Era smartfonów, których w kontekście obsługi ekranu dotykowego tak bardzo obawiały się osoby z dysfunkcją wzroku, ostatecznie okazała się dla nas przełomowa w wielu aspektach. Mobilne aplikacje są wsparciem na każdym niemal kroku i to dosłownie, bo dzięki nawigacjom czujemy się bezpieczniej podczas przechadzki w nieznanym terenie. Do dyspozycji mamy też narzędzia odczytujące drukowane teksty, nominały banknotów, dostępne komunikatory i wiele innych. Smartfony zostały dopracowane przez producentów oprogramowania pod kątem naszych potrzeb, dzięki czemu możemy z nich korzystać niemal tak samo, jak osoby widzące.
Dziś chciałbym przedstawić kilka aplikacji, dzięki którym mamy dostęp do tekstu Biblii. Jest to niewątpliwie dzieło cieszące się zainteresowaniem nie tylko chrześcijan, ale także wyznawców innych religii oraz niewierzących, bo stanowi dziedzictwo kulturowe naszej cywilizacji. Jedni szukają w niej drogowskazów życiowych, traktując jako natchnione Słowo Boże, inni zaliczają do kanonu literatury obowiązkowej ze względu na walory kulturowe, a jeszcze inni czytają Biblię z ciekawości jak powieść. Jest ona najczęściej drukowaną, sprzedawaną i tłumaczoną książką w historii świata. Została przetłumaczona na około 106 języków, około, bo ta liczba zmienia się dynamicznie, choć należy dodać, że wyliczenie to obejmuje nie tyle przekład całej Biblii, co także jej fragmentów. Rzecz jasna jest także drukowana brajlem, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę co to oznacza w kontekście objętości tomów. Po wprowadzeniu do codziennego użytku pierwszych komputerów, trafiła do rąk czytelników także w wersji elektronicznej jako niewielkie programy czy pliki tekstowe oraz do Internetu. Pojawienie się Pisma Świętego na smartfony było zatem jedynie kwestią czasu. Sam z zainteresowaniem wyglądałem aplikacji zawierających jej tekst, bo możliwość lektury na tak niewielkim urządzeniu jak smartfon wydawała mi się bardzo kusząca.
Pierwszą aplikacją jaką miałem, było Pismo Święte spółki Stermedia. Zainstalowałem ją na tablecie Nexus 7 z systemem Android 4.0, a więc już dawno temu. Około roku 2011 stałem się posiadaczem pierwszego iPhone’a, czyli modelu 4. To był moment, gdy na dobre porzuciłem Androida na rzecz iOs. Z tego względu w opisie aplikacji biblijnych skupię się na tym właśnie systemie, ale nie mam wątpliwości, że w Google Play można znaleźć analogiczne narzędzia, choć nie wiem jaki poziom dostępności prezentują.
W App Store znajduje się bardzo wiele aplikacji zawierających tekst Biblii. Ma to związek między innymi z prawami autorskimi do przekładów Pisma Świętego, których jak wiadomo jest całe mnóstwo, a także pomysłami deweloperów. Niektóre przekłady, jak Biblia Tysiąclecia, zostały udostępnione kilku firmom, a inne posiadają dedykowane aplikacje lub korzystają z ogólnie dostępnych przekładów i to w różnych językach.
Na swoim iPhonie 16 posiadam pięć aplikacji z księgami biblijnymi. Są to:
Pismo Święte od Stermedia, czyli wspominana w kontekście tabletu z Androidem aplikacja, zaadaptowana na system iOs,
Biblia Warszawska oraz
E-Sword LT, ta ostatnia posiada menu w języku angielskim.
Dwie pierwsze na ekranie iPhone’a mają tak samo opisane ikony: Pismo Święte, przy czym pierwsza z wymienionych na liście, korzysta z przekładu Biblii Tysiąclecia, zaś druga to tzw. Biblia Paulistów, jeden z najnowszych przekładów Biblii na język polski – wysoko oceniany przez biblistów pod kątem zgodności z oryginałem. Nie ukrywam, że identyczność nazw różniących się między sobą funkcjami aplikacji nie jest wygodna, bo trzeba pamiętać, która ikona otwiera konkretne narzędzie. Zresztą generalnie w różnych innych miejscach, np. na liście aplikacji w ustawieniach czy w powiadomieniach obie nazywają się tak samo, więc nie jest to intuicyjne.
Każda z pięciu aplikacji jest dostępna, choć we wszystkich zdarzają się mankamenty mniej lub bardziej irytujące.
Biblia Tysiąclecia
Najwięcej zastrzeżeń mam do Biblii Tysiąclecia, w której brak jest możliwości wyświetlenia komentarzy, a podczas czytania VO komunikuje obecność odnośników w indeksie górnym, co zaburza lekturę. Można to na szczęście obejść wyłączając całkowicie interpunkcję. Sama aplikacja jest dość uboga w opcje i minimalistyczna. Mamy tu więc wybór wersji tłumaczenia Biblii, czyli wydania czwartego lub nowszego piątego. Zaznaczenie jest komunikowane w dosyć enigmatyczny sposób, bo przy wybranej wersji VoiceOver nie mówi „oznaczone” a wypowiada słowo „dwa”. Trzeba się do tego przyzwyczaić, choć muszę przyznać, że nigdzie indziej nie spotkałem się z takim komunikowaniem oznaczenia wybranej opcji. Ciekawym pomysłem jest losowanie wersetu, a więc odpowiednik otwierania Pisma Świętego na chybił trafił, której to opcji nie znalazłem w pozostałych aplikacjach. . Czasem jednak można wylosować nie tyle werset będący tekstem biblijnym, co tytuł akapitu, który jest dodatkiem redaktorskim, gdyż w oryginale Pismo Święte ich nie posiada. Aplikacja umożliwia też wybór konkretnej księgi i rozdziału oraz wyszukiwania słów lub całych fraz w tekście biblijnym i to tak naprawdę wszystko. Osoby widzące mają możliwość dodawania notatek, zakładek oraz korzystania z odnośników i przypisów, lecz te opcje są niedostępne dla czytnika ekranu.
Biblia Warszawska
Drugą dedykowaną tylko jednemu przekładowi Biblii aplikacją jest wspomniana już Biblia Warszawska. To bardzo proste, ubogie w dodatki i opcje narzędzie, umożliwia lekturę tego właśnie przekładu Pisma Świętego. Brak tu jakichkolwiek przypisów, słowników czy komentarzy. Dzięki prostocie jest to idealna aplikacja dla tych, którzy nie potrzebują niczego poza tekstem Biblii. Niezwykle minimalistyczny wygląd sprawia, że obsługuje się ją intuicyjnie i łatwo. Niestety nie można skorzystać z wyszukiwarki. Po wpisaniu jakiegokolwiek słowa w edycyjne pole VoiceOver nie odczytuje wyników wyszukiwania. Można za to tworzyć sobie notatki, choć nie bezpośrednio z poziomu tekstu konkretnej księgi. Służy do tego oddzielna zakładka. Natomiast w samym tekście można podwójnym stuknięciem z przytrzymaniem wywołać menu z dwiema opcjami: udostępnieniem konkretnego wersetu, na którym się znajdujemy lub dodaniem go do ulubionych. Przeglądanie ulubionych wersetów umożliwia oddzielna zakładka, wywoływana z podręcznego menu na stronie głównej. Prócz niej jest tam jeszcze zakładka DEVOTIONS. Zarówno jej opis jak i zawartość nie zostały przetłumaczone na język polski.
Biblia Paulistów
Aplikacją, która także ogranicza się do jednego, wybranego przekładu jest Pismo Święte z komentarzem. Udostępnia ona tekst Biblii Paulistów, ale jest czymś więcej niż samą Biblią. Prócz ksiąg Pisma Świętego znajdziemy tu szereg innych opcji. Mamy modlitewnik z różnymi formułami, mniej i bardziej popularnymi, słownik biblijny czy zakładki z codziennymi czytaniami liturgicznymi. Wszystko dostępne dla czytnika ekranu.
Sama Biblia zawiera wstępy do ksiąg, a także odnośniki do słowników i komentarzy w tekście. W odróżnieniu od opisanej na początku Biblii Tysiąclecia, mają one postać linków rozpoznawanych przez VO z możliwością odczytania ich treści. Dodatkowo przy poruszaniu się po tekście Biblii można wywołać menu, które zawiera przycisk dodania zakładki lub notatki. Notatka jest wówczas przypisana do wybranego wersetu i pojawia się w tekście jako link analogiczny do linków przenoszących do słownika czy komentarza. Można w ten sposób dodawać własne rozmyślania, będące efektem medytacji nad konkretnym wersetem. W aplikacji jest też działająca wyszukiwarka sigli, wyrazów lub fraz. Wybór księgi i rozdziału także nie nastręcza żadnych problemów. Dostępne są także ustawienia aplikacji, gdzie można zarządzać widocznością linków w tekście i spersonalizować ją według własnych preferencji. Da się całkowicie oczyścić z nich tekst, da się pozostawić wszystkie lub wybrane.
Pismo Święte SterMedia
Aplikacja Pismo Święte spółki Stermedia jest jeszcze bardziej rozbudowana. Prócz tekstu Biblii, można wybrać Biblię Tysiąclecia w wydaniu czwartym lub nowszym piątym, zawiera modlitewnik, brewiarz, czytania na każdy dzień, słownik pojęć biblijnych, wpisy papieskie z platformy X, czyli dawnego Twittera, a także ciekawe przykłady kursów biblijnych, m.in. lectio divina. Prócz Biblii Tysiąclecia można studiować również Biblie w innych językach, np. po ukraińsku. Mimo wielu opcji i obszernego menu dostępna jest opcja spersonalizowania tzw. strony głównej z szybkim dostępem do wybranych zakładek.
Sama Biblia zawiera wyszukiwarkę i interfejs pozwalający łatwo wybrać księgę i rozdział do lektury. W tekście przy numerach wersetów, do których są jakieś wyjaśnienia, VO komunikuje link, po tapnięciu którego zostajemy automatycznie przeniesieni do tekstu komentarza. Powrót jest równie łatwy, gdyż przy komentarzu znajduje się link zwrotny.
W aplikacji można przeglądać czytania mszalne, a także modlić się brewiarzem. Wszystko jest dostępne i intuicyjne. Pismo Święte Stermedia ma wbudowany wewnętrzny czytnik, który pozwala odczytywać tekst głosem syntetycznym, co z naszej perspektywy jest bezużyteczne. Ciekawszą opcją są linki w czytaniach mszalnych do filmów na YouTube. Konkretne fragmenty czytają lektorzy, a nie syntezator mowy.
E-Sword LT
Wspominałem we wstępie o jeszcze jednej aplikacji, ale z angielskim menu, czyli E-Sword LT. Tak naprawdę jest to nie tyle Biblia, co narzędzie stanowiące podstawę do jej lektury. Po instalacji należy pobrać konkretny tekst Biblii spośród długiej listy w różnych językach. Są to w większości przekłady protestanckie. Wśród polskich znajdziemy jednak i Biblię Warszawsko-Praską, a więc przekład katolicki, dokonany przez nieżyjącego już biskupa Kazimierza Romaniuka. Niestety wszelkie komentarze i słowniki są w tej aplikacji po angielsku. Tak samo nazwy ksiąg oraz tytuły podrozdziałów. Niemniej jest to bardzo interesująca aplikacja dla tych, którzy chcą porównywać ze sobą różne przekłady Pisma Świętego. Ja osobiście mam takie trzy: wspomnianą Biblię Warszawsko-Praską, a także dwa tłumaczenia pastora Piotra Zaręby – jeden przekład dosłowny, a drugi literacki. Dowolny werset można wyświetlić w prosty sposób w trzech wersjach, porównując ze sobą tłumaczenia. Nie znam na tyle dobrze języka angielskiego, aby czuć się swobodnie podczas korzystania z komentarzy i słowników, więc trudno mi powiedzieć jak w tym aspekcie spisuje się aplikacja pod kątem czytnika ekranu. Przyznam, że zainstalowałem ją wyłącznie z myślą o dostępności samego tekstu, bo zależało mi na lekturze przekładów pastora Zaręby, które zostały wysoko ocenione pod kątem zgodności z oryginałem. Dodatkowo możliwość porównania ich między sobą, a także z katolicką Biblią Warszawsko-Praską stanowi atut tego rozwiązania. Niemniej podczas korzystania z tej aplikacji trzeba przygotować się na angielskie nazwy ksiąg i tytuły rozdziałów pomimo wyboru przekładu Biblii w języku polskim. E-Sword LT umożliwia nie tylko wskazanie do wyświetlenia księgi i rozdziału, co posiadały wcześniej opisywane narzędzia, ale nawet konkretnego wersetu. Przełączanie się pomiędzy pobranymi na aplikację przekładami Biblii jest intuicyjne i proste.
Która najlepsza?
Nie wszystkie opisane powyżej aplikacje są darmowe. Całkowicie bezpłatnie pobierzemy Pismo Święte SterMedia, Biblię Paulistów oraz Biblię Warszawską. Biblia Tysiąclecia oraz E-Sword LT są płatne, choć nie są to wygórowane kwoty. W Biblii Paulistów opłaty wymaga dostęp do komentarzy, słowników i wprowadzeń do poszczególnych ksiąg. Nie wiem jak to jest teraz, ale ja płaciłem za to 10 zł jednorazowo.
Miałem także możliwość przetestowania płatnej aplikacji Biblia Audio Superprodukcja. Powstała ona stosunkowo niedawno i jak sama nazwa wskazuje jest audiobookiem wyprodukowanym z ogromnym rozmachem. Muzyka, odgłosy w tle, podział na role, znani aktorzy, wcielający się w role biblijnych bohaterów, a wszystko oparte na piątym, najnowszym wydaniu Biblii Tysiąclecia. Z punktu widzenia słuchacza jest to interesująca adaptacja, ale niestety z dostępnością na bakier. Zupełnie nieintuicyjne menu, słabo współpracujące z czytnikiem ekranu i brak etykiet kontrolek skutecznie odstręczyły mnie od jej zakupu. Tym bardziej, że cena wcale nie jest niska.
Ważna uwaga dla niezorientowanych: Biblia protestancka różni się zawartością od katolickiej. Chrześcijanie różnych wyznań i denominacji posiadają własne kanony Pisma Świętego. Najszerszym jest kanon prawosławny, ale nie znalazłem go w żadnej z aplikacji. Być może tłumaczenie na język ukraiński dostępne w Piśmie Świętym spółki Stermedia, zawiera ów kanon, ale nie jestem tego pewien. Biblia Warszawska, a także większość tłumaczeń z aplikacji E-Sword LT to teksty protestanckie, najkrótsze i najbardziej ubogie pod kątem liczby ksiąg Starego Testamentu. Niemniej wśród dostępnych w E-Sword wersji są także tłumaczenia zawierające tzw. księgi deuterokanoniczne, uznawane przez protestantów za apokryficzne, a nie natchnione, choćby wspomniana Biblia Warszawsko-Praska. Katolickie kanony są w pozostałych aplikacjach, a więc Piśmie Świętym z tekstem Biblii Paulistów, Biblii Tysiąclecia oraz Piśmie Świętym spółki Stermedia.
Użytkownicy stawiający na najtańsze rozwiązania powinni brać pod uwagę, w zależności od preferencji kanonu ksiąg, Pismo Święte Stermedia lub Biblię Warszawską, bo tylko te z opisywanych aplikacji są całkowicie darmowe. Niewykluczone, a w zasadzie raczej pewne, że w App Store można znaleźć zdecydowanie więcej bezpłatnych aplikacji, umożliwiających lekturę Pisma Świętego. Ci, którzy potrzebują czegoś więcej, a więc dostępu do wprowadzeń, słowników czy komentarzy, mają do dyspozycji aplikację z tekstem Biblii Paulistów, a także już wspominane Pismo Święte Stermedia, przy czym w przypadku tej pierwszej, użytkownik otrzymuje najwięcej za niewielką opłatą, a w drugiej wszystko jest darmowe.
Czy zatem aplikacja Pismo Święte od Stermedia to najlepszy wybór? Według mojej subiektywnej oceny nie, ponieważ zawiera ona przekład czwartego i piątego wydania Biblii Tysiąclecia, która w opinii biblistów jest mniej wierna oryginałowi niż Biblia Paulistów. Nie chcę tu podawać w wątpliwość jakości tłumaczenia Biblii Tysiąclecia, tym bardziej, że jest to oficjalna, liturgiczna wersja, niemniej czuję się w obowiązku poinformować o tym. Odsyłam zainteresowanych na youtube’owy kanał Marcin Majewski lub profil o tym samym tytule na Spotify, gdzie można znaleźć ranking dziesięciu najlepszych przekładów Pisma Świętego.
Według mojej subiektywnej oceny dwie wymienione niżej aplikacje są najlepszymi z opisanych pod kątem funkcjonalności. Prócz dostępu do tekstu biblijnego zarówno Pismo Święte z komentarzem (Paulistów) oraz Pismo święte od Stermedia , oferują także inne, ciekawe opcje, które mogą przydać się w życiu duchowym, jak modlitewnik czy propozycje rozważań i wykaz czytań na każdy dzień.
Najmniej interesującą moim zdaniem jest aplikacja Biblia Tysiąclecia. Po pierwsze wiele do życzenia pozostawia jej dostępność, brak możliwości wyświetlania komentarzy i przypisów, nieintuicyjne oznaczenie wyboru wydania, irytujące zachowanie VO w czasie lektury, a po drugie brak dodatkowych opcji, jak czytania mszalne czy modlitewnik.
Co prawda podobnie uboga jest Biblia Warszawska, ale tu przynajmniej dostępność jest niezła, tekst odczytywany jest bez dodatkowych komunikatów o indeksach górnych, jak to ma miejsce w Biblii Tysiąclecia, a ponadto można udostępniać konkretny werset lub dodawać go do ulubionych.
E-Sword LT to aplikacja raczej dla pasjonatów Pisma Świętego, a nie pragnących mieć dostęp do jego treści. Ci ostatni mają aż nadto do wyboru w App Store aplikacji, dzięki którym można czytać Biblię.
E-Sword pozwala na ich porównywanie, aczkolwiek szkoda, że z katolickich przekładów, dobrze ocenianych przez specjalistów pod kątem zgodności z oryginałem, dostępny jest tylko jeden.
Opisane narzędzia to jedynie skromna liczba reprezentantów aplikacji biblijnych. W App Store znajduje się ich zdecydowanie więcej. Niektóre nie mają w nazwie słowa Biblia ani Pismo Święte, a zawierają treść całych ksiąg lub ich fragmenty. W sklepie z aplikacjami aż roi się od narzędzi, które wspierają duchowy rozwój i to na różnych poziomach. Większość z nich bazuje na tekstach Pisma Świętego, choć nie zawiera całej Biblii, ale za to proponuje użytkownikowi ciekawe opcje, jak poradniki medytacyjne, komentarze do wybranych fragmentów, czytania mszalne czy sugestie pomocne dla wzrastania w wierze.
Z pewnością każdy może tam znaleźć coś dla siebie, a tym, którym nie chce się szukać, a są zainteresowani czytaniem Biblii mam nadzieję, że przyda się niniejsze krótkie opracowanie.

