Wstęp, czyli skąd takie nietypowe zastosowanie programu będącego głównie menedżerem plików?

Na samym początku zaznaczę, że sposób tworzenia kopii zapasowych, jaki tu opiszę, jest wygodny i łatwy do wprowadzenia wyłącznie dla użytkowników domowych, do archiwizacji danych prywatnych. Stosowanie tego rodzaju kopii zapasowej w firmach, bez szyfrowania, bez możliwości zapewnienia stałego i możliwie nieprzerwanego dostępu, bez możliwości wymiany uszkodzonych dysków szybko, to zwyczajnie proszenie się o kłopoty nie tylko z tworzeniem kopii i dostępem do danych, ale również z prawem, które wymaga przestrzegania procedur bezpieczeństwa danych. Cały poniższy tekst kieruję zatem do użytkowników, którzy na początek nie mają zbyt wiele gotówki, a chcieliby rozpocząć tworzenie własnej kopii zapasowej.

Gdy kilka lat temu stało się z częścią istotnych moich danych przechowywanych na dysku twardym to, co statystycznie w końcu stanie się każdemu wcześniej lub później, dołączyłem do grupy osób, które tworzą kopie zapasowe i trzymają się tego na poważnie, nauczone doświadczeniem. Do czasu utraty danych nie zastanawiałem się nad spójnym i poważnie wdrożonym sposobem tworzenia kopii, programem do tego służącym czy wreszcie ilością takich kopii i miejscem ich przechowywania. Postawiony jednak przed problemem zastanowiłem się dokładnie i… wybrałem najpierw miejsce i sposób przechowywania kopii, a następnie program do ich tworzenia, który chociaż nie ma dedykowanego zastosowania w kierunku tworzenia kopii zapasowych, bo chodzi o wspomniany w tytule Total Commander, to w mojej koncepcji tworzenia kopii sprawdza się świetnie od ponad siedmiu lat.
Co doprowadziło mnie do takiej decyzji? Oto powody.
Pierwszym był fakt, że programy służące do tworzenia kopii zapasowych, najczęściej tworzą pliki kopii w dedykowanych sobie formatach, co sprawia, że tylko te konkretne programy mogły taką kopię odtworzyć. Przez tak skonstruowany system tworzenia kopii, nim dane będzie można odzyskać, konieczne będzie użycie programu do odzyskania danych z konkretnej kopii, oczywiście programem, który do utworzenia tego backupu posłużył. Wymaga to niestety sporo czasu, a nie zawsze mamy ten czas. O ile zastosowanie programów do tworzenia kopii ma głęboki sens w przypadku partycji szyfrowanych albo tych, które zawierają system operacyjny, to w przypadku tak zwanych przeze mnie danych typowo użytkowych, tj. dokumentów, zdjęć, filmów, muzyki, archiwów, programów instalacyjnych i innych podobnych danych doszedłem do wniosku, że zastosowanie takich aplikacji po prostu wydłuży przerwę, przez którą nie będę miał dostępu do danych. Pod czas, gdy kopia lub klonowanie systemu operacyjnego z dysku na dysk wymaga zachowania pełnej struktury partycji i systemu plików, tak w przypadku danych użytkowych ważna jest struktura folderów i metadane z tymi plikami związane, ale nie jest już ważny każdy plik na partycji z danymi, a jedynie te istotne dla użytkownika.
Drugim argumentem przeciwko zastosowaniu dedykowanego backupom programu jest cena takich programów. O ile darmowe wersje takich aplikacji lub po prostu darmowe programy służące do tworzenia backupu wystarczają do okazjonalnego czy nieregularnego tworzenia kopii, tak za program mający sprawdzić się w istotnym, ale tylko jednym zastosowaniu trzeba zapłacić znaczną sumę pieniędzy, często w modelu odnawialnego abonamentu, nawet kilkaset złotych rocznie lub za licencje w przypadku programów najdroższych. O ile ma to sens w przypadku firm, które mają na to odpowiednie miejsce i stosowną infrastrukturę sieciową, elektryczną itd., tak w przypadku użytkowników indywidualnych jest to często przerost formy nad treścią. Nie byłem też nigdy zainteresowany modułem do tworzenia kopii zapasowych w pakietach przeznaczonych głównie do innych rzeczy np. w programach typu internet security, które też w najwyższych wersjach zawierają takie moduły do tworzenia kopii, o różnej jakości, liczbie funkcji i ergonomii.
Trzecim powodem… albo pierwszym, w zależności od priorytetua) jest dostępność aplikacji do tworzenia kopii zapasowych czy też raczej często marna lub niewystarczająca dostępność tych programów.
Kolejny problem, to moim zdaniem dość często zdarzająca się nieefektywność wykorzystania miejsca przez tego rodzaju programy do kopii zapasowych. Kopie są tworzone, zwłaszcza przez programy darmowe w taki sposób, że plik kopii jest zamknięty i ostateczny. W celu aktualizacji takiej kopii nie dodaje się do niej tylko danych różnicowych, czyli tych, które mają być dodane do kopii i powstałych od czasu ostatniego zapisania pliku kopii, ale tworzy się ponownie cały, zupełnie nowy plik kopii zapasowej z danymi wcześniej już zarchiwizowanymi i… niepotrzebnie zajmuje miejsce na dysku, które mogłoby być przeznaczone tylko na pojedynczą kopię tych samych plików raz, a nie kilka razy. Nie przekonuje mnie też argument o automatyzacji i nadpisywaniu np. czwartą najnowszą kopią pierwszej najstarszej, bo przy dużych ilościach danych robi się z tego całkiem sporo gigabajtów, które zapełniamy nieefektywnie i nadmiarowo.

A co z kopią w chmurowym dysku np. DropBox, OneDrive, Google Drive lub innym?
Takie rozwiązanie też ma swoje wady, a zacząć należy od przeliczenia pieniędzy, jakie w ciągu np. 5 lub 10 lat zamierzamy wydać na tworzenie kopii zapasowych. Niestety nic za darmo nie ma, więc w każdym wariancie kopia większa niż np. 15 lub 30 GB będzie kosztować mniej lub więcej złotych.
W moim przypadku okazało się, że tańszym wyborem jest kupienie np. trzech dysków fizycznych o pojemności 4 TB każdy, utworzenie trzech fizycznie od siebie niezależnych kopii danych i trzymanie Ich na tych dyskach. Za chmurę z taką ilością miejsca na dane, tj. 4 TB w chmurze przechowywane przez 5 lat lub dłużej zapłaciłbym po prostu więcej niż za fizyczne dyski wewnętrzne lub zewnętrzne, zwłaszcza te drugie w rozmiarze 3,5 cala, ponieważ przeliczenie złotówek na gigabajty jest w nich najkorzystniejsze. Oba rozwiązania mają swoje wady, w przypadku chmur jest to możliwość czasowego braku dostępu do danych, wspomniany już możliwy wyższy koszt przechowywania danych, a w przypadku osób niepełnosprawnych dochodzi jeszcze kolejny potencjalny problem z obsługą klienta danego dysku wirtualnego na komputerze. Znakomitym przykładem na demonstrację tego problemu jest Klient Google Drive, z którym bardzo ciężko pracuje się przy użyciu czytnika ekranu. Z dropboksem wcale nie jest lepiej niż z Google’em, a najwygodniejszy z tych trzech, chociaż nie bez wad jest klient One driVE od Microsoftu.
Główne zalety chmury, to oczywiście brak konieczności tworzenia kilku kopii, ponieważ mamy dostęp do kopii ze wszystkich urządzeń, na których się zalogujemy i co w związku z tym elastyczniejsze możliwości zarządzania niż w przypadku dysków fizycznych.
W przypadku kopii na dyskach fizycznych główną wadą jest oczywiście mniej elastyczna możliwość dostępu do kopii zapasowych i zarządzania nimi, a także najczęściej konieczność tworzenia więcej niż jednej fizycznej kopii tych samych danych na dwóch lub więcej dyskach.
O ile w przypadku chmury musimy brać pod uwagę możliwość czasowego braku dostępu do plików tak w przypadku dysków fizycznych trzeba oczywiście liczyć się z możliwością awarii takiego dysku i koniecznością zakupu nowego dysku. Dalsze wady kopii zapasowych na dyskach fizycznych to konieczność trzymania jednej z nich zawsze przy sobie, żeby mieć dostęp do znakomitej większości danych.
A co z domowym serwerem NAS? Podstawową wadą jest oczywiście cenowy próg wejścia, ponieważ sensowny Serwer NAS (network attached storage) kosztuje od 400 zł w górę, chociaż te najtańsze to minimum komfortu i możliwości konfiguracji. Dobre nasy dla domu lub małej firmy to koszt rzędu 750 – 900 zł lub więcej, nawet do kilku tysięcy złotych za najbardziej zaawansowane konstrukcje i sprzęt o największych możliwościach. Oczywiście oprócz samego serwera należy dokupić jeszcze do niego dyski, co już tworzy całkiem pokaźną sumę pieniędzy do wydania, której wielu z nas po prostu nie ma. Ważny jest też dobry router, który będzie obsługiwał sieć, do której podłączony zostanie dysk sieciowy. W wypadku gorszego i tańszego sprzętu szybkość pobierania i wysyłania plików na dysk może być bardzo niekomfortowa.
Wyłączając wysoki finansowy koszt początkowy, zastosowanie Serwera Nas przewyższa pod wieloma względami ręczne lub półautomatyczne tworzenie kopii dowolnym programem, nawet tak dobrym, jak total Commander.
Nas ma również swoje inne wady, to kolejny sprzęt w domu, któremu trzeba zapewnić jakieś miejsce, a nie wszędzie są odpowiednie warunki. Warto też zabezpieczyć się na wypadek utraty zasilania kupując awaryjny zasilacz UPS dla takiego serwera Nas. To oczywiście kolejny wydatek. Czy jest zatem tańsze rozwiązanie sieciowe? Owszem, jest, ale niestety nie jest to najwygodniejszy sposób na dostęp do plików w sieci lokalnej.
Jeżeli nasz router obsługuje dyski podłączane do portu USB, to namiastkę podstawowej funkcji serwera nas można uzyskać podłączając do routera dysk usb, najlepiej taki z zasilaniem dodatkowym. To jednak prowizoryczne, dość powolne rozwiązanie i mało wygodne, gdy tylko pojawiają się problemy z oprogramowaniem routera. Wróćmy więc do omówienia rozwiązania tytułowego z tego artykułu, które proponuję zastosować, gdy jedyny koszt, jaki chcemy lub możemy ponieść to koszt tylu dysków o odpowiednim rozmiarze i typie, ile chcemy mieć kopii naszych danych. Inne wady rozwiązania, które dla siebie skonstruowałem w celu tworzenia kopii zapasowych i chcę je tutaj opisać podam w dalszej części artykułu, bo po mimo ich obecności, to moim zdaniem najlepszy sposób na przechowywanie danych bez nadmiarowych plików, a także z ciągłym do nich dostępem przy możliwie niskim koszcie utworzenia takich kopii. Co zatem ostatecznie wybrałem i dlaczego to tak egzotyczne na dzisiejsze czasy rozwiązanie?

Tworzenie kopii danych przy użyciu Total Commander na dyskach fizycznych, pierwsze kroki

Zauważywszy wymienione powyżej niedogodności i przeanalizowawszy dostępne możliwości zacząłem zastanawiać się, czy można je obejść i okazało się, że owszem, można. Wystarczy zastosować zaawansowany menedżer plików, np. Total Commander właśnie.
Program ten można kupić, ale nic nie stoi na przeszkodzie by z niego korzystać nawet po upłynięciu okresu testowego, wystarczy tylko wybrać odpowiednią liczbę, tę o którą program prosi w oknie powitalnym np. wybierz 3, gdy w oknie powitalnym mamy dostępne 3 przyciski 1, 2 i 3 właśnie. Przy kolejnym uruchomieniu program może poprosić o wciśnięcie przycisku z inną cyfrą. Ci, którzy program kupią oczywiście nie będą mieli takich spowalniających dodatków. Nie jest to jednak uciążliwe i warto z tego programu korzystać.
Program ten posiada możliwość porównywania zawartości plików i folderów, może na przykład porównać zawartość dwóch folderów między sobą, a w wypadku znalezienia różnic po którejkolwiek ze stron lub po obu, pozwala podjąć decyzję, w jaki sposób zsynchronizować różniące się dane we wskazanych folderach. Tylko przy pomocy narzędzia synchronizacji i mechanizmom porównywania katalogów można zredukować ryzyko utraty danych do naprawdę niewielkiego lub nieszkodliwego.
Jak zatem stworzyć kopię zapasową naszych danych przy użyciu Total Commandera?
Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta, chociaż jej zastosowanie wymaga już od nas trochę uwagi i aktywności w trakcie tworzenia kopii zapasowej i jej każdorazowej aktualizacji. Przy aktualizacji kopii nie trzeba poświęcać na tą czynność już tyle energii z tym zastrzeżeniem, że dbamy o porządek w plikach umieszczanych w folderach, które mają być synchronizowane, niezależnie od dysku.
Na początek wyznaczamy sobie miejsca na dyskach, gdzie mają być umieszczone dane. Dla przykładu podam taką konfigurację. Pierwszym miejscem jest dysk o dużej pojemności w komputerze stacjonarnym. Drugim dysk przenośny, najlepiej o tej samej pojemności, co jego stacjonarny odpowiednik. Jest to absolutne minimum, jeżeli chodzi o utworzenie kopii zapasowej. Warto jeszcze dokupić trzeci dysk, stacjonarny zewnętrzny dysk o dużej pojemności, który będzie służyć tylko i wyłącznie do celów archiwizacyjnych, ponieważ jak łatwo się domyślić na kopii przenośnej możemy pracować np. poza miejscem stałego pobytu lub w drodze, a na kopii z wewnętrznego dysku komputera stacjonarnego wtedy, gdy będziemy pracować na komputerze stacjonarnym. Dysk trzeci, opcjonalny uruchamiamy tylko wtedy, gdy chcemy zaktualizować kopię lub odzyskać dane po ich utracie z obu pozostałych kopii. To rozwiązanie powoduje, że gdy np. zmodyfikujemy przypadkowo w sposób niezamierzony i niechciany jakieś pliki na kopii stacjonarnej lub tej z dysku przenośnego, to będzie możliwe przywrócenie poprawnych wersji plików ze stacjonarnej kopii archiwalnej. To swego rodzaju namiastka kontroli wersji plików znanej z chmur zarówno publicznych, jak i prywatnych umieszczonych na serwerach nas, chociaż oczywiście nie tak wygodna.
Ci, którzy mimo wszystko nie ufają ogólnodostępnym chmurom, a chcą być bardziej elastyczni, mieć swoje dane zgromadzone na dyskach fizycznych i jednocześnie mieć do nich dostęp online oraz oczywiście gdy mają większe środki do dyspozycji, mogą zakupić jeden z dysków z możliwością podłączenia do sieci lokalnej lub nawet domowy serwer NAS i przy pomocy odpowiedniego routera utworzyć sobie chmurę domową. Wymaga to jednak jak wspomniałem trochę większych funduszy oraz nieco trudniejszej konfiguracji sieci w domu i tego rozwiązania nie będę opisywać w tym artykule.
Wróćmy zatem do tworzenia kopii zapasowej pod kontrolą total Commandera. Kiedy mamy już sprzęt potrzebny do zapisania kopii, tworzymy strukturę folderów, w których będziemy trzymać różne typy plików.
Po utworzeniu struktury plików i folderów na jednym ze wskazanych dysków, najłatwiej zrobić to na dysku, który do tej pory jest wykorzystywany codziennie jako dysk na pliki użytkowe, w celu utworzenia pierwszej wersji kopii zapasowej wystarczy zsynchronizować zawartość stosownych folderów na obu dyskach. Ponieważ na ogół pracując z komputerem mamy już swój układ plików i folderów, aby nie zmieniać swoich przyzwyczajeń taki dysk z danymi może posłużyć jako matryca, która stanie się później jedną z kopii do synchronizacji. Total Commander świetnie sobie z tym poradzi. Nie będzie trzeba też wiele zmieniać w obecnej pojedynczej kopii folderów, z których korzystamy na naszym jak do tej chwili jedynym dysku z ważnymi danymi. Najważniejsza korzyść z tego jest taka, że nasza kopia zapasowa jest jednocześnie danymi, do których ciągle dokładamy nowe dane, gdy tylko są gotowe do zapisania i przechowywania. Wspomniana struktura jest dokładnie taka sama, jak w naszym codziennym działaniu. Nie pracujemy na abstrakcyjnych archiwach nietypowego formatu, ale dokładnie na tych plikach, z których korzystamy i je umieszczamy w naszej kopii. w modelu, który proponuję dokonujemy zmian na dowolnej, jednej z dwóch lub trzech kopii, zamiast trzymać ją wyłącznie w archiwum. Zmienioną zawartość później synchronizujemy tak, żeby była identyczna. Synchronizacja kopii to po prostu uaktualnienie zawartości we wszystkich miejscach tak, żeby znajdowały się w nich dokładnie te same pliki i foldery. Dlaczego warto zacząć od dysku roboczego na którym pracujemy na co dzień? Chodzi przede wszystkim o to, aby posprzątać w plikach, usunąć niepotrzebne foldery, pliki oraz duplikaty. jeżeli to możliwe zredukować ilość katalogów w głównym folderze w taki sposób, aby później było łatwo foldery zaznaczać i synchronizować. Później folder roboczy lub dysk roboczy możemy mieć inny, a do tak uporządkowanej kopii dodawać tylko poukładane w sposób przemyślany pliki i katalogi. Po takim porządku można przystąpić do tworzenia kopii. Pierwsze podejście może wydawać się skomplikowane, ale wynagrodzone jest to w późniejszym czasie.
Najpierw kilka słów o potrzebnych do tego elementach interfejsu programu, z których będziemy korzystać.
Program różni się od eksploratora windows/eksploratora plików tym, że zamiast jednej listy plików i folderów posiada 2 panele, lewy i prawy. W każdym z nich może być otwarty jeden folder. Może to być główny katalog dysku lub dowolny inny podkatalog.
Aby przejść do wyboru dysku dla lewego panelu, po otwarciu programu wciskamy klawisze alt+f1. Pojawi się lista rozwijana zawierająca dostępne litery dysków, uwaga, na tym etapie nie są odczytywane nazwy partycji, więc warto pamiętać do którego dysku chcemy przejść w konkretnym panelu. Po wybraniu strzałkami właściwej litery dysku wciskamy enter, a lista rozwijana zostanie zamknięta, natomiast kursor zostanie umieszczony na liście folderów i plików w głównym katalogu dysku.
Jeżeli będziemy tworzyć kopie wszystkich folderów i plików na tym poziomie drzewa folderów, a tak jest w tym przypadku najprościej, to wystarczy przejść strzałkami pionowymi po liście folderów i spacją zaznaczyć wszystkie lub tylko te, które planujemy w kopii zapasowej umieścić.
Po wybraniu stosownych folderów możemy teraz przejść do folderu, który ma być otwarty w prawym panelu programu.
W Tym celu wciskamy… tak pewnie część czytelników już zgaduje, że alt+f2. Ponownie pojawi się lista dostępnych liter dysków. Wybieramy literę podłączonego wcześniej, pustego dysku, który chcemy przeznaczyć na kopię zapasową.
Uwaga, gdy jest to pierwsza kopia, którą dopiero zakładamy, to w głównym katalogu dysku przeznaczonego na kopie zapasowe nie znajduje się nic, więc można przejść do kroku następnego, czyli wywołania okna dialogowego synchronizacji katalogów. Ci, którzy swoją kopię aktualizują, muszą w prawym panelu również zaznaczyć te katalogi, które mają zostać porównane z tymi z lewego panelu. Oczywiście struktura folderów z obu panelów musi być taka sama w głąb od poziomu na drzewie folderów, który jest aktualnie otwarty w obu panelach. Struktura nadrzędna aż do litery dysku nie jest istotna w czasie synchronizacji. Pisząc prostszym językiem w obu panelach nazwy zaznaczanych folderów muszą się zgadzać, tak jak pola edycyjne nowe hasło i potwierdź hasło muszą zawierać tę samą treść, a wszystkie foldery dostępne powyżej synchronizowanych nie są brane pod uwagę w tej synchronizacji. Oto przykład, jeżeli w lewym panelu otwieramy folder g:\, oznacza to, że możemy zaznaczyć w głównym katalogu dysku o literze (g:\) część lub wszystkie katalogi. Jeżeli w prawym panelu otworzymy katalog o ścieżce h:\dane\, to można zaznaczyć wszystkie lub tylko niektóre foldery i pliki w katalogu dane, foldery i pliki poziom wyżej wraz z innymi podfolderami i plikami w nich zawartymi, czyli inne foldery na dysku h:\) nie będą w żaden sposób uwzględniane i sprawdzane lub zmieniane przez Total commandera. Zaznaczone katalogi mogą później zostać porównane i zsynchronizowane, natomiast pozostałe foldery i pliki na tym samym poziomie struktury folderów, których nie zaznaczono po obu stronach są nieistotne w proponowanym przeze mnie ustawieniu synchronizacji. Gdy zaznaczymy jakiś folder lub plik, którego nie ma po jednej ze stron, to zostanie on skopiowany w trakcie synchronizacji na drugą stronę. W przypadku, gdy folder został zaznaczony tylko po jednej stronie, a drugi taki sam istnieje po drugiej stronie i również został zaznaczony, to zawsze zawartość takiego folderu zostanie scalona na obu dyskach, a program zapyta o działanie do wykonania w przypadku konfliktów lub niezgodności, gdy takie się pojawią.
Gdy już zarówno w lewym jak i prawym panelu zaznaczono te same foldery (aktualizacja kopii) lub gdy wszystkie foldery przeznaczone do skopiowania zaznaczone w lewym panelu (pierwsza wersja kopii, prawy panel to pusty dysk lub folder) zostały już starannie wybrane, można przejść do menu programu klawiszem alt, strzałką w prawo odnaleźć grupę polecenia i strzałką w dół rozwinąć menu, a następnie odnaleźć opcję synchronizuj katalogi… i wcisnąć enter.
Pojawi się okno dialogowe, a w nim należy zaznaczyć następujące opcje. Pole wyboru Podkatalogi, które służy do tego, aby została porównana i później zsynchronizowana również zawartość wszystkich podkatalogów w zaznaczonych elementach. Pole wyboru tylko wybrane powoduje, że w porównywaniu i synchronizacji plików będą brane pod uwagę tylko wybrane wcześniej w obu panelach elementy, a wszystkie niezaznaczone nie będą synchronizowane, porównywane, usuwane lub kopiowane i pozostaną bez zmian. W ten sposób mamy pewność, że tylko i wyłącznie wybrane do porównywania i synchronizacji katalogi będą uwzględniane. Na dysku oprócz kopii mogą przecież znajdować się pliki i katalogi tymczasowe, robocze i takie, których po prostu nie chcemy archiwizować. Można opcjonalnie zaznaczyć pole wyboru WG zawartości, które wykaże ewentualną równość plików lub jej brak porównując ich zawartość niezależnie od daty, ale zaznaczać to pole wyboru polecam tylko wtedy, gdy chce się sprawdzić pliki pod innym kontem niż rozmiar lub data modyfikacji. Sprawdzanie kilkuset gigabajtów według zawartości w dwóch dużych folderach może trwać bardzo długo.
Stanowczo odradzam zaznaczać pole wyboru asymetrycznie, ponieważ część plików z jednej strony jest wtedy usuwana. Nie sądzę, żebyśmy chcieli usuwać jakiekolwiek elementy, które wyselekcjonowane zostały do zachowania w kopii zapasowej.
Po dostosowaniu wszystkich opcji w tym oknie dialogowym należy wcisnąć przycisk porównaj.
Uwaga, w przypadku dużych porcji danych np. kilkaset gigabajtów lub nawet ponad 1 TB porównywanie może potrwać dość długi czas. Słabsze komputery mogą w tym momencie mocno spowolnić i ospale reagować na polecenia, mowa czytników ekranu może być opóźniona dość mocno względem naciśnięć klawiszy. Podobnie może być na późniejszym etapie synchronizacji.
Wróćmy jednak na razie do porównania.
Po zakończeniu porównywania zawartości wskazanych folderów program w dolnej części okna (NVDA insert+end, JAWS insert+page down) pokaże wyniki np. znaleziono 99 plików, różniące się 5, unikalne z prawej 4, unikalne z lewej 5, identyczne 86. Total Commander, to program nie dostępny idealnie, nawet jeżeli dość przyzwoicie. Bywa niestety tak, że trzeba zastosować kursor jaws albo punkt przeglądu w nvda, żeby coś odczytać. Może się tak dziać w oknach porównywania i synchronizacji, ponieważ kursor klawiatury może tracić okno. Wtedy wystarczy przywołać kursor fizycznej myszki do tytułu okna programu i kliknąć raz w tym miejscu. Okno dialogowe zacznie się zachowywać w sposób przewidywalny. Wychodzę tutaj z założenia, że skoro da się program obsłużyć przy użyciu narzędzi czytnika ekranowego, to można go spokojnie polecić.
Oczywiście wszyscy, którzy tworzą kopię pierwszy raz nie zobaczą nic po prawej stronie, a synchronizacja spowoduje skopiowanie zaznaczonych w lewym panelu folderów wraz zawartością do folderu wczytanego w prawym panelu. Po takim jednostronnym skopiowaniu, po zweryfikowaniu tej kopii program ponownie porówna oba foldery otwarte w lewym i prawym panelu, a następnie pokaże wyniki. Wszystkie pliki powinny być identyczne. A co z tymi, którzy synchronizują foldery drugi i każdy następny raz?
synchronizujący zawartość kopii drugi i każdy następny raz zobaczą właśnie wyniki podobne do tych, które opisałem.
W moim przykładzie program w obu panelach, w wybranych katalogach znalazł 99 plików łącznie.
Program wykrył również, że 5 plików znajduje się zarówno w jednym jak i w drugim miejscu, ale ich data, rozmiar lub zawartość albo wszystkie te parametry łącznie różnią się między sobą, stąd informacja: różniące się 5. Teraz informacja o plikach unikalnych z prawej 4 i z lewej 1 oznacza, że w lewym panelu, w otwartym tam katalogu jest 1 plik, którego nie znaleziono w folderze i podkatalogach wybranych w prawym folderze, natomiast po prawej w folderze tam wczytanym znajdują się aż 4 pliki, których w lewym panelu i wybranym tam do porównania folderze nie ma. Wreszcie ostatni parametr z informacji po zakończeniu porównywania, czyli identyczne 86 oznacza, że w obu porównywanych folderach i podkatalogach znajduje się łącznie 86 nieróżniących się od siebie plików.
Sukces synchronizacji, którą za chwilę opiszę oznacza, że parametr znaleziono i identyczne będą równe, czyli: znaleziono 99 plików, różniące się 0, unikalne z prawej 0, unikalne z lewej 0, identyczne 99.
Gdy już zakończymy porównywanie zawartości katalogów, które chcemy synchronizować, pora wcisnąć przycisk synchronizuj, a pojawi się następne okno dialogowe, w którym dokonamy wyboru, co, gdzie i jak ma zostać skopiowane.
Program po porównaniu pokazał różne liczby związane z synchronizowanymi folderami i plikami. Po wciśnięciu przycisku synchronizuj możemy zdecydować, czy chcemy skopiować pliki tylko z lewej na prawą stronę, czy tylko z prawej na lewą stronę, zsynchronizować całość kopiując wzajemnie wszystkie różnice, czy też zamknąć okno synchronizacji katalogów. Użytkownicy, którzy dopiero będą tworzyć pierwszą kopię zawartości folderu z lewego panelu w tym który jest otwarty w prawym panelu zobaczą tylko możliwość skopiowania z lewej na prawą stronę. Znajdziemy tutaj stosowne pola wyboru regulujące sposób zachowania się w czasie synchronizacji przez total Commander. Program oczywiście pokazuje liczbę plików oraz ich łączny rozmiar, który będzie skopiowany z lewej na prawą lub z prawej na lewą stronę. Informacje te są pożyteczne, ponieważ przy małej ilości miejsca na którymkolwiek z dysków mogą nie zmieścić się wszystkie pliki.
Jest tu jeszcze jedna ważna opcja, a mianowicie program pozwala również skopiować systemowe uprawnienia plików ntfs w windows, ale użytkownik, na którego koncie uruchomiono program musi mieć uprawnienia administracyjne. W większości przypadków kopiowanie tych uprawnień nie jest do niczego potrzebne, a jedynie może wydłużyć czas kopiowania.
Przed rozpoczęciem synchronizacji warto zaznaczyć pole wyboru „weryfikuj”, co wydłuży czas synchronizacji, ale jest dodatkowym sprawdzeniem, czy nasze pliki w obu synchronizowanych lokalizacjach są identyczne i co ważne skopiowane poprawnie.
Co zrobić w sytuacji, gdy pracowaliśmy na różnych dyskach i zawartość obu porównywanych kopii różni się od siebie w ten sposób, że część plików będzie kopiowana z lewej na prawą stronę a część z prawej na lewą? Co zrobić, gdy nie jesteśmy pewni, czy właściwie umieszczone zostały jakieś pliki, czy zostały na pewno dodane właściwe pliki, wreszcie czy tworzyliśmy foldery według zaplanowanego schematu lub zmieniliśmy trochę układ w jednej z kopii a w innych tego wcześniej nie uwzględniliśmy? W takiej sytuacji, zamiast synchronizować kopie do właściwych ścieżek warto wcisnąć przycisk bez etykiety, który dostępny jest w oknie dialogowym synchronizuj tuż przy obu ścieżkach kopiowania i w oknie przeglądania wskazać inny folder w ten sposób, że różniące się od siebie elementy zostaną skopiowane do innych folderów, zamiast do swoich miejsc w sąsiednich kopiach. Po wykonaniu takiej kopii możemy przejrzeć skopiowane katalogi i pliki oraz sprawdzić, czy pasują do naszej struktury folderów.
Takich problemów oczywiście nie będzie, gdy będziemy zawsze trzymać się planu i pilnować porządku umieszczając pliki w miejscu, które jest kopią i będzie można przejść do opcji synchronizuj… i wybrać ją.
Po wciśnięciu przycisku synchronizuj rozpocznie się kopiowanie plików z lewej na prawą stronę, później tych z prawej na lewą.
W trakcie trwania tego procesu w oknie dialogowym możemy odczytywać różne przydatne informacje np. aktualna, pokazywana w czasie rzeczywistym prędkość kopiowania i czas, jaki pozostał do końca procesu, nazwę pliku, który jest kopiowany oraz fragmenty ścieżek źródła i miejsca docelowego. Fragmenty ścieżek są pokazywane wtedy, gdy ścieżki są długie. Czas trwania synchronizacji zależy nie tylko od sumarycznej ilości danych do skopiowania po obu stronach, ale również od rozmiaru plików, które będą kopiowane. Dużo plików tekstowych o łącznym rozmiarze np. 3 GB będzie kopiować się dłużej niż 1 plik o tym rozmiarze np. obraz filmu dvd w pliku iso.
Po dokonaniu synchronizacji nastąpi proces weryfikacji, a następnie zakończenie procesu synchronizacji katalogów.
Ok, pierwszy krok za nami. Mamy już dwie niezależne od siebie kopie naszych danych, których nie utracimy w wypadku awarii jednego z dysków, chyba, że będziemy mieć wyjątkowego pecha i padną z jakichś przyczyn oba dyski z tą samą zawartością. A co, gdy chcemy utworzyć jeszcze jedną, trzecią kopię? Nic prostszego, wystarczy włożyć do komputera lub podłączyć dysk, który ma być przeznaczony dla trzeciej kopii i zsynchronizować zawartość jednej kopii z dwóch pozostałych z odpowiednią lokalizacją lub lokalizacjami na trzecim dysku. Mam już 3 identyczne kopie, lecz co dalej? Jak dodawać do kopii zapasowej nowe dane przyrastające?
Tutaj właśnie przechodzimy do części jednocześnie najłatwiejszej i najbardziej wymagającej. Dodając pliki z nowymi danymi, należy je umieszczać w dowolnej z kopii, ale dokładnie tam, gdzie wskazuje zaplanowana wcześniej struktura folderów na dyskach. O ile samo takie planowanie umieszczania plików jest czasem trochę zbyt mocno absorbujące, tak elastyczność i dostęp do danych w każdej chwili, na każdej z kopii uzasadnia ten wysiłek. To tak jak z porządkiem w domu, jeżeli będziemy sprzątać w regularnych lub po prostu niezbyt dużych odstępach czasu, a rzeczy zawsze odkładać na wyznaczone im miejsce, to porządek utrzymać się uda dość łatwo zarówno w naszym domu lub mieszkaniu jaki w naszych plikach i folderach na dysku. Na bałagan nie pomogą nawet najlepsze programy czy serwery z opcjami kopii zapasowej, automatycznej, ręcznej i innej, jeżeli sam użytkownik nie zadba o porządek w swoich plikach.
Aktualizacja kopii będzie polegać na tym, że kolejne ważne dane, które chcemy zachowywać będą umieszczane zgodnie z planem na jednym z dysków, tym, do którego mamy dostęp lub na którym pracujemy aktualnie. Przykładowo u mnie obrazy płyt, to obrazy płyt. Trafiają tam np. pliki ISO zakupionych przeze mnie programów czy filmów dvd/bd. Można sobie ustalić dowolną liczbę takich kategorii i umieszczać w stosownych folderach swoje pliki, a resztę zrobi Total Commander i małe porcje danych zsynchronizuje w kilka minut, duże zajmą czasu więcej, ale to my decydujemy zawsze o tym, kiedy wykonać kopie zapasowe i ile ich będzie. Wtedy wszystkie dane we wszystkich kopiach, jakie mamy będą takie same.
Jest oczywiście możliwe, że część danych utracimy, bo od ostatniej synchronizacji minęło trochę czasu i np. dysk, na którym dokonano najwięcej zmian od ostatniej synchronizacji uległ uszkodzeniu, istnieje jednak szansa, że większość danych odzyskamy np. z roboczego folderu z projektami czy prezentacjami albo tekstami do napisania, z folderu pobrane lub innego tymczasowego. Z moich kilkuletnich doświadczeń z takim modelem archiwizacji, wynika, że przez zapominalstwo lub bałagan straty są minimalne, do odzyskania i często nieodczuwalne, ponieważ zazwyczaj pliki najcenniejsze synchronizujemy po prostu tak szybko, jak to możliwe, a te mniej pilne znajdziemy albo w czeluściach sieci albo zgramy jeszcze raz np. z płyty.

Jeżeli to takie skomplikowane, to dlaczego warto właśnie tak robić kopie zapasowe?

O wadach kopii na przenośnych lub wewnętrznych dyskach napisałem już sporo, pora zatem na wyszczególnienie zalet, o których jedynie napomknąłem.
Wspomniałem już, że dla mnie priorytetem jest trwałość i dostępność materiałów w kopii zapasowej, nawet, gdy jeden z dysków ulega nieodwracalnemu uszkodzeniu. Gdy dzieje się taka sytuacja np. następuje awaria dysku wewnętrznego archiwalnego w komputerze, podłączam dysk zewnętrzny i znowu mam dostęp do moich plików. W tak zwanym międzyczasie wymieniam uszkodzony dysk i ponownie kopiuję na niego dane z innych instancji kopii, które mam. Płynność i dostęp są zachowane, ponieważ synchronizuję kopie dokładnie wtedy, kiedy chcę.
Dostęp do plików mam zawsze, ponieważ mały dysk przenośny wożę lub noszę zawsze ze sobą wszędzie tam, gdzie jest mi potrzebny, w domu pracuję z zawartością dysku wewnętrznego komputera, a trzecia kopia jest uzupełniana, gdy tylko mogę i synchronizowana z dyskiem przenośnym i stacjonarnym wewnętrznym. Nie muszę się martwić o opłaty za chmury, irytować się za każdym razem, gdy aplikacja kliencka dropboksa, czy szczególnie google kolejny raz jest w jakimś obszarze mocno niedostępna lub po raz kolejny odmówiła posłuszeństwa.
Nie muszę żmudnie odzyskiwać kopii z pliku dedykowanym programem i czekać, aż będę miał dostęp do folderów, które są mi potrzebne. Co ważne, gdy rozmiary archiwum wraz z upływem miesięcy i lat rosną, mogę z dużym wyprzedzeniem zaplanować zakup kolejnych dysków, żeby nie potracić danych. Gdy zaczynałem tak archiwizować dane, wystarczał mi dysk o małej pojemności, dziś są to 3 dyski o większej pojemności. Nowych dysków nie trzeba kupować często i jednocześnie, gdy obecne kupimy z pewnym zapasem względem potrzeb. Koszty nie są wtedy tak duże, jak opłaty za chmurę, chociaż krótkoterminowo chmura oczywiście wygrywa nie tylko wygodą, ale również finansowo. Oszczędności widać po kilku latach, jak to opisałem wyżej, ale gdy już je widać, to są one znaczące. Dobry dysk twardy może przecież działać nawet 10 lat i więcej, a to już naprawdę duża oszczędność względem 10-letniej subskrypcji.
Taki sposób trzymania kopii zapasowej, to również dbanie o naszą prywatność. Wiadomo, że dzisiaj w internecie nie sposób uniknąć publikowania o sobie jakichś informacji czy pewnych danych, często bardzo wrażliwych, ale nie wyobrażam sobie, żeby trzymać np. film z uroczystości rodzinnej, dokumenty i inne tego kalibru pliki w chmurze publicznej, czy nawet na serwerze NAS umożliwiającym zdalny dostęp.
Wróćmy jeszcze na chwilę do programu total Commander. To pozornie prosty program, ale tak naprawdę jest nieprzeciętnym menedżerem plików z wieloma dodatkowymi funkcjami, których już domyślnie jest bardzo dużo. Można też rozbudować możliwości programu stosując wtyczki, podobnie, jak ma to miejsce w przypadku nvda. Na pewno duża grupa czytelników korzysta z nvda i pewnie większość z was stosuje takie czy inne dodatki, prostsze i bardziej złożone. Zbiór wtyczek dla TC jest również imponujący, a na sam początek wystarczy zapoznać się z tym, co program oferuje bez dodatków.
Jeżeli chodzi o dostępność programu, to nie jest ona na najwyższym poziomie, trzeba stosować w niektórych przypadkach kursor przeglądu nvda lub dotykowy kursor w jaws albo kursor jaws sterujący myszą, jest też trochę niezaetykietowanych elementów, ale funkcje, które opisałem w tym artykule obsługuje się jedynie z drobnymi niedogodnościami. Niektóre Inne programy, jakie miałem nieprzyjemność testować wymagały prawie wyłącznie emulacji myszki fizycznej przez czytnik ekranu, a nawet stosowania OCR, żeby obsługiwać je w sposób podstawowy i mocno ograniczony.

Podsumowanie, czyli można tworzyć kopie zapasowe względnie tanio i w sposób mający większą liczbą zalet, niż wad

Wszystko, co ważne opisałem w całym tekście wcześniej. Podobnie, jak w wielu innych sytuacjach, sam opis jest bardziej skomplikowany niż czynności potrzebne do utworzenia kopii zapasowej poprzez synchronizację katalogów Total Commandera. Nie każdy może sobie pozwolić na bardziej skomplikowane i wygodniejsze sposoby tworzenia kopii zapasowych np. zakup dysku sieciowego lub abonamentu w chmurze z wysokim pakietem danych wielkości kilku Terabajtów. Właśnie z myślą o takich osobach powstał ten artykuł, który jest efektem moich doświadczeń z takiej właśnie sytuacji. Chociaż dziś mam trochę większe możliwości w tym zakresie niż kilka lat temu, nadal najbardziej prywatne dane chronię w ten sposób, tworząc kopie zapasowe przy pomocy synchronizacji katalogów Total Commandera. Od czasu wdrożenia takiego sposobu archiwizowania danych, czyli od 2014 roku nie utraciłem żadnych plików, mogę więc z czystym sumieniem polecić ten sposób tworzenia kopii zapasowych jako jednocześnie najtańszy, gdy w grę wchodzą większe ilości danych.
Życzę jak najmniej awarii dysków i zero strat danych.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top