Smartwatch i nie tylko

 

9 września 2016 r. odbyła się w Tyflogalerii Polskiego Związku Niewidomych prezentacja produktów koreańskiej firmy DOT. Podczas spotkania mogliśmy zapoznać się z młodą firmą, historią jej powstania, projektami, nad którymi obecnie pracuje i planami na przyszłość. Po wstępnej prezentacji uczestnicy spotkania mieli możliwość zapoznania się z produktami firmy DOT.

Kilka słów o firmie

Firma DOT to jeden z mających swoją siedzibę w Seulu południowo-koreańskich startupów. Choć to innowacyjne przedsięwzięcie powstało zaledwie rok temu, po tak krótkim czasie twórcy firmy gotowi są już by wejść na rynek ze swoimi produktami. Jeżdżą więc po całym świecie, uczestnicząc we wszelkich możliwych wystawach i pokazach. Sukcesem firmy jest wejście do finału światowego konkursu dla młodych firm w Bogocie. Uczestniczyło w nim kilkadziesiąt takich sturtupów. Kolejnym konkursem dla firm, którym firma DOT wzięła udział, był tegoroczny majowy konkurs w Cannes we Francji. Koreańska firma zajęła w nim drugie miejsce w dwóch kategoriach: kategorii technologicznej i kategorii innowacyjnej. Nie było łatwo, bo w konkursie brało udział kilkadziesiąt tysięcy podmiotów.

Jak to wszystko się zaczęło?

Dyrektor Zarządzający firmy jest bardzo młodym człowiekiem. Podczas swoich studiów w USA, miał niewidomą koleżankę, która czytała biblię brajlem. Ogromne rozmiary i ilości tomów brajlowskich natchnęły go do stworzenia jakiegoś małego, brajlowskiego urządzenia, które by je zastąpiło. I tak, po powrocie z USA do Korei, wspólnie ze swoim ojcem i jego zespołem stworzyli dwa urządzenia: inteligentny zegarek dla niewidomych oraz notatnik brajlowski.

Według danych WHO na całym świecie jest 39 milionów osób niewidomych, z których zaledwie 2 miliony, czyli około 10% czyta brajlem. Aby brajl stał się bardziej dostępny, konieczne jest stworzenie nowej, tańszej technologii brajlowskiej. Obecnie w powszechnie używanych monitorach i notatnikach brajlowskich, stosuje się brajlowskie komórki piezoelektryczne. W ciągu 3 lat firma DOT opracowała mniejsze i tańsze komórki brajlowskie, w których zastosowano technologię opartą na wykorzystaniu magnesu oraz drutu miedzianego. Punkty brajlowskie pojawiają się i odświeżają dzięki energii magnetycznej.

Jaki cel stawiają sobie Koreańczycy?

Firma zamierza wprowadzić na rynek urządzenia brajlowskie o wiele mniejsze i tańsze od tych, które znamy obecnie. Dlatego też pierwszym z proponowanych produktów jest smartwatch dla niewidomych, który na rynku polskim ma być dostępny w wersji angielskiej od grudnia, a w wersji polskiej od stycznia przyszłego roku. Smartwatch jest 30% tańszy i lżejszy od notatnika brajlowskiego, a jego prognozowana cena to około 300 euro, czyli około 1900 zł brutto.
Drugim produktem prezentowanym przez firmę DOT był DOT Pad – wieloliniowy monitor brajlowski, pozwalający na wyświetlanie nie tylko tekstu, ale również grafiki (prostych rysunków, wykresów a nawet prostych map jak Google Maps). Prognozowana cena DOT Pada wyniesie około 5000 złotych. DOT Pad ma również współpracować z aplikacjami Google i z Google Maps.

Kolejnym pomysłem na zastosowanie komórki brajlowskiej jest DOT Public. Jest to mały wyświetlacz brajlowski, montowany w miejscach użyteczności publicznej, takich jak: budynki, dworce, stacje metra czy przystanki autobusowe. Firma wprowadza DOT Publik w Arabii Saudyjskiej, gdzie obecnie buduje się metro, a także prowadzi rozmowy z Metrem Warszawskim, aby zamontować na stacjach małe wyświetlacze brajlowskie.

Co potrafią urządzenia DOT?

Smartwatch DOT (wersja demo) – wymiary: średnica koperty 40 mm, grubość – 12 mm, waga 42 g, materiał – aluminium lotnicze. Zegarek ma 4 komórki brajlowskie. Na boku zegarka znajdują się trzy przyciski: dwa guziczki i jedno pokrętło. Przycisk na górze to „Enter”, pokrętło służy do przewijania funkcji, a przycisk na dole to „Home”. Zegarek łączy się z telefonem za pomocą Bluetooth i dzięki temu pozwala na odczytanie wszystkich informacji tekstowych pojawiających się na telefonie, wibruje, gdy przyjdzie SMS lub zadzwoni telefon, pozwoli na odnalezienie leżącego gdzieś telefonu, a także zawibruje, gdy znajdziemy się od niego zbyt daleko i może nastąpić rozłączenie się dwóch urządzeń. W przyszłości zegarek ma mieć funkcję prostej nawigacji do celu. Czas pracy baterii to 3 dni, a przy intensywnym użytkowaniu – jeden dzień. Do zegarka dołączona jest ładowarka z kablem USB, która umożliwia indukcyjne ładowanie urządzenia. Interfejs zegarka można dostosowywać do własnych potrzeb, ustalając liczbę potrzebnych nam aplikacji na zegarku. Zegarek jest wyposażony we własny system operacyjny, współpracujący zarówno z Androidem, jak i iOS’em. System zegarka ma być otwarty.

DOT Pad (wersja demo) wieloliniowy notatnik brajlowski, pozwalający na wyświetlanie wszelkich informacji graficznych. Urządzenie ma rozmiary standardowego tabletu. Notatnik ma mieć 8 linii po 8 znaków lub 16 linii po 16 znaków. Notatnik można połączyć z telefonami pracującymi na systemie Android oraz iOS, a także z komputerem, co pozwoli na ściąganie i czytanie informacji z każdego źródła. Notatnik ten, ze względu na możliwość pokazywania na nim wszelkich informacji graficznych, matematycznych, geograficznych, biologicznych, itp., przeznaczony jest głównie dla osób uczących się. Notatnik posiada, na dole pod monitorem, klawiaturę brajlowską. Brajlowski tablet ma własny akumulator. Jeśli chodzi o współpracę z różnymi formatami tekstu, to dokładnie jeszcze nie wiadomo, jak się będzie zachowywał. W wersji angielskiej będą stosowane skróty brajlowskie. Urządzenie będzie miało własne oprogramowanie, które przetworzy tekst na brajla, włącznie z matematyką. Wersję polską zaś, obsłuży firma Altix, która zainstaluje w urządzeniu swój program przetwarzający tekst na brajla, również zastosuje skróty brajla polskiego. Niestety notatnik nie ma możliwości podłączenia kart pamięci i korzysta jedynie z pamięci własnej.

DOT Public (wersja demo) ma mały wyświetlacz brajlowski, instalowany we wszelkiego rodzaju miejscach publicznych. W przypadku wykorzystania go do obsługi tablicy z rozkładem jazdy na wyświetlaczu, zobaczymy wszystkie informacje potrzebne podróżnemu. Odnalezienie brajlowskiej tablicy informacyjnej będzie możliwe z użyciem inteligentnego zegarka lub telefonu wykorzystującego technologię beaconową. Informacje będą prezentowane na 20 lub 40-znakowym wyświetlaczu brajlowskim. DOT Publik będzie również wyposażony w przyciski do wyszukiwania potrzebnych informacji.

Parę słów na zakończenie

Ogromnie cieszy fakt, że na świecie znalazła się młoda, prężna firma, której celem jest przybliżanie przestrzeni publicznej i całego świata niewidomym, dzięki własnym pomysłom na ulepszanie i zastosowanie urządzeń brajlowskich. Brajl w przestrzeni publicznej, to niezwykle ważna sprawa, zarówno dla ich użytkowników, jak również dla samego społeczeństwa, które się z nim i z niewidomymi bardziej oswaja. Należy również pochwalić dążenia firmy w kierunku zminimalizowania oraz obniżenia kosztów produkcji i sprzedaży urządzeń brajlowskich. Brajlowski tablet/notatnik – to z pewnością doskonała pomoc dla osób uczących się. I wreszcie zegarek – dyskretne, małe sprytne urządzenie, które nie zmusza nas do ciągłego wyciągania telefonu z kieszeni lub torebki. Wszystko bardzo pięknie, gdyby nie ten nawias a w nim tekst „wersja demo”, który musiałam umieścić przy każdym produkcie. Ogromny minus tej prezentacji, bo jak można się przekonać do urządzenia, które nie działa, jak je testować…? Należy jednak oddać sprawiedliwość organizatorom, że przeprosili publicznie gości za brak działających urządzeń, co jednak nie zmienia faktu, że niesmak pozostaje. Sądzę, że zabrakło również na sali tłumacza języka angielskiego, którego obecność z pewnością usprawniłaby komunikację pomiędzy przedstawicielami firmy i osobą prowadzącą spotkanie. O ile DOT Watch był dość szczegółowo przedstawiony, to zabrakło tych samych informacji na temat pozostałych produktów: waga, wymiary itd. Zdarzało się też, że przedstawiciel firmy nie umiał odpowiedzieć na wszystkie pytania gości, choćby na te związane z obsługą formatów tekstu przez notatnik brajlowski.

Firma DOT zapewnia, że przyjedzie w tym roku na Konferencję Reha i przywiezie swoje produkty. Należy mieć nadzieję, że tym razem będą działać i będę mogła Państwu zdać relację bardziej szczegółową od dzisiejszej.

Agnieszka Pelczarska

Selfadwokatura

 

 

Wstęp

Ruch self-adwokatów to przede wszystkim ruch osób z niepełnosprawnością intelektualną, które chcą występować we własnym imieniu, reprezentować interesy swoje i innych osób z niepełnosprawnościami.

Największe zasługi w zakresie wprowadzania w Polsce idei self-adwokatury posiada Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną (do 2016 roku działające jako Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym). PSONI publikuje materiały dotyczące self-adwokatury, prowadzi platformę self-adwokatów i promuje samoreprezentację osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Ruch self-adwokatów zapoczątkował swoją działalność właśnie jako ruch osób z niepełnosprawnością intelektualną. Na potrzeby tego opracowania zastosujemy rozszerzoną definicję self-adwokatury, przyjmując, iż jest to samodzielna reprezentacja swoich interesów przez osoby z różnymi niepełnosprawnościami. Wynika to z polskich doświadczeń. W naszym kraju samodzielność w reprezentowaniu swoich interesów i poglądów nie jest standardem, nie tylko wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną, ale też bardzo często wśród osób głuchych. Na znacznie większą aktywność w tym zakresie „wybijają” się osoby niewidome i osoby mające problemy z poruszaniem się. Można założyć, że wynika to przede wszystkim z łatwości nawiązania kontaktu z większością społeczeństwa przez te grupy osób z niepełnosprawnościami. W przypadku osób głuchych bariery komunikacyjne i bariery wynikające z dostępu do informacji bardzo często powodują, że samodzielna prezentacja swoich poglądów jest niemożliwa lub bardzo trudna. Utrudniony dostęp do informacji przekłada się też na problemy z takim przedstawieniem swoich oczekiwań, żeby korespondowały one z rozwiązaniami stosowanymi w Polsce. Szczegółowo opiszę to zagadnienie w rozdziale odnoszącym się do sytuacji osób głuchych i ich ruchu self-adwokackiego.

Opracowanie zawiera krótki rys historyczny ruchu self-adwokackiego osób z niepełnosprawnościami, analizę kilku przypadków dążenia do prezentacji swoich poglądów, opis doświadczeń PSONI, omówienie postulatów grupy roboczej, wypracowanych podczas II Kongresu Osób z Niepełnosprawnościami we wrześniu 2016 roku, oraz propozycje rozwiązań systemowych, które pozwolą na wykorzystanie doświadczeń amerykańskich w Polsce.

 

Historia ruchu self-adwokatury

Ruch self-adwokatów powstał w Szwecji w latach sześćdziesiątych XX wieku. Motto szwedzkiej organizacji pozarządowej, zrzeszającej rodziców dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, brzmiało wtedy „Mówimy w ich imieniu”. Osoby z niepełnosprawnością (czyli same dzieci) spotkały się i podjęły decyzję, że chcą mówić same za siebie. Sporządziły też pierwszą listę problemów, jakie muszą zostać rozwiązane, żeby poprawiła się ich sytuacja, a kierowane do nich usługi były bardziej efektywne i korespondowały z ich potrzebami. W 1968 i 1970 roku odbyły się dwie narodowe, ogólnoszwedzkie konferencje, na których self-adwokaci zaprezentowali swoje stanowisko, domagając się uznania prawa osób z niepełnosprawnością intelektualną do reprezentowania siebie i swoich poglądów.

W 1972 roku ruch wzbudził zainteresowanie w Wielkiej Brytanii i Kanadzie, a rok później pojawił się w Stanach Zjednoczonych.

Za datę powstania ruchu self-adwokatów w środowisku osób z niepełnosprawnością intelektualną, żyjących w Stanach Zjednoczonych, uznaje się rok 1973, kiedy to w Salem, w stanie Oregon zebrała się grupa osób, która postanowiła sama reprezentować swoje interesy. Po promocji działań wykorzystali sformułowanie „People first” (Po pierwsze człowiek) i przyjęli je jako nazwę grupy. Chcieli podkreślić, że są przede wszystkim ludźmi, że niepełnosprawność nie definiuje ich całej osobowości. Skąd pomysł na wykorzystanie nazwy? W Salem odbyła się konferencja ruchu „People first”. Po tym, jak wyłoniła się pierwsza grupa, następne powstawały lawinowo. Do końca 1973 roku tylko w stanie Waszyngton utworzono 16 nowych grup self-adwokatów. W połowie lat osiemdziesiątych w ideę self-adwokatury zaangażowanych było już około 5000 osób, działających w 152 grupach. Ruch rozwijał się lawinowo. Oczywiście poza samymi osobami z niepełnosprawnościami w działania te zaangażowane zostały też inne osoby. Stawały się one asystentami i doradcami. Autorzy opracowania o self-adwokaturze - Rhoades, Browning i Thorin podkreślali już wtedy, że najważniejsze w ruchu jest zaangażowanie osób z niepełnosprawnościami. Osoby bez niepełnosprawności muszą pamiętać, że ich rola to zawsze tylko rola wspierająca. Kolejne dziesięciolecie to dalszy rozwój liczebny ruchu – w połowie lat dziewięćdziesiątych było już prawie 500 grup zrzeszających 11 600 osób. Działały one w 43 stanach. Self-adwokatura została więc rozpropagowana prawie w całych Stanach Zjednoczonych. W 1991 roku powstała organizacja ogólnostanowa – Self-Advocates Becoming Empowered. Zaczęła ona zajmować się promowaniem pojedynczych self-adwokatów i organizowaniem kolejnych grup.

Ważnym momentem w historii self-adwokatury w USA było uchwalenie w 1990 roku ustawy The Individuals with Disabilities Education Act, czyli ustawy o edukacji osób z niepełnosprawnościami. Dzięki jej zapisom zwiększył się wpływ osób z niepełnosprawnościami na ich własną ścieżkę edukacyjną, a treningi dla self-adwokatów stały się jednym ze sposobów na przygotowanie uczniów do podejmowania decyzji w zakresie edukacji. Jak zauważyli badacze w USA, coraz więcej osób z niepełnosprawnością intelektualną podejmuje edukację na poziomie szkoły średniej i dla nich umiejętność samodzielnego podejmowania decyzji ma kluczowe znaczenie. Wykorzystanie idei ruchu self-adwokackiego przygotowuje młode osoby z niepełnosprawnością do dalszego kształcenia lub poszukiwania pracy, a umiejętności, które nabywa się dzięki ćwiczeniom w tym zakresie są bardzo ważne na rynku pracy. Zdolność do artykułowania i uzasadniania swoich poglądów, oceny sytuacji, analizy różnych wariantów rozwiązania problemów przydają się w codziennym życiu zawodowym i społecznym. W USA ten pogląd obecny był już przed ćwierćwieczem. Warto promować takie postawy także w Polsce.

Liderem ruchu self-adwokatów w naszym kraju jest oczywiście Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną, które od początku pierwszej dekady XXI wieku upowszechnia w Polsce ideę self-adwokatury. Tematyka ta była, rzecz jasna, obecna już wcześniej w działalności tej, największej w Polsce, organizacji pozarządowej działającej w środowisku osób z niepełnosprawnościami. Jak zauważa dr Monika Zima-Parjaszewska we wstępie do publikacji „Scenariusze zajęć dla self-adwokatów. Podręcznik dla profesjonalistów”, już w 1995 roku PSONI zorganizowało konferencję pt. „Prawa człowieka a osoby z upośledzeniem umysłowym w krajach Europy Centralnej i Wschodniej” z udziałem przedstawicieli 39 krajów, ONZ i Parlamentu Unii Europejskiej, podczas której osoby z niepełnosprawnością intelektualną zabrały głos w ważnych dla nich sprawach[1].

Kluczowe dla rozwoju idei self-adwokatury w Polsce były organizowane przez PSONI warsztaty dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, poświęcone tematyce prawnej. Pierwsze z nich odbyły się już w roku 2001. Przy współpracy studentów z Kliniki Prawa Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego uczestniczki i uczestnicy pozyskiwali wiedzę z zakresu praw i obowiązków człowieka i obywatela. Warsztaty były organizowane także w kolejnych latach. Ich inicjatorem i koordynatorem był Zarząd Główny PSONI, który widział w metodzie self-adwokatury bardzo ważne narzędzie w walce o godność i prawa człowieka wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną.

Jednym z bardzo istotnych wydarzeń była realizacja projektu „Nic o nas bez nas. Rozwój ruchu Self Adwokatów w Polsce”. W jego ramach odbywały się szkolenia i konferencje oraz zorganizowano sieć ROSA – regionalnych organizacji self-adwokatów. W ramach sieci działają lokalne grupy self-adwokatów, które w realizacji swoich celów wspierane są przez liderów i instruktorów. PSONI inicjowało i w dalszym ciągu prowadzi także inne projekty związane z rozwojem ruchu (np. „Rozwój ruchu Self – Adwokatów (rzeczników własnych praw) aktywizujący w sferze społecznej i obywatelskiej osoby z niepełnosprawnością intelektualną”). Bardzo ważnym aspektem była także akcja edukacyjna związana z promocją rozwiązań opisanych w Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami. Uczestnicy poznawali zapisy Konwencji, rozmawiali na temat wpływu tego aktu prawnego na codzienną sytuację osób z niepełnosprawnościami w Polsce. PSONI oraz Polskie Forum Osób Niepełnosprawnych to jedne z pierwszych organizacji pozarządowych w Polsce, które możliwie szeroko zajmowały się promocją Konwencji. Wielka w tym zasługa między innymi Krystyny Mrugalskiej (Honorowej Prezeski i założycielki PSONI) oraz dr Moniki Zimy-Parjaszewskiej (obecnej Prezeski PSONI).

Ruch self-adwokatów w Polsce rozwijają i promują także inne organizacje pozarządowe:

  • Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem” z Zamościa,
  • Fundacja FOSA z Aleksandrowa Łódzkiego,
  • Stowarzyszenie na Tak z Poznania,
  • Ogólnopolska Federacja Organizacji na rzecz Osób z Mózgowym Porażeniem

Dziecięcym „Sieć MPD”.

 

Podstawowe zasady dotyczące self-adwokatury – osoby z niepełnosprawnością intelektualną

Amerykańskie stowarzyszenie osób z niepełnosprawnością intelektualną opracowało zasady dotyczące ruchu self-adwokatów.

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną mają prawo do samodzielnego reprezentowania swoich interesów, mówienia w swoim imieniu i decydowania o sobie, a także reprezentowania środowiska osób z niepełnosprawnościami, zarówno w sprawach osobistych, jak i publicznych. Uznanie tego prawa przez ogół jest gwarantem równość i partnerstwo pomiędzy osobami z niepełnosprawnościami i osobami bez niepełnosprawności i przyczyni się do rozwoju społeczności i społeczeństwa.

Samodzielne reprezentowanie swoich interesów przez osoby z niepełnosprawnościami zapewnia wiedzę, doświadczenia i umiejętności wszystkim ludziom, organizacjom i władzom, których celem jest efektywne wspieranie potrzeb i oczekiwań osób z niepełnosprawnością intelektualną. Grupy self-adwokatów odgrywają kluczową rolę w rozwoju umiejętności liderskich wśród osób z niepełnosprawnościami. Przyczyniają się do rozwoju poczucia własnej wartości i dobrostanu tych osób. Żeby wspierać self-adwokatów należy przestrzegać poniższych zasad:

  • Osoby z niepełnosprawnością intelektualną muszą mieć prawo do podejmowania decyzji związanych z aktywnościami dnia codziennego dotyczących ich życia. Nikomu nie wolno manipulować tymi decyzjami. Instytucje systemu wsparcia (rządowe, samorządowe i pozarządowe) muszą oferować wsparcie w podejmowaniu tych aktywności i wspierać samodzielność w podejmowaniu decyzji.
  • Osoby z niepełnosprawnością intelektualną muszą mieć zapewnione miejsce spotkań i realizacji swoich działań, zgodnie z maksymą „Nic o nas bez nas”. Przestrzeń ta powinna spełniać następujące kryteria:
    • Należy zapewnić dodatkowy czas na spotkania i komunikację odpowiadają na potrzeby wszystkich uczestników,
    • Należy zapewniać środki komunikacji odpowiednie do potrzeb uczestników (w tym teksty łatwe do czytania),
    • Należy zapewnić metody komunikacji odpowiednie dla potrzeb uczestników – komunikacja niewerbalna, język migowy itp.
    • Należy zapewnić asystentów,
    • Należy zapewnić tani i dostępny transport na spotkania.
    • Komunikacja z osobą z niepełnosprawnością intelektualną musi być oparta na szacunku. Oznacza to m. in. korzystanie z języka, którym posługuje się osoba z niepełnosprawnością, gdy zwracamy się do niej bezpośrednio lub mówimy o niej, opisując jej życie, umiejętności i doświadczenia. Zawsze należy brać pod uwagę jej możliwości komunikacyjne.
    • Należy uwzględniać włączanie self-adwokatów w proces tworzenia polityk publicznych na każdym poziomie. Konieczne jest dokonywanie okresowej oceny postępów włączania.
    • Osoby wspierające osoby z niepełnosprawnościami i eksperci reprezentujący środowisko osób z niepełnosprawnościami muszą aktywnie wspierać ruch self-adwokacki (dotyczy to zarówno wspierania self-adwokatów, jak i ich organizacji zrzeszających tychże) i pracować z osobami z niepełnosprawnością.
    • Rodziny, organizacje pozarządowe, instytucje i podmioty dostarczające usługi i wsparcie także muszą pracować i wspierać self-adwokatów oraz działać na rzecz rozwoju tego ruchu.
    • Należy zapewnić rządowe i pozarządowe źródła finansowania ruchu self-adwokatów tak, żeby można było finansować dostępność informacyjną dla osób z niepełnosprawnościami, szkolenia i wsparcie oraz zapewniać dostępną informację o tych źródłach.
    • Rodziny, szkoły, organizacje pozarządowe i wszelkie inne instytucje muszą wspierać dzieci i młodzież w nabywaniu umiejętności potrzebnych do bycia self-adwokatem i wspierać je w praktykowaniu tych umiejętności. Kompetencje potrzebne do bycia self-adwokatem powinny być częścią programu szkolnego dla osób z niepełnosprawnościami.
    • Takie samo wsparcie, jak dzieciom i młodzieży, należy zapewnić dorosłym osobom z niepełnosprawnościami.

 

Kongres Osób z Niepełnosprawnościami

W 2015 roku po raz pierwszy zorganizowany został Kongres Osób z Niepełnosprawnościami. Pomysł Kongresu narodził się w czasie realizacji dwóch ważnych dla środowiska projektów: społecznego raportu alternatywnego z wdrażania w Polsce Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami oraz monitoringu wdrażania Konwencji. W obu tych przedsięwzięciach bardzo ważne role odgrywali eksperci – osoby z niepełnosprawnościami. Kongres został zorganizowany, żeby w szerszym gronie przedyskutować postulaty, jakie zostały opracowane podczas prac nad raportem alternatywnym. Organizatorom (z prawie 20 organizacji pozarządowych) zależało, żeby w Kongresie wzięło udział jak najwięcej osób. Plan ten udało się zrealizować – uczestnicy i uczestniczki Kongresu stanowili bardzo różnorodną grupę. Było to jedno z pierwszych miejsc, gdzie faktycznie doszło do dyskusji pomiędzy osobami z różnymi niepełnosprawnościami na taką skalę. Oczywiście także wśród prelegentów było dużo osób z niepełnosprawnościami. Kongres potwierdził przygotowane postulaty. Organizatorzy zadbali o to, by wydarzenie było w pełni dostępne. Byli więc tłumacze języka migowego, była pętla indukcyjna dla słabosłyszących, wolontariusze zaangażowani jako przewodnicy i asystenci osób niewidomych i poruszających się na wózkach. W miejscu, w którym odbywał się Kongres nie było barier architektonicznych, a na sali znalazło się sporo psów przewodników. W czasie Kongresu uczestnicy wzięli udział w kilku sesjach. Mogli dyskutować i zadawać pytania. Także zbieranie poparcia dla postulatów odbywało się na różne sposoby – można było zagłosować na dostępnej stronie internetowej, wypełnić papierową ankietę lub skorzystać z pomocy wolontariusza i uzupełnić ankietę elektroniczną. Po całym dniu obrad pozostał oczywiście niedosyt. Uczestnicy i uczestniczki chcieli jeszcze więcej rozmów, jeszcze więcej okazji do wymiany poglądów i doświadczeń. Organizatorzy obiecali zmiany w programie tak, żeby kolejna edycja dawała dodatkowe możliwości uczestnictwa.

W 2016 roku odbyła się druga edycja Kongresu. Żeby odpowiedzieć na potrzeby zgłoszone w ubiegłym roku, wprowadzone zostały dyskusje w grupach (obok sesji plenarnych i drugiej edycji nagród Ambasadora Konwencji). Pracowano więc w czterech grupach problemowych: kobiety z niepełnosprawnością, praca i aktywizacja zawodowa, niezależne życie (w tym problem ubezwłasnowolnienia) oraz self-adwokatura. Ta ostatnia grupa opracowała następujące postulaty:

1. Budowanie jedności środowiska osób z niepełnosprawnościami w rzecznictwie oraz zaangażowanie tego środowiska w życie społeczne.

2. Podnoszenie świadomości społeczeństwa w zakresie praw osób z niepełnosprawnościami i akceptacja potrzeb reprezentantów tej grupy.

3. Likwidacja barier architektonicznych, technicznych oraz komunikacyjnych, utrudniających pełny udział w życiu społecznym.

4. Przygotowywanie i publikowanie aktów prawnych w standardach dostępnych dla każdego.

5. Podnoszenie świadomości dotyczącej granic self-adwokatury wśród rodziców i opiekunów osób z niepełnosprawnościami.

Rozmowy podczas sesji dotyczącej self-adwokatury koncentrowały się na szerokim ujęciu tematu. Uczestnicy i uczestniczki nie rozmawiali tylko o roli osób z niepełnosprawnością intelektualną, ale rozszerzali pojęcie self-adwokatury na osoby z różnymi rodzajami niepełnosprawności.

Analizując poszczególne postulaty, zauważyć trzeba kilka kwestii:

  1. Jedność środowiska jest oczywiście ważna i została przez dyskutantów przedstawiona jako pierwszy i najważniejszy postulat. Wydaje się jednak, że równocześnie jest to postulat najtrudniejszy w realizacji. Co trzeba zrobić, żeby tę jedność osiągnąć? Przede wszystkim trzeba stworzyć jak najwięcej okazji do wymieniania poglądów w różnorodnym środowisku. Działając w organizacji pozarządowej, skupionej na jednym rodzaju niepełnosprawności, bardzo łatwo ulec przekonaniu, że to „nasze” problemy są najtrudniejsze i najpilniejsze do rozwiązania. Generalnie dość często można spotkać się z licytacją różnych osób, które potrafią godzinami przekonywać o większych ograniczeniach dotykających tej czy innej grupy społecznej. Myślę, że takie licytacje są drogą donikąd. Należy raczej szukać wspólnego mianownika oraz równocześnie wzajemnie się wspierać. Organizacja osób głuchych popierająca postulaty osób niewidomych czy wspólne działania obu tych grup na rzecz np. usług dostępowych w telewizji mogą być skuteczniejsze niż walka o równość realizowana osobno. Zresztą taka separatystyczna polityka może ułatwiać decydentom „rozgrywanie” interesów różnych grup przeciwko sobie. Ważny jest jeszcze jeden aspekt. Czasem nie warto dążyć do jedności za wszelką cenę. Zdarzą się takie sytuacje, że interesy różnych grup będą rozłączne. Trzeba się z tym pogodzić, pamiętając równocześnie, że różnica zdań to nie koniec świata i następnym razem trzeba będzie współpracować.
  2. Podnoszenie świadomości społeczeństwa to niezwykle istotny postulat. Zwykle osoby z niepełnosprawnością pojawiają się w mediach w dwóch stereotypowych rolach: albo są to osoby poszkodowane przez los i należy im pomóc, albo herosi, którzy radzą sobie z życiem niezależnie od przeszkód, które napotykają. Obie te role społeczne – chociaż znajdują się na dwóch końcach osi zaradności życiowej spychają osoby z niepełnosprawnościami na margines. Zarówno „superofiary”, jak i „superbohaterowie” nie są częścią zwykłej medialnej, ale i społecznej dyskusji. W realizacji tego postulatu najważniejsze wydaje się zabieranie głosu przez osoby z niepełnosprawnością w sprawach niedotyczących tematyki niepełnosprawności. Jeśli w dyskusji o rynku kolejowym czy lotach kosmicznych będą brali udział eksperci i ekspertki z niepełnosprawnościami, ich obecność w mediach i życiu społecznym będzie stawała się czymś naturalnym. A więc elementem self-adwokatury jest na pewno dążenie do udziału w życiu społecznym poza tematyką niepełnosprawności. Zdaję sobie sprawę z tego, że to daleko idący postulat, ale jeśli nie będziemy stawiali sobie śmiałych celów, nie osiągniemy także tych zakrojonych na niewielką skalę. Ważną kwestią, którą należy jak najszerzej komunikować poza środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, jest konieczność patrzenia na tematykę naszych potrzeb przez perspektywę równościową. Nie chodzi o to przecież, żeby ktoś (społeczeństwo, politycy, media) litowali się nad osobami z niepełnosprawnością. Chodzi o to, żeby wszyscy mieli równe szanse i równe możliwości.
  3. Osiągnięcie pierwszego i drugiego spośród postulatów opracowanych na Kongresie nie będzie możliwe bez wdrożenia jak najpowszechniejszej dostępności. Osoba niewidoma nie będzie mogła łatwo dochodzić swoich praw, jeśli materiały tych praw dotyczące będą w niedostępnych formatach. Głusi nie wezmą udziału w konsultacjach społecznych, jeśli dokumenty, będące przedmiotem tych konsultacji, nie zostaną tłumaczone na język migowy, a na samym spotkaniu nie będzie tłumacza. Osoba poruszająca się na wózku nie weźmie udziału w wyborach, jeśli jej lokal wyborczy nie będzie pozbawiony barier architektonicznych. Osobom z niepełnosprawnością intelektualną trudno będzie przygotować się np. do spotkania z rzecznikiem osób niepełnosprawnych, jeśli nie zapewni się tłumaczenia na tekst łatwy do czytania informacji o tym, czym ten rzecznik się zajmuje. Takie przykłady można mnożyć w nieskończoność. Dostępność jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym do zapewnienia udziału osób z niepełnosprawnościami w debacie publicznej i samodzielnego reprezentowania swoich poglądów. Równie ważne jest systematyczne zachęcanie osób z niepełnosprawnościami do udziału w aktywnościach społecznych i publicznych.
  4. Ustawy i generalnie akty prawne pisane są językiem bardzo trudnym. Ich zrozumienie często jest ponad możliwości odbiorców z wyższym wykształceniem. Powoduje to, że wspominana wyżej aktywność, np. w konsultacjach społecznych, pozostaje fikcją. Trudno bowiem konsultować coś, czego się nie rozumie. Wprowadzenie obowiązku przedstawiania rozwiązań uregulowanych ustawowo w tekście łatwym do czytania (na czym polega ten sposób zapisu wyjaśniamy w dalszej części opracowania) czy może szerzej – napisanych prostym i zrozumiałym językiem jest bardzo ważnym postulatem. O to, żeby administracja publiczna komunikowała się z obywatelami w sposób zrozumiały od kilku lat zabiegają naukowcy (np. z Uniwersytetu Wrocławskiego[2]) oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Krokiem idącym w dobrą stronę jest serwis www.obywatel.gov.pl
  5. Ostatni postulat dotyczący samodzielności i zrozumienia roli self-adwokatury dla samodzielności i możliwości stanowienia o sobie osób z niepełnosprawnościami jest ważny nie tylko (chociaż najbardziej) z punktu widzenia osób z niepełnosprawnością intelektualną. Moje doświadczenia z pracy z osobami głuchymi dowodzą, że większość słyszących rodziców do końca życia traktuje swoje głuche dzieci jako osoby niesamodzielne i niezdolne do podejmowania decyzji. Najstarsza mama, która przyprowadziła swojego syna na spotkanie z doradcą zawodowym, bo „syn sam sobie nie poradzi”, miała prawie 80 lat. Syn zbliżał się do sześćdziesiątki. Kwestia uznania przez rodziców i opiekunów roli self-adwokatów legła u podstaw tego ruchu. Doświadczenia amerykańskie pokazują, że potrzeba wielu lat, by uznanie samodzielności utrwaliło się wśród rodziców. W Polsce PSONI od lat stara się doprowadzić do rozwoju ruchu self-adwokatów wśród osób z niepełnosprawnością intelektualną. Jednak, jak na stronie internetowej organizacji pisze pani Dorota Tłoczkowska (koordynatorka ruchu self-adwokatów w PSONI), działania te nie przynoszą na razie oczekiwanych efektów i trzeba jeszcze dużo nad nimi pracować.

Jak przygotować tekst łatwy do czytania

Poniżej zamieszczamy wskazówki, jak przygotować tekst łatwy do czytania. Ta forma zapisu może być przydatna nie tylko dla osób z niepełnosprawnością intelektualną, ale także dla osób głuchych, cudzoziemców, dysponujących niewielkim zasobem nowego dla nich słownictwa, oraz osób mających problemy z czytaniem.

  1. Poznaj odbiorców tekstu, ich zdolności do przyswajania nowych informacji i potrzeby komunikacyjne.
  2. Jeśli to możliwe, zaangażuj osoby z niepełnosprawnością intelektualną w proces redagowania informacji, tekstu, przekazu skierowanego do nich.
  3. Używaj prostego języka:
    1. usuń z tekstu zbędne szczegóły, pozostaw tylko najważniejsze informacje,
    2. nie używaj słów żargonowych, branżowych, opisujących szczegóły techniczne, skrótów, słów zaczerpniętych z języków obcych,
    3. używaj prostych zdań pojedynczych, unikaj zdań wielokrotnie złożonych,
    4. używaj prostej interpunkcji, unikaj średników, dwukropków, myślników, zbyt wielu przecinków,
    5. w tekście zwracaj się bezpośrednio do czytelników,
    6. używaj cyfr zamiast słów,
    7. nie używaj dużych liczb i wyrażeń procentowych – zamiast „5” napisz „kilka”,
    8. jasno określ, co trzeba zrobić z daną informacją, np. zapamiętaj, przekaż rodzinie, odpowiedz.
    9. Rozplanuj tekst i rysunki na stronie zgodnie z zasadami:
      1. używaj dużej czcionki – co najmniej 12 pkt dla zwykłego tekstu i co najmniej 14 pkt dla tytułów, śródtytułów oraz ważnych informacji,
      2. używaj czcionki prostej, tzw. bezszeryfowej (np. Arial lub Univers), bez ozdobników,
      3. nie używaj czcionki w kolorach białym i żółtym,
      4. jeśli stosujesz papier kolorowy, upewnij się, czy jest widoczny kontrast między nim a czcionką,
      5. informacje drukuj na papierze matowym, który nie daje odblasku, i na tyle grubym, aby tekst nie prześwitywał na drugą stronę,
      6. nie wpisuj tekstu bezpośrednio nad zdjęciem lub rysunkiem,
      7. unikaj większych fragmentów tekstu pisanych wielkimi literami, pochyłym drukiem lub podkreślonych,
      8. informacje bardzo ważne ujmij w ramkę i zaznacz pogrubioną czcionką,
      9. nie formatuj tekstu, pozostaw prawy brzeg niewyrównany,
      10. nie przenoś słów za pomocą myślnika,
      11. zdanie rozpocznij i zakończ na tej samej stronie,
      12. zastosuj przejrzysty spis treści i wyraźne nagłówki, tytuły oraz śródtytuły.
      13. Wspieraj tekst ilustracjami:
      14. wybieraj ilustracje (zdjęcia, rysunki, symbole), które najlepiej objaśniają tekst – kluczowe słowo lub ideę,
      15. wyraźnie zaznacz, która część tekstu odnosi się do danego rysunku,
      16. nie używaj zbyt wielu symboli, z wyjątkiem sytuacji gdy wiesz, że osoby czytające tekst swobodnie się nimi posługują,
      17. ilustracje umieszczaj w jednej linii z tekstem, którego dotyczą, a nie powyżej lub poniżej słów,
      18. używaj rysunków prostych, ale nie dziecinnych czy protekcjonalnych, nie powinny one zawierać zbyt wielu detali, powinny być bez cieniowania,
      19. używając zdjęć, pamiętaj, że najbardziej przyciągają wzrok te, na których jest twarz (np. obok tekstu warto umieścić fotografię jego autora).
      20. Jeśli możesz docierać z informacjami do odbiorców z niepełnosprawnością intelektualną przy wykorzystaniu nowoczesnych technologii dźwiękowych i obrazkowych (nagrania, filmy na płytach CD i DVD, pliki przesyłane przez Internet) zamiast druku, rób to jak najczęściej, bo wiele osób z tym rodzajem niepełnosprawności woli (lub może) słuchać i oglądać niż czytać. Pamiętaj jednak, aby nagrania były krótkie i zawierały najważniejsze informacje[3].

 

 

Ruch osób głuchych i prezentowane przez niego postulaty

Odgałęzieniem ruchu self-adwokatów w szerokim rozumieniu tego pojęcia jest bez wątpienia ruch osób głuchych. Głusi stanowią w Polsce mniejszość językowo-kulturową, której liczebność szacuje się na około 50 do 200 tysięcy osób. Mowa tu o osobach głuchych, dla których język migowy jest pierwszym językiem i podstawowym sposobem poznawania świata.

Ruch społeczny osób głuchych w Polsce jest bardzo zróżnicowany. Działają w nim zarówno duże organizacje ogólnopolskie (największą i najstarszą jest Polski Związek Głuchych), jak i stowarzyszenia i fundacje funkcjonujące lokalnie. Elementem ruchu są także przedsięwzięcia komercyjne (firmy i spółdzielnie) powoływane i tworzone przez osoby głuche oraz organizacje sportowe.

W Krajowym Rejestrze Sądowym znajdziemy 140 fundacji i stowarzyszeń, które w swojej nazwie zawarły słowo „głuchy”. Historia ruchu społecznego tej grupy liczy 110 lat. Pierwsze stowarzyszenia powstawały przy szkołach dla głuchych. Były to organizacje świeckie lub wyznaniowe (katolickie, protestanckie, żydowskie). Po drugiej wojnie światowej, w wyniku polityki ówczesnych władz, poszczególne lokalne organizacje zostały pozbawione podmiotowości, a do życia powołano Polski Związek Głuchych. Miało to miejsce na zjeździe w Łodzi w 1946 roku. Po okresie przemian ustrojowych pojawiły się ponownie organizacje lokalne (znów działające między innymi przy szkołach). Rozwinął się także samodzielny ruch sportowców. PZG przechodziło (niezakończone do dzisiaj) przemiany. Coraz większą rolę w tej organizacji ponownie zaczęły odgrywać osoby głuche. Największy „wysyp” lokalnych organizacji notuje się na okres od 2013 roku, kiedy to – częściowo na bazie konfliktów wewnątrz PZG oraz kontestacji roli tej organizacji, zaczęły powstawać podmioty skupiające przeciwników PZG. Kulminacją ruchu „antyPZG” były dwie demonstracje zorganizowane w Warszawie w 2013 i 2014 roku. Bez wątpienia wystąpienia te były głosem części Głuchych. Wśród podstawowych postulatów, które pojawiły się w czasie demonstracji były:

  • Likwidacja PZG,
  • Bezpłatne przejazdy dla osób głuchych i 50% zniżki na przeloty samolotami,
  • Powołanie Pełnomocnika Rządu ds. Głuchych,
  • Tłumacze PJM w instytucjach dostępnych cały czas,
  • Bezpłatne wideotelefonów z dostępem do tłumacza PJM,
  • Darmowe komputery,
  • Usunięcia kodu 03L (głuchota) z orzeczeń o niepełnosprawności,
  • Walka dyskryminacją głuchych w miejscach pracy,
  • Renta socjalna na podstawie audiogramu – dla każdej osoby głuchej i słabosłyszącej,
  • Podwyżka zasiłku pielęgnacyjnego,
  • 100% refundacji kosztów zakupu aparatów słuchowych – zrównanie z dopłatami do implantów,
  • Edukacja dwujęzyczna w szkołach dla głuchych,
  • 100% napisów i tłumaczy w telewizji,
  • Rozwiązanie Rady Języka Migowego działającej przy Ministrze Pracy i Polityki Społecznej,
  • Rozwiązanie Zespołu ds. Głuchych przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Po demonstracji, która zgromadziła kilka tysięcy osób głuchych, przywódcy ruchu wybrali pięć postulatów, które skierowano do Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Były to:

  • Renta socjalna dla każdej osoby głuchej i słabosłyszącej,
  • Bezpłatne przejazdy pociągami i autobusami,
  • Wideotelefony z dostępem do tłumacza PJM na koszt Państwa,
  • 100% napisów i tłumacza w telewizji,
  • Otwartego rynku pracy dla osób głuchych. Odejście od definiowania osoby głuchej jako chorej[4].

Swoje postulaty sformułowali także Głusi zrzeszeni w Polskim Związku Głuchych. Były to:

  • Prawo do używania języka naturalnego, czyli polskiego języka migowego (PJM),
  • Edukacja dwujęzyczna,
  • Rynek pracy otwarty dla głuchych,
  • Opracowanie i wdrożenie systemu wsparcia dla rodzin dzieci głuchych,
  • Zwiększenie dostępności systemu pomocy społecznej i wyrównanie szans osób głuchych w dostępie do różnych form pomocy społecznej[5].

Część postulatów była więc wspólna dla różnych podgrup środowiska głuchych, a część całkowicie odległa. Z czego mogły wynikać te różnice? Przede wszystkim należy podkreślić różny sposób powstawania postulatów. Te opracowywane w PZG powstawały w ramach mechanizmów dużej organizacji pozarządowej. Zostały przyjęte uchwałą przez zarząd organizacji, a przy ich powstawaniu kładziono nacisk na analizę potrzeb i możliwości zarówno Głuchych, jak i Państwa. Postulaty „ruchu społecznego” powstawały w wyniku dyskusji internetowej, prowadzonej przede wszystkim w języku migowym na Youtubie. Po demonstracji zostały spisane i przekazane do Ministerstwa. Następnie wszystkie postulaty stały się przedmiotem rozmów w biurze Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych oraz sejmowej Zespołu ds. Głuchych.

Dlaczego część postulatów „ruchu społecznego” była całkowicie oderwana od rzeczywistości i możliwości Państwa? Ponieważ osoby je formułujące nie wiedziały, jak funkcjonuje Państwo, na czym polega podział władzy, czym jest sektor pozarządowy itp. Nie jest to ich wina. Język polski to dla Głuchych język obcy, a więc możliwości jego poznania i stosowania są w praktyce dość ograniczone, choćby ze względu na zły model nauczania[6]. Bez kompleksowej informacji o Polsce i świecie współczesnym, dostępnej w polskim języku migowym, nie może być mowy o samodzielnym występowaniu osób głuchych jako równorzędnych partnerów administracji publicznej w zakresie reformy polityk publicznych. O ile generalnie poziom wiedzy dotyczącej zasad funkcjonowania Państwa jest niski w społeczeństwie, to wśród osób głuchych jest on znacznie niższy.

Osoby słyszące mogą jednak łatwo nadrobić braki – obfitość tekstów w języku polskim, źródła internetowe, możliwość skorzystania z poradnictwa obywatelskiego i prawnego jest właściwie nieograniczona. Osoby głuche, słabo znające język polski, są w praktyce odcięte od wszystkich tych źródeł. W takie sytuacji nie może dziwić postulat likwidacji PZG, skierowany do Sejmu RP. Skoro brak źródeł wyjaśniających, co to są organizacje pozarządowe, na czym polega ich niezależność od Państwa i jak działa system powierzania realizacji zadań publicznych organizacjom pozarządowym, odnalezienie informacji, że na program aktywizacji zawodowej realizowany przez trzy NGO, przeznaczona została kwota około 12 milionów złotych, pochodząca z Funduszy europejskich, prowadzi do prostego skojarzenia, że można te środki wydać na bezpłatne laptopy dla wszystkich Głuchych. I dopóki nie zmieni się sposób edukacji Głuchych, nie zwiększy się poziom ich wiedzy o społeczeństwie, nie pojawią się w programach edukacyjnych umiejętności potrzebne do samodzielnego oceniania rzeczywistości i formułowania postulatów sytuacja się nie zmieni. Czy nie przypomina to potrzeb określonych przez amerykańskie stowarzyszenie osób z niepełnosprawnością intelektualną? Bez tych działań ruch osób głuchych pozostanie ruchem bardzo łatwo sterowalnym i ich faktycznie potrzeby nie zostaną we właściwy sposób zaadresowane i zrealizowane.

Żeby osiągnąć cel, jakim jest wyrównanie szans osób głuchych w reprezentowaniu swoich praw, nie wystarczą działania organizacji pozarządowych. Potrzeba kompleksowego działania dotyczącego np. systemu edukacji. Nie chodzi tutaj o pojedyncze projekty podejmowane przez szkoły (np. Ośrodek Szkolno-Wychowawczy na Łuckiej w Warszawie), a kompleksową edukację obywatelską, prowadzoną w polskim języku migowym i skierowaną do Głuchych. W ramach tej edukacji należy zapewnić tłumaczenia podstawowych dokumentów na PJM (Konstytucję RP przetłumaczył jeden z oddziałów PZG, Konwencja ONZ została przetłumaczona na zlecenie Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych, ustawa o języku migowym i sposobach komunikowania się w ogóle nie została przetłumaczona) – nie mogą to być działania akcyjne. Osoby głuche muszą mieć możliwość poznawania swoich praw i obowiązków oraz sposobu zarządzania państwem w swoim języku.

Należy jednak podkreślić, że zapewnienie dostępności informacji dla osób głuchych będzie działaniem niewystarczającym do zapewnienia możliwości samoreprezentacji. Potrzeba zachęt i pozytywnych działań – np. ogłoszeń o konsultacjach w PJM, wspierania wyrażania i zbierania opinii. Konieczne jest także zapewnienie wysokiego poziomu udziału osób głuchych w ciałach deliberatywnych i doradczych. Obecnie w Polskiej Radzie Języka Migowego jest troje głuchych lub słabosłyszących członków – a znaleźli się tam po protestach społecznych. W pierwszym składzie nie znalazła się ani jedna osoba głucha.

W Radzie Nadzorczej PFRON nie ma osób głuchych, w Krajowej Radzie Konsultacyjnej również, w lokalnie działających radach osób niepełnosprawnych także często nie ma osób głuchych. Chlubnym wyjątkiem jest Zespół ds. Głuchych powołany przez Rzecznika Praw Obywatelskich – to właściwie jedyne ciało dialogu społecznego, gdzie Głusi mają znaczącą przewagę. Trochę to jednak mało jak na potrzeby społeczności liczącej od 50 do 200 tysięcy Polek i Polaków.

Obecność tłumaczy języka migowego musi być standardem na spotkaniach i konsultacjach dotyczących przynajmniej kwestii dotyczących osób z niepełnosprawnościami. Ale jak wspomniałem wyżej, nie wystarczy zlikwidowanie barier komunikacyjnych, by Głusi zaczęli brać czynny udział w spotkaniach i dyskusjach publicznych.

Po pierwsze należy pamiętać, że istnieje generalny problem w angażowaniu społeczności lokalnych (i nie tylko lokalnych) w procesy konsultacyjne. Jeśli jakiś temat faktycznie budzi zaangażowanie społeczne, partycypacja społeczna przybiera zazwyczaj formę wypowiedzi przeciwko czemuś (drodze, budowie itp.). Na co dzień bardzo mało osób angażuje się w tego typu spotkania i konsultacje. A ponieważ Głusi stanowią niewielki odsetek społeczności, nie ma się co spodziewać, że po wprowadzeniu dostępnych form konsultacji ruszą na spotkania. Jeżeli jednak tych dostępnych form nie będzie, można mieć pewność, że nie ruszą.

Po drugie przez lata osoby głuche były niedostrzegane w przestrzeni społecznej. I niestety się do tego przyzwyczaiły. Bez aktywnych form zachęcających do udziału w publicznym wypowiadaniu się i konsultacjach udział osób głuchych w debacie publicznej się nie zwiększy. Pozytywnym przykładem mogą być organizowane w Łodzi konsultacje w sprawie budżetu obywatelskiego. Każdego roku, oprócz spotkań na osiedlach (na tych spotkaniach tłumacz dostępny jest na życzenie), organizowane jest także dodatkowe spotkanie przeznaczone dla osób głuchych – po to, by zadbać o wyrażenie przez tę część mieszkańców i mieszkanek Łodzi opinię.

 

 

Scenariusz zajęć dla self-adwokatów

Zaproponowane poniżej rozwiązania opracowane zostały przez panią dr Monikę Zimę-Parjaszewską i opisane w publikacji „Scenariusze zajęć dla selfadwokatów. Poradnik metodyczny dla profesjonalistów”[7], wydanej w 2014 roku przez Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym (obecnie Polskie Stowarzyszenie na Rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną). Poniżej zaprezentowane zostały podstawowe zasady pracy. Wskazówki opracowane przez PSONI na potrzeby pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną z powodzeniem można wykorzystać do organizacji spotkań na przykład przez osoby głuche. Większość zasad sprawdzi się praktycznie na każdym spotkaniu, w czasie którego do dyskusji wprowadzany jest nowy temat.

  1. Rozpoczęcie zajęć

Pamiętaj o integracji i działaniach wymagających aktywności uczestników. Pytaj o ich zdanie i doświadczenia. Przygotuj materiały do wykonania wizytówek.

  1. Wprowadzenie

Określ czas trwania zajęć. Przypomnij o aktywności wszystkich uczestników. Omów, czego będą dotyczyły zajęcia. Zaznacz, że temat jest bardzo ważny, ale wprowadzaj go stopniowo, wykorzystując efekt niespodzianki. Dzięki niemu utrzymasz zainteresowanie grupy.

  1. Kontrakt

Przygotujcie kontrakt i wszyscy go podpiszcie. Ważne, żeby kontrakt miał ciekawą formę graficzną. Pytaj uczestników o zasady, jakie mają Was wszystkich obowiązywać.

  1. Osoby wpierające

Wykorzystuj udział osób wspierających. Mogą to być wolontariusze albo studenci. Powinni pomagać w pracach grupowych, moderować dyskusję czy aktywizować uczestniczki i uczestników. Pamiętaj, że osoby wspierające są też uczestnikami zajęć. Na takich samych zasadach jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną.

  1. Metody pracy

Scenariusze zajęć pozostawiają margines dla inicjatywy i pomysłowości osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz innych uczestników zajęć. Oznacza to, że prowadzący wprowadza do realizacji kolejne punkty programu, mając na uwadze przede wszystkim stopień zaangażowania osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz zgłaszane przez nich propozycje. Zajęcia mogą być prowadzone z wykorzystaniem różnorodnych, znanych metod szkoleniowych:

  • miniwykładu,
  • dyskusji,
  • pracy indywidualnej,
  • pracy w grupie,
  • burzy mózgów,
  • wypowiedzi indywidualnej na forum,
  • odgrywania ról w scenkach rodzajowych.

 

Specyfika wykorzystania tych metod w pracy z osobami z niepełnosprawnością intelektualną polega na tym, że:

  • czas przeznaczony na wykonanie zadań/czynności może być dłuższy,
  • instrukcje wykonania zadania/ćwiczenia należy wprowadzać w kilku etapach,
  • opisując zadanie/ćwiczenie należy posługiwać się wieloma przykładami,
  • planując zadanie/ćwiczenie należy uwzględnić umiejętności i możliwości poznawcze każdej osoby z niepełnosprawnością intelektualną; jeśli ktoś nie potrafi pisać lub czytać, a ćwiczenie wymaga akurat tych umiejętności, można podzielić na zespoły uczestników/uczestniczki w taki sposób, by wspierali się nawzajem,
  • osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogą nie mieć dużego doświadczenia życiowego, do którego można się odwoływać w omawianiu konkretnych tematów, dlatego w rozmowie z nimi można wykorzystywać np. historie znane z mediów, artykuły prasowe, doświadczenie osób wspierających,
  • duży nacisk należy położyć na element dramy w podejmowanych zagadnieniach.
  1. Materiały pomocnicze

Większość z nich to materiały biurowe, z których na co dzień korzystasz: flamastry, kartki papieru, flipchart. Niektóre materiały trzeba przygotować wcześniej. Postaraj się, by były one dostępne w tekście łatwym do czytania i rozumienia. Bardzo pomocne są także gazety, ilustracje, które możesz wykorzystać na wiele sposobów.

  1. Komunikacja

Odnoś się do dorosłych uczestników z niepełnosprawnością intelektualną z szacunkiem. Traktuj ich jak dorosłych. Prowadząc zajęcia, musisz pamiętać o podstawowych zasadach komunikacji z osobami z niepełnosprawnością intelektualną:

  • Używaj prostego języka, ale wprowadzaj specjalistyczne słownictwo i tłumacz jego znaczenie.
  • Mniej mów, więcej pytaj, ale nie przesłuchuj.
  • Staraj się zadawać pytania otwarte.
  • Upewnij się, że zostałeś zrozumiany.
  • Udzielaj informacji zwrotnych.
  • W każdej grupie są osoby bardziej i mniej aktywne. Postaraj się kierować nie tylko pytania do całej grupy − „jak myślicie”, „powiedzcie”, ale także zadawaj pytania konkretnej osobie, zwracając się bezpośrednio do niej.
  • Czekaj na odpowiedź, poproś innych, by nie odpowiadali i pozwolili wypowiedzieć się osobie, która potrzebuje więcej czasu lub ma trudności komunikacyjne.
  • Prowadź zajęcia tak, by każda osoba miała możliwość osiągnięcia sukcesu.
  1. Przerwy

Proponowany czas zajęć należy dostosować do możliwości grupy, jednak nie powinny one trwać jednorazowo dłużej niż 90 minut. Jeśli robisz przerwę, po powrocie przypomnijcie wspólnie, co działo się przed przerwą. Proponuj przerwę z uwzględnieniem biegu zajęć, napięcia i tematu.

  1. Dobre wspieranie

Jeśli pracujesz z grupą self-adwokatów, których dobrze znasz, to prawdopodobnie znasz także ich potrzeby, trudności. Mimo tego, warto zorganizować spotkanie, podczas którego osoby z niepełnosprawnością intelektualną opowiedzą, jakiego wsparcia potrzebują, na czym im zależy w kontakcie z Tobą i innymi osobami biorącymi udział w zajęciach, ale także np. w kontakcie z kadrą placówki, z usług której korzystają na co dzień.

Dobre wspieranie oznacza wsłuchiwanie się w głos osoby z niepełnosprawnością intelektualną, budowanie w niej poczucia wartości, tłumaczenie świata, motywowanie, wskazywanie możliwości.

Jak tego dokonać?

  • Uwierzyć w osobę z niepełnosprawnością intelektualną − w jej możliwości, potencjał i prawo do samostanowienia.
  • Słuchać i pomóc przekazać osobie z niepełnosprawnością intelektualną to, co ona chce powiedzieć, a nie mówić tego, co samemu się myśli.
  • Być prawdziwie zainteresowanym życiem osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
  • Starać się wspierać tak, by osoba z niepełnosprawnością intelektualną wykonywała różne czynności samodzielnie.
  • Umieć czuwać, a nie wyprzedzać myśli i działania osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
  • Przedstawiać różne możliwości wyboru, ich prawdopodobne konsekwencje, ale nie narzucać swojego zdania.
  • Respektować zdanie osoby z niepełnosprawnością intelektualną, pomagać jej wdrażać własne pomysły w życie.
  • Pozwolić osobie z niepełnosprawnością na popełnianie błędów.
  • Budować wzajemne zaufanie.

 

  1. Zakończenie zajęć

Podsumowanie zajęć pozwoli Ci upewnić się, czy wszyscy zrozumieli ich treść i zapamiętali, co się na nich wydarzyło. Dobrym sposobem jest poproszenie uczestników/uczestniczek o przypomnienie po kolei tego, co działo się na zajęciach − począwszy od wejścia do sali. Staraj się nie pominąć żadnego etapu zajęć, naprowadzaj uczestników/uczestniczki na konkretne wykonywane zadanie, np. przypominając czyjeś charakterystyczne zachowanie. Wykorzystuj materiały pomocnicze z zajęć. Podczas podsumowania zajęć przypomnij, jak ważna jest uwaga i skupienie w czasie ich trwania, dzięki czemu można więcej zapamiętać.

Oprócz scenek rodzajowych podczas zajęć spróbuj nakreślić „zadania domowe” dla self-adwokatów, od których sprawdzenia będziesz mógł rozpoczynać kolejne zajęcia. Np. przeprowadzenie rozmowy z rodzicami na temat spędzania czasu wolnego, rozmowa z kierownictwem placówki na temat organizacji dyskoteki, wizyta w urzędzie pracy i rozmowa na temat dostępnych ofert pracy. Warto postarać się, by zajęcia wywierały realny wpływ na życie osób z niepełnosprawnością intelektualną, by stworzyć im możliwości wykorzystania zdobytych informacji w praktyce.

Bibliografia

Literatura obcojęzyczna

O’Brien, J. (Ed.). (1990). Effective self-advocacy: Empowering people with disabilities to speak for themselves. Minneapolis, MN: Institute on Community Integration.

William P., & Shoultz, B. (1982). We can speak for ourselves. Boston: Brookline Books.

Materials available from The Arc, P.O. Box 1047, Arlington, Texas 76004, (817) 261-6003. (Prices include shipping and handling.)

A Call to Action: The Roles of People with Mental Retardation in Leadership. (1992). A handbook outlining the proceedings from the leadership forum held during The Arc’s 1991 national convention. Discusses barriers and strategies to supporting leadership of people with mental retardation. 1-9 copies, $2.50 ea.; 10-29 copies, $1.50; over 29 copies, $.75 ea.

Bill of Rights Series. (1990). These materials were prepared for use in helping to educate high school students with mental retardation about our constitutional system of government. These materials help people learn about their rights and responsibilities as citizens of the U.S. and about the history of our Constitution. $5.00.

PASS Q & A. The Arc PASS Project (1992). A fact sheet for self-advocates on the Social Security Administration’s Plan for Achieving Self-Support work incentive program. Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope.

Self-Advocacy Bibliography. (1992). Books, pamphlets, video cassettes and other material on self-advocacy from around the United States and Canada. Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope.

Self-Advocacy Program Directory. A listing of self-advocacy groups in the U.S., Canada and Mexico. $3.00.

Self-Advocacy: Supporting the Vision. The Arc of the U.S. and The Arc of New Mexico. (1992). An accompanying handbook to the video. Provides additional information and detail on the importance of supporting self-advocacy and steps to organizing a self-advocacy group.

Voting. (Revised 1992). A brochure for self- advocates. Answers questions about voting: What is voting? Who can vote? When and how can I vote? Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope. $13.00 per 100.

Voting: Preparing for Citizenship – A Guide for the Teacher and Citizen Advocate. (Revised 1992). Flier on voting. Single copies free by sending self-addressed, stamped envelope. $13.00 per 100.

Self-Advocacy Position Statement. (1990). Single copy free.

Literatura krajowa

Abramowska B., Taka dobra historia... : czterdzieści lat działań́ rodziców na rzecz osób z niepełnosprawnością̨ intelektualną, Warszawa 2012

Abramowska B., Taka dobra historia... ciąg dalszy, Warszawa 2014

Informacja dla wszystkich. Europejskie standardy przygotowania tekstu łatwego do czytania i zrozumienia, Warszawa 2010

Mazurek K., Tłoczkowska D., Porozmawiajmy z ludźmi. Ruch self-adwokatów w Warszawie, Warszawa 2009

Wołowicz−Ruszkowska A., Wpływ ruchu rodziców osób z niepełnosprawnością intelektualną na rozwój nauki i życie społeczne. Raport z badań, Warszawa 2014

Zima-Parjaszewska M., Osoba z niepełnosprawnością intelektualną w postępowaniach sądowych i przed innymi organami Poradnik praktyczny, Warszawa 2015

M. Zima-Parjaszewska, Scenariusze zajęć dla selfadwokatów. Poradnik metodyczny dla profesjonalistów, Warszawa 2014

 

 

 

www.tyfloswiat.pl

 


[1] M. Zima-Parjaszewska, Scenariusze zajęć dla selfadwokatów. Poradnik metodyczny dla profesjonalistów, Warszawa 2014

[2] www.jasnopis.pl

[3] Informacja dla wszystkich. Europejskie standardy przygotowania tekstu łatwego do czytania i zrozumienia, BON, Warszawa 2010

[4] Pismo Ruchu Społecznego Głuchych i ich Przyjaciół z 12.07.2013 roku - http://g.klyo.net/2013/08/postulaty-wybrane-5/ (dostęp 10.12.2016).

[5] Pismo Polskiego Związku Głuchych z 30.07.2013 - http://www.pzg.org.pl/rokdownloads/SC/Postulaty%20rodowiska%20osb%20guchych%2030.07.2013.pdf (dostęp 10.12.2016).

[6] Więcej o sytuacji w edukacji http://pzg.lodz.pl/edukacja/#analizawstep (dostęp 10.12.2016)

[7] M. Zima-Parjaszewska, Scenariusze zajęć dla self-adwokatów…

Brajla i igrzysk

Początek grudnia. W sklepach święta już na dobre, a my jak co roku jedziemy do Warszawy na Reha for the Blind in Poland.

Obejmując obowiązki redaktora w Tyfloświecie dowiedziałem się, że to dla nas największe, najważniejsze wydarzenie w roku, że my, portal i czasopismo od technologii wspierających, obsłużyć je musimy w najlepszy możliwy sposób i z największą uwagą. Taki polski CSUN, pomyślałem sobie i ruszyłem do pracy. Program do powyższego opisu mi jakoś nie pasował, ale uznałem, że to pewnie brak doświadczenia z mej strony, że trzeba z pokorą i otwartością, że inni na pewno wiedzą lepiej. Tak było dwa lata temu. Na kolejną edycję konferencji jechałem z poczucia obowiązku, ale bez większego zainteresowania. Nic ciekawego nie zobaczę, przez chaos organizacyjny jakoś z pomocą wolontariuszki się przedrę i obowiązkowy tekst jakoś napiszę. Tekst powstał. Zaskoczenia in plus ani in minus nie było. Zacząłem jednak zadawać sobie pytania: dla kogo i po co jest to spotkanie; kto i dlaczego do Warszawy przyjeżdża? Jeśli bowiem jakieś wydarzenie cieszy się sporą popularnością mimo, iż wydaje się, że z naszego punktu widzenia to kompletna porażka i nieporozumienie, to należy poszukać przyczyn tego zjawiska i spróbować od nowa stworzyć sobie obraz obserwowanego fenomenu. Z takim postanowieniem przyjechałem na konferencję w tym roku. Tym razem bez przewodnika, bez zbędnych przygotowań, po prostu na żywioł. Chciałem być nowicjuszem bez zbędnej wiedzy, uprzedzeń czy założeń. Postanowiłem robić to co wszyscy wokół, poddać się atmosferze i w ten sposób, niejako zresetowawszy wszelkie ustawienia i nastawienia, uzyskać nowy, być może lepszy ogląd rzeczywistości. Eksperyment mój zakończył się pomyślnie a rezultatami pozwalam sobie podzielić się poniżej.

Brajla

O ile można, przynajmniej do pewnego stopnia  oderwać się od swoich przekonań czy przyzwyczajeń, o tyle odrzucenie posiadanej wiedzy jest dużo trudniejsze. Dlatego jadąc na Rehę miałem nadzieję zobaczyć nowe rozwiązania w dziedzinie odświeżalnego brajla. Liczyłem na obecność tych najważniejszych dla niewidomych nowości technologicznych i nie zawiodłem się.

Zarówno Elbraille, jak i BrailleNote Touch czy Orbit Reader pojawiały się na naszych łamach. W sieci dostępne są prezentacje producentów a i recenzji napisanych przez tych, którzy powyższego sprzętu używają lub go testowali też nie brakuje. Czym innym jednak jest o jakimś rozwiązaniu przeczytać czy posłuchać, a czymś zupełnie innym wziąć urządzenie do ręki i porozmawiać sobie ze sprzedawcą, deweloperem czy użytkownikiem.

ElBraille

Nastawienie do urządzenia miałem wyjściowo negatywne. Bardzo mała, bo zaledwie czternastoznakowa linijka brajlowska w połączeniu z urządzeniem o jak się wydaje marnych parametrach technicznych skłaniały do szukania odpowiedzi na pytanie jak bardzo beznadziejny śmieć przywieźli tym razem wystawcy na swoje stoisko. Jakież było jednak moje zdziwienie, gdy okazało się, że po pierwsze producent planuje wersję z czterdziestoznakową linijką brajlowską, po drugie w tej nowej wersji specyfikacja techniczna zostanie nieco poprawiona i wreszcie po trzecie, że 32bitowy system Windows X we współpracy z najnowszą wersją JAWS dla Windows działa na tyle dobrze, że zadania, do których urządzenie przede wszystkim zostało przeznaczone, czyli pracę z tekstami w dowolnych formatach, wykonywane są w sposób zupełnie zadowalający. Dodajmy do tego niezwykle długi czas pracy na baterii, bardzo kompaktowy design i wreszcie możliwość zakupu samej jednostki dokującej – to  ostatnie dla posiadaczy monitorów brajlowskich Focus – a okaże się, że dla tych, którzy rozważają zakup urządzenia brajlowskiego ElBraille może być bardzo interesującą propozycją.

Orbit Reader

W tym roku historia lubi się powtarzać.

Po zapoznaniu się ze specyfikacją urządzenia oraz z różnymi opisami i recenzjami spodziewałem się zobaczyć powolne mało do czego przydatne paskudztwo. I tym razem na szczęście byłem w błędzie. O ile cena urządzenia będzie rozsądnie niska ma ono szansę spełniać rolę podobną do mainstreamowych urządzeń określanych zbiorowo jako ebook readery. Nieco zbyt krótka jak na mój gust linijka brajlowska i punkty nieprzyjemnie twarde w dotyku to wprawdzie dość istotne wady urządzenia, ale kompaktowe wymiary, wraz z oprogramowaniem, które przynajmniej do pewnego stopnia umożliwia rozbudowę funkcjonalną (twórcy wprawdzie w ogóle nie pomyśleli o sensownym wsparciu dla wielojęzyczności, lecz podczas rozmowy na stoisku dowiedziałem się, że taka rozbudowa oprogramowania jest możliwa i można ją będzie stosunkowo łatwo zaimplementować), w połączeniu z niską, około 850 euro, ceną urządzenia, sprawiają, że trzeba Orbit Readera uznać za propozycję interesującą dla tych, dla których czytanie tekstu jest istotne. Ktoś powie, że Orbit Reader bez przycisków sprowadzania kursora nie spełni dobrze roli terminala brajlowskiego. To oczywiście prawda tyle tylko, że zdaje się nie taki był zamysł jego twórców. Chcieli oni bowiem stworzyć urządzenie brajlowskie przeznaczone przede wszystkim do celów edukacyjnych, możliwie najprostszy czytnik treści cyfrowych. Jeśli, jak zapowiadają, cena urządzenia z czasem obniży się o połowę lub nawet więcej, to będziemy mieli do czynienia z prawdziwym przełomem w dziedzinie technologii brajlowskich, albo, jak chcą twórcy taniego brajla odświeżalnego, z demokratyzacją brajla.

Trzecia karta bije mocno

BrailleNote Touch od swojej majowej premiery jest moim faworytem na rynku urządzeń brajlowskich. I w tym wypadku rozwiane zostały moje zastrzeżenia. Jakkolwiek urządzenie w obecnej wersji ma dość trzeba powiedzieć przestarzałą wersję systemu Android wiemy, że twórcy nastawieni są na rozwijanie urządzenia tak pod względem sprzętowym jak i oprogramowania. Od przyszłego roku BrailleNote Touch zamiast 16 GB będzie miał 32 GB pamięci, co jak dla tabletu zaopatrzonego w porty do podłączania zewnętrznych nośników wydaje się być ilością zupełnie wystarczającą.

Urządzenie zasługuje na naszą uwagę ponieważ twórcy bardzo dobrze zdefiniowali swoją grupę docelową. BrailleNote Touch przeznaczony jest do zastosowań edukacyjnych oraz profesjonalnych i wszystkie prace deweloperskie prowadzone są z myślą o optymalizacji pod kątem spełniania potrzeb powyższej grupy docelowej. Urządzenie wspiera wielojęzyczność w sposób najlepszy ze wszystkich prezentowanych podczas tegorocznej wystawy. Bardzo ciekawym pomysłem jest koncepcja szybkich profili wielojęzycznych. Obecnie można mieć profile dwujęzyczne, ale twórcy urządzenia chcą w kolejnej wersji oprogramowania zwiększyć liczbę języków w profilu do trzech. Przewiduje się ponad to automatyzację zmiany tablicy brajlowskiej w przypadku, gdy rozpoznanie języka nie budzi wątpliwości np. zmiana z alfabetu łacińskiego na cyrylicę czy arabski. Mocną stroną urządzenia jest niewątpliwie obsługa standardu MathML zwłaszcza, gdy weźmiemy pod uwagę kierunek rozwoju formatu EPUB.

Podsumowując wrażenia z wystawy wypada powiedzieć, że chyba nie mają racji ci, którzy z uporem godnym lepszej sprawy głoszą pogląd, że niewidomemu pismo do niczego nie potrzebne, bo przecież ma mowę syntetyczną. Miejmy nadzieję, że comeback piśmienności niewidomych dzięki postępowi technologicznemu rzeczywiście stanie się faktem.

Igrzysk

Reha for the Blind in Poland to nie tylko wystawa sprzętu, a właściwie należałobyn chyba powiedzieć, że wydarzenie to jest okazją do zorganizowania wystawy. Czym zatem jest to organizowane corocznie wydarzenie? Z pewnością nie jest to konferencja naukowa. Gdyby tak było organizatorzy stworzyliby warunki do wysłuchania w spokoju i z należytą uwagą interesujących, odznaczających się wysokim poziomem merytorycznym, wykładów. Tym czasem poziom tzw. Wykładów był tak żenujący, że tematykę tych pożal się Boże wystąpień pozwolę sobie pominąć. Może zresztą jestem w błędzie. Warunki, w jakich przyszło nam w tym roku słuchać tego, co prelegenci mieli do powiedzenia były gorsze niż złe. Konferansjerzy i prelegenci przekrzykujący się z publicznością wykazującą całkowity brak zainteresowania tym, co dzieje się na Sali, wzywanie ochrony imprezy do interwencji spowodowane kompletną niemożnością opanowania publiczności sprawiły, że nie wiedziałem czy wstydzić się za nasze środowisko, a może za organizatorów, czy tylko pokiwać głową z politowaniem i odejść.

Jak już powiedziałem powyżej postanowiłem jednak znaleźć odpowiedź na pytanie po co ludzie na Reha rok rocznie przyjeżdżają. Pytałem o zainteresowanie programem, wykładami, imprezami towarzyszącymi czy wreszcie wystawą sprzętu. Wygląda na to, że do Warszawy przyjeżdża się nie na konferencję czy wystawę albo inne imprezy towarzyszące. Dominującą odpowiedzią na moje pytania było, że do warszawy przyjeżdża się przede wszystkim po to, by być niewidomym wśród niewidomych, by poczuć się bezpiecznie w swego rodzaju wspólnocie, spotkać znajomych, poczuć się bezpiecznie w przyjaznej przestrzeni wśród ludzi takich jak my, wśród tych, przed którymi niczego nie trzeba udawać, nie trzeba się starać o akceptację, być lepszym, niż się jest w rzeczywistości.

Organizatorom wydarzenia trzeba przyznać, że tę potrzebę środowiska w pełni zaspokajają. W tym roku na szczególne wyróżnienie świadczące doskonale o zrozumieniu opisanych powyżej potrzeb uczestników spotkania niewidomych w Warszawie zasługuje bardzo dobrze zorganizowana pomoc wolontariuszy. Zadbano o to, by każdy kto chciał na Rehę dotrzeć nie miał z tym  żadnych problemów. Osoby potrzebujące pomocy mogły poczuć się doskonale zaopiekowane. A konferencja? Technologie? Może przyjdzie czas, gdy konferencja naukowa będzie przeznaczona dla specjalistów, a wystawa podzieli się na część specjalistyczną z prezentowaniem nowatorskich rozwiązań i prac koncepcyjnych i zwykłą wystawę o charakterze konsumenckim, czego organizatorom szczerze życzymy.

Postarzamy Windows 10

 

Już od blisko roku firma Microsoft intensywnie promuje swój najnowszy system operacyjny, czyli Windows 10. Prawo do bezpłatnej aktualizacji do 29 lipca 2016 roku mają wszyscy posiadacze komputerów z systemami Windows 7, Windows 8 i 8.1. Dziesiąta edycja okienek, trzeba to przyznać, nie jest zła. System dobrze radzi sobie zarówno z najnowszymi, jak i starszymi konfiguracjami sprzętowymi i pracuje na nich dość płynnie. W przypadku niewidomych użytkowników komputerów, kwestią często powstrzymującą od przesiadki na nowszy system operacyjny, jest zmiana wyglądu i zachowania poszczególnych elementów jego interfejsu. Wychodzimy z założenia, że skoro już poznaliśmy dane środowisko, wypracowaliśmy sobie ścieżki, po których wygodnie docieramy do konkretnych opcji, to po co to zmieniać? Szczerze mówiąc, również nie jestem wolny od tego typu podejścia i system Windows 7 gości na trzech z czterech moich komputerów. Na czwartej maszynie zainstalowany jest Windows 10, odpowiednio jednak przystosowany do moich potrzeb i na pierwszy rzut oka i ucha, przypominający bardzo Windows 7. Ten tekst zawierać będzie opisy narzędzi, jakich użyłem do przystosowania systemu do swoich potrzeb. Zanim przejdziemy dalej, muszę jednak podkreślić jedną bardzo istotną rzecz. Część z opisanych tu procedur polega na modyfikowaniu plików systemowych, co może, ale nie musi prowadzić do uszkodzenia systemu. Wszystko zatem, szanowni czytelnicy, robicie na własną odpowiedzialność, a w razie niepowodzenia mogę tylko przytoczyć powiedzenie nie jednego administratora: „dziwne, u mnie działa”.

Classic Shell

Pierwszym narzędziem, które zaaplikujemy naszemu Windows 10 jest Classic Shell. Program ten posłuży przede wszystkim do podmiany menu start na takie, jakie znamy z Windows 7. Po zainstalowaniu programu, wystarczy wejść w „Ustawienia Classic Start Menu” dostępne jako jedna z ikon w grupie Classic Shella i wybrać „Styl Windows 7” Fani Windowsa XP mogą wybrać styl klasyczny, który spowoduje wyświetlanie menu start tak, jak miało to miejsce w tamtym systemie. Jedyną dostrzegalną na pierwszy rzut oka różnicą będzie obecność wyszukiwarki, do której pola trafimy wciskając klawisz tab.

Ribbon Disabler

Kolejną nowością, wprowadzoną już w systemie Windows 8 a utrzymaną w Windows 10 są wstążki w eksploratorze plików. Osobiście jestem przyzwyczajony do standardowego menu a jedynym miejscem, gdzie obecność wstążek udało mi się zaakceptować jest pakiet Office, bo tam rzeczywiście przyspiesza to naszą pracę. Jeśli zatem komuś, podobnie jak mnie, nie podobają się nowoczesne wstążki, niech skorzysta z programu Ribbon Disabler. Program skutecznie pozbywa się niechcianych ozdobników a jedyne, czego wymaga od nas to przelogowanie użytkownika po jego zadziałaniu. W tym miejscu ważna uwaga. Może zdarzyć się tak, że wstążki do nas powrócą. Taka sytuacja spotkała mnie po jednej z aktualizacji Windows 10. W takim przypadku wystarczy ponownie użyć Ribbon Disablera a problem zniknie.

Old Task Manager for Windows 10

Menedżer zadań, to przynajmniej dla mnie, niezwykle użyteczna aplikacja. Dzięki niej w szybki i łatwy sposób jestem w stanie zlokalizować procesy, które zbyt mocno obciążają zasoby mojego komputera, czy też zapoznać się z tym, co właściwie aktualnie jest uruchomione. Możliwe jest również zapoznanie się z obciążeniem interfejsów sieciowych, czy też z listą użytkowników zalogowanych do naszego komputera. Menedżer zadań obecny w systemie Windows 7 prezentował wszystko w bardzo czytelnej formie, niestety, nie da się tego samego powiedzieć o nowszej wersji tej aplikacji instalowanej w systemie od wersji ósmej. Na szczęście i tu mamy pomoc w postaci narzędzia Old Task Manager for Windows 10, które przenosi klasycznego menedżera zadań na nowsze systemy. Jest to kolejna aplikacja, którą wystarczy po prostu zainstalować,  a następnie z powodzeniem jej używać.

msconfig.exe from Windows 7 for Windows 10 and Windows 8

Jedną z funkcji nowoczesnego menedżera zadań w systemach Windows 8 i 10 jest przejęcie roli narzędzia msconfig, które od lat służyło do zarządzania aplikacjami i usługami, uruchamianymi wraz ze startem naszego PC. Bez obaw, funkcja ta zaraz do Państwa powróci. Stanie się tak dzięki kolejnemu narzędziu, czyli msconfig.exe from Windows 7 for Windows 10 and Windows 8. To kolejna aplikacja, której omawianie jest zbędne. Uruchamiamy, instalujemy i po prostu działa.

Pozbywamy się aplikacji Windows

Jeśli z jakichś powodów będziemy chcieli się pozbyć wbudowanych w system aplikacji, możemy dokonać tego w bardzo prosty sposób z użyciem Power Shella. W tym celu:

W wyszukiwarce menu start wpisujemy powershell, a odnalezioną w ten sposób aplikację powershell.exe uruchamiamy jako administrator korzystając z menu kontekstowego, lub z użyciem kombinacji ctrl+shift+enter.

Teraz wybranych aplikacji możemy pozbyć się na kilka sposobów:

1: Możemy usunąć wszystkie aplikacje z wszystkich kont w systemie z użyciem komendy „Get-AppxPackage -allusers | Remove-AppxPackage”

2: Możemy usunąć wszystkie aplikacje dla wybranego użytkownika z użyciem komendy: „Get-AppxPackage -user nazwa_uzytkownika | Remove-AppxPackage”

Możemy również kasować wybrane aplikacje, zarówno dla całego systemu jak i wybranego użytkownika.

Załóżmy, że nie podoba nam się aplikacja OneNote, chcąc ją odinstalować z naszego komputera użyjemy komendy: „get-appxpackage -allusers *onenote* | remove-appxpackage”

W przypadku chęci usunięcia OneNote dla konkretnego użytkownika, pomoże nam komenda: „get-appxpackage -user nazwa_uzytkownika  *onenote* | remove-appxpackage”

Jeśli nie chcemy grzebać w środowisku znakowym, z pomocą przyjdzie nam niewielka aplikacja 10AppsManager, dzięki której osiągniemy podobny efekt w środowisku graficznym. Program koniecznie uruchamiamy jako administrator i najlepiej z wyłączoną kontrolą konta użytkownika. Omawiane narzędzie dla niewidomego użytkownika nie jest intuicyjne i wymaga korzystania z emulacji wskaźnika myszy, z powodzeniem jednak udało mi się przystosować w ten sposób kilka komputerów do potrzeb użytkowników.

Na zakończenie

Czytelnicy, którzy zagłębili się w zamieszczone w niniejszym artykule odnośniki, zauważyli, że większość z nich prowadzi tak naprawdę do jednego serwisu, mianowicie http://winaero.com/. Jest to prawdziwa skarbnica użytecznych narzędzi i wiedzy dla tych, którym nie po drodze z nowoczesnym wyglądem microsoftowych okienek a za razem nie chcą używać przestarzałego oprogramowania. Windows 10 jest dobrym systemem i naprawdę nie ma potrzeby się go bać. Działa stabilnie, jest responsywny, a przez ponad pół roku jego używania, udało mi się go zawiesić może raz. Tak naprawdę największym problemem jest tu przyzwyczajenie użytkownika, które Microsoft chce zmieniać. Windows 10 zdaniem twórców miał być ukłonem w stronę użytkowników Windows 7, którym nie spodobały się okienkowe rewolucje Windows 8. Z perspektywy niewidomego muszę przyznać, że średnio się ten ukłon udał, ale na całe szczęście Internet to potężna skarbnica wiedzy, dzięki której możemy przystosować nawet i nowoczesną dziesiątkę do naszych, staroświeckich przyzwyczajeń.

Michał Dziwisz

Czego nauczyłem się udając przez tydzień niewidomego

Od redakcji

Tekst poniższy ukazał się pierwotnie w wersji angielskiej na stronie Silktide.com. Za zgodą portalu udostępniamy go czytelnikom Tyfloświata.

Uznaliśmy, że jest on interesujący, ponieważ pokazuje jak osoba pełnosprawna postrzega nasz sposób korzystania z treści cyfrowych. Z drugiej strony mamy nadzieję, że tekst ten, przybliżając wiedzę o naszych problemach pełnosprawnym czytelnikom, przyczyni się do uwrażliwienia ich na potrzeby osób z dysfunkcją wzroku.

Damian Przybyła

Jestem normalnie widzącym użytkownikiem komputera i bardzo lubię oglądać strony internetowe. Jednakże wiem, iż nie każdemu dane jest oglądanie ich w ten sposób.

Przeglądanie stron internetowych na wyświetlaczach różnych rozmiarów to obecnie gorący temat, ale nie zapominajmy, że chodzi nie tylko o różny wygląd stron na urządzeniach mobilnych. Niewidomi korzystają z Internetu w sposób tak odmienny, że wprost trudno sobie to uświadomić.

Zacząłem więc używać czytnika ekranu, żeby zobaczyć, (lepiej chyba byłoby powiedzieć „doświadczyć”), w jaki sposób niewidomi użytkownicy poruszają się po stronach internetowych.

W tym miejscu muszę powiedzieć, że problematyka dostępności nie jest dla mnie czymś nieznanym. Od lat tworzę strony zgodne ze standardami dostępności, dbam, by umieszczone na nich elementy graficzne miały opisy dla czytników ekranu, a zawartość tworzona z użyciem flasha miała stosowną alternatywę tekstową.

Jednakże sporo się nauczyłem, gdy sam zacząłem używać czytnika ekranu.

Czytnik ekranu obsługuje cały pulpit, nie tylko przeglądarkę

W swej ignorancji z jakiegoś powodu założyłem sobie, że czytnik ekranu ogranicza się do przeglądarki internetowej. Tymczasem korzystanie z czytnika ekranu oznacza całkowicie odmienny sposób posługiwania się całym systemem operacyjnym. Od momentu włączenia komputera do otwarcia przeglądarki wszystkie kroki trzeba wykonać posługując się poleceniami wydawanymi za pomocą klawiatury.

Jeśli ktoś powie wam, że dobrym sposobem na korzystanie z internetu po niewidomemu jest używanie przestarzałych przeglądarek np. lynx lub w3m, taką radę ktoś zamieścił na naszym profilu na Facebooku, to musicie zdać sobie sprawę z tego, że większość niewidomych ogląda strony internetowe zupełnie inaczej.

To jest trudne.

Bardzo dużo trzeba się nauczyć!

Poznanie tych wszystkich skrótów klawiszowych po to tylko, żeby móc poruszać się po stronie internetowej jest trudne. Równie trudne, gdy ma się zasłonięte oczy, jest zapamiętanie gdzie na klawiaturze naszego komputera są te wszystkie klawisze! No tak, zasłoniłem sobie oczy po to, by w pełni doświadczyć jak to jest.

Nie zasłaniałem oczu od razu, lecz stopniowo, w miarę jak wiedziałem coraz lepiej, co robię. Jednak mimo to często dochodziłem do takiego miejsca lub opcji, które były mi nie znane i musiałem spojrzeć, że by zorientować się co poszło nie tak.

A oto próbka tego, co dzieje się, gdy nawigujesz do strony internetowej korzystając z czytnika ekranu. Czytnik zaczyna czytać wszystko, co znajduje się na stronie, mam na myśli naprawdę wszystko, co tam jest i nie przestanie aż zagotuje ci się mózg a słowa zleją się w jednolity szum elektronicznego głosu. Jeśli chcesz, możesz wysłuchać całej strony, ale nauczyłem się z filmu udostępnionego przez Roberta Wiliama, że znacznie lepiej jest zmusić czytnik ekranu do zamilknięcia a potem spróbować nawigacji po stronie w kontrolowany sposób na własną rękę. Uwaga! Przygotujcie się na to, że przytłoczy was bezmiar odnośników i nagłówków zanim w ogóle uda wam się dotrzeć na stronie do tego, co chcieliście tam przeczytać.

To zależy od przeglądarki

Według badań preferencji niewidomych użytkowników Internetu zrobionych w roku 2012 najpopularniejszymi przeglądarkami były InternetExplorer 8, InternetExplorer 9 i Firefox. Moja ulubiona przeglądarka to Chrome. Zacząłem więc próby z Internetem od tej przeglądarki, ale wkrótce uświadomiłem sobie, że w ten sposób daleko nie zajdę. Przeszedłem więc na Firefoxa, który jak się przekonałem, sprawdza się bardzo dobrze jeśli chodzi o dostępną nawigację.

Gdy oglądałem stronę, którą stworzył Sina Bahram, jeden z badaczy zagadnień dostępności, by pokazać, jak wygląda dobrze dostępna strona internetowa, odkryłem, że Firefox automatycznie dodaje znacznik HTML5 <nav> elements I nie wymaga przy tym definiowania roli ARIA. Zapytałem go dlaczego nie dodał do kodu źródłowego strony role="navigation" to the element. Myślałem, że takie postępowanie jest standardową praktyką. Odpowiedział, że jeśli już istnieje element HTML5, który spełnia to samo zadanie, to on woli używać tego elementu. Takie rozwiązanie jest lepsze semantycznie. Oczywiście miał rację, ale tak napisana strona spowodowała stworzenie punktu orientacyjnego tylko w Firefoxie.

Musisz nauczyć się słuchać szybko

Pewnego razu oglądając film na mojej Play Station 3 uświadomiłem sobie, że bez szkody dla rozumienia oglądanego filmu można ustawić prędkość odtwarzania na 1.5x, co w praktyce oznacza, że obejrzenie dwugodzinnego filmu zajmie tylko godzinę i trzydzieści minut. To było bardzo ekscytujące odkrycie. Pomyślałem sobie, że taki sposób oglądania filmu pozwala mi zaoszczędzić pół godziny i zacząłem katować mój mózg słuchając nagrań tak szybko, że głosy brzmiały jak wiewiórki z filmów Disneya. Oczywiście nie umiałem nadążyć za tak nienaturalnie szybkimi głosami i wkrótce wróciłem do słuchania z normalną szybkością, ale taka szybkość jest niczym w porównaniu z tym, co na filmie, do którego odnośnik poniżej, robi ze swoim czytnikiem ekranu Sina Bahram. Nawet słuchając stosunkowo wolno stwierdzałem, że ilość informacji, które trzeba było jednorazowo przyswoić jest tak duża, że często muszę wracać i słuchać od nowa opcji przeglądanej strony internetowej.

Z niektórych popularnych stron internetowych bardzo trudno skorzystać

Próbowałem używając czytnika ekranu korzystać ze stron internetowych, których używam na co dzień. Facebook, bez szans. Wbrew teoretycznym rozważaniom o dostępności serwisu, które można znaleźć w różnych artykułach, skrypty Java i trwające bez końca przewijanie strony powodowały, że mój komputer zwalniał tak bardzo, iż nie dało się z niego korzystać. Dowiedziałem się, że doświadczeni niewidomi użytkownicy komputerów mają także problemy z Facebookiem i dlatego korzystają ze znacznie lepiej dostępnej strony mobilnej. Próbowałem też skorzystać ze strony Amazon.co.uk, ale strona główna, na której jest – nawet o tym pewnie nie pomyśleliście – jakieś 1000 linków, nie mogła mi się załadować. Poszukanie czegokolwiek w serwisie było bardzo trudne, bo bardzo trudno było dotrzeć do głównego okna wyszukiwania (prawdę mówiąc, po pierwszych kilku próbach pomyślałem, że jest to niemożliwe, aż wreszcie słuchając uważnie strony znalazłem pole wyszukiwania schowane między dwoma innymi opcjami), nawiasem mówiąc nie było tam żadnego znacznika ARIA. Cóż za nieprzyjemne zdziwienie. Rozmawiałem o tym z jednym z moich niewidomych znajomych, który doradził mi, żebym spróbował skorzystać ze znacznie lepiej dostępnej strony mobilnej. Tak czy inaczej, to bardzo denerwujące, że nie można normalnie skorzystać z serwisu i trzeba używać strony mobilnej. Na takie rozwiązanie problemu nigdy bym nie wpadł, gdyby nie wiedza innych doświadczonych użytkowników.

Tytuły nie pomagają

To chyba najbardziej zaskakujące odkrycie. Prawdę mówiąc zawsze zakładałem, że jeśli do odnośnika dodamy tekst wykorzystując do tego atrybut title, to czytnik ekranu przeczyta ten tekst zamiast normalnej etykiety odnośnika, co dawałoby możliwość poinformowania czytelnika o tym, dokąd odnośnik prowadzi. Tym czasem okazało się, że tekst przypisany do odnośnika z użyciem title prawie nigdy nie jest odczytywany przez czytniki ekranu a wyjątek stanowi sytuacja, gdy pole etykiety odnośnika jest puste. Okazuje się więc, że ten jakby mogło się wydawać pożyteczny z punktu widzenia dostępności tekst wprowadzony z użyciem atrybutu title, jest dla czytników ekranu niedostępny. Nie należy zatem zakładać, że odnośniki zaetykietowane „kliknij tutaj” lub „czytaj więcej”, a następnie opatrzone dodatkową informacją z wykorzystaniem atrybutu title będą pomocne dla użytkowników czytników ekranu, ponieważ dla nich tego tekstu po prostu na stronie nie ma. Zapytałem nawet o to Jeffrey’a Zeldmana pracującego dla Twittera specjalistę od języka HTML. Odpowiedział mi, żebym tego atrybutu w ogóle nie używał.

Automatyczne przenoszenie punktu uwagi jest denerwujące

Każda strona, na której punkt uwagi jest automatycznie przenoszony do jakiegoś pola przeznaczonego do wprowadzania informacji może u użytkownika z dysfunkcją wzroku wywołać dezorientację. Wyobraźcie sobie, że przeglądacie jakąś stronę i nagle skrypt JAVA powoduje, że czytnik ekranu przeskakuje w jakieś inne miejsce i tam zaczyna coś czytać. Człowiek nagle nie wie czy jest u góry, czy na dole strony. Taka sytuacja powoduje dezorientację sprawiając, że można nie zauważyć jakiegoś ważnego dla nas elementu treści.

Zgodność z W3C oznacza, że ten punkt odhaczyłeś

Zawsze dbałem o to, żeby tworzone przeze mnie strony internetowe przechodziły pomyślnie test zgodności z W3C. Jednakże, nawet jeśli strona przejdzie pomyślnie ten test, to oznacza to tyle, że widać, iż zrobiono z tą stroną cokolwiek, by poprawić jej dostępność. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że przepuszczenie strony przez automatyczny walidator dostępności umożliwia jedynie poprawienie pewnych niedociągnięć w tym aspekcie. Można jednak zrobić Bardzo wiele w kierunku zwiększenia komfortu korzystania ze strony dla osób z dysfunkcją wzroku, jeśli zaprosi się do współpracy osoby, które na co dzień korzystają z czytników ekranu.

Najłatwiej jest nawigować po nagłówkach

Tyle się ostatnio mówi o znacznikach ARIA, a elementy semantyczne HTML5 wywołują wręcz entuzjazm, iż spodziewałem się, że za pomocą tych wszystkich udogodnień będzie się tworzyć strony, na których użytkownik szybko i łatwo przeskoczy w potrzebne mu miejsce. Największe nadzieje wiązałem przede wszystkim z elementami takimi jak: <header>, <nav>, <aside> oraz <footer>. Myślałem o tych elementach jako o czymś, co pozwala na szybkie przeskoczenie do odnośnych miejsc na stronie. I owsem, to tak działa, ale pod warunkiem, że powyższe elementy zastosowano na stronie internetowej, ale ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że na bardzo wielu stronach nie stosuje się ani elementów HTML5, ani ról znaczników ARIA np. takich, jak role=”main” dla głównej treści lub role=”navigation” dla grupy linków służących do nawigacji po serwisie.

Stwierdziłem, że najczęściej czytam uważnie cały tekst strony, albo, zamiast szukać niezaimplementowanych ról punktów orientacyjnych przeskakuję po nagłówkach, co okazuje się być stosunkowo najskuteczniejszym sposobem korzystania ze stron internetowych, ponieważ nagłówki, to bodaj jedyny mechanizm, który twórcy stron nauczyli się stosować poprawnie.

Niewidomi bardzo dobrze panują nad wściekłością

Co chcę przez to powiedzieć?

To jest frustrujące. Słuchanie jak mnóstwo odnośników przelatuje ci koło uszu wymaga wielkiej koncentracji a przy tym jest nieprawdopodobnie wkurzające jeśli wiele z nich jest niepotrzebnych. To oczywiste, że w większości przypadków serwisy internetowe nie biorą pod uwagę potrzeb użytkowników z dysfunkcją wzroku. Najprawdopodobniej jest tak dlatego, że strony nie są testowane pod tym kątem lub po prostu dlatego, że zwyczajnie nie mają czasu, żeby zajmować się potrzebami tak niewielkiej grupy odbiorców. Ja ze swej strony uważam, że pomoc osobom z dysfunkcją wzroku w dostępie do stron internetowych jest naszym moralnym obowiązkiem. A skoro już wypróbowałem na sobie jak to jest, sądzę, że trzeba się postarać, by korzystanie z sieci w ten sposób nie było tak parszywym doświadczeniem.

David Ball

Źródło: Czego nauczyłem się udając przez tydzień niewidomego

Koleje bardziej dostępne

 

Koleją podróżuję od zawsze. Pamiętam z dzieciństwa wielogodzinne podróże w zatłoczonych do granic możliwości wagonach, których drzwi dopychano miłosiernie z zewnątrz, by pociąg mógł odjechać, ale nie o tej egzotyce chcę tu napisać.

Obecnie podróżuję koleją zaledwie kilka razy w roku. Ostatnio, po trwającej prawie rok przerwie wybrałem się do Warszawy na II Kongres Osób z Niepełnosprawnościami. Może dlatego szczególnie zwracałem uwagę na to, co w procesie podróżowania ma jakikolwiek związek z niepełnosprawnością. W ostatnim numerze Tyfloświata pisałem, że osobie z dysfunkcją wzroku najłatwiej będzie podróżować samolotem, bo usługi asystenckie na lotniskach są na zadowalającym poziomie. Jakież było moje zdziwienie, gdy kupując bilet do Warszawy dowiedziałem się od pani kasjerki, że mogę skorzystać z pomocy w dojściu na peron. Dworzec w Katowicach znam dość dobrze. Mógłbym zatem z pomocy nie korzystać, ale skoro nowa usługa się pojawiła uznałem, że koniecznie trzeba ją wypróbować. Pracownik dworca nie dość, że zaprowadził mnie na peron, nie dość, że upewnił się, czy aby na pewno dam sobie radę ze znalezieniem miejsca w pociągu, to zadzwonił do swego kolegi na dworcu w Warszawie po to tylko, by zapewnić mi pomoc w bezpiecznym i wygodnym opuszczeniu dworca. Do pełni obrazu dodać należy chyba jeszcze, że obsługa pociągu została przeszkolona w pomaganiu osobom z niepełnosprawnościami. Pomyślałem sobie , że trafiłem na wyjątkowy pociąg, na wyjątkowo uprzejmą obsługę na dworcach. Postanowiłem więc w ramach eksperymentu przejechać się pociągiem, by czynnik przypadkowości wykluczyć. Teraz już wiem. Dobra obsługa pasażerów na kolei jest standardem.

Podsumowując wypada jeszcze tylko napisać, że ci, którzy mają wątpliwości, czy aby konieczne jest umieszczanie napisów brajlowskich w przestrzeni publicznej, powinni przejechać się pociągiem, w którym miejsca w wagonach mają numerację brajlowską. Bez tych numerów oczywiście można dać sobie radę, ale o ileż przyjemniej jest poczuć się wreszcie normalnie.

Damian Przybyła

Tyfloświat 4 (33) 2016

Zapraszamy do lektury!

Okładka czasopisma

Czasopismo w formacie HTML

Czasopismo w formacie PDF do pobrania poniżej.

UWAGA!!! Osoby zainteresowane czasopismem w formacie DAISY proszone są o kontakt mailowy z redakcją.

ZałącznikRozmiar
Tyfloswiat 4_2016.pdf5.43 MB

Kino przyjazne osobom z niepełnosprawnością

 

W Polsce projekcja filmu z audiodeskrypcją to wciąż jeszcze temat na news. Niby wiemy, niby rozumiemy, a liczba filmów przygotowanych w ten sposób systematycznie się zwiększa, ale do stanu idealnego wciąż jeszcze bardzo daleko. O filmach z napisami dla niesłyszących słyszeli chyba wszyscy, ale potrzebę tłumaczenia w języku migowym rozumie już bardzo niewielu. A czy ktoś zastanawiał się nad udostępnianiem filmów osobom z autyzmem? W Wielkiej Brytanii oferta kin skierowana do osób z niepełnosprawnościami jest tak duża, a kin, gdzie projekcje takich filmów są normą, jest tak wiele, że powstał serwis internetowy ułatwiający przeglądanie repertuaru kin osobom szukającym filmów z audiodeskrypcją, filmów przystosowanych do potrzeb osób niesłyszących czy wreszcie takich, które przygotowano z uwzględnieniem potrzeb osób z autyzmem. Nowości filmowe w większości przypadków ukazują się w wersji uwzględniającej potrzeby osób z niepełnosprawnościami, a opóźnienie premiery filmu w wersji zaadaptowanej zazwyczaj nie przekracza dwóch tygodni. Na stronie serwisu można znaleźć informację, że w przypadku filmów przygotowywanych dla osób z autyzmem opóźnienie może być większe, ponieważ adaptacja filmów dla tej grupy widzów jest czymś stosunkowo nowym. Omawiana wyszukiwarka jest bardzo wygodna w użyciu i doskonale dostępna dla czytników ekranu. Czytelnikom mieszkającym w Zjednoczonym Królestwie lub planującym podróż do Wielkiej Brytanii polecamy skorzystanie z tego serwisu.

Źródło: RNIB Connect Radio

Idole 2016 rozdane

W tym roku, już po raz czternasty, podczas konferencji Reha for the Blind in Poland rozdano statuetki i wyróżnienia „Idol”.

Pierwszego dnia konferencji wręczono nagrody w kategoriach: Idol środowiska, Idol - Media, Urząd, Idol - Edukacja oraz Przyjazna Firma.

Idol środowiska

Pierwsze miejsce w kategorii Idol Środowiska zdobył pan Jacek Skrzypczak za aktywną działalność w dziedzinie tyfloturystyki.

Miejsce drugie za działalność pedagogiczną w środowisku niewidomych przyznano pani Annie Gedyk.

Trzecie miejsce przyznano panu Piotrowi Pawlakowi ze Szczecina za działalność na rzecz osób głuchoniewidomych.

Idol - Media

Pierwsze miejsce w tej kategorii przyznano wielkopolskiemu portalowi PION – Wielkopolski Portal Informacyjny dla Osób Niepełnosprawnych.

Portal jest doskonałym źródłem informacji związanych ze sferą niepełnosprawności i tematów pokrewnych, a przy tym jest on tworzony z zachowaniem wszelkich wymagań dostępności.

Miejsce drugie za podejmowanie tematyki dotyczącej osób z niepełnosprawnościami otrzymało Polskie Radio Program Pierwszy. W Jedynce ma swoje audycje niewidoma reportażystka Anna Falkiewicz.

Trzecie miejsce za działania na rzecz powszechniejszej znajomości problemów związanych ze sferą niepełnosprawności, a szczególnie z dysfunkcją wzroku przyznano pani Sylwii Paszkowskiej z Radia Kraków.

Urząd

W tej kategorii pierwsze miejsce otrzymało Laboratorium Innowacji Społecznych Gdynia za działanie na rzecz integracji społecznej osób z dysfunkcją wzroku.

Drugie miejsce otrzymał Urząd Miasta w Złotowie. Jest to pierwszy w Wielkopolsce urząd w pełni przystosowany do potrzeb osób niewidomych. Złotów stara się o uzyskanie statusu miasta otwartego dla niepełnosprawnych.

Trzecie miejsce otrzymał prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego - Pan Jarosław Górczyński za działania na rzecz usamodzielniania i aktywizacji osób z dysfunkcją wzroku oraz przystosowania przestrzeni miejskiej do ich potrzeb.

Idol - Edukacja

Pierwsze miejsce w tej kategorii przypadło Uniwersytetowi Adama Mickiewicza w Poznaniu. Szczególnie wyróżniona została Biblioteka Uniwersytecka, która wychodzi naprzeciw potrzebom niewidomych studentów. Mają oni nie tylko możliwość skanowania materiałów, lecz także mogą, dzięki znajdującemu się w czytelni monitorowi brajlowskiemu, korzystać z publikacji cyfrowych w formie brajlowskiej.

Drugie miejsce przyznano Ośrodkowi Szkolno-Wychowawczemu dla Dzieci i Młodzieży Niewidomej i Słabowidzącej im. Ludwika Braille’a w Bydgoszczy.

Trzecie miejsce zdobył Regionalny Ośrodek Pomocy Niedowidzącym i Niewidomym w Ziemięcicach. Ta, powstała w roku 2016, placówka pomaga w szczególny sposób osobom z dodatkowymi dysfunkcjami.

Przyjazna firma/instytucja

Pierwsze miejsce w tej kategorii otrzymało Lotnisko im. Fryderyka Chopina. Umieszczono tam udźwiękowione plany tyflograficzne. Tablice zaopatrzono w informacje dźwiękowe w języku polskim i angielskim. Informacje udostępniane pasażerom w ten sposób ułatwiają korzystanie z lotniska nie tylko niewidomym.

Drugie miejsce otrzymał portal Świetlikowo. Portal rozwijający widzenie u dzieci. Za pomocą gier zamieszczonych na portalu można prowadzić rehabilitację widzenia.

Trzecie miejsce za umieszczenie tablic brajlowskich oraz informacji w formie dźwiękowej przy wybiegach zwierząt otrzymał Ogród zoologiczny w Toruniu.

Drugiego dnia konferencji rozdano statuetki i wyróżnienia w kategoriach: Produkt dla Niewidomych, Produkt dla Słabowidzących oraz Firma/Wystawca Roku.

Produkt dla niewidomych

Pierwsze miejsce w tej kategorii zdobyła firma Trefl S.A. za zaprojektowaną w sposób uniwersalny serię zabawek Fun For Everyone. Intencją twórców było, by zabawkami tymi mogli się bawić wszyscy, także dzieci z dysfunkcją wzroku.

Miejsce drugie to wyprodukowana przez Altix aplikacja Your Way. Jest to narzędzie wspomagające nawigację. aplikacja wspomaga odnajdywanie i obsługę produkowanych przez Altix tablic tyflograficznych.

Miejsce trzecie w kategorii Produkt dla niewidomych otrzymała firma Olympus za doskonale spełniający wymagania dostępności dyktafon Olympus DM-7. Na szczególne wyróżnienie zasługuje tutaj fakt, że ten profesjonalny dyktafon, jakkolwiek w pełni dostępny, jest przykładem projektowania uniwersalnego, tzn. mimo iż spełnia on wszelkie wymagania związane z dostępnością nie należy do kategorii tyfloproduktów.

Produkt dla Słabowidzących

Pierwsze miejsce w tej kategorii otrzymała firma Altix za Infokiosk – interaktywny terminal informacyjny dla słabowidzących.

Miejsce drugie przyznano firmie Optelec za 12-calowy przenośny powiększalnik Traveller HD.

Miejsce trzecie zdobył ręczny powiększalnik firmy Freedom Scientific, Ruby 7 HD.

Firma/Wystawca Roku

W kategorii Firma/Wystawca roku tytuł Idola przyznano Polskiemu Związkowi Niewidomych.

Drugie i trzecie miejsce w tej kategorii otrzymały odpowiednio Trefl S.A. oraz Olympus Polska Sp. z O.O.

Naszym zdaniem godne odnotowania jest, że w tym roku zarówno produkty, jak i działania o charakterze uniwersalnym, włączającym, były silniej obecne i zostały bardziej docenione przez głosujących niż miało to miejsce w latach poprzednich. To pozytywne zjawisko wydaje się tym bardziej godne uwagi, że nagrody Idol są swego rodzaju wyrazem opinii środowiska osób z dysfunkcją wzroku.

Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków