W ostatnich latach obserwuje się stopniowo powracającą modę na płyty winylowe. Obok różnych targów i aukcji internetowych, na których można nabyć wprawdzie stare i używane, ale utrzymane w dobrym stanie winyle, w sklepach dostępne są wydane ponownie na czarnym krążku wznowienia starych albumów.
Z kupnem gramofonu też nie ma większego problemu. Każdy z pewnością znajdzie coś odpowiedniego dla swojej kieszeni i gustów muzycznych.
Stare, unikalne, zadbane płyty można kupić za kilkadziesiąt złotych, lecz jeśli ktoś szuka czegoś nadzwyczajnego, będzie się musiał liczyć z wydatkiem sięgającym nawet kilkuset złotych.
Widoczny jest również powrót kasety magnetofonowej. Twórcy ponownie zaczynają wydawać swoją muzykę na kasetach, co do niedawna wydawałoby się prawie niemożliwe, szczególnie dla ludzi wychowanych na brzmieniu cyfrowym. Osoby nieco starsze obserwują jednak ten proces z niemałym rozrzewnieniem. Kasety powoli wracają do sklepów. Wprawdzie na razie oferta jest uboga, ale trend wydaje się być zauważalny.
Co ciekawe, szwajcarska firma Revox, specjalizująca się niegdyś w sprzęcie studyjnym, ale także produkująca domowe magnetofony szpulowe powszechnego użytku, które nie tylko w Polsce, ale i na zachodzie są bardzo drogie, w ubiegłym roku znów rozpoczęła pracę nad konstrukcją nowego magnetofonu szpulowego, a przecież taśma na szpulach wyszła z powszechnego użytku w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych.
Czytelnik mógłby sobie zadać pytanie, po co to wszystko. Po co trzymać w domu wielkie i ciężkie urządzenia do odtwarzania muzyki i męczyć się z ich obsługą, jeśli na wyciągnięcie ręki mamy przecież serwisy streamingowe, gdzie można posłuchać muzyki za darmo o każdej porze dnia i nocy, nawet w podróży z kieszonkowego telefonu komórkowego, smartfona czy laptopa? Na co komu te przestarzałe, nieporęczne płyty czy rozwijające się w rękach taśmy? Przecież korzystając z nowoczesnych usług i programów streamingowych, nie trzeba nawet gromadzić muzyki na dyskach komputera czy kartach pamięci.
Sądzę, że powodem powracającej popularności urządzeń analogowych jest spowodowany powszechnością dostępu do źródeł cyfrowych wzrost wymagań co do jakości słuchanego materiału. Melomani zaczynają tęsknić za ciepłym, analogowym brzmieniem.
Coraz częściej można usłyszeć, że brzmienie analogowe ze wszystkimi jego niedoskonałościami miało swój urok, miało duszę, miało coś więcej, czego niestety cyfrowe medium jest pozbawione. Nagrania cyfrowe są tylko powierzchownie doskonałe. Tylko z zewnątrz brzmią ładnie, ale brakuje im duszy, brakuje im serca.
Dźwięk analogowy, jakkolwiek skażony szumami i zakłóceniami, miał o wiele bogatsze spektrum, co jest bardzo słyszalne na płycie gramofonowej oraz odtwarzanej na dobrym sprzęcie przyzwoicie nagranej kasecie magnetofonowej z taśmą o dobrych parametrach.
Nagranie cyfrowe nie szumi i nie trzeszczy, ale dźwięk nagrany tą techniką, przez pozbawienie go pewnych dyskretnych zakłóceń, przez jego sterylną czystość, jest znacznie uboższy. Dotyczy to szczególnie chyba najpopularniejszego w Polsce formatu rejestrowanego dźwięku dostępnych w Internecie materiałów, jakim jest format MP3.
Kompresja, a tym z technicznego punktu widzenia jest format MP3, z natury rzeczy usuwa z nagrania to, co z technicznego punktu widzenia nie ma istotnego znaczenia dla rejestrowanej treści.
Technika zapisu stosowana w przypadku taśm nie była wprawdzie tak doskonała, jak w przypadku płyt winylowych, ale nagrania te były wciąż analogowe, a co za tym idzie niezubożone przez obróbkę cyfrową.
Kolejnym ważnym w tym kontekście argumentem jest fakt, iż sam sposób cyfrowej rejestracji dźwięku jest inny, gdyż nie jest to zapis bezpośredni, jak było to w przypadku dawnego zapisu analogowego, tylko zapis analogowego dźwięku uprzednio przetworzonego jeszcze przez odpowiednie przetworniki na dźwięk cyfrowy, Co oznacza,, że podczas procesu rejestracji cyfrowej dźwięk podlega obróbce, która ze swej natury go zubaża.
Wiele nagrań dostępnych w sieci trafiło na serwery po uprzednim przygotowaniu ich przez amatorów. Często z braku miejsca lub z powodu problemów z szerokością pasma na serwerze dokonuje się kompresji tak wielkiej, że, mimo najlepszej wiedzy, jakość materiału musi na tym ucierpieć. Zwróciłem na to uwagę, ponieważ, tak jak widzący robią zdjęcia, tak ja, będąc osobą niewidomą, często nagrywam dźwięk.
Pragnąc, by tekst mój nie okazał się zbyt obszerny, pozostawię rozważania o płytach i kasetach z nagraniami wideo czy cyfrowymi, skupiając się na nagraniach dokonywanych na nośnikach magnetycznych domowego użytku, czyli głównie na, zapewne dobrze każdemu znanych, kasetach magnetofonowych oraz szpulach.

 Historia

Prototyp dzisiejszego magnetofonu pojawił się u schyłku XIX wieku, kiedy to duński inżynier Valdemar Poulsen stworzył w 1898 roku urządzenie zwane telegrafonem. Nie wykorzystywało ono jeszcze do rejestracji dźwięku tradycyjnej taśmy, ale stalowy drut. W użyciu było mało praktyczne. Po niedługim czasie zamiast drutu zaczęto do zapisu wykorzystywać cienką, ale ostrą jak brzytwa stalową taśmę.
W 1929 lub w 1930 roku przedsiębiorstwo Ludwig Blattner Picture Corporation skonstruowało pierwszy magnetofon z takim właśnie nośnikiem, był to Blattnerphone.
25 grudnia 1932 brytyjska rozgłośnia BBC po raz pierwszy wyemitowała program nagrany właśnie na takiej taśmie. Nagranie odtworzono na ogromnych rozmiarów magnetofonie Marconi-Stille, który, aby odtworzyć dźwięki o wysokiej częstotliwości, przesuwał taśmę z prędkością 90 m na minutę. Ze względu na bezpieczeństwo ludzi obsługujących urządzenie magnetofon musiał pracować w zamkniętym pomieszczeniu i obsługiwano go zdalnie ze względu na możliwość zerwania się ostrej jak brzytwa, bardzo szybko obracającej się taśmy.
W latach 20. austriacki inżynier Fritz Pfleumer eksperymentował z pokrywaniem różnych materiałów drobinami żelaza, co w 1927 roku zaowocowało skonstruowaniem w ten sposób bezpiecznej i taniej papierowej taśmy magnetofonowej. Pfleumer otrzymał patent na swój wynalazek w 1928 roku. W 1932 odsprzedał swój patent niemieckiemu przedsiębiorstwu AEG, które stworzyło we współpracy z niemieckim koncernem chemicznym IG Farben pierwszy na świecie praktyczny magnetofon o nazwie Magnetophon K1. Urządzenie zostało zademonstrowane w 1935 roku na Wystawie Radiotechnicznej w Berlinie (Internationale Funkausstellung Berlin), jednak słaba jakość rejestrowanego na nim dźwięku nie przyniosła temu urządzeniu większej popularności. Jakość poprawiono w 1939 roku za sprawą niemieckiego inżyniera Waltera Webera, który przekonstruował magnetofon, budując pierwszy magnetofon odtwarzający dźwięk w wysokiej jakości, czyli urządzenie, które używane jest do dzisiaj. Poprawienie jakości dźwięku spowodowało gwałtowne upowszechnienie się magnetofonów w Niemczech, a po II Wojnie Światowej, po zdobyciu Niemiec i wywiezieniu w 1945 dokumentacji i kilku magnetofonów, od 1946 roku także w USA.
Wkrótce prace nad kolejnymi konstrukcjami rozpoczęły się na całym świecie.
Godne uwagi w kontekście znaczących dokonań w procesie udoskonalania omawianego tutaj sprzętu  są trzy ważne dla rozwoju tej branży firmy: holenderski Philips, będący wynalazcą wielu nośników, w tym popularnej kasety magnetofonowej, szwajcarski Revox Studer, produkujący przede wszystkim, choć nie tylko, sprzęt studyjny i oczywiście nieistniejąca już, ale bardzo ważna w naszym kraju polska Unitra.

Tu mała, choć istotna, dygresja

Ogólna zasada działania każdego magnetofonu polega na tym, że podczas nagrywania głowica przekształca dochodzące do wzmacniacza sygnały akustyczne na zmienne pole elektromagnetyczne, a następnie odwzorowuje te zmiany pola na nośniku – taśmie magnetycznej.
Podczas odtwarzania zachodzi proces odwrotny. Głowica pod wpływem przesuwającego się po niej namagnesowanego nośnika generuje prąd o zmiennych częstotliwościach i zamienia go na sygnał akustyczny.
Głowica to przetwornik magnetoelektryczny, składający się z obudowy wykonanej z nieferromagnetyka, by się nie magnesował sam z siebie oraz umieszczonej wewnątrz cewki, w której indukują się napięcia powstałe w wyniku przesuwu namagnesowanej taśmy, które w kolejnej fazie zostają zamienione na sygnał akustyczny. Szczelinka głowicy jest rdzeniem cewki. Taśma przesuwa się przed głowicą za pomocą odpowiedniego mechanizmu.
Po scharakteryzowaniu kluczowego elementu, jakim jest głowica, należy opisać napęd, którym jest mechaniczny układ odpowiadający z jednej strony za prowadzenie taśmy w ogóle, z drugiej za odpowiednią i równomierną prędkość przesuwu przed głowicą; zwykle umożliwia także szybkie przewijanie taśmy w przód i wstecz. Istnieje wiele rodzajów napędów, najczęściej są to układy kół (zębatych i ciernych), dźwigni, pasków klinowych lub płaskich, współpracujących z przełącznikami elektrycznymi. Charakterystycznym elementem takiego układu jest pojedynczy silnik napędzający koło zamachowe, którego bezwładność zapewnia dostateczną równomierność obrotów. W nowszych i bardziej rozbudowanych konstrukcjach w skład takiego napędu może wchodzić nie jeden, a więcej silników, realizujących poszczególne funkcje (napęd, dowijanie, przewijanie wstecz), a także elektroniczna stabilizacja prędkości przesuwu taśmy.
Niezbędnym elementem każdego magnetofonu jest metalowy wałek, będący osią obrotu koła zamachowego, do którego taśma przyciskana jest sprężyną za pośrednictwem gumowej rolki. Wałek ten pełni funkcję napędu taśmy. Zwany jest on z ang. capstan.
Kolejnym elementem toru prowadzenia taśmy jest sprzęgło cierne, zamontowane przy napędzie szpuli odbierającej – siła sprzęgnięcia jest tak dobrana, że zapewnione jest nawijanie na szpulkę, ale nie jest zakłócona równomierność przesuwu taśmy. W droższych magnetofonach sprzęgło cierne zastępuje się sprzężeniem magnetycznym.
Opisana wcześniej głowica to tzw. głowica uniwersalna, zwana także roboczą. Oprócz niej, elementem konstrukcji magnetofonu jest tzw. głowica kasująca, która usuwa z taśmy uprzednio zapisany dźwięk, przygotowując ją jednocześnie do zapisu nowego sygnału. W starszych, prostszych konstrukcjach rolę głowicy kasującej pełnił zwykły magnes, w droższych i bardziej rozbudowanych modelach, przede wszystkim w magnetofonach ze zdublowanym mechanizmem i głowicą obrotową, czyli w magnetofonach umożliwiających odtwarzanie kasety w obie strony bez konieczności przewracania jej na drugą stronę, głowice uniwersalna i kasująca były zespolone.
Ostatnim z podstawowych elementów konstrukcyjnych magnetofonu jest wzmacniacz, który zapewnia odpowiednie parametry zapisywanego i odczytywanego sygnału.
Do dodatkowych elementów, które powstawały na drodze ewolucji i pojawiały się w magnetofonach z biegiem lat należą:
1)     Układ autostop odpowiedzialny za zatrzymanie taśmy po odtworzeniu strony, którym jest najczęściej przełącznik zamontowany na wale jednej ze szpul, zwierany i rozwierany cyklicznie. W droższych magnetofonach może współpracować z układem elektronicznym wykrywającym brak zmian sygnału, umożliwiając tym samym wykrywanie przerw pomiędzy nagranymi na kasecie utworami i zatrzymywanie ruchu taśmy, dzięki czemu łatwo odnajduje się początki utworów.
2)     Układ autoreverse, umożliwiający samoczynne przełączanie taśmy na drugą stronę, w takich konstrukcjach mechanizm napędu jest zdwojony, a głowica uniwersalna jest obracana.
3)     Układ automatycznej regulacji poziomu zapisu (ALC, ARN), zapewniający rejestrację materiału dźwiękowego z optymalną głośnością, który dostosowuje poziom głośności nagrywania do poziomu głośności podawanego sygnału, dzięki czemu nagranie jest możliwie jak najgłośniejsze, ale nie przesterowane. W bardziej profesjonalnych magnetofonach, przede wszystkim typu Deck, o których poniżej, stosuje się ręczne ustawianie poziomu zapisu lub rzadziej, opcjonalnie, zarówno ręczne, jak i automatyczne.
4)     Układy redukcji szumów, zazwyczaj Dolby B i Dolby C, dawniej w polskim sprzęcie DNL lub CNRS, opcja znacznie eliminująca szumy, wynikające z samych parametrów taśmy w kasecie, ale jednocześnie pogarszająca dynamikę odtwarzanego nagrania.
5)     Licznik taśmy, umożliwiający sprawdzenie czasu odtworzonego do danej chwili fragmentu lub długości odcinka taśmy. Bardziej rozbudowane magnetofony posiadają opcjonalnie wybór funkcji licznika, tj. czy ma wyświetlać czas, czy długość taśmy w metrach. W droższych modelach licznik może współpracować z dodatkowymi funkcjami, np. memory stop, która umożliwia zapis bieżącej pozycji licznika i później automatyczne zatrzymanie magnetofonu w tym miejscu podczas przewijania lub odtwarzania. W urządzeniach profesjonalnych możemy ponadto zetknąć się z funkcją ciągłego powtarzania wybranego fragmentu taśmy. Dwie powyższe funkcje były bardzo przydatne np. w zastosowaniach edukacyjnych, gdzie często zachodziła potrzeba wielokrotnego odtwarzania tego samego zwrotu, słowa, zdania, innymi słowy bardzo krótkich np. kilkusekundowych fragmentów.
6)     Gniazda przyłączeniowe, umożliwiające opcjonalne połączenie magnetofonu z jakimś zewnętrznym wzmacniaczem, a następnie odtwarzanie dźwięku np. bezpośrednio przez nagłośnienie lub umożliwiające podłączenie słuchawek.
7)     Gniazda przyłączeniowe do nagrywania z różnych źródeł.
8)     Funkcja auto spacer lub auto rec mute, umożliwiająca łatwe robienie przerw pomiędzy nagrywanymi utworami. Po wciśnięciu jednego przycisku magnetofon, zanim przeszedł w tryb pauzy i gotowości do kolejnego nagrywania, niezależnie od głośności podawanego w danym momencie sygnału, nagrywał kilka sekund przerwy.
9)     W droższych modelach automatyczne ustawianie odpowiedniego prądu podkładu dobrane do rodzaju nośnika lub możliwość ręcznej regulacji tego parametru. Jest to funkcja polepszająca dynamikę nagrywanego materiału.
10)  Filtr MPX, pomocny przy nagrywaniu programów radiowych nadawanych na falach ultra krótkich.

Era magnetofonów szpulowych, czyli od monofonicznego ZK-120 do stereofonicznej Arii, Opusa i Koncerta

Wróćmy zatem do historii magnetofonu.
Od lat 50-tych do końca lat 80-tych, można było spotkać w Polskich domach tzw. magnetofony szpulowe. Podstawowa zasada ich działania była jednaka z późniejszymi kasetowymi, ale odróżniał je sam nośnik i gabaryty. Nie wkładało się do takiego magnetofonu małej prostokątnej kasety z wbudowanymi w nią dwiema szpulkami z nawiniętą i zabezpieczoną taśmą, która przewijała się z jednej szpulki na drugą, ale zakładało się znacznie grubszą i szerszą taśmę nawijaną na odsłonięte szpule.
Stosowanie szpul wymagało zachowania ostrożności, ponieważ odsłonięta taśma mogła zostać łatwo uszkodzona. Podatność taśmy na uszkodzenia oraz niewygody związane z jej stosowaniem sprawiły, że wraz z pojawieniem się kaset magnetofonowych i magnetofonów umożliwiających dokonywanie na kasecie nagrań dobrej jakości, ze stosowania szpul stopniowo się wycofano. Tak naprawdę o odejściu szpuli magnetofonowej do historii przesądziło wprowadzenie do powszechnego użytku nowoczesnych nośników oraz elektronicznych układów redukcji szumu.
Nie należy jednak zapominać o tym, że o ile taśma szpulowa, ze względu na swe wady i gigantyczne gabaryty sprzętu do jej odtwarzania, została stosunkowo szybko wyparta z użytku domowego przez kasetę, o tyle w rozgłośniach radiowych oraz studiach nagrań, mimo powszechnego stosowania technologii cyfrowych, używa się jej do dziś. Szpule studyjne były większe od tych stosowanych do użytku domowego, a taśma, której używano w warunkach profesjonalnych miała znacznie lepsze parametry techniczne.
Dla wszelkich instytucji nagraniowych oraz rozgłośni było to po II Wojnie Światowej wręcz rewolucyjne medium, umożliwiające archiwizację materiałów. Taśma na szpuli szybko się upowszechniła i stała się podstawowym wyposażeniem każdego studia nagraniowego i rozgłośni na całym świecie. W przeciwieństwie bowiem do płyt gramofonowych, na taśmie można było wielokrotnie nagrywać nowy materiał w miejsce starego.
Magnetofony studyjne pozwalały zazwyczaj na nagrywanie wielu ścieżek na jednej taśmie, a często wyposażano je w proste mechanizmy ułatwiające tzw. montaż nagrania, czyli odpowiednie cięcie i klejenie taśmy.
Zanim przejdziemy do omawiania różnych rozwiązań konstrukcyjnych trzeba, by czytelnicy zdawali sobie sprawę, że magnetofony szpulowe w odróżnieniu od swych kasetowych następców, posiadały możliwość rejestrowania dźwięku z wykorzystaniem różnej prędkości przesuwu taśmy oraz dawały możliwość stosowania różnych sposobów zapisu. Dla kaset magnetofonowych przyjęto stałą prędkość zapisu, jaką jest 4,75 cm/s, a jako standardowy sposób zapisu nagranie czterościeżkowe, po dwie ścieżki na jednej stronie, odpowiedzialne za lewy i prawy kanał nagrania stereofonicznego. W magnetofonach monofonicznych zazwyczaj stosowano zapis dwuścieżkowy.
Magnetofony szpulowe, oprócz stereofonicznego zapisu czterościeżkowego, pozwalały na niezależne wykorzystanie ścieżek. Był to tzw. czterościeżkowy standard monofoniczny. Ponadto użytkownik miał do dyspozycji cztery prędkości przesuwu taśmy: 4,75 cm/s, 9,5 cm/s, 19 cm/s, a w studyjnych szpulowych 38 cm/s. Regulacja prędkości zapisu nie była dostępna we wszystkich magnetofonach, lecz tam, gdzie konstruktorzy przewidzieli taką możliwość, użytkownik mógł za pomocą używanej prędkości zapisu wpływać na jakość nagrania.
O ile w magnetofonach kasetowych standardowa prędkość przesuwu taśmy to 4,75cm/s, o tyle w szpulowych wynosiła ona 9,5 cm/s.
Magnetofony czterościeżkowe mogły pracować w trybie monofonicznym i stereofonicznym, miały przełącznik umożliwiający włączenie jednej lub drugiej ścieżki na odtwarzanej stronie taśmy, albo włączenie obu ścieżek jednocześnie. W przypadku odtwarzania jednej ścieżki słyszało się ją w obu kanałach.
Tu ciekawostka. W latach 70-tych i 80-tych kompozytorzy tworzyli muzykę nieco inaczej, niż robi się to obecnie. Istotnym elementem aranżacji był tzw. plan przestrzenny. Instrumenty nagrywano tak, że w zależności od zamysłu twórcy, były one wyraźnie słyszalne w prawym lub lewym kanale.
Prędkość przesuwu taśmy jest ważna, bo im jest większa, tym lepsza jakość nagrania. Podobnie rzecz ma się z szerokością ścieżki, dlatego w konstrukcjach studyjnych stosowano nagrywanie na całej szerokości taśmy. Takie taśmy nagrywano jako jednostronne. Rozwiązanie powyższe praktycznie nie było stosowane w sprzęcie do użytku amatorskiego. Osobiście znam tylko dwa modele posiadające tę opcję.
Magnetofony szpulowe produkowało bardzo wiele firm, dlatego m.in. trudno powiedzieć, kto i kiedy wyprodukował pierwszy magnetofon szpulowy do użytku domowego, a jeszcze trudniej stwierdzić, która z tych konstrukcji była najlepsza czy najbardziej popularna.
Szpule miały pięć podstawowych średnic: 7 cm, 10 cm, 13 cm, 15 cm i 18 cm. Taśma mogła mieć różną grubość, im była cieńsza, tym więcej jej można było nawinąć na szpuli. Najczęściej używane szpule miały średnicę 15 cm. Pozwalało to na nagranie z prędkością 19 cm/s w trybie stereo zapisu jednej godziny materiału. Odpowiednio szpule o średnicy 18 cm/s przy takich samych parametrach pracy mieściły 90 minut nagrania. Były to standardowe długości późniejszych kaset magnetofonowych.
Do innych ważnych funkcji, niewystępujących już w magnetofonach kasetowych, należało nagrywanie synchroniczne, zapis trickowy oraz kopiowanie ze ścieżki na ścieżkę z możliwością dogrywania kolejnego materiału w tle przegrywanego.
Nagrywanie synchroniczne  to rejestrowanie dźwięku na pierwszej ścieżce z jednoczesnym odsłuchiwaniem ścieżki drugiej. Taka technika pozwala np. pojedynczemu wokaliście nagrywać kompozycje wielogłosowe. Magnetofony profesjonalne miały możliwość nagrywania znacznie większej ilości ścieżek na jednej taśmie.
Kolejną ciekawą opcją był tzw. zapis trickowy. Polegał on na tym, że można było dograć do istniejącego nagrania dodatkowy materiał w taki sposób, że to, co nagrano wcześniej, łączyło się w jedno nagranie z tym, co dogrywano. Uzyskiwany efekt był podobny do tego, który słyszymy, gdy prezenter stacji radiowej, mówiąc coś, wycisza nieco muzykę. Nie mięliśmy jednak podczas takiego nagrywania kontroli nad nagraniem, w tle którego nagrywaliśmy.
Inna godna uwagi funkcją to tzw. przepisywanie nagrania ze ścieżki na ścieżkę. Dawała ona ciekawe możliwości aranżacyjne w warunkach amatorskich. Wyobraźmy sobie, że gramy na kilku instrumentach: np. perkusja, gitara, fortepian, skrzypce i akordeon. Najpierw gramy na perkusji i nagrywamy na jednej ścieżce partię perkusyjną. Później cofamy taśmę, ustawiamy drugą ścieżkę, uruchamiamy opcję przegrywania w tle nagrania z uprzednio nagranej ścieżki, czyli w naszym przypadku perkusji, następnie, słysząc w słuchawkach perkusję, w odpowiednich miejscach gramy partie gitarowe. W konsekwencji takiej rejestracji, na pierwszej ścieżce mamy nagraną samą perkusję, a na drugiej perkusję wraz z gitarą. Następnie chcemy nagrać fortepian, więc znowu cofamy taśmę. Teraz ustawiamy nagrywanie na ścieżce pierwszej, czyli tej z perkusją, na której nagrywaliśmy na początku. Włączamy kopiowanie ze ścieżki drugiej, czyli z tej, na której nagraliśmy uprzednio perkusję razem z gitarą. Słysząc w słuchawkach kopiowaną muzykę, czyli perkusję i gitarę, dogrywamy w odpowiednich momentach partię fortepianową. Straciliśmy wprawdzie ścieżkę z samą perkusją, ale w zamian mamy na niej wieloślad z trzema instrumentami. Z dograniem skrzypiec i akordeonu postępujemy analogicznie.
Jak widać, omówiona opcja w erze przedcyfrowej była bardzo przydatna, choć potencjalną bolączką dla niektórych użytkowników mógłby być fakt, iż z technicznego punktu widzenia dało się nagrywać w ten sposób tylko nagrania monofoniczne, ale przypominam, że w magnetofonach szpulowych każdy kanał dźwięku stereo miał swoją ścieżkę.
Omówione powyżej opcje były dostępne w obecnych na polskim rynku magnetofonach takich jak: Koncert, wszystkie modele magnetofonu Aria, tj. m 2407, m 2408, m 2011 oraz m 2412, oraz magnetofonie Opus m 2425.

A jakie były początki magnetofonu w Polsce?

Jako pierwsze na polskim rynku, jeszcze przed pojawieniem się urządzeń, które dziś nazywamy magnetofonami, pojawiły się tzw. przystawki magnetofonowe. Można je określić mianem brakującego ogniwa pomiędzy gramofonem, a magnetofonem, gdyż do ich obsługi wykorzystywało się gramofon. Przystawkę taką kładziono na talerz gramofonu, wykorzystując jego napęd. W Polsce tego typu przystawka nosiła nazwę Viola.
Pierwszy polski magnetofon powstał w Zakładach Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie, w 1959 roku i nosił nazwę Melodia. Było to autorskie dzieło zespołu konstruktorów, którym dowodził mgr inż. R. Patyra.
Konstrukcja tego magnetofonu była bardzo ciekawa. Urządzenie wyposażono bowiem w mechanizm autoreverse, czyli układ pozwalający na przełączanie taśmy na drugą stronę bez konieczności wyjmowania jej z magnetofonu. Magnetofon był dwuścieżkowy, monofoniczny i oczywiście lampowy, a jego obudowa, podobnie jak wszystkie obudowy tamtych czasów, wykonana była z drewna tapicerowanego dermą.
Magnetofon ten uchodził za produkt luksusowy, a jego cena wynosiła w roku 1961 6 000 złotych, co stanowiło równowartość około trzech przeciętnych pensji.
Kolejnym polskim magnetofonem był wypuszczony w 1961 roku, znacznie tańszy i mniejszy gabarytowo od Melodii magnetofon o nazwie Piosenka. Jego cena wynosiła 2100 złotych.
W tym samym, 1961 roku, Zakłady Wytwórcze Głośników Tonsil we Wrześni zaczęły produkować magnetofon własnej konstrukcji o nazwie Wilga. Magnetofon zaprojektował zespół pod kierunkiem inż. M. Słabego. O Wildze, podobnie jak o Piosence, wiadomo niewiele. Można jednak z pewnością powiedzieć, że obie konstrukcje były monofoniczne, dwuścieżkowe i lampowe.
Trzy omówione powyżej magnetofony oferowały dwie prędkości przesuwu taśmy: 9 oraz 19 cm/s.
Wilga, podobnie jak Piosenka, nie była zbyt długo produkowana, dlatego też magnetofony te stanowią dzisiaj kolekcjonerską rzadkość.
Wszystkie opisane powyżej magnetofony zastąpiła w 1962 roku nowa konstrukcja o nazwie Tonette. Magnetofon posiadał już plastikową obudowę i miał ciekawy design.
Ponieważ, podobnie jak Wilga i Piosenka, nie mieścił on, ze względu na swoją wielkość, szpul o średnicy 18 cm, zdecydowano się na wydłużenie czasu nagrania przez obniżenie prędkości przesuwu taśmy. Pozostała najczęściej używana prędkość 9,5 cm/s, a prędkość 19 cm/s zastąpiono prędkością 4,75 cm/s. Odznaczająca się nowoczesnym na swoje czasy wyglądem tzw. „Tonetka” nadal była magnetofonem monofonicznym, dwuścieżkowym i lampowym.
Kilka lat później, tj. w roku 1968, zakupiono licencję na magnetofon od niemieckiego Grundiga. Magnetofony licencyjne produkowano w dalszym ciągu w ZRK im Marcina Kasprzaka w Warszawie. Magnetofony na licencji Grundiga, czyli tzw. Zetki, zdobyły w Polsce ogromną popularność. Do września 1969 roku wyprodukowano 100 000 sztuk, a w 1970 aż 184 000.
A oto lista modeli tych magnetofonów:
·        – ZK 120 dwuścieżkowy, lampowy,
·        – ZK 140 czterościeżkowy, lampowy,
·        – ZK 125 dwuścieżkowy, lampowy, z automatycznym poziomem zapisu,
·        – ZK 145 czterościeżkowy, lampowy, z automatycznym poziomem zapisu,
·        – ZK 120 T dwuścieżkowy, tranzystorowy,
·        – ZK 140 T czterościeżkowy, tranzystorowy.
Na początku lat siedemdziesiątych pojawiły się w Zakładach Radiowych im. Marcina Kasprzaka ZRK dwie nowości: wyprodukowano na licencji francuskiego Thomsona magnetofon kasetowy MK125 oraz pierwszy polski magnetofon stereofoniczny o symbolu ZK 246.
Z tego ostatniego wyewoluowało wiele bardzo solidnych konstrukcji, dorównujących jakością zachodnim produktom w swej klasie. Były one sprzedawane pod innymi markami również na zachodzie. Urządzenia z tej rodziny produkowano aż do zmierzchu ery magnetofonów szpulowych.
ZK-246 to aparat wyposażony w dwie prędkości przesuwu taśmy: 9,5 cm/s i 19 cm/s. Magnetofon był czterościeżkowy, mógł nagrywać i odtwarzać zarówno na czterech niezależnych ścieżkach monofonicznych, jak i w trybie stereofonicznym.
Urządzenie wyposażono we wbudowany wzmacniacz (2×5 W) i głośniki oraz możliwość podłączenia kolumn głośnikowych, a wejścia przeznaczone do nagrywania z urządzeń zewnętrznych pozwalały na wykorzystywanie magnetofonu jako wzmacniacza. Monofonicznym odpowiednikiem tego modelu był magnetofon ZK-240.
W tym samym czasie, obok produkcji magnetofonów z serii ZK-246, powstawały konstrukcje oparte na mechanizmach licencyjnych Grundigów serii ZK-120 itd. W ten sposób powstały magnetofony m.in.: monofoniczny czterościeżkowy ZK-147 oraz stereofoniczny ZK-146.
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych ZK-246 otrzymała nową nazwę: M 2404 i M 2405.
Nieco później rozpoczęto produkcję magnetofonu bez wzmacniacza, czyli tzw. „Tape Deck”, o nazwie Dama Pik i modelu M 2403. Znana jest także jego kwadrofoniczna, uchodząca dzisiaj podobnie jak Piosenka i Wilga za kolekcjonerską perełkę, wersja o nazwie M 2406.
Kolejnym etapem rozwoju tej rodziny była linia magnetofonów o nazwie Aria; modele: M 2407 S, M 2408, M 2411, M 2412. Na uwagę zasługuje ewolucyjny model Arii (opus – model M 2025), różniący się wizualnie jedynie kolorem, a technicznie lepszy, bo wyposażony we wzmacniacz o parametrach lepszych od tego, który stosowano w Ariach.
W tym samym czasie ewoluowała również seria magnetofonów z mechanizmami opartymi na licencji Grundiga, w wyniku czego pojawiły się dwie konstrukcje, o nazwach Uwertura i symbolach: M 1416S oraz M 1417S.
Magnetofony Uwertura były wprawdzie stereofoniczne, jednak na korzyść Arii przemawiało to, że Uwertury nie pozwalały na korzystanie ze szpul o średnicy 18 cm, co z konieczności oznaczało krótsze nagrania, posiadały tylko jedna prędkość przesuwu taśmy – 9 cm/s, a ponadto tylko model M 2417 dopuszczał dwie pozycje pracy – poziomą i pionową.
W magnetofonach z rodziny ZK-246 takich problemów nie było.
Na koniec należy wreszcie napisać parę słów o najlepszym, a zarazem ostatnim, profesjonalnym, pod względem jakości i funkcji dorównującym ówczesnym zachodnim szpulowcom z wyższej półki, stereofonicznym magnetofonie powszechnego użytku, czyli o Koncercie. Nigdy nie było mi dane go używać, a szczęśliwców, którym się to udało, było niewielu, o czym decydowała zarówno zaporowa cena, jak i znikoma dostępność.
Koncert kosztował w swoich czasach znacznie więcej, aniżeli wszystkie omówione przeze mnie powyżej polskie magnetofony. Obecnie dla miłośników historii techniki ma on wartość kolekcjonerską, a jego cena na aukcjach przekracza kilka tysięcy złotych.
Magnetofon ten miał dwie odmiany: czterościeżkową M 3401 oraz dwuścieżkową M 3201, trzy prędkości przesuwu taśmy: 4,75 cm/s, 9,5 cm/s oraz 19 cm/s.

Czasy kaset

W 1963 roku holenderska firma Philips opatentowała znacznie wygodniejszą w użyciu kasetę magnetofonową Compact Cassette.
Dlaczego więc jeszcze przez prawie 30 lat korzystano z magnetofonów szpulowych? Powodem był fakt, iż pierwsze magnetofony kasetowe nie oferowały tak dobrych parametrów pracy, jak szpulowe.
Znajdująca się w kasecie taśma była znacznie cieńsza i węższa od taśmy szpulowej, a mechanizmy pierwszych magnetofonów tak mało precyzyjne, że podczas pracy niejednokrotnie wkręcały taśmę w tor prowadzenia. Magnetofony szpulowe czyniły to niezwykle rzadko. Ponadto taśma używana w magnetofonach szpulowych była mechanicznie wytrzymalsza, a konstrukcja toru prowadzenia taśmy mniej zwarta, co pozwalało na łatwiejsze wyplątanie taśmy z urządzenia. Szerokość taśmy magnetycznej w kasecie wynosiła 3,81 mm (0,15 cala), a prędkość przesuwu to 4,75 cm/s. Wymiary kasety miały odpowiednio: długość 102 mm, szerokość 64 mm i grubość 12 mm.
Długość taśmy w kasetach zawierających materiał nagrany przez wytwórnie (np. muzykę) była dostosowywana do długości nagrania, podczas gdy kasety tzw. puste lub czyste – przeznaczone do samodzielnego nagrywania – miały najczęściej długość: 60 lub 90 minut, tj. 2 razy 30 i 2 razy 45 minut na każdej stronie. Rzadsze były czyste kasety o długości 46 minut. Taką długość bardzo często stosowano w kasetach z muzyką, ponieważ odpowiadało to czasowi trwania utworów z płyty winylowej. Produkowano też kasety 120-minutowe, ale ze względu na bardzo cienką, a przez to nieustannie narażoną na uszkodzenia oraz wkręcenie w mechanizm magnetofonu taśmę, producenci magnetofonów odradzali używanie takich kaset.
Kasety produkowało wiele znanych i dzisiaj firm. Wśród nich byli tacy giganci jak: Grundig, Hitachi, JVC, Panasonic czy Philips. W Polsce produkowały je Zakłady Włókien Chemicznych Chemitex Stilon w Gorzowie Wielkopolskim, czyli ta sama fabryka, o której wspomniałem już w kontekście produkcji polskich taśm szpulowych oraz Zakłady Włókien Chemicznych Chemitex Wiskord w Szczecinie.
Kasety mogły zawierać jeden z czterech typów nośnika:
·        Typ I (normal position, IEC-I, normalna, żelazowa) – „Fe”, tlenek żelaza(III), Fe2O3,
·        Typ II (high position, IEC-II, chromowa) – „Cr”, tlenek chromu(IV), CrO2,
·        Typ III (IEC-III, mieszana, chromowo-żelazowa) – „FeCr”, standard używany bardzo krótko w latach 70-tych XX wieku,
·        Typ IV (metal position, IEC-IV, metalowa) – „Me”, drobiny metalu, a nie tlenku.

Typ I

Jest to typ najbardziej popularny i możliwy do stosowania we wszystkich magnetofonach. Zawiera on warstwę o koercji 24–28 kA/m (300–350 Oe). Zasadniczą cechą taśmy jest, w tym przypadku, stosowanie niezmienionego podkładu i korekcji, co umożliwia użycie jej we wszystkich magnetofonach kasetowych. W ramach typu I istnieją jednak duże różnice jakościowe. Wynikają one z trzech powodów: proszek magnetyczny może być standardowy LN lub udoskonalony (bez Co i z domieszką Co); technologia taśmy (oblew, cięcie, nawinięcie) może odpowiadać mniej lub więcej współczesnemu stanowi wiedzy technicznej; jakość obudowy (wypraski) w dużym stopniu może wpływać na prawidłowość zapisu i odczytu. Wielcy producenci taśm oferują 4 odmiany typu I, różniące się dynamiką (55–60 dB) oraz szerokością pasma (10–16 kHz). W tańszych kasetach wysterowalność przy dużych częstotliwościach może być mniejsza niż 10 dB względem poziomu odniesienia 250 nWb/m. Ostatnio typ I wzbogacił się o odmianę dwuwarstwową z wybitnie dużą dynamiką (60 dB i więcej).

Typ II

Uchodzi obecnie za właściwy do nagrań hi-fi. Koercja warstwy wynosi 40–48 kA/m (500–650 Oe), co oznacza konieczność stosowania zwiększonego podkładu, a więc magnetofonu z przełącznikiem podkładu i stałej czasowej. Pierwotnie wytwarzany z CrO2, potem równolegle z tlenkiem żelazowym z domieszką kobaltu. Preferowanie jednego lub drugiego rodzaju zależy od kontynentu: japońskie kasety są oparte wyłącznie na kobalcie. Kasety typu II mają zwykle dynamikę nieco większą niż najlepsze żelazowe i spełniają bez trudu wymagania hi-fi według IEC lub DIN. Również w tym typie istnieją liczne odmiany: niektóre firmy oferują 3 odmiany typu II. Wysterowalność przy 10 kHz wynosi -10 do -5 dB.

Typ III

Mimo teoretycznych zalet typ ten, którego cechą jest podwójna warstwa, jest produkowany jedynie przez nieliczne firmy i nie zdołał się upowszechnić. Podaje się, że osiąga dynamikę 65 dB, przy średniej wysterowalności górnych częstotliwości.

Typ IV

Stanowi on szczytowe osiągnięcie w dziedzinie taśmowych nośników magnetycznych, które wymagało pokonania wielu barier technologicznych, szczególnie wobec ryzyka utleniania bardzo aktywnych, gdyż niezmiernie drobnych cząstek metalu i sprowadzenia ich do niemagnetycznej postaci. Zasadniczą zaletą jest skok o +10 dB wysterowalności przy 10 kHz tak, że najbardziej „ostre” nagranie można rejestrować bez potrzeby obniżania poziomu zapisu. Zastosowanie kaset metalowych z warstwą o koercji większej niż 80 kA/m (1000 Oe) jest ograniczone do urządzeń zaopatrzonych w układy do przełączenia podkładu do wymaganych dużych wartości, jak również kasowania tak twardych magnetycznie warstw.
Pojawienie się w produkcji kaset z taśmą typu IV wraz z upowszechnieniem się w magnetofonach kasetowych systemów redukcji szumów Dolby B i C, spowodowało odejście z naszych domów magnetofonów szpulowych. Pierwsze polskie magnetofony w ogóle nie umożliwiały stosowania kaset z tym typem nośnika, a nawet kaset chromowych, czyli typu II. O ile polskie magnetofony szpulowe do domowego użytku były właściwie tylko urządzeniami stacjonarnymi, nie licząc tzw. przenośnego magnetofonu do zadań specjalnych dla milicji, o tyle magnetofony kasetowe, z uwagi na o wiele mniejsze gabarytowo nośniki, a co za tym idzie możliwość produkcji nawet miniaturowych urządzeń, przyjęły się na świecie pod wieloma różnymi postaciami. Były m. in.: magnetofony przenośne, magnetofony stacjonarne ze wzmacniaczem, umożliwiającym podłączenia kolumn głośnikowych, stacjonarne magnetofony typu deck, czyli magnetofony bez wzmacniacza, przystosowane do pracy w domowym zestawie wieżowym, radiomagnetofony w jednej obudowie, wieże w jednej obudowie, mini wieże w jednej obudowie, walkmany, dyktafony, magnetofony 2-kasetowe, umożliwiające kopiowanie kaset itp.
Jedne z pierwszych produkowanych w Polsce magnetofonów kasetowych to, produkowane przez wyżej wspomnianego producenta magnetofonów szpulowych ZRK, licencyjne wyroby francuskiej firmy Thomson. Ich produkcja ruszyła w Polsce już na początku lat 70-tych. Na uwagę zasługują takie modele, jak np.: MK 121, MK 125, MK 122, B303 oraz Kapral. Magnetofon taki już nie musiał być koniecznie stosowany tylko w domu. Miał też możliwość zasilania z baterii, co umożliwiało mu pracę w terenie. Pojawiła się możliwość słuchania muzyki na spacerze, pikniku czy biwaku, a magnetofon MK 125 mógł pobierać prąd także z akumulatora samochodowego i był wyposażony w dodatkowe mocowanie, umożliwiające montaż w samochodzie, co dawało możliwość słuchania kaset w czasie jazdy. Wszystkie te magnetofony wyposażono w futerały z paskami do łatwego noszenia oraz wygodne rączki transportowe. Elementem wyposażenia tych magnetofonów był również specjalny zewnętrzny mikrofon z uchwytem, pozwalającym na przypięcie go do ubrania, oraz włącznikiem, który pozwalał na zdalne włączanie i wyłączanie zasilania w magnetofonie. Można by więc śmiało uznać te magnetofony za prototypy dyktafonów i tak też było, gdyż bardzo często używano ich do takich zastosowań, choć nie należy zapominać, że służyły również jako magnetofony domowe powszechnego użytku.
Wprowadzenie na polski rynek magnetofonów przenośnych sprawiło, że pojawiła się możliwość nagrywania koncertów na żywo, co z uwagi na ówczesne ograniczenia w obiegu kultury stało się istotnym czynnikiem kulturę tę kształtującym. Kopie przygotowywanych w ten sposób amatorskich nagrań rozchodziły się w niewyobrażalnych ilościach. Ludzie spotykali się, łączyli magnetofony przeważnie za pośrednictwem tradycyjnych w tamtych czasach kabli z wtyczkami typu DIN i przegrywali w czasie rzeczywistym materiał z jednego magnetofonu na drugi. Wymiana nagrań była wtedy okazją do spotkań, formą aktywności towarzyskiej. Na skutek powielania nagrań, kopiowania z już istniejących kopii lub kopii kolejnego rzędu, znacznie pogarszała się jakość materiału do słuchania, ale nikt z tego powodu nie wybrzydzał.
Ponieważ modeli ewolucyjnych i wariantów pokrewnych magnetofonów kasetowych Polacy wyprodukowali znacznie więcej od szpulowych, nie byłbym w stanie przedstawić wyczerpującego merytorycznie i nie nadużywającego cierpliwości mych czytelników zarysu historii magnetofonów kasetowych w taki sposób, jak zrobiłem to z magnetofonami szpulowymi. Zadanie jest zresztą tym trudniejsze, że w przeciwieństwie do magnetofonów szpulowych, magnetofony kasetowe były wytwarzane przez wielu producentów. Obok zakładów Kacprzaka był to m.in. oddział Unitry, Eltra z siedzibą w Bydgoszczy i Dzierżoniowska Diora. Ta ostatnia znana była przede wszystkim z produkcji radioodbiorników, a później wież. Ale wróćmy do magnetofonów przenośnych…
W drugiej połowie lat 70-tych ZRK zmieniło licencjodawcę, co zaowocowało pojawieniem się na polskim rynku innych magnetofonów kasetowych, będących częściowo czysto licencyjnymi konstrukcjami urządzeń marki Grundig, o tej marce już była mowa wcześniej w kontekście szpulowych Zetek, a częściowo polskimi konstrukcjami z mechanizmami opartymi właśnie na tej licencji.
Najpierw jeszcze w Warszawie, a później w Lubartowie powstawało w ciągu wielu kolejnych lat w oparciu o te mechanizmy bardzo wiele modeli, które obecnie są poszukiwane przez kolekcjonerów. Na szczególną uwagę zasługuje ówczesny przebój i skarb PRL-u, jakim był niewątpliwie powstały w drugiej połowie lat 70-tych, produkowany na licencji Grundiga, model magnetofonu MK 235. Popularność jego była tak duża, że doczekał się dwóch odmian i produkowano go aż do schyłku lat 80-tych.
Różnice pomiędzy licencjonowanym Grundigiem MK 232 oraz MK 232 P, dotyczyły przede wszystkim zastąpienia niemieckich podzespołów elektronicznych ich odpowiednikami produkowanymi w Polsce.
W odróżnieniu od magnetofonów produkowanych na licencji Thomsona, omawiane tutaj modele były magnetofonami walizkowymi i jako takie sprzedawano je bez futerałów do przenoszenia. Wyposażono je we wbudowany mikrofon wewnętrzny oraz możliwość podłączania mikrofonów zewnętrznych, co dawało użytkownikom większą elastyczność w korzystaniu z tych urządzeń. Grundig miał już ponadto możliwość podłączenia słuchawek z tradycyjną, stosowaną do dzisiaj wtyczką typu jack 3.5 mm. Właśnie z takimi magnetofonami przenośnymi chodziło się na koncerty, a o zakazie nagrywania podczas imprez masowych nikt chyba wtedy nie słyszał.
Zastosowany w Grundigu układ automatycznej regulacji poziomu zapisu wykrywał rodzaj podłączonego źródła dźwięku i odpowiednio do podawanego z wejścia sygnału ustawiał głośność zapisu. Wcześniejsze magnetofony miały tylko ręczną regulację poziomu zapisu, a jedynym sposobem kontroli jakości nagrania w przypadku niewidomego użytkownika było odsłuchanie nagranego fragmentu. O ile jednak w magnetofonach szpulowych ręczna regulacja poziomu zapisu pozostała właściwie jedyną dostępną opcją, o tyle w wyższej klasy stacjonarnych magnetofonach kasetowych także ją stosowano, dając użytkownikowi wybór między ręcznym a automatycznym trybem nagrywania, o tyle w magnetofonach przenośnych stosowano zawsze automatyczną kontrolę poziomu zapisu.
Współczesnego czytelnika mogą zdziwić opowieści o braku podstawowych akcesoriów – kabli, przejściówek itp. Jednakże w czasach, o których mówimy stan niedoboru był normą.
Kolejnym krokiem w ewolucji magnetofonu były tzw. radiomagnetofony – urządzenia przenośne, które zawierały w jednej obudowie magnetofon i radio. Umożliwiało to nagrywanie na kasetę sygnału bezpośrednio z wbudowanego radia. Wystarczyło włożyć kasetę, włączyć radio i wcisnąć nagrywanie.
Rozwiązaniem tego rodzaju, pochodzącym z lat 70-tych, był produkowany na licencji Thomsona radiomagnetofon o nazwie Jola, ale bardziej upowszechniły się produkowane w latach 80-tych na licencji Grundiga tzw. Kasprzaki. Do najważniejszych modeli należą: RM 121, RM 122, RM 221, RM 222, później stereofoniczny RMS 451.
Ze względu na wielkość magnetofony RM z liczbą 100 określano mianem małych Kasprzaków, a RM z liczbą 200 określane były mianem dużych Kasprzaków. Wszystkie modele z tej rodziny sprzedawano pod nazwą Kasprzak, podobnie, jak niektóre wcześniej opisane magnetofony szpulowe, odpowiednio pod nazwami Uwertura, Aria, Opus, Koncert, itd. Kto z pamiętających tamte czasy nie zna pralki Frania, radia Stolica, czy telewizora Neptun? Nazwy określały rodziny urządzeń, a symbole poszczególnych modeli służyły, tak jak to ma miejsce i dziś, do różnicowania wewnątrz rodziny. I tak pośród magnetofonów szpulowych mieliśmy odpowiednio: cztery Arie, dwie Uwertury, itd. Wśród kasetowych: 3 Grundigi bez radia, 5 Kasprzaków, itd.
Polskie modele, będące pochodnymi licencjonowanych Grundigów, to przede wszystkim bardzo popularna niegdyś Wilga i nieciesząca się dobrą opinią ze względu na słabą specyfikację techniczną Marta.
Oprócz małych przenośnych magnetofonów i radiomagnetofonów, w latach 80-tych zaczęto produkować bardziej rozbudowane, stereofoniczne radiomagnetofony oraz stereofoniczne magnetofony stołowe, przystosowane do współpracy z domowym odbiornikiem radiowym lub nawet zestawem wieżowym, które już też powoli zaczęły się w Polsce pojawiać. Wśród audiofilów i melomanów tamtych czasów sporą popularnością cieszyły się odbiorniki z wyższej półki, jak wcześniej wspomniany Radmor lub gorsze jakościowo, powstałe w Dzierżoniowie: Amator i Zodiak.
Z myślą o współpracy z tym dobrej klasy sprzętem audio w Lubartowie powstały: stereofoniczny magnetofon bez wzmacniacza M-532 oraz M-531, który miał wbudowany wzmacniacz. Wkrótce potem ukazał się o niebo lepszy jakościowo i ładniejszy wizualnie magnetofon o modelu M-536SD i nadanej mu ze względu na bardzo charakterystyczny wygląd nazwie Finezja, a dokładniej Finezja 1. Magnetofon przyciągał uwagę bardzo atrakcyjnym wyglądem. Rogi miał zaokrąglone, w tylnej części obudowy wzniesienie, z prawej strony, rozmieszczone obok siebie suwaki sterujące, co miało nasuwać skojarzenia z małym mikserem, a w lewym dolnym rogu przypominające klawisze fortepianu przyciski służące do obsługi podstawowych funkcji. Sam kształt obudowy przypominał w pomniejszeniu przednią część fortepianu. Urządzenie to uważane było za sprzęt wysokiej klasy. Górowało wówczas nad innymi jakością dźwięku i wyglądem. Mechanizm był taki sam, jak we wcześniej omówionych Grundigach bez radia, np. MK 232 itp. Finezja, podobnie jak szpulowa Aria, doczekała się kilku odmian. Najbardziej popularne to Finezja 1 oraz wyposażona w wewnętrzny wzmacniacz Finezja 3. Pozostałe dwa, tj. Finezja 2 i Finezja 4, były modelami zdecydowanie rzadziej spotykanymi. Magnetofony Finezja przystosowano do pracy z kasetami chromowymi, miały możliwość ustawienia zarówno ręcznie, jak i automatycznie poziomu zapisu, a ponadto wyposażono je w dwa systemy redukcji szumów: Dolby B oraz DNL.
W polskich domach zaczęły się wówczas pojawiać zestawy sprzętu grającego, na które składały się np.: jakieś radio stereofoniczne, (Radmor, Amator, Mercury lub Zodjak), kolumny z Tonsilu, gramofon produkowany w oddziale Unitry Fonica w Łodzi oraz właśnie np. Finezja lub jakiś inny magnetofon typu deck, o jakich będzie jeszcze wzmianka. Urządzenia te stały na przeznaczonych do tego celu odpowiednich meblach, tworząc tzw. radiolę. Obok nich zaczęły powstawać również stereofoniczne zestawy wieżowe w stylu jedno na drugim, jak miało to miejsce na zachodzie, chociażby w przypadku marki Technics. Omawiane przeze mnie w audycjach na łamach tyflopodcastu magnetofony z Technicsa stanowią właśnie elementy tego typu wieży. Polacy też takie wieże mieli, przy czym poszczególne segmenty do nich były produkowane czasami przez jeden oddział firmy Unitra, a czasami w różnych oddziałach firmy.
Na uwagę zasługują zestawy wieżowe zarówno z Kasprzaka, jak i Diory, składane w różnych wariantach z opcjonalnymi segmentami o modelach ZM 7000 – duża wieża i ZM 8000 – mała wieża oraz późniejszy, wyprodukowany w całości przez Diorę u schyłku lat 80-tych, SSL 042.
Zestaw Muzyczny 7000 (ZM 7000) typu Slim Line o szerokości 440 mm produkowany w kooperacji przez kilka firm ze zjednoczenia Unitra złożony był standardowo z trzech elementów:
•       wzmacniacza stereofonicznego PW-7010, PW-7011 lub PW-7020,
•       stereofonicznego tunera AM-FM T-7010 (ZRK) lub AS-207 (Diora),
•       magnetofonu kasetowego M-7008, M-7010, M-7011, M-7012, M7013 lub M 7020 (cała seria).
Zestaw Muzyczny 8000 (ZM 8000)- wieża Mini Line o szerokości 300 mm, wyposażona w metalową obudowę oraz gniazda wejścia/wyjścia DIN, opracowana została w COBRESPU (Centralnym Ośrodku Badawczo-Rozwojowym Elektronicznego Sprzętu Powszechnego Użytku). Znane są dwie wersje prototypowe:
•       Zestaw ZM-8000 (OBRESPU),
•       Zestaw ZM-8000 (MTP 83).
Produkowana była we współpracy Zakładów Radiowych Eltra w Bydgoszczy (tunery), Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie (magnetofony), Łódzkich Zakładów Radiowych Fonica (wzmacniacze).
Produkowano ją w dwóch odmianach:
•       ZM-8010 – z płytą czołowa z aluminium,
•       ZM-8040 – z płytą czołowa z tworzywa sztucznego.
Standardowo złożona była z 3 elementów:
•       Wzmacniacza produkcji Łódzkich Zakładów Radiowych Fonica: PW-8010, PW-8010A lub PW-8040
lub
•       Amplitunera produkcji Zakładów Radiowych Eltra w Bydgoszczy R-8010 lub R-8040,
•       Magnetofonu rodziny M-8000 produkcji Zakładów Radiowych im. Marcina Kasprzaka w Warszawie: M-8010 / MDS-561, M-8040, M-8011, M-8041, M-8012 SOFT TOUCH, M-8013 SOFT TOUCH, M-8043 SOFT TOUCH, M-8015 SOFT TOUCH, M-8016 SOFT TOUCH, M-8046 SOFT TOUCH, M-8017, M-8047, M-8018, M-8048, M-8030 / MDS-565,
•       Tunera rodziny T-8000 produkcji Zakładów Radiowych Eltra w Bydgoszczy: T-8010, T-8040, T-8015, T-8045.
Dodatkowo zestaw ten mogły uzupełniać:
•       Gramofony produkcji Łódzkich Zakładów Radiowych Fonica: G-8010, GS-460, GS-470.
•       Korektor: ZDZ EQ-8000.
•       Timer produkcji Zakładów Radiowych Eltra w Bydgoszczy: TI-8010.
Przy opcji R-8010/R-8040 dodatkowy tuner jest oczywiście niepotrzebny. Zalecane do tego zestawu przez producenta kolumny to ZG30C22.
Wieże spotykane są w dwóch kolorach czarnym oraz srebrnym.
SSL 044 to sprzedawany pod nazwą Diora cztereelementowy zestaw muzyczny, wyprodukowany w całości przez oddział Unitry, mieszczący się w Dzierżoniowie. W tej konstrukcji występował bardzo popularny wówczas magnetofon MDS-044, mający jako kieszeń kasety – wysuwaną szufladę. Był to jeden z najlepszych polskich magnetofonów kasetowych.
Posiadał on:
•       3-silnikowy mechanizm,
•       miękką mechanikę,
•       wysokiej jakości głowice z firmy Alps,
•       systemy redukcji szumów Dolby B oraz Dolby C,
•       możliwość pracy z taśmą żelazową, chromową oraz metalową.
Warto zaznaczyć, że wtedy nie każdy magnetofon radził sobie ze wszystkimi modelami kaset.
Głowica w magnetofonach przenośnych w ogóle nie była przystosowana do pracy z kasetami chromowymi i o ile z ich odtwarzaniem nie było większego problemu, o tyle nagrywanie było po prostu niemożliwe. Zarówno Finezja, jak i niektóre magnetofony do wieży ZM 700 i ZM 800 potrafiły obsługiwać tylko kasety żelazowe i chromowe. W warunkach gospodarki niedoboru zestawy audio konstruowane w sposób modułowy dobrze się sprawdzały. Można było kupić elementy z różnych zestawów i używać ich, łącząc dość dowolnie np. magnetofon Finezję, któryś z wymienionych wzmacniaczy i tuner od jeszcze innego zestawu.
Tańszy i zajmujący mniej miejsca wariant sprzętu grającego to tzw. radiomagnetofony stereofoniczne, które również miały niezłe wzmacniacze i wbudowane głośniki. Do takich należały, produkowane w ZWM w Lubartowie: Klaudia, Daria oraz Condor. Daria i Condor powstały przy współpracy ZWM z czechosłowacką Teslą. Także te konstrukcje miały swoje odpowiedniki eksportowe.
Condor był duży, posiadał system Dolby B oraz możliwość współpracy z kasetą chromową, a nawet – chyba jako jedyny w tych czasach przenośny polski magnetofon – miękką mechanikę. Model ten, ze względu na wady konstrukcyjne, był jednak dość awaryjny.
Pod koniec lat 80-tych trafiły do sprzedaży urządzenia, które dobrze świadczą o polskim przemyśle elektronicznym. Do takich ciekawostek można zaliczyć pierwszy polski walkman Kajtek. Również wtedy zaczęto w Polsce produkować magnetofony dwukasetowe (np. Manuela 2 oraz Manuela 3).
Dużą popularnością cieszył się sprowadzany często przez turystów dwukasetowy radiomagnetofon International. Urządzenie to było relatywnie tanie, a posiadało pewne funkcje, które bardzo skutecznie przyciągały uwagę amatorów. Już sama możliwość przegrywania z kasety na kasetę za pośrednictwem tylko jednego magnetofonu zachwycała potencjalnych odbiorców. Ponadto bardzo wygodną cechą urządzenia była możliwość przegrywania z podwójną prędkością oraz tzw. odtwarzanie szeregowe, co polegało na tym, że po odtworzeniu jednej kasety magnetofon automatycznie rozpoczynał odtwarzanie drugiej.
W okresie transformacji gospodarczej z początku lat 90-tych polski przemysł elektroniczny, podobnie jak i inne gałęzie przemysłu, przeżył poważne załamanie, a obecność produkowanych w kraju urządzeń radiotechnicznych na rodzimym rynku zmalała w sposób drastyczny.
Po dostosowaniu z początkiem lat 90-tych standardów prawnych do europejskiej normy skończyły się w polskich rozgłośniach radiowych piosenki grane w sposób umożliwiający przyjemne nagrywanie. Zniknęły także z anten płyty odtwarzane w całości. Natomiast zarówno upowszechnienie się w polskich domach 2-kasetowych magnetofonów, jak i stopniowe powstanie w Polsce licznych bazarów i oczywiście otwarcie w Warszawie największego w Europie Stadionu Handlowego, przyczyniło się do bardzo dynamicznego rozwoju w Polsce tzw. piractwa fonograficznego.
Kopiowano i sprzedawano po dość niskich cenach kasety z muzyką każdego rodzaju, od klasyki rocka i popu począwszy, po polskie piosenki ludowe wykonywane przez mniej znane zespoły. Na przełomie pierwszej i drugiej połowy lat 90-tych w milionowych nakładach rozchodziły się pirackie kopie kaset z muzyką Disco Polo. Kasety pirackie można było kupić niemalże wszędzie, od bazarów po małe sklepiki. Niektóre firmy, np. Tact, nagrywały bardzo przyzwoicie, ale zdarzały się wytwórnie, których jakość nagrań była tak kiepska, jakby kopia była wykonana za pośrednictwem amatorskiego 2-kasetowego radiomagnetofonu typu jamnik, nazywanego tak ze względu na charakterystyczny wygląd radiomagnetofonu kiepskiej jakości. Jamniki były to długie, niskie, wąskie i bardzo plastikowe urządzenia. Na uwagę zasługuje fakt, że ówczesne pirackie wytwórnie muzyczne w świetle prawa europejskiego były nielegalne, ale w świetle prawa polskiego, działalność tych instytucji była w pełni legalna. Warto w tym miejscu wspomnieć o wytwórni Tact, która z ówczesnej pirackiej firmy, przekształciła się z biegiem lat w pełni legalną, działającą do dzisiaj i bardzo znaną polską wytwórnię płytową.
W latach 90-tych coraz częściej zaczęły pojawiać się w polskich domach odtwarzacze płyt kompaktowych, w tym także takie, które produkowano w Polsce. Jednym z producentów takich odtwarzaczy była np. Unitra. Na początku instalowano je tylko w dużych zestawach wieżowych, przeważnie zachodnich, np. Philips, Sony, Panasonic, Sharp, ale z roku na rok pojawiało się ich coraz więcej również w wersjach przenośnych. Obiektem marzeń młodych ludzi był wówczas tzw. Diskman – przenośny odtwarzacz płyt niewiele większy od kasetowego walkmana. Te ostatnie występowały zresztą na rynku w wielu wersjach, od tanich, prostych z przewijaniem jedynie do przodu, do dających dużą wygodę korzystania modeli wyposażonych w radio – tańsze z analogową, a droższe z cyfrową syntezą częstotliwości. Niektóre miały funkcję nagrywania, a modele z przełomu tysiąclecia posiadały, obok funkcji wymienionych powyżej, także miękką mechanikę, pilot i zasilane były z akumulatora wielokrotnego użytku. Wraz z pojawieniem się na rynku coraz tańszych z roku na rok odtwarzaczy płyt kompaktowych i upowszechnieniem się Internetu oraz formatu MP3, era kaset zaczęła dobiegać końca.
Wraz ze wprowadzeniem na rynek domowych nagrywarek płyt CD kolekcjonerzy nagrań zyskali możliwość stworzenia cyfrowych kopii nagrań z ulubionych dotychczas kaset. Nagrania takie można było przegrać na płytę, a stosując odpowiednie oprogramowanie, także poprawić ich jakość.
Już w latach 90-tych próbowano umożliwić użytkownikowi utrwalanie informacji w sposób cyfrowy, co zaowocowało pojawieniem się tzw. cyfrowych kaset magnetofonowych.
Należy w tym kontekście napisać o dwóch ważnych patentach, tj. wynalezionym przez Philipsa standardzie DCC Digital Compact Cassette oraz opracowanym przez Sony standardzie DAT Digita Audio Tape. Magnetofony standardu DCC potrafiły odtwarzać również kasety analogowe. Niedługo potem Sony wprowadziło standard MiniDisc. Była to tzw. dyskietka magnetooptyczna, gdzie dźwięk był zapisywany częściowo w sposób analogowy, a częściowo w cyfrowy. Standard DCC w ogóle się w Polsce nie przyjął, dłużej stosowany był DAT oraz Minidisc. Nośników wykorzystujących powyższe standardy używano przede wszystkim w rozgłośniach radiowych i studiach nagrań.

Na koniec kilka uwag przydatnych dla hobbystów, pasjonatów czy miłośników staroci

Każda kaseta ma od spodu dwie kwadratowe fiszki, które należy po nagraniu czegoś ważnego wyłamać.
Unikniemy w ten sposób możliwości przypadkowego naciśnięcia przycisku nagrywania i dzięki temu nie skasujemy ważnych dla nas, zapisanych uprzednio informacji.
Niebezpieczeństwo takie dotyczyło przede wszystkim magnetofonów przenośnych lub radio-magnetofonów z twardą mechaniką, w których przycisk uruchamiający nagrywanie sąsiadował z przyciskiem uruchamiającym odtwarzanie. Często wciśnięcie przycisku nagrywania, powodowało w takich konstrukcjach automatyczne wciśnięcie przycisku odtwarzania i uruchamiało nagrywanie.
W magnetofonach wyższej klasy, np. w magnetofonach typu Deck, lub wieżach, było to rozwiązane bezpieczniej, gdyż tam często naciśnięcie samego nagrywania niczego nie powodowało. Aby rozpocząć nagrywanie należało po chwili od wciśnięcia zapisu nacisnąć start. Urządzenia projektowano w ten sposób, że stosowne przyciski nie znajdowały się blisko siebie.
Mechanizm każdego magnetofonu zawiera element, który musi być przesunięty, aby można było nacisnąć przycisk nagrywania. Domyślnie nagrywanie jest zablokowane i nawet w magnetofonie z twardą mechaniką nie da się, bez kasety, tego przycisku nacisnąć. Fiszka w kasecie przesuwa odpowiednio to zabezpieczenie do pozycji umożliwiającej wciśnięcie zapisu. Jeżeli tego elementu w kasecie nie będzie, lub zostanie od przez nas wyłamany, zabezpieczenie pozostanie w pozycji domyślnej. Jeżeli chcemy ponownie nagrać na uprzednio zabezpieczonej przez nas kasecie, możemy powstały otwór czymś zatkać lub zakleić taśmą.
Warto zwrócić uwagę na otwory technologiczne. Kaseta typu I nie posiada na spodzie obudowy żadnych otworów, poza ewentualnie powstałymi w wyniku usunięcia fiszek. Kaseta chromowa typu II, obok wspomnianych fiszek, ma sąsiadujące z nimi, identycznie wyglądające otwory, dlatego po wyłamaniu fiszek otwory na spodzie kasety będą dwukrotnie dłuższe. Należy uważać, aby podczas usuwania zabezpieczenia przed zapisem nie zakleić tych dodatkowych otworów. Kaseta typu IV, oprócz otworów detekcyjnych przy ząbkach blokujących zapis, analogicznych do tych, które znajdziemy w kasetach chromowych, posiada jeszcze dodatkowe dwa otwory pośrodku obudowy.
Kasety należy przechowywać w odpowiednich dla nich przeznaczonych plastikowych pudełkach i pod żadnym pozorem nie narażać ich na wilgoć, zbyt wysoką lub zbyt niską temperaturę oraz pole elektromagnetyczne, obecne w pobliżu głośników, ekranów telewizyjnych, monitorów komputerowych lub kontaktów elektrycznych. Nieprzestrzeganie któregoś z powyższych zaleceń może spowodować skasowanie nagrania. Wilgoć, kurz i niekorzystne temperatury przyczynią się do rozkładu chemicznego nośnika, co spowoduje złuszczenie taśmy i stopniowe odrywanie się od niej proszku magnetycznego. Łuszczenie taśmy niszczy bezpowrotnie zapisane na niej informacje, a przy każdorazowym odtwarzaniu powstający w tym procesie proszek zalepia mechanizm magnetofonu, przede wszystkim głowice i wałek, oraz powoduje szybsze zużycie gumowej rolki dociskowej, aż do momentu jej zniszczenia, które w konsekwencji powoduje nieprawidłową pracę mechanizmu magnetofonu i może spowodować uszkodzenie taśmy.
Bardzo ważna jest konserwacja mechanizmu magnetofonu, którą należy przeprowadzać najlepiej co kilkanaście godzin pracy. Można użyć do tego celu spirytusu salicylowego lub preparatów zawierających alkohol w wysokim stężeniu. Należy wówczas posłużyć się watą, ewentualnie miękką chusteczką higieniczną i bardzo dokładnie wyczyścić głowice, wałki napędowe oraz rolki dociskowe, uważając przy tym bardzo, aby płyn czyszczący nie dostał się głębiej do innych elementów mechanicznych urządzenia.
Odrywanie się z taśmy proszku magnetycznego i osiadanie go na mechanizmie i głowicy może spowodować namagnesowanie głowicy. Wyczyścimy ją, ale mimo to odtwarzanie będzie nieprawidłowe. Korzystanie z takiej głowicy może także uszkadzać nagrania. W takiej sytuacji należy posłużyć się tzw. kasetą demagnetyzującą. Kaseta taka jest w kształcie zwykłej kasety i wkłada się ją w miejsce kasety, po czym uruchamia na kilka sekund klawisz startu. W miejscu taśmy znajduje się układ demagnetyzujący, który zasilany jest z dodatkowej baterii.
Mam nadzieję, że, zainspirowana renesansem urządzeń analogowych, podróż historyczna w świat starych magnetofonów skłoni czytelników do poszukiwań starych urządzeń, rewitalizacji starych brzmień, przywracania muzyce duszy. Magnetofony i sprzęt do odtwarzania dźwięku w ogóle zawsze były moją pasją. Równie długi i jak mi się wydaje równie naładowany informacjami tekst, można by napisać o radioodbiornikach czy gramofonach. Przywołanie tutaj wiedzy, która wobec gwałtownych zmian technologicznych szybko odchodzi w przeszłość, uznałem za pożyteczne dla ludzi ciekawych historii, muzyki i technologii.
Poniżej spis stron internetowych, które mogą być przydatne dla osób zainteresowanych tematyką mego artykułu.
·        http://www.oldradio.pl – strona  zawiera katalog historycznych rozwiązań radiotechnicznych,
·        http://legendy-prl.pl/index.html – wirtualne muzeum PRL,
·        http://www.technique.pl/mediawiki/index.php/Polskie_magnetofony_kasetowe_-_cz%C4%99%C5%9B%C4%87_2_-_magnetofony_przeno%C5%9Bne – strona zawierająca wyczerpujące kompendium dotyczące magnetofonów kasetowych.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top