowej to zbierałam się w ostatnim momencie i nie miałam czasu się przygotować. Nie chcę pytać ludzi, bo zwykle udzielają sprzecznych informacji. A może jestem za granicą i nie znam hiszpańskiego. Albo dwuletnia nauka francuskiego w szkole podstawowej okazuje się niewystarczająca i człowiek naraża się na lekceważące „Oh-la-la” Francuzów. A skoro się już rozmarzyłam, to chciałabym też trafić np. do wydziału geodezji w urzędzie miasta albo do jakiegoś biura w urzędzie wojewódzkim (na przykład wydziału zajmującego się kształceniem podyplomowym)gdzie gubię się już za pierwszym zakrętem. Przydałby mi się taki gadżecik, taki jak mają niewidomi. Taki, który doprowadza ich tam gdzie chcą. Z którego skorzysta każdy, także słabowidzący, czy ktoś starszy, który trochę się zgubił w mieście, gdzie się urodził. Albo nastolatek, który prędzej obejdzie rynek 10 razy, niż zapyta kogoś o drogę.

Ale nic z tego. Ponieważ sprzęty przeznaczone dla niewidomych NIE Działają. A nawet jeśli działają to nie działają.

Powiecie, że nie mam racji?

  1. Jedziemy szybko i radośnie autostradą A4 zbliżając się do Węzła Sośnica (dla tych którzy nie byli – podobno  największego węzła drogowego w Europie). Ciemno, latarnie świecą rzęsiście we wszystkie strony i na różnych poziomach. Ale gdzieś trzeba zjechać a zjazdów do Gliwic jest więcej niż jeden. I wtedy „niewidomy GPS”   udziela informacji w rodzaju „za 200 m ulica taka i siaka” i milknie. Nie daje się uruchomić w żaden sposób, nie wzrusza go nawet propozycja, żeby właściciel tego „super GPS” wysiadł sobie i spróbował trafić gdziekolwiek. (A żona wcale nie musi wiedzieć, że nawigacja piesza, to coś całkiem innego niż nawigacja samochodowa a te aplikacje dla niewidomych nie są robione z myślą o kierowcach. Argument zadziałał na krótką chwilkę.).

Kolejny restart nie poprawia sytuacji. GPS może powiedzieć, gdzie jesteśmy ale nie mówi gdzie iść, żeby dotrzeć do celu. A co mi po informacji, że za 200 m ulica Lenartowicza, skoro nie znam żadnej ulicy w tym mieście i nie wiem jakie ulice otaczają teatr. Na nic, tak nigdzie nie trafimy. Dzieci nerwowe, my także, robi się coraz później. Do niczego taka nawigacja, idziemy „na nosa”. Uff, zdążyliśmy. Mogę marzyć dalej, że kiedyś GPS poprowadzi mnie i/lub mojego męża tam gdzie chcemy.

Uniwersalnie frustrujące

Za radą męża włączyłam sobie odbieranie i kończenie rozmów przyciskami telefonu. Opcja przydatna przecież wszystkim została w telefonach firmy Samsung ukryta w ustawieniach dostępności. Niby dobrze, bo przecież niepełnosprawni jej potrzebują, bo im z pewnością łatwiej nacisnąć przycisk niż na wyczucie głaskać ekran w nadziei, że zareaguje jak należy, ale z drugiej strony dziwi, że nikt nie pomyślał, iż ustawienie takie powinno być łatwo dostępne dla wszystkich, bo ułatwi życie każdemu, kto jak powiedzmy lekarz izby przyjęć potrzebuje w trybie natychmiastowym odebrać telefon.

Chcecie innych przykładów?

Często spotykam się w swej pracy z osobami starszymi. Chciałyby korzystać z czytnika ekranu, ale w ograniczony sposób. Nie potrzebują pomocy w wybieraniu numeru czy pisaniu sms’a, ale oznajmianie głosem syntetycznym kto dzwoni byłoby dla nich bardzo wygodne. Jest aplikacja dla Androida, Która dokładnie to robi, ale albo robi nie zawsze, albo nie w każdym modelu telefonu, albo wreszcie zainstalowanie jej dla osoby po siedemdziesiątce jest zwyczajnie przeszkodą nie do przejścia. Inni znów chcieliby korzystać w pewnych sytuacjach z powiększenia, ale nie chcą na stałe ustawiać opcji dla słabowidzących. Niestety. Wszystkie te rozwiązania, jeśli nawet istnieją, to ich uruchomienie jest skomplikowane a niezawodność bardzo dyskusyjna.

Apple lekiem na całe zło

Niewidomi mówią, że to czy tamto nie działa jak należy, bo to przecież Android, a jak ktoś chce, żeby było dostępne i łatwo i uniwersalnie, to powinien w ogóle mieć urządzenie z jabłkiem. Mąż też mi tak powiedział. Dałam się więc namówić kilka lat temu na kupno Ipada. Potrzebowałam czegoś poręcznego, szybkiego i takiego, żeby mi się góra materiałów do bardzo trudnego egzaminu zmieściła. Za Ipadem przemawiało ponadto to, że miał być dobrze obsługiwany po niewidomemu. (Czasami coś nawet na tym tablecie robiłem, przeczytałem kilka książek, ale jak się okazało platforma mobilna od Apple ani taka łatwa w użyciu ani taka uniwersalna nie jest). Mąż Ipada używać zwyczajnie nie lubi. Twierdzi, że urządzenie jest tak osobiste, iż musiałby mieć tam wszystko poukładane wedle swoich preferencji i upodobań. To jeszcze można zrozumieć, ale czemu i tutaj z tych niby uniwersalnych rozwiązań wspierających wygodnie skorzystać się nie da?

Chcecie przykładu?

Niedziela. Czytam sobie artykuł w Polityce. Chciałam, żeby mąż posłuchał, bo tekst ciekawy. Lubimy czytać różne rzeczy a potem o nich rozmawiać. Aplikacja jest wygodna, wzrokowe korzystanie z niej jest dość przyjemne. Gorzej, jeśli chcesz się podzielić artykułem z niewidomym małżonkiem, albo zwyczajnie bolą cię oczy i nie chce ci się wpatrywać w nieprzyjemnie drażniące światło ekranu. Włączyłam VoiceOver, machnęłam po ekranie palcami jak należy. Pierwsza strona tekstu przeczytała się bez zarzutu, ale już przejście na kolejną przy włączonym screenreaderze okazało się zwyczajnie niemożliwe. I co? Wyszło na moje. Jak jest dla niewidomych, to po prostu nie działa.

Na koniec wypada chyba tylko powiedzieć, że rozwiązania poprawiające dostępność treści dla osób z niepełnosprawnościami powinny być tworzone w taki sposób, który umożliwi korzystanie z nich także osobom bez niepełnosprawności. Tworzenie treści cyfrowych jak i całego otoczenia umożliwiającego bezkolizyjne funkcjonowanie w cyberprzestrzeni w sposób dostępny dla osób z niepełnosprawnościami powinno oznaczać poprawę jakości korzystania z tych treści przez wszystkich.

Zapach to jest to!

Co to są perfumy, wie każdy. Każdy kiedyś znalazł zapach, od którego zakręciło się w głowie, który zajął od razu pierwsze miejsce na liście do świętego Mikołaja, o którym pomyślał: to jest to, ja muszę to mieć. Jedni z nas lubią perfumy słodkie i ciężkie, inni lekkie, świeże i rześkie. Jak jednak powstają zapachy zamknięte w butelkach?

Na zapach każdych perfum składa się od kilku do kilkunastu woni. Są to aromaty różnych olejków eterycznych. Wyspecjalizowani w tworzeniu zapachów ludzie, tzw. nosy, mieszają olejki w odpowiednich proporcjach tak, aby utworzyć niepowtarzalną kombinację. Olejki eteryczne pochodzą zazwyczaj z roślin: kwiatów, ziół, owoców, orzechów. I tak olejek eteryczny różany uzyskuje się z płatków róży, miętowy z mięty, migdałowy z migdałów i tak dalej. Na opakowaniach perfum umieszczane są etykiety podające skład. Jest on podzielony na nuty głowy, nuty serca i nuty bazy. Nuty głowy to te ze składników perfum, które odpowiadają za pierwsze wrażenie, które wyczuwamy przez mniej więcej trzydzieści, czterdzieści minut po spryskaniu. Potem na wierzch wychodzą nuty serca. To właśnie nuty serca czujemy najdłużej. Na samym końcu trwania zapachu na skórze wyczujemy nuty bazy. One też odpowiadają za trwałość zapachu. Są jego fundamentem. Od nich zależy w dużej mierze charakter perfum.

A czy można stworzyć swoje perfumy? Czy da się wymyślić zapach, a potem go zrobić w domu? Można. Trzeba tylko znać stosunek poszczególnych nut zapachowych do siebie, zaopatrzyć się w olejki eteryczne, szklane butelki, buteleczki z ciemnego szkła i przede wszystkim precyzyjne miarki.

Olejki eteryczne najlepiej kupować przez Internet. Jest mnóstwo sklepów oferujących duży ich wybór. Jako najbardziej dostępne dla osób niewidomych polecam zielonyklub.pl i sklepindie.pl. Firmą oferującą olejki eteryczne bardzo dobrej jakości jest Veranord. Niestety, strona internetowa tego sklepu jest dla nas średnio dostępna. Jednak właśnie na sklepindie.pl znajdziemy szeroką gamę olejków tej firmy.

Kupiliśmy zatem olejki eteryczne i co dalej? Najpierw pamiętajmy o tym, żeby sobie każdą buteleczkę z olejkiem podpisać w brajlu. Świetnie posłuży do tego metkownica brajlowska. Perfumy stworzymy, mieszając ze sobą najpierw wybrane olejki, a potem mieszaninę olejków z roztworem alkoholu etylowego. I tu na scenę wkraczają niezbędne miarki. Najlepszymi dla nas, bo niedrogimi, ogólnodostępnymi i łatwymi w obsłudze miarkami są strzykawki. Strzykawki posiadają różną pojemność. Można kupić takie, które mają dwa mililitry takie, które mieszczą pięć mililitrów albo dziesięć, dwadzieścia, czy nawet pięćdziesiąt lub sto mililitrów. Są też insulinówki o pojemności jednego mililitra, ale tych nie polecam. Do odmierzania olejków eterycznych posłużą nam te najmniejsze - dwumililitrowe, zaś do odmierzania spirytusu i wody większe: piątki, dziesiątki, dwudziestki. Warto też kupić igły. Posłużą jako przedłużenie strzykawki potrzebne przy nabieraniu olejków eterycznych z małych, wąskich buteleczek. Najodpowiedniejszymi igłami są te o przekroju 1,2 milimetra, czyli dwunastki. Po pierwsze są na tyle szerokie, że olejki, które często są dość gęste, łatwo nimi nabierać, a po drugie igły o tak dużym przekroju nie są tak ostre, więc trudniej się nimi pokłuć. Spirytus mieszamy z wodą w proporcji 5/4, czyli na pięćdziesiąt mililitrów spirytusu przypada czterdzieści wody, na sto mililitrów spirytusu osiemdziesiąt mililitrów wody itd. Roztwór ten najlepiej wlać do wyparzonego wcześniej ceramicznego kubka lub szklanki. Mamy już bazę dla olejków eterycznych, czas przystąpić do właściwego tworzenia zapachu. Zasadą dla perfum damskich jest układ olejków eterycznych w proporcji: 45% bazy do 35% serca i 25% głowy. Ja troszkę uprościłam tę proporcje i stosuję układ 40%/30%/30%, albo nawet 30%/40%/30%. Uzyskuję w ten sposób większą dominację nut serca. Dla męskich perfum proporcja jest odwrotna: 40% nuty głowy do 30% nuty serca i 30% nuty bazy. Na nuty bazy, tak jak na nuty serca i nuty głowy, używamy od dwóch do czterech olejków eterycznych, więc w sumie na jedne perfumy składa się od sześciu do dwunastu olejków. Kiedy wybierzemy już olejki eteryczne i ustawimy według nut, tak żeby później nie trzeba było za każdym razem szukać potrzebnego nam olejku, możemy przystąpić do łączenia olejków z bazą alkoholową. I tu znowu pierwsze skrzypce gra proporcja. Należy bowiem wiedzieć, w jakiej proporcji zmieszać ze sobą mieszankę wybranych olejków i bazę alkoholową. Przyjmujemy następujące proporcje: esencja perfumowa, czyli pospolicie perfumy, to powyżej 16%, pamiętajmy, że jest to bardzo silne stężenie olejków eterycznych, a zatem bardzo mocny zapach; woda perfumowana to od 10% do 16%, woda perfumowana jest najczęściej kupowanym produktem perfumiarskim; łagodniejsza woda toaletowa od 7% do 10% i mgiełka zapachowa poniżej 7%. Według takiej proporcji należy obliczyć potrzebną ilość olejków oraz bazy alkoholowej, np. na sto mililitrów wody perfumowanej potrzebujemy: od 10 do 16 mililitrów olejków eterycznych i odpowiednio od 90 do 84 mililitrów bazy alkoholowej, na sto mililitrów wody toaletowej potrzebujemy od 7 do 10 mililitrów olejków eterycznych i od 93 do 90 mililitrów bazy alkoholowej, a na sto mililitrów mgiełki zapachowej należy użyć około 5 mililitrów olejków eterycznych i 95 mililitrów bazy alkoholowej. Wszystkie składniki mieszamy razem w butelce z ciemnego szkła i wreszcie dodajemy jeszcze dwa mililitry czystej gliceryny, którą bez problemów kupimy w aptece. Gliceryna sprawia, że nasze perfumy będą bardziej zwarte, jednolite aromatycznie oraz będą się dłużej utrzymywać na skórze. Duży wybór buteleczek z ciemnego szkła z atomizerem możemy dostać na Allegro. Widziałam tam buteleczki dziesięciomililitrowe i butle dwustumililitrowe z całym spektrum pomiędzy.

Jakie aromaty mieszać ze sobą, a jakich mieszanek unikać? W bazie świetnie sprawdzają się drzewa: drzewo herbaciane, dzika jabłoń, drzewo sandałowe, sosna, cedr, świerk, jodła oraz wetiwer, który pochodzi z gatunku trawy. W damskim sercu sprawdzą się kwiaty, owoce, przyprawy, a w damskiej głowie zioła, kwiaty owoce. Przestrzegam przed używaniem aromatu róży. Gryzie się ze wszystkim, czego do tej pory próbowałam. Jeśli zaś chodzi o męskie zapachy, to męskie serca lubią ostre przyprawy, zioła, niektóre kwiaty: hiacynt, tuberoza, rumianek, ale bardzo ostrożnie, w męskich głowach zaś powinny gościć zioła w połączeniu z cytrusami lub po prostu zioła. Oczywiście każda dama i każdy pan może mieć inne upodobania. Warto więc szukać, wąchać, wybierać i stworzyć zapach swoich marzeń.

Agata Białobrzeska

Amerykańscy selfadwokaci o sobie

Ruchy self-adwokatów są bardzo popularne i silne w Stanach Zjednoczonych i Europie Zachodniej. Jest to inicjatywa o bogatym podłożu historycznym. Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematyką do obejrzenia nagrań z webinariów zrealizowanych we współpracy z amerykańskimi organizacjami, w ramach projektu "Rozbudowa ruchu self-adwokatów w Polsce: doświadczenia polskich i amerykańskich organizacji osób z niepełnosprawnościami".

 

Webinarium "Ruch self-adwokatów w Stanach Zjednoczonych"
Prowadzący: eksperci z organizacji Self Advocates Becoming Empowered (http://www.sabeusa.org/)

Część 1:https://attendee.gototraining.com/99zs1/recording/7264649620170801410

Część 2:
https://attendee.gototraining.com/99zs1/recording/1745467386107342338

Webinarium "Samorzecznictwo w naszym życiu - historie samorzecznictwa w życiu osób z niepełnosprawnościami".
Prowadzący: self adwokaci z Southwest Institute for Families adn Children
(http://swifamilies.org/)

https://attendee.gototraining.com/99zs1/recording/3509423786514575874

Webinarium "Prawne oraz praktyczne aspekty ruchu selfadwokatów w Polsce"
Prowadzący: Piotr Kowalski, Polski Związek Głuchych

https://youtu.be/FLZBt-2T-Zc



Zapraszamy również do obejrzenia filmów zrealizowanych przez SABE, poruszających różne aspekty samorzecznictwa w codziennym życiu:

In Our Own Words: Why we want Parents to Talk to Us About Sex!
IMPACT South Carolina- Arc of South Carolina:

https://youtu.be/ym_uwVNcIzc?list=PLHe4SX3HJvyt8jUw4e5BzvfquH-2M1rXg

The Bernard Baker Story
People First of Georgia-Center for Disease Control

https://youtu.be/Lx7dceWfYjY?list=PLHe4SX3HJvyt8jUw4e5BzvfquH-2M1rXg

Bullying
People First of Alabama
https://youtu.be/XdBo-6lQxYc?list=PLHe4SX3HJvyt8jUw4e5BzvfquH-2M1rXg

Independent Living
IMPACT South Carolina
https://youtu.be/FsrcIgSxG30?list=PLHe4SX3HJvyt8jUw4e5BzvfquH-2M1rXg

Closing Institutions
People First of Tennessee
https://youtu.be/XrHbh3Td370?list=PLHe4SX3HJvyt8jUw4e5BzvfquH-2M1rXg

 

Zapraszamy do poznania historii czworga młodych Amerykanów, którzy wzięli udział w naszym drugim webinarium. Alyssa Mills, Monica Cooper, Bill Lucero i Calvin Mykl Cook w swoich krótkich filmach, nagranych specjalnie dla nas, opowiadają o swojej niepełnosprawności i znaczeniu samorzecznictwa w ich życiu.

True Self Advocacy Stories: The Life of Alyssa Mills:

https://www.youtube.com/watch?v=mj7xqRKT8so
"Self advocate and president of the Youth Action Council of Arizona Alyssa Mills talks about growing up with the disability and the importance of advocating for herself and for others."

- True Self Advocacy Stories: The Life of Monica Cooper:

https://www.youtube.com/watch?v=qqK5O6GtMbM
"Self advocate and member of People First of Arizona talks about what it life has been for her growing up with a disability. She talks about the changes she has seen before and after the Americans with Disabilities Act. She also talks about the importance of advocating for herself."

- True Self Advocacy Stories: the life of Bill Lucero:

https://www.youtube.com/watch?v=cVG7m7NLBw0
"YAC-AZ member and self advocate Bill Lucero talks about growing up with a disability and how he is able to advocate for himself."

- True Self Advocacy Stories: The Life of Calvin Mykl Cook

https://www.youtube.com/watch?v=PkJlgCBwr3Y
"Self advocate Calvin Cook talks about his life growing up as a person with a disability and discusses the importance of self advocacy

 

 

Projekt "Rozbudowa ruchu self-adwokatów w Polsce: doświadczenia polskich i amerykańskich organizacji osób z niepełnosprawnościami", realizowany we współpracy z Konsulatem Generalnym USA w Krakowie, jest współfinansowany ze środków Departamentu Stanu USA w ramach grantu Federal Assistance Award.

Smartwatch i nie tylko

 

9 września 2016 r. odbyła się w Tyflogalerii Polskiego Związku Niewidomych prezentacja produktów koreańskiej firmy DOT. Podczas spotkania mogliśmy zapoznać się z młodą firmą, historią jej powstania, projektami, nad którymi obecnie pracuje i planami na przyszłość. Po wstępnej prezentacji uczestnicy spotkania mieli możliwość zapoznania się z produktami firmy DOT.

Kilka słów o firmie

Firma DOT to jeden z mających swoją siedzibę w Seulu południowo-koreańskich startupów. Choć to innowacyjne przedsięwzięcie powstało zaledwie rok temu, po tak krótkim czasie twórcy firmy gotowi są już by wejść na rynek ze swoimi produktami. Jeżdżą więc po całym świecie, uczestnicząc we wszelkich możliwych wystawach i pokazach. Sukcesem firmy jest wejście do finału światowego konkursu dla młodych firm w Bogocie. Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt takich sturtupów. Kolejnym konkursem dla firm, którym firma DOT wzięła udział, był tegoroczny majowy konkurs w Cannes we Francji. Koreańska firma zajęła w nim drugie miejsce w dwóch kategoriach: kategorii technologicznej i kategorii innowacyjnej. Nie było łatwo, bo w konkursie brało udział kilkadziesiąt tysięcy podmiotów.

Jak to wszystko się zaczęło?

Dyrektor Zarządzający firmy jest bardzo młodym człowiekiem. Podczas swoich studiów w USA, miał niewidomą koleżankę, która czytała biblię brajlem. Ogromne rozmiary i ilości tomów brajlowskich natchnęły go do stworzenia jakiegoś małego, brajlowskiego urządzenia, które by je zastąpiło. I tak, po powrocie z USA do Korei, wspólnie ze swoim ojcem i jego zespołem stworzyli dwa urządzenia: inteligentny zegarek dla niewidomych oraz notatnik brajlowski.

Według danych WHO na całym świecie jest 39 milionów osób niewidomych, z których zaledwie 2 miliony, czyli około 10% czyta brajlem. Aby brajl stał się bardziej dostępny, konieczne jest stworzenie nowej, tańszej technologii brajlowskiej. Obecnie w powszechnie używanych monitorach i notatnikach brajlowskich, stosuje się brajlowskie komórki piezoelektryczne. W ciągu 3 lat firma DOT opracowała mniejsze i tańsze komórki brajlowskie, w których zastosowano technologię opartą na wykorzystaniu magnesu oraz drutu miedzianego. Punkty brajlowskie pojawiają się i odświeżają dzięki energii magnetycznej.

Jaki cel stawiają sobie Koreańczycy?

Firma zamierza wprowadzić na rynek urządzenia brajlowskie o wiele mniejsze i tańsze od tych, które znamy obecnie. Dlatego też pierwszym z proponowanych produktów jest smartwatch dla niewidomych, który na rynku polskim ma być dostępny w wersji angielskiej od grudnia, a w wersji polskiej od stycznia przyszłego roku. Smartwatch jest 30% tańszy i lżejszy od notatnika brajlowskiego, a jego prognozowana cena to około 300 euro, czyli około 1900 zł brutto.
Drugim produktem prezentowanym przez firmę DOT był DOT Pad – wieloliniowy monitor brajlowski, pozwalający na wyświetlanie nie tylko tekstu, ale również grafiki (prostych rysunków, wykresów a nawet prostych map jak Google Maps). Prognozowana cena DOT Pada wyniesie około 5000 złotych. DOT Pad ma również współpracować z aplikacjami Google i z Google Maps.

Kolejnym pomysłem na zastosowanie komórki brajlowskiej jest DOT Public. Jest to mały wyświetlacz brajlowski, montowany w miejscach użyteczności publicznej, takich jak: budynki, dworce, stacje metra czy przystanki autobusowe. Firma wprowadza DOT Publik w Arabii Saudyjskiej, gdzie obecnie buduje się metro, a także prowadzi rozmowy z Metrem Warszawskim, aby zamontować na stacjach małe wyświetlacze brajlowskie.

Co potrafią urządzenia DOT?

Smartwatch DOT (wersja demo) – wymiary: średnica koperty 40 mm, grubość – 12 mm, waga 42 g, materiał – aluminium lotnicze. Zegarek ma 4 komórki brajlowskie. Na boku zegarka znajdują się trzy przyciski: dwa guziczki i jedno pokrętło. Przycisk na górze to „Enter”, pokrętło służy do przewijania funkcji, a przycisk na dole to „Home”. Zegarek łączy się z telefonem za pomocą Bluetooth i dzięki temu pozwala na odczytanie wszystkich informacji tekstowych pojawiających się na telefonie, wibruje, gdy przyjdzie SMS lub zadzwoni telefon, pozwoli na odnalezienie leżącego gdzieś telefonu, a także zawibruje, gdy znajdziemy się od niego zbyt daleko i może nastąpić rozłączenie się dwóch urządzeń. W przyszłości zegarek ma mieć funkcję prostej nawigacji do celu. Czas pracy baterii to 3 dni, a przy intensywnym użytkowaniu – jeden dzień. Do zegarka dołączona jest ładowarka z kablem USB, która umożliwia indukcyjne ładowanie urządzenia. Interfejs zegarka można dostosowywać do własnych potrzeb, ustalając liczbę potrzebnych nam aplikacji na zegarku. Zegarek jest wyposażony we własny system operacyjny, współpracujący zarówno z Androidem, jak i iOS’em. System zegarka ma być otwarty.

DOT Pad (wersja demo) wieloliniowy notatnik brajlowski, pozwalający na wyświetlanie wszelkich informacji graficznych. Urządzenie ma rozmiary standardowego tabletu. Notatnik ma mieć 8 linii po 8 znaków lub 16 linii po 16 znaków. Notatnik można połączyć z telefonami pracującymi na systemie Android oraz iOS, a także z komputerem, co pozwoli na ściąganie i czytanie informacji z każdego źródła. Notatnik ten, ze względu na możliwość pokazywania na nim wszelkich informacji graficznych, matematycznych, geograficznych, biologicznych, itp., przeznaczony jest głównie dla osób uczących się. Notatnik posiada, na dole pod monitorem, klawiaturę brajlowską. Brajlowski tablet ma własny akumulator. Jeśli chodzi o współpracę z różnymi formatami tekstu, to dokładnie jeszcze nie wiadomo, jak się będzie zachowywał. W wersji angielskiej będą stosowane skróty brajlowskie. Urządzenie będzie miało własne oprogramowanie, które przetworzy tekst na brajla, włącznie z matematyką. Wersję polską zaś, obsłuży firma Altix, która zainstaluje w urządzeniu swój program przetwarzający tekst na brajla, również zastosuje skróty brajla polskiego. Niestety notatnik nie ma możliwości podłączenia kart pamięci i korzysta jedynie z pamięci własnej.

DOT Public (wersja demo) ma mały wyświetlacz brajlowski, instalowany we wszelkiego rodzaju miejscach publicznych. W przypadku wykorzystania go do obsługi tablicy z rozkładem jazdy na wyświetlaczu, zobaczymy wszystkie informacje potrzebne podróżnemu. Odnalezienie brajlowskiej tablicy informacyjnej będzie możliwe z użyciem inteligentnego zegarka lub telefonu wykorzystującego technologię beaconową. Informacje będą prezentowane na 20 lub 40-znakowym wyświetlaczu brajlowskim. DOT Publik będzie również wyposażony w przyciski do wyszukiwania potrzebnych informacji.

Parę słów na zakończenie

Ogromnie cieszy fakt, że na świecie znalazła się młoda, prężna firma, której celem jest przybliżanie przestrzeni publicznej i całego świata niewidomym, dzięki własnym pomysłom na ulepszanie i zastosowanie urządzeń brajlowskich. Brajl w przestrzeni publicznej, to niezwykle ważna sprawa, zarówno dla ich użytkowników, jak również dla samego społeczeństwa, które się z nim i z niewidomymi bardziej oswaja. Należy również pochwalić dążenia firmy w kierunku zminimalizowania oraz obniżenia kosztów produkcji i sprzedaży urządzeń brajlowskich. Brajlowski tablet/notatnik – to z pewnością doskonała pomoc dla osób uczących się. I wreszcie zegarek – dyskretne, małe sprytne urządzenie, które nie zmusza nas do ciągłego wyciągania telefonu z kieszeni lub torebki. Wszystko bardzo pięknie, gdyby nie ten nawias a w nim tekst „wersja demo”, który musiałam umieścić przy każdym produkcie. Ogromny minus tej prezentacji, bo jak można się przekonać do urządzenia, które nie działa, jak je testować…? Należy jednak oddać sprawiedliwość organizatorom, że przeprosili publicznie gości za brak działających urządzeń, co jednak nie zmienia faktu, że niesmak pozostaje. Sądzę, że zabrakło również na sali tłumacza języka angielskiego, którego obecność z pewnością usprawniłaby komunikację pomiędzy przedstawicielami firmy i osobą prowadzącą spotkanie. O ile DOT Watch był dość szczegółowo przedstawiony, to zabrakło tych samych informacji na temat pozostałych produktów: waga, wymiary itd. Zdarzało się też, że przedstawiciel firmy nie umiał odpowiedzieć na wszystkie pytania gości, choćby na te związane z obsługą formatów tekstu przez notatnik brajlowski.

Firma DOT zapewnia, że przyjedzie w tym roku na Konferencję Reha i przywiezie swoje produkty. Należy mieć nadzieję, że tym razem będą działać i będę mogła Państwu zdać relację bardziej szczegółową od dzisiejszej.

Agnieszka Pelczarska

Selfadwokatura

 

 

Wstęp

Ruch self-adwokatów to przede wszystkim ruch osób z niepełnosprawnością intelektualną, które chcą występować we własnym imieniu, reprezentować interesy swoje i innych osób z niepełnosprawnościami.

Największe zasługi w zakresie wprowadzania w Polsce idei self-adwokatury posiada Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną (do 2016 roku działające jako Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym). PSONI publikuje materiały dotyczące self-adwokatury, prowadzi platformę self-adwokatów i promuje samoreprezentację osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Ruch self-adwokatów zapoczątkował swoją działalność właśnie jako ruch osób z niepełnosprawnością intelektualną. Na potrzeby tego opracowania zastosujemy rozszerzoną definicję self-adwokatury, przyjmując, iż jest to samodzielna reprezentacja swoich interesów przez osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Wynika to z polskich doświadczeń. W naszym kraju samodzielność w reprezentowaniu swoich interesów i poglądów nie jest standardem, nie tylko wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną, ale też bardzo często wśród osób głuchych. Na znacznie większą aktywność w tym zakresie „wybijają” się osoby niewidome i osoby mające problemy z poruszaniem się. Można założyć, że wynika to przede wszystkim z łatwości nawiązania kontaktu z większością społeczeństwa przez te grupy osób z niepełnosprawnościami. W przypadku osób głuchych bariery komunikacyjne i bariery wynikające z dostępu do informacji bardzo często powodują, że samodzielna prezentacja swoich poglądów jest niemożliwa lub bardzo trudna. Utrudniony dostęp do informacji przekłada się też na problemy z takim przedstawieniem swoich oczekiwań, żeby korespondowały one z rozwiązaniami stosowanymi w Polsce. Szczegółowo opiszę to zagadnienie w rozdziale odnoszącym się do sytuacji osób głuchych i ich ruchu self-adwokackiego.

Opracowanie zawiera krótki rys historyczny ruchu self-adwokackiego osób z niepełnosprawnościami, analizę kilku przypadków dążenia do prezentacji swoich poglądów, opis doświadczeń PSONI, omówienie postulatów grupy roboczej, wypracowanych podczas II Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami we wrześniu 2016 roku, oraz propozycje rozwiązań systemowych, które pozwolą na wykorzystanie doświadczeń amerykańskich w Polsce.

 

Historia ruchu self-adwokatury

Ruch self-adwokatów powstał w Szwecji w latach sześćdziesiątych XX wieku. Motto szwedzkiej organizacji pozarządowej, zrzeszającej rodziców dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, brzmiało wtedy „Mówimy w ich imieniu”. Osoby z niepełnosprawnością (czyli same dzieci) spotkały się i podjęły decyzję, że chcą mówić same za siebie. Sporządziły też pierwszą listę problemów, jakie muszą zostać rozwiązane, żeby poprawiła się ich sytuacja, a kierowane do nich usługi były bardziej efektywne i korespondowały z ich potrzebami. W 1968 i 1970 roku odbyły się dwie narodowe, ogólnoszwedzkie konferencje, na których self-adwokaci zaprezentowali swoje stanowisko, domagając się uznania prawa osób z niepełnosprawnością intelektualną do reprezentowania siebie i swoich poglądów.

W 1972 roku ruch wzbudził zainteresowanie w Wielkiej Brytanii i Kanadzie, a rok później pojawił się w Stanach Zjednoczonych.

Za datę powstania ruchu self-adwokatów w środowisku osób z niepełnosprawnością intelektualną, żyjących w Stanach Zjednoczonych, uznaje się rok 1973, kiedy to w Salem, w stanie Oregon zebrała się grupa osób, która postanowiła sama reprezentować swoje interesy. Po promocji działań wykorzystali sformułowanie „People first” (Po pierwsze człowiek) i przyjęli je jako nazwę grupy. Chcieli podkreślić, że są przede wszystkim ludźmi, że niepełnosprawność nie definiuje ich całej osobowości. Skąd pomysł na wykorzystanie nazwy? W Salem odbyła się konferencja ruchu „People first”. Po tym, jak wyłoniła się pierwsza grupa, następne powstawały lawinowo. Do końca 1973 roku tylko w stanie Waszyngton utworzono 16 nowych grup self-adwokatów. W połowie lat osiemdziesiątych w ideę self-adwokatury zaangażowanych było już około 5000 osób, działających w 152 grupach. Ruch rozwijał się lawinowo. Oczywiście poza samymi osobami z niepełnosprawnościami w działania te zaangażowane zostały też inne osoby. Stawały się one asystentami i doradcami. Autorzy opracowania o self-adwokaturze - Rhoades, Browning i Thorin podkreślali już wtedy, że najważniejsze w ruchu jest zaangażowanie osób z niepełnosprawnościami. Osoby bez niepełnosprawności muszą pamiętać, że ich rola to zawsze tylko rola wspierająca. Kolejne dziesięciolecie to dalszy rozwój liczebny ruchu – w połowie lat dziewięćdziesiątych było już prawie 500 grup zrzeszających 11 600 osób. Działały one w 43 stanach. Self-adwokatura została więc rozpropagowana prawie w całych Stanach Zjednoczonych. W 1991 roku powstała organizacja ogólnostanowa – Self-Advocates Becoming Empowered. Zaczęła ona zajmować się promowaniem pojedynczych self-adwokatów i organizowaniem kolejnych grup.

Ważnym momentem w historii self-adwokatury w USA było uchwalenie w 1990 roku ustawy The Individuals with Disabilities Education Act, czyli ustawy o edukacji osób z niepełnosprawnościami. Dzięki jej zapisom zwiększył się wpływ osób z niepełnosprawnościami na ich własną ścieżkę edukacyjną, a treningi dla self-adwokatów stały się jednym ze sposobów na przygotowanie uczniów do podejmowania decyzji w zakresie edukacji. Jak zauważyli badacze w USA, coraz więcej osób z niepełnosprawnością intelektualną podejmuje edukację na poziomie szkoły średniej i dla nich umiejętność samodzielnego podejmowania decyzji ma kluczowe znaczenie. Wykorzystanie idei ruchu self-adwokackiego przygotowuje młode osoby z niepełnosprawnością do dalszego kształcenia lub poszukiwania pracy, a umiejętności, które nabywa się dzięki ćwiczeniom w tym zakresie są bardzo ważne na rynku pracy. Zdolność do artykułowania i uzasadniania swoich poglądów, oceny sytuacji, analizy różnych wariantów rozwiązania problemów przydają się w codziennym życiu zawodowym i społecznym. W USA ten pogląd obecny był już przed ćwierćwieczem. Warto promować takie postawy także w Polsce.

Liderem ruchu self-adwokatów w naszym kraju jest oczywiście Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, które od początku pierwszej dekady XXI wieku upowszechnia w Polsce ideę self-adwokatury. Tematyka ta była, rzecz jasna, obecna już wcześniej w działalności tej, największej w Polsce, organizacji pozarządowej działającej w środowisku osób z niepełnosprawnościami. Jak zauważa dr Monika Zima-Parjaszewska we wstępie do publikacji „Scenariusze zajęć dla self-adwokatów. Podręcznik dla profesjonalistów”, już w 1995 roku PSONI zorganizowało konferencję pt. „Prawa człowieka a osoby z upośledzeniem umysłowym w krajach Europy Centralnej i Wschodniej” z udziałem przedstawicieli 39 krajów, ONZ i Parlamentu Unii Europejskiej, podczas której osoby z niepełnosprawnością intelektualną zabrały głos w ważnych dla nich sprawach[1].

Kluczowe dla rozwoju idei self-adwokatury w Polsce były organizowane przez PSONI warsztaty dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, poświęcone tematyce prawnej. Pierwsze z nich odbyły się już w roku 2001. Przy współpracy studentów z Kliniki Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego uczestniczki i uczestnicy pozyskiwali wiedzę z zakresu praw i obowiązków człowieka i obywatela. Warsztaty były organizowane także w kolejnych latach. Ich inicjatorem i koordynatorem był Zarząd Główny PSONI, który widział w metodzie self-adwokatury bardzo ważne narzędzie w walce o godność i prawa człowieka wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Jednym z bardzo istotnych wydarzeń była realizacja projektu „Nic o nas bez nas. Rozwój ruchu Self Adwokatów w Polsce”. W jego ramach odbywały się szkolenia i konferencje oraz zorganizowano sieć ROSA – regionalnych organizacji self-adwokatów. W ramach sieci działają lokalne grupy self-adwokatów, które w realizacji swoich celów wspierane są przez liderów i instruktorów. PSONI inicjowało i w dalszym ciągu prowadzi także inne projekty związane z rozwojem ruchu (np. „Rozwój ruchu Self – Adwokatów (rzeczników własnych praw) aktywizujący w sferze społecznej i obywatelskiej osoby z niepełnosprawnością intelektualną”). Bardzo ważnym aspektem była także akcja edukacyjna związana z promocją rozwiązań opisanych w Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami. Uczestnicy poznawali zapisy Konwencji, rozmawiali na temat wpływu tego aktu prawnego na codzienną sytuację osób z niepełnosprawnościami w Polsce. PSONI oraz Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych to jedne z pierwszych organizacji pozarządowych w Polsce, które możliwie szeroko zajmowały się promocją Konwencji. Wielka w tym zasługa między innymi Krystyny Mrugalskiej (Honorowej Prezeski i założycielki PSONI) oraz dr Moniki Zimy-Parjaszewskiej (obecnej Prezeski PSONI).

Ruch self-adwokatów w Polsce rozwijają i promują także inne organizacje pozarządowe:

  • Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem” z Zamościa,
  • Fundacja FOSA z Aleksandrowa Łódzkiego,
  • Stowarzyszenie na Tak z Poznania,
  • Ogólnopolska Federacja Organizacji na rzecz Osób z Mózgowym Porażeniem

Dziecięcym „Sieć MPD”.

 

Podstawowe zasady dotyczące self-adwokatury – osoby z niepełnosprawnością intelektualną

Amerykańskie stowarzyszenie osób z niepełnosprawnością intelektualną opracowało zasady dotyczące ruchu self-adwokatów.

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną mają prawo do samodzielnego reprezentowania swoich interesów, mówienia w swoim imieniu i decydowania o sobie, a także reprezentowania środowiska osób z niepełnosprawnościami, zarówno w sprawach osobistych, jak i publicznych. Uznanie tego prawa przez ogół jest gwarantem równość i partnerstwo pomiędzy osobami z niepełnosprawnościami i osobami bez niepełnosprawności i przyczyni się do rozwoju społeczności i społeczeństwa.

Samodzielne reprezentowanie swoich interesów przez osoby z niepełnosprawnościami zapewnia wiedzę, doświadczenia i umiejętności wszystkim ludziom, organizacjom i władzom, których celem jest efektywne wspieranie potrzeb i oczekiwań osób z niepełnosprawnością intelektualną. Grupy self-adwokatów odgrywają kluczową rolę w rozwoju umiejętności liderskich wśród osób z niepełnosprawnościami. Przyczyniają się do rozwoju poczucia własnej wartości i dobrostanu tych osób. Żeby wspierać self-adwokatów należy przestrzegać poniższych zasad:

  • Osoby z niepełnosprawnością intelektualną muszą mieć prawo do podejmowania decyzji związanych z aktywnościami dnia codziennego dotyczących ich życia. Nikomu nie wolno manipulować tymi decyzjami. Instytucje systemu wsparcia (rządowe, samorządowe i pozarządowe) muszą oferować wsparcie w podejmowaniu tych aktywności i wspierać samodzielność w podejmowaniu decyzji.
  • Osoby z niepełnosprawnością intelektualną muszą mieć zapewnione miejsce spotkań i realizacji swoich działań, zgodnie z maksymą „Nic o nas bez nas”. Przestrzeń ta powinna spełniać następujące kryteria:
    • Należy zapewnić dodatkowy czas na spotkania i komunikację odpowiadają na potrzeby wszystkich uczestników,
    • Należy zapewniać środki komunikacji odpowiednie do potrzeb uczestników (w tym teksty łatwe do czytania),
    • Należy zapewnić metody komunikacji odpowiednie dla potrzeb uczestników – komunikacja niewerbalna, język migowy itp.
    • Należy zapewnić asystentów,
    • Należy zapewnić tani i dostępny transport na spotkania.
    • Komunikacja z osobą z niepełnosprawnością intelektualną musi być oparta na szacunku. Oznacza to m. in. korzystanie z języka, którym posługuje się osoba z niepełnosprawnością, gdy zwracamy się do niej bezpośrednio lub mówimy o niej, opisując jej życie, umiejętności i doświadczenia. Zawsze należy brać pod uwagę jej możliwości komunikacyjne.
    • Należy uwzględniać włączanie self-adwokatów w proces tworzenia polityk publicznych na każdym poziomie. Konieczne jest dokonywanie okresowej oceny postępów włączania.
    • Osoby wspierające osoby z niepełnosprawnościami i eksperci reprezentujący środowisko osób z niepełnosprawnościami muszą aktywnie wspierać ruch self-adwokacki (dotyczy to zarówno wspierania self-adwokatów, jak i ich organizacji zrzeszających tychże) i pracować z osobami z niepełnosprawnością.
    • Rodziny, organizacje pozarządowe, instytucje i podmioty dostarczające usługi i wsparcie także muszą pracować i wspierać self-adwokatów oraz działać na rzecz rozwoju tego ruchu.
    • Należy zapewnić rządowe i pozarządowe źródła finansowania ruchu self-adwokatów tak, żeby można było finansować dostępność informacyjną dla osób z niepełnosprawnościami, szkolenia i wsparcie oraz zapewniać dostępną informację o tych źródłach.
    • Rodziny, szkoły, organizacje pozarządowe i wszelkie inne instytucje muszą wspierać dzieci i młodzież w nabywaniu umiejętności potrzebnych do bycia self-adwokatem i wspierać je w praktykowaniu tych umiejętności. Kompetencje potrzebne do bycia self-adwokatem powinny być częścią programu szkolnego dla osób z niepełnosprawnościami.
    • Takie samo wsparcie, jak dzieciom i młodzieży, należy zapewnić dorosłym osobom z niepełnosprawnościami.

 

Kongres Osób z Niepełnosprawnościami

W 2015 roku po raz pierwszy zorganizowany został Kongres Osób z Niepełnosprawnościami. Pomysł Kongresu narodził się w czasie realizacji dwóch ważnych dla środowiska projektów: społecznego raportu alternatywnego z wdrażania w Polsce Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami oraz monitoringu wdrażania Konwencji. W obu tych przedsięwzięciach bardzo ważne role odgrywali eksperci – osoby z niepełnosprawnościami. Kongres został zorganizowany, żeby w szerszym gronie przedyskutować postulaty, jakie zostały opracowane podczas prac nad raportem alternatywnym. Organizatorom (z prawie 20 organizacji pozarządowych) zależało, żeby w Kongresie wzięło udział jak najwięcej osób. Plan ten udało się zrealizować – uczestnicy i uczestniczki Kongresu stanowili bardzo różnorodną grupę. Było to jedno z pierwszych miejsc, gdzie faktycznie doszło do dyskusji pomiędzy osobami z różnymi niepełnosprawnościami na taką skalę. Oczywiście także wśród prelegentów było dużo osób z niepełnosprawnościami. Kongres potwierdził przygotowane postulaty. Organizatorzy zadbali o to, by wydarzenie było w pełni dostępne. Byli więc tłumacze języka migowego, była pętla indukcyjna dla słabosłyszących, wolontariusze zaangażowani jako przewodnicy i asystenci osób niewidomych i poruszających się na wózkach. W miejscu, w którym odbywał się Kongres nie było barier architektonicznych, a na sali znalazło się sporo psów przewodników. W czasie Kongresu uczestnicy wzięli udział w kilku sesjach. Mogli dyskutować i zadawać pytania. Także zbieranie poparcia dla postulatów odbywało się na różne sposoby – można było zagłosować na dostępnej stronie internetowej, wypełnić papierową ankietę lub skorzystać z pomocy wolontariusza i uzupełnić ankietę elektroniczną. Po całym dniu obrad pozostał oczywiście niedosyt. Uczestnicy i uczestniczki chcieli jeszcze więcej rozmów, jeszcze więcej okazji do wymiany poglądów i doświadczeń. Organizatorzy obiecali zmiany w programie tak, żeby kolejna edycja dawała dodatkowe możliwości uczestnictwa.

W 2016 roku odbyła się druga edycja Kongresu. Żeby odpowiedzieć na potrzeby zgłoszone w ubiegłym roku, wprowadzone zostały dyskusje w grupach (obok sesji plenarnych i drugiej edycji nagród Ambasadora Konwencji). Pracowano więc w czterech grupach problemowych: kobiety z niepełnosprawnością, praca i aktywizacja zawodowa, niezależne życie (w tym problem ubezwłasnowolnienia) oraz self-adwokatura. Ta ostatnia grupa opracowała następujące postulaty:

1. Budowanie jedności środowiska osób z niepełnosprawnościami w rzecznictwie oraz zaangażowanie tego środowiska w życie społeczne.

2. Podnoszenie świadomości społeczeństwa w zakresie praw osób z niepełnosprawnościami i akceptacja potrzeb reprezentantów tej grupy.

3. Likwidacja barier architektonicznych, technicznych oraz komunikacyjnych, utrudniających pełny udział w życiu społecznym.

4. Przygotowywanie i publikowanie aktów prawnych w standardach dostępnych dla każdego.

5. Podnoszenie świadomości dotyczącej granic self-adwokatury wśród rodziców i opiekunów osób z niepełnosprawnościami.

Rozmowy podczas sesji dotyczącej self-adwokatury koncentrowały się na szerokim ujęciu tematu. Uczestnicy i uczestniczki nie rozmawiali tylko o roli osób z niepełnosprawnością intelektualną, ale rozszerzali pojęcie self-adwokatury na osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności.

Analizując poszczególne postulaty, zauważyć trzeba kilka kwestii:

  1. Jedność środowiska jest oczywiście ważna i została przez dyskutantów przedstawiona jako pierwszy i najważniejszy postulat. Wydaje się jednak, że równocześnie jest to postulat najtrudniejszy w realizacji. Co trzeba zrobić, żeby tę jedność osiągnąć? Przede wszystkim trzeba stworzyć jak najwięcej okazji do wymieniania poglądów w różnorodnym środowisku. Działając w organizacji pozarządowej, skupionej na jednym rodzaju niepełnosprawności, bardzo łatwo ulec przekonaniu, że to „nasze” problemy są najtrudniejsze i najpilniejsze do rozwiązania. Generalnie dość często można spotkać się z licytacją różnych osób, które potrafią godzinami przekonywać o większych ograniczeniach dotykających tej czy innej grupy społecznej. Myślę, że takie licytacje są drogą donikąd. Należy raczej szukać wspólnego mianownika oraz równocześnie wzajemnie się wspierać. Organizacja osób głuchych popierająca postulaty osób niewidomych czy wspólne działania obu tych grup na rzecz np. usług dostępowych w telewizji mogą być skuteczniejsze niż walka o równość realizowana osobno. Zresztą taka separatystyczna polityka może ułatwiać decydentom „rozgrywanie” interesów różnych grup przeciwko sobie. Ważny jest jeszcze jeden aspekt. Czasem nie warto dążyć do jedności za wszelką cenę. Zdarzą się takie sytuacje, że interesy różnych grup będą rozłączne. Trzeba się z tym pogodzić, pamiętając równocześnie, że różnica zdań to nie koniec świata i następnym razem trzeba będzie współpracować.
  2. Podnoszenie świadomości społeczeństwa to niezwykle istotny postulat. Zwykle osoby z niepełnosprawnością pojawiają się w mediach w dwóch stereotypowych rolach: albo są to osoby poszkodowane przez los i należy im pomóc, albo herosi, którzy radzą sobie z życiem niezależnie od przeszkód, które napotykają. Obie te role społeczne – chociaż znajdują się na dwóch końcach osi zaradności życiowej spychają osoby z niepełnosprawnościami na margines. Zarówno „superofiary”, jak i „superbohaterowie” nie są częścią zwykłej medialnej, ale i społecznej dyskusji. W realizacji tego postulatu najważniejsze wydaje się zabieranie głosu przez osoby z niepełnosprawnością w sprawach niedotyczących tematyki niepełnosprawności. Jeśli w dyskusji o rynku kolejowym czy lotach kosmicznych będą brali udział eksperci i ekspertki z niepełnosprawnościami, ich obecność w mediach i życiu społecznym będzie stawała się czymś naturalnym. A więc elementem self-adwokatury jest na pewno dążenie do udziału w życiu społecznym poza tematyką niepełnosprawności. Zdaję sobie sprawę z tego, że to daleko idący postulat, ale jeśli nie będziemy stawiali sobie śmiałych celów, nie osiągniemy także tych zakrojonych na niewielką skalę. Ważną kwestią, którą należy jak najszerzej komunikować poza środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, jest konieczność patrzenia na tematykę naszych potrzeb przez perspektywę równościową. Nie chodzi o to przecież, żeby ktoś (społeczeństwo, politycy, media) litowali się nad osobami z niepełnosprawnością. Chodzi o to, żeby wszyscy mieli równe szanse i równe możliwości.
  3. Osiągnięcie pierwszego i drugiego spośród postulatów opracowanych na Kongresie nie będzie możliwe bez wdrożenia jak najpowszechniejszej dostępności. Osoba niewidoma nie będzie mogła łatwo dochodzić swoich praw, jeśli materiały tych praw dotyczące będą w niedostępnych formatach. Głusi nie wezmą udziału w konsultacjach społecznych, jeśli dokumenty, będące przedmiotem tych konsultacji, nie zostaną tłumaczone na język migowy, a na samym spotkaniu nie będzie tłumacza. Osoba poruszająca się na wózku nie weźmie udziału w wyborach, jeśli jej lokal wyborczy nie będzie pozbawiony barier architektonicznych. Osobom z niepełnosprawnością intelektualną trudno będzie przygotować się np. do spotkania z rzecznikiem osób niepełnosprawnych, jeśli nie zapewni się tłumaczenia na tekst łatwy do czytania informacji o tym, czym ten rzecznik się zajmuje. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Dostępność jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym do zapewnienia udziału osób z niepełnosprawnościami w debacie publicznej i samodzielnego reprezentowania swoich poglądów. Równie ważne jest systematyczne zachęcanie osób z niepełnosprawnościami do udziału w aktywnościach społecznych i publicznych.
  4. Ustawy i generalnie akty prawne pisane są językiem bardzo trudnym. Ich zrozumienie często jest ponad możliwości odbiorców z wyższym wykształceniem. Powoduje to, że wspominana wyżej aktywność, np. w konsultacjach społecznych, pozostaje fikcją. Trudno bowiem konsultować coś, czego się nie rozumie. Wprowadzenie obowiązku przedstawiania rozwiązań uregulowanych ustawowo w tekście łatwym do czytania (na czym polega ten sposób zapisu wyjaśniamy w dalszej części opracowania) czy może szerzej – napisanych prostym i zrozumiałym językiem jest bardzo ważnym postulatem. O to, żeby administracja publiczna komunikowała się z obywatelami w sposób zrozumiały od kilku lat zabiegają naukowcy (np. z Uniwersytetu Wrocławskiego[2]) oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Krokiem idącym w dobrą stronę jest serwis www.obywatel.gov.pl
  5. Ostatni postulat dotyczący samodzielności i zrozumienia roli self-adwokatury dla samodzielności i możliwości stanowienia o sobie osób z niepełnosprawnościami jest ważny nie tylko (chociaż najbardziej) z punktu widzenia osób z niepełnosprawnością intelektualną. Moje doświadczenia z pracy z osobami głuchymi dowodzą, że większość słyszących rodziców do końca życia traktuje swoje głuche dzieci jako osoby niesamodzielne i niezdolne do podejmowania decyzji. Najstarsza mama, która przyprowadziła swojego syna na spotkanie z doradcą zawodowym, bo „syn sam sobie nie poradzi”, miała prawie 80 lat. Syn zbliżał się do sześćdziesiątki. Kwestia uznania przez rodziców i opiekunów roli self-adwokatów legła u podstaw tego ruchu. Doświadczenia amerykańskie pokazują, że potrzeba wielu lat, by uznanie samodzielności utrwaliło się wśród rodziców. W Polsce PSONI od lat stara się doprowadzić do rozwoju ruchu self-adwokatów wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną. Jednak, jak na stronie internetowej organizacji pisze pani Dorota Tłoczkowska (koordynatorka ruchu self-adwokatów w PSONI), działania te nie przynoszą na razie oczekiwanych efektów i trzeba jeszcze dużo nad nimi pracować.

Jak przygotować tekst łatwy do czytania

Poniżej zamieszczamy wskazówki, jak przygotować tekst łatwy do czytania. Ta forma zapisu może być przydatna nie tylko dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, ale także dla osób głuchych, cudzoziemców, dysponujących niewielkim zasobem nowego dla nich słownictwa, oraz osób mających problemy z czytaniem.

  1. Poznaj odbiorców tekstu, ich zdolności do przyswajania nowych informacji i potrzeby komunikacyjne.
  2. Jeśli to możliwe, zaangażuj osoby z niepełnosprawnością intelektualną w proces redagowania informacji, tekstu, przekazu skierowanego do nich.
  3. Używaj prostego języka:
    1. usuń z tekstu zbędne szczegóły, pozostaw tylko najważniejsze informacje,
    2. nie używaj słów żargonowych, branżowych, opisujących szczegóły techniczne, skrótów, słów zaczerpniętych z języków obcych,
    3. używaj prostych zdań pojedynczych, unikaj zdań wielokrotnie złożonych,
    4. używaj prostej interpunkcji, unikaj średników, dwukropków, myślników, zbyt wielu przecinków,
    5. w tekście zwracaj się bezpośrednio do czytelników,
    6. używaj cyfr zamiast słów,
    7. nie używaj dużych liczb i wyrażeń procentowych – zamiast „5” napisz „kilka”,
    8. jasno określ, co trzeba zrobić z daną informacją, np. zapamiętaj, przekaż rodzinie, odpowiedz.
    9. Rozplanuj tekst i rysunki na stronie zgodnie z zasadami:
      1. używaj dużej czcionki – co najmniej 12 pkt dla zwykłego tekstu i co najmniej 14 pkt dla tytułów, śródtytułów oraz ważnych informacji,
      2. używaj czcionki prostej, tzw. bezszeryfowej (np. Arial lub Univers), bez ozdobników,
      3. nie używaj czcionki w kolorach białym i żółtym,
      4. jeśli stosujesz papier kolorowy, upewnij się, czy jest widoczny kontrast między nim a czcionką,
      5. informacje drukuj na papierze matowym, który nie daje odblasku, i na tyle grubym, aby tekst nie prześwitywał na drugą stronę,
      6. nie wpisuj tekstu bezpośrednio nad zdjęciem lub rysunkiem,
      7. unikaj większych fragmentów tekstu pisanych wielkimi literami, pochyłym drukiem lub podkreślonych,
      8. informacje bardzo ważne ujmij w ramkę i zaznacz pogrubioną czcionką,
      9. nie formatuj tekstu, pozostaw prawy brzeg niewyrównany,
      10. nie przenoś słów za pomocą myślnika,
      11. zdanie rozpocznij i zakończ na tej samej stronie,
      12. zastosuj przejrzysty spis treści i wyraźne nagłówki, tytuły oraz śródtytuły.
      13. Wspieraj tekst ilustracjami:
      14. wybieraj ilustracje (zdjęcia, rysunki, symbole), które najlepiej objaśniają tekst – kluczowe słowo lub ideę,
      15. wyraźnie zaznacz, która część tekstu odnosi się do danego rysunku,
      16. nie używaj zbyt wielu symboli, z wyjątkiem sytuacji gdy wiesz, że osoby czytające tekst swobodnie się nimi posługują,
      17. ilustracje umieszczaj w jednej linii z tekstem, którego dotyczą, a nie powyżej lub poniżej słów,
      18. używaj rysunków prostych, ale nie dziecinnych czy protekcjonalnych, nie powinny one zawierać zbyt wielu detali, powinny być bez cieniowania,
      19. używając zdjęć, pamiętaj, że najbardziej przyciągają wzrok te, na których jest twarz (np. obok tekstu warto umieścić fotografię jego autora).
      20. Jeśli możesz docierać z informacjami do odbiorców z niepełnosprawnością intelektualną przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii dźwiękowych i obrazkowych (nagrania, filmy na płytach CD i DVD, pliki przesyłane przez Internet) zamiast druku, rób to jak najczęściej, bo wiele osób z tym rodzajem niepełnosprawności woli (lub może) słuchać i oglądać niż czytać. Pamiętaj jednak, aby nagrania były krótkie i zawierały najważniejsze informacje[3].

 

 

Ruch osób głuchych i prezentowane przez niego postulaty

Odgałęzieniem ruchu self-adwokatów w szerokim rozumieniu tego pojęcia jest bez wątpienia ruch osób głuchych. Głusi stanowią w Polsce mniejszość językowo-kulturową, której liczebność szacuje się na około 50 do 200 tysięcy osób. Mowa tu o osobach głuchych, dla których język migowy jest pierwszym językiem i podstawowym sposobem poznawania świata.

Ruch społeczny osób głuchych w Polsce jest bardzo zróżnicowany. Działają w nim zarówno duże organizacje ogólnopolskie (największą i najstarszą jest Polski Związek Głuchych), jak i stowarzyszenia i fundacje funkcjonujące lokalnie. Elementem ruchu są także przedsięwzięcia komercyjne (firmy i spółdzielnie) powoływane i tworzone przez osoby głuche oraz organizacje sportowe.

W Krajowym Rejestrze Sądowym znajdziemy 140 fundacji i stowarzyszeń, które w swojej nazwie zawarły słowo „głuchy”. Historia ruchu społecznego tej grupy liczy 110 lat. Pierwsze stowarzyszenia powstawały przy szkołach dla głuchych. Były to organizacje świeckie lub wyznaniowe (katolickie, protestanckie, żydowskie). Po drugiej wojnie światowej, w wyniku polityki ówczesnych władz, poszczególne lokalne organizacje zostały pozbawione podmiotowości, a do życia powołano Polski Związek Głuchych. Miało to miejsce na zjeździe w Łodzi w 1946 roku. Po okresie przemian ustrojowych pojawiły się ponownie organizacje lokalne (znów działające między innymi przy szkołach). Rozwinął się także samodzielny ruch sportowców. PZG przechodziło (niezakończone do dzisiaj) przemiany. Coraz większą rolę w tej organizacji ponownie zaczęły odgrywać osoby głuche. Największy „wysyp” lokalnych organizacji notuje się na okres od 2013 roku, kiedy to – częściowo na bazie konfliktów wewnątrz PZG oraz kontestacji roli tej organizacji, zaczęły powstawać podmioty skupiające przeciwników PZG. Kulminacją ruchu „antyPZG” były dwie demonstracje zorganizowane w Warszawie w 2013 i 2014 roku. Bez wątpienia wystąpienia te były głosem części Głuchych. Wśród podstawowych postulatów, które pojawiły się w czasie demonstracji były:

  • Likwidacja PZG,
  • Bezpłatne przejazdy dla osób głuchych i 50% zniżki na przeloty samolotami,
  • Powołanie Pełnomocnika Rządu ds. Głuchych,
  • Tłumacze PJM w instytucjach dostępnych cały czas,
  • Bezpłatne wideotelefonów z dostępem do tłumacza PJM,
  • Darmowe komputery,
  • Usunięcia kodu 03L (głuchota) z orzeczeń o niepełnosprawności,
  • Walka dyskryminacją głuchych w miejscach pracy,
  • Renta socjalna na podstawie audiogramu – dla każdej osoby głuchej i słabosłyszącej,
  • Podwyżka zasiłku pielęgnacyjnego,
  • 100% refundacji kosztów zakupu aparatów słuchowych – zrównanie z dopłatami do implantów,
  • Edukacja dwujęzyczna w szkołach dla głuchych,
  • 100% napisów i tłumaczy w telewizji,
  • Rozwiązanie Rady Języka Migowego działającej przy Ministrze Pracy i Polityki Społecznej,
  • Rozwiązanie Zespołu ds. Głuchych przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Po demonstracji, która zgromadziła kilka tysięcy osób głuchych, przywódcy ruchu wybrali pięć postulatów, które skierowano do Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Były to:

  • Renta socjalna dla każdej osoby głuchej i słabosłyszącej,
  • Bezpłatne przejazdy pociągami i autobusami,
  • Wideotelefony z dostępem do tłumacza PJM na koszt Państwa,
  • 100% napisów i tłumacza w telewizji,
  • Otwartego rynku pracy dla osób głuchych. Odejście od definiowania osoby głuchej jako chorej[4].

Swoje postulaty sformułowali także Głusi zrzeszeni w Polskim Związku Głuchych. Były to:

  • Prawo do używania języka naturalnego, czyli polskiego języka migowego (PJM),
  • Edukacja dwujęzyczna,
  • Rynek pracy otwarty dla głuchych,
  • Opracowanie i wdrożenie systemu wsparcia dla rodzin dzieci głuchych,
  • Zwiększenie dostępności systemu pomocy społecznej i wyrównanie szans osób głuchych w dostępie do różnych form pomocy społecznej[5].

Część postulatów była więc wspólna dla różnych podgrup środowiska głuchych, a część całkowicie odległa. Z czego mogły wynikać te różnice? Przede wszystkim należy podkreślić różny sposób powstawania postulatów. Te opracowywane w PZG powstawały w ramach mechanizmów dużej organizacji pozarządowej. Zostały przyjęte uchwałą przez zarząd organizacji, a przy ich powstawaniu kładziono nacisk na analizę potrzeb i możliwości zarówno Głuchych, jak i Państwa. Postulaty „ruchu społecznego” powstawały w wyniku dyskusji internetowej, prowadzonej przede wszystkim w języku migowym na Youtubie. Po demonstracji zostały spisane i przekazane do Ministerstwa. Następnie wszystkie postulaty stały się przedmiotem rozmów w biurze Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych oraz sejmowej Zespołu ds. Głuchych.

Dlaczego część postulatów „ruchu społecznego” była całkowicie oderwana od rzeczywistości i możliwości Państwa? Ponieważ osoby je formułujące nie wiedziały, jak funkcjonuje Państwo, na czym polega podział władzy, czym jest sektor pozarządowy itp. Nie jest to ich wina. Język polski to dla Głuchych język obcy, a więc możliwości jego poznania i stosowania są w praktyce dość ograniczone, choćby ze względu na zły model nauczania[6]. Bez kompleksowej informacji o Polsce i świecie współczesnym, dostępnej w polskim języku migowym, nie może być mowy o samodzielnym występowaniu osób głuchych jako równorzędnych partnerów administracji publicznej w zakresie reformy polityk publicznych. O ile generalnie poziom wiedzy dotyczącej zasad funkcjonowania Państwa jest niski w społeczeństwie, to wśród osób głuchych jest on znacznie niższy.

Osoby słyszące mogą jednak łatwo nadrobić braki – obfitość tekstów w języku polskim, źródła internetowe, możliwość skorzystania z poradnictwa obywatelskiego i prawnego jest właściwie nieograniczona. Osoby głuche, słabo znające język polski, są w praktyce odcięte od wszystkich tych źródeł. W takie sytuacji nie może dziwić postulat likwidacji PZG, skierowany do Sejmu RP. Skoro brak źródeł wyjaśniających, co to są organizacje pozarządowe, na czym polega ich niezależność od Państwa i jak działa system powierzania realizacji zadań publicznych organizacjom pozarządowym, odnalezienie informacji, że na program aktywizacji zawodowej realizowany przez trzy NGO, przeznaczona została kwota około 12 milionów złotych, pochodząca z Funduszy europejskich, prowadzi do prostego skojarzenia, że można te środki wydać na bezpłatne laptopy dla wszystkich Głuchych. I dopóki nie zmieni się sposób edukacji Głuchych, nie zwiększy się poziom ich wiedzy o społeczeństwie, nie pojawią się w programach edukacyjnych umiejętności potrzebne do samodzielnego oceniania rzeczywistości i formułowania postulatów sytuacja się nie zmieni. Czy nie przypomina to potrzeb określonych przez amerykańskie stowarzyszenie osób z niepełnosprawnością intelektualną? Bez tych działań ruch osób głuchych pozostanie ruchem bardzo łatwo sterowalnym i ich faktycznie potrzeby nie zostaną we właściwy sposób zaadresowane i zrealizowane.

Żeby osiągnąć cel, jakim jest wyrównanie szans osób głuchych w reprezentowaniu swoich praw, nie wystarczą działania organizacji pozarządowych. Potrzeba kompleksowego działania dotyczącego np. systemu edukacji. Nie chodzi tutaj o pojedyncze projekty podejmowane przez szkoły (np. Ośrodek Szkolno-Wychowawczy na Łuckiej w Warszawie), a kompleksową edukację obywatelską, prowadzoną w polskim języku migowym i skierowaną do Głuchych. W ramach tej edukacji należy zapewnić tłumaczenia podstawowych dokumentów na PJM (Konstytucję RP przetłumaczył jeden z oddziałów PZG, Konwencja ONZ została przetłumaczona na zlecenie Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych, ustawa o języku migowym i sposobach komunikowania się w ogóle nie została przetłumaczona) – nie mogą to być działania akcyjne. Osoby głuche muszą mieć możliwość poznawania swoich praw i obowiązków oraz sposobu zarządzania państwem w swoim języku.

Należy jednak podkreślić, że zapewnienie dostępności informacji dla osób głuchych będzie działaniem niewystarczającym do zapewnienia możliwości samoreprezentacji. Potrzeba zachęt i pozytywnych działań – np. ogłoszeń o konsultacjach w PJM, wspierania wyrażania i zbierania opinii. Konieczne jest także zapewnienie wysokiego poziomu udziału osób głuchych w ciałach deliberatywnych i doradczych. Obecnie w Polskiej Radzie Języka Migowego jest troje głuchych lub słabosłyszących członków – a znaleźli się tam po protestach społecznych. W pierwszym składzie nie znalazła się ani jedna osoba głucha.

W Radzie Nadzorczej PFRON nie ma osób głuchych, w Krajowej Radzie Konsultacyjnej również, w lokalnie działających radach osób niepełnosprawnych także często nie ma osób głuchych. Chlubnym wyjątkiem jest Zespół ds. Głuchych powołany przez Rzecznika Praw Obywatelskich – to właściwie jedyne ciało dialogu społecznego, gdzie Głusi mają znaczącą przewagę. Trochę to jednak mało jak na potrzeby społeczności liczącej od 50 do 200 tysięcy Polek i Polaków.

Obecność tłumaczy języka migowego musi być standardem na spotkaniach i konsultacjach dotyczących przynajmniej kwestii dotyczących osób z niepełnosprawnościami. Ale jak wspomniałem wyżej, nie wystarczy zlikwidowanie barier komunikacyjnych, by Głusi zaczęli brać czynny udział w spotkaniach i dyskusjach publicznych.

Po pierwsze należy pamiętać, że istnieje generalny problem w angażowaniu społeczności lokalnych (i nie tylko lokalnych) w procesy konsultacyjne. Jeśli jakiś temat faktycznie budzi zaangażowanie społeczne, partycypacja społeczna przybiera zazwyczaj formę wypowiedzi przeciwko czemuś (drodze, budowie itp.). Na co dzień bardzo mało osób angażuje się w tego typu spotkania i konsultacje. A ponieważ Głusi stanowią niewielki odsetek społeczności, nie ma się co spodziewać, że po wprowadzeniu dostępnych form konsultacji ruszą na spotkania. Jeżeli jednak tych dostępnych form nie będzie, można mieć pewność, że nie ruszą.

Po drugie przez lata osoby głuche były niedostrzegane w przestrzeni społecznej. I niestety się do tego przyzwyczaiły. Bez aktywnych form zachęcających do udziału w publicznym wypowiadaniu się i konsultacjach udział osób głuchych w debacie publicznej się nie zwiększy. Pozytywnym przykładem mogą być organizowane w Łodzi konsultacje w sprawie budżetu obywatelskiego. Każdego roku, oprócz spotkań na osiedlach (na tych spotkaniach tłumacz dostępny jest na życzenie), organizowane jest także dodatkowe spotkanie przeznaczone dla osób głuchych – po to, by zadbać o wyrażenie przez tę część mieszkańców i mieszkanek Łodzi opinię.

 

 

Scenariusz zajęć dla self-adwokatów

Zaproponowane poniżej rozwiązania opracowane zostały przez panią dr Monikę Zimę-Parjaszewską i opisane w publikacji „Scenariusze zajęć dla selfadwokatów. Poradnik metodyczny dla profesjonalistów”[7], wydanej w 2014 roku przez Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym (obecnie Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną). Poniżej zaprezentowane zostały podstawowe zasady pracy. Wskazówki opracowane przez PSONI na potrzeby pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną z powodzeniem można wykorzystać do organizacji spotkań na przykład przez osoby głuche. Większość zasad sprawdzi się praktycznie na każdym spotkaniu, w czasie którego do dyskusji wprowadzany jest nowy temat.

  1. Rozpoczęcie zajęć

Pamiętaj o integracji i działaniach wymagających aktywności uczestników. Pytaj o ich zdanie i doświadczenia. Przygotuj materiały do wykonania wizytówek.

  1. Wprowadzenie

Określ czas trwania zajęć. Przypomnij o aktywności wszystkich uczestników. Omów, czego będą dotyczyły zajęcia. Zaznacz, że temat jest bardzo ważny, ale wprowadzaj go stopniowo, wykorzystując efekt niespodzianki. Dzięki niemu utrzymasz zainteresowanie grupy.

  1. Kontrakt

Przygotujcie kontrakt i wszyscy go podpiszcie. Ważne, żeby kontrakt miał ciekawą formę graficzną. Pytaj uczestników o zasady, jakie mają Was wszystkich obowiązywać.

  1. Osoby wpierające

Wykorzystuj udział osób wspierających. Mogą to być wolontariusze albo studenci. Powinni pomagać w pracach grupowych, moderować dyskusję czy aktywizować uczestniczki i uczestników. Pamiętaj, że osoby wspierające są też uczestnikami zajęć. Na takich samych zasadach jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną.

  1. Metody pracy

Scenariusze zajęć pozostawiają margines dla inicjatywy i pomysłowości osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz innych uczestników zajęć. Oznacza to, że prowadzący wprowadza do realizacji kolejne punkty programu, mając na uwadze przede wszystkim stopień zaangażowania osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz zgłaszane przez nich propozycje. Zajęcia mogą być prowadzone z wykorzystaniem różnorodnych, znanych metod szkoleniowych:

  • miniwykładu,
  • dyskusji,
  • pracy indywidualnej,
  • pracy w grupie,
  • burzy mózgów,
  • wypowiedzi indywidualnej na forum,
  • odgrywania ról w scenkach rodzajowych.

 

Specyfika wykorzystania tych metod w pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną polega na tym, że:

  • czas przeznaczony na wykonanie zadań/czynności może być dłuższy,
  • instrukcje wykonania zadania/ćwiczenia należy wprowadzać w kilku etapach,
  • opisując zadanie/ćwiczenie należy posługiwać się wieloma przykładami,
  • planując zadanie/ćwiczenie należy uwzględnić umiejętności i możliwości poznawcze każdej osoby z niepełnosprawnością intelektualną; jeśli ktoś nie potrafi pisać lub czytać, a ćwiczenie wymaga akurat tych umiejętności, można podzielić na zespoły uczestników/uczestniczki w taki sposób, by wspierali się nawzajem,
  • osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogą nie mieć dużego doświadczenia życiowego, do którego można się odwoływać w omawianiu konkretnych tematów, dlatego w rozmowie z nimi można wykorzystywać np. historie znane z mediów, artykuły prasowe, doświadczenie osób wspierających,
  • duży nacisk należy położyć na element dramy w podejmowanych zagadnieniach.
  1. Materiały pomocnicze

Większość z nich to materiały biurowe, z których na co dzień korzystasz: flamastry, kartki papieru, flipchart. Niektóre materiały trzeba przygotować wcześniej. Postaraj się, by były one dostępne w tekście łatwym do czytania i rozumienia. Bardzo pomocne są także gazety, ilustracje, które możesz wykorzystać na wiele sposobów.

  1. Komunikacja

Odnoś się do dorosłych uczestników z niepełnosprawnością intelektualną z szacunkiem. Traktuj ich jak dorosłych. Prowadząc zajęcia, musisz pamiętać o podstawowych zasadach komunikacji z osobami z niepełnosprawnością intelektualną:

  • Używaj prostego języka, ale wprowadzaj specjalistyczne słownictwo i tłumacz jego znaczenie.
  • Mniej mów, więcej pytaj, ale nie przesłuchuj.
  • Staraj się zadawać pytania otwarte.
  • Upewnij się, że zostałeś zrozumiany.
  • Udzielaj informacji zwrotnych.
  • W każdej grupie są osoby bardziej i mniej aktywne. Postaraj się kierować nie tylko pytania do całej grupy − „jak myślicie”, „powiedzcie”, ale także zadawaj pytania konkretnej osobie, zwracając się bezpośrednio do niej.
  • Czekaj na odpowiedź, poproś innych, by nie odpowiadali i pozwolili wypowiedzieć się osobie, która potrzebuje więcej czasu lub ma trudności komunikacyjne.
  • Prowadź zajęcia tak, by każda osoba miała możliwość osiągnięcia sukcesu.
  1. Przerwy

Proponowany czas zajęć należy dostosować do możliwości grupy, jednak nie powinny one trwać jednorazowo dłużej niż 90 minut. Jeśli robisz przerwę, po powrocie przypomnijcie wspólnie, co działo się przed przerwą. Proponuj przerwę z uwzględnieniem biegu zajęć, napięcia i tematu.

  1. Dobre wspieranie

Jeśli pracujesz z grupą self-adwokatów, których dobrze znasz, to prawdopodobnie znasz także ich potrzeby, trudności. Mimo tego, warto zorganizować spotkanie, podczas którego osoby z niepełnosprawnością intelektualną opowiedzą, jakiego wsparcia potrzebują, na czym im zależy w kontakcie z Tobą i innymi osobami biorącymi udział w zajęciach, ale także np. w kontakcie z kadrą placówki, z usług której korzystają na co dzień.

Dobre wspieranie oznacza wsłuchiwanie się w głos osoby z niepełnosprawnością intelektualną, budowanie w niej poczucia wartości, tłumaczenie świata, motywowanie, wskazywanie możliwości.

Jak tego dokonać?

  • Uwierzyć w osobę z niepełnosprawnością intelektualną − w jej możliwości, potencjał i prawo do samostanowienia.
  • Słuchać i pomóc przekazać osobie z niepełnosprawnością intelektualną to, co ona chce powiedzieć, a nie mówić tego, co samemu się myśli.
  • Być prawdziwie zainteresowanym życiem osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
  • Starać się wspierać tak, by osoba z niepełnosprawnością intelektualną wykonywała różne czynności samodzielnie.
  • Umieć czuwać, a nie wyprzedzać myśli i działania osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
  • Przedstawiać różne możliwości wyboru, ich prawdopodobne konsekwencje, ale nie narzucać swojego zdania.
  • Respektować zdanie osoby z niepełnosprawnością intelektualną, pomagać jej wdrażać własne pomysły w życie.
  • Pozwolić osobie z niepełnosprawnością na popełnianie błędów.
  • Budować wzajemne zaufanie.

 

  1. Zakończenie zajęć

Podsumowanie zajęć pozwoli Ci upewnić się, czy wszyscy zrozumieli ich treść i zapamiętali, co się na nich wydarzyło. Dobrym sposobem jest poproszenie uczestników/uczestniczek o przypomnienie po kolei tego, co działo się na zajęciach − począwszy od wejścia do sali. Staraj się nie pominąć żadnego etapu zajęć, naprowadzaj uczestników/uczestniczki na konkretne wykonywane zadanie, np. przypominając czyjeś charakterystyczne zachowanie. Wykorzystuj materiały pomocnicze z zajęć. Podczas podsumowania zajęć przypomnij, jak ważna jest uwaga i skupienie w czasie ich trwania, dzięki czemu można więcej zapamiętać.

Oprócz scenek rodzajowych podczas zajęć spróbuj nakreślić „zadania domowe” dla self-adwokatów, od których sprawdzenia będziesz mógł rozpoczynać kolejne zajęcia. Np. przeprowadzenie rozmowy z rodzicami na temat spędzania czasu wolnego, rozmowa z kierownictwem placówki na temat organizacji dyskoteki, wizyta w urzędzie pracy i rozmowa na temat dostępnych ofert pracy. Warto postarać się, by zajęcia wywierały realny wpływ na życie osób z niepełnosprawnością intelektualną, by stworzyć im możliwości wykorzystania zdobytych informacji w praktyce.

Bibliografia

Literatura obcojęzyczna

O’Brien, J. (Ed.). (1990). Effective self-advocacy: Empowering people with disabilities to speak for themselves. Minneapolis, MN: Institute on Community Integration.

William P., & Shoultz, B. (1982). We can speak for ourselves. Boston: Brookline Books.

Materials available from The Arc, P.O. Box 1047, Arlington, Texas 76004, (817) 261-6003. (Prices include shipping and handling.)

A Call to Action: The Roles of People with Mental Retardation in Leadership. (1992). A handbook outlining the proceedings from the leadership forum held during The Arc’s 1991 national convention. Discusses barriers and strategies to supporting leadership of people with mental retardation. 1-9 copies, $2.50 ea.; 10-29 copies, $1.50; over 29 copies, $.75 ea.

Bill of Rights Series. (1990). These materials were prepared for use in helping to educate high school students with mental retardation about our constitutional system of government. These materials help people learn about their rights and responsibilities as citizens of the U.S. and about the history of our Constitution. $5.00.

PASS Q & A. The Arc PASS Project (1992). A fact sheet for self-advocates on the Social Security Administration’s Plan for Achieving Self-Support work incentive program. Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope.

Self-Advocacy Bibliography. (1992). Books, pamphlets, video cassettes and other material on self-advocacy from around the United States and Canada. Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope.

Self-Advocacy Program Directory. A listing of self-advocacy groups in the U.S., Canada and Mexico. $3.00.

Self-Advocacy: Supporting the Vision. The Arc of the U.S. and The Arc of New Mexico. (1992). An accompanying handbook to the video. Provides additional information and detail on the importance of supporting self-advocacy and steps to organizing a self-advocacy group.

Voting. (Revised 1992). A brochure for self- advocates. Answers questions about voting: What is voting? Who can vote? When and how can I vote? Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope. $13.00 per 100.

Voting: Preparing for Citizenship – A Guide for the Teacher and Citizen Advocate. (Revised 1992). Flier on voting. Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope. $13.00 per 100.

Self-Advocacy Position Statement. (1990). Single copy free.

Literatura krajowa

Abramowska B., Taka dobra historia... : czterdzieści lat działań́ rodziców na rzecz osób z niepełnosprawnością̨ intelektualną, Warszawa 2012

Abramowska B., Taka dobra historia... ciąg dalszy, Warszawa 2014

Informacja dla wszystkich. Europejskie standardy przygotowania tekstu łatwego do czytania i zrozumienia, Warszawa 2010

Mazurek K., Tłoczkowska D., Porozmawiajmy z ludźmi. Ruch self-adwokatów w Warszawie, Warszawa 2009

Wołowicz−Ruszkowska A., Wpływ ruchu rodziców osób z niepełnosprawnością intelektualną na rozwój nauki i życie społeczne. Raport z badań, Warszawa 2014

Zima-Parjaszewska M., Osoba z niepełnosprawnością intelektualną w postępowaniach sądowych i przed innymi organami Poradnik praktyczny, Warszawa 2015

M. Zima-Parjaszewska, Scenariusze zajęć dla selfadwokatów. Poradnik metodyczny dla profesjonalistów, Warszawa 2014

 

 

 

www.tyfloswiat.pl

 


[1] M. Zima-Parjaszewska, Scenariusze zajęć dla selfadwokatów. Poradnik metodyczny dla profesjonalistów, Warszawa 2014

[2] www.jasnopis.pl

[3] Informacja dla wszystkich. Europejskie standardy przygotowania tekstu łatwego do czytania i zrozumienia, BON, Warszawa 2010

[4] Pismo Ruchu Społecznego Głuchych i ich Przyjaciół z 12.07.2013 roku - http://g.klyo.net/2013/08/postulaty-wybrane-5/ (dostęp 10.12.2016).

[5] Pismo Polskiego Związku Głuchych z 30.07.2013 - http://www.pzg.org.pl/rokdownloads/SC/Postulaty%20rodowiska%20osb%20guchych%2030.07.2013.pdf (dostęp 10.12.2016).

[6] Więcej o sytuacji w edukacji http://pzg.lodz.pl/edukacja/#analizawstep (dostęp 10.12.2016)

[7] M. Zima-Parjaszewska, Scenariusze zajęć dla self-adwokatów…

Brajla i igrzysk

Początek grudnia. W sklepach święta już na dobre, a my jak co roku jedziemy do Warszawy na Reha for the Blind in Poland.

Obejmując obowiązki redaktora w Tyfloświecie dowiedziałem się, że to dla nas największe, najważniejsze wydarzenie w roku, że my, portal i czasopismo od technologii wspierających, obsłużyć je musimy w najlepszy możliwy sposób i z największą uwagą. Taki polski CSUN, pomyślałem sobie i ruszyłem do pracy. Program do powyższego opisu mi jakoś nie pasował, ale uznałem, że to pewnie brak doświadczenia z mej strony, że trzeba z pokorą i otwartością, że inni na pewno wiedzą lepiej. Tak było dwa lata temu. Na kolejną edycję konferencji jechałem z poczucia obowiązku, ale bez większego zainteresowania. Nic ciekawego nie zobaczę, przez chaos organizacyjny jakoś z pomocą wolontariuszki się przedrę i obowiązkowy tekst jakoś napiszę. Tekst powstał. Zaskoczenia in plus ani in minus nie było. Zacząłem jednak zadawać sobie pytania: dla kogo i po co jest to spotkanie; kto i dlaczego do Warszawy przyjeżdża? Jeśli bowiem jakieś wydarzenie cieszy się sporą popularnością mimo, iż wydaje się, że z naszego punktu widzenia to kompletna porażka i nieporozumienie, to należy poszukać przyczyn tego zjawiska i spróbować od nowa stworzyć sobie obraz obserwowanego fenomenu. Z takim postanowieniem przyjechałem na konferencję w tym roku. Tym razem bez przewodnika, bez zbędnych przygotowań, po prostu na żywioł. Chciałem być nowicjuszem bez zbędnej wiedzy, uprzedzeń czy założeń. Postanowiłem robić to co wszyscy wokół, poddać się atmosferze i w ten sposób, niejako zresetowawszy wszelkie ustawienia i nastawienia, uzyskać nowy, być może lepszy ogląd rzeczywistości. Eksperyment mój zakończył się pomyślnie a rezultatami pozwalam sobie podzielić się poniżej.

Brajla

O ile można, przynajmniej do pewnego stopnia  oderwać się od swoich przekonań czy przyzwyczajeń, o tyle odrzucenie posiadanej wiedzy jest dużo trudniejsze. Dlatego jadąc na Rehę miałem nadzieję zobaczyć nowe rozwiązania w dziedzinie odświeżalnego brajla. Liczyłem na obecność tych najważniejszych dla niewidomych nowości technologicznych i nie zawiodłem się.

Zarówno Elbraille, jak i BrailleNote Touch czy Orbit Reader pojawiały się na naszych łamach. W sieci dostępne są prezentacje producentów a i recenzji napisanych przez tych, którzy powyższego sprzętu używają lub go testowali też nie brakuje. Czym innym jednak jest o jakimś rozwiązaniu przeczytać czy posłuchać, a czymś zupełnie innym wziąć urządzenie do ręki i porozmawiać sobie ze sprzedawcą, deweloperem czy użytkownikiem.

ElBraille

Nastawienie do urządzenia miałem wyjściowo negatywne. Bardzo mała, bo zaledwie czternastoznakowa linijka brajlowska w połączeniu z urządzeniem o jak się wydaje marnych parametrach technicznych skłaniały do szukania odpowiedzi na pytanie jak bardzo beznadziejny śmieć przywieźli tym razem wystawcy na swoje stoisko. Jakież było jednak moje zdziwienie, gdy okazało się, że po pierwsze producent planuje wersję z czterdziestoznakową linijką brajlowską, po drugie w tej nowej wersji specyfikacja techniczna zostanie nieco poprawiona i wreszcie po trzecie, że 32bitowy system Windows X we współpracy z najnowszą wersją JAWS dla Windows działa na tyle dobrze, że zadania, do których urządzenie przede wszystkim zostało przeznaczone, czyli pracę z tekstami w dowolnych formatach, wykonywane są w sposób zupełnie zadowalający. Dodajmy do tego niezwykle długi czas pracy na baterii, bardzo kompaktowy design i wreszcie możliwość zakupu samej jednostki dokującej – to  ostatnie dla posiadaczy monitorów brajlowskich Focus – a okaże się, że dla tych, którzy rozważają zakup urządzenia brajlowskiego ElBraille może być bardzo interesującą propozycją.

Orbit Reader

W tym roku historia lubi się powtarzać.

Po zapoznaniu się ze specyfikacją urządzenia oraz z różnymi opisami i recenzjami spodziewałem się zobaczyć powolne mało do czego przydatne paskudztwo. I tym razem na szczęście byłem w błędzie. O ile cena urządzenia będzie rozsądnie niska ma ono szansę spełniać rolę podobną do mainstreamowych urządzeń określanych zbiorowo jako ebook readery. Nieco zbyt krótka jak na mój gust linijka brajlowska i punkty nieprzyjemnie twarde w dotyku to wprawdzie dość istotne wady urządzenia, ale kompaktowe wymiary, wraz z oprogramowaniem, które przynajmniej do pewnego stopnia umożliwia rozbudowę funkcjonalną (twórcy wprawdzie w ogóle nie pomyśleli o sensownym wsparciu dla wielojęzyczności, lecz podczas rozmowy na stoisku dowiedziałem się, że taka rozbudowa oprogramowania jest możliwa i można ją będzie stosunkowo łatwo zaimplementować), w połączeniu z niską, około 850 euro, ceną urządzenia, sprawiają, że trzeba Orbit Readera uznać za propozycję interesującą dla tych, dla których czytanie tekstu jest istotne. Ktoś powie, że Orbit Reader bez przycisków sprowadzania kursora nie spełni dobrze roli terminala brajlowskiego. To oczywiście prawda tyle tylko, że zdaje się nie taki był zamysł jego twórców. Chcieli oni bowiem stworzyć urządzenie brajlowskie przeznaczone przede wszystkim do celów edukacyjnych, możliwie najprostszy czytnik treści cyfrowych. Jeśli, jak zapowiadają, cena urządzenia z czasem obniży się o połowę lub nawet więcej, to będziemy mieli do czynienia z prawdziwym przełomem w dziedzinie technologii brajlowskich, albo, jak chcą twórcy taniego brajla odświeżalnego, z demokratyzacją brajla.

Trzecia karta bije mocno

BrailleNote Touch od swojej majowej premiery jest moim faworytem na rynku urządzeń brajlowskich. I w tym wypadku rozwiane zostały moje zastrzeżenia. Jakkolwiek urządzenie w obecnej wersji ma dość trzeba powiedzieć przestarzałą wersję systemu Android wiemy, że twórcy nastawieni są na rozwijanie urządzenia tak pod względem sprzętowym jak i oprogramowania. Od przyszłego roku BrailleNote Touch zamiast 16 GB będzie miał 32 GB pamięci, co jak dla tabletu zaopatrzonego w porty do podłączania zewnętrznych nośników wydaje się być ilością zupełnie wystarczającą.

Urządzenie zasługuje na naszą uwagę ponieważ twórcy bardzo dobrze zdefiniowali swoją grupę docelową. BrailleNote Touch przeznaczony jest do zastosowań edukacyjnych oraz profesjonalnych i wszystkie prace deweloperskie prowadzone są z myślą o optymalizacji pod kątem spełniania potrzeb powyższej grupy docelowej. Urządzenie wspiera wielojęzyczność w sposób najlepszy ze wszystkich prezentowanych podczas tegorocznej wystawy. Bardzo ciekawym pomysłem jest koncepcja szybkich profili wielojęzycznych. Obecnie można mieć profile dwujęzyczne, ale twórcy urządzenia chcą w kolejnej wersji oprogramowania zwiększyć liczbę języków w profilu do trzech. Przewiduje się ponad to automatyzację zmiany tablicy brajlowskiej w przypadku, gdy rozpoznanie języka nie budzi wątpliwości np. zmiana z alfabetu łacińskiego na cyrylicę czy arabski. Mocną stroną urządzenia jest niewątpliwie obsługa standardu MathML zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę kierunek rozwoju formatu EPUB.

Podsumowując wrażenia z wystawy wypada powiedzieć, że chyba nie mają racji ci, którzy z uporem godnym lepszej sprawy głoszą pogląd, że niewidomemu pismo do niczego nie potrzebne, bo przecież ma mowę syntetyczną. Miejmy nadzieję, że comeback piśmienności niewidomych dzięki postępowi technologicznemu rzeczywiście stanie się faktem.

Igrzysk

Reha for the Blind in Poland to nie tylko wystawa sprzętu, a właściwie należałobyn chyba powiedzieć, że wydarzenie to jest okazją do zorganizowania wystawy. Czym zatem jest to organizowane corocznie wydarzenie? Z pewnością nie jest to konferencja naukowa. Gdyby tak było organizatorzy stworzyliby warunki do wysłuchania w spokoju i z należytą uwagą interesujących, odznaczających się wysokim poziomem merytorycznym, wykładów. Tym czasem poziom tzw. Wykładów był tak żenujący, że tematykę tych pożal się Boże wystąpień pozwolę sobie pominąć. Może zresztą jestem w błędzie. Warunki, w jakich przyszło nam w tym roku słuchać tego, co prelegenci mieli do powiedzenia były gorsze niż złe. Konferansjerzy i prelegenci przekrzykujący się z publicznością wykazującą całkowity brak zainteresowania tym, co dzieje się na Sali, wzywanie ochrony imprezy do interwencji spowodowane kompletną niemożnością opanowania publiczności sprawiły, że nie wiedziałem czy wstydzić się za nasze środowisko, a może za organizatorów, czy tylko pokiwać głową z politowaniem i odejść.

Jak już powiedziałem powyżej postanowiłem jednak znaleźć odpowiedź na pytanie po co ludzie na Reha rok rocznie przyjeżdżają. Pytałem o zainteresowanie programem, wykładami, imprezami towarzyszącymi czy wreszcie wystawą sprzętu. Wygląda na to, że do Warszawy przyjeżdża się nie na konferencję czy wystawę albo inne imprezy towarzyszące. Dominującą odpowiedzią na moje pytania było, że do warszawy przyjeżdża się przede wszystkim po to, by być niewidomym wśród niewidomych, by poczuć się bezpiecznie w swego rodzaju wspólnocie, spotkać znajomych, poczuć się bezpiecznie w przyjaznej przestrzeni wśród ludzi takich jak my, wśród tych, przed którymi niczego nie trzeba udawać, nie trzeba się starać o akceptację, być lepszym, niż się jest w rzeczywistości.

Organizatorom wydarzenia trzeba przyznać, że tę potrzebę środowiska w pełni zaspokajają. W tym roku na szczególne wyróżnienie świadczące doskonale o zrozumieniu opisanych powyżej potrzeb uczestników spotkania niewidomych w Warszawie zasługuje bardzo dobrze zorganizowana pomoc wolontariuszy. Zadbano o to, by każdy kto chciał na Rehę dotrzeć nie miał z tym  żadnych problemów. Osoby potrzebujące pomocy mogły poczuć się doskonale zaopiekowane. A konferencja? Technologie? Może przyjdzie czas, gdy konferencja naukowa będzie przeznaczona dla specjalistów, a wystawa podzieli się na część specjalistyczną z prezentowaniem nowatorskich rozwiązań i prac koncepcyjnych i zwykłą wystawę o charakterze konsumenckim, czego organizatorom szczerze życzymy.

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków