Rok 2010 raczej nie przejdzie do historii tyfloinformatyki, no chyba że jako rok bez ?Homera?. Rewelacji  w tej dziedzinie nie było, jednak z drugiej strony nie było też źle.

Rynek pomocy w orientacji przestrzennej zubożał o Wayfindera, ale za to Code Factory wprowadziło w swoim screenreaderze obsługę OviMaps. To drugie wydarzenie jest ważne, bo ktoś wreszcie postarał się o udostępnienie ludziom z dysfunkcją wzroku coraz bardziej popularnego systemu nawigacyjnego, którego rozwojowi raczej nic nie zagraża. Nawigacja satelitarna oparta na mapach jest moim zdaniem rzadko przydatna zupełnie niewidomym, jednak cieszę się, że Hiszpanie poszli w tę stronę.

Na polskim rynku pojawił się Trekker Breeze. Mamy więc teraz cztery rozwiązania GPS: Loadstone?a, Nawigatora, Trekkera oraz Mobile Geo (ciekawe, na ile w Polsce przyjmie się ten ostatni). Na Zachodzie dość popularny jest jeszcze Kapten, ale mając tę czwórkę nie możemy narzekać na nasz rynek.

Dla mnie osobiście rok 2010 był to też rok testowania ?Asystenta?, urządzenia opracowanego na Politechnice Łódzkiej. Prototyp, o którym pisałem w przedostatnim numerze ?Tyfloświata? ma moim zdaniem duże szanse na sprawdzenie się jako pomoc w orientacji. Zobaczymy co czas pokaże?

Z innych urządzeń uwagę zwraca BrailleSense OnHand – mały, zgrabny notatnik. Lubię tego typu rozwiązania, dlatego to dla mnie przebój roku. Dobra konkurencja dla Pronto. W ogóle widać, że małe notatniki brajlowskie dobrze się trzymają.

Na różnych targach można zauważyć tendencję do zastępowania skanerów aparatami na statywach. Takie rozwiązanie jest z pewnością szybsze, choć mam wątpliwości, czy optymalne dla niewidomych ? książkę trzeba dobrze ułożyć, a na skanerze jest to najłatwiejsze. Sądzę jednak, że tendencja się utrzyma i za kilka lat nasze skanery pewnie wylądują na strychach lub w Muzeum Tyflologicznym w Owińskach.

Z mojego punktu widzenia rok 2010 był także rokiem Amy i Briana, czyli brytyjskich głosów IVO. Od pewnego czasu pracuję dla tej firmy, więc nijak mi chwalić ich, tj. nasze produkty, jednak milcząc byłbym nierzetelny. Brytyjskie głosy zostały oficjalnie wydane jeszcze w roku 2009, ale szerzej zaistniały w tym roku. To pierwsze angielskie głosy, które rzeczywiście rozumiem, dlatego tak je chwalę.

Generalnie, kończący się rok nie był specjalnie zajmujący. Oby przyszły przyniósł jakąś pozytywną rewolucję.

Rafał Charłampowicz

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top