Może robi się to nudne, kiedy rok w rok piszę w podobny sposób i w powtarzającej się konwencji. Aplikacje i systemy te same, urządzenia może tylko nieco zmodyfikowane, a wszystko bardzo do siebie podobne. Trochę się jednak wydarzyło. Zapraszam do lektury.

IOS

Trzynasta wersja systemu IOS zapowiadała się bardzo dobrze. Apple na corocznej (czerwcowej) konferencji WWDC przedstawiło bardzo dużo nowych funkcji. Jedne, jak Dark Mode, inne sposoby prezentacji zdjęć, czy dostęp do kamer z poziomu HomeKit, nie będą miały dla nas aż takiego znaczenia, ale inne, jak optymalizacja systemu, poprawiony Mail dla IPhone’a i IPada, Przypomnienia, nowe menu udostępniania oraz Skróty, zapowiadały się naprawdę świetnie.
Nie chcę przez to powiedzieć, że wprowadzone nowości są złe, ale niestety nie okazały się w wielu przypadkach aż tak spektakularne, jak początkowo zapowiadano, a też sposób obsługi niektórych funkcji przy pomocy VoiceOvera zmienił się na gorsze. Wszystko oczywiście działa zasadniczo dobrze, ale po Apple’u spodziewamy się jednak czegoś więcej.
W zakresie dostępności pojawiło się sporo nowych rozwiązań. Skupię się na tym, co dotyczy niewidomych użytkowników. Zacznę od tego, że wszystkie opcje dostępności znajdziemy teraz na głównej liście wszystkich ustawień, a nie w sekcji „Ogólne”, jak to było dotychczas. Do tego niektóre z opcji zmieniły swoje położenie oraz nazwę. Nowości w zakresie VoiceOvera na IOS to w tym roku: Czynności, możliwość zmiany (konfiguracji) poleceń voiceOvera, lepsza konfiguracja interpunkcji, opcja wysłania dźwięku na BlueTootch z wyłączeniem VoiceOvera i wiele więcej.

Czynności

Można teraz sprawić, żeby VoiceOver w zależności od uruchomionej aplikacji, albo odpowiedniego typu tekstu, automatycznie, albo półautomatycznie zmieniał swoje parametry. Wyobraźmy sobie sytuację, że gdzieś potrzebujemy innej syntezy wraz z parametrami mowy, łączonej-wyłączonej interpunkcji, oznajmiania Emoji i numerów wierszy i kolumn w tabelach, włączonych-wyłączonych komórek statusu na monitorze brajlowskim, czy tablicy znaków brajlowskich. Wszystko to może zostać zapisane pod jedną nazwą i być wywoływane z poziomu pokrętła, włączać się automatycznie dla wybranej aplikacji, albo kontekstu, czyli rodzaju wyświetlanych treści (wiadomości, edycja tekstu, kod źródłowy itp.). Domyślnie opcja wyboru Czynności z poziomu Pokrętła jest wyłączona, dlatego chcąc używać jej, trzeba ją włączyć w ustawieniach Pokrętła.

Zmiana poleceń VoiceOvera

Część użytkowników VoiceOvera od lat narzekała na brak możliwości zmiany poleceń screenreadera dla systemu IOS. Z myślą o nich, w reszcie pojawił się sposób na dokonanie większych modyfikacji. teras, jeśli ktoś sobie życzy, można zmienić znaczenie poszczególnych gestów, skrótów klawiszowych (osobno dla klawiatur BlueTootch, osobno dla urządzeń brajlowskich) oraz w razie czego dodawać do nieprzypisanych klawiszy nowe. Mamy do dyspozycji właściwie wszystkie funkcje VoiceOvera możliwe do zastosowania. Może się to jednak okazać nie takie proste, jak początkowo się wydaje. Trzeba uważać, by gesty nie wchodziły z sobą w konflikty, bo te systemowe w gruncie rzeczy nie są źle przemyślane. Na szczęście VoiceOver informuje nas o wszelkich konfliktach i pyta, czy chcemy zastąpić jeden gest (skrót klawiszowy) innym. Niestety funkcja ta działa globalnie, co oznacza, że raz zmieniony gest działa wszędzie, począwszy od ekranu początkowego, na aplikacjach i opcjach skończywszy. Tak czy inaczej to swego rodzaju rewolucja i rozwiązanie zdecydowanie godne rozważenia i uwagi, wtedy, kiedy ktoś rzeczywiście jego potrzebuje.

Rozszerzone opcje interpunkcji

Poza kilkoma dostępnymi wcześniej wariantami, można teraz samemu dostosowywać oraz tworzyć nowe zestawy odczytywania interpunkcji, w oparciu o tekstowe zastąpienia, albo tylko o to, co potrafi odczytać określony syntezator. Tak przygotowane opcje, można potem eksportować do i importować z ICloud. Co więcej, mają one działać we wszystkich urządzeniach podłączonych do konta, czy też na komputerach Mac.

Pozostałe nowości

To nie wszystko. Możliwa jest teraz Automatyczna zmiana języka syntezatora i odczytywanie treści zgodnej z językiem tekstu. Tablice znaków brajlowskich są teraz niezależne od wybranego języka klawiatury. Pojawiły się większe możliwości ustawienia haptyki i dźwięków VoiceOvera.
Zostało wprowadzone Sterowanie powiększeniem przy pomocy klawiatury
Działa teraz informowanie, co znajduje się w kadrze robionego zdjęcia. Ponownie odczytywane są opisy zdjęć, kiedy przeglądamy je w aplikacji Photos.
Dużym echem odbiła się też nowo wprowadzona funkcja sterowania głosowego systemem IOS, ale też Mac OS. Można teraz tylko za pomocą głosu kontrolować pracę naszego komputera, IPada, albo IPhone’a, ze sterowaniem kursora oraz „nagrywaniem” nowych poleceń łącznie. Okazuje się jednak, że funkcja sterowania głosowego koliduje z VoiceOverem i jest przeznaczona głównie dla osób niepełnosprawnych ruchowo, które nie używają technologii przeznaczonych dla użytkowników niewidomych i słabowidzących.
Ciekawą nowością jest wielojęzyczne dyktowanie, które można włączyć. Niestety nie działa ono zawsze dobrze i efektywnie.

Inne aplikacje

Swoją premierę miał Voice Dream Scanner z Voice LLC. To nie jako przedłużenie – dopełnienie możliwości Voice Dream Readera, który od lat służy wielu użytkownikom z wadami wzroku. Wygląda na to, że nowo zaprezentowany program również zyskał zadowolonych klientów i że może stanowić konkurencję dla niegdyś bardzo popularnego (bo pierwszego w swojej dziedzinie) KNFB Readera. Jest to wielojęzyczny „skaner” OCR z użyciem IPhone’a. Zrobione i rozpoznane zdjęcie tekstu możemy odczytać, szybko wysłać do Voice Dream Readera, zapisać w formacie TXT, albo PDF. Można też zaimportować do aplikacji zdjęcie z Biblioteki, albo wysłać je, wykorzystując do tego celu specjalne rozszerzenie z Menu Udostępniania.
Voice Dream Scanner nie potrzebuje odnawialnych subskrypcji, działa bez internetu i szczyci się dobrym rozpoznawaniem, również przy gorszym oświetleniu. Nie potrafię stwierdzić, na ile to realne. Wszystkie tego typu aplikacje działają naprawdę różnie, a efektywność i oczekiwany rezultat zależy od wielu czynników środowiskowych i umiejętności użytkownika. Z pewnością osoby słabowidzące będą miały większe pole do działania, co nie znaczy, że niewidomi nie korzystają z tych rozwiązań.
Ciekawie też rozwijał się Seeing Assistant Home z Transitiom Technologies. To już teraz nie tylko prosta aplikacja z lupą i czytnikiem kodów kreskowych, a wielomodułowe narzędzie pomocne w różnych sytuacjach. W tym roku poprawione zostało skanowanie kodów kreskowych i kodów QR. Kody kreskowe można poza wyszukiwaniem od razu rozpoznawać, jeżeli odpowiednio nakierujemy aparat, z tym że nie działa to z żadną zewnętrzną bazą, a z kodami wcześniej zaetykietowanymi przez użytkownika. Program rozpoznaje teraz również drobne teksty. Lupa pozwala na zamrażanie i udostępnianie obrazu. Twórcy mocno postarali się i wprowadzili bardzo dużo skrótów Siri do wykorzystania. To z resztą dotyczy nie tylko Seeing Assistanta Home, ale też innych aplikacji z rodziny, tj.: Move i Alarm-GPS służących do nawigacji.
Odnotować wypada znaczną poprawę dostępności komunikatora Instagram, który, tak jak FaceBook, automatycznie za pomocą swoich algorytmów, opisuje teraz zdjęcia, a ponadto daje dostęp dowielu opcji za pomocą Pokrętła, dzięki czemu nawigacja po postach za pomocą VoiceOvera stała się o wiele bardziej zwarta i szybka. Teraz przesunięcie palca w lewo i w prawo powoduje przejście do kolejnego wpisu, tak jak to ma miejsce na FaceBooku już od bardzo dawna
Nieco inaczej jest z komunikatorem Telegram. Część z jego funkcji nie jest jeszcze dostępna, ale z Telegrama w podstawowym zakresie możemy w reszcie korzystać. Program zyskał dostępność w obu systemach mobilnych: IOS i Android.

Android

W samym systemie oraz Talkbacku zmian nie było za dużo. Wskażę na dwie nowe funkcje mniejszego znaczenia i jedną bardziej istotną. Od dawien dawna goszczą one w VoiceOverze i dobrze, że tutaj również zawitały. Są to: odczytywanie hintów (etykiet podpowiedzi) dla elementów interfejsu oraz przeszukiwanie ekranu w celu znalezienia interesującego nas fragmentu tekstu, przycisku itp.
W końcu i to zupełnie niespodziewanie, Google zaoferowało użytkownikom Androida dyktowanie z uwzględnieniem interpunkcji. To ogromne ułatwienie podczas głosowego wpisywania czegokolwiek.

Asystent Google

Niejednokrotnie wspominałem w podsumowaniach roku o asystentach głosowych, licząc na ich ekspansję, rozwój i efektywne użytkowanie również przez osoby niepełnosprawne wzrokowo.
Nie było to pozbawione sensu, choć rzeczywistość nieco zweryfikowała nadzieje pokładane w tego rodzaju technologiach.
W połowie stycznia, jakoś w momencie, gdy akurat podsumowywałem poprzedni rok, do Polski zawitał w końcu Google Assistant, po polsku: Asystent Google. Pojawił się w przeglądarce, oraz urządzeniach mobilnych z systemem Android i IOS. Przez jakiś czas dostępny był nawet półoficjalnie po polsku na rozmaitych głośnikach inteligentnych, ale od pewnego czasu znowu działa tam tylko po angielsku. Z telewizorami jest raczej podobnie. Oczekiwania wobec tego typu asystentów bywają przeceniane, w praktyce ich działanie może czasem negatywnie zaskakiwać, ale też naprawdę w znaczący sposób ułatwić życie. Najwięcej możliwości mają oczywiście użytkownicy urządzeń z Androidem, ponieważ Google Asistant jest zintegrowany z telefonem i pozwala na sterowanie większą ilością systemowych komponentów, takich jak: Wiadomości, E-mail, Przypomnienia, Notatki itp. Z pomocą Asystenta, możemy ustawić alarm, zadzwonić do kogoś, napisać e-mail, utworzyć przypomnienie itp. Wszystko to możemy również zrobić za pomocą aplikacji dla systemu IOS, ale efekt często nie będzie już aż tak przewidywalny, jak w systemie Android. Wszystko będzie się działo półautomatycznie. Choć podyktujemy wiadomość za pomocą Asystenta, to ostatecznie tak czy inaczej, znajdziemy się w otwartej aplikacji Wiadomości, gdzie będziemy musieli ręcznie wysłać napisaną wiadomość. Podobnie jest z Notatkami i Przypomnieniami. W Androidzie zdecydować możemy, czy notatka trafi do Google Keep, do Evernote, czy zostanie w urządzeniu. W IOS co najwyżej przyjdzie do nas mail z treścią notatki. Pewną przypadłością Asystenta jest wciąż brak prawidłowej reakcji na polecenia, albo jej nieprzewidywalność, co często kończy się wyświetleniem wyników w formie zbliżonej do wyszukiwania w Google.
Sterowanie i dostęp do rozmaitych usług działa nieco lepiej, ale znowu; im więcej Google’a, tym lepsze rezultaty. Stąd współpraca z YouTube’em, Google Music, wszystkim, co obsługiwane jest przez Google Home i Chromecast, ale też zewnętrznym Spotify, Netfliksem i TuneIn. W ogóle na wstępie warto dobrze ustawić sobie Asystenta, ustalić dostęp do interesujących nas usług, stopniowo zweryfikować poszczególne z nich i zorientować się w działaniu Asystenta. Z pewnością można z nim zintegrować szereg usług inteligentnego domu zgodnych z Google Home oraz dodać urządzenia audio, którymi można sterować z poziomu Asystenta.

Obiektyw Google

Usługa-aplikacja zadebiutowała pierwotnie na urządzeniach Google Pixel, by potem trafić na inne telefony oraz na system IOS i pojawić się również w Polsce. Teraz Obiektyw to część Zdjęć Google. Potrafi identyfikować przedmioty na zdjęciu, informuje, gdzie mogły zostać zrobione i zależnie od sytuacji oferuje dostęp do większej liczby informacji tekstowych i graficznych na dany temat.

Lookout

Lookout jest obecnie dostępny tylko w Stanach Zjednoczonych w języku angielskim w dla telefonów: Google Pixel; Samsung S6, S7, S8, S9, S10; LG G7 oraz G8) z systemem Android 5 i nowszym. To coś podobnego do opisywanej przed rokiem aplikacji Microsoftu o nazwie Seeing AI. „Użyj Lookout, aby poznać swoje otoczenie” – zachwala Google na swoich stronach. Lokoout posiada, jak większość podobnych aplikacji, kilka modułów:
– eksploracji (sprawdź, co znajduje się wokół Ciebie),
– zakupów )waluty i kody kreskowe
– szybkiego odczytu tekstu (etykiety, krótkie informacje drukowame)
– Opisu sceny. Tu możesz usłyszeć natychmiastowy opis pojedynczego obrazu.
Trudno coś więcej powiedzieć na temat aplikacji. Raczej jest mocno chwalona, ale trudno powiedzieć, w jakim stopniu i czy może jest lepsza, albo gorsza od odpowiedników z systemu IOS, takich jak Seeing AI.

Commentary Screenreader

?To była w polskich warunkach zupełna nowość. Dzięki Arkadiuszowi Świętnickiemu – młodemu entuzjaście kultury i technologii z Chin, Wiosną okazało się, że na rynku istnieje kolejny – i to dużo lepszy, niż inne –czytnik ekranu dla systemu Android. Nazywa się Commentary Screenreader. Całkiem dobrze działa w wersji darmowej, chociaż dopiero po odblokowaniu płatnych funkcji, oferuje tak dużo, jak żadna ze znanych wcześniej mobilnych technologii. Problem jedynie w tym, że nie wszystkie usługi i rozwiązania dostosowane są do języków zachodnioeuropejskich, w tym polskiego, ale mimo to z pomocą Commentary wiele da się zrobić. Dobra wiadomość jest taka, że dzięki szybko i prężnie rozwijającej się m.in. społeczności (przy udziale Jacka Nowackiego), powstało spolszczenie, nieoficjalny podręcznik i techniczna grupa wsparcia w obrębie komunikatora Telegram. Pewnym problemem może być też fakt braku porządnej anglojęzycznej strony projektu oraz brak aplikacji w sklepie GooglePlay. Zakupu dokonujemy za pośrednictwem PayPala.
A co potrafi Commentary screenreader? Przede wszystkim zawiera więcej gestów, pozwala je modyfikować zależnie od kontekstu oraz stosownej aplikacji. Mogą być stosowane normalnie, a do tego występują osobne gesty na rogach ekranu i dla czytnika linii papilarnych. Można skorzystać z funkcji dyktowania, głosowego sterowania screenreaderem, nagrywania makr, rozpoznawania obiektów, OCR rozpoznającego niedostępne wcześniej elementy ekranu smartfona,
łatwiejszego dostępu do zewnętrznych klawiatur brajlowskich bez wstrzymywania pracy czytnika ekranu, jak to ma miejsce z TalkBackiemm i wielu więcej innych ciekawych rozwiązań. Część z nich nie zawsze adekwatnie działa w Polsce.

Czytniki ekranu

Coraz mniej miejsca zajmują one we wszelkich podsumowaniach.

NVDA

To nie te czasy, żeby czytniki ekranu zyskiwały nie wiadomo jak zaawansowane nowe funkcje. Raczej rozwijają i adaptują one technologie możliwe i przydatne we współpracy. Za przykład niech posłuży MS Word, który teraz jest szybciej i lepiej obsługiwany, po wprowadzeniu wsparcia dla interfejsu Microsoft UI Automation. Doszło automatyczne wykrywanie linijek brajlowskich Freedom Scientific i pojawiły się nowe tablice brajlowskie. Profile konfiguracji mogą być teraz wywoływane skrótem klawiszowym. Do tego jak zwykle rozwiązane zostały rozmaite pomniejsze problemy natury szczegółowej związane z systemem Windows, przeglądarkami Google Chrome i Mozilla Firefox oraz webowym edytorem Google Docs.
Przedłużają się testy ostatniej tegorocznej wersji NVDA z uwagi na zmianę silnika Python, co wiąże się ze znaczącymi zmianami we wnętrzu screenreadera. Więcej szczegółów w kolejnej wersji, pewnie na początku 2020r.

JAWS 2020

Najnowsza wersja JAWSA po raz kolejny nie wnosi nic szczególnie nowego, a za razem jeszcze bardziej uwidacznia się z resztą bardzo dobra strategia Producenta, w wyniku której JAWS ma mówić nie tylko możliwie dokładnie i szczegółowo (bo to było zawsze), ale też krótko i precyzyjnie. Cały czas trwają prace nad lepszą nawigacją przy pomocy kursora myszy (kursora JAWS) i, kursora niewidocznego, dzięki czemu działają one również, nie tylko w aplikacjach standardowych, ale również w tych nowych – dostępnych w sklepie Microsoftu. Praca z webowymi aplikacjami internetowymi, które posiadają swoje skróty klawiszowe (choćby Google) staje się teraz łatwiejsza za sprawą funkcji automatycznego wyłączenia kursora przeglądania po wejściu na taką stronę. Poza tym jak zwykle szereg usprawnień związanych z pracą w internecie i MS-Office.

Urządzenia brajlowskie

Tu właściwie nic nowego. Braille Sense Polaris (już w pełni po polsku) oraz monitory brajlowskie: Q-Braille XL oraz Focus, cieszą się popularnością w ramach swoich grup produktowych. Notatnik IBAI konsekwentnie jest wzbogacany o nowe pożyteczne funkcje. W 2019 r. przyszedł czas na edycję plików WAV, ale przede wszystkim na nową aplikację: Fiszki, bardzo konfigurowalne narzędzie do pomocy w nauce języków obcych, organizacji i sprawdzaniu rozmaitych danych.

Na zakończenie

Z pewnością nie wyczerpałem tematu. Nie skupiłem się szerzej na uniwersalnym projektowaniu i dostępności grafiki oraz matematyki, a tu zaczyna się chyba dziać coraz lepiej. Nie pisałem też już tradycyjnie nic o grach. Wykracza to poza obszar moich zainteresowań i kompetencji. Nie prognozuję już, co może przynieść kolejny rok. Na szczęście nic nie wskazuje, by z dostępnością miałoby być gorzej, dzięki czemu można mieć nadzieje na dalszy rozwój potrzebnych usług i aplikacji.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top