EasyReader dostępny dla Androida

 

W czerwcu firma Dolphin LTD udostępniła swój darmowy czytnik książek dla systemu iOS. Obecnie EasyReader dostępny jest także w wersji dla Androida.

Jak w wersji dla iOS, tak i w wersji androidowej będziemy cieszyć się komfortową obsługą zbiorów bibliotecznych w trybie online. Obsługa aplikacji, choć nie pozbawiona drobnych niedogodności, jest przyjemna. Niemożność pobierania książek audio i słuchania ich w trybie offline wydaje się być pewną niedogodnością, ale wobec coraz powszechniejszego dostępu do mobilnego Internetu znaczenie jej powinno maleć. Przykrym zaskoczeniem może być chyba jedynie to, że pragnąc słuchać książek tekstowych w języku innym niż systemowy język naszego urządzenia, będziemy zmuszeni do kupienia głosów od twórców aplikacji, ponieważ nie obsługuje ona przełączania zewnętrznych syntezatorów mowy. Jednakże i tę niedogodność należy uznać za niewielką, biorąc pod uwagę, że wkrótce TalkBack będzie dawał użytkownikowi możliwość łatwej zmiany języka syntezy mowy.

Nagroda za projektowanie włączające dla Microsoftu

 

Podczas dorocznej Krajowej Konferencji Liderów Biznesu w Stanach Zjednoczonych firma Microsoft otrzymała nagrodę za tworzenie swoich aplikacji zgodnie z wymogami projektowania włączającego. Nagrodę przyznano za prace włożone w udoskonalenie Narratora, za wprowadzenie obsługi brajla do systemu Windows oraz za wprowadzenie kontrolera dostępności dokumentów do pakietu Office 365. Microsoft może ponadto pochwalić się nowymi produktami poprawiającymi dostępność treści prezentacji i ułatwiającymi osobom z niepełnosprawnościami tworzenie takich treści.

Jenny Lay-Flurrie, dyrektor działu dostępności firmy Microsoft, odbierając nagrodę, stwierdziła, że prace nad poprawą dostępności dopiero teraz nabrały właściwego rozmachu, a zatem należy spodziewać się w tej dziedzinie nowych produktów oraz istotnych zmian na lepsze.

Źródło: https://coolblindtech.com/microsoft-wins-inclusive-product-design-award/...

TDSR – czytnik ekranu dla terminala w systemie MacOS

 

Graficzne interfejsy użytkownika to dziś już codzienność. Z pewnością przechodząc po różnego rodzaju ikonach, listach, tabelach czy oknach dialogowych łatwiej jest nam wykonywać codzienną pracę. Okazuje się jednak, że licząca już dziesiątki lat powłoka tekstowa jest nadal aktywnie używanym narzędziem do pracy na komputerze. Magię czarnego ekranu docenią przede wszystkim użytkownicy zaawansowani, lubiący grzebać w zakamarkach systemu, do których na co dzień nikt nie zagląda. Inną grupą użytkowników lubiących tekstową powłokę są administratorzy, zarządzający wieloma serwerami, konfigurujący różnego rodzaju usługi sieciowe, słowem dbający o to, żeby Internet działał ku naszej wspólnej radości.

Niewidomi to też skuteczni administratorzy, zaawansowani użytkownicy systemów operacyjnych i, jak każdy, potrzebują dostępu do tekstowej powłoki terminala. Narzędzie VoiceOver, udźwiękawiające system operacyjny komputerów Apple zdaniem wielu w zdecydowanie niezadowalającym stopniu obsługuje tę część systemu operacyjnego. Nic w tym zresztą dziwnego, programiści z Cupertino skupili się przede wszystkim na tym, co zadowoli statystyczną większość, czyli interfejsie graficznym. Obsługa terminala z użyciem VoiceOver możliwa jest na poziomie podstawowym, kto jednak próbował kiedyś w linii komend wykonać coś więcej niż wpisanie prostego "cd /" czy "pwd" wie doskonale, że może to nie wystarczyć.

Nadchodzi TDSR

Dzięki środkom przekazanym przez http://lighthouse-sf.org/ udało się stworzyć niewielkich rozmiarów, konsolowy czytnik ekranu dla terminala w systemie MacOS. Autorem programu o nazwie TDSR jest Tyler Spivey, dobrze znany w środowisku niewidomy kanadyjski programista, hacker, słowem entuzjasta wyciskania z komputera siódmych potów. Program bazuje na liczącym już wiele lat programie YASR, czytniku ekranu dla systemów z rodziny GNU Linux i Unix. Początkowo, Tyler miał zamiar dokonać tzw. portu, czyli przystosowania YASR'a do wymogów jabłkowego terminala, okazało się jednak, że szybciej będzie napisać coś od podstaw. TDSR to projekt, którego pierwsza nadająca się do używania wersja powstała w ciągu 2 dni, całość napisana jest w języku Python. Wszyscy zainteresowani mogą pobrać TDSR z https://github.com/tspivey/tdsr. Program posiada otwarty kod źródłowy, a więc każdy chętny może się z nim zapoznać, a jeśli ktoś potrafi, może także dokonywać w nim zmian i ulepszeń zgodnie z ideą Open Source.

Instalacja TDSR

Program może być używany nie tylko w środowisku MacOS, ale również i w systemach z rodziny GNU Linux. Ze względu jednak na to, że priorytetem jest tu system z nadgryzionym jabłkiem, opiszemy procedurę instalacji w systemie MacOS. Informacje o instalacji w pozostałych systemach dostępne są w pliku Readme, zamieszczonym w repozytorium TDSR. Pierwszym krokiem jest zainstalowanie menedżera brakujących pakietów czyli Homebrew. W tym celu w terminalu wprowadzamy następujące polecenie:

/usr/bin/ruby -e "$(curl -fsSL https://raw.githubusercontent.com/Homebrew/install/master/install)"

Skrypt poinformuje nas jakich zmian dokona, a następnie poprosi o wciśnięcie klawisza Enter. Kilkukrotnie w trakcie instalacji będziemy również musieli podać hasło administratora naszego komputera.

Kolejne kroki to instalacja Pythona za pomocą polecenia:

brew install python3

Następnie klonujemy repozytorium TDSR, używając w tym celu polecenia:

git clone https://github.com/tspivey/tdsr.git

Kolejny krok to instalacja dodatkowych pakietów Pythona przez wydanie polecenia:

pip3 install -Ur requirements.txt

Jeśli TDSR pobraliśmy do katalogu TDSR w naszym folderze domowym, to wystarczy już tylko wpisać:

~/tdsr/tdsr

i cieszyć się czytnikiem ekranu, który z pewnością w powłoce tekstowej pozwoli nam na więcej niż VoiceOver.

Najważniejsze skróty klawiszowe

Ważne! W preferencjach terminala, na zakładce profile i podzakładce klawiatura należy zaznaczyć polecenie "Użyj klawisza Option jako metaklawisza". Poniżej najistotniejsze polecenia TDSR:

  • alt+u, i, o - czytaj poprzednią, bieżącą, następną linię,
  • alt + j, k, l - czytaj poprzednie, bieżące, następne słowo,
  • alt+ m, przecinek, kropka - czytaj poprzedni, bieżący, następny znak,
  • alt+k (2 razy) literuj bieżące słowo,
  • alt+ przecinek (2 razy) wypowiedz bieżący znak fonetycznie,
  • alt+ c - konfiguracja TDSR,
  • alt+ q - tryb cichy - gdy włączony, nowy tekst nie jest automatycznie odczytywany,
  • alt+ r - początek / koniec zaznaczenia,
  • alt+ v - tryb kopiowania - kopiuje albo linię z umieszczonym w niej kursorem przeglądu albo cały ekran.

Możliwe jest również dodawanie własnych symboli. Robimy to w pliku ~/.tdsr.cfg w formacie:

kod_znaku = wymawiana nazwa

Uwagi końcowe

W bardzo krótkiej dokumentacji nie została zawarta informacja o tym, w jakich przedziałach można ustawić prędkość syntezy. Metodą prób i błędów zalecam wartość z przedziału między 400 a 500. W trakcie pracy w terminalu należy również zadbać o to, aby VoiceOver był wyłączony, lub w jakiś inny sposób wyciszony, jeśli nie chcemy otrzymywać okazyjnie zdublowanych komunikatów. Poza tymi drobnostkami TDSR sprawuje się bardzo dobrze i może być dużym ułatwieniem dla naszych bardziej biegłych technicznie czytelników, używających systemu Apple.

Michał Dziwisz

Player.pl na iOS ponownie obsługiwalny

 

Bardzo dużo mówi się o dostępności stron internetowych czy też aplikacji mobilnych dla niewidomych użytkowników. Teoria i cele są szczytne, niestety w praktyce z realizacją tych postulatów bywa różnie. Czasem wręcz zdarza się, że przez bardzo głupie błędy coś, co chcemy obsłużyć jest albo nie do obsłużenia, albo tak bardzo niewygodne we współpracy z naszymi czytnikami ekranu, że po kilku minutach ze wściekłością i pianą na ustach rezygnujemy z tego "dobrodziejstwa", by zająć się czym innym. Właśnie z takich błahych powodów niewidomych na kilka lat pozbawiono dostępu do platformy player.pl (wcześniej TVN Player). Było to spowodowane brakiem tekstowych opisów pozycji na liście programów czy filmów należących do wybranej kategorii. Jeśli ktoś miał na tyle cierpliwości i samozaparcia, by aktywować każdy przycisk w dziale seriali i szukać swojej ulubionej pozycji, bądź też zdać się na łaskę wyszukiwarki, która w większości przypadków odnajdowała zupełnie co innego, szczerze gratuluję i podziwiam. Osobiście odpuściłem sobie korzystanie z oferty player.pl, sprawdzając tylko od czasu do czasu, czy może stał się cud i ktoś wprowadził poprawki. Mijały miesiące, lata, aż wreszcie istotnie, cud się stał.

Co naprawiono?

Nowa wersja Player.pl wydaje się być obsługiwalna dla użytkowników VoiceOver. Skłamałbym twierdząc, że jest to aplikacja w pełni dostępna, o czym niżej, ale w końcu opisywane są wszystkie elementy znajdujące się w danej kategorii, więc możemy łatwo odnaleźć poszukiwaną przez nas pozycję.

Tyle dobrych wieści, a co poszło nie tak?

Pierwszy problem to pływający focus. Niestety, twórcy Player.pl postanowili za wszelką cenę polecać nam produkcje, które uznają za warte oglądania. Kiedy wpadniemy w taką pułapkę polecanek, bardzo trudno jest się z niej wydostać. Nie da się tego zrobić za pomocą gestów, a tylko i wyłącznie używając eksploracji. Należy w takiej sytuacji odszukać na ekranie element opisany jako "polecane dla ciebie" i dotknąć go palcem. Najprawdopodobniej od tego momentu będziemy mogli poruszać się po wszystkich elementach ekranu aplikacji, oczywiście do czasu, gdy znowu wpadniemy na polecane treści. Kolejny problem to przyciski, którym brak polskich opisów. Jeśli zastanawia Was, do czego służy umieszczony w lewym górnym rogu przycisk opisany jako "list outline white", to odpowiadam – do rozwinięcia menu Playera, a tym samym do przejścia do kategorii i ustawień. Najciekawsze zostawiłem na koniec, otóż ci, którym starczyło sił i cierpliwości, by korzystać z wcześniejszych wersji Playera, pamiętają z pewnością, że jeśli już udało nam się odnaleźć poszukiwany przez nas materiał, to odtwarzanie jego było już proste. Na ekranie z opisem wideo dostępny był stosowny przycisk, którego aktywacja umożliwiała odtworzenie filmu. W nowej wersji Playera tego właśnie zabrakło. Tak, drodzy czytelnicy, zabrakło dostępu do najważniejszej funkcji. W tym miejscu ktoś mógłby zapytać, w takim razie po co ten cały tekst, po co robić nadzieję, skoro i tak nic z tego? Okazuje się, że aby odtworzyć wybrany przez nas materiał, należy... Wyłączyć VoiceOver! Po trzykrotnym wciśnięciu przycisku Home, należy przez kilka lub kilkanaście sekund stukać w dowolne miejsca ekranu, gdyż przycisk do odtwarzania, oprócz znajdującego się, jak zawsze, w lewym górnym rogu przycisku do powrotu, to jedyna kontrolka dostępna w tym miejscu, nie ma więc obaw, że omyłkowo aktywujemy inną funkcję.

I tylko jedno mi się marzy…

… żebyśmy kiedyś doczekali czasów, w których niewidomy nie będzie musiał kombinować, by skorzystać z tego, co osoba w pełni sprawna ma na wyciągnięcie ręki. Wyobrażacie sobie, że widzący muszą dokonywać takiej ekwilibrystyki, aby wykonać czynność tak prostą, jak obejrzenie odcinka swojego ulubionego serialu? Komplikowanie użycia danego narzędzia większości oznacza odwrót użytkowników od takiego rozwiązania, a tym samym śmierć aplikacji i brak zysków lub nawet straty dla twórców, którzy przecież musieli za jej napisanie zapłacić. Nie chcąc popaść w narzekający ton, na koniec zaproszę wszystkich, których powyższy opis nie przeraził do zainstalowania i zmierzenia się z aplikacją Player.pl, skoro w końcu już można. Program w wersji dla iOS dostępny jest w sklepie Appstore pod tym linkiem.

Michał Dziwisz

Wolność i niepełnosprawność!

Nadchodzi III Kongres Osób z Niepełnosprawnościami.

Kluczem wydarzenia ma być hasło „za niezależnym życiem”. Wokół, mimo wzrastającej mody na dostępność, mimo wzrastającej świadomości potrzeb osób z niepełnosprawnościami, mimo wreszcie coraz doskonalszych rozwiązań technologicznych wspomagających kompensowanie skutków niepełnosprawności, a może właśnie dlatego, że wszystkie powyższe zjawiska mają miejsce, coraz więcej jest widocznych oznak zależności. Wszystko to skłania do refleksji nad niezależnością, nad wolnością, do pytania o miejsce niepełnosprawności w moim życiu.

Na to ostatnie odpowiedź wydaje się łatwa, bo przecież od trzech już lat z niepełnosprawności żyję. Powinienem więc mieć do niej stosunek profesjonalny, zdystansowany, ekspercki. Niby powinienem, a tu jakoś nie wychodzi.

Wszystko zaczęło się mniej więcej rok temu. Zadzwonił kolega, któremu spokoju nie dawał temat planowanej sesji naukowej. Organizatorzy w dość nieszczęśliwy sposób chcieli przeciwstawić autonomię rozumianą jako niezależność z jednej i uznanie własnych ograniczeń rozumiane jako chrześcijańską postawę rezygnacji z siebie.

No właśnie. Nawet nie umiem tego napisać tak, jak rozumiałem to wtedy. Notatki, maile, gdzieś jest to wszystko i gdzieś jest moja niezgoda, gniew na całą tę sytuację, ale rozumienie, rozumienie dziś jest już całkiem inne.

Oto dwie siły, które kierują naszymi dążeniami: dążenie do samostanowienia pojmowanego jako „to ja decyduję o wszystkim, co mnie dotyczy”, z drugiej strony dążenie do wypełnienia swego życia obecnością innych rozumianego jako „jestem o tyle, o ile jestem zauważany”. Czynniki te pokazuję tutaj w sposób nieco przerysowany, bo tak łatwiej jest przyjrzeć się interesującym nas zjawiskom.

Rolę dodatkowego czynnika, który ma ogromny wpływ na to wszystko, o czym tu piszę, spełnia jakiś patologiczny lęk przed odpowiedzialnością. W skrajnym przypadku prowadzi on do stwierdzenia młodej dziewczyny, że nie może kupić sobie ekspresu do kawy, ponieważ posiadanie tak skomplikowanego i drogiego urządzenia oznacza dla niej zbyt wielką odpowiedzialność wynikającą z nałożonych przez producenta obowiązków związanych z konserwacją urządzenia.

Dokładam sobie dla większego skomplikowania obrazu rozważania o przechodzeniu od narodu do społeczeństwa i od społeczeństwa do społeczności. Rozmyślam o ludziach, którzy umierają samotnie w wielkich miastach, opuszczeni w swoich pustych mieszkaniach pozostają czasem miesiącami nie niepokojeni przez nikogo.

Pamiętam, jak 20 lat temu przekonywano mnie, że powinienem liczyć na siebie, że korzystanie z pomocy innych oznacza uzależnianie się od nich, że pomoc jest ok, ale tylko wtedy, gdy jest usługą asystencką. Pamiętam, jak buntowałem się w naiwny sposób przeciw takiemu rozumieniu stosunków międzyludzkich. To jak? Niezależność czy rezygnacja? Bohater, mocarz, czy proszący o łaskę kaleka? A może jeszcze inaczej. Bo przecież w świecie namalowanym powyżej nie możliwe jest, by powiedzieć komuś: „Kocham Cię”.

Jestem, który jestem

Scenę biblijną, w której Bóg objawia Mojżeszowi swe imię, przemawiając w krzaku gorejącym pamiętają chyba wszyscy, bo przecież, niezależnie od wyznawanej religii, silnie porusza ona wyobraźnię, można powiedzieć, że jest w niej ukazana kwintesencja ludzkiego samostanowienia. Dla mnie scena ta stała się impulsem bardzo ludzkim i zupełnie nie teologicznym. Mojżesz usłyszał, że imię Boga, to „Ja Jestem”. Stąd rozważania mogą pójść drogą teologiczną, lingwistyczną, albo jak to w moim wypadku bywa, gdzieś pomiędzy, poprzez przeczucia, intuicje i jakieś takie niby oczywistości czy quasi oświecenia. Bo „Jestem”, to przecież najwyższy stopień samoświadomości, to akceptacja swojego tu i teraz, to wreszcie decyzja, postanowienie, że jestem i postanowienie, jak jestem. Wszystko to razem wyraża dla mnie w najlepszy, najpełniejszy sposób podmiotowość.

I tak wracamy do rozważań o niezależności.

Niedawno od mego przyjaciela usłyszałem: „…bo widzisz, w Tobie nie ma sprzeciwu wobec niepełnosprawności, jesteś z nią pogodzony, a Twoja postawa wobec otaczającego świata to pełna akceptacja.” Nad słusznością tego twierdzenia nie będę się tutaj zastanawiał. Nie ma to zresztą dla nas większego znaczenia. Chodzi przecież o odpowiedź na pytanie, czym jest niezależność, niezależne życie.

Z tego, co napisałem powyżej, uważny czytelnik może wywnioskować, że niezależność pojęta jako negatywnie rozumiane samostanowienie, niezależność jako wolność od relacji, związków, ról społecznych czy odpowiedzialności, jako sprawczość będąca wartością samą dla siebie, może w najlepszym razie człowieka unieszczęśliwić lub społecznie okaleczyć, a w najgorszym może go zabić.

Jak zatem chciałbym ją rozumieć?

Żeby być niezależnym, żeby niezależnie żyć, trzeba zrobić pierwszy krok, krok najtrudniejszy. Najpierw trzeba BYĆ. To trudna decyzja w życiu każdego z nas. Oznacza ona bowiem przyjęcie wszystkiego, co mamy, wszystkiego, czym jesteśmy.

Z tej perspektywy nie będziemy mówić o niepełnosprawności, dysfunkcji czy ograniczeniu. Z tej perspektywy będziemy mówić o zasobach, funkcjach, możliwościach. Jak zatem opiszę moją sytuację?

Mam niewidzenie! Mam wykształcenie uniwersyteckie! Znam takie i takie języki! Potrzebuję tyle a tyle godzin snu! Potrafię pracować wydajnie i efektywnie przez tyle a tyle godzin etc.

Taki model „księgowy” w nieco sztuczny sposób wyrażający za pomocą sądów pozytywnych coś, co zdrowy rozsądek każe uznawać za deficyt, dysfunkcję, ograniczenie, otwiera nas na niestereotypowe spojrzenie na swoje możliwości, daje nam możliwość wyznaczenia swej roli społecznej, określenia celu, który chcemy w życiu osiągnąć. W tym modelu po pierwsze zawsze jest jakiś cel, do którego warto dążyć i po drugie, korzystanie z pomocy otoczenia w osiąganiu naszego celu nie jest już oznaką słabości czy braku niezależności, lecz raczej świadczy o umiejętnym zarządzaniu wykonywanymi zadaniami.

Podsumowując: dla mnie kluczem do prawdziwie niezależnego życia jest dobre rozpoznanie własnych dysfunkcji, deficytów czy ograniczeń. Rzecz tylko w tym, by owo rozpoznanie nie oznaczało odrzucenia czy rezygnacji, bo przecież nie warto pomagać w poprawianiu swojego życia komuś, kto nie chce BYĆ.

Damian Przybyła

Europejski akt o dostępności

 

Osoba z niepełnosprawnością codziennie ma do czynienia z wieloma barierami, które, chcąc zapewnić sobie zgodny z oczekiwaniami poziom uczestnictwa w życiu społecznym, musi pokonać. Nie będziemy szybować w krainę teoretyzowania, spekulując na temat, czy niepełnosprawność jest osobistą tragedią jednostki (jak to ujęli Brytyjscy badacze Colin Barnes i Geof Mercer), czy też powinna być traktowana jako zjawisko społeczne, które tkwi w umysłach ludzkich. Brazylijski pedagog i filozof Paulo Freire wierzył, że człowiek musi walczyć o wolność, ponieważ wolność nie jest nam dana z natury. Pisał: "tylko idąc, możemy utorować sobie drogę". Jednakże wysiłek związany z walką osoby niepełnosprawnej o wolność można, przynajmniej częściowo, zmniejszyć za pomocą właściwych decyzji politycznych. Przecież polityka to nieustanne poszukiwanie rozwiązania konfliktów.

Europejski akt o dostępności (European Accessibility Act) może być postrzegany jako dobry przykład odpowiedzialnej polityki społecznej wobec osób z niepełnosprawnością na poziomie Unii Europejskiej. W kwietniu 2016 r. Komisja Europejska zgłosiła propozycję aktu prawnego w formie dyrektywy do Parlamentu Europejskiego pod tytułem "Europejski akt o dostępności". 14 września 2017 r. Parlament większością głosów (537 z 751 członków) przyjął poprawki do aktu, tym samym wydając ostateczną opinię przed rozpoczęciem rokowań z Radą Europejską w celu opracowania wspólnego tekstu dyrektywy. Dyrektywa jest aktem prawodawczym zobowiązującym państwa członkowskie do osiągnięcia określonego celu. Dyrektywa określa jedynie rezultat, który ma być osiągnięty, zaś w gestii państw członkowskich leży decyzja co do sposobu osiągnięcia tego rezultatu. Podczas konferencji poświęconej dostępności, która odbyła się 28 września 2017 r. w Microsoft Innovation Center (Bruksela), przedstawiciel Komisji Europejskiej wyraził nadzieję, że akt zostanie przyjęty do 2019 r., czyli do końca VIII kadencji Parlamentu. Kluczowym celem aktu jest umożliwienie realizacji Konwencji ONZ o prawach Osób Niepełnosprawnych (UN Konvention on the Rights of Persons with Disabilities- CRPD), którą podpisano 30 marca 2007 r. CRPD obowiązuje w UE od 22 stycznia 2011 r. Z wyjątkiem Irlandii, wszystkie 28 państw członkowskich ratyfikowały CRPD. Nowy akt prawodawczy ma w szczególności służyć wdrażaniu w życie artykułu 9 (Dostępność) Konwencji. Dlatego, zwłaszcza w kontekście nadchodzącego Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami, ważne jest, by przyjrzeć się temu artykułowi. Zgodnie z nim, państwa strony są zobowiązane do zapewnienia dostępu dla osób z niepełnosprawnościami do środowiska fizycznego, środków transportu, informacji i komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych, a także do innych urządzeń i usług. To dotyczy budynków, dróg, transportu oraz innych urządzeń wewnętrznych i zewnętrznych, w tym szkół, mieszkań, instytucji zapewniających opiekę medyczną i miejsc pracy, informacji, komunikacji i innych usług, w tym usług elektronicznych i służb ratowniczych. Państwa są odpowiedzialne za opracowywania i monitorowania wdrażania minimalnych standardów w dziedzinie dostępności urządzeń i usług. Również zadaniem państw jest popieranie odpowiednich form pomocy i wsparcia oraz dostępu osób z niepełnosprawnościami do nowych technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych, aby przez to zapewnić im dostęp do informacji oraz Internetu.

Istotnym dla osób z niepełnosprawnością wzroku jest punkt, który określa wymóg zapewnienia w ogólnodostępnych budynkach i innych obiektach oznakowania w alfabecie Braille’a oraz w formach łatwych do czytania i zrozumienia. W artykule uwzględniono aspekt gospodarczy procesu przystosowania otoczenia. Obowiązkiem państw jest popierania projektowania, rozwoju, produkcji i dystrybucji dostępnych technologii, tak aby technologie te były dostępne po najniższych kosztach. Celem wszystkich działań jest umożliwienie osobom z niepełnosprawnościami samodzielnego funkcjonowania i pełnego udziału we wszystkich sferach życia.

Dlaczego podejmować pracę nad Europejskim aktem o dostępności, gdy już obowiązuje CRPD?

Pomysłodawcy Konwencji nie opracowali konkretnych mechanizmów realizacji zawartych w niej postulatów. Chociaż CRPD została uwzględniona w ustawodawstwie krajów UE oraz istnieją orzeczenia sądów wydawane w oparciu o zapisy Konwencji, ma ona charakter rekomendacyjny. Europejski akt będzie zawierał konkretne sprecyzowane sposoby wywierania wpływu na przedsiębiorstwa, narzędzia kontroli oraz ewentualnych sankcji. Akt ma podnieść poziom życia zarówno 80 milionów Europejczyków z niepełnosprawnością, jak i osób starszych. W swoim wystąpieniu na posiedzeniu Komitetu Regionów 26 września 2017 r. europoseł Marek Plura zwrócił uwagę na to, że brak możliwości niezależnego samodzielnego życia dotyczy wielu Europejczyków, a nowa inicjatywa prawna ma na celu tworzenie owych możliwości.

I choć przyszła implementacja Aktu może w środowiskach osób z niepełnosprawnością budzić wiele obaw, a złe doświadczenia z przeszłości z pewnością skłaniają wielu do pesymizmu, walka o rozszerzanie sfery wolności i niezależności osób z niepełnosprawnościami trwa, a prace nad Europejskim Aktem o Dostępności, a ściślej jego implementacją w poszczególnych krajach, z pewnością stanowią dobrą okazję, by wiele w sytuacji osób z niepełnosprawnościami zmieniło się na lepsze.

Andrey Tikhonov

O autorze

Autor od dwóch lat mieszka w Polsce. Jak mówi, wrócił do kraju skąd pochodzą jego przodkowie i postanowił związać z nim swój los.

Ukończył studia magisterskie w zakresie nauczania języków obcych (angielskiego i niemieckiego), oraz językoznawstwa. Obecnie odbywa studia doktoranckie we Wrocławiu, a obszar jego zainteresowań to nauki o polityce.

Jest absolwentem szkoły muzycznej II stopnia (skrzypek, pianista). Uczestnik programu Fulbright, Professional Fellows Program i stypendialnego programu im. Kirklanda Polsko-Amerykańskiej­ Fundacji "Wolności". W chwili obecnej odbywa staż w Parlamencie Europejskim w biurze posła Marka Plury.

Tyfloświat 2 (35) 2017

Zapraszamy do lektury!

Okładka

Czasopismo w formacie HTML

Czasopismo w formacie PDF do pobrania poniżej.

UWAGA!!! Osoby zainteresowane czasopismem w formacie DAISY proszone są o kontakt mailowy z redakcją.

ZałącznikRozmiar
Tyfloswiat_2_35_2017.pdf2.28 MB

BeMyEyes także dla Androida

 

W USA trwa właśnie miesiąc poznawania osób niewidomych, zaś za tydzień z haczyk/iem będziemy obchodzić Dzień Białej Laski. To wszystko zbiegło się z premierą znanej już od jakiegoś czasu użytkownikom systemu iOS aplikacji BeMyEyes w wersji na Androida, która od zeszłego tygodnia dostępna jest w sklepie Play.

Różni ludzie pytają mnie o to, jak można pomóc osobom z dysfunkcją wzroku, a tak się składa, że BeMyEyes jest doskonałą okazją, by to uczynić.

Aplikacja działa w prosty sposób: rejestrujemy się albo jako niewidomy potrzebujący pomocy, albo widzący wolontariusz, chcący tej pomocy udzielić. W momencie, gdy ktoś po stronie niewidomych poprosi o pomoc, nawiązywane jest połączenie z pierwszym wolontariuszem, który przyjmie zgłoszenie. Rzecz odbywa się w trybie rozmowy wideo. Pomagać można we wszystkim tym, co da się zobaczyć za pośrednictwem kamerki naszego smartphone’a. Zastosowania są różne: od odczytania tekstu z kartki lub ekranu komputera, przez podanie koloru konkretnego przedmiotu lub pomoc w jego zlokalizowaniu, aż po pomoc w przeprowadzeniu po trasie (opcja dla odważnych).

W zamian za to, można poćwiczyć język obcy w zakresie słownictwa życia codziennego; być może zobaczyć kawałek jakiegoś egzotycznego miejsca, poznać nowych ludzi i po prostu pomóc.

Sieć wolontariuszy jest dużo większa niż korzystających z ich pomocy niewidomych, ale takiej pomocy nigdy dość, a zatem rejestrujcie się i/lub przekazujcie wiadomość tak pełnosprawnym, jak i niepełnosprawnym znajomym.

Aplikacja dla androida dostępna jest pod adresem:

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.bemyeyes.bemyeyes

Wersja dla użytkowników iOS znajduje się natomiast pod adresem:

https://itunes.apple.com/us/app/be-my-eyes-helping-blind-see/id905177575?mt=8

Paweł Masarczyk

Traktat z Marrakeszu wchodzi w życie

 

W dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej opublikowano Dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/1564 z dnia 13 września 2017 r. w sprawie niektórych dozwolonych sposobów korzystania z określonych utworów i innych przedmiotów chronionych prawem autorskim i prawami pokrewnymi z korzyścią dla osób niewidomych, osób słabowidzących lub osób z niepełnosprawnościami uniemożliwiającymi zapoznawanie się z drukiem oraz w sprawie zmiany dyrektywy 2001/29/WE w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym.

Dokument nabierze mocy prawnej 11 października br.

Dlaczego to takie ważne?

Ogłoszenie powyższej dyrektywy UE oznacza w praktyce wejście w życie ustaleń traktatu z Marrakeszu, a co za tym idzie, realne zwiększenie dostępności publikacji na terenie Unii. Państwa członkowskie mają teraz czas do października przyszłego roku na uzgodnienie przepisów prawa krajowego z powyższą dyrektywą. Można więc powiedzieć, że uczyniono wielki krok na rzecz włączenia osób z niepełnosprawnościami w obieg wymiany informacji i dóbr kultury.

Biorąc jednakże pod uwagę bardzo silny opór polskich wydawców przed udostępnianiem publikacji na zasadach traktatowych, trudno powiedzieć, jak rzecz będzie wyglądać w praktyce. Czas pokaże, a my będziemy się temu procesowi przyglądać.

Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków