Lubimy listy do redakcji, w których Czytelnicy dzielą się konstruktywnymi uwagami i wrażeniami z testowanych przez siebie rozwiązań technologicznych i wszelkich innych. Tym razem Paulina Gajoch przysłała nam na tyle wyczerpujący opis pierścienia do płatności NFC i mierzenia niektórych parametrów zdrowotnych, że go publikujemy. .
Producenci smartwatchy i opasek sportowych od lat próbują przekonać nas, że powinniśmy mierzyć niemal wszystkie parametry życiowe, od liczby wykonanych kroków, przez tętno, po jakość snu. Problem w tym, że zegarek nie każdemu odpowiada. Trzeba go regularnie ładować, może przeszkadzać podczas snu, a na przykład dla mnie jest zbyt topornym i ciężkim urządzeniem jak na coś noszonego cały czas.
Ciekawą alternatywą są inteligentne pierścienie. Jednym z nich jest Niceboy ONE Ultra, urządzenie, które poza monitorowaniem aktywności i parametrów organizmu ma jeszcze jedną, dość przydatną funkcję. Można nim płacić zbliżeniowo. Jest to jedyny dostępny na rynku pierścień, który łączy te dwa zastosowania.
Niceboy ONE Ultra zadebiutował pod koniec września 2025 roku, natomiast w Polsce klienci mBanku mogli zacząć go kupować 29 października 2025 roku. Początkowo możliwość korzystania z funkcji płatniczej w Polsce była zarezerwowana dla kart Mastercard wydanych przez mBank. Obecnie jednak można go kupić na oficjalnej stronie Niceboy, a także w niektórych sklepach AGD/RTV. Nadal jednak nie można bezpośrednio do pierścienia podpiąć karty marki Visa.
Z punktu widzenia osoby niewidomej odchodzi problem dostępności samego urządzenia, ponieważ nie posiada ono wyświetlacza, natomiast zarówno pierwsza konfiguracja, jak i późniejszy dostęp do zgromadzonych danych zależą oczywiście od aplikacji mobilnych. I właśnie tutaj kwestia dostępności staje się znacznie bardziej złożona. Wszystkie moje spostrzeżenia dotyczą aplikacji na system Android.
Czym właściwie jest Niceboy ONE Ultra
Niceboy ONE Ultra jest smart ringiem przeznaczonym do całodobowego noszenia. Urządzenie komunikuje się ze smartfonem przez Bluetooth 5.3, natomiast płatności realizowane są za pomocą NFC. Producent oferuje pierścień w rozmiarach od 6 do 14 i przed zakupem zachęca do skorzystania z zestawu Sizing Kit, czyli kompletu wzorników pozwalających przez kilka dni sprawdzić właściwy rozmiar. Można również udać się do dowolnego sklepu z biżuterią w celu jego określenia, aczkolwiek noszenie przez kilka dni atrapy może upewnić nas w tym, czy będziemy się w stanie przyzwyczaić do rzeczywistego urządzenia. Aktualna cena samego pierścienia oscyluje wokół 700 zł.
Smartring wykonano z ceramiki cyrkonowej. Producent opisuje materiał jako lekki, odporny na zarysowania i hipoalergiczny. Według pomiarów wykonanych przez redakcję Cashless urządzenie ma około 8 milimetrów szerokości i 2,8 milimetra grubości. Jest więc wyraźnie masywniejsze od zwykłej obrączki, choć nadal znacznie mniej odczuwalne na ręce niż większość smartwatchy.
ONE Ultra ma klasę wodoodporności 5 ATM. Producent wprost dopuszcza mycie naczyń, kąpiel i pływanie w basenie. W praktyce oznacza to, że urządzenia nie trzeba zdejmować przed prysznicem czy zwykłym myciem rąk.
Co mierzy pierścień?
ONE Ultra monitoruje tętno, zmienność rytmu serca HRV, saturację SpO₂, temperaturę skóry oraz parametr określany w aplikacji jako poziom stresu. Liczy również kroki, szacuje dystans i zużycie kalorii.
Podczas snu pierścień rejestruje jego długość i próbuje rozpoznawać sen lekki, głęboki i REM. Na podstawie zgromadzonych informacji aplikacja wystawia także ogólną ocenę snu. W nocy monitorowane mogą być również HRV, temperatura i saturacja.
Urządzenie obsługuje dodatkowo ponad 150 rodzajów aktywności sportowych. W czasie rozpoczętego treningu można otrzymać między innymi informacje o czasie, dystansie, tempie i strefach tętna.
W aplikacji producenta możemy wykonać jednorazowy pomiar poszczególnych parametrów, a także włączyć interwałowe sprawdzanie temperatury, poziomu stresu czy tętna (interwały różnią się w zależności od parametru, ale jest to 30 minut lub godzina). Nie mamy jednak możliwości ręcznego ustawienia częstotliwości, jest to tylko opcja, z której możemy skorzystać bądź nie.
Warto od razu zaznaczyć, że nie jest to urządzenie medyczne. Sam producent ostrzega w instrukcji, że wyników z pierścienia nie należy traktować jako diagnozy ani wykorzystywać samodzielnie do podejmowania decyzji dotyczących leczenia lub dawkowania leków.
W codziennym użytkowaniu największą wartością takich pomiarów nie jest więc pojedyncza liczba. Bardziej użyteczne może być obserwowanie własnych trendów. Jeśli przez kilka tygodni nocne tętno utrzymuje się na podobnym poziomie, a później przez kilka nocy wyraźnie rośnie równocześnie ze spadkiem HRV i pogorszeniem snu, może to być sygnał większego obciążenia organizmu. Nie wiadomo jednak, czy przyczyną jest choroba, stres, brak snu, wysiłek czy coś zupełnie innego.
Recenzje ONE Ultra potwierdzają, że urządzenie nadaje się raczej do samoobserwacji niż do precyzyjnych pomiarów. Wyniki tętna często były zbliżone do smartwatchy, ale pojawiały się różnice w liczbie kroków oraz w długości wykrytego snu. W jednym z testów różnica między zegarkiem a pierścieniem w ocenie długości snu dochodziła sporadycznie nawet do dwóch lub trzech godzin. Z mojej perspektywy godziny snu pierścień naliczał prawidłowo, ale zupełnie nie zarejestrował mojego wybudzenia się w sytuacji, gdy po przebudzeniu nadal leżałam w łóżku, a także nie odnotował mojej pobudki w trakcie nocy. Liczenie kroków również odbiegało od rzeczywistości. Bardzo bym chciała, żeby dane prezentowane w aplikacji były zgodne z prawdą, ale pójście na zakupy i z powrotem na pewno nie było taką aktywnością, dzięki której przeszłabym ponad 3 kilometry.
Aplikacja Niceboy ONE
Do obsługi części zdrowotnej służy aplikacja Niceboy ONE, dostępna na Androida i iOS. To właśnie ona synchronizuje dane z pierścienia i pokazuje aktywność, sen, tętno, saturację krwi, temperaturę, zmienność rytmu serca, stres oraz pozostałe informacje. Producent oferuje polską wersję językową.
Ekran główny składa się z kart poświęconych poszczególnym rodzajom danych. Po otwarciu wybranej kategorii pojawiają się bardziej szczegółowe informacje oraz wykresy.
Niceboy ONE może przekazywać informacje do Apple Health na iPhonie oraz Health Connect na Androidzie. To istotne również z punktu widzenia dostępności, ponieważ jeśli sposób prezentacji któregoś parametru w aplikacji Niceboy jest niewygodny dla użytkownika czytnika ekranu, dane zapisane w Health Connect mogą potencjalnie zostać odczytane przez inną, lepiej dostępną aplikację. Nie testowałam jednak tej integracji, więc nie wiem, czy wszystkie dane są przekazywane.
Jeśli natomiast wystarcza nam podstawowa wiedza na temat naszego zdrowia, aplikacja producenta może wystarczyć. Większość kontrolek ma etykiety, klikanie we wszystkie karty działa bez zarzutu, ale daleko jej do ideału. Dla przykładu, kiedy otworzymy kartę „sen”, możemy dowiedzieć się, jak został on oceniony przez aplikację, jak długo trwał i jaka była temperatura naszej skóry, ale przez to, że godzina zaśnięcia i wybudzenia, a także przebudzenia w trakcie nocy pokazywane są na wykresie, to ta informacja nie jest dostępna z czytnikiem ekranu. Jednak karty pozwalające na sprawdzenie aktywności, tętna czy temperatury sprawują się już dużo lepiej, możemy podejrzeć 7 ostatnich pomiarów, dokonać jednorazowego sprawdzenia, a także zapoznać się z maksymalną, średnią i minimalną wartością.
Z lekko irytujących mnie rzeczy wspomnę jeszcze o baterii, która swoją drogą przy włączonych pomiarach interwałowych trzyma około 5-6 dni, ale najpewniej jeśli wyłączymy tę opcję, to udałoby się dobić do deklarowanych przez producenta siedmiu. Wraz z urządzeniem, którego bateria ma pojemność 18 mAh, otrzymujemy etui ładujące z akumulatorem o pojemności 200 mAh. Etui działa podobnie jak w przypadku bezprzewodowych słuchawek. Pierścień nakłada się na umieszczony wewnątrz kołeczek, a magnesy pomagają ustawić go we właściwej pozycji. Etui można ładować przez USB-C.
Poziom naładowania smartringa możemy podejrzeć na karcie profil, natomiast wyświetla się on tylko wtedy, kiedy One Ultra nie znajduje się w etui ładującym. Jako że nie otrzymujemy powiadomienia o naładowaniu pierścienia do pełna, to żeby sprawdzić to, czy zdążył się już naładować, musimy zwyczajnie go wyjąć. Apka słuchawek Huawei Free Clip przyzwyczaiła mnie do tego, że mogę podglądać nie tylko naładowanie słuchawek, ale również etui. Tutaj niestety nie mamy takich luksusów. Nawiasem mówiąc, jedno naładowanie etui do pełna powinno pozwolić napełnić baterię pierścienia ok. ośmiokrotnie, przynajmniej tak wynikałoby z pojemności obu baterii. Na koniec tego wątku dodam, że mimo mojej preferencji otrzymywania powiadomienia, kiedy poziom spadnie do 20%, aplikacja nie wysyła na mój telefon żadnych powiadomień sama z siebie. Okienko informujące nas o niskim poziomie baterii pojawia się dopiero po samodzielnym uruchomieniu aplikacji.
Pozostając na karcie profil, jej główna funkcja, czyli ustawienie naszego profilu to najmniej dostępny obszar aplikacji. O ile jego nazwa jest zwykłym polem edycyjnym, a płeć wybiera się spośród przycisków, o tyle waga, wzrost i data urodzenia to elementy, które nie są odczytywane ani przez Talkback, ani przez Jieshuo. Jedyna możliwość ich ustawienia to skorzystanie z OCR, natomiast ja poległam w obliczu klikania w ten sposób każdego kolejnego kilograma powyżej wartości domyślnej. Waga była ostatnim parametrem do określenia, więc i tak jestem z siebie odrobinę dumna.
Ostatnią rzeczą, o której wspomnę w ramach omawiania aplikacji jest możliwość włączenia tzw. Gestów. W praktyce sprowadza się to do opcji puknięcia w pierścień dwukrotnie, aby wywołać funkcję przełączenia do następnego utworu, lub innych akcji mniej atrakcyjnych dla niewidomych, np. przewinięcia strony w aplikacji do czytania ebooków. Byłam tą opcją żywo zainteresowana, ponieważ przełączanie muzyki w trakcie brania prysznica to dodatkowy bonus, jaki mogłabym mieć z powodu korzystania z Niceboy’a, rzeczywistość okazała się jednak mniej kolorowa. Z jednej strony okazało się, że po włączeniu tej funkcji poziom baterii spada na łeb, na szyję. I to dosłownie, około 10 minut jej testowania pozbawiło mnie ponad 10% naładowania akumulatora. Drugi problem jest chyba nawet jeszcze bardziej dotkliwy, mianowicie wykrywanie gestów jest nazbyt czułe. Do tego stopnia, że zwyczajne poruszanie ręką potrafiło wywołać niezamierzone użycie gestu trzykrotnie w przeciągu dziesięciu sekund. Nie wspominając już o tym, że dwukrotne kliknięcie w telefon, tak często przez nas wykorzystywane, było gwarantem wykonania tej akcji.
Płatności i aplikacja Niceboy Pay
Do płatności potrzebna jest druga aplikacja, Niceboy Pay. Służy ona do przypisania obsługiwanej karty płatniczej do pierścienia, zarządzania usługą oraz zablokowania jej w przypadku zgubienia urządzenia.
Sam mechanizm płatności jest od części zdrowotnej niezależny. Po jego skonfigurowaniu pierścień nie potrzebuje do zapłacenia telefonu, dostępu do internetu ani nawet naładowanego akumulatora. NFC jest pasywne, dlatego płatność działa również wtedy, gdy bateria odpowiedzialna za funkcje smart pokazuje zero procent.
Dane karty nie są przechowywane w pierścieniu wprost. Producent wykorzystuje tokenizację, czyli zastąpienie danych karty odpowiednim tokenem płatniczym.
Skonfigurowanie płatności jest bardzo proste. Najpierw tworzymy konto w Niceboy Pay, podając swój adres email oraz numer telefonu, a następnie dodajemy kartę, wpisując jej numer, kod CVV oraz datę ważności. Na koniec aplikacja prosi nas o przyłożenie pierścienia do telefonu w celu zapisania na nim tokenu. I gotowe, od teraz możemy swobodnie płacić. Każda transakcja powyżej 100 zł będzie wymagała podania kodu PIN do karty, a sposób płacenia najlepiej określić jako „na żółwika”, tzn. zaciskamy dłoń w pięść i przykładamy ją do terminala w taki sposób, żeby dotknąć go pierścieniem.
Aplikacja jest w miarę dostępna, aczkolwiek również znajduje się tam sporo niepodpisanych przycisków, głównie w ustawieniach.
Czy Niceboy ONE Ultra ma sens dla osoby niewidomej?
Po czasie spędzonym z Niceboy ONE Ultra stwierdzam, że bardziej podoba mi się pomysł, niż realizacja. Pierścień z natury nie ma wyświetlacza, a większość jego funkcji działa automatycznie w tle. Można go założyć, praktycznie o nim zapomnieć i po kilku dniach zajrzeć do aplikacji, żeby sprawdzić zgromadzone dane. Największą zaletą są dla mnie płatności. Po jednorazowej konfiguracji nie wymagają telefonu, Internetu ani nawet naładowanej baterii. Wystarczy przyłożyć dłoń do terminala i voilla.
Znacznie gorzej prezentuje się aplikacja Niceboy ONE. Nie nazwałabym jej całkowicie niedostępną, ponieważ sporo podstawowych informacji można bez problemu odczytać, a większość kart i przycisków współpracuje z TalkBackiem. Część istotnych danych została jednak przedstawiona wyłącznie w formie niedostępnych wykresów. Jeszcze gorzej wypada konfiguracja profilu. Elementy odpowiedzialne za ustawienie wzrostu, wagi i daty urodzenia nie są odczytywane ani przez TalkBack, ani przez Jieshuo, a próba obsłużenia ich za pomocą OCR jest bardzo niewygodna. Jest to szczególnie irytujące, ponieważ nie mamy tu do czynienia z rozbudowaną funkcją dodatkową, lecz z podstawowymi ustawieniami konta.
Do samych pomiarów również warto podchodzić z odpowiednim dystansem. Tętno, HRV, temperatura, saturacja czy analiza snu mogą być interesującym sposobem obserwowania własnych trendów, ale ONE Ultra nie jest urządzeniem medycznym i nie warto zawierzać bezkrytycznie wyświetlanym w aplikacji danym. W moim przypadku długość snu była rejestrowana całkiem dobrze, jednak pierścień nie rozpoznał przebudzenia, podczas którego nadal leżałam w łóżku. Również liczba kroków i wyliczony na ich podstawie dystans potrafiły wyraźnie odbiegać od rzeczywistości. Z tego powodu bardziej ufałabym zmianom obserwowanym przez kilka dni niż pojedynczej wartości pokazanej przez aplikację.
Jeżeli komuś zależy przede wszystkim na precyzyjnej analizie zdrowia i snu, zapewne znajdzie na rynku bardziej zaawansowane pierścienie. Jeżeli jednak istotne jest połączenie podstawowego monitorowania organizmu z możliwością płacenia, Niceboy ONE Ultra jest propozycją nietypową i pod tym względem bardzo interesującą.
Największym problemem pozostaje oprogramowanie. Gdyby Niceboy poprawił dostępność prezentowania danych, kontrolek służących do konfiguracji profilu i sposobu informowania o stanie baterii, całość byłaby znacznie łatwiejsza do samodzielnej obsługi.


