Artykuł: Apple - przyjazne technologie - część druga

Na przełomie września i października, dzięki uprzejmości firmy "Compress", reprezentującej w mediach koncern Apple - producenta iPhone'a 3GS, miałem niepowtarzalną okazję przez dwa tygodnie testować ten telefon. Pewnie pamiętacie: to pierwszy w świecie dostępny dla niewidomych telefon komórkowy, a do tego pierwsze w świecie dostępne dla niewidomych urządzenie z dotykowym interface'em.

Bez klawiszy

No właśnie, to poważne wyzwanie dla kogoś, kto jak ja posługiwał się wyłącznie telefonami o wyraźnie wyczuwalnych klawiszach i narzekał zawsze, kiedy z jakiegoś powodu zmuszony był skorzystać z urządzenia o nieco mniej wyraźnie zaznaczonej klawiaturze. Teraz przyszedł czas na korzystanie z telefonu, który posiada jedynie cztery przyciski i jeden przełącznik. Policzmy: włącznik (na górnej krawędzi telefonu), klawisz "początek" (u dołu ekranu), przyciski "ciszej" i "głośniej" (górna część lewej krawędzi) i na koniec sprytny przełącznik wyciszający dzwonek i uruchamiający wibracyjny tryb powiadamiania o przychodzących połączeniach (umieszczono go również na lewej krawędzi, jako pierwszy od góry). Nawiasem mówiąc, ten prosty sposób zmiany trybu pracy z telefonem bardzo mi się przydał. Przekonałem się, że dzięki jednemu "pstryknięciu" telefon o dotykowym interface?ie wykonuje pracę, która wymagałaby całej serii naciśnięć różnych klawiszy w mojej symbianowej Nokii.Trzy telefony iPhone 3gs w różnych rzutach_fot. Apple

Ekran, zajmujący prawie całą powierzchnię przedniego panelu telefonu, okazał się wystarczająco duży, aby wybieranie ikon oraz wykonywanie gestów służących do uruchamiania programów telefonu nie nastręczało żadnych trudności. Ważne jednak, aby do "zabawy" z nowym interface'em podejść ze swobodą i z dużą dozą cierpliwości. Napięcie dłoni lub silne przyciskanie tudzież postukiwanie w ekran w niczym tu nie pomogą. Swobodne ułożenie dłoni pozwala dość szybko zorientować się, który palec i która jego płaszczyzna nadaje się najlepiej do wykonania określonego gestu. Czasem będzie to opuszek kciuka, a czasem jego boczna krawędź. Innym razem będą potrzebne palce wskazujący i środkowy. Od czasu do czasu przyda się też serdeczny. Mnie osobiście najwygodniej było korzystać, również podczas pisania, z kciuków.

Ikony są wystarczająco duże, aby trafiać w nie swobodnie, bez konieczności przewijania całego ekranu. Z czasem użytkownik przyzwyczaja się, że ten lub inny program uruchamia się w określonym miejscu wyświetlacza, a pewne gesty stają się po prostu machinalne.

Szybkość pracy

Mają na nią wpływ rozmaite czynniki. Po pierwsze, dynamika pracy samego telefonu. Naprawdę nie można na nią narzekać. Urządzenie reaguje prawie jednocześnie z wywołaniem komendy. Oczywiście należy brać pod uwagę, że niektóre programy uruchamiane na iPhonie 3GS odwołują się do informacji pobieranych z Internetu, stąd też potrzeba chwili na ich załadowanie.

Kolejny czynnik decydujący o szybkości korzystania z iPhone'a to oczywiście rozmieszczenie jego poszczególnych funkcji i aplikacji. Ostatecznie nie jest obojętne, czy możemy zatelefonować przy pomocy kilku gestów, czy też potrzeba przekopywać się przez kolejne poziomy menu i kolejne opcje książki adresowej. Prócz tego, że telefon ma sporo programów na powierzchni ekranu, daje również użytkownikowi możliwość wywoływania ich w sposób najbardziej dla niego dogodny. Np. telefonowanie może odbywać się na wiele sposobów. Pierwszy to zwykłe wpisanie numeru. Nie polecam, ale można, czemu nie?

Jeśli otoczenie nie jest zbyt hałaśliwe, łatwiej podać numer lub adresata z książki telefonicznej przy pomocy komendy głosowej. Funkcja Voice Control, odpowiedzialna za ten sposób telefonowania, działa bardzo sprawnie. Do tego potrafi zapytać nas, pod który z kilku numerów abonenta chcemy zatelefonować. A jeśli numer, z którym mamy zamiar się połączyć nie figuruje w naszym spisie, możemy go wypowiedzieć do mikrofonu i również zostanie on wybrany przez iPhone'a. Jedyne ograniczenie to długość tak wybieranych numerów: nie mogą mieć mniej niż pięć cyfr.

Kolejna metoda telefonowania to użycie spisu ostatnio odebranych, nieodebranych lub wybranych połączeń. Przydaje się ona zwłaszcza wtedy, gdy często rozmawiamy z określonymi abonentami.

W podobnych okolicznościach sprawdza się też znakomicie funkcja "ulubione". Do ulubionych dodajemy, jak łatwo się domyślić, pozycje z książki telefonicznej, które zamierzamy często wybierać.iPhone - ekran z panelem kontrolnym VoiceOver_fot. Apple

Telefon ma również tę przyjemną właściwość, że numery telefonów i adresy e-mail oraz odnośniki do stron WWW umieszczane w wiadomościach e-mail i sms są rozpoznawane i można z nich skorzystać, zanim jeszcze zapisze się je do książki telefonicznej. Można także od razu tworzyć z nich nowe kontakty lub dodawać je do już istniejących. Otrzymawszy więc np. wiadomość zawierającą numer telefonu, możemy od razu z niego skorzystać, stukając weń dwukrotnie palcem. Podobnie z adresami e-mail i stron WWW.

Funkcją sprzyjającą szybkiemu porozumiewaniu się za pomocą krótkich wiadomości tekstowych jest ich grupowanie w konwersacje. Dzięki temu możemy łatwo prześledzić przebieg naszej korespondencji z wybranymi osobami i dopisać kolejną wiadomość do utworzonego w ten sposób wątku.

Na szybkość posługiwania się iPhonem ma również wpływ możliwość dowolnego układania ikon na ekranie. W konsekwencji każdy może mieć pod ręką (dosłownie i w przenośni) to, czego najczęściej potrzebuje.

Ostatni czynnik, sprzyjający szybkiej pracy z iPhonem 3GS, to oczywiście doświadczenie, które zdobywa się z czasem. Trzeba przy tym cierpliwie znosić pierwsze niepowodzenia przy próbach trafienia w określone miejsce na ekranie i nie zrażać się, że przez pierwsze dni wszystko idzie powoli i niezgrabnie. I jeszcze jedno: warto poświęcić chwilę na lekturę instrukcji obsługi, a najlepiej mieć ją gdzieś w zasięgu ręki. Unikniemy w ten sposób niepotrzebnego błądzenia po omacku.

Wpisywanie tekstu

To chyba jedno z najbardziej kontrowersyjnych zagadnień związanych z użytkowaniem iPhone'a przez osoby niewidome. Jak do wszystkiego, tak i do miejsca występowania poszczególnych liter na ekranie telefonu, można się jednak przyzwyczaić. Z czasem nabiera się wprawy w przemieszczaniu palców na wyświetlaczu. Często wystarczy przechylić palec w górę, w dół, w prawo lub w lewo, aby sięgnąć nim do poszukiwanego znaku. Dotykając miejsca na ekranie, odpowiadającego żądanej literze, powodujemy jej wypowiedzenie przez VoiceOver. Po raz drugi usłyszymy ją w chwili prawidłowego wprowadzenia poprzez dotknięcie drugim palcem dowolnego miejsca na ekranie. Może to być np. miejsce w pobliżu kolejnej litery, którą będziemy chcieli wpisać.

Wprowadzenie znaków może również odbywać się poprzez dwukrotne stuknięcie w ekran, po uprzednim oderwaniu palca od wskazanego znaku. Ważne, aby zdać sobie sprawę z położenia poszczególnych wirtualnych przycisków. Odwzorowują one mniej więcej rozmieszczenie przycisków na zwykłej klawiaturze, choć ich układ jest odpowiednio zmodyfikowany dla potrzeb obsługi dwoma albo wręcz jednym palcem. Sprawdziłem ? pisanie przy pomocy jednego palca jest możliwe. Dwa tygodnie niezbyt intensywnych prób nie zrobiły ze mnie wprawdzie mistrza, ale nie mam wątpliwości, że to tylko kwestia czasu. Miłośnicy słownika T9 znajdą w iPhonie jego bardziej ergonomiczne wydanie. Można zatwierdzać podpowiadane słowa wprowadzając spację lub znak przestankowy po usłyszeniu propozycji słownika albo ignorować ją pisząc dalej. Funkcję tę można oczywiście również dezaktywować.

Przydatność

Jak ze wszystkim, tak i w wypadku iPhone'a 3GS jest to kwestia bardzo indywidualna. Potencjalny użytkownik powinien przede wszystkim dobrze zdawać sobie sprawę, czego oczekuje od telefonu komórkowego. Szybkiej komunikacji głosowej, sprawnego pisania wiadomości tekstowych (także e-mail), dostępu do informacji w rodzaju wiadomości, prognozy pogody, kursów walut itd., czy może rozrywki albo wszystkich tych rzeczy na raz. Dobrze jest pamiętać również o tym, że nasze ulubione aplikacje z telefonów symbianowych niekoniecznie mają swoje odpowiedniki w telefonach Apple. Jeśli więc używamy na co dzień jakiegoś szczególnego oprogramowania, np. rozkładu jazdy autobusów, dobrze jest rozejrzeć się po App Store (repozytorium płatnych i darmowych programów, za pośrednictwem którego odbywa się ich pobieranie i instalacja), zanim porzucimy naszą ulubioną Nokię dla iPhone'a 3GS. To, co potrafi iPhone, w dużej mierze zależy od tego, jakie oprogramowanie na nim zainstalujemy. Aplikacje instalowane fabrycznie to jedynie mały wycinek tego, co telefon może zaoferować. Warto również pamiętać, że jego mocną stroną jest ?otwartość na świat?, czyli praca w Internecie. Jeśli nie macie dostępu do bezprzewodowej sieci WiFi albo jeśli nie zamierzacie wybrać abonamentu z pakietem internetowym, to zakup iPhone'a może okazać się niepotrzebnym wydatkiem. Funkcja telefonu to jedynie margines jego możliwości, a cena aparatu, w zależności od tego, czy kupimy go wraz z abonamentem telefonicznym, czy też w wolnej sprzedaży, może wahać się od złotówki do ok 3200 zł. Oczywiście dla chętnych pozostaje jeszcze Allegro.

Dostęp uniwersalny

To, co wyróżnia iPhone'a spośród innych współcześnie proponowanych telefonów komórkowych, to jego dostępność dla osób niepełnosprawnych. Zapewnia ją pakiet programów nazwany "uniwersalnym dostępem". Jego elementy wchodzą w skład oprogramowania firmowego, obecnego w każdym telefonie i nie wymagają dodatkowych opłat ani instalowania zewnętrznych aplikacji. Programy, które najbardziej interesują osoby niewidome i słabowidzące to Zoom, który ma za zadanie odpowiednio powiększyć obraz na wyświetlaczu telefonu, oraz VoiceOver, czytnik ekranu dla niewidomych. Należy zauważyć, że oba programy nie mogą jednocześnie pracować w iPhonie 3 GS. Po połączeniu telefonu z komputerem, aparat sam rozpozna, czy użytkownik komputera korzysta z jakiegoś programu do odczytu ekranu. Jeśli tak, VoiceOver uruchomi się automatycznie. Gdyby z jakichś względów to nie nastąpiło, można go włączyć ręcznie przy pomocy menu ustawień telefonu, dostępnego za pośrednictwem programu iTunes, o którym jeszcze tu wspomnę. Trzecim sposobem włączenia VoiceOvera jest oczywiście pomoc osoby widzącej.

Głosy

Kiedy już VoiceOver odezwie się do nas którymś ze scansoftowych głosów, możemy dostosować go do naszych potrzeb. Zwykle na pierwszy ogień idą ustawienia języka. Ponieważ testowany przeze mnie iPhone nie był fabrycznie nowy, telefon przemawiał do mnie od początku głosem Agaty.

Dla określenia języka, w którym VoiceOver będzie się z nami komunikował, należy udać się do ustawień telefonu, podmenu "ogólne", a tam "universal acces". Dalej już znajdziecie.

Prędkość mowy Agaty najlepiej ustawić nieco poniżej połowy skali, ponieważ przy pisaniu słychać wtedy dokładnie zaznaczane i wprowadzane znaki. Niestety po wybraniu szybszego tempa są one praktycznie niesłyszalne.

Skoro już jesteśmy przy słyszalności, warto zauważyć, że wbrew niektórym opiniom, poziom głośności VoiceOvera daje się regulować niezależnie od wszystkich innych dźwięków wydobywających się z aparatu. I nie jest on bynajmniej tak marny, jak to wskazywali niektórzy użytkownicy, publikujący swoje opinie na forach dyskusyjnych. Dodatkowo kolejne aktualizacje oprogramowania telefonu przyniosły ze sobą znaczną poprawę słyszalności syntezatora, również podczas prowadzenia rozmowy telefonicznej.

VoiceOver, nie tylko pozwala nam słyszeć to, co widać na ekranie, ale także ułatwia nawigację w funkcjach telefonu oraz na wirtualnej klawiaturze.

Gesty

Podstawowym sposobem posługiwania się telefonem jest po prostu dotykanie jego wyświetlacza. Telefon będzie nas informował, na jakiej ikonie znalazł się nasz palec. Aby uruchomić któryś z programów aparatu, należy jednym palcem dwukrotnie szybko stuknąć jego ikonkę. Inny sposób to dotknięcie dowolnego miejsca na ekranie, podczas trzymania drugiego palca na wybranej ikonce. Aby przemieszczać się od ikony do ikony, bez konieczności precyzyjnego w nie trafiania, wystarczy przewijać ekran jednym palcem w prawo. Powinny to być gesty delikatne, zdecydowane i jednoznaczne. Proponuję spróbować prawą, boczną płaszczyzną prawego kciuka. Każdy z Was znajdzie zresztą pewnie odpowiedni dla siebie sposób.

Gesty, których używa się korzystając z VoiceOvera, są nieco inne niż te, których używają osoby widzące, dlatego dla zapoznania się z nimi należy sięgnąć do rozdziału instrukcji poświęconego korzystaniu z VoiceOvera.

Poza standardowymi gestami stukania i przewijania w różne strony, Apple wyposażyło swój czytnik ekranu w tzw. "pokrętło", które można by chyba uznać za swego rodzaju menu nawigacji. "Pokrętło", czyli gest wykonywany dwoma palcami, z których jeden przesuwa się po ekranie w górę, a drugi w dół, otwiera szereg opcji nawigacji. Decydujemy tu mianowicie, czy przesunięcie jednym palcem w górę lub w dół będzie nas przenosić o jeden znak czy jedno słowo wstecz lub do przodu. Podczas nawigowania w Internecie, do naszej dyspozycji będzie również poruszanie się od linka do linka, od nagłówka do nagłówka itd.

Kolejna pozycja tego menu to "edycja". Możemy tu wybrać "zaznacz", a jeśli już coś zaznaczymy - skorzystać z poleceń "skopiuj", "wklej" i "wytnij". "Edycja" została dodana w pierwszej aktualizacji oprogramowania iPhone'a 3GS.

Dźwięki

VoiceOver pomaga nam w orientacji na ekranie także przy pomocy dźwięków (możemy je włączać i wyłączać). Przechodzenie od elementu do elementu, dochodzenie do skraju ekranu, otwarcie strony internetowej i wpisywanie znaków z wirtualnej klawiatury to tylko niektóre okoliczności, w jakich słyszymy dźwięki pomocnicze. Dzięki tym niewerbalnym sygnałom, komunikacja z telefonem odbywa się jeszcze sprawniej, bo bez konieczności wysłuchiwania komunikatów głosowych.

W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że ponieważ telefon nie posiada przycisków, znacznie większą rolę w jego obsłudze pełnią informacje głosowe (interface brajlowski jak dotąd nie jest obsługiwany). To, co można odnaleźć "po omacku" w telefonach z tradycyjnymi klawiaturami, musimy usłyszeć z głośnika iPhone'a 3GS. Oznacza to, że w sytuacjach wymagających dyskrecji lub tam, gdzie natężenie dźwięków otoczenia jest zbyt duże, możemy mieć trudności z używaniem telefonu. Dlatego polecam dostarczany z nim zestaw słuchawkowy. Przy okazji trzeba też zauważyć, że VoiceOver nie współpracuje, póki co, ze słuchawkami bezprzewodowymi. Być może kolejne aktualizacje oprogramowania zmienią ten stan rzeczy.

A skoro mowa o brakach VoiceOvera, wypada też wytknąć Apple'owi problemy z korzystaniem z wyszukiwarki instalowanej w iPhonie 3GS. Posługując się VoiceOverem, nie jesteśmy w stanie wpisać poszukiwanej frazy. VoiceOver natychmiast się zawiesi. Na szczęście Apple tak skonstruowało swój czytnik ekranu, że po zawieszeniu następuje reaktywacja, nie jest więc potrzebna żadna interwencja użytkownika.

Synchronizacja

iPhone - ekran odtwarzacza wideo_fot. AppleTeraz, zgodnie z obietnicą, kilka słów o iTunes. Będzie nam służył do synchronizowania danych, w tym muzyki, obrazów, oprogramowania, książek audio oraz danych z przeglądarki internetowej i programu pocztowego. Oczywiście zakres synchronizacji różni się w zależności od tego, czy synchronizujemy iPhone'a z Makiem czy z pecetem. Tak czy owak, można synchronizować dane z Outlooka, dzięki czemu zarówno książka telefoniczna, jak i konta internetowe mogą bez większych problemów znaleźć się w naszym telefonie. Ja osobiście dokonałem takiej synchronizacji z Makiem. Przebiegła bezproblemowo. Nawet zakładki z Safari (makowej przeglądarki) znalazły się w Safari iPhone'a. iTunes wykona również automatyczną kopię zapasową wszystkiego, co mamy zainstalowane w telefonie. Przy każdym podłączeniu urządzenia, zajrzy również na serwer Apple'a w celu sprawdzenia, czy aby nie ma jakichś aktualizacji dla oprogramowania telefonu. Synchronizacja może odbywać się automatycznie lub ręcznie. Synchronizując muzykę, możemy również zaznaczyć, czy chcemy, aby z telefonem synchronizowały się wszystkie pliki z naszego komputera, czy tylko te, które zdefiniowaliśmy na określonej liście. Zasada jest taka, że wszystko, co usuniemy z komputera, przy synchronizacji zostanie również wymazane z iPhone'a, ale nie odwrotnie. I jeszcze jedno: odtwarzanie plików multimedialnych odbywa się przy użyciu pełnowartościowego iPoda, znajdującego się na pokładzie telefonu. W zależności od modelu, mamy do dyspozycji od 16 do 32 GB pamięci flash.

Podsumowanie

Powyższa recenzja, choć nosi oczywiste ślady mojej sympatii do iPhone'a, ma na celu raczej zachęcić potencjalnych jego użytkowników do własnych eksperymentów, niż określić jednoznacznie, czy nowy iPhone okaże się przydatny dla niewidomych czy nie. Z pewnością telefon może być obsługiwany przez osobę niewidomą, choć potrzeba do tego podstawowej sprawności manualnej, a na początku także sporo cierpliwości. Nie przyda się na wiele osobom, które chcą mieć telefon jedynie do rozmawiania i wysyłania wiadomości SMS.

Do jego zalet należy z pewnością fakt, że nie zmusza swoich użytkowników do nabywania specjalistycznego oprogramowania udźwiękawiającego. Większość funkcji dostępna jest bez potrzeby zagłębiania się w menu. Łatwo komunikuje się z komputerem. Pozwala dostosować sposób wydawania poleceń do okoliczności, w jakich znalazł się użytkownik. Jest raczej wszechstronnym komunikatorem, niż telefonem w tradycyjnym rozumieniu tego słowa.

Do wad iPhone'a zaliczyłbym błędy w oprogramowaniu, skutkujące problemami z wyszukiwarką (Spotlight), oraz brak obsługi VoiceOvera przy pomocy bezprzewodowych zestawów słuchawkowych. Także bateria nie jest jego mocną stroną - przeciętne użytkowanie wymaga ładowania co 36-48 godzin. Apple podobno nad tym pracuje.

Zupełnie świadomie nie wyliczyłem tu wszystkich właściwości iPhone?a w rodzaju odbiornika GPS, akcelerometru, cyfrowego kompasu i innych dość powszechnie już dziś spotykanych funkcjonalności komórek. Zainteresowani pewnie będą wiedzieli, gdzie szukać takich informacji.

Telefon otwiera nową erę w historii mobilnych urządzeń, przyjaznych osobom niepełnosprawnym. Choć pojawił się niedawno (w Polsce 31 lipca, a w USA 19 czerwca), już ma konkurencję. W ramach Android, platformy dla urządzeń mobilnych rozwijanej przez konsorcjum z udziałem m.in. Intela i Google, udostępniono już także funkcje dostępności dla niewidomych, wśród których znalazł się także czytnik ekranu. Pozostaje tylko czekać na kolejne telefony, które po wyjęciu z pudełka będą z nami rozmawiać.

Robert Hetzyg*

*Autor jest księdzem i dziennikarzem. Redaguje mały środowiskowy kwartalnik o tematyce religijnej, publikuje w miesięczniku "Nasz Głos". Informacjami na temat przyjaznych technologii, w tym również telefonu iPhone 3GS, dzieli się także w audycjach na Tyflopodcaście, a także na stronach serwisu "Makowisko - Strefa Przyjaznych Technologii".

Zdjęcia dzięki uprzejmości Apple.

PenFriend ? nowy etykietownik głosowy

Royal National Institute of Blind People wprowadził w tym roku na rynek urządzenie, które jako pierwsze pozwala na masowe głosowe etykietowanie obiektów. Z etykietami zawsze był problem, dostępne narzędzia były albo bardzo drogie, albo niezbyt praktyczne. Nowe urządzenie stanowi przełom w tej dziedzinie.

Etykiety brajlowskie

Fotografia przedstawia etykietownik PenFriendW teorii najlepiej etykietować w brajlu. Robimy opis na taśmie samoprzylepnej i naklejamy na rzecz, którą chcemy oznaczyć. Taki opis jest uniwersalny, bo nie wymaga żadnego urządzenia odczytującego, a z oznaczenia skorzystać może każdy, kto zna pismo punktowe. Tworzenie brajlowskich etykiet jest jednak dość żmudne i czasochłonne. Często prościej jest zapamiętać, gdzie co leży w lodówce niż podpisywać, szczególnie, że np. jogurt otworzymy po kilku dniach. Minusem brajla jest też to, że zajmuje sporo miejsca i, by w opisie płyty umieścić wykonawcę i tytuł, o ile nie chcemy okleić całego pudełka, trzeba uciekać się do skrótów. O spisie utworów możemy w ogóle zapomnieć.

Etykietowniki głosowe, choć nie tak uniwersalne, mają tę zaletę, że nazwę nadajemy głosem, a więc po prostu szybko.

MÓWIĄCE NALEPKI

Mamy dwa rodzaje etykietowników. Pierwszy, to stosunkowo niewielkie urządzenia zawierające system nagrywania i odtwarzania dźwięku. Można je nazwać mówiącą nalepką. Obsługa jest zwykle prosta. Robimy nagranie, mocujemy na czymś i gdy chcemy odsłuchać naciskamy przycisk. Takim urządzeniem był np. nieobecny już na naszym rynku Voisec. Plusem takich nalepek jest to, że odtworzenie nagrania nie wymaga żadnego dodatkowego sprzętu. Informacja, jeśli tylko mówimy wyraźnie, jest dostępna dla każdego. Możemy w ten sposób podpisać komuś leki (wygodne dla osób ociemniałych w późnym wieku, nieznających brajla) lub zostawić informację dla członków rodziny tak, jak zostawia się zwykłą karteczkę na drzwiach lodówki. Urządzenia te charakteryzują się jednak niską jakością nagrywania i odtwarzania, dość łatwo się psują (duża miniaturyzacja) i nadają się do podpisywania tylko niektórych przedmiotów. Nie podpiszemy nimi ani płyt, ani żywności w lodówce. Lodówki nie wytrzyma elektronika, a kolekcji płyt nasza kieszeń, bo jedna sztuka to kilkadziesiąt zł.

INNY SPOSÓB

Druga grupa, do której należy także Pen- Friend, to urządzenia, które działają w zestawie ze specjalnymi etykietami. Oprócz systemu nagrywającego i odtwarzającego taki etykietownik wyposażony jest w moduł odczytujący kod z etykiety. Nasze nagranie jest przypisane do konkretnego kodu. By nazwać przedmiot, przykładamy urządzenie do etykiety i robimy nagranie. Odtwarzanie odbywa się w ten sam sposób ? przykładamy etykietownik do etykiety na produkcie i wtedy słyszymy nasze nagranie. W przeciwieństwie do etykiet brajlowskich i ?mówiących nalepek?, nazwę naszej etykiety może usłyszeć tylko użytkownik urządzenia, w którym została ona nagrana, czyli nie ma możliwości, by inny posiadacz takiego samego etykietownika usłyszał np. tytuł podpisanej przez nas płyty. W Polsce najbardziej znanymi etykietownikami są Sherlock i moduł Speakout, będący dodatkiem do odtwarzacza Milestone. Cechą wspólną tych dwóch urządzeń jest to, że wykorzystywane przez nie etykiety zawierają znaczniki RFID (Radio Frequency Identification), a więc są rozpoznawane za pomocą fal radiowych. Technologia RFID, wykorzystywana m.in. do zabezpieczania towarów w sklepach, ma różne zalety (choćby taką, że urządzenie widzi etykietę z odległości kilku cm, więc nie musi jej dotykać) i jedną wadę, ograniczającą jej zastosowanie w domu. Chodzi oczywiście o koszt. Cena najtańszej samoprzylepnej etykiety to 4 zł (Milestone) i 5 zł (Sherlock). Za etykiety o specyficznym kształcie i sposobie mocowania, wodoodporne lub nawet odporne na gotowanie musimy zapłacić więcej, ale też skorzystamy z nich wielokrotnie. Tak więc, jeśli dobrze wybierzemy etykiety, znacznikami RFID możemy niedrogo oznaczać produkty w lodówce i pranie, ale już podpisanie płyt będzie nas trochę kosztować.

SENSACJA NA RYNKU

PenFriend, po raz pierwszy pokazany na SightVillage 2009, stał się sensacją właśnie ze względu na cenę etykiet. Jeden ich zestaw, zawierający 380 sztuk, kosztuje 9,99 funtów + VAT. Samo urządzenie również jest relatywnie tanie, bo płacimy za nie 54,99 funtów + VAT, a w paczce mamy też od razu 127 etykiet. Tak niska cena jest możliwa dzięki temu, że etykiety są po prostu drukowane i nie zawierają żadnej elektroniki.

PenFriend jest czarny, plastikowy, długi na około 16 cm i kształtem przypomina gruby dziecięcy flamaster. Trafne jest też porównanie do zabawkowego mikrofonu, użyte przez Michała Dziwisza w Tyflopodcaście. Średnica PenFrienda w najszerszym miejscu to około 3 cm. W dotyku urządzenie nie sprawia wrażenia specjalnie solidnego, może przez plastik i niedokładnie przylegającą gumową osłonę chroniącą gniazdo słuchawek, port mini-USB i gniazdo mikrofonu. Ogólne wrażenie jest jednak dobre. Na jednym końcu PenFrienda mamy okrągły głośnik, a na drugim skaner odczytujący kod. Na obudowie, oprócz klapki komory baterii (dwie baterie AAA) i plastikowego elementu do zamocowania smyczy, mamy też pięć przycisków ułożonych w jednej linii od głośnika do skanera: włącznik/wyłącznik, głośniej, ciszej, tryb i nagrywanie. Między przyciskiem nagrywania, a przyciskiem trybu znajduje się lekko wystający otwór mikrofonu. Całość jest bardzo ergonomiczna.

Po włączeniu (kilkusekundowe przytrzymanie włącznika) PenFriend domyślnie uruchamia się w trybie etykietownika. By przypisać naszą nazwę do etykiety, naciskamy przycisk nagrywania i trzymając go, przykładamy do etykiety. Po sygnale, nadal nie puszczając przycisku, do mikrofonu mówimy naszą nazwę. Długość nagrania ogranicza tylko pamięć urządzenia, wynosząca 1 GB (około 70 godzin). Aby odsłuchać nazwę po prostu przykładamy włączonego PenFrienda do etykiety. Użyłem słowa ?przykładamy?, ale by PenFriend najszybciej rozpoznał kod, wystarczy zbliżyć skaner na jakiś milimetr odległości od etykiety.

Samoprzylepne etykiety dostajemy na arkuszach. W każdym zestawie są trzy rodzaje etykiet: małe kółka o średnicy około 1 cm (91 etykiet na arkuszu), duże kółka o średnicy około 3 cm (18 etykiet na arkuszu) i duże kwadraty o boku około 3 cm (18 etykiet na arkuszu). W zestawie podstawowym mamy po arkuszu z etykietami każdego rodzaju. W zestawach dodatkowych, nazywanych według liter alfabetu, liczba arkuszy i etykiet jest potrojona. Zastosowanie arkuszy nie jest najlepszym rozwiązaniem, choć niewątpliwie obniża cenę. Etykiety odkleja się z arkusza bardzo łatwo i tu producentom nie można niczego zarzucić, natomiast sam arkusz jest na tyle duży (w przybliżeniu 11 x 22 cm), że trudno go nieść w plecaku lub torbie, tak by się nie pogniótł. Wraz z PenFriendem dostajemy funkcjonalne plastikowe pudełko, w którym możemy trzymać i etykiety i PenFrienda, ale ono też jest raczej do użytku domowego. Etykiety są białe. Mają nadrukowany numer identyfikacyjny składający się z litery i cyfr. Sam kod, rozpoznawany przez PenFrienda, to mikropunkty niewidoczne gołym okiem. Kod jest wydrukowany na całej powierzchni etykiety, więc, jeśli jesteśmy bardzo oszczędni, a mamy dwie (lub więcej) rzeczy, które chcemy nazwać tak samo, etykietę można pociąć... Kody na etykietach są unikalne tylko w ramach zestawu. Nie możemy zatem kupić z wyprzedzeniem większej ilości zestawów (w tej chwili sprzedawane są zestawy A i B) ani wymieniać się etykietami ze znajomymi, np. małe kółka za duże kwadraty. Przyklejona etykieta, o ile powierzchnia nie była bardzo wilgotna, trzyma się dobrze. Nawet po długim mrożeniu, np. na worku pierogów lub lodach, PenFriend bez problemu odczytuje kod. Etykiety są pomyślane jako jednorazowe, ale można je, nie bez uszczerbku, odkleić i przykleić na coś innego. Rzecz jasna po każdym przeklejeniu przyleganie nalepki będzie słabsze. Ma to jednak sens w przypadku krótkoterminowych produktów żywnościowych .

Producent, a jest nim Mantra Lingua i RNIB, oprócz klasycznego etykietowania proponuje bardzo różne zastosowania PenFrienda, np. notatnik (notatka przypisana do etykiety w notesie) lub kalendarz (etykiety przyklejone jak dni miesiąca na ściennym kalendarzu), ale najciekawsze wydaje się to, od którego wziął się sam pomysł. Firma Mantra Lingua, wydająca książeczki dla dzieci, chciała, by ich produkty były też w większym stopniu dostępne dla niewidomych. PenFriend i jego etykietki pozwalał na udźwiękowienie książeczki. Nalepki przy ilustracjach mogły odnosić do audio deskrypcji, a np. nalepka przy tekście do nagrania z czytanym tekstem.

PenFriend ma trzy tryby pracy, które zmieniamy, przytrzymując przycisk trybu. Oprócz etykietownika jest jeszcze na razie nieużywany tryb, który ma prawdopodobnie obsługiwać produkty RNIB i tryb odtwarzacza MP3. Odtwarzacz ma tylko podstawowe polecenia: następny (przytrzymane ?głośniej?), poprzedni (przytrzymane ?ciszej?) i pauza (włącznik). Co ciekawe, poleceń odtwarzacza nie znajdziemy w instrukcji i trzeba je odkrywać samemu. Wszystkie dane z PenFrienda możemy przechowywać w komputerze. Kopiowanie jest proste, bo Pen- Friend jest widziany jako zwykły nośnik pamięci. Kopiujemy odpowiedni folder i nasze nagrania są bezpieczne. Niestety pliki WAV, które tworzy PenFriend nie są odtwarzane przez najbardziej popularne komputerowe odtwarzacze muzyki. Jest to problem, bo nie wiadomo jak skasować nagranie przypisane do nieistniejącej już etykiety. W samym PenFriendzie jest tylko polecenie zmiany nagrania. Kasowania nie ma.

Przydatność PenFrienda oceniam bardzo wysoko. Wreszcie mamy urządzenie, które pozwala niedrogo podpisywać książki i płyty, nie wspominając o żywności w lodówce. Planowana jest też seria etykiet, które będą w stanie wytrzymać pranie. Najbardziej przeszkadza mi to, że podczas projektowania nie wzięto pod uwagę używania etykietownika poza domem. O dużych arkuszach była już mowa. Sam etykietownik aż się prosi o jakiś futerał ? chroniący urządzenie i zabezpieczający komorę baterii, która potrafi sama się otworzyć w plecaku.

Uważam, że PenFriend, mimo różnych niedociągnięć, jest przebojem roku.

Po raz kolejny zdarza się, że gdy redakcja przysyła mi tekst do autoryzacji, akurat dowiaduję się czegoś nowego o opisywanym przeze mnie urządzeniu. Podczas konferencji w Owińskach (grudzień 2009) okazało się, że nad rozwojem PenFrienda, w kooperacji z Mantra Linguą, pracuje grupa prof. Andrzeja Czyżewskiego z Politechniki Gdańskiej. Plany są interesujące, ale o tym w przyszłości.

Rafał Charłampowicz*

*Autor jest pracownikiem Uniwersytetu Gdańskiego. Zajmuje się tyflotechniczną obsługą studentów z dysfunkcją wzroku. Od pewnego czasu do jego szczególnych zainteresowań należą urządzenia wspomagające orientację przestrzenną niewidomych.

Spotkanie młodych talentów w SOSW

Blask świec, migających światełek i stoliki niczym w kawiarni artystycznej?

Właśnie w takiej niezwykłej atmosferze rozpoczął się I Ogólnopolski Integracyjny Konkurs Recytatorski w 200 rocznicę urodzin Ludwika Braille'a "Zmysłami postrzegam świat" w Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Dzieci Słabowidzących i Niewidomych w Dąbrowie Górniczej.

1 grudnia 2009 roku zapisał się jako Święto Poezji!

Honorowy patronat nad konkursem objęli:

Wojewoda Śląski Zygmunt Łukaszczyk

Poseł na Sejm RP Marek Plura

Prezydent Miasta Dąbrowy Górniczej Zbigniew Podraza

Całej imprezie towarzyszyła niezwykła atmosfera, pełna życzliwości i przyjaznej rywalizacji, co potwierdzają burze oklasków dla każdego uczestnika konkursu. Dobór tekstów i poziom recytacji był niezwykle wysoki, co podkreślił przewodniczący jury, dyrektor Teatru Zagłębia dla Dzieci w Będzinie, Dariusz Wiktorowicz.

Zmagania uczestników poprzedził wstęp grupy teatralnej, wyróżnionej w I Wojewódzkim Konkursie na małą formę teatralną, prowadzonej przez nauczycieli z Ośrodka. Była to również okazja do zaprezentowania książki autorstwa dr Aldony Fojkis, poświęconej metodom i formom pracy z uczniami słabo widzącymi i niewidomymi. W rolę prawdziwego Mikołaja wcielił się Prezydent Miasta Dąbrowa Górnicza Zbigniew Podraza, który zaskoczył wszystkich uczestników przyniesionym przez siebie workiem prezentów. W tym dniu także zaproszeni goście wykazali się zdolnościami artystycznymi: na puchnącym papierze wykonali rysunki, które po zetknięciu się z wygrzewarką brajlowską z płaskich stały się wypukłe, czyli wyczuwalne pod palcami niewidomych. W taki sposób powstaje wiele pomocy dydaktycznych, które urozmaicają zajęcia uczniom z dysfunkcjami wzroku.

Najbardziej jednak cieszy przyjazna atmosfera wśród uczestników i wiele wzruszeń, których dostarczyły recytacje wierszy, niezwykle trudnych, ale zaprezentowanych dojrzale i z dużym wyczuciem. Spośród grupy uczniów szkół podstawowych i gimnazjalnych naprawdę trudno było wyłonić laureatów i jury w składzie: Dariusz Wiktorowicz, aktor, Aldona Fojkis ? nauczyciel języka polskiego, Danuta Przystanek - Żak- oligofrenopedagog, Karolina Zduńczyk- uczennica LO, uczestnik koła teatralnego, miało nie lada dylemat.

Po emocjonujących obradach przyznano wyróżnienia oraz I, II i III miejsca przedstawicielom obu grup wiekowych. I tak I miejsce otrzymały: Paulina Śliż z Gimnazjum nr 5 w Dąbrowie Górniczej oraz Gabriela Michaj ze Szkoły Podstawowej nr 3 z Jaworzna. Miejsce II przyznano Paulinie Szajbel z Gimnazjum nr 9 w Rudzie Śląskiej oraz Danielowi Skrzekowi ze Szkoły Podstawowej nr 8 w Dąbrowie Górniczej. Miejsce III przypadło Tomaszowi Kowalikowi z Gimnazjum nr 9 w Rudzie Śląskiej oraz Monice Sucheckiej ze Szkoły Podstawowej nr 26 z Dąbrowy Górniczej.

W trakcie wręczania nagród o niezwykłą atmosferę zadbał Dariusz Wiktorowicz, który powiedział, że występy bardzo mu się podobały, a ich poziom podnosi się z każdym rokiem. Młodym artystom udzielił także kilku rad, w tym m.in. podkreślił, jak ważny jest kontakt recytującego z widzem. Pod wieloma względami było to niezwykłe spotkanie, w czasie którego nad uczestnikami unosił się dobry duch zdrowej rywalizacji, ale i integracji. Dzieci rozmawiały ze sobą, z uwagą słuchały kolejnych recytacji. Nie zabrakło również ukłonu w stronę Ludwika Braill?a, który stworzył alfabet dla niewidomych. Rok 2009 Europejska Unia Niewidomych ogłosiła Rokiem Ludwika Braille?a, chcąc w ten sposób uczcić 200 rocznicę urodzin wielkiego Francuza. Wszyscy uczestnicy otrzymali cenne nagrody i upominki ufundowane przez: Urząd Miejski w Dąbrowie Górniczej, Koksownię ?Przyjaźń?, Hutę ?Bankową?, Stowarzyszenie ?Razem do celu?, Dyskont Spożywczy "Biedronka", PGiNG z siedzibą w Zabrzu.

Dodatkową atrakcją dla laureatów będzie występ w radiu ?Eska?, w trakcie którego udzielą wywiadu. Niektórzy zapowiedzieli swój udział w przyszłym roku. To chyba najmilsze słowa dla organizatorów I Ogólnopolskiego Konkursu Recytatorskiego. Dyrektor Ośrodka Violetta Trzcina, dziękując organizatorom i żegnając uczestników, zaprosiła wszystkich do udziału w kolejnej edycji konkursu.

Źródło: SOSW Dąbrowa Górnicza

Tyflopodcast w "Trącić myszką"

W najbliższy poniedziałek, tj. 30.11.2009, od godziny 22:30 do 00:30 na antenie Polskiego Radia Szczecin w magazynie komputerowym "Trącić myszką" pojawią się twórcy Tyflopodcastu. Nie będą jednak mówić tylko i wyłącznie o projekcie, program będzie dotyczył przede wszystkim możliwości niewidomych użytkowników komputerów.

Radia Szczecin można słuchać za pomocą następującego odnośnika: Radio Szczecin

Strona magazynu: http://www.myszka.org

Tyflopodcast - reaktywacja

Tyflopodcast - nowe wcielenie

Kilka dni temu swoją działalność wznowił Tyflopodcast, pierwszy polski podcast przeznaczony dla osób niewidomych. Nowa strona internetowa, nowe audycje i nowa tematyka zachęcają do zapoznania się z tym niszowym projektem.

Idea Tyflopodcastu zrodziła się w głowie Michała Dziwisza, gdy przeglądając zagraniczne strony internetowe natrafił na ciekawą witrynę www.blindcooltech.com. Na łamach tej strony, niewidomi dzielili się spostrzeżeniami na temat używanego sprzętu, oprogramowania, zamieszczali tam także poradniki dla początkujących i zaawansowanych użytkowników komputerów. Wszystkie publikacje przybierały formę podcastów, czyli słowno/dźwiękowych prezentacji, publikowanych na stronie WWW. Kilka dni zajęło mu przesłuchanie niewielkiej części dorobku Internautów zza oceanu. Później przyszła myśl: A może by coś takiego zrobić na naszym, rodzimym podwórku?

Od pomysłu do realizacji upłynęło kilka dni i powstał Tyflopodcast, czyli pierwszy polski podcast dla niewidomych, dostępny pod adresem www.tyflopodcast.net. Okazało się, że już po kilku dniach od momentu publikacji pierwszych odcinków pojawił się pozytywny oddźwięk ze strony niewidomych użytkowników komputerów, co więcej, zgłosili się pierwsi autorzy. Z dnia na dzień załoga Tyflopodcastu poszerzała tematykę audycji, nadal utrzymując się w kręgu tyfloinformatycznym. Po ponad roku takiej działalności, przyszedł czas na wielkie zmiany.

Od 1 lipca br. Tyflopocast rozwija żagle pod banderą Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego z siedzibą w Krakowie, co zagwarantowało mu możliwość dalszego rozwoju i poszerzania działalności na polu edukacji tyfloinformatycznej. Dzięki współfinansowaniu projektu z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, uzyskaliśmy lepsze zaplecze techniczne i infrastrukturę.

Na stronie Tyflopodcastu regularnie zamieszczane będą audycje dotyczące wielu zagadnień związanych z wykorzystywaniem sprzętu elektronicznego, głównie przez osoby niewidome. Internauci znajdą tutaj m.in. informacje dotyczące rozwiązań firmy Apple, materiały instruktażowe dla początkujących i bardziej zaawansowanych użytkowników komputerów, testy sprzętu i oprogramowania, ciekawostki z zakresu rozwiązań na licencji GNU oraz wiele więcej?

Nowe brytyjskie głosy syntezatora Ivona

Nowe głosy produktów IVO Software

Polska firma IVO Software, we współpracy z największą brytyjską organizacją charytatywną, działającą na rzecz osób niewidomych, Royal National Institute of Blind People (Królewski Narodowy Instytut Niewidomych, RNIB), wprowadza na rynek dwa anglojęzyczne głosy, oparte na nowej, przełomowej technologii syntezatora mowy IVONA. Zostaną na nich oparte produkty i usługi, które RNIB dostarcza do ponad dwóch milionów osób z dysfunkcją wzroku.

IVO Software opracowało syntezator mowy nowej generacji o niesamowitej, zupełnie nowej jakości. Zastosujemy go we wszystkich obszarach naszej działalności - mówi Steve Tyler, dyrektor ds. dostępności i innowacji, Royal National Institute of Blind People w Wielkiej Brytanii. - IVO Software skupia się na jakości i jest to widoczne na każdym kroku naszego partnerstwa - dodaje Tyler.

Już teraz produkty IVONA z nowymi głosami ?British English? są dostępne w sklepie. Dwa nowe, angielskojęzyczne głosy syntezatora mowy IVONA, 22 KHz, dostępne w standardzie SAPI5  - Brian i Amy, wyróżniają się idealną wymową, akcentem, barwą oraz intonacją. Zostały już użyte m.in. do udźwiękowienia systemu informacji pasażerskiej na przystankach komunikacji publicznej w Walii. W Polsce będą niezastąpioną pomocą dydaktyczną dla osób uczących się języka angielskiego. Na stronie produktów można sprawdzić ich brzmienie i dowiedzieć się więcej o ich powstaniu.

- To nowa generacja technologii syntezy mowy, która przenosi ją na inny, dotychczas niedostępny, poziom jakości, znany jedynie z filmów science fiction - mówi Łukasz Osowski, Prezes Zarządu IVO Software.

IVO Software, przy produkcji nowych głosów IVONA, po raz pierwszy zastosowało autorską technologię Rapid Voice Development (RVD), która pozwala tworzyćgłosy nowej generacji w dowolnym języku, w czasie kilku tygodni. Bazuje ona na algorytmach sztucznej inteligencji, które automatycznie przetwarzają, a następnie uczą się oryginalnego głosu lektora.

Algorytmy i ich umiejętność samoczynnego uczenia się pozwalają nam na tworzenie, z komputerową precyzją, głosów prawdziwie lektorskich. Dodatkową zaletą RVD jest to, że proces tworzenia nowych głosów jest szybki i półautomatyczny.

Syntezator mowy IVONA korzysta z wielu technologicznych innowacji, które sprawiają, że jest on wiodącym produktem w branży. Począwszy od 2006 roku IVONA zwycięża w prestiżowym, corocznym konkursie naukowym Blizzar Challenge.

Źródło: Ivo Software

Artykuł: Black Baller ? blokowanie niechcianych rozmów i wiadomości SMS

Black Baller - sposób na niechciane rozmowy

Chyba każdego właściciela telefonu komórkowego irytują dostarczane przez operatora niezliczone SMS'y z nowymi promocyjnymi ofertami, reklamami czy też zachęcające nas do wzięcia udziału w konkursach, w których od głównej wygranej dzieli nas tylko wysłanie jednej, krótkiej, wiadomości tekstowej, kosztującej jedynie 10,98 zł. Zdarza się, że nie chcemy z kimś rozmawiać, a dana osoba nieustannie zadręcza nas swoimi telefonami. Dla takich użytkowników, firma Killer Mobile Software stworzyła program Black Baller.

Black Baller jest bardzo prostą i intuicyjną w obsłudze aplikacją, posiadającą wiele przydatnych funkcji. Program pozwala na tworzenie filtrów niechcianych wiadomości SMS i MMS, a także list połączeń, które nasz telefon będzie automatycznie odrzucał - tzw. Black List - lub takich, które jako jedyne będą mogły nawiązać połączenie z naszym telefonem - tzw. White List. Listy filtrów wiadomości oraz połączeń mogą działać jednocześnie. Program posiada raczej niespotykaną w innym oprogramowaniu tego typu funkcję autorespondera wiadomości SMS, umożliwiającą automatyczne wysyłanie odpowiedzi na odrzucone połączenie lub ignorowanego SMS'a.

Dodatkowo aplikacja archiwizuje przez określony okres czasu odrzucane wiadomości. Dzięki tzw. inteligentnemu sensorowi może automatycznie dodawać nowe, niechciane numery do Black List.

Program działa w tle, nie przeszkadzając w normalnej pracy telefonu.

Po zainstalowaniu Black Baller, aby stworzyć nową listę, wystarczy wybrać pozycję ?Lista?, a następnie opcję ?Nowa?. Program poprosi nas o podanie nazwy nowej listy, wybór rodzaju listy, tj. Black List lub White List, określenie, czy ma ona dotyczyć połączeń czy wiadomości SMS/MMS i czy autoresponder ma być włączony. Po wypełnieniu lub zaznaczeniu określonych pól, potwierdzamy wybór prawym przyciskiem funkcyjnym ?Gotowe?. Nowo utworzoną listę możemy rozwinąć, naciskając na niej klawisz wyboru. Teraz spośród opcji wybieramy pozycję ?Dodaj Numer?, w której oprócz opcji, umożliwiającej nam wybór konkretnego numeru z kontaktów telefonu i ręczne dodanie numeru, możemy wybrać Numer Prywatny. Po wybraniu tej trzeciej opcji, wszystkie połączenia ukrywające numer telefonu, z którego są wykonywane, będą automatycznie odrzucane. Oprócz wybranego numeru telefonu do listy możemy dodać całą grupę kontaktów, a także osobę z kontaktu. Jeśli w naszej książce telefonicznej pod daną osobą figuruje kilka numerów telefonów to wszystkie one trafią do nowo utworzonej listy. Lista może zawierać dowolną ilość numerów.

Przy rozwiniętej liście z opcji możemy wybrać zakładkę Ustawienia, w której znajdziemy bardziej zaawansowane funkcje. Możemy zdefiniować tu, czy dana lista ma być zawsze aktywna oraz wpisać treść wiadomości SMS, wysyłanej przez autorespondera.

Gdy znajdziemy się w głównym oknie programu, również napotkamy w znajdujących się tam opcjach pozycję Ustawienia, lecz tu wybieramy funkcje globalne aplikacji, tj. decydujemy, czy program powinien uruchamiać się przy włączeniu telefonu, jak długo program powinien przechowywać filtrowane wiadomości oraz określamy, czy inteligentny sensor ma pozostawać aktywny.

Black Baller jest aplikacją zaprojektowaną na dwie platformy systemowe, tj. Windows Mobile oraz Symbian S60, dostępną wyłącznie w wersji anglojęzycznej.

Program rozprowadzany jest w dwóch wersjach różniących się licencją, tj. trial i shareware. Pierwsza zapewnia możliwość pełnego przetestowania programu przez określoną liczbę dni, a druga przez określoną ilość uruchomień. Po wykorzystaniu tych możliwości należy wykupić kod aktywacyjny aplikacji. Wersję trial, działającą bez ograniczeń przez czternaście dni i dedykowaną platformie S60V3 można pobrać m.in. ze strony produktu.

Aby aplikacja działała płynnie i niezawodnie, powinna być instalowana w pamięci telefonu.

Piotr Witek

Artykuł: Best Timer - Bądź panem własnego czasu

Best Timer

Każdy z nas niejednokrotnie znalazł się w sytuacji, gdy musiał precyzyjnie odmierzyć czas. Z reguły nie mamy z tym większego problemu. Ale co zrobić w sytuacji, gdy w międzyczasie musimy skupić się na czymś innym i gdy nie możemy co chwilę spoglądać na zegarek? Wtedy tracimy poczucie czasu i pojawiają się wątpliwości. Czy te jajka są już ugotowane na twardo? Czy ciasto można już wyjąć z piekarnika? Czy wykonywana właśnie czynność nie trwa za długo? A może za krótko? Wszystkim posiadającym takie wątpliwości z pomocą przychodzi działający na telefonach komórkowych program Best Timer.

Program firmy Smartphoneware jest bardzo prostą i zajmującą niewiele miejsca w pamięci telefonu aplikacją. Dedykowany jest telefonom opartym na platformie Symbian S60 V3.

Przy pierwszym uruchomieniu, Best Timer prosi nas o wybór pomiędzy rejestracją a uruchomieniem wersji shareware. Wersja demonstracyjna działa bez ograniczeń przez piętnaście dni.

Po pierwszym włączeniu aplikacji, na ekranie wyświetla się pusta lista. Aby uruchomić timer należy z opcji wybrać pierwszą pozycję - NOWE ODLICZANIE. Na ekranie pojawią się cztery pola do wypełnienia. W pierwszym wpisujemy nazwę, jaką będzie posiadał tworzony właśnie proces, np. ?Gotowanie jajek?. W drugim polu podajemy czas, jaki ma zostać odmierzony. Podajemy go w kolejności godziny:minuty:sekundy. Trzecie pole umożliwia nam wybór dźwięku oznajmiającego zakończenie odliczania lub wyłączenie sygnalizacji dźwiękowej. Po wybraniu dowolnego odgłosu, możemy go odsłuchać, naciskając klawisz F2. Ostatnie pole pozwala nam ustalić głośność wcześniej określonego dźwięku. Na koniec z opcji wybieramy pozycję GOTOWE.

W ten sposób utworzyliśmy nową pozycję na liście zadań, dedykowaną konkretnej czynności. Takich zadań możemy definiować dowolną ilość. Aby rozpocząć odliczanie, wystarczy na wybranym na liście zadaniu nacisnąć klawisz wyboru lub z opcji wybrać pozycję START. W trakcie odliczania możemy nacisnąć klawisz F2, aby zminimalizować aplikację. Po zakończeniu odliczania, aby wyłączyć sygnał timera, naciskamy ponownie klawisz F2. Jeśli w trakcie odliczania zechcemy je zatrzymać, z opcji wybierzemy pozycję STOP, a następnie, jeśli będziemy chcieli wznowić odliczanie, pozycję KONTYNUUJ lub pozycję RESETUJ, aby powrócić do pierwotnych ustawień.

W opcjach programu odnajdziemy jeszcze pozycje:

? EDYTUJ ODLICZANIE, dzięki której możemy zmieniać wartości utworzonych wcześniej zadań,

? UKRYJ, pozwalającą na zminimalizowanie aplikacji,

? WIĘCEJ, gdzie znajdziemy opcję rejestracji i informację o wersji programu,

? WYJDŹ, która zamyka program.

Best Timer posiada także prosty stoper, do którego można przejść z listy zadań poprzez naciśnięcie strzałki w prawo. Niestety, funkcja ta nie jest odczytywana przez screenreadery komórkowe.

Stronę producenta poświęconą tej aplikacji można obejrzeć tutaj, a sam program w najnowszej wersji V1.05 pobrać w dziale download.

Piotr Witek

Artykuł: Apple - przyjazne technologie - część pierwsza

Cykl "Apple - przyjazne technologie" jest próbą przyjrzenia się z bliska dość egzotycznym dla niewidomych w Polsce produktom. Autor - czyli ja - nie jest w żaden sposób związany z Apple ani którymkolwiek z dystrybutorów tej firmy. Próbując zainteresować Was Makami, iPhone'ami i iPodami, kieruje się jedynie chęcią wprowadzenia do naszego kręgu zainteresowań urządzeń, które od chwili zakupu, bez konieczności ich przystosowywania, są dostępne dla każdego, także osób niewidomych i słabowidzących.

Ciekawe czasy

Panel VoiceOver_fot. AppleŻyjemy w ciekawych czasach. Świat się robi coraz bardziej dostępny dla wszystkich, nawet dla tych, których jeszcze do niedawna w ogóle nie dostrzegano. No, może trochę przesadziłem. Cały świat nie staje się bardziej dostępny, ale makowy świat - i owszem - mówiące iPody, iPhone'y i Maki, a wszystko to prosto z pudełka.

W kwartalniku "Tyfloświat", w numerze 2 (4) 2009, przedstawiłem ogólnie Maki, ich możliwości oraz funkcje pakietu zwanego "Uniwersalnym Dostępem".

W tym odcinku postaram się zaprezentować założenia technologii VoiceOver na tle windowsowych czytników ekranu, a ściślej Jawsa, którego używam od przeszło dziesięciu lat.

System systemowi nie równy

Najpierw dwa słowa o systemach. Ponieważ nie jestem informatykiem, a jedynie użytkownikiem komputerów, moje uwagi mają charakter czysto praktyczny. Jest kilka podobieństw, czy może raczej pozornych podobieństw, pomiędzy Windowsem a Leopardem.

Po włączeniu Maka, znajdujemy się w tzw. Finderze. Można go porównać do windowsowego Explorera. Tutaj odnajdujemy interesujące nas pliki i foldery (katalogi). Finder pozwala organizować gromadzone dane na kilka sposobów, choć jest to funkcja użyteczna przede wszystkim dla osób widzących, więc nie będę jej tu szczegółowo omawiał.

Kolejnym miejscem, jakie będziemy odwiedzać jest Dock. To narzędzie można porównać do menu szybkiego startu czy paska zadań Windows, a właściwie ich połączenia. Znajdują się tu skróty do podstawowych programów i narzędzi oraz ikony aktualnie uruchomionych aplikacji.

Z aplikacjami, skoro już o nich mowa, rzecz ma się nieco inaczej niż w "Okienkach". Instalacja oprogramowania polega na skopiowaniu go do katalogu aplikacji. To wszystko. Niektóre programy wyposażone są nawet w specjalne instalatory, które ten proces automatyzują. System nie posiada żadnych rejestrów i nie przeprowadza tajemniczych procedur rodem z Windowsów. Deinstalacja polega po prostu na usunięciu programu z katalogu.

Funkcja wyszukiwania to, prócz klasycznego "search", także "spot light" - szybkie przeszukiwanie całego komputera. W wybranej w ustawieniach kolejności otrzymujemy wyniki poszukiwania dowolnej frazy, przy czym wśród tych wyników, oprócz dokumentów i plików multimedialnych, są również programy, treść naszej korespondencji elektronicznej oraz witryn WWW zapisanych na naszym dysku. A wszystko po naciśnięciu określonego skrótu klawiaturowego z poziomu dowolnego okna/aplikacji (u mnie jest to CTRL+SPACJA).

Kolejną przyjemną niespodzianką są, dla byłych użytkowników Windowsa, tzw. przestrzenie (Spaces), udostępniane przez Leoparda. Służą one do grupowania okien systemu stosownie do tego, czym się akurat zajmujemy. Jeśli pracujemy nad dźwiękiem, będziemy pewnie gromadzić wszelakie narzędzia do edycji dźwięku. Praca w biurze ? proszę bardzo - edytor, program pocztowy, arkusz kalkulacyjny - wszystko razem, blisko siebie. Pomiędzy przestrzeniami przełączamy się strzałkami, uruchomiwszy uprzednio odpowiednią funkcję lub od razu - naciskając kombinację klawiszy COMMAND+cyfra.

Powyższe uwagi dotyczące systemu są bardzo ogólne, gdyż 28 sierpnia ukazała się kolejna wersja systemu Apple (Mac Os 10.6 Snow Leopard), o której więcej będziecie się mogli dowiedzieć z kolejnych artykułów.

VoiceOver a Jaws

Te dwa programy ? środowiska trochę różnią się tzw. "filozofią", dlatego też trzeba zmienić swój sposób widzenia, jeżeli chce się ?przesiąść? z jednego systemu na drugi.

Podstawą makowego czytnika ekranu jest tzw. kursor VoiceOvera, który tylko przez bardzo daleko idącą analogię można odnieść do kursora Jawsa. O ile ten ostatni ma nas przenosić tam, dokąd nie zaprowadził nas kursor PC ? pisząc w pewnym uproszczeniu - trzymający się okna z focusem, to kursor VoiceOvera jest - znów upraszczając - swoistą nakładką na interface Leoparda. Posługując się nim, docieramy wszędzie, gdzie chcemy i czynimy aktywnym wszystko, co aktywować można. Zamiast, a raczej oprócz, poruszania się zwyczajnymi klawiszami nawigacji systemu, przemieszczamy się pomiędzy elementami skrótami klawiaturowymi, w których podstawowym składnikiem jest kombinacja CTRL+OPTION (OPTION to tyle, co windowsowy ALT). Te dwa klawisze nazywane się zwykle VO (od "VoiceOver"), kiedy spotkamy się z informacją, że należy nacisnąć kombinację VO+m (przejście do paska menu), to wiadomo, że trzeba nacisnąć użyć klawiszy CTRL+OPTION+m, a gdy będziemy chcieli zaznaczyć daną opcję lub uruchomić przycisk, będziemy musieli posłużyć się kombinacją VO+SPACJA, czyli CTRL+OPTION+SPACJA.

Kursor VoiceOvera prowadzi nas po aktywnym oknie i umożliwia podejmowanie dalszych działań w odniesieniu do elementów, na których się zatrzymał.

Jednym z takich działań jest interakcja VoiceOvera z pewnymi szczególnymi obiektami na ekranie, jak paski przewijania, regulatory (pokrętła), tabele, a nawet pola edycyjne. Poruszając się kursorem VoiceOvera, nie zmieniamy stanu tych obiektów, dopóki nie wejdziemy z nimi w interakcję właśnie za pomocą kombinacji klawiszy VO+SHIFT+strzałka w dół. W tabeli, gdy poruszamy się po niej strzałkami, zanim jeszcze rozpoczniemy interakcję, słyszymy - tak jak w Jawsie ? komunikat, w którym rzędzie znajdujemy się obecnie oraz informację o całej zawartość, obojętnie, czy nas ona interesuje czy nie. Jeżeli natomiast wejdziemy z tabelą w interakcję i poruszamy się po niej kombinacją strzałek oraz klawiszy VO, czytana jest tylko jedna komórka wraz z nagłówkiem. Możemy się w ten sposób przemieszczać np. pomiędzy polami tabeli w programie "Mail", odsłuchujący tylko te informacje, na których nam zależy. Jeśli więc szukamy korespondencji od określonych osób, przechodzimy do pola "Nadawca" i poruszamy się klawiszami VO+strzałka w górę/w dół, analogicznie postępujemy, jeżeli chcemy wyszukać maile o określonym temacie, statusie lub priorytecie. Nawiasem mówiąc znajdując się w określonym polu, używając kombinacji klawiszy VO+| (kreska pionowa), możemy uczynić je domyślnym kryterium sortowania.

Także wtedy, kiedy chcemy skorzystać z paska przewijania lub dokonać wyboru pozycji z listy, wchodzimy w interakcję z odpowiednim obiektem (w naszym wypadku z paskiem, pokrętłem lub listą) właśnie za pomocą strzałek wraz z klawiszami VO.

Interakcję kończymy, naciskając kombinację VO+SHIFT+strzałka w górę. Dla ułatwienia korzystania z VoiceOvera, można trwale włączyć klawisze VO kombinacją VO+; (średnik), dzięki czemu nie ma potrzeby każdorazowego wciskania VO (CTRL+OPTION). Kolejne naciśnięcie VO+; (średnik) wyłącza tryb kursora VoiceOvera.

VoiceOver wyposażony jest w szereg funkcji znanych także w Jawsie, jak np. lista linków na stronach WWW, poruszanie się od linku (odwiedzonego lub nieodwiedzonego) do linku, od nagłówka do nagłówka itd. I na tym polu ma jednak coś nowego do zaoferowania. Znajdując się w dowolnym oknie, możemy zażądać listy wszystkich elementów (słów i innych obiektów obecnych w oknie) i przenieść się do tego, którego właśnie szukamy, przy czym przemieszczając się po ich liście, słyszymy także kontekst ich występowania i informację, czy są zwykłym wyrazem, etykietą linka lub grafiką. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, wydatnie przyspieszające proces poszukiwania interesujących nas elementów, tym bardziej, że znajdując się na liście możemy wpisać kilka pierwszych znaków poszukiwanej frazy i przenieść się możliwie najbliżej interesującego nas wyniku wyszukiwania.

W kolejnych artykułach postaram się poszerzyć powyższe informacje, gdyż wraz z pojawieniem się nowej wersji systemu operacyjnego Apple ukazało się nowe wydanie VoiceOvera. Nowa wersja to przede wszystkim pierwszy czytnik ekranu, który można kontrolować przy pomocy gestów wykonywanych na touchpadzie. Powierzchnia gładzika ma pełni w nim rolę wirtualnego ekranu. Dotykając jej, jak zapowiada producent, możemy dowiedzieć się, co znajduje się w analogicznym miejscu na ekranie komputera. Takich możliwości nie posiada żaden z dotychczas sprzedawanych screenreaderów. VoiceOver, którego pierwsze wydanie ukazało się w 2004 roku wraz z systemem operacyjnym Tiger (Mac Os 10.4) rozwija się dynamicznie i znajduje zastosowanie nie tylko w komputerach, ale również w innych produktach firmy Apple, takich jak iPhone czy iPody. O tego typu zastosowaniu technologii VO będziemy informować w kolejnych artykułach.

Zainteresowanych poszerzeniem wiedzy na temat dostępnych urządzeń Apple odsyłam na stronę internetową zatytułowaną "Makowisko - Strefa Przyjaznych Technologii" pod adresem http://makowisko.klangoblog.net. Prócz nowości z kręgu dostępnych urządzeń Apple można tam znaleźć linki do wielu, głównie anglojęzycznych, źródeł informacji - instrukcji i podcastów. Znajdują się tam również odnośniki do list dyskusyjnych niewidomych użytkowników komputerów i telefonów spod znaku nadgryzionego jabłka.

Robert Hetzyg

Zdjęcia dzięki uprzejmości Apple.

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków