Na wprowadzenie zauważalnych ulepszeń w dostępności Androida Google kazało nam czekać kilka lat. Po wydaniu w 2013 roku kolejnej wersji Jelly Bean’a, opatrzonej numerem 4.3, niosącej ze sobą istotne usprawnienia, firma na długi czas zapadła w letarg i przez okres około roku nie udostępniała nawet aktualizacji screenreadera Talkback. W tym okresie to Samsung zdawał się być korporacją, która przejmie stery i przekona do siebie niewidomych klientów wprowadzeniem na rynek modelu Galaxy S6 ze swoim własnym screenreaderem – Galaxy Talkback (obecnie Voice Assistant). Pozytywnie na twórców Androida podziałały zmiany w personelu odpowiedzialnym za dostępność. Wraz z pojawieniem się w zespole programistów Talkback Victora Tsarana, zaczęły ukazywać się aktualizacje wprowadzające nowe, często długo wyczekiwane przez użytkowników funkcje. Mimo to sam Android nadal wprowadzał jedynie poprawki błędów oraz rozwiązania skupione na korzystaniu z systemu przez osoby o szczątkowym widzeniu lub innych niepełnosprawnościach niezwiązanych ze wzrokiem. Po wersjach 4.4 Kitkat, 5 Lollipop oraz 6 Marshmallow całkowicie niewidomi użytkownicy doczekali się drobnych zmian w Androidzie 7 Nougat, gdzie usprawniono sterowanie suwakami, a także wprowadzono obsługę dwóch aplikacji na jednym ekranie. Największe jak dotąd nowości znalazły się jednak w najnowszej, oficjalnie dostępnej, 8. wersji systemu z logiem zielonego robota –Oreo. Niektóre z nich, tak jak np. osobna głośność dla syntezy mowy czy selektor ustawień to odpowiedź na skargi użytkowników już w zasadzie od początku istnienia Androida. Inne zmiany, to kosmetyczne usprawnienia już istniejących funkcji, które jednak nie pozostają bez wpływu na komfort pracy z urządzeniem.
Od jakiegoś czasu mam do dyspozycji telefon Xiaomi Mi A1, który stał się w Polsce absolutnym hitem. Jest to pierwsze urządzenie na naszym rynku objęte programem Android One, co zapewnia mu wsparcie ze strony Google oraz zbliżony do Pixeli cykl wydawniczy aktualizacji Androida. Sam zaś system jest „czystą”, niemodyfikowaną przez producenta dystrybucją. Jest to także jedno z niewielu urządzeń na rynku, którego użytkownicy mogą już w chwili obecnej cieszyć się Oreo. Postanowiłem przetestować nowości dostępnościowe tego systemu i muszę przyznać, że pomimo paru niedociągnięć, jestem pozytywnie zaskoczony.

Osobna głośność dla Talkbacka

Sam do dziś nie mogę zrozumieć, dlaczego ta funkcja pojawiła się w Androidzie tak późno. Dotychczasowy model sprzęgania głośności syntezy z multimediami nie zawsze okazywał się być najszczęśliwszym rozwiązaniem. Głośna muzyka była często w stanie po prostu zagłuszyć dźwięk syntezy, a opcja wyciszania innych dźwięków na rzecz mowy w wielu sytuacjach nadal nie działa idealnie. Mówiąc zaś ściślej,  wymaga od twórców konkretnych aplikacji poprawnej implementacji. Oreo nareszcie daje użytkownikowi możliwość ściszenia odtwarzanych treści audio pozostawiając wyższy poziom głośności samego Talkbacka. Aby regulować głośność ułatwień dostępu, należy położyć palec na ekranie i naciskać przyciski głośności lub robić to, gdy synteza mówi. Usprawnienie to pociągnęło za sobą zmianę sposobu interakcji z panelem sterowania głośnością. Podczas gdy nie jest odtwarzany żaden dźwięk, przyciśnięcie któregoś z przycisków głośności powoduje zmianę głośności dzwonka. Jeśli zaś odtwarzane są multimedia, ich głośność będzie zmieniana. U góry ekranu pojawia się widżet kontroli głośności, po którym możemy się przemieszczać. W swej kompaktowej wersji, która pojawia się domyślnie przy próbie zmiany głośności pokazywane są trzy suwaki: dzwonek, multimedia i ułatwienia dostępu. Obok suwaków znajduje się zaś przycisk „Rozwiń”, który pokazuje nam dodatkowe suwaki np. głośności dźwięku budzika. Aby zamknąć panel i zakończyć interakcję, należy wykonać gest przesunięcia dwoma palcami w lewo. Nareszcie mogę słuchać muzyki, pracując jednocześnie na telefonie.

Gesty czytnika linii papilarnych

Szczerze powiedziawszy, widząc możliwość otwierania belki powiadomień czy ekranu ostatnich aplikacji czytnikiem linii papilarnych w moim Huawei Honor 7 pomyślałem, że jest to gadżet, kaprys jednego z producentów, który w ogóle się nie przyjmie. Dla mnie wykonywanie pewnych operacji w ten sposób jest wygodne, ale nie potrafiłem sobie  wyobrazić, by wiele osób chciało obsługiwać swój smartfon wykonując gesty gdzieś z tyłu telefonu. Na szczęście się pomyliłem i w rok później pierwsze Pixele skopiowały tę funkcję od chińskich producentów. Czytnik linii papilarnych okazał się np. idealną migawką do aparatu. Z mody na czytniki postanowił także skorzystać dział dostępności Google, wprowadzając wraz z Androidem 8 możliwość przypisania wszystkich dostępnych akcji Talkbackado przesunięcia palcem po czytniku w czterech możliwych kierunkach. W zależności od umiejscowienia czytnika w naszym urządzeniu może okazać się, że przerzucenie nawigacji po ekranie na gesty czytnika może być całkiem wygodne. Na pewno takim nie jest w przypadku Mi A1, gdzie czytnik znajduje się z tyłu telefonu pod obiektywem aparatu fotograficznego, zwłaszcza gdy telefon został szczelnie opancerzony grubym futerałem. W takiej sytuacji możemy jednak wykorzystać czytnik do otwierania któregoś z systemowych okienek lub menu Talkbacka, a może nawet pokrętła?

Selektor Ustawień

Tej nowości Google nie przedstawiło od razu i musieliśmy na nią poczekać do aktualizacji Talkbacka do wersji 6.1. Szpilką wbijaną często Google’owi w odwiecznych debatach na temat wyższości iOS nad Androidem był brak u tego drugiego gestu pokrętła, które od wczesnych wersji iOS umożliwia użytkownikom szybką zmianę najpotrzebniejszych ustawień czy wykonania podręcznych działań na elementach aplikacji. Odpowiedzią Google do tej pory było upychanie opcji w kolejnych menu kontekstowych, które w zależności od preferencji użytkownika mogły przyjąć formę menu kołowego, po którym można wodzić palcem i oderwać w chwili znalezienia interesującej nas opcji, albo tradycyjnych list, po których można nawigować za pomocą gestów. Tym razem Google postanowiło jednak pójść za głosem tłumu i wprowadzić Selektor Ustawień. W nowej, noszącej nazwę „Wybieranie”, sekcji ustawień Talkback, możemy aktywować funkcję, a także zdecydować, które opcje będą widoczne w selektorze. Póki co paleta dostępnych opcji jest dość uboga: szybkość mowy, szczegółowość, ściszanie dźwięku, gdy synteza mówi, oraz szczegółowość nawigacji to póki co jedyne opcje, jakie tam znajdziemy. Google, nadal trzymając się koncepcji menu kontekstowych, nie umieściło opcji, które aż się proszą by się tam znaleźć np. czynności przypisane do kontrolek w aplikacjach, opcje edycji tekstu czy również nowo wprowadzony wybór języka syntezy. Niezbyt komfortowy jest także sposób dostępu do nowej funkcji. Po ustawieniach w selektorze przemieszczamy się przesuwając palcem w górę lub w dół czytnika linii papilarnych, zaś by zmienić wartość wybranego ustawienia, ten sam gest wykonujemy na ekranie urządzenia. Jako, że spora część urządzeń ma czytniki z tyłu telefonu, wymaga to nieustannego obracania naszego urządzenia w dłoni, by raz dostać się do czytnika, a raz do ekranu. O wiele bardziej logicznym rozwiązaniem byłoby dodanie możliwości przypisania jednego z dostępnych gestów do zmiany ustawień, którymi ma aktualnie sterować selektor. Przypisanie gestu na sztywno skutkuje także zarezerwowaniem dwóch gestów czytnika przez jedną funkcję, blokując tym samym swobodę użytkownika w doborze gestów, jaką do tej pory oferował Talkback. Koncepcja z czytnikiem linii papilarnych powstrzymuje także zespół odpowiedzialny za rozwój Talkbackaprzed wprowadzeniem tej jakże przydatnej funkcji w systemach starszych niż Oreo. Mam nadzieję, że nie jest to ostateczne zdanie Google odnośnie tego, jak selektor ma wyglądać i kolejne funkcje, alternatywne gesty, a przede wszystkim kompatybilność wsteczną dostaniemy w kolejnych wersjach czytnika ekranu

Automatyczna zmiana języka

Kolejnym obszarem, w którym Android musiał nadrobić względem konkurencji, by stać się systemem prawdziwie przyjaznym osobom z dysfunkcją wzroku, była wielojęzyczność. Automatyczna zmiana języka czy szybka zmiana głosu na inny leżały w gestii autorów aplikacji czy konkretnych silników TTS. Rozwiązania takie były też często płatne lub niedostępne w oficjalnym obiegu. W Oreo Google postanowiło zmierzyć się także i z tym problemem, wprowadzając automatyczne rozpoznawanie języka oraz, w wersji 6.2 Talkbacka, możliwość ręcznego wyboru języka. Tę funkcję postanowiono zaoferować także użytkownikom starszych systemów, aż do Lollipopa. W tym przypadku nie obeszło się jednak bez pewnych błędów. Obecnie podczas przeglądania stron internetowych syntezator, o ile to możliwe, jest automatycznie przełączany na język strony. Często jednak dzieje się to wbrew woli użytkownika. Lekarstwem na tą niedogodność jest wejście w menu Języki i naciśnięcie przycisku reset, który przywraca z powrotem polski język syntezy. Opcja ta została wprowadzona po fali skarg od użytkowników wersji beta, którzy nie byli w stanie przeglądać stron za pomocą głosów, do których byli przyzwyczajeni. Ręczna zmiana języka jest również obarczona konsekwencjami decyzji Google: oferowane języki są dobierane na podstawie danych głosowych zainstalowanych aktualnie dla konkretnej syntezy. Rozwiązanie takie samo w sobie nie jest złe, o ile używamy tradycyjnej syntezy, w której ręcznie pobieramy interesujące nas pakiety językowe. Nie przewidziano jednak, że e-Speak, jeden z często używanych syntezatorów, zaraz po instalacji oferuje nam dane dla wszystkich wspieranych przez siebie języków (około 70). Przewijanie tak długiej listy, w dodatku nieuporządkowanej według żadnego schematu, jeśli preferujemy menu w formie koła na ekranie, jest dość czasochłonne lub wręcz niemożliwe. Zdarzyło mi się także zaobserwować efekt Wieży Babel gdy ręcznie przełączyłem język syntezy z polskiego na rosyjski i próbowałem przeglądać w ten sposób czaty na Whatsappie. Wiele elementów było nadal odczytywanych polskim głosem, w tym o dziwo napisany cyrylicą nick osoby wysyłającej wiadomość umieszczony zaraz za jej numerem telefonu, który to został odczytany płynną ruszczyzną. Dość dużą niedogodnością może też okazać się fakt, że póki co przełączanie się między językami możliwe jest jedynie w ramach jednego silnika. Oznacza to, że jeżeli mamy upodobanie w głosie jednej firmy dla konkretnego języka, zaś dla innego wolimy także inny silnik, będziemy musieli pójść na pewien kompromis, co czasami oznacza nieplanowany zakup kolejnego głosu. W trudnej sytuacji znaleźli się też użytkownicy mniej popularnych języków, dla których syntezatory powstają na ich lokalnych rynkach i są produktami jednojęzycznymi. Tu jednak zostaliśmy zapewnieni, że jeżeli zajdzie taka potrzeba, rozważone zostanie wprowadzenie mieszanek silnikowych. Choć funkcja także wymaga jeszcze dopracowania, jest krokiem w dobrą stronę i zwiastuje poprawę wsparcia dla wielojęzyczności w przyszłości.

Nowy skrót dostępności

Jednym z problemów, na które nowy użytkownik Androida natykał się już na samym początku, była aktywacja samego udźwiękowienia. Gest przyłożenia dwóch palców do ekranu, a później oczekiwanie na to, czy Talkback rzeczywiście się włączy były prawdopodobnie najbardziej niekomfortową częścią tej wielkiej przesiadkowej przygody. Od ósmej wersji Androida procedura włączania czytnika ekranu została uproszczona. Teraz wystarczy na dłuższy moment przytrzymać obydwa klawisze głośności. Jeżeli robimy to po raz pierwszy, będziemy musieli powtórzyć przytrzymanie klawiszy po usłyszeniu sygnału dźwiękowego jako potwierdzenie naszej decyzji. Od tego momentu włączanie i wyłączanie odbywa się poprzez przytrzymanie klawiszy głośności. Osoby, które z usług dostępności korzystają od czasu do czasu, np. w celach diagnostycznych, mogą umieścić specjalny przycisk do aktywacji wybranej usługi na pasku nawigacyjnym u dołu ekranu, zaraz obok przycisków Wróć, Ekran Główny i Ostatnie Aplikacje. Na Xiaomi MiA1 metoda ta zadziałała za pierwszym razem, niezależnie od tego, urządzenie było już wstępnie skonfigurowane. Prawdopodobnie wpływ na to miał czysty Androidi chyba nie umiem w tej chwili powiedzieć, jakie byłoby zachowanie w przypadku systemu ze zmodyfikowaną nakładką producencką. Jest też niestety i smutna wiadomość. Nowa metoda włączania Talkbacka wycofała z użycia dostępną do tej pory możliwość jego zawieszania. Od teraz musimy odczekać dłuższą chwilę, aż udźwiękowienie wyłączy się po przytrzymaniu przycisków, co jest dużą uciążliwością dla aktywnych użytkowników ekranowych klawiatur brajlowskich, do których ja również się zaliczam. Między innymi z tego powodu chwilowo jeszcze wstrzymuję się przed kupnem nowszego smartfonu. Pewną nadzieją jest fakt, iż w poglądowej wersji Androida P, którą ostatnio zaprezentowano, opóźnienie to jest już sporo mniejsze. Można stąd wnioskować, że sugestie użytkowników po raz kolejny zostały wysłuchane i być może w wersji finalnej doczekamy się tak małych opóźnień jak to tylko możliwe.

Inne Drobne Zmiany

Oreo to także szereg pomniejszych usprawnień, niemniej jednak ciepło powitanych przez użytkowników. Od teraz dwuczęściowe gesty przypominające kształtem literę L powinny dać się wykonać z mniejszą precyzją. To dobra wiadomość zwłaszcza dla osób o ograniczonej sprawności manualnej, którym wykonywanie gestów z dotychczasową dokładnością sprawiało ogromne kłopoty. Opcja wypowiadania haseł w zagwiazdkowanych polach stała się ustawieniem indywidualnym Talkbacka, nie zaś globalnym dla wszystkich usług dostępności. Zapewnia to większe bezpieczeństwo i daje nam pewność, że inne usługi dostępności nie będą miały wglądu w zawartość takich pól. Osoby dyslektyczne mogą się zaś  cieszyć opcją podświetlania słów wypowiadanych przez syntezę mowy. Z funkcji tej korzysta już np. czytnik książek Voice Aloud Reader.

Android P i dalsze losy dostępności

Niedawno ukazała się pierwsza wersja poglądowa nadchodzącego systemu ze stajni Google. Portale technologiczne prześcigają się w odkrywaniu nowych funkcji i relacjonowaniu znalezisk. Do najważniejszych warto m.in. zaliczyć nowy edytor zrzutów ekranu, pozwalający na ich podstawową obróbkę, przejście na HEIF, nowy format zdjęć stosowany już np. w iPhone’ach czy obsługę do pięciu połączeń z urządzeniami Bluetooth jednocześnie. System zawiera także kilka zmian, które mogą okazać się interesujące dla osób niewidomych. Miłośnicy poruszania się przy wsparciu nawigacji z pewnością docenią nowy sposób określania położenia w oparciu o lokalizację najbliższych punktów dostępu Wi-Fi. Uzyskawszy informację o odległości do najbliższych routerów oraz kierunku, z którego dociera sygnał, system jest w stanie stwierdzić, gdzie się znajdujemy z dokładnością do metra. Powinno to w przyszłości pozwolić na tworzenie własnych punktów oraz tras wewnątrz budynków i sprawną nawigację po dużych obiektach takich jak dworce kolejowe czy galerie handlowe gdzie grube warstwy murów uniemożliwiają dokładną lokalizację poprzez GPS. Zmiany dostępnościowe są, póki co, możliwe do zaobserwowania jedynie w dokumentacji dla programistów. Począwszy od Androida P twórcy aplikacji, chcąc uczynić je bardziej dostępnymi, będą mogli stworzyć własne kontenery oraz grupy obiektów, po których będziemy mogli nawigować. Zmiana taka pozwoli np. szybciej dotrzeć do kluczowych elementów aplikacji, takich jak kategorie produktów na liście przecen w aplikacji do robienia zakupów. Ponadto aplikacje będą uprawnione do wykonywania niektórych akcji w imieniu użytkownika, aby ułatwić mu interakcję. Choć zdobyta informacja, tak jak i dostępna wersja Androida  P, jest w dalszym ciągu poglądowa, może ulec zmianie i opisywanych udogodnień możemy nie zobaczyć w wersji finalnej lub ulegną one poważnej modyfikacji, to należy stwierdzić, że są one spójne z polityką działu dostępności Google, według której kwestia zwiększenia pola manewru developerom chcącym tworzyć dostępne aplikacje oraz zwiększania ich świadomości na ten temat jest jednym z priorytetów firmy. Najbliższy czas może okazać się decydującym w kwestii nowości w dostępności Google na ten rok. Przed nami konferencja CSUN w Kalifornii, podczas której doroczną tradycją staje się już ujawnianie przez Google planów co do najbliższej wersji beta Talkbacka oraz następnej wersji systemu Android. Wkrótce potem powinny ruszyć pierwsze testy Talkbacka, zaś w kolejnych miesiącach będziemy dowiadywać się o nowościach wprowadzanych sukcesywnie w kolejnych wersjach testowych P, by jesienią ujrzeć jego premierę. To wszystko domysły, ale domysły, które pozwalają wierzyć, że Google znów zajmuje się dostępnością Androida na poważnie i że nie będziemy mieli do czynienia z sytuacją podobną do tej z przed czterech lat.

Jakie są zatem perspektywy zmian w kierunku poprawy dostępności systemu Android?

Android Nougat zapoczątkował trend zmian na lepsze w kwestii dostępności Androida dla osób niewidomych, zaś Oreo jest kontynuacją i pełniejszą realizacją tego planu. Wprowadzane zmiany są w większości zgodne z tym, czego od dawna brakowało użytkownikom jednak sposób ich projektowania nie jest tym czego wiele osób się spodziewało. Funkcje zawierają błędy lub są zaprojektowane w sposób, który nie jest najbardziej intuicyjny lub logiczny. Mimo to jednak postęp dzieje się na naszych oczach, a ja osobiście trzymam kciuki za poczynania Google. Kto wie, jakim zastaniemy Androida za rok, a może kilka?W wywiadzie przeprowadzonym z Victorem Tsaranem przez Jonathana Mosena, Tsaran przyznał, że pierwotny zamysł tego, czym jest Talkback odbiegał mocno od tego, czym Talkback stał sięw międzyczasie i pewne decyzje są już zbyt daleko posunięte, by bez przepisywania aplikacji od nowa wprowadzić niektóre z długo wyczekiwanych zmian. Zespół tworzący dostępność Androida jest świadom tego, że nieustanne porównania doiOS nie biorą się znikąd oraz, że Talkback nadal znajduje się w stadium gonienia swojego starszego brata. Żywią oni jednak nadzieję, że pewnego dnia to oni będą twórcami nowatorskich rozwiązań, a wraz z nimi tą nadzieję mam i ja i z niecierpliwością czekam na to co w tym roku będzie przedstawiać Google.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top