[fot. Andreka, Zdjęcie przedstawia, laptopa, książki, tablicę, kredę, ołówek oraz jabłko]
W tym numerze, odchodząc od kwestii ściśle związanych z bibliotekami, zajmiemy się aspektem prawnym dającym osobom niewidomym i słabowidzącym szansę tworzenia formatów alternatywnych publikacji książkowych czy prasowych. Chodzi o zapis wprowadzający do prawa autorskiego wyjątek w postaci tzw. dozwolonego użytku. Warto zapoznać się z jego genezą oraz treścią, umożliwia on bowiem nie tylko przetwarzanie druków do postaci elektronicznej, ale także wprowadzanie audiodeskrypcji do filmów, sztuk teatralnych bądź wystaw. Zawiera ponadto regulacje korzystne dla odbiorców twórczości niebędących osobami niepełnosprawnymi.
USTAWA O PRAWIE AUTORSKIM I PRAWACH POKREWNYCH – ZAŁOŻENIA I NAJWAŻNIEJSZE ZAPISY
Ten akt prawny z 4 lutego 1994 r. (tekst pierwotny: Dz. U. 1994 r. Nr 24 poz. 83) (tekst jednolity: Dz. U. 2000 r. Nr 80 poz. 904) zawiera większość przepisów dotyczących korzystania z utworów, przy czym utwór jest tu rozumiany jako każdy przejaw działalności twórczej człowieka o charakterze indywidualnym, utrwalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (art. 1).
Według cytowanej definicji utworami mogą być, poza tekstami pisanymi i muzyką, między innymi także: programy komputerowe, strony internetowe, dżingle, prezentacje multimedialne, reklamy, broszury, programy studiów. Tak więc twórcy i współtwórcy (osoby, które wniosły do utworu wkład twórczy – współtwórcami nie są na przykład korektorzy czy redaktorzy tekstów) mogą egzekwować ochronę swojej twórczości na podstawie prawa autorskiego.
Prawami pokrewnymi są prawa do wykonań artystycznych danego utworu, jego nagrywania w formie wideo i audio, prawa przysługujące producentom programów radiowych i telewizyjnych oraz wydawcom publikacji pisanych do ich pierwszych wydań krytycznych i naukowych.
Zwróćmy uwagę, że lektor nagrywający książkę na potrzeby czytelników z dysfunkcją wzroku nie staje się w stosunku do niej właścicielem praw pokrewnych (nagranie lektorskie nie ma bowiem w założeniu charakteru artystycznego, choć często dokonują go aktorzy). Z praw pokrewnych do audiobooków mogą korzystać ich wydawcy, traktując nagrywane książki jako swoje fonogramy.
Do praw pokrewnych stosuje się w większości te same przepisy, co do praw autorskich, dlatego zostały one ujęte w jednej ustawie. Również w niniejszym tekście, ilekroć będzie mowa o prawach autorskich bez wyodrębnienia pokrewnych, będzie to oznaczać, że omawiane przepisy mają zastosowanie do jednych i drugich.
[fot. shutterstock.com, Zdjęcie przedstawia osoby siedzące w sali kinowej, podpis: Audiodeskrypcja dokonywana na potrzeby osób z dysfunkcją wzroku oraz napisy dla niesłyszących nie są traktowane jako naruszanie treści ani formy utworu]
Niewątpliwą, z punktu widzenia twórców, zaletą Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest fakt, iż chroni ona bez konieczności spełniania jakichkolwiek dodatkowych warunków. Wystarczy, że dany podmiot jest autorem lub współautorem jakiegośutworu. Podmiotami mogą tu być również osoby niepełnoletnie do trzynastego roku życia bądź całkowicie ubezwłasnowolnione, przy czym przy czynnościach prawnych zastępują je ustawowi przedstawiciele. W przypadku osób w wieku od trzynastu do osiemnastu lat i ubezwłasnowolnionych częściowo do ważności czynności prawnej, przez którą taka osoba zaciąga zobowiązanie lub rozporządza swoim prawem, potrzebna jest zgoda jej przedstawiciela ustawowego.
Prawa autorskie do utworu stworzonego w ramach stosunku pracy automatycznie przechodzą na pracodawcę (dotyczy to między innymi dziennikarzy).
Ustawa wyróżnia dwie grupy praw autorskich: osobiste i majątkowe. Każda z nich podlega nieco innym regulacjom.
AUTORSKIE PRAWA OSOBISTE
Do tej grupy uprawnień zaliczamy: prawo do autorstwa, oznaczenia utworu przez twórcę nazwiskiem, pseudonimem bądź opublikowania anonimowo, nienaruszalności treści i formy utworu (jego integralności), decydowania o czasie udostępnienia utworu publiczności (art. 16).
Audiodeskrypcja dokonywana na potrzeby osób z dysfunkcją wzroku oraz napisy dla niesłyszących nie są traktowane jako naruszanie treści ani formy utworu, muszą jednak zawierać „suche” opisy o charakterze obiektywnym.
Osobiste prawa autorskie to uprawnienia niezbywalne (po śmierci twórcy przechodzą na jego spadkobierców). Najbardziej jaskrawym przejawem naruszenia tych praw jest plagiat, czyli przywłaszczenie cudzego utworu bądź wykorzystanie go w taki sposób, aby wywołać wrażenie, że to osoba, która dopuściła się plagiatu jest autorem utworu.
AUTORSKIE PRAWA MAJĄTKOWE
Obejmują one każdy sposób korzystania z utworu (ustawodawca nazywa te sposoby polami eksploatacji): drukowanie i zwielokrotnianie (ksero, druk), obrót egzemplarzami utworu, jego publiczne wykonywanie, wystawianie, wyświetlanie, udostępnianie za pośrednictwem Internetu.
Prawa majątkowe obowiązują za życia autora i 70 lat po jego śmierci (dziedziczone przez spadkobierców). Do roku 2000 okres ten wynosił 50 lat, ale na skutek postulatów twórców oraz ich najbliższych został przedłużony. Czas trwania praw majątkowych wydłużono wówczas o 20 lat również w stosunku do utworów, co do których prawa te już wygasły. Po upływie siedemdziesięciu lat od śmierci danego autora z jego utworów można korzystać w sposób niemalże nieograniczony, oczywiście jedynie w zakresie objętym prawami majątkowymi, pamiętając o niezbywalności osobistych. Taki stan prawny powoduje udostępnianie przez niektóre instytucje, jak opisywana w poprzednim numerze Polska Biblioteka Internetowa (PBI), osobom niewidomym formatów cyfrowych jedynie tych książek, do których autorskie prawa majątkowe już wygasły. Ich adaptacja nie wymaga bowiem pozyskiwania specjalnych pozwoleń.
PRAWNE MOŻLIWOŚCI KORZYSTANIA Z UTWORÓW W WIĘKSZYM ZAKRESIE
Jak widać z powyższych rozważań, polska Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych zawiera restrykcyjne przepisy w znaczny sposób utrudniające swobodne korzystanie z utworów. Trudno się temu dziwić, gdyż stworzenie omawianego aktu prawnego miało przede wszystkim na celu ochronę interesów autorów.
Aby jednak ograniczyć ich monopol, ustawodawca stworzył kilka „furtek” dających możliwość swobodniejszego korzystania z różnego rodzaju twórczości (nie tylko osobom z niepełnosprawnością).
Pierwszą z nich jest art. 4 Ustawy stwierdzający, że:
Nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego:
– akty normatywne lub ich urzędowe projekty,
– urzędowe dokumenty, materiały, znaki i symbole,
– opublikowane opisy patentowe lub ochronne,
– proste informacje prasowe.
[fot. shutterstock.com, Zdjęcie przedstawia gazetę rzuconą na klawiaturę, podpis: Proste informacje prasowe również nie stanowią przedmiotu prawa autorskiego]
Zapis ten oznacza, że do tych materiałów nie stosuje się prawa autorskiego, co stanowi spore ułatwienie dla ich użytkowników.
Niekiedy dodatkowe możliwości korzystania z utworów dają sami autorzy. Pod utworami publikowanymi w Internecie, zamiast formuł „Copyright by” lub „All rights reserved” oznaczających, że wszystkie prawa należą do autorów, coraz częściej można spotkać zwrot „Some rights reserved” („Niektóre prawa zastrzeżone”). Oznacza on zrzeczenie się przez twórców autorskich praw majątkowych, dając na przykład możliwość nieograniczonego kopiowania utworów.
Inną możliwość korzystania z utworów w większym zakresie zgodnie z prawem autorskim daje zawieranie umów z poszczególnymi autorami bądź wydawcami. Stosują ją często instytucje adaptujące różnego rodzaju materiały do potrzeb osób niepełnosprawnych, jak Biblioteka Centralna Polskiego Związku Niewidomych czy Mazowieckie Stowarzyszenie Pracy dla Niepełnosprawnych „De Facto”. Wymaga to jednak żmudnych negocjacji, dlatego tak ważne jest ścisłe przestrzeganie tych umów, czyli nieudostępnianie pozyskanych dzięki nim materiałów osobom spoza środowiska. Może być bowiem tak, że jakiś autor lub wydawnictwo dowie się o takich przypadkach i nie zgodzi się na adaptację kolejnych utworów.
[fot. shutterstock.com, Zdjęcie przedstawia ludzi siedzących przy stole podczas spotkania biznesowego, podpis: Zawieranie umów z autorami lub wydawnictwami jest często efektem długotrwałych negocjacji pomiędzy nimi a instytucjami adaptującymi materiały do potrzeb osób niepełnosprawnych]
Najdogodniejsze wydaje się więc korzystanie z zapisanego w Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych prawa o dozwolonym użytku. Przyjrzyjmy się, jakie daje ono możliwości.
Przepis ten nie powstał wyłącznie z myślą o osobach niepełnosprawnych, ale jako przeciwdziałanie silnemu monopolowi twórców, wynikającemu z zapisów prawa autorskiego. W jego ramach wyróżniamy użytek osobisty i publiczny.
W ramach osobistego możemy między innymi nagrywać wykłady na studiach, ale także, co zapewne dla sporej grupy Czytelników będzie dużym zaskoczeniem, kserować materiały drukowane i kopiować płyty, o ile zadania te nie będą miały charakteru komercyjnego. Zatem kiedy przegrywamy płytę koledze nie ma, jak zwykło się uważać, mowy o „piractwie” i łamaniu prawa autorskiego. Dozwolony użytek osobisty stosuje się do wszystkich utworów z wyjątkiem programów komputerowych, których absolutnie nie można powielać. Przekroczeniem omawianego przepisu jest publikowanie utworów na ogólnodostępnych stronach internetowych (stąd też dostęp do wielu stron z książkami w formatach alternatywnych jest obwarowany hasłem, a czasem koniecznością przedstawienia odpowiednich dokumentów, jak orzeczenie o niepełnosprawności, aby mogli z nich korzystać tylko uprawnieni użytkownicy sieci).
Użytek publiczny dotyczy publikowania utworów w prasie (art. 25). Specjalne uprawnienia w tym zakresie mają również szkoły, uczelnie wyższe oraz biblioteki (art. 27 i 28). Dozwolony użytek obejmuje też przytaczanie, zarówno przez osoby indywidualne, jak i media czy instytucje, cytatów z utworów, oczywiście z podaniem ich źródła (art. 29).

„KORZENIE” ZAPISU O DOZWOLONYM UŻYTKU DLA OSÓB NIEPEŁNOSPRAWNYCH
To, że potrzeby niepełnosprawnych zostały dostrzeżone (choć z dziesięcioletnim opóźnieniem) w Ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych zawdzięczamy, podobnie jak wiele innych korzystnych przepisów, Unii Europejskiej. Wydała ona Dyrektywę o społeczeństwie informacyjnym, w której państwa członkowskie otrzymały możliwość zrobienia wyjątków w ograniczeniach w kopiowaniu i rozpowszechnianiu utworów dla osób niepełnosprawnych. Wiele krajów unijnych przyjęło ten zapis. Również Polska, dostosowując prawo do standardów UE, 1 kwietnia 2004 r., czyli miesiąc przed naszym wejściem do Unii, wprowadziła do Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych art. 331. Traktuje on w całości o dozwolonym użytku na rzecz osób z niepełnosprawnością.

KORZYŚCI I PROBLEMY INTERPRETACYJNE
Omawiany artykuł stanowi, że wolno korzystać z już rozpowszechnionych utworów dla dobra osób niepełnosprawnych, jeżeli to korzystanie odnosi się bezpośrednio do ich upośledzenia, nie ma charakteru zarobkowego i jest podejmowane w rozmiarze wynikającym z natury upośledzenia. Pomińmy tu określenie „upośledzenie”, które nienajlepiej się nam kojarzy, ale jest stosowanym w prawie terminem.
Sprecyzowania wymaga natomiast sformułowanie „utwór rozpowszechniony”. Zgodnie z art. 6 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest to taki utwór, który za zgodą twórcy został w jakikolwiek sposób (niekoniecznie przy pomocy wytworzonego egzemplarza) udostępniony publicznie. Z takiej definicji wynika, że jeśli twórca udostępni na przykład nagranie w Internecie, mimo że nie ukazała się jeszcze zawierająca je płyta, można z niego korzystać w ramach dozwolonego użytku.
Wątpliwości nie budzi zapis mówiący, że korzystanie z utworu musi odnosić się bezpośrednio do upośledzenia danej osoby. Chodzi tu po prostu o dostosowanie formatów alternatywnych do rodzajów niepełnosprawności (brajl dla niewidomych, druk powiększony dla słabowidzących, napisy dla ludzi z problemami słuchowymi). Ustawa nie precyzuje, kto może dokonywać adaptacji utworów, z czego wynika, że jest to dozwolone osobom z różnymi dysfunkcjami, jak również wszystkim podmiotom działającym na rzecz tej grupy. Daje to szerokie możliwości korzystania z dozwolonego użytku między innymi wydawnictwom „produkującym” książki w formacie dźwiękowym, brajlu lub druku powiększonym. Niektórzy prawnicy opowiadają się jednak za „modelem” duńskim, w którym ustawa zawiera szczegółowy wykaz instytucji uprawnionych do korzystania z dozwolonego użytku, co pozwala na łatwiejszą interpretację przepisu. Dla nas, chcących korzystać z opisywanych uprawnień rozszerzona wykładnia jest dogodniejsza.
Wśród chcących dostosowywać utwory do potrzeb niepełnosprawnych w ramach działalności gospodarczej wątpliwości może budzić zapis o niezarobkowym charakterze korzystania z dozwolonego użytku. Są one tym większe, że koszt adaptacji materiałów bywa bardzo wysoki, a proces czasochłonny i trudno oczekiwać, żeby wszyscy zajmujący się nim robili to charytatywnie.
[fot. shutterstock.com, Zdjęcie przedstawia fragment klawiatury komputerowej, ukazanej przez szkło powiększające, podpis: Korzystanie z utworów w ramach dozwolonego użytku przez osoby niepełnosprawne musi ściśle wiązać się z ich dysfunkcją i koniecznością jej kompensowania]
Polski ustawodawca okazał się tutaj „łaskawszy” od unijnego. Wspomniana wyżej dyrektywa UE mówi bowiem o charakterze „niehandlowym”, co wyklucza pobieranie jakichkolwiek opłat. Pojęcie „niezarobkowy” zawarte w polskiej doktrynie jest natomiast zazwyczaj interpretowane jako „nie nadmiernie skomercjalizowany”. Jednym słowem, środki finansowe pozyskiwane za przygotowanie utworów w formatach alternatywnych nie powinny przekraczać kosztów poniesionych na to przystosowanie.
Prawdziwą zagadkę stanowi sformułowanie mówiące o korzystaniu z dozwolonego użytku „w rozmiarze wynikającym z natury upośledzenia”. Być może w tym miejscu powinna być mowa o „sposobie korzystania zgodnym z naturą upośledzenia”, może też chodzić o nienadużywanie dozwolonego użytku, czyli choćby o nieudostępnianie książek w formatach dźwiękowych wydanych z myślą o osobach z problemami wzrokowymi ludziom całkowicie widzącym, którzy mogą bez problemu czytać zwykły druk.
PRAWO DOBRE, ALE MAŁO ZNANE
Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, mimo iż z założenia chroni twórców, zawiera też kilka wyjątków korzystnych dla użytkowników utworów, w tym zapis o dozwolonym użytku. Ze względu na swoją wyjątkowość jego wykładnia nie może być zbyt szeroka, ale ustawodawca sformułował go w ten sposób, że daje i tak duże możliwości. Jak widzieliśmy, dzięki dozwolonemu użytkowi nie grożą nam żadne sankcje za przegrywanie sobie wzajemnie płyt ani kserowanie podręczników i notatek z wykładów (pod warunkiem, że ich nie sprzedajemy, co, niestety, ostatnio coraz częściej zdarza się wśród studentów). Jako osoby niepełnosprawne mamy dodatkowo możność tworzenia i korzystania z alternatywnych formatów utworów, możemy też dzielić się nimi między sobą.
[fot. shutterstock.com, Zdjęcie przedstawia dyktafon, podpis: Dzięki dozwolonemu użytkowi niepełnosprawnych student może nagrywać wykłady na uczelni, kserować podręczniki i adaptować je do dogodnego dla siebie formatu]
Problem z dozwolonym użytkiem jest taki, że spora część społeczeństwa nie ma świadomości przysługujących w związku z nim praw. Są też ludzie, którzy go nadużywają na zasadzie: „dać komuś palec, to weźmie całą rękę”.
Na szczęście nie było do tej pory w praktyce sądowej procesów związanych z niewłaściwym korzystaniem z dozwolonego użytku. Należy mieć nadzieję, że tak pozostanie i że żaden „nadgorliwy” twórca ani użytkownik nie pozbawi nas tego dobrodziejstwa prawnego jakimś niemądrym posunięciem.
Osoby bliżej zainteresowane niniejszym zagadnieniem odsyłam do publikacji Fundacji Instytut Rozwoju Regionalnego pt. „Studenci niewidomi i słabowidzący – poradnik dla wyższych uczelni. Prawo autorskie – dozwolony użytek utworów” oraz wykładu Mec. Dr. Sybilli Stanisławskiej-Kloc oraz Mec. Joanny Hetman-Krajewskiej, zarejestrowanego podczas konferencji zorganizowanej przez Bibliotekę Centralną PZN 6 października ubiegłego roku pod tytułem: „Szczególne uprawnienia osób niepełnosprawnych wynikające z ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – prawo a rzeczywistość”, a dostępnego na stronie serwisu wypożyczeń BCPZN.
***
Składam najserdeczniejsze podziękowania mojemu Przyjacielowi, Krzysztofowi Kurowskiemu – Doktorantowi w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego – za bezcenne wsparcie merytoryczne przy tworzeniu niniejszego tekstu.
*Autorka straciła wzrok zaraz po urodzeniu w wyniku retinopatii wcześniaczej. Ukończyła studia magisterskie z historii oraz podyplomowe z informacji naukowej i bibliotekoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim. Obecnie poszukuje pracy. W czasie wolnym pisze teksty publikowane w czasopismach zajmujących się tematyką związaną z niewidzeniem. Jej zainteresowania to: literatura, publicystyka, historia (głównie Kościoła i społeczna), teatr, muzyka, podróże, język francuski.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top