Patrząc w niebo, czyli o dostępności telewizji satelitarnej

Anteny satelitarne pojawiły się w Polsce pod koniec lat osiemdziesiątych, stopniowo zdobiąc ściany i dachy budynków. Początkowo były symbolem powiewu zagranicznej, zachodniej świeżości, a z czasem stały się medium, które na równi z telewizją kablową dostarczało Polakom programy niedostępne ze zwykłych, naziemnych anten. Dziś nie są symbolem luksusu, lecz po prostu jednym ze środków dających dostęp do szeregu programów telewizyjnych, których coraz więcej oferują nam polskie cyfrowe platformy satelitarne. W tym wszystkim dla czytelników Tyfloświata istotny jest jeden bardzo ważny aspekt, o którym mówi się stosunkowo mało albo wcale. Mowa o dostępności telewizji satelitarnej dla osób niewidomych. Przez dostępność rozumiem tu nie tyle kwestię zawartości programowej, ile stronę techniczną, umożliwiającą osobie pozbawionej zmysłu wzroku obsłużenie tunera satelitarnego, wybranie odpowiedniego kanału czy skorzystanie z usług dodatkowych, które w dobie powszechnej cyfryzacji towarzyszą różnym kanałom telewizyjnym.

Czasy przed zerem i jedynką

Zanim pod koniec lat dziewięćdziesiątych w Polsce upowszechniła się telewizja cyfrowa, podstawową metodą odbioru kanałów telewizji satelitarnej w naszym kraju była telewizja analogowa. W tych czasach, kiedy nikt jeszcze o dostępności nie słyszał, co więcej, nikt nawet nie wiedział, że powinno się jej wymagać, niewidomy musiał sobie radzić tak, jak umiał. Na całe szczęście satelitarna telewizja analogowa była medium stosunkowo łatwym do poskromienia. Było to możliwe przede wszystkim dzięki informacji zwrotnej w postaci szumów, trzasków i innych dźwięków wydobywających się ze strojonego tunera. W dobie telewizji cyfrowej niewidomy ma do dyspozycji tylko dwie, skrajne wobec siebie informację. Sygnał, gdy wszystko gra, lub kompletną ciszę, gdy sygnał z jakichś przyczyn jest zbyt słaby. Kiedyś, przy odrobinie cierpliwości można było bez problemu, ucząc się rozmieszczenia przycisków na pilocie odbiornika, spędzić długie godziny skanując różne częstotliwości transponderów najpopularniejszych satelitów. Jak kiedyś, tak i obecnie dla niewidomego największy problem stanowi precyzyjne ustawienie anteny na odpowiedniego satelitę. Jako pocieszenie napiszę jedynie tyle, że osobom widzącym bez odpowiedniego osprzętu ta sztuka również nie udaje się zbyt dobrze i licząc na odpowiednie efekty najlepiej poprosić o pomoc fachowca. Reasumując, czasy telewizji analogowej z jednej strony były gorsze, bo byliśmy pozbawieni jakiejkolwiek dostępności, z drugiej zaś strony przy odpowiednim uporze mogliśmy na własną rękę sporo zdziałać.

Czas cyfry

Ostatnie, powszechnie dostępne przekazy analogowe zakończyły swoją emisję w marcu 2012, co stało się symbolem przejścia do nowej ery, która zresztą rozpoczęła się znacznie wcześniej. Mam tu na myśli erę przekazów cyfrowych, pozwalających na emisję sygnału o znacznie lepszych parametrach obrazu i dźwięku, których wielką zaletą jest, że dając możliwość korzystania z treści o znacznie lepszej niż analogowa jakości, zużywają do tego mniej pasma na transponderach satelitarnych. Stan taki należy uznać za korzystny zarówno dla nadawców, jak i odbiorców, bowiem dzięki temu możliwe jest zaoferowanie bogatszej oferty programowej, na którą składa się więcej, zróżnicowanych i zaspakajających różnego rodzaju gusta kanałów. Osoba niewidoma musi natomiast zastanowić się nad tym, jak sobie z owym dobrodziejstwem poradzić. Oczywiście, każdy dostawca satelitarnego sygnału cyfrowego oferuje nam swój sprzęt, który, jak to ma czasem miejsce, zostanie zamontowany w naszym domu za darmo. To jednak dla nas, nieużywających wzroku użytkowników jest rozwiązanie, które spowodować może mnóstwo kłopotów szczególnie, jeśli mieszkamy sami, a nad całością chcemy zachować odpowiednią kontrolę. Współczesne, cyfrowe tunery satelitarne posiadają oprócz opcji przyporządkowanych do konkretnych przycisków pilota sterującego także menu, które w różnych sytuacjach wyświetlane jest na ekranie telewizora, a obecność jego nie jest przeważnie w żaden sposób sygnalizowana. W takiej sytuacji niewidomy użytkownik pozostawiony jest ze sprzętem, nad którym nie może w żaden sposób zapanować. Sytuacja taka zdarzy się z pewnością w momencie wstępnej konfiguracji tunera, ale także powtórzy się niejednokrotnie w momencie, gdy nasz tuner otrzyma zaktualizowaną listę kanałów i zapyta, czy chcemy przeprowadzić proces aktualizacji, czy też zrobić to później. Oczywiście, możemy nauczyć się tego na pamięć i w momencie, gdy po włączeniu tunera nie dzieje się nic, zakładać, że właśnie do naszego urządzenia została pobrana nowa lista, ale nigdy nie będziemy mieć 100% pewności, że właśnie to się stało, a nie, że np. źle wcelowaliśmy pilotem w czujnik urządzenia i na skutek tego wcale ono się nie włączyło. Dodatkowo, korzystając z tunerów dostępnych w ofercie producentów, pozbawiamy się dostępu do takich dobrodziejstw telewizji satelitarnej jak EPG (Electronic Program Guide), cyfrowy rozkład programu telewizyjnego, oferowany przez niemalże każdą stację, czy teletekst, u nas w Polsce często określany mianem TeleGazety. Do tego wszystkiego musimy także uzbroić się w stos notatek dotyczący informacji, pod jakim numerkiem kanału dostępna jest dana stacja telewizyjna, co może zostać gruntownie przebudowane przy każdej aktualizacji listy kanałów.

Posterujmy przez przeglądarkę

Jeśli ktoś z powyższych zdań wywnioskował, że telewizja satelitarna jest kompletnie niedostępna dla niewidomego, śpieszę uspokoić, nie jest z tym wcale tak najgorzej. Uprzedzić jednak muszę, że jej użytkowanie wymagać będzie od nas nieco większej niż u przeciętnego użytkownika wiedzy i umiejętności. Możemy spróbować naszych sił wykorzystując jeden z tunerów z systemem opartym o jądro Enigma 2. Tego typu urządzeniami możemy sterować przez przeglądarkę WWW, ale dostępność rozwiązania jest dość ograniczona. Możliwe jest np. przełączanie się pomiędzy kanałami, odczytywanie EPG, ale dostęp do skanowania i wyszukiwania nowych kanałów jest już niemożliwy. Aby zaktualizować listę, powinniśmy poszukać w sieci aktualizowanych list kanałów i wgrać je przy pomocy FTP do naszego tunera, co z pewnością nie jest zadaniem ani wygodnym, ani prostym, przynajmniej dla początkującego użytkownika. Niewątpliwym plusem tego rozwiązania jest to, że nadal dysponować będziemy dedykowanym do odbioru telewizji satelitarnej urządzeniem, które będzie osobną skrzynką, niewadzącą nikomu i stojącą w naszym salonie.

A może komputer?

Do sterowania wyżej opisanym urządzeniem musieliśmy i tak użyć komputera, względnie naszego smartfona. Kolejnym rozwiązaniem, które chciałbym polecić niewidomym entuzjastom telewizji satelitarnej jest wykorzystanie w roli dostępnego tunera naszego własnego komputera, wyposażonego w odpowiednią kartę. Rozwiązanie takie jest najbardziej elastyczne i osobiście polecam je zdecydowanie bardziej niż opisywaną wyżej Enigmę 2. W zasadzie wszystko przemawia na korzyść zakupu karty DVBS, czyli takiej, która pozwala na odbiór cyfrowej telewizji satelitarnej. Plusem jest zarówno cena (około 600 PLN), jak i dostępność dedykowanego oprogramowania, które bardzo dobrze współpracuje z czytnikami ekranu. Minusem mogą być jedynie problemy z kodekami, które musimy odpowiednio skonfigurować w naszym systemie operacyjnym, aby odbiór sygnału był dobrej jakości i nic go nie zakłócało. Dodatkowo też należy liczyć się z tym, że jeśli mieszkamy w małym mieście, lokalni specjaliści mogą wiedzieć bardzo niewiele albo zgoła nic o odbiorze telewizji cyfrowej za pomocą przeznaczonych do tego kart. Ludzie ci, pracując ze znanymi sobie rozwiązaniami od wielu lat, często zwyczajnie nie mają czasu i chęci na śledzenie tego typu nowości i wgryzanie się w rozwiązywanie ewentualnych problemów z nimi związanych, może więc zdarzyć się tak, że zostaniemy sami z naszym świeżo zakupionym produktem, a ten zacznie sprawiać nam problemy. W takim przypadku najlepiej poszukać rozwiązania w sieci, w polskojęzycznym Internecie na całe szczęście nie brakuje miejsc, w których dyskutują zaawansowani użytkownicy telewizji satelitarnej. Jednym z takich miejsc jest http://forum.satkurier.pl/, gdzie z pewnością otrzymamy odpowiedź lub pomoc.

Jaką kartę wybrać?

Ilu ludzi, tyle opinii, do takich wniosków można dojść, gdy zaczniemy poszukiwać naszej karty idealnej, dzięki której będziemy mogli cieszyć się cyfrową telewizją satelitarną, używając naszego własnego komputera w funkcji odbiornika. Z grubsza karty DVBS możemy podzielić na 2 typy.

  • Wewnętrzne – są to karty, montowane na płycie głównej naszego komputera w złączach PCI Express,
  • Zewnętrzne – są to osobne skrzynki, podłączane do naszego komputera za pomocą gniazda USB.

Jeśli korzystamy z laptopa, zdecydowanie lepiej sięgnąć po tę drugą opcję, jeśli zaś nasz komputer to model stacjonarny, można rozważyć zakup jakiejś karty wewnętrznej, jednak osobiście i w tym przypadku skłaniałbym się ku rozwiązaniu zewnętrznemu. Jest ono bardziej uniwersalne i uchroni nas przed koniecznością dokonywania kolejnego zakupu, gdy zapragniemy przenieść się na urządzenie bardziej mobilne. Dodam tu dla porządku, że sama instalacja satelitarna nie jest rozwiązaniem przenośnym. Oprócz karty DVBS musimy, o ile jeszcze tego nie mamy, zaopatrzyć się w stosowną czaszę do odbioru sygnału, konwerter, przewody, a wszystko to powinno zostać zainstalowane na dachu, balkonie lub przy oknie. Raz zainstalowane bez wyraźnego powodu nie powinno być przenoszone w inne miejsce. Chcąc wybrać właściwą dla nas antenę satelitarną najlepiej poradzić się lokalnego specjalisty lub sprzedawcy. Rynek ten jest dość rozległy, a ja nie czuję się w tej dziedzinie na tyle kompetentny, by cokolwiek sensownego doradzać szanownym czytelnikom.

Pozwolę sobie zwrócić jednak uwagę na jedną istotną kwestię. Jeśli chcemy oglądać kanały należące do którejś z polskich platform cyfrowych, to konieczne jest zaopatrzenie się w kartę z tzw. gniazdem na moduł CI. Jest to specjalna karta, którą umieszczamy wewnątrz tunera, dzięki czemu możliwe jest oglądanie programów kodowanych. Warto przed zakupem upewnić się, czy platforma cyfrowa, z której usług będziemy chcieli korzystać, oferuje takie moduły, wg mojej wiedzy wszyscy polscy operatorzy je dostarczają.

Na koniec, gdyby to wszystko było zbyt dużym natłokiem informacji, mogę polecić kartę, którą z powodzeniem użytkuję od kilku miesięcy. Jest to karta TBS-5990 firmy Technotrend. Karta wyposażona jest w dwa gniazda do modułów CI, pozwalające na podłączenie dwóch konwerterów lub połączenie się z dwoma portami przełącznika DiSEqC. Dzięki temu możliwe jest korzystanie z dwóch platform cyfrowych jednocześnie oraz niezależne od odtwarzania nagrywanie drugiego programu. Instalacja urządzenia jest niezwykle prosta, sprowadza się bowiem do zainstalowania sterowników i odpowiedniego oprogramowania. Jedyny problem, jaki miałem z tą kartą, wystąpił pod kontrolą systemu Windows 10. W tym systemie w momencie, gdy karta była aktywna, nie działała moja karta muzyczna Marian Trace 8. Pozostaje mieć nadzieję, że problem konfliktu zostanie wyeliminowany wraz z kolejną edycją sterowników, tym czasem używam tej karty pod kontrolą systemu Windows 7.

Jakiego oprogramowania użyć?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – DVB Viewer. To oprogramowanie to najbardziej dostępne dla niewidomych rozwiązanie, pozwalające na komfortowe oglądanie cyfrowej telewizji satelitarnej, ale także i telewizji naziemnej, gdyż, jak sama nazwa wskazuje, aplikacja obsługuje wszelkie standardy DVB. Dostępny pod adresem http://www.dvbviewer.com/ program nie jest darmowy, licencja na jego używanie to koszt 20 euro, jednak to aplikacja z gatunku tych, za które moim zdaniem autorowi te pieniądze zwyczajnie się należą. Dostępne jest niemalże wszystko, a najwięcej skorzystają użytkownicy programu JAWS. Twórca DVB Viewera przewidział specjalny tryb, który można uaktywnić w opcjach programu, a wówczas do czytnika firmy Freedom Scientific wysyłane są dodatkowe informacje, np. dotyczące siły sygnału w trakcie skanowania. Tryb dostępnościowy opłaca się jednak włączyć także w przypadku używania programu NVDA, bowiem poprawia on wygodę pracy z programem.

Dzięki DVB Viewerowi jesteśmy w stanie samodzielnie przeskanować dostępne kanały satelitarne, zaprogramować ich kolejność, przeczytać przewodnik EPG czy teletekst, a także ustawić czas nagrywania interesującego nas programu. Możliwości tej aplikacji są oczywiście daleko szersze, za przykład niech posłuży taki oto eksperyment. Załóżmy, że jesteśmy w trakcie oglądania jakiegoś programu, a nie bardzo wiemy, co dzieje się w jakimś jego momencie. Program nie posiada audiodeskrypcji, a już przez dłuższy czas trwa fragment muzyczny. Możemy, dzięki DVB Viewerowi, wykonać tzw. screenshot, czyli stopklatkę danego momentu programu, a następnie wysłać taki obrazek do jakiegoś serwisu rozpoznającego to, co dzieje się na danej grafice, np. http://www.cloudsightapi.com/api. Oczywiście wszyscy musimy zdawać sobie sprawę, że taka stopklatka jest bardzo niemiarodajna, ale może dostarczyć nam przynajmniej szczątkowych informacji. Jeśli interesujący nas program posiada kilka ścieżek to możemy, definiując odpowiednie skróty klawiszowe, błyskawicznie przełączać się pomiędzy nimi. Dzięki mechanizmowi wtyczek, DVB Viewer może być także wzbogacany o różne dodatkowe funkcje. Dodatków nie brakuje i sporo z nich można odnaleźć w sieci.

Jeśli jeden satelita to za mało

Najpopularniejszą w Polsce pozycją satelitarną jest 13 stopni wschód, tu bowiem swoje paczki sygnałowe mają operatorzy naszych rodzimych platform satelitarnych. Sygnały satelitarne pojawiają się jednak także i na innych pozycjach, a są to niekiedy rzeczy bardzo interesujące, szczególnie dla tych, którzy chcą usłyszeć coś, z czym nigdzie indziej nie będą mieć okazji się zetknąć. Satelita to środek dosyłowy różnego rodzaju programów – od stacji radiowych począwszy, a na oprawie muzycznej supermarketów skończywszy. To wszystko jest dostępne, jeśli tylko wiemy, gdzie szukać i jesteśmy w stanie otrzymywać sygnały satelitarne z bardziej egzotycznych pozycji. Na samym początku musimy sobie wyjaśnić jedną rzecz, samodzielne, precyzyjne ustawianie anteny satelitarnej przez niewidomego jest niemalże niemożliwe, szczególnie w dobie przekazów cyfrowych. Musimy korzystać albo ze specjalnego zestawu konwerterów skierowanych na różne satelity – mówimy wtedy o tzw. Zezie, albo z urządzenia zwanego obrotnicą. Zez to zdecydowanie prostsza opcja, ale też dająca mniejszą elastyczność. Konwertery umieszczone w uchwytach Zeza są skierowane na konkretne satelity i nie mamy możliwości dokonywania tu zmian no chyba, że dołożymy kolejny konwerter. Najpopularniejszym w Polsce zezem jest ten, obejmujący satelity Hot Bird 13 stopni wschód i Astra 19,2 stopnia wschód.

Obrotnica to specjalny silnik z uchwytem, do którego mocuje się maszt z anteną satelitarną. Za jego pomocą możemy precyzyjnie obracać czaszę, kierując ją na interesującego nas satelitę. W przypadku obrotnicy, musimy zwrócić uwagę na to, jakiego protokołu używa takie urządzenie. Najlepszym dla niewidomych rozwiązaniem będzie takie, które wykorzystuje protokół USALS, co sprowadza nas do wyboru obrotnic w zasadzie tylko jednego producenta, włoskiej firmy STAB. Dzięki USALS jesteśmy w stanie, wybierając z listy pozycję jakiegoś satelity, skierować na niego obrotnicę. Urządzenia nieobsługujące tego protokołu, pozwalają na obrót czaszy o zadany kont, co dla nas będzie z pewnością mniej wygodne. Przed zakupem obrotnicy warto również zasięgnąć porady lokalnego specjalisty, bowiem silnik musi być odpowiednio dostosowany do średnicy czaszy naszej anteny, tego typu urządzenia mają także maksymalną wagę czaszy, jaką są w stanie swobodnie obracać. Warto także upewnić się, że montaż obrotnicy w przypadku naszej lokalizacji będzie mieć w ogóle sens, bo nie w każdej lokalizacji takie urządzenie, kosztujące kilkaset złotych, się sprawdzi.

Telewizja satelitarna vs telewizja naziemna

Niestety, muszę z przykrością stwierdzić, że zawartość sygnałów w przypadku programów emitowanych drogą satelitarną jest dość często zubożona w porównaniu do tego, co otrzymujemy naziemnie. Problem dotyczy tu przede wszystkim ścieżek z audiodeskrypcją. Pasmo na satelicie jest drogie i nadawcy tną koszty jak tylko mogą, szkoda tylko, że cierpią na tym niewidomi użytkownicy. Korzystając z programu DVB Viewer, można by bez problemu włączyć ścieżkę AD – sęk w tym, że zwykle nie ma czego włączać, ponieważ kanały z satelity są zwyczajnie pozbawione tego udogodnienia.

Na zakończenie

Zdaję sobie sprawę, że powyższym artykułem nie wyczerpałam tematu, ani też nie udzieliłam precyzyjnych odpowiedzi na różne, szczegółowe pytania, które mogły się pojawić w głowach czytelników. Zagadnienia związane z telewizją satelitarną to na tyle szeroki temat, że zawarcie pełnego kompendium wiedzy, obejmującego wszystkie interesujące czytelników zagadnienia w jednym, krótkim artykule, zwyczajnie nie jest możliwe. Mam jednak nadzieję, że wszyscy ci, którzy cenią sobie niezależność, a szczególnie niezależność w dostępie do cyfrowych mediów, zainteresują się możliwościami, jakie daje zestaw do odbioru sygnału satelitarnego. To bardzo wygodne narzędzie odbioru, a we współpracy z DVB Viewerem najbardziej dostępny multimedialny telewizor, z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia.

Miłego oglądania!

 

Projekt współfinansowany ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych oraz Gminy Miejskiej Kraków