[fot. Kerem Yucel, Zdjęcie przedstawia wnętrze skanera]

Na przestrzeni ostatnich lat, byliśmy świadkami wydarzeń, które miały ogromny wpływ na poprawienie niezależnego funkcjonowania osób ze znaczną dysfunkcją wzroku. Dzisiaj nastąpił kolejny przełom…
Pierwszym przełomem było stworzenie syntezatorów mowy i oprogramowania udźwiękawiającego system operacyjny komputera. W Polsce, dzięki Readboardowi Marka Kalbarczyka, niewidomi mogli nareszcie sami przygotowywać teksty czarnodrukowe. Następnie pojawia się Recognita – pierwszy OCR z interfejsem zaprojektowanym dla niewidomych, umożliwiający dostęp do zwykłych, drukowanych książek. Kolejnymi przełomami, których znaczenia nie trzeba przypominać, były udźwiękowione telefony komórkowe i GPS. Właśnie jesteśmy świadkami piątego. Na nasz rynek dotarł komórkowy OCR.
KNFB Reader Mobile (nazwa pochodzi od „Kurzweil-National Federation of the Blind Reader”) jest programem przeznaczonym na telefony komórkowe – w tej chwili są to Nokia N82 i Nokia 6220 – służącym do optycznego rozpoznawania druku. W wersji anglojęzycznej KNFB Reader znany jest już od ponad roku. Polską wersję wprowadził na nasz rynek Medison w lutym 2009. Trzeba się było trochę naczekać, ale mogło być gorzej, bo europejski dystrybutor dość długo zastanawiał się, czy polski rynek jest wystarczająco duży.
PIĘKNO W PROSTOCIE
Program ma własne udźwiękowienie – syntezator „Ania” – dla moich uszu wyraźny i przyjemny, który jest wręcz zaskakująco prosty w obsłudze. Jeśli nie chcemy niczego w nim zmieniać, wystarczy przyswoić sobie funkcje klawisza nawigacyjnego. „W górę” powoduje wstępne wykonanie zdjęcia, w oparciu o które program informuje nas o polu widzenia. Słyszymy, które krawędzie kartki są widoczne, np. wszystkie cztery, górna i dolna, lewa górna i lewa dolna, lewa i prawa itd. Słyszymy też, w jakim stopniu fotografowany obiekt wypełnia pole widzenia. Robienie wstępnego zdjęcia nie jest niezbędne, ale pomaga prawidłowo ustawić aparat. Zdjęcie właściwe wykonujemy, naciskając klawisz „w dół”. Program automatycznie rozpoznaje i odczytuje tekst. Klawisze „w lewo” i „w prawo” służą do poruszania się po tekście. To cała obsługa dla niewymagających.
[fot. Nokia, Zdjęcie przedstawia Nokię N82, widok z przodu i z tyłu]
KONFIGURACJA ZAAWANSOWANA
Dla wymagających użytkowników nie udostępniono wielu ustawień, ale w menu konfiguracyjnym programu znajdziemy większość tego, co potrzebne.
Oprócz oczywistej regulacji głośności i prędkości czytania oraz kilku trybów nawigacji w tekście: znaki, słowa, wiersze, zdania, akapity, strony, program daje m.in. możliwość określenia, z jakim formatem dokumentu mamy do czynienia. Są to „książki, artykuły i etykiety” – tryb przydatny, gdy tekst posiada złożone formatowanie i umieszczony jest na zakrzywionych powierzchniach. Kolejny tryb to „rachunki i notatki”, używany, gdy tekst stanowi jedna kolumna, która jest wtedy rozpoznawana od lewej do prawej.
Możemy również dokonać wyboru dot. zapisywania dokumentów wielostronicowych i poziomego lub pionowego ustawienia aparatu. Inne ważniejsze opcje to: ustawienie sposobu korzystania z lampy błyskowej – „zawsze”, „nigdy”, „auto” – i wybór języka, jeśli mamy wykupiony więcej niż jeden język. Widzącym przydać się jeszcze może ustawianie wielkości wyświetlanego tekstu.
Dziwi brak ustawień dla wyświetlania brajlem. Niestety KNFB Reader wciąż nie pracuje z monitorami brajlowskimi podłączanymi do telefonu. Brak brajla to największe ograniczenie programu.
Do posługiwania się programem w stopniu podstawowym, jak już wspomniałem, wystarczą dwa polecenia „w górę” i „w dół”. Program ma jednak więcej komend, które wykonujemy za pomocą klawiatury numerycznej. Możemy ponownie rozpoznać zdjęcie w alternatywnym formacie odczytu, włączyć podgląd obrazu, co jest przydatne, gdy sami trochę widzimy lub gdy tekst fotografuje dla nas ktoś widzący, przeglądać zapisane pliki, zapisać plik i rozpoznawać banknoty amerykańskie. Inne polecenia umożliwiają szybką zmianę ustawień. Ponadto pod klawiszem 1 mamy przyjemną „pomoc”, a pod klawiszem 6 tłumaczenie z jednego języka na drugi. To ostatnie polecenie wymaga jednak połączenia z siecią i, jak na razie, nie jest dostępne dla języka polskiego.
Najtrudniejsze w korzystaniu z KNFB Reader’a jest zrobienie dobrego zdjęcia. Trzeba tak dobrać odległość i ustawienie aparatu względem fotografowanego obiektu, by cały tekst został uchwycony przez obiektyw. Różnie to wychodzi i niejednokrotnie trzeba powtarzać zdjęcie, ponieważ jego fragment został ucięty. Przypuszczam, że z czasem wprawa fotografującego rośnie i czytanie większych tekstów robi się łatwiejsze.
Jednak przełomowość KNFB Reader’a nie polega na tym, że można za jego pomocą czytać książki. Owszem bywają sytuacje, że w czytelni lub podczas zajęć możemy skorzystać tylko z komórki, ale tam gdzie to możliwe, książki wygodniej jest skanować i rozpoznawać dzięki zestawowi skaner + komputer + dedykowany program. To, co daje KNFB Reader, to OCR, który jest zawsze pod ręką, dzięki któremu możemy czytać nie tylko klasyczne druki, ale napisy na opakowaniach, wydruk na bilecie lub rachunku, ulotkę, menu w restauracji czy nawet drukowaną informację na zamkniętych drzwiach urzędu lub gabinetu lekarskiego.
REFLEKSJE
KNFB Reader’a używam od kilku tygodni. Program mnie nie rozczarował, a wręcz przeciwnie, spodziewałem się mniej. Rozpoznawałem napisy na sokach, pudełku z maścią, spodniej folii listka z witaminami, okrągłej butelce mleka i rozmaitych serkach w okrągłych opakowaniach. Jakość oczywiście była różna, ale we wszystkich przypadkach, z wyjątkiem pewnego ryżu z jabłkiem pieczonym, rozpoznany tekst umożliwiał identyfikację produktu. W przypadku soków i leków, słyszałem cały lub niemal cały tekst. Najgorzej rozpoznawane były napisy na płaskich powierzchniach okrągłych opakowań, jak ów ryż. Przypuszczam, że program miał kłopot z odpowiednim obróceniem tekstu sfotografowanego w dość akcydentalnym położeniu. Fotografowałem też bilet kolejowy oraz ulotkę z projektami kominków – w obu przypadkach aplikacja sprawiła się zaskakująco dobrze, choć nie bez błędów. Druki na kartkach rozpoznawane są zwykle bardzo czytelnie. Już w pierwszych dniach używania KNFB Reader’a musiałem zidentyfikować pewien tekst, który nosiłem w plecaku wśród sterty innych. Dwa zdjęcia niedoświadczonego fotografa i miałem pewność, co trzymam w ręku. Jedyne, z czym KNFB Reader sobie nie poradził, to PIT z mojego zakładu pracy, wydrukowany drukarką igłową, drukiem marnej jakości na żółtym papierze.
[fot. Nokia, Zdjęcie przedstawia Nokię 6220]
Prędkość rozpoznawania była bardzo różna, zależnie od ilości i rodzaju tekstu, tła i położenia fotografowanego obiektu względem centrum pola widzenia. W skrajnych przypadkach trzeba czekać nawet kilka minut, ale najczęściej tekst otrzymywałem po 30 – 40 sekundach.
Oprócz braku brajla, KNFB Reader Mobile ma jeszcze jeden wyraźny mankament. Aby poprawić jakość fotografowania, producent zaleca używanie filtrów polaryzacyjnych redukujących odblaski. Filtry są naklejane nad lampą i obiektywem . By były bezpieczne, telefon trzeba nosić w specjalnym, gumowym osłaniaczu. Osłaniacz, który z dwoma zestawami filtrów dostajemy wraz z programem, daje dostęp do wszystkich przycisków, ale jednak wpływa na wygląd telefonu i, jak dla mnie, jest dość nieprzyjemny w dotyku. Niewygodne jest też odsuwanie osłony obiektywu, gdyż ochraniacz daje zbyt mały dostęp do suwaka osłony. Filtry nie są niezbędne do działania KNFB Reader’a, jednak skoro poprawiają jakość, warto moim zdaniem je zainstalować.
Pisząc o dodatkach do programu, należy jeszcze wspomnieć o specjalnej karcie, ułatwiającej naukę odpowiedniego ustawiania aparatu podczas fotografowania kartek A4. KNFB Reader powinien rozpoznać kartę i wejść w tryb nauki polegający na tym, że użytkownik słyszy, w którą stronę i na jaką odległość przesunąć aparat. Niestety, mimo kilku prób nie udało mi się skorzystać z karty. Nie wykluczam, że w swoim mieszkaniu nie mogłem znaleźć powierzchni o odpowiednim kontraście, na której karta byłaby dobrze widoczna.
O KNFB Readerze nie można napisać, że jest przydatnym programem. Jest niezbędny do funkcjonowania, tak jak niezbędne jest udźwiękowienie telefonu komórkowego. Program jest niestety drogi, ale możliwości daje niesamowite.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top