Logo Tyfloświat

Dlaczego dopiero teraz?

System operacyjny Windows 11 jest z nami już od prawie pięciu lat – swoją premierę miał 5 października 2021 roku. Mimo to długo nie zabierałem się za opisywanie jego nowości z punktu widzenia niewidomego użytkownika. Powód? Przez pierwsze miesiące, a nawet lata, Windows 11 nie oferował niczego przełomowego ani naprawdę nowego dla osób korzystających z czytników ekranu takich jak NVDA czy JAWS w porównaniu z Windows 10. Obsługa podstawowych elementów systemu i skróty klawiszowe pozostały niemal takie same, co potwierdzali eksperci dostępności – z perspektywy czytnika ekranu Windows 10 i 11 są „uderzająco podobne” pod względem nawigacji i funkcji. Nic dziwnego więc, że wielu niewidomych użytkowników, w tym ja, nie czuło potrzeby szybkiej migracji.

Dziś jednak sytuacja się zmieniła. Windows 11 przestaje być opcją, a zaczyna być koniecznym wyborem, a na przestrzeni kolejnych aktualizacji pojawiło się dość zmian, by pokusić się o ich podsumowanie. System zdobył też znaczącą popularność – od około połowy 2025 r., jego udział w rynku zaczął przewyższać udział długo niepokonanego Windows 10. Pod koniec 2025 Windows 11 przekroczył 50% udziału wśród użytkowników Windows, spychając „dziesiątkę” poniżej 45%. Skoro większość z nas prędzej czy później i tak będzie musiała przesiąść się na nowszy system (wsparcie dla Windows 10 skończyło się 14 października 2025 r.), warto przyjrzeć się, co naprawdę się zmieniło.

Trzeba też zaznaczyć, że Windows 11 to projekt ewoluujący. Microsoft odszedł od modelu dużych wydań co kilka lat – interfejs „jedenastki” potrafi zmienić się w szczegółach nawet z miesiąca na miesiąc wraz z kolejnymi aktualizacjami. Opisywanie każdej drobnej zmiany mijałoby się z celem, bo nim ten tekst trafi do Waszych rąk, stan faktyczny mógłby być już inny. Skupię się zatem na stałych, najbardziej zauważalnych elementach interfejsu, które można porównać do Windows 10 (a czasem i wcześniejszych wersji) – jak działały kiedyś, a jak wyglądają obecnie w Windows 11. Swoje doświadczenia wzbogacam przykładami innych niewidomych użytkowników i oficjalnymi informacjami, by obraz był pełny.

Pulpit, pasek zadań i powiadomienia.  Klasyka czy rewolucja?

Zacznijmy od podstaw, czyli środowiska pulpitu. Dobra wiadomość jest taka, że pulpit Windows 11 w codziennej obsłudze działa bardzo podobnie jak w Windows 10. Układ „nieśmiertelnego kwartetu” – przycisk Start, pasek zadań, zasobnik systemowy (obszar powiadomień) i lista ikon na pulpicie – pozostał na swoim miejscu. Co więcej, wszystkie klasyczne skróty klawiszowe nadal działają:

Windows + M minimalizuje okna i przenosi fokus na pulpit,

Windows + T przeskakuje do paska zadań,

a Windows + B – do pierwszej ikony w zasobniku systemowym.

Jeśli więc ktoś obawiał się, że trzeba będzie uczyć się wszystkiego od nowa, może odetchnąć z ulgą.

Są jednak zmiany, które od razu rzucają się w oczy (albo uszy).

Windows 11 domyślnie centruje ikony na pasku zadań – przycisk Start nie jest już w skrajnym lewym rogu ekranu, lecz trochę na środku. Dla nas, niewidomych, nie ma to większego znaczenia, bo i tak naciskamy klawisz Windows lub korzystamy ze skrótów. Samo menu Start przeszło jednak metamorfozę w zakresie funkcjonalności. Menu Start w Windows 10 składało się z listy wszystkich aplikacji oraz panelu kafelków. W Windows 11 nie ma już kafelków ani „żywych” dynamicznych ikon. Zamiast tego po naciśnięciu Start, fokus znajduje się na siatce przypiętych aplikacji, które możemy dowolnie konfigurować (dodawać, usuwać, grupować). Dopiero przejście klawiszem Tab przenosi nas do przycisku „Wszystkie aplikacje”, który otwiera alfabetyczną listę wszystkich zainstalowanych programów. Dla użytkownika czytnika ekranu oznacza to tyle, że Start stał się mniej przeładowany – po prostu strzałkami poruszamy się po ulubionych programach (kilka pierwszych jest tam domyślnie przypiętych), a pełną listę otwieramy jednym Tabem i Enterem.

Kolejna nowość to dodatkowe ikony na pasku zadań, które wcześniej nie występowały lub były opcjonalne. W Windows 10 przez pewien czas mieliśmy przycisk „Mów do Cortany” (asystentki głosowej) czy „Widok zadań” do przełączania pulpitów wirtualnych. W Windows 11 Cortana praktycznie zniknęła z interfejsu, a jej miejsce zajęła integracja z Microsoft Teams. Domyślnie na pasku znajdziemy teraz ikonkę „Czat” (Chat), służącą do szybkiego rozpoczynania rozmów w Teams. Jak łatwo się domyślić, dla większości z nas to zbędny bajer – ikona czatu jest w pełni dostępna, ale jeśli nie korzystamy z Microsoft Teams, można ją wyłączyć w ustawieniach paska zadań. Podobnie ma się rzecz z widżetami.

Windows 11 wprowadza panel Widgetów (otwierany skrótem Windows + W), będący następcą „Wiadomości i zainteresowań” z Windows 10. Domyślnie przypięty do paska zadań (pokazuje np. pogodę), panel ten zawiera informacje takie jak newsy, wyniki sportowe, notowania giełdowe, lista zadań itp.. Niestety – albo stety – obecnie obsługuje tylko widżety Microsoftu, a użyteczność tego rozwiązania dla niewidomego użytkownika jest znikoma. Można go jednak bez żalu wyłączyć, przywracając ład i porządek na pasku zadań. Wielu zaawansowanych użytkowników (nie tylko niewidomych) decyduje się na wyłączenie zarówno widżetów, jak i przycisku czatu, by zachować możliwie prosty układ paska zadań – taki jak w poprzednich Windowsach, gdzie kolejne Tabulatory przechodzą przez Start, otwarte aplikacje i zasobnik, bez zatrzymywania się na „wodotryskach”.

Skoro mowa o Tabulatorze: warto wspomnieć, jak wygląda sekwencja fokusu na świeżo zainstalowanym Windows 11. Przy domyślnych ustawieniach, po zalogowaniu fokus często ląduje na jakimś elemencie paska zadań (np. na przycisku Start lub wyszukiwania). Dalej, poruszając się klawiszem Tab, możemy przeskakiwać między następującymi obszarami (w uproszczeniu):

  • Przycisk Start – otwiera menu Start z przypiętymi aplikacjami.
  • Pole lub ikona wyszukiwania – wywołuje okno wyszukiwarki (w Windows 11 często jest to tylko przycisk z lupą).
  • Przycisk Widok zadań – do zarządzania wirtualnymi pulpitami.
  • Przycisk Widżety – otwiera panel widżetów (jeśli włączony).
  • Przycisk Czat (Teams) – otwiera okno czatu Microsoft Teams (jeśli włączony).
  • Pasek zadań z przypiętymi/aplikacjami – kolejne ikony uruchomionych lub przypiętych programów.
  • Obszar powiadomień (zasobnik systemowy) – ukryte ikony aplikacji (menu rozwijane strzałką) oraz widoczne ikony systemowe (dźwięk, sieć, bateria itp.), a na końcu zegarek i przycisk Pokaż pulpit.

Jak widać, trochę tego jest. Na szczęście możemy ten porządek dostosować. W ustawieniach paska zadań (dostępnych po wciśnięciu windows+i, w sekcji personalizacja) mamy grupę opcji dotyczącą paska zadań, gdzie łatwo wyłączymy przyciski Widoku zadań, Widżetów czy Czatu, jeśli ich nie używamy. Po takiej kosmetyce układ staje się dużo prostszy – dla wielu z nas mniej znaczy więcej.

Zasobnik systemowy: drobne ulepszenia i nowe frustracje

Dla niewidomych użytkowników obszar powiadomień (zasobnik systemowy) to często kluczowy element interfejsu – tam rezydują programy działające w tle, antywirusy, komunikatory, narzędzia audio itp. Windows 11 przynosi tu zmiany zarówno na plus, jak i na minus. Zacznijmy od pozytywów:

  • Stabilniejsza nawigacja po ikonach zasobnika. Weterani pamiętający Windows XP zapewne przypominają sobie, jak trudno bywało aktywować daną ikonkę w zasobniku – fokus „uciekał” i trzeba było nie lada zręczności w posługiwaniu się strzałkami, by trafić we właściwą pozycję. W Windows 10 sytuacja uległa poprawie, lecz wciąż zdarzały się pewne „skoki” kursora. Windows 11 wreszcie rozwiązał ten problem całkowicie – poruszanie się strzałkami po ikonach zasobnika jest płynne i stabilne, fokus pozostaje tam, gdzie się spodziewamy. Co więcej, czytnik ekranu jest w stanie odczytywać na bieżąco zmiany stanu ikony, jeśli taka zachodzi. Przykładowo, gdy mam w zasobniku ikonę programu monitorującego prędkość sieci, mogę ustawić na niej fokus i słyszeć automatycznie aktualizowane wartości wysyłania/pobierania, bez potrzeby dodatkowej interakcji. W Windows 10 coś takiego często nie działało – treść przycisku mogła się zmienić dynamicznie, ale czytnik odczytał ją dopiero po ponownym wejściu na nią kursorem systemowym.
  • Usunięcie opóźnienia fokusu. Inny drobiazg: w Windows 10, gdy poruszaliśmy się po zasobniku i wracaliśmy na ikonę, która wcześniej zmieniła stan (np. licznik pokazujący sieć zaktualizował dane), program odczytu ekranu podaje natychmiast prawidłowe wartości. Niewiedzieć czemu, w jedenastce mamy regres i często najpierw czytnik ekranu podaje nieaktualny opis i treść przycisku, jakby z pamięci, po czym dopiero za chwilę aktualny.

Niestety, nie obyło się bez zmian na gorsze, a przynajmniej dyskusyjnych:

  • Brak opcji „Pokaż wszystkie ikony”. W Windows 10 jednym z pierwszych kroków do uczynienia systemu przyjaznym było włączenie opcji „Zawsze pokazuj wszystkie ikony w obszarze powiadomień”. Dzięki temu nie musieliśmy polować na ukryte aplikacje schowane pod strzałką. W Windows 11 tę funkcję usunięto – zamiast tego musimy ręcznie wskazać w ustawieniach, które aplikacje mają być widoczne na pasku, a które schowane. Dla osób mniej technicznych jest to problematyczne, bo wymaga przekopania się przez ustawienia personalizacji. Nawet doświadczeni użytkownicy narzekają, że to niepotrzebne ograniczenie wyboru. W efekcie, obsługa zasobnika bywa mniej wygodna, bo domyślnie wiele ikon jest ukrytych i trzeba je najpierw rozwinąć (klawiszem Enter na strzałce „Pokaż ukryte ikony”), a dopiero potem dostępne są strzałkami. Na liście programów, których ikony możemy pokazywać w obszarze powiadomień mamy też często śmietnik historyczny, bo np. pokazywały mi się tam przyciski starych instalatorów pakietu Microsoft Office, nieobecne już w systemie aplikacje… itd. Jednym słowem brak opcji pokazywania wszystkich ikon w zasobniku wizualnie może i wyeliminował haos, ale utrudnił życie tym, którzy lubią mieć, tak jak ja, wszystkie ikony aktywnych programów dostępne w obszarze powiadomień.
  • Zmiany w sposobie aktywowania ikon. Tradycyjnie, dwuklik lewym przyciskiem myszy na ikonie w zasobniku służył do otwarcia aplikacji (np. przywrócenia okna zminimalizowanego programu). Tymczasem w Windows 11 zauważyłem, że symulacja dwukliku na niektórych ikonach (np. Outlook) wywołuje… menu kontekstowe, jak prawy przycisk! To bardzo niefortunna zmiana. Skoro nadal można normalnie wywołać menu kontekstowe pojedynczym prawym kliknięciem, to podwójny klik powinien zachować swoją funkcję. Niestety, wygląda na to, że w pewnych przypadkach Microsoft zmienił zachowanie ikon – niektóre programy w zasobniku reagują inaczej niż w Windows 10. Dla użytkownika czytnika ekranu oznacza to zamieszanie: czynność, która dawniej działała, teraz może nie zadziałać lub zrobić coś innego. W praktyce trzeba uczyć się na nowo, które ikonki obsługujemy Enterem (lub jednym kliknięciem), a które lepiej uruchomić z menu kontekstowego.

Nie jest jasne, czy powyższe to błąd czy zamierzona zmiana spójności interfejsu. W każdym razie, obsługa zasobnika w Windows 11 wymaga od nas pewnej elastyczności – ogólnie jest wygodniej (dzięki stabilnemu fokusowi), ale trzeba pogodzić się z kilkoma decyzjami Microsoftu, które nie wszyscy uważają za krok w dobrą stronę.

Nowe okno Ustawień vs. stary Panel sterowania

Jedną z większych zmian jakościowych w Windows 11 jest przebudowa aplikacji Ustawienia. Microsoft kontynuuje proces przenoszenia kolejnych opcji z klasycznego Panelu sterowania do nowoczesnego interfejsu Ustawień – ten trend zaczął się na dobre w Windows 10, Choć początki zaobserwowaliśmy już w windows 8 oraz 8.1,a w „jedenastce” ostatecznie Microsoft potwierdził docelową chęć likwidacji panelu sterowania.. Sądząc po tym, że windows 10 miał być ostatnim systemem, a panel sterowania jest już usuwany kilkanaście lat, może nastąpi to gdzieś w okolicach windows 20. Dla użytkowników czytników ekranu zmiany są odczuwalne głównie w sposobie nawigacji:

  • Dwie kolumny list zamiast jednej. W Windows 10 aplikacja Ustawienia prezentowała na stronie głównej kilkanaście ikon-kategorii (System, Urządzenia, Sieć itp.), a po wejściu w wybraną kategorię pojawiała się dodatkowa lista podsekcji i obok właściwe opcje. Moim zdaniem nawigacja po panelu ustawien windows 11 pogorszyła się. W Dziesiątce, po wciśnięciu entera na liściegłównej ustawień, wystarczył raz wciśnięty tabulator, aby przejść na listę podkategorii ustawień w danej sekcji, którą wcześniej wybrano. W Windows 11 zrezygnowano z rozwijalnej listy głównych sekcji ustawień na rzecz listy kategorii po lewej stronie obecnej tam przez cały czas, na stałe. Po wybraniu kategorii (Enterem… niestety muszę przejść do listy podkategorii ustawień w danej sekcji kilkukrotnie wciskając tab lub shift+tab.Przykładowo: wybieram kategorię „Sieć i Internet” z listy głównej, naciskam Enter, po czym muszę Tabulatorem przejść do listy podsekcji i tam strzałkami wybrać np. „Wi-Fi”, „VPN” czy „Stan sieci”. Ten układ bywa początkowo mylący, ale ma plus: przycisk Wstecz cofa nas do listy kategorii, natomiast lista kategorii zawsze pozostaje z lewej – nie musimy jej od nowa otwierać.
  • Co ciekawe, możemy w jawsie wlączyć wirtualny kursor (insert+z), w nvda tryb przeglądania Insert+spacja i podobnie w narratorze tryb skanowania również insert+spacja, aby zobaczyć okno ustawień tak, jakby była to strona internetowa lub dokument pdf w przeglądarce. Dzięki temu łatwiej zorientować się, w którym miejscu ustawień jesteśmy (czytnik ekranu czyta nagłówki i przyciski nawigacyjne, informując np. że jesteśmy w „Bluetooth i urządzenia > Drukarki”). Dodatkowo, nawigując Tabulatorem, po liście kategorii zawsze trafimy na te „okruszki” nawigacyjne, które wskazują aktualną podkategorię.
  • Wyszukiwarka ustawień nadal jest obecna i działa podobnie jak w Windows 10 – można w niej wpisać szukaną funkcję. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że rezultaty wyszukiwania bywały i bywają… różne. Czasem system nie znajduje oczywistej frazy albo kieruje nas do Panelu sterowania. To niestety ciąg dalszy chaosu z rozrzuceniem ustawień między dwa światy: modern i klasyczny.

No właśnie, Panel sterowania – stare, dobre Control Panel – wciąż żyje w Windows 11, choć Microsoft stara się ukryć go przed zwykłymi użytkownikami. Wiele pozycji zostało przeniesionych do Ustawień, ale sporo zaawansowanych opcji wciąż wymaga odwiedzenia Panelu sterowania (nierzadko można go uruchomić przez odpowiednie polecenie, np. control.exe lub wyszukanie konkretnej nazwy apletu). Przyznam szczerze, że sam nadal chętnie używam Panelu sterowania w paru obszarach, bo jest to zwyczajnie szybsze i bardziej precyzyjne. Przykłady?

  • Ustawienia dźwięku. Windows 11 ma oczywiście nowy ekran System > Dźwięk, gdzie wybieramy urządzenia wyjściowe, wejściowe itp. Dla podstawowych działań jest on dostępny i działa. Ale gdy chcemy zrobić coś bardziej nietypowego – np. wyłączyć konkretne urządzenie audio – zaczynają się schody. W nowym panelu opcji dźwięku jest tajemnicza funkcja „Nie zezwalaj aplikacjom i Windows na używanie tego urządzenia”. Gdy pierwszy raz to zobaczyłem, zupełnie nie rozumiałem konsekwencji. Okazało się, że po włączeniu tej opcji… moje głośniki zniknęły z listy urządzeń audio. Po odłączeniu słuchawek dźwięk w ogóle przestał być słyszany, bo system nie widział żadnego dostępnego urządzenia wyjściowego. W praktyce ta opcja robi dokładnie to, co dawniej nazywało się „Wyłącz urządzenie” w klasycznym oknie ustawień dźwięku w Panelu sterowania. Problem w tym, że w nowym interfejsie nie jest to jasno opisane. Co gorsza, po wyłączeniu urządzenia w Ustawieniach, nigdzie w tym samym miejscu nie było opcji „Włącz ponownie” – urządzenie zniknęło z listy i koniec. Musiałem uruchomić stary mmsys.cpl (Dźwięki) i tam w zakładce Odtwarzanie włączyć z powrotem głośniki. To przykład na to, że „tabletowy” interfejs Windows 11 bywa zbyt uproszczony, co paradoksalnie utrudnia życie zaawansowanym użytkownikom.
  • Opcje Eksploratora plików. Kolejna rzecz – Opcje folderów (czyli np. pokazywanie ukrytych plików, rozszerzeń, ustawienia widoków). W Windows 10 co prawda można to było zmieniać z poziomu wstążki w oknie Eksploratora, ale i tak najwygodniej było wejść w Panel sterowania > Opcje Eksploratora plików i tam wszystko ustawić. Windows 11 usunął z Eksploratora wstążkę (o czym za moment), ale pewnych opcji nadal nie przeniesiono do nowego interfejsu – skutkiem czego Panel sterowania znów okazuje się zbawienny.

Ogólny trend wydaje się jasny: Windows 11 coraz bardziej upodabnia interfejs do tego z systemów mobilnych – dużych przycisków, „kafelków” opcji, prostego języka komunikatów. Niestety, odbywa się to często kosztem finezji i szybkości obsługi, do której przywykli długoletni użytkownicy komputerów. Nie jestem odosobniony w tej opinii. Społeczność (nie tylko niewidomi) nieraz dawała wyraz frustracji, np. gdy po premierze Windows 11 okazało się, że pasek zadań stracił wiele możliwości konfiguracji, do których przywykliśmy w Windows 10. Nawet byli pracownicy Microsoftu publicznie krytykowali ten kierunek – Dave Plummer, jeden z twórców Windows, nazwał obecny design „cyfrowym przedszkolem dla dorosłych” pełnym zbędnych ograniczeń. Sam Microsoft częściowo posłuchał tych głosów i w późniejszych aktualizacjach przywraca niektóre funkcje (np. możliwość przeciągania plików na ikonę na pasku zadań wróciła w Windows 11 22H2). Mimo wszystko wiele elementów interfejsu nadal wydaje się zbyt „spłyconych”. Z punktu widzenia niewidomego użytkownika oznacza to nieraz konieczność enterowania(lub tabowania i strzałkowania) przez dodatkowe ekrany i komunikaty tam, gdzie dawniej wystarczył jeden skrót lub okno dialogowe.

Jak wspomniałem wyżej, chociaż domyślnie korzystamy z fokusu systemowego, to  aplikacja Ustawienia w Windows 11 jest technicznie traktowana przez czytniki ekranu jak aplikacja webowa. Tryb przeglądania (w NVDA) lub tryb wirtualnego kursora (w JAWS) możemy aktywować w samych ustawieniach oraz w wielu oknach nowoczesnych aplikacji. Można dzięki temu czytać zawartość stron z ustawieniami klawiszami jak na stronie internetowej, co czasem ułatwia przeglądnięcie długich opisów. Z drugiej strony jednak, nadmiar interakcji (przełączanie się między trybem przeglądania a fokusem formularza) bywa uciążliwy, gdy chcemy szybko zmienić kilka opcji klawiaturą. Jest to więc funkcja, która jednym może przypaść do gustu, innym nie – kwestia indywidualna. Ja osobiście korzystam z okna ustawień w sposób standardowy i tylko czasem, z ciekawości włączam tryb przeglądania w oknie Ustawień windows 11 (NVDA + Spacja). Pomaga to czasem ustalić położenie lub coś zaznaczyć, zmienić lub wybrać, ale na ogół tryb standardowej nawigacji z fokusem klawiatury wystarcza.

Centrum akcji odchodzi. Ppowitajmy Szybkie ustawienia i Centrum powiadomień

Windows 10 zawiera tzw. Centrum akcji (Action Center) – panel wysuwany skrótem Windows + A, który łączył w sobie dwa elementy: powiadomienia systemowe oraz skróty do szybkich ustawień (typu Wi-Fi, tryb samolotowy, Bluetooth, jasność itp.). W Windows 11 zrobiono z tym porządek, rozdzielając te dwie funkcje na oddzielne panele:

  • Szybkie ustawienia (Quick Settings) – dostępne pod skrótem Windows + A.
  • Centrum powiadomień (Notification Center) – dostępne pod skrótem Windows + N.

Pierwsze wrażenie: „O nie, więcej skrótów do zapamiętania!”. Rzeczywiście, doszedł nam nowy skrót Win+N dla powiadomień. Jednak praktyka pokazuje, że rozdzielenie tych funkcji wyszło na dobre, również nam – użytkownikom czytników ekranu.

Panel Szybkich ustawień to rozwijane menu w obrębie paska zadań (a dokładniej po aktywacji jednej z ikon z grupy ikon systemowych, jak głośnik czy sieć, lub właśnie Win+A). Zawiera ikony-przełączniki najważniejszych funkcji: Wi-Fi, Bluetooth, Tryb samolotowy, Oszczędzanie baterii, Dostępność (centrum ułatwień dostępu), Tryb nocny ekranu itp. Są tam też suwaki, np. jasność ekranu i głośność. Nawigacja po szybkich ustawieniach odbywa się strzałkami w lewo/prawo – przechodzimy między kolejnymi „kafelkami”. Jeśli zatrzymamy się na kafelku, który ma dodatkowe opcje, możemy nacisnąć Tab, by przejść do elementu podrzędnego. Na przykład: fokus na Wi-Fi (czytnik mówi np. „Wi-Fi, włączone, przełącznik”), a po Tabie przechodzimy na przycisk „>” (Zarządzaj połączeniami Wi-Fi) – Enter otworzy listę dostępnych sieci. Podobnie przy Bluetooth – Tab da nam przycisk „Zarządzaj urządzeniami”. Nie wszystkie kafelki mają dodatkowe opcje. Dla ciekawości dodam, że układ i zawartość Szybkich ustawień możemy modyfikować – przycisk Edytuj pozwala dodać lub usunąć kafelki wedle uznania. Ja np. usunąłem parę nieużywanych, zostawiając tylko te, które faktycznie przełączam.

Dla nas ważne jest to, że Szybkie ustawienia są w pełni dostępne – czytnik ładnie odczytuje stany (włączony/wyłączony), nazwy opcji, a nawigacja jest logiczna. Jeżeli chcemy tylko zmienić jasność, głośność, włączyć Wi-Fi lub BlueTooth – robimy to błyskawicznie właśnie w tym panelu.

Skoro już wcześniej padło słowo powiadomienia – zajmijmy się Centrum powiadomień (Win+N). Po otwarciu tego panelu fokus ląduje na przycisku nieprzeszkadzać.. Jeżeli  nie ma powiadomień, będziemy tabulatorem poruszać się i przemieszczać między sekcją kalendarz, czasem skupienia oraz przełącznikiem funkcji nieprzeszkadzać. Po wywołaniu centrum powiadomień np. jaws od razu mówi, że brak powiadomień, gdy ich tam nie ma. A co jeżeli są? Trzeba wcisnąć 2 razy tabulator, gdy tylko aktywujemy to centrum. Kursor po tej operacji wyląduje na pierwszej (najświeższej) grupie powiadomień. Nawigacja strzałkami góra/dół pozwala przejść przez kolejne powiadomienia lub grupy (gdy jest ich dużo, są grupowane np. „2 powiadomienia z Aplikacja X”). Enter na powiadomieniu zazwyczaj wykonuje domyślną akcję (np. otwiera program lub odpowiada na wiadomość, jeśli to komunikator). Każde powiadomienie ma też przycisk „Usuń” (który usuwa pojedyncze powiadomienie lub całą grupę) – dostaniemy się do niego klawiszem Tab. Ogólnie, logika działania Centrum powiadomień w Windows 11 jest podobna do Windows 10, ale interfejs wydaje się bardziej przejrzysty i responsywny. Screen reader czyta komunikaty płynnie, nie gubi fokusu przy usuwaniu itp.

Jedną z istotnych nowości jest to, że Windows 11 pozwala na większą personalizację powiadomień. W ustawieniach (System > Powiadomienia) znajdziemy rozbudowane opcje: od ustawiania cichych godzin (nie przeszkadzać według harmonogramu), przez priorytety wyświetlania, po bardzo szczegółowe uprawnienia dla poszczególnych aplikacji. Co ważne, Windows 11 integruje się też z telefonami poprzez aplikację Łączez telefonem – możemy więc otrzymywać na komputerze powiadomienia z telefonu (np. SMS, komunikatory) i tam na nie reagować. Dla osób, które korzystają z tej funkcji, konfigurowalne powiadomienia są zbawienne – można np. wyciszyć powiadomienia z konkretnej aplikacji mobilnej, by nie dublowały się na PC. Wszystko to jest w zasięgu ręki w panelu Ustawienia > Powiadomienia, który – jak wspomniano – jest w pełni dostępny.

Na koniec tej sekcji warto zauważyć, że rozdzielenie Centrum akcji na dwa panele to ukłon w stronę smartfonizacji interfejsu, ale akurat tutaj odbieram go pozytywnie. Tak jak na telefonie mamy oddzielnie szufladę powiadomień i przełączniki ustawień, tak i tu – i jest to intuicyjne. W Windows 10 bywało, że lista powiadomień „zagadywała” nam szybkie akcje, a czytnik czasem dziwnie przeskakiwał. Teraz jest klarownie: Win+N – zajmij się powiadomieniami, Win+A – zajmij się ustawieniami systemowymi.

Nowy Menedżer zadań i inne ciekawostki

Windows 11 przyniósł również przebudowany Menedżer zadań. Dla przypomnienia – Menedżer zadań (uruchamiany np. skrótem Ctrl + Shift + Esc) to narzędzie do podglądu uruchomionych procesów, wydajności systemu, usług, programów startowych itp. Osoby niewidome często z niego korzystają np. do zamykania zawieszonych aplikacji czy sprawdzania obciążenia CPU. W Windows 10 Menedżer zadań był całkiem dostępny, choć układ kart i list wymagał przyzwyczajenia. Windows 11 wprowadził nowy interfejs Menedżera – bardziej nowoczesny, z ikonami i wykresami – ale na szczęście dostępność została zachowana. Mało tego, są drobne ulepszenia UX:

  • Menedżer zadań pamięta ostatnio otwartą kartę. Jeśli np. zawsze po odpaleniu Menedżera przełączaliście się na kartę „Szczegóły” (gdzie jest pełna lista procesów, dawniej w XP to była karta Procesy), to teraz system wam to ułatwi. Gdy zamkniecie Menedżera z aktywną kartą Szczegóły, następnym razem otworzy się od razu na niej. To niby drobiazg, ale w moim przypadku bardzo przyspiesza pracę – nie muszę każdorazowo wciskać Ctrl+Tab, by dostać się do ulubionej sekcji.
  • Łatwiejsza nawigacja klawiaturą. Nowy Menedżer ma pasek boczny z ikonami kart (Procesy, Wydajność, Historia aplikacji, Uruchamianie, Użytkownicy, Szczegóły, Usługi). Fokus domyślnie ląduje na liście procesów (główna tabela), ale przechodząc klawiszem F6 lub Shift + Tab możemy dość sprawnie przemieszczać się między tą listą, paskiem kart i nowym paskiem narzędzi u góry okna (gdzie są akcje typu Uruchom nowe zadanie, Zakończ proces itp.). Ogólnie nawigowanie jest logiczne – nie zauważyłem problemów z odczytywaniem etykiet czy danych (NVDA i JAWS radzą sobie dobrze).

Poza Menedżerem zadań, warto wspomnieć o Eksploratorze plików. Tu zmiana jest ciekawa: zniknęła wstążka znana z Windows 8/10. Zamiast tego, po wciśnięciu klawisza Alt w oknie eksploratora pojawia się uproszczone menu kontekstowe u góry, z podstawowymi akcjami (Nowy, Kopiuj, Wklej, Zmień nazwę, itp.). Dla wielu osób widzących to zmiana wizualna, ale dla nas prawie bez różnicy – i tak używamy skrótów (Ctrl+C, Ctrl+V itd.). Warto odnotować jedynie, że dodano nowy skrót Ctrl + Shift + C – Kopiuj ścieżkę do pliku. Przydatne, jeśli ktoś potrzebuje szybko pobrać pełną ścieżkę do zaznaczonego pliku/folderu.

Eksplorator w Windows 11 doczekał się też kart (zakładek) – funkcji, na którą wielu czekało latami. Od wersji 22H2 możemy w jednym oknie Eksploratora otworzyć kilka folderów na kartach (jak w przeglądarce internetowej). Użytkownikowi czytnika ekranu objawia się to tak, że w oknie eksploratora mamy dodatkowy pasek kart (można do niego przejść skrótem Ctrl + Tab lub Ctrl + Shift + Tab – analogicznie do przeglądarki). Karty są oczywiście dostępne i czytnik ogłasza ich nazwy. Przykładowo, mogę otworzyć folder Dokumenty, potem Ctrl+T (nowa karta) i przejść do folderu Obrazy, i między tymi folderami przeskakiwać Ctrl+Tab. Działa to sprawnie, gdy przejdę ctrl+tab do drugiej karty, czytnik ekranu ogłosi jak nazywa się otwarty w tej karcie folder oraz fokus będzie umieszczony na liście plików i folderów otwartego katalogu w aktywnej karcie.

Kontext menu w Eksploratorze – tu pewna pułapka: Windows 11 wprowadził nowe, uproszczone menu kontekstowe dla plików. Gdy naciśniemy Applications (klawisz menu) lub Shift+F10, dostajemy krótszą listę opcji z nowymi ikonami i m.in. poleceniem „Pokaż więcej opcji”. Dopiero jego wybranie pokazuje stare, pełne menu (to co znamy z Windows 10). Dla nas oznacza to dodatkowy enter. Co ciekawe, klawisz menu kontekstowego, znany też jako klawisz aplikacji lub Applications i Shift+F10 nie są podobno równoważne – tradycyjnie miały dawać to samo menu, ale Chociaż ja sam tego nie zaobserwowałem, to w Windows 11 zdarza się, że Shift+F10 od razu wyświetla stare menu (pomijając nowe). Curtis Chong zwracał uwagę, że jest to swego rodzaju błąd czy niekonsekwencja. Niezależnie od tego, warto wiedzieć: jeśli po naciśnięciu klawisza menu nie słyszymy oczekiwanej opcji, trzeba strzałką zejść do „Pokaż więcej opcji” i zatwierdzić. Na szczęście można też trwale odzyskać stare menu,zmieniając ustawienia w rejestrze windows(choć to wykracza poza ramy tego artykułu – przeciętnemu użytkownikowi zalecam po prostu przywyknąć do nowego rozwiązania).

Ja sobie to zmieniłem, ale zuwagi na fakt, że windows 11 zmienia się jak w kalejdoskopie, nie będę publikować tutaj dokładnych porad, jak to zrobić. Znajdziecie ich pełno w internecie, również polskich poradników jest zatrzęsienie na ten temat. Wreszcie, nie sposób nie wspomnieć o nowych funkcjach dostępnościowych spoza czytników ekranu, które wprowadził Windows 11, bo choć nie są one stricte związane z udźwiękowieniem interfejsu, mogą zainteresować część z nas:

  • Dyktowanie mowy w języku polskim. Windows 10 posiadał funkcję dyktowania (Win+H), ale działała ona słabo i nie obsługiwała języka polskiego. Windows 11 znacznie ten mechanizm ulepszył. Możemy teraz dyktować tekst po polsku w dowolnym polu edycyjnym – wystarczy nacisnąć Windows + H i mówić. System rozpoznaje mowę (wymaga połączenia z internetem) i wpisuje tekst. Co ważne, dyktowanie nie kończy się automatycznie po chwili ciszy, jak to było w poprzednich wersjach – możemy robić pauzy, zastanowić się i kontynuować. Oczywiście trzeba wyraźnie mówić i podawać znaki interpunkcyjne (np. „kropka”, „przecinek”) jak w przypadku dyktowania na telefonie. W moich testach usługa zaskoczyła dokładnością – całe zdania potrafi zapisać na ogół poprawnie co do litery. Dla niektórych niewidomych użytkowników, którzy wolą mówić niż pisać na klawiaturze, może to być ciekawa opcja (np. do szybkich notatek czy pisania SMS-ów z komputera). Wymaga to pewnej wprawy, ale cieszy fakt, że Microsoft wreszcie zadbał o język polski w tej funkcji.
  • Live Captions – automatyczne napisy na żywo. To funkcja głównie dla niesłyszących, ale warta odnotowania: Windows 11 potrafi w czasie rzeczywistym rozpoznawać dźwięk/mowę z komputera i wyświetlać jako napisy na ekranie. Np. oglądając film bez lektora, anglojęzyczni użytkownicy mogą dostać automatyczne napisy. Dla nas może to mniej przydatne, choć teoretycznie moglibyśmy np. przeczytać transkrypcję jakiegoś nagrania audio, jeśli nie mamy akurat słuchawek. Niestety (lub stety) póki co obsługiwany jest głównie język angielski, a uruchomienie napisów wymaga pakietu językowego. Wzmiankuję o tym bardziej informacyjnie – pokazuje to, że sztuczna inteligencja wkracza do Windows także w obszar dostępności.
  • Voice Access – sterowanie głosem całym systemem. To kolejna nowość z Windows 11 (od wersji 22H2), pozwalająca wydawać polecenia głosowe do obsługi komputera. Coś jak Cortana, ale działające offline i skoncentrowane na kontroli interfejsu. Możemy np. powiedzieć „Open Word” aby uruchomić Worda, „Scroll down” żeby przewinąć stronę, „Click start” żeby otworzyć menu Start, itd.. Niestety, działa to tylko po angielsku (system musi być ustawiony na język angielski US). Dla polskiego użytkownika na razie ciekawostka. Aczkolwiek pojawiają się głosy, że w przyszłości mogą dojść inne języki. Jeśli ktoś dobrze zna angielski, może spróbować – być może dla osób z niepełnosprawnością rąk jest to rewolucyjna sprawa. Z perspektywy niewidomych – raczej mało praktyczne na co dzień, bo jednak szybciej wciskamy klawisz niż wypowiadamy komendy. Niemniej, doceniam, że system ma taką opcję „w zanadrzu”.
  • Integracja z Androidem (Subsystem for Android). Windows 11 pozwala uruchamiać aplikacje Android na PC (poprzez WSA – Windows Subsystem for Android). W Polsce oficjalnie start nastąpił w 2023 roku. Co to oznacza dla niewidomych? Na razie niewiele – aplikacje Androidowe działają, ale nie mają pełnej integracji z naszymi czytnikami ekranu. Nie ma np. możliwości skorzystania z Narratora, by czytał interfejs aplikacji Android; potrzebny jest TalkBack uruchomiony wewnątrz systemu Android (co jest dość eksperymentalne i złożone). Krótko mówiąc: jeśli liczyliście, że odpalicie sobie ulubioną aplikację mobilną i będzie ona od razu udźwiękowiona – muszę ostudzić zapał. Póki co to pole do eksploracji dla geeków. Dla większości z nas – ciekawostka bez praktycznego znaczenia, przynajmniej na czas pisania tego artykułu.
  • Nowy zestaw dźwięków systemowych. Windows 11 odświeżył dźwięki powiadomień – są one nieco bardziej stonowane, „miękkie” niż w Windows 10. Co ciekawe, motyw jasny i ciemny mają różniące się warianty dźwięków. To zmiana czysto kosmetyczna, ale pomyślałem, że wspomnę, bo wielu z nas przyzwyczaja się do dźwiękowych sygnałów systemu. Na szczęście nadal można, jak za czasów windows xp instalować lub tworzyć własne schematy dźwiękowe, więc dla mnie nic się nie zmieniło. Dźwięk podłączania urządzenia czy alarmu kalendarza jest w windows 11 inny, ale dla mnie od wielu lat, dzięki schematowi dźwięków wciąż ten sam.

Oczywiście, Windows 11 jest stale rozwijany i kolejne aktualizacje przynoszą nowe usprawnienia. Pod koniec 2025 roku zapowiedziano integrację z asystentem AI Windows Copilot (czatbot wbudowany w system), który będzie potrafił m.in. generować opisy obrazków na żądanie Narratora. To jednak przyszłość – na razie Copilot raczkuje i trudno ocenić, jak bardzo zmieni codzienne korzystanie z Windows przez niewidomych. Dlatego w tym artykule skupiłem się na tym, co już teraz w Windows 11 (wersja 25H2, przełom 2025/2026) jest istotne i różne względem Windows 10.

Narrator.Od ciekawostki do realnej alternatywy?

Na koniec przyjrzyjmy się wbudowanemu czytnikowi ekranu Windows, czyli Narratorowi. Historia Narratora jest długa – obecny jest w systemie od czasów Windows 2000, ale przez wiele lat był traktowany przez społeczność jako narzędzie ostatniej szansy. Swego czasu napisałem nawet o nim artykuł, ale dziś jest on już naprawdę nieaktualny. Jeszcze w początkach Windows 10 Narrator miał bardzo ograniczone możliwości i szczerze powiedziawszy mało kto używał go na co dzień. Według ankiety WebAIM z 2021 r., tylko 0,5% użytkowników korzystało z Narratora jako głównego czytnika ekranu na desktopie. Zdecydowanie dominowały JAWS i NVDA, mimo że pierwszy jest drogi, a drugi wymaga osobnej instalacji. Powód był prosty – Narrator pozostawał daleko w tyle pod względem funkcjonalności i komfortu. Wczesne wersje miały braki w nawigacji, problem z odczytywaniem wielu elementów (np. zagnieżdżonych okien dialogowych, czy bardziej złożonych aplikacji), a do tego głos lektorski brzmiał fatalnie (legendarny Microsoft Sam…. Krótko mówiąc, Narrator przez lata pełnił rolę awaryjną. Dobrze, że jest, gdy nie masz innego screenreadera, ale jeśli poważnie pracujesz, zainstalujesz NVDA lub JAWS.

Microsoft jednak nie próżnował. Każda duża aktualizacja Windows 10 przynosiła ulepszenia Narratora, a w Windows 11 proces ten jeszcze przyspieszył. Przyjrzyjmy się, co konkretnie zyskaliśmy na przestrzeni lat od Windows 10 (wersja 1507 z 2015 r.) do Windows 11 (2025 r.):

  • Tryb skanowania (Scan Mode). Wprowadzony już w Windows 10 (bodaj w wersji 1803), tryb skanowania to odpowiednik trybu przeglądania z NVDA/JAWS. Pozwala on klawiszami strzałek czy pojedynczymi literami nawigować po tekście i elementach na ekranie (np. po linkach, nagłówkach na stronach WWW). Dla użytkowników Narratora była to rewolucja – wreszcie dało się czytać strony internetowe i dokumenty wygodnie. Microsoft dopracował ten tryb w kolejnych latach, dodając np. obsługę tabel czy ulepszone czytanie list i przycisków.
  • Więcej poleceń i personalizacji. W toku rozwoju Windows 10 narrator zyskał nowe polecenia do szybkiego uzyskiwania informacji kontekstowych (np. opis elementu, czcionki, ortografii itp.), a także Narrator Find (wyszukiwanie tekstu na ekranie). Pojawił się Narrator Home – ekran startowy z samouczkiem i ustawieniami narratora. Użytkownicy zgłaszali też potrzebę dostosowania układu klawiatury – dziś Narrator pozwala wybrać, czy klawiszem Narratora ma być CapsLock czy Insert, można też zmieniać niektóre skróty. Choć pod względem elastyczności do NVDA wciąż mu daleko, to dzisiejszy Narrator daje o wiele więcej kontroli niż 10 lat temu. Przykładowo, dodano skróty do przełączania poziomu interpunkcji, trybu szczegółowości komunikatów, itp. – wcześniej takich rzeczy nie było lub wymagały grzebania w ustawieniach.
  • Obsługa brajla. To obszar, w którym poczyniono ogromny postęp dopiero niedawno. Przez lata Narrator miał minimalną lub żadną możliwość obsługi monitora brajlowskiego (trzeba było instalować dodatkowe sterowniki i tak obsługiwane modele były nieliczne). W Windows 11 sytuacja się odmieniła: Microsoft wprowadził uniwersalny sterownik brajlowski (Braille HID), dzięki któremu Narrator obsługuje wiele modeli brajlowskich natywnie, w tym popularne linijki HumanWare, NLS i inne. Co więcej, zadbano o bezproblemowe przełączanie się między Narratorem a innymi czytnikami (NVDA/JAWS) przy korzystaniu z jednej linijki brajlowskiej. Kiedyś było to utrapieniem – brajl potrafił działać tylko w Narratorze, a żeby użyć go w NVDA czy JAWS, należało odinstalować warstwę sterowników używaną przez Narratora. Teraz jest to bezszwowe; Narrator niejako dogadał się z NVDA/JAWS w kwestii współdzielenia linijki. Dla osób biegle czytających brajlem oznacza to, że mogą z powodzeniem używać Narratora z brajlem, nie tracąc możliwości przełączenia się np. na NVDA, jeśli zajdzie taka potrzeba. Trzeba tylko raz zainstalować obsługę brajla w Windows (Ustawienia > Ułatwienia dostępu > Narrator > Użyj wyświetlacza brajlowskiego z Narratorem) i wybrać odpowiedni sterownik.
  • Naturalne głosy lektora. To chyba najbardziej odczuwalna zmiana dla codziennego użytkowania Narratora. W Windows 11 dodano nowe, naturalnie brzmiące głosy oparte na syntezie neuronowej. Microsoft udostępnił początkowo trzy takie głosy anglojęzyczne: Aria, Jenny i Guy, a z czasem kolejne języki (m.in. chiński, hiszpański, francuski – niestety polskiego na razie brak). Te głosy można pobrać w ustawieniach Narratora (ważą po kilkaset MB, ale działają offline po instalacji). Ich zaletą jest znacznie wyższa naturalność i responsywność – brzmią bardziej jak ludzka mowa, bez metalicznego pogłosu starych syntezatorów. Jeff Bishop, menedżer produktu Narratora i sam niewidomy, przyznał: „Jako użytkownik czytnika ekranu zrozumiałem, że słuchanie tego głosu cały dzień musi być przyjemniejsze”, dlatego dopilnowano, by nowe głosy były Lepsze. Niestety, polskich naturalnych głosów w Narratorze brak – mamy do dyspozycji jedynie stare głosy „Adam” i „Paulina” (oraz ewentualnie „Zira” po angielsku). Trzymamy kciuki, by Microsoft objął polski swoim projektem neural TTS w przyszłości.
    • Lepsza współpraca z przeglądarką Edge (i nie tylko). Windows 11 przyniósł też konkretne poprawki w działaniu Narratora na stronach internetowych. Microsoft skupił się szczególnie na przeglądarce Edge (co zrozumiałe, bo to ich produkt). Efekt? Narrator w Edge działa zauważalnie lepiej niż w Windows 10: poprawiono nawigację po nagłówkach i linkach, czytanie tabel, a także obsługę dynamicznych dialogów webowych. Przykładowo, gdy na stronie wyskoczy okienko dialogowe (alert), Narrator pilnuje, by fokus pozostał wewnątrz dialogu i nie pozwala przypadkowo czytać tła. Gdy zaznaczamy tekst i kasujemy go, Narrator informuje jaki znak usunięto, a w interaktywnych kontrolkach podaje ich stan (np. informuje, że pole jest zaznaczone lub odznaczone, co dawniej mu się nie udawało). Wszystko to zbliża doświadczenie Narratora do tego, co oferuje NVDA czy JAWS. Porównanie jeden do jednego to absurd, ale różnica się zmniejszyła. Z moich prób: proste przeglądanie stron, poczty w Outlook Web czy facebooka jest jak najbardziej wykonalne Narratorem, choć oczywiście JAWS czy NVDA jest nadal znacznie lepszy.

Podsumowując, Narrator przeszedł długą drogę od Windows 10 do 11. Z ciekawostki i narzędzia „na chwilę” stał się pełnoprawnym czytnikiem – na tyle, że Microsoft śmiało reklamuje Windows 11 jako system z wbudowanym rozwiązaniem dla niewidomych. Czy zatem wyrzucimy NVDA/JAWS do kosza? Z pewnością  nie. Większość z nas pozostanie przy ulubionych czytnikach, bo przyzwyczajenie i ekosystem rozszerzeń/ustawień robią swoje. Używanie czytnika ekranu to trochę jak gra na instrumencie – opanowanie wszystkich skrótów, ustawień, sztuczek zajmuje czas, więc ludzie niechętnie się przesiadają, nawet jeśli nowy gracz (Narrator) poprawił swoje umiejętności. Mimo to cieszy, że mamy realną alternatywę „wbudowaną”. W sytuacji awaryjnej Narrator już niemal nigdy mnie nie zawodzi – potrafię nim sprawnie obsłużyć komputer, gdy np. NVDA odmawia posłuszeństwa po aktualizacji. Co więcej, dla początkujących użytkowników, którzy nie mogą sobie pozwolić na JAWS, a boją się instalować NVDA, Narrator w Windows 11 jest przyzwoitym punktem startu. Microsoft zdaje się być świadomy swoich dawnych zaniedbań i konsekwentnie poprawia to narzędzie. Jeśli ten trend się utrzyma, za parę lat Narrator może nie będzie już „ostatnią deską ratunku”, lecz jednym z normalnych wyborów społeczności (trochę jak VoiceOver na Macu, który jest domyślnym i jak na razie jedynym możliwym do użycia czytnikiem ekranu w systemie macOS).

Zakończenie

Choć pisałem ten artykuł z perspektywy własnych doświadczeń jako użytkownik Windowsa 11, starałem się również uwzględnić głosy innych niewidomych i dostępne źródła. Windows 11 dojrzewał powoli, ale dziś mogę powiedzieć, że jest  systemem w pełni użytecznym dla osoby niewidomej – o ile odpowiednio go skonfigurujemy i dostosujemy rozmaite opcje. Wiele zmian w interfejsie miało na celu ułatwienie życia typowym użytkownikom mainstreamowym, czasem kosztem zaawansowanych funkcji. Jednak z punktu widzenia dostępności bilans nie jest zły: poprawiono stabilność nawigacji, Narrator stał się lepszy niż kiedykolwiek, a nowe funkcje (jak szybkie ustawienia czy skupienie powiadomień) sprawiają, że praca z systemem jest przyjemniejsza.

Czy warto przesiąść się z Windows 10 na 11? Jeszcze dwa lata temu większość ekspertów, także z naszej społeczności, odpowiadała: „Poczekaj, nie ma po co się spieszyć”. Teraz, gdy Windows 11 okrzepł, a Windows 10 zbliża się do końca wsparcia, argumenty przeciw stopniowo tracą moc. Jeśli Twój sprzęt spełnia wymagania Windows 11 i zależy Ci na byciu na bieżąco – warto dać mu szansę. Nie spodziewaj się rewolucji, ale z drugiej strony nie obawiaj się, że sobie nie poradzisz – jak starałem się pokazać, większość znajomo brzmiących elementów wciąż tam jest, a zmiany da się opanować.

Na zakończenie pozwolę sobie na osobistą refleksję: Windows 11 nauczył mnie, że przyzwyczajenie to potężna siła. Sam przez długi czas kurczowo trzymałem się Windows 10, wytykając „jedenastce” każdy brak i potknięcie. Teraz używam Windows 11 na co dzień i… działa po prostu jak Windows. Kilka rzeczy nadal mnie irytuje (np. to nieszczęsne menu kontekstowe czy konieczność przeklikiwania się w ustawieniach), ale uświadomiłem sobie, że równie mocno frustrowały mnie swego czasu pewne zmiany w Windows 10, do których potem się przywykło. Za parę lat być może nie będziemy już nawet pamiętać, że jakaś funkcja działała inaczej. A póki co – mam nadzieję, że ten tekst pomógł Wam uporządkować wiedzę o Windows 11 i rozwiał przynajmniej część obaw.

 

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top