Artykuł ten nie jest adresowany do audiofilów czy też osób, chcących uzyskać krystaliczną jakość dźwięku. Kieruję go raczej do osób, które chcą brzmieć na jakimkolwiek poziomie, a przy tym osiągnąć to stosunkowo małym kosztem.
Choć technologie mobilne, tablety, smartphone’y i wszystkie formy post-PC zyskują coraz bardziej na popularności, wielu ludzi nadal decyduje się na zakup klasycznej skrzynki stawianej pod biurkiem.
Dla wszystkich, którzy choć w drobnym stopniu interesują się dźwiękiem, komputer PC nadal daje najwięcej możliwości rozbudowy swojego systemu audio, czy to o dobrej jakości mikrofon, czy o zestaw pozwalający na cieszenie się dźwiękiem przestrzennym.

5 + 1 a może więcej?

Pomimo całej swej sympatii do naturalnego, czystego brzmienia, nie każdemu zalecam inwestowanie w systemy dźwięku przestrzennego. Zestaw 5 + 1 w pomieszczeniu o rozmiarach 4 na 3 metry to zdecydowanie nienajlepsze rozwiązanie. Dźwięk w tym przypadku zwyczajnie nie będzie miał miejsca na to, by swobodnie wybrzmieć, a co za tym idzie, znajdując się w jego centrum będziemy przeważnie w jednej, wielkiej dudniącej puszce. Po drugie, zintegrowane z naszym systemem karty dźwiękowe w systemie 5+1 to z reguły tylko trzy wejścia. Znacząca większość producentów chipsetów dźwiękowych zintegrowanych, ale i tych zewnętrznych minimalizuje ilość gniazd, rozmiar i koszty, zaopatrując swój produkt jedynie w trzy, odpowiednio parowane gniazda. Jeśli zatem będziemy chcieli użyć tylnej pary głośników, niestety, wejście liniowe będzie należało odłączyć. Rzadko zdarzają się karty z osobnym, dedykowanym wejściem mikrofonowym czy liniowym, nie łączonym z którymś z kanałów wyjściowych. Pamiętajmy również, że dźwięk 5+1 lub więcej nie zawsze jest wspierany, a wrażenie często uzyskuje się jedynie podłączając zewnętrzny odtwarzacz, lub dobrze zgrany obraz DVD, odtworzony odpowiednim programem. Jeżeli jesteśmy w pełni przekonani do takiego rozwiązania, to, czy tego chcemy, czy nie, liderem w tej dziedzinie, przynajmniej pod względem wizerunkowym, jest firma Creative. Wymieniam tę firmę, ze względu na dużą dostępność ich produktów w Polsce i w miarę korzystną cenę.
Jeżeli w komputerze stacjonarnym posiadamy kartę Realtek HD Audio, jest duża szansa na to, że pozwoli nam podłączyć system 5+1, jednak zajmując wszystkie dostępne tam w tylnym panelu gniazda. Starsze typy Realteków posiadają 6 gniazd: słuchawki, subwoofer, tył (stereo), centrum, mikrofon, linia.

Słów kilka o mikrofonach i urządzeniach nagrywających

O ile uzyskanie dźwięku stereofonicznego poprawnej jakości możliwe jest za 50 złotych, 60 z obudową, o tyle sprawa komplikuje się, gdy zależy nam na przyłączu mikrofonowym przyzwoitej jakości. Jeszcze dwa czy trzy lata temu w niemal każdym notebooku i większości stacjonarnych komputerów królował tani, tajwański układ scalony REALTEK – najczęściej seria ALC-8xx, znany jako Realtek HD Audio. Urządzenie to ma za zadanie przetransmitowanie dźwięku w jakości jakiejkolwiek. Pętle mas, śmieci od dysków twardych, różnice napięcia w instalacji elektrycznej, wreszcie szumy własne urządzenia na poziomie nie wiele niższym, niż wprowadzany z zewnątrz za pomocą mikrofonu komputerowego sygnał, tak w skrócie można opisać dźwięk nagrany przez Realteka. Względem poprzednika – AC-97, o którym krążą skrajnie entuzjastyczne i krytyczne opinie, HD audio jest nieco bardziej wyrównany. Producent oczywiście troszczy się o tę jakość i udostępnia nam algorytmy poprawiające ją, lecz niestety bardziej to szkodzi niż pomaga. Ostatnimi czasy tendencja jakości zwyżkuje i zdarzają się Realteki HD, których dźwięk jest naprawdę akceptowalny – nawet gdy używany jest mikrofon wbudowany w laptopa czy ultrabooka. Często jednak gniazdo zewnętrznego mikrofonu nadal odbiega jakością.

SoundMax

Jest to zintegrowany chipset, posiadający wiele swoich wariantów. Każdy komputer może mieć fizycznie inny układ, choć firmowany tak samo, a jego panel zarządzania będzie wyglądał inaczej. Efekty usprawniające obsługę audio też są inne dla każdego z urządzeń z tej serii, z jakimi miałem do czynienia. W zależności od laptopa czy komputera, karta ta ma dwa lub trzy gniazda – słuchawki, mikrofon (flexy jack) oraz rzadziej wejście liniowe. Charakteryzuje się dobrej, jak na rozwiązania wbudowane, jakości przedwzmacniaczem mikrofonowym, dość niskimi opóźnieniami transferu oraz w przypadku kart z trzema gniazdami obsługą 5+1.

IDT audio

Tak widziane w systemie są zintegrowane z płytą główną chipsety Intela. Karta bardzo modularna, bardzo mocno zmieniana na potrzeby każdego z zastosowań – czy to laptop, czy ultrabook, i w zależności od ceny komputera wyposażana w odpowiednie funkcje. Nie spotkałem się z wielokanałowym IDT Audio, choć formaty cyfrowe i wejścia SPDIF jak najbardziej obsługuje. Od strony urządzenia wejściowego IDT audio to chyba najciekawsza karta. Przedwzmacniacze porównywalne z SoundMaxami, ilość efektów przetwarzających bardzo zmienna, w zależności od ceny komputera/płyty. Mocno rozbudowane są w niej okna dialogowe ustawień. Dla komputerów HP z głośnikami wewnętrznymi Beats posiada na przykład kompresję i wzmocnienie dźwięku niezależne od ustawień Windowsa.

Conexant SMART AUDIO HD

Układ scalony możliwościami dorównujący chyba IDT audio, oferujący bardzo nietypowe niekiedy efekty poprawy dźwięku dla urządzenia odtwarzającego. Niestety, jego panel konfiguracyjny jest bardzo źle dostępny dla programów czytających ekran, a szkoda, bo daje nam on naprawdę niezłe możliwości korekcji wyjściowego dźwięku. Rozmyślnie zaprojektowano tu także algorytm odszumienia mikrofonu. Łączy on bramkę szumów i klasyczny, spektralny odszumiacz.

Co jednak, gdy szukam jakiejś taniej karty zewnętrznej?

Nasuwa się tu przysłowie “im dalej w las, tym więcej drzew”, choć słowo “taniej” dość mocno określa rodzaj tego lasu. Cokolwiek sobą reprezentujące karty muzyczne PCI i PCIE to wydatek koło 170 złotych, im lepiej, tym drożej. Z USB sprawa jest łatwiejsza, bo posiadającą niewiele, poza wejściem i wyjściem, kartę X-fi Play Creative’a zakupimy za jakieś 80 zł, a coś, co w ogóle wyda z siebie dźwięk, za 30.
Ja od paru lat używam opisanej w serwisie tyflopodcast.net karty ASUS xonar u3 audio. Zakup tej karty naprawdę odciągnął mnie od patrzenia na stoiska z niedrogimi kartami przenośnymi, ponieważ ten Asus po prostu działa. Mógłbym narzekać, że przedwzmacniacz mikrofonowy generuje nazbyt dużo stałej składowej, że trochę ta karta szumi i że dźwięk nie jest 24-bitowy, ale zawsze to lepiej, niż wbudowany Realtek. Urządzenie posiada stereofoniczne wejście mikrofonu i liniowe, zrealizowane na jednym gnieździe (tzw. flexy jack, idąc za nomenklaturą firmy Creative). W systemie Windows 7 i wyżej, by używać jej bez niedostępnych sterowników w trybie linii, należy wyłączyć “mikrofon” w jego właściwościach. Aby z powrotem używać mikrofonu, należy go jedynie włączyć. Nie potrzeba wyłączać gniazda liniowego, gdyż mikrofonowe ma pierwszeństwo. Wymienione wyżej mankamenty i podane niżej wady nadrabia bardzo głośnym wejściem słuchawkowym, o liniowej krzywej głośności, co komplikuje nieco dokładność regulacji w Windows 7 i wyżej. Karta charakteryzuje się również tzw. extra podbiciem głośności, które jest de facto limiterem, i co równie istotne, przenośnością. Wada to bezsprzecznie niedostępny program, umożliwiający zastosowanie dodatkowej korekcji dźwięku wyjściowego. Sygnał z mikrofonu komputerowego jest odtwarzany tylko w lewym kanale, jako że mikrofony często nie są mostkowane wewnątrz. Dopóki nie używamy komunikatora wysyłającego dźwięk w stereo, nie powinniśmy mieć problemu – lewy kanał zawsze zawiera dźwięk.
SB X-fi go! Pro. Karta, o której wiem stosunkowo nie wiele, gdyż posiadam jej poprzedniczkę, bez “PRO” na końcu, względem poprzedniczki różni się przede wszystkim poprawionym oprogramowaniem wewnętrznym (firmware). Do istotnych cech tej karty należy zaliczyć: 24-bitowe przetwarzanie, wyjście stereo, wejście mikrofonu (mono), dość dostępny panel kontrolny. Cena to również około 130 złotych.
Wróćmy na chwilę do uznawanych za “bardziej profesjonalne” kart, umieszczanych w gniazdach PCI. O taką kartę na pewno nie wzbogacimy komputera przenośnego. Takie karty często mają wejście liniowe, oparte o jack 3.5 MM czy nawet kable RCA (cinch), i wcale nie jest pewne, że spotkamy tam wejście mikrofonowe z zasilaniem 5 V dla podłączenia mikrofonu komputerowego. Wzrasta jednak prawdopodobieństwo, że wielokanałowy system 5+1 zbudujemy tu dużo łatwiej.
W cenie do 200 złotych na USB możemy też natrafić na karty niekiedy zwane interface’ami (na przykład Behringer seria UCA). Lepiej wyposażone modele mogą kosztować do 600 zł. Warto tu wymienić urządzenia takich firm jak Audiotrak czy Lexicon. Takie karty potrafią mieć już 3-pinowe wejścia XLR, umożliwiające podłączenie mikrofonu na przykład dynamicznego. Droższe egzemplarze mogą oferować wejścia/wyjścia MIDI, zasilanie phantom (48 V) czy wejścia instrumentalne – liniowe, lecz o innych cechach oporności. Zdarza się też, że obsługują natywnie niskoopóźnieniowy system dźwięku ASIO. Tu jednak zahaczamy już o gałąź półprofesjonalną.

Znane problemy interface’ów

Windows 7, z racji nowego systemu dźwięku, potrafi mylnie rozpoznawać wejścia liniowe interface’u jako mikrofon. Tym samym, prawidłowy sygnał liniowy będzie w systemie przesterowany. Obejściem jest zmniejszenie poziomu głośności urządzenia po stronie Windowsa, lecz i to nie odda nam wiernej napięciowej interpretacji sygnału.
Jako karta dźwiękowa mogą służyć urządzenia nagrywające firm Zoom czy Olympus. Ich odpowiednie ustawienie oraz podłączenie do komputera spowoduje, że dźwięk mikrofonów takiego urządzenia będzie mógł być użyty jako kolejna karta muzyczna. Wyjściem tej karty będzie głośnik lub słuchawki rejestratora.

Słuchawki na USB to też karta dźwiękowa

W zasadzie wszystkie słuchawki USB to karty muzyczne. Wbudowane w nie mikrofony służą jako wejścia. Tu jakość jest na prawdę różna, a znaleźć dobre urządzenie tego typu nie jest wcale łatwo. Ten sam model słuchawek, tej samej serii może zachowywać się różnie w dwóch egzemplarzach. Słuchawki z mikrofonem USB często mają problem z odtwarzaniem sygnału mikrofonu, gdy karta wejściowa jest programistycznie otwierana jako stereo.

Trochę o mikrofonach komputerowych

Mikrofony komputerowe to najczęściej mikrofony elektretowe, rzadziej niskiej klasy pojemnościowe. Wspomagane są zasilaniem 5V (jak porty USB), nie zaś profesjonalnym Phantom (12, 24, lub 48 V). W instrukcjach obsługi kart muzycznych należy takich informacji szukać pod nazwą “plugin power” bądź podobnie.
Mikrofon komputerowy, podłączony do gniazda liniowego – to jest bez wzmocnienia i zasilania, nie będzie słyszalny. Jaki mikrofon wybrać? Czym się kierować? Niestety, pomimo szczerych chęci, nie umiem na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie. Rynek mikrofonów w cenie do 40 zł rozwija się tak dynamicznie, że informacja podana dziś, za trzy miesiące może być nieaktualna. Wybór jest tym trudniejszy, że specyfikacje techniczne niejednokrotnie deklarują pasmo przenoszenia mikrofonu od 20 do 20.000 Hz, świetną czułość i w ogóle prawie nie różnią się między sobą. Zderzenie z praktyczną stroną tej branży okazuje się zatem bolesnym kopniakiem. Mikrofonom brakuje wysokich tonów, charakterystyka przenoszenia jest bardzo nierówna, często słucha się tego po prostu nieprzyjemnie.
Urządzeniem, które dostać jest dość ciężko, a całkiem sprawnie wykonuje swoją pracę jest Mediatech MT-391 – mikrofon na gęsiej szyi, z włącznikiem i wejściem słuchawkowym. Cena urządzenia oscyluje w granicach 30-40 złotych, a mikrofon, jak na tę klasę sprzętu sprawdza się po prostu dobrze. Stosunkowo silny sygnał i dość równe pasmo przenoszenia to atuty tego urządzenia. Jeżeli zatem uda się komuś dostać jeszcze mikrofon Mediatech MT-391, co wcale nie jest takie łatwe, będzie to dobry wybór. Firma Mediatech deklaruje, że nowy MT-392 jest w zasadzie tym samym, a jest nowszy i łatwiej dostępny. Nic bardziej mylnego: mikrofon potwierdza stereotyp brzmieniowy każdej takiej zabawki i wcale nie jest swych 30 złotych wart.
Swego czasu firma Hama zajmująca się wszystkim od klawiatur, przez myszki do mikrofonów komputerowych miała także w ofercie podłączany bezpośrednio do gniazda jack mikrofon “for notebook”, kosztujący około 7 złotych. Porównywalny był z Mediatechem 391.
Dla konstruktorów majsterkowiczów. Firma Panasonic oferuje elektretową kapsułę mikrofonową za nieco ponad 2 dolary (w Polsce około 15 złotych), do samodzielnego montażu. O okablowanie, sposób lutowania i wejścia należy zadbać we własnym zakresie. WM-61, bo o niej mowa, jest naprawdę dobrą, dość równą kapsułą mikrofonową, o bardzo mocnej czułości, stosowana jako mikrofon pomiarowy w konsumenckich systemach kalibracji dźwięku NP.: zestawach kina domowego. Popularna jest przede wszystkim dzięki cenie i dookólnej charakterystyce, co w przypadku nagrywania głosu może nieść za sobą dużo odbić z pomieszczenia, lecz do zastosowań kalibracji czyni ten mikrofon użytecznym. Spotkałem się również z zastosowaniem pary WM-61 zmostkowanych pod jednym gniazdem TRS 3.5 MM jako mikrofonów binauralnych.

Nowe laptopy i gniazda Combo

Na zakończenie o nowym trendzie, który z urządzeń post-PC przenosi się i do naszych codziennych stacji roboczych. Coraz częściej napotykam urządzenia typu PC, w których Realtek HD wyposażony jest w jedno gniazdo jack. Gniazdo to jest czteropolowe, nie zaś trójpolowe, jak w przypadku klasycznego gniazda słuchawkowego, i oprócz lewego, prawego i masy zawiera jeszcze jeden pin mikrofonu. Producent przewiduje bowiem, że będzie on wbudowany na przykład w zestaw słuchawkowy, który podłączymy do komputera, albo że skorzystamy z tego, który został już wbudowany w nasz komputer. Na rynku dostępnych jest mnóstwo przejściówek z gniazda JACK 4-pin, na dwa trójpolowe, w cenach nie przekraczających 30 złotych z wysyłką. Gdzie tkwi szczegół? Schematy gniazda wejściowego nie są nigdzie dokumentowane, zatem rozlutowanie chipsetu lub czysty fart mogą wskazać nam dobry wariant. Pod pojęciem schemat mam tu na myśli przypisanie pinów do funkcji wewnątrz gniazda. Przykład: lewy, mikrofon, prawy, masa. Dla innego laptopa może to już być: lewy, prawy, masa, mikrofon. Aby ułatwić sobie życie, zalecałbym jednak rozejrzeć się za którąś z wymienionych w tym artykule, bądź poszukaniem sobie odpowiadającej karty dźwiękowej w rozsądnej cenie. Zakładając, że przetestujemy osiem kombinacji pinów w ośmiu przejściówkach po 20 zł, za tę samą lub nie wiele wyższą cenę zakupimy nie rewelacyjny, lecz wystarczający do obsługi mikrofonu Asusa U3 lub S-FI Go! Pro.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top