LinkedIn dobre narzędzie dla poszukujących pracy osób z dysfunkcją wzroku

 

Poszukiwanie pracy to dla mnie rzecz tyleż stresująca co trudna. Najpierw zawsze wydaje się, że nie mam żadnych kwalifikacji, doświadczenia zawodowego, osiągnięć czy wiedzy. Potem zaczyna się porządkowanie, proces sensownego układania informacji i wreszcie, gdy już wydaje się, że wszystko ma swoje dobrze przemyślane miejsce, przychodzi świadomość, że przecież jestem niewidomy, że pracodawca zobaczy białą laskę i będzie po rozmowie.

Na szczęście rozwój portali społecznościowych przyniósł nam lekarstwo na takie problemy. Według ostatnio przeprowadzonych badań 30% Polaków jest online bez przerwy. Wraz z coraz większym znaczeniem naszej obecności w sieci coraz ważniejszy staje się nasz wizerunek sieciowy. Wakacjami chwalimy się na Facebooku i Twitterze, zdjęcia publikujemy na Instagramie, a pracy szukamy przez LinkedIn.

Czy to jest dostępne?

Konto w serwisie LinkedIn mam od bodaj siedmiu lat. Jestem członkiem internetowej grupy niewidomych i słabo widzących tłumaczy i nauczycieli języków obcych. To oni skłonili mnie do założenia profilu w omawianym serwisie. Zawód tłumacza wymaga ciągłego poszukiwania zleceniodawców, współpracowników, ciągłej wymiany doświadczeń, czy wreszcie możliwości wzajemnego wspierania się w rozwiązywaniu różnych problemów związanych z wykonywaną pracą. Pojawienie się portalu społecznościowego dla profesjonalistów było zatem dla tłumaczy czymś bardzo interesującym, a jako betatester jednego z czytników ekranu tym bardziej nie potrzebowałem specjalnych zachęt by spróbować czegoś nowego.

Początkowo było trudno. O punktach orientacyjnych mało kto słyszał a z pewnością wiedza ta nie była powszechna. Strony, zwłaszcza te o bardziej złożonej strukturze, to była po prostu droga przez mękę. Założenie konta i rejestracja w serwisie bez pomocy osoby widzącej były wprawdzie możliwe, po kilku próbach jakoś mi się to udało, ale z pewnością nie było to wygodne i łatwe. Te czasy na szczęście należą już do przeszłości. LinkedIn jest obecnie serwisem dostępnym. Administratorzy dbają o dostępność a osoby z niepełnosprawnościami, które potrzebują pomocy mogą się o tę pomoc zwrócić kontaktując się drogą mailową. Możliwe jest także uzyskanie wsparcia telefonicznego. W takim jednak wypadku należy swój numer telefonu podać w mailu. Jeśli ktoś woli być w sieci za pośrednictwem urządzenia mobilnego, to i tutaj mam dla niego dobrą wiadomość. LinkedIn posiada dostępne aplikacje mobilne tak dla IOS jak i dla Androida. Jakkolwiek rejestracji w serwisie za pośrednictwem aplikacji mobilnych nie polecam, to już aktywność społecznościowa z pewnością może być tak realizowana.

Podstawowe i jak sądzę zupełnie wystarczające przeciętnemu użytkownikowi konto w serwisie jest darmowe.

Ale właściwie po co?

Po pierwsze proces rekrutacji pracowników coraz częściej przebiega w sieci. Pracodawcy często szukają osób posiadających potrzebne im kompetencje. Łatwiej przeszukuje się wielką bazę danych według zadanego klucza. Zajmuje to mniej czasu i przynosi lepsze rezultaty niż przedzieranie się przez sterty życiorysów.

Profil zawodowy ma ponad to tę zaletę, że nawet, gdy wypełniamy go bardzo skrupulatnie nie musimy pisać o naszej niepełnosprawności. A w każdym razie nasz potencjalny pracodawca nie znajdzie tej informacji przeszukując bazę wedle klucza umiejętności.

Mamy więc szansę zaistnieć w społeczności jako osoba o określonych kompetencjach.

Ale ja nie mam się czym chwalić

Profil w serwisie LinkedIn to coś w rodzaju wirtualnego życiorysu tyle, że pisze się ten życiorys łatwiej. Kreator prowadzi nas kolejno przez wykształcenie, doświadczenie zawodowe, osiągnięcia, dziedziny, w których jesteśmy ekspertami, pasje itd. Nie musimy wypełniać wszystkich pól. Na stronie z naszymi danymi jest coś w rodzaju licznika, który pokazuje nam w jakim procencie profil nasz wypełniliśmy. Idealnie byłoby wypełnić wszystkie pola, ale zdaję sobie sprawę, że często brak nam na to czasu, chęci czy cierpliwości. Sam nie mogę służyć jako dobry przykład. Mój profil nie został wypełniony nawet w połowie.

Uwaga! Dobre zdjęcie na którym wyglądamy elegancko zdecydowanie poprawia nasze szanse u potencjalnych pracodawców.

Czemu ma służyć tak skrupulatne wypełnianie profilu? Po pierwsze dobre jest dla naszej pozycji zawodowej by postrzegano nas jako osoby aktywne, zdobywające umiejętności, śledzące aktywnie wszystko co dotyczy ich dziedziny zawodowej. Po drugie, choć nie mniej ważne, takie aktywne kształtowanie naszego profilu poprawia naszą samoocenę i w ten sposób może przyczyniać się do zwiększenia naszej atrakcyjności na rynku pracy.

Mi to nie potrzebne, bo przecież mam już pracę

Wydawałoby się, że powyższe zdanie jest słuszne, ale to nie prawda. LinkedIn to platforma wymiany doświadczeń, narzędzie do samokształcenia i wreszcie miejsce, w którym mogą nas znaleźć i, nawet jeśli jesteśmy zadowoleni z naszej pracy, nigdy nie wiadomo, czy nie dostaniemy lepszej, ciekawszej finansowo propozycji.

Może się okazać, że ponieważ jesteśmy znani w naszym środowisku zawodowym uzyskamy łatwiej pomoc w rozwiązaniu jakiegoś ważnego problemu, albo pozyskamy współpracownika do naszego projektu.

LinkedIn siecią stoi

Mówi się, że dla znalezienia dobrej pracy jest bodaj ważniejsze to kogo znasz niż to, co umiesz. Jest w tym sporo racji. Nie mam tu na myśli powszechnie przytaczanej tezy, że dobrą pracę dostają zawsze krewni i znajomi Królika. Jeśli jednak szukamy pracy, a pracodawca może zobaczyć, że robiliśmy coś dla kogoś, że ktoś widział nas w akcji i widział, że cokolwiek to było zostało zrobione dobrze, to nasze szanse zdecydowanie wzrastają. Środowisko zawodowe, znajomi profesjonaliści to z jednej strony doskonałe źródło referencji a z drugiej bardzo cenna możliwość podnoszenia kwalifikacji, rozszerzania obszarów kompetencji czy wreszcie wymiany zawodowych doświadczeń.

Dobrze zbudowana sieć znajomych w LinkedIn to osoby, które pracują w naszym zawodzie, osoby, z którymi współpracowaliśmy czy osoby, które mieliśmy okazję poznać jako ekspertów w interesującej nas dziedzinie. Gdy chcemy kogoś dołączyć do naszej sieci serwis zapyta nas dlaczego ta osoba ma należeć do grona naszych znajomych. Jeśli ktoś zbyt często dołącza do swego profilu przypadkowe osoby może to spowodować nawet zablokowanie konta. Ważne dla naszej pozycji zawodowej jest po pierwsze wystawianie rekomendacji zawodowych znanym nam fachowcom – oni często odwdzięczą się podobnym postępowaniem – po drugie zaś uczestniczenie w swego rodzaju grupach zainteresowań. Ponieważ kiedyś zajmowałem się lokalizacją oprogramowania należałem do grupy tłumaczy specjalizującej się właśnie w lokalizacji programów komputerowych i stron internetowych. Nasza aktywność na portalu, to także dzielenie się artykułami czy doniesieniami lub ogłoszeniami na temat powiedzmy konferencji, wydarzeń, produktów, które mogłyby zainteresować naszych znajomych. W aktywności na portalu LinkedIn trzeba bezwzględnie przestrzegać tylko jednej zasady: żadnych przypadkowych znajomych, żadnych postów dotyczących czegokolwiek, co nie mieści się w sferze aktywności zawodowej.

A jak jest z tą niepełnosprawnością?

Przez listy dyskusyjne osób z dysfunkcją wzroku co jakiś czas przetacza się spór o to kiedy się przyznać do niepełnosprawności. Problem nie ogranicza się zresztą do pracy. Korzystanie z LinkedIn uwalnia nas od konieczności odpowiadania sobie na tak postawione pytanie. Jak w każdym życiorysie i tutaj jest miejsce na informacje o niepełnosprawności, ale jak widać z tego, co napisałem powyżej, potencjalny pracodawca poszukując pracownika najpierw zapozna się z jego kompetencjami, potem zobaczy jego aktywność w sieci – referencje, znajomych z grupy zawodowej, profil zainteresowań profesjonalnych i nie tylko, a dopiero gdzieś w dalszej kolejności zauważy być może, że ma do czynienia z osobą z niepełnosprawnością. Uważam, że korzystanie z LinkedIn w sposób istotny poprawia nasze szanse na rynku pracy. Jeśli więc szukacie pracy, albo chcecie poprawić sswoją pozycję zawodową, to warto sięgnąć po omówione powyżej narzędzie i założyć sobie profil w LinkedIn. Kto wie, Może kiedyś się tam spotkamy.

Damian Przybyła

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków