Logo Tyfloświat

Słowem dłuższego wstępu

Od kilku już lat przyglądam się z zaciekawieniem i ze smutkiem niepotrzebnej moim zdaniem i

bezsensownej wzajemnej nagonce użytkowników iOS kontra Android na argumenty, nie zawsze racjonalne, a na ogół przykre i złośliwe, po obu stronach. Przypomina to bezsensowne przepychanki na temat czytnika ekranu, jakiego lepiej używać lub inne tego typu wzajemne animozje dwóch różnych obozów.

Ja sam, od roku 2014 jestem użytkownikiem iOS na iPhonie lub iPodzie TOUCH.

Kiedy kupowałem swojego pierwszego iPhone’a, zmieniając telefon z klasycznej Nokii z systemem Symbian, miałem w sobie wiele obaw.

Urządzenia z systemem Android w ogóle nie rozważałem, zwłaszcza, że niewidomi użytkownicy, którzy takie urządzenia posiadali informowali mnie wtedy, że komfort pracy na iOS jest nieporównywalnie większy niż w Androidzie. Potwierdzały to też moje nieśmiałe testy na urządzeniach, które mi udostępniano.

Z biegiem lat ta sytuacja zaczęła się jednak zmieniać na korzyść Androida i to po obu stronach. Użytkowników systemu Android z niepełnosprawnością wzroku, w tym zupełnie niewidzących zaczynało przybywać, a informacje o niedogodnościach były mniej liczne z każdą nową wersją systemu. Natomiast w iOS zaczęło pojawiać się co raz więcej niedoróbek, błędów, które momentami bywały naprawdę dotkliwe np. był taki czas, że w iOS 13 w czasie odtwarzania multimediów przy użyciu słuchawek przewodowych, iPhone ciągle się wybudzał do ekranu blokady i naprzemiennie z tym blokował. Problem później rozwiązano, ale takich sytuacji było co raz więcej. Zaczęła też poprawiać się wygoda i użyteczność aplikacji dla systemu Android w porównaniu z iOS, ponieważ z uwagi na większe pieniądze angażowane w Apple, to aplikacje iOS uchodziły zawsze za te lepiej dopracowane.

W miarę, jak dysproporcje w jakości użytkowania na niekorzyść Androida dla użytkowników niewidomych zaczęły się zmniejszać, co raz bardziej żałowałem faktu, że właściwie nie posiadam urządzenia z Androidem i zacząłem dojrzewać do decyzji o zakupie telefonu z tym systemem.

Pierwszą motywacją jest i była oczywiście chęć poszerzenia horyzontów mojej wiedzy praktycznej, w końcu lubię testować programy i urządzenia, jeżeli tylko mam okazję. Lubię też pozyskiwać praktyczną wiedzę na temat użytkowania nowych urządzeń czy aplikacji.

Drugim elementem motywacyjnym z czasem zaczęło być poczucie, że nie oddaję w ręce czytelników kompletnych testów opisywanych w moich artykułach rozwiązań. Przecież, kiedy coś testowałem, np. aplikacje do czytania książek, innych programów lub serwisów opisanych w moich testach na przestrzeni lat, brakowało w nich informacji o testach aplikacji lub stron różnych rozwiązań działających pod kontrolą systemu Android. Zawsze pisząc słowa, że nie mam możliwości opisania interfejsu aplikacji dla Androida czułem, że moje testy są niekompletne, bo przecież nie tylko z iOS ludzie korzystają i pewnie czytając, chcieliby wiedzieć, co ich czeka po skorzystaniu z danego rozwiązania w systemie Android.

Trzecim przyczynkiem do decyzji o zakupie telefonu były ograniczenia, które jako nowemu użytkownikowi iOS i w ogóle smartfonu przez pierwszych kilka lat mi nie przeszkadzały, ale z czasem, gdy rozmiary programów i związanych z nimi danych zaczęły rosnąć, ograniczenia m. in w ilości pamięci zaczęły irytować. Wreszcie stwierdziłem, że warto skorzystać z obu systemów operacyjnych, żeby niwelować wzajemnie ich niedogodności i uwypuklić tym samym zalety każdego z nich.

W końcu dojrzałem do decyzji o zakupie, a następnie wyborze konkretnego smartfonu z Androidem. W tym artykule chciałbym podzielić się z wami spostrzeżeniami z procesu decyzyjnego o zakupie i z czasu pierwszych kilku tygodni użytkowania urządzenia z systemem Android na przykładzie zakupionego przeze mnie telefonu.

Subiektywnie, obiektywnie i z możliwie szerokim horyzontem postrzegania.

Oczywistym jest, że gdy przez kilka lat korzysta się z jednego systemu, to nie ma już mowy o czystym przyswajaniu nowych umiejętności i nowej wiedzy na temat alternatywnego systemu, ponieważ zawsze będą pojawiały się mimowolne odniesienia i porównania z systemem i aplikacjami używanymi dotychczas. Jako użytkownik iOS jestem właśnie w takiej sytuacji, kiedy opisuję tutaj swoje początki korzystania z urządzenia z systemem Android. Każdy z nas jest w stanie ze swojego punktu widzenia opisać tylko pewien wycinek rzeczywistości.

Poczyniwszy powyższe zastrzeżenie chciałbym od razu napisać, że nie będzie tutaj kolejnego porównania obu systemów ze wskazaniem na rzecz tego wg mnie lepszego, z którego akurat częściej korzystam.

Obecnie, po zakupie telefonu z Androidem staram się nie zakładać z góry, że jakieś rozwiązanie jest lepsze lub gorsze bez próby dłuższego korzystania z tego, które znam mniej lub bardziej. Staram się zauważać możliwie dużo zalet oraz wad iOS jak i Androida, pochwalę więc i skrytykuję za różne rzeczy oba systemy.

Początek, jaki telefon chcemy kupić, czy w ogóle chcemy kupić nowy telefon?

W zależności od sytuacji, mogą to być różne scenariusze. Ktoś, podobnie jak ja, chciałby uzyskać alternatywę, poszerzyć swoje możliwości. Przecież w Androidzie można uruchomić aplikacje, które pod kontrolą iOS okazują się być niedostępne lub nawet nie ma ich odpowiednika. Może też być dokładnie odwrotnie.

Posiadanie dwóch urządzeń z różnymi systemami likwiduje ten problem i pozwala korzystać z obu zamiennie, w zależności od potrzeb, wygody, preferencji i umiejętności użytkownika.

W innej sytuacji może być osoba, która do dziś używa klasycznego telefonu, najpewniej Nokii z Symbianem i jeszcze nigdy nie korzystała z urządzenia dotykowego.

W takim przypadku droższym urządzeniem będzie z pewnością iPhone, ale próg trudności wejścia w świat telefonów i urządzeń dotykowych jest ustawiony znacznie niżej niż w przypadku systemu Android. Apple ma dobrze zoptymalizowane, ergonomiczne i łatwe gesty, z wyjątkiem pokrętła, które początkującym może sprawiać pewne trudności, co sam pamiętam z czasu zapoznawania się z iPhone’m. Nie znaczy to jednak, że nie można zmienić swojego starego telefonu z klasyczną klawiaturą numeryczną na dotykowe urządzenie z Androidem. Pewne rzeczy będą prawdopodobnie trudniejsze, ale wszystko jest do przejścia. Tutaj atutem jest potencjalnie mniejszy koszt finansowy oraz znacznie większe możliwości dostosowania takiego urządzenia do potrzeb użytkownika. Mowa tutaj zarówno o sprzęcie, ponieważ możemy dobrać telefon o możliwie najbardziej odpowiednich dla siebie parametrach jak i o systemie, którego wygląd można dowolnie dostosować używając aplikacji domyślnych zewnętrznych dostawców do różnych zadań np. ekran główny, telefon, wiadomości, przeglądarka itd.

Mnogość urządzeń oraz również interfejsów tzw. Nakładek producentów w Androidzie może być zarówno wadą jak i zaletą. Zaletą jest to dla tych, którzy lubią eksperymentować, liczą się z tym, że pewne funkcje w ich urządzeniu mogą być nigdy przez nich nie obsłużone z powodu niedostępności interfejsu. Z punktu widzenia użytkowników, którzy chcą po prostu kupić telefon za rozsądną cenę i muc go maksymalnie wykorzystać taka mnogość dostępnych rozwiązań to po prostu wada i niepotrzebny ból głowy. W tym sensie Apple jest dla takich osób lepszym wyborem, ponieważ dobiera się tylko najbardziej podstawowe parametry jak wielkość pamięci masowej czy rozmiar telefonu np. iPhone 13 mini, Se 3 lub 13 pro maks. Ktoś, kto chciałby kupić iPhone’a, bo tak i już, powinien zostać zostawiony w spokoju, w końcu ostatecznie każdy ma prawo do własnych wyborów i własnego zdania.

W przypadku urządzeń z Androidem generalną zasadą jest to, aby szukać telefonu z możliwie tzw. Czystym Androidem.

Co to jest czysty Android?

Czysty Android to system, który w swoich urządzeniach udostępnia firma Google lub urządzenia, które uczestniczą w wymierającym niestety programie Android One. Czysty Android oznacza, że znajdują się w nim wyłącznie lub prawie wyłącznie te aplikacje, które oferuje Google.

Android, który nie jest czysty to znaczy, że jest on po prostu zmodyfikowany względem systemu dostarczanego przez Google. Producent danego urządzenia może zmodyfikować system w niewielkim stopniu, jak robi to motorola, a może zrobić to tak mocno, jak np. Samsung. Obecność nakładki systemowej producenta, a tym samym brak czystego Androida może, choć wcale nie musi oznaczać niedostępności interfejsu takiego urządzenia. Na ogół większość elementów będzie dostępna dla czytnika ekranu np. TalkBack od Google, Voice Assistant od Samsunga czy nawet Commentary Screenreader (obecnie Jieshuo).

Osoba, która czyta ten artykuł, a chce kupić swój pierwszy telefon dotykowy lub chce skorzystać z urządzenia z Androidem na pokładzie po raz pierwszy, znając tylko iOS/iPadOS może w tym momencie powiedzieć, że po co się w to bawić i z tym męczyć, skoro iPhone po prostu działa? Otóż Apple ma sporo ograniczeń użytkowych, których w urządzeniach z Androidem nie ma. Może się okazać, jak w moim przypadku, że po początkowych obawach i niechęci pojawi się myśl, że Androida mimo wszystko da się obłaskawić, że przecież jest on wyborem osób niekoniecznie będących technologicznymi „geekami”, i są ze swoich urządzeń zadowoleni.

Jak zatem wybrać odpowiednie urządzenie z tak mnogiej liczby wariantów?

iPhone’ów w najgorszym razie mamy kilka do wyboru, a na eksperymenty nie każdy ma ochotę i nie każdy może sobie na nie pozwolić.

Pierwszym i najważniejszym źródłem informacji będą inne osoby z niepełnosprawnością możliwie zbliżoną do naszej.

Mówi się, że iPhone jest właściwie najlepszy dla osób zupełnie niewidomych, a dla słabowidzących też jest bardzo dobry. Owszem iPhone jest prostszy w użytkowaniu, ale czy na pewno musi być najlepszym wyborem? Osoba ociemniała, znająca wcześniej Androida na pewno w dużym stopniu po utracie wzroku może polegać na eksploracji ekranu z czytnikiem np. TalkBack. W takim przypadku inwestycja w iPhone może okazać się nietrafiona. Natomiast ktoś inny, kto utracił wzrok może wybrać iPhone’a z tego powodu, że nigdy nie korzystał ze smartfonu, a nawigacja bezwzrokowa dla osób początkujących jest w istotny sposób bardziej spójna, przewidywalna i łatwiejsza do opanowania na IPhonie właśnie.

Ktoś inny wykorzystujący resztki wzroku może stwierdzić, że personalizacja Androida jest tak duża, że może z tego wzroku korzystać w maksymalnym dostępnym dla siebie zakresie, a w iPhonie taki stan nie będzie osiągalny.

Wniosek jest taki, że bez dogłębnego przemyślenia i uczciwego, opartego na osobistych uwarunkowaniach doradztwa w tym zakresie nie można nikomu pomóc podjąć decyzji. To co jest najlepsze dla nas nie musi być dobre dla drugiej osoby i zawsze należy o tym pamiętać, rozpoczynając kolejną wojenkę pod pytaniem kogoś np. na Facebooku lub liście dyskusyjnej, jaki telefon najlepiej kupić.

Jako użytkownik obu platform, używając nawet znacznie krócej Androida mogę stwierdzić bez trudu, że użytkowanie aplikacji na Androidzie jest po prostu… tańsze. IPhone owszem, ma nawet 6-letnie wsparcie producenta, jak pokazuje przykład iPhone’ów 5s, 6 i 6s, ale przy tym jego cena wyjściowa jest znacznie wyższa niż cena większości telefonów z Androidem, nawet z wyższej średniej półki jak Xiaomi 11, Samsung Galaxy a 52 lub Realme gt neo 2. Trend ten zmniejszył dopiero trochę iPhone SE, ale wydatek pieniędzy na samo urządzenie, to dopiero początek ucieczki pieniędzy z portfela.

Urządzenia z Androidem, zwłaszcza te ze średniej i niższej półki często pozwalają na montaż kart pamięci o pojemności nawet do 1 TB. IPhone, który nie ma możliwości rozszerzenia pamięci masowej przy pomocy kart, jest urządzeniem drogim i gdy patrzymy na niego tylko pod kątem czystej możliwości przechowywania danych, to zwyczajnie jest sprzętem nieopłacalnym odpada w przedbiegach. Nadal mamy w sprzedaży modele o pojemności 64 GB pamięci, a nawet mniej w przypadku starszych modeli, a trzeba za to zapłacić naprawdę duże pieniądze. Tym czasem telefony z Androidem o pojemności pamięci wynoszącej 64 GB mogą kosztować już nawet 400 – 600 PLN. Zazwyczaj jest również możliwe rozbudowanie tej pamięci przez dołożenie karty Micro SD. W przypadku modeli telefonów z Androidem obsługujących karty do 1 TB i kosztujących 1000 zł lub mniej, przewaga takich urządzeń nad iPhone’ami wygląda dość miażdżąco. Inną sprawą jest wydatek sporych pieniędzy na kartę pamięci, ale kto potrzebuje kart o pojemności 1 TB? Ja sam posiadam taką kartę o pojemności 512 GB i istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że karta ta powędruje do nowego telefonu z Androidem, gdy możliwość użytkowania obecnie posiadanego przeze mnie modelu dobiegnie końca i przy zakupie następnego urządzenia ten koszt przynajmniej może odsunąć się w czasie.

W Apple można wykupić dostęp do miejsca w chmurze ICloud, ale przykładowy wariant o rozmiarze 200 GB kosztujący 12 zł miesięcznie, to stały, może niewielki, ale jednak odczuwalny w dłuższym czasie drenaż naszych zasobów finansowych. W dodatku z niezrozumiałych dla mnie względów Apple w Polsce nie udostępnia korzystniejszych pakietów opłacanych corocznie, a jedynie te droższe w skali roku subskrypcje miesięczne. Jeżeli ktoś intensywnie korzysta z pamięci urządzenia np. słucha dużo książek, używa dużej liczby aplikacji, w tym gier o dużych rozmiarach, posiada wiele baz dla programów służących do nawigacji jak np. Seeing Assistant Move, to z pewnością korzystniejsze będzie używanie telefonu z Androidem, przynajmniej pod względem finansowym.

Kolejny argument finansowy za urządzeniem spod znaku zielonego robocika, a może powinienem wymienić go jako pierwszy? … to cena aplikacji w sklepie Play.

Już po około dwóch miesiącach zdążyłem zorientować się, że zakupy w Google Play Store są po prostu tańsze niż w jego odpowiedniku znanym z urządzeń mobilnych Apple. Klawiatura brajlowska alternatywna względem systemowej? 80 zł tańsza niż w AppStore. Oczywiście takie różnice w cenach w większości przypadków dobrze znanych płatnych aplikacji nie trafiają się zbyt często. Zwykle ceny w APP Store i Play Store nie różnią się tak bardzo między sobą, ale ogólnie można spotkać aplikacje tańsze na Androidzie niż ich odpowiedniki na iOS Celowo nie wymieniam nazw aplikacji, ponieważ tylko chcę uzmysłowić, że w skali mikro różnice te wydają się niewielkie, natomiast w skali makro, zsumowanie tych kosztów może prowadzić tylko do jednego wniosku, że długie wsparcie Apple finansowo często równoważy niższy koszt eksploatacji urządzenia z Androidem, nawet, jeżeli konieczność jego wymiany na nowszy model występuje częściej. Dla niedowiarków niech uderzającym przykładem będzie fakt, że takie wnioski wysnułem zaledwie po kilku tygodniach korzystania z nowego urządzenia, jeszcze nie w pełnym zakresie możliwości iw sytuacji, gdy przede mną jeszcze zakup znacznej większości aplikacji, których używam na iOS, a w przypadku większości z nich koszty zakupu będą mimo tych skrajnych przykładów znacznie bardziej zbliżone. Do tego dodam dość często pojawiające się promocje w sklepie google play na aplikacje lub nawet pakiety aplikacji np. Launchery, wtedy jeszcze bardziej można obniżyć koszty i kupić naprawdę dobre aplikacje w świetnej cenie.

Ktoś, kto czyta w tej chwili mój tekst może zarzucić mi entuzjazm właściwy dla nowych użytkowników danego rozwiązania oraz chęć wychylenia się w stronę pozytywów Androida za wszelką cenę, bo przecież bezpiecznie korzystam z iPhone’a, a telefon z Androidem to puki co urządzenie dodatkowe. Owszem tak właśnie jest i nadal nie zamierzam dyskutować z argumentem, że jeżeli ktoś chce z telefonu tylko korzystać i przy tym jest świadomy ograniczeń oraz cen firmy Apple, to bezdyskusyjnie dla kogoś takiego najlepszy jest IPhone.

Osoby chcące korzystać z Androida muszą się liczyć z tym, że nim wypracują własny zestaw aplikacji i usług, z którego najwygodniej i najpełniej będą mogli korzystać, czeka ich dość kręta ścieżka, czasem też eksperymenty prowadzące do właściwych dla siebie wyborów i odpowiedniego celu.

Należy liczyć się z tym, że nowo zakupione urządzenie najprawdopodobniej nie przemówi do nas bez pomocy osoby widzącej i jego pierwsze uruchomienie trzeba zorganizować tak, aby było możliwe wsparcie, choćby zdalne osoby widzącej w takiej sytuacji.

IPhone, iPod TOUCH czy iPad jest w stanie przemówić w 99 procentach sytuacji do użytkownika całkowicie niewidomego i najpewniej pomoc osoby trzeciej nie będzie konieczna.

W dalszej perspektywie należy też liczyć się z sytuacjami, w których np. z jakiegoś powodu utracimy na pewien czas dostęp do mowy w Androidzie i może być potrzebne wsparcie. Na końcu tej krętej ścieżki, czeka jednak użytkownika Androida zaskakująca konstatacja, że po wypracowaniu własnego zestawu rozwiązań, narzędzi, usług i aplikacji, problemów jest mniej. To, co w przypadku możliwości dostosowania systemu do własnych potrzeb jest zaletą Androida, czyli jego otwartość, w przypadku aplikacji źle ze sobą współgrających może okazać się jego wadą.

Wiele jest jednak osób, które jak ja z jednej strony korzystają z iPhone’a i chwalą sobie święty spokój, a z drugiej korzystają też z komputera z systemem Windows. Czy Windows zawsze przemawiał do nas od samego początku instalacji? Nie, jest tak dopiero od 2017 roku i aktualizacji Windows 10 dla twórców. W dodatku, jeżeli instalator Windows nie wykryje poprawnie urządzenia dźwiękowego, nawet Windows 10 ani 11 do nas nie przemówi. Czy to nie brzmi podobnie, jak opisane wyżej potencjalne problemy z uruchomieniem urządzenia z systemem Android? Jest tutaj dokładnie tak samo.

Innym przykładem otwartości Androida i zamkniętości iOS/iPadOS rozumianej jednocześnie jako ich wady i zalety jest możliwość skorzystania z dodatkowych, niesystemowych głosów syntetycznych. Z jednej strony w iPhone, głosy Vocalizer Expressive są dobrze zintegrowane i można na nie liczyć w każdej możliwej do ich wykorzystania sytuacji. Działają wraz z wbudowanym czytnikiem ekranu VoiceOver, a także z aplikacjami zewnętrznymi jak np. Voice Dream Reader.

Jeżeli jednak chcemy w zewnętrznych aplikacjach skorzystać z innych głosów, to np. w Voice Dream Reader trzeba będzie takie głosy sobie dokupić. Niestety nie będzie można tych dodatkowych zewnętrznych głosów wykorzystać w innej aplikacji niż ta, dla której je zakupiono. Dopóki akceptujemy ograniczenie do głosów systemowych, kosztów ponosić nie musimy, ale gdy mamy swój ulubiony głos do czytania książek w przykładowej już aplikacji VDR, to zakup głosu będzie konieczny.

Z drugiej strony w Androidzie oprócz głosów google TTS, można instalować tam też dodatkowe, zewnętrzne syntezatory mowy jak np. Espeak, Acapellla, RH Voice. Głosy te mogą być wykorzystywane zarówno przez usługi systemowe, jak i inne aplikacje takie jak czytnik ekranu albo czytnik książek VDR. Jeżeli już w Androidzie chcemy zakupić głos, to mamy pewność, że skorzysta z niego każda aplikacja, a nie tylko ta, dla której konkretnie tego głosu potrzebujemy.

Wadą takiej otwartości jest zawsze możliwość nieprawidłowej współpracy aplikacji z głosem tts. Dobrym przykładem jest tu problematyczna współpraca czytników ekranu Commentary Screenreader i TalkBack, które to mają czasem problem z odczytywaniem tekstu przy użyciu syntezatora Vocalizer Expressive po restarcie telefonu.

Celowo rozwinąłem ten przykład już teraz, ale takich dylematów można jeszcze sporo napotkać w trakcie użytkowania iOS i Androida.

Podsumowując tę część artykułu mogę tylko napisać, że każdy może dokonać innego wyboru, gdy chce zakupić urządzenie, a jeżeli chcemy uczciwie doradzić konkretnej osobie, lepiej zapytać o jej sytuację i możliwości finansowe, a nie pisać w ciemno „kup iPhone’a, bo jest najlepszy dla niewidomych” albo „Bierz Androida, bo Apple to drogi i zamknięty skansen bez możliwości dostosowania czegokolwiek i ograniczający użytkowników”.

Kupuję telefon z Androidem, decyzja podjęta, czas na wybór urządzenia, ale od czego zacząć i czym się kierować?

Wszystko, co powyżej napisałem, miało zilustrować szerokie spektrum zagadnień i potencjalnych trudności, z jakimi możemy mieć do czynienia chcąc kupić nowy telefon. To i tak tylko ta część potencjalnych pytań i odpowiedzi, które ja sam dostrzegłem. U innych mogą pojawić się zupełnie inne pytania i dylematy. Każdy musi swoje pytania postawić sam i sam postarać się znaleźć na nie odpowiedź nim przystąpi do zakupu.

Poniżej przeczytacie o moich, w tym wypadku przykładowych oczekiwaniach i decyzjach, jakie w związku z nimi podjąłem. Dlaczego nazywam moje oczekiwania przykładowymi? Dlatego, że one są moje, a nie kogoś innego, kto szuka prawie na pewno trochę innego urządzenia.

Jak wspomniałem wyżej, zakup iPhone’a to decyzja dużo prostsza, a najpewniej pierwszym punktem na liście będą nasze możliwości finansowe.

W dalszej kolejności będą takie elementy jak TOUCH ID czy Face ID, wielkość urządzenia, wielkość jego pamięci.

W przypadku Androida jest to wszystko znacznie trudniejsze.

Pierwszą wartą wykonania czynnością jest moim zdaniem, w przypadku osób niewidomych zapytanie, czego używają inni niewidomi. Jakie urządzenia mają mniej a jakie bardziej zaśmiecony system i jego interfejs, które mają sensowne podzespoły, a które lepiej omijać nawet, jeżeli wyglądają atrakcyjnie. Warto badać ten aspekt dłużej niż tydzień czy 2, bo na rynku urządzeń z Androidem zmiany są zdecydowanie szybsze niż w świecie Apple.

Możemy kupić coś sprawdzonego, a możemy też, tak jak ja, pójść pod prąd i kupić urządzenie marki, której puki co mało osób z niepełnosprawnością wzroku używa. Wtedy warto podjąć dodatkowe kroki sprawdzające np. przeczytać kilka recenzji tekstowych lub nawet obejrzeć/posłuchać wideotestów, poczytać opinie użytkowników na stronach sklepów, portali aukcyjnych lub agregatorów ofert w rodzaju skapiec.pl lub ceneo.pl. Nawet, jeżeli nie będzie można uzyskać żadnych informacji na temat korzystania z danego urządzenia przez osoby z niepełnosprawnością wzroku, to przeprowadzając takie dogłębne badanie uzyskamy inne bardzo przydatne wiadomości np. o wytrzymałości baterii, jakości materiałów i spasowaniu obudowy urządzenia, odczuwalnej szybkości urządzenia w tzw. Realnym użytkowaniu, a nie w testach syntetycznych i wiele, wiele więcej

W czasie moich badań środowiskowych, okazało się, że najwięcej użytkowników z niepełnosprawnością wzroku posiada urządzenia motorola, Samsung, Xiaomi a nawet trochę urządzeń firmy Nokia. Chwalona jest ich dostępność interfejsu albo czystość Androida.

Ja sam, po pewnej dłuższej analizie pomyślałem sobie jednak, że wśród portfolio wielu urządzeń tych firm nie jestem w stanie znaleźć takiego, które by mi odpowiadało w pełni. Z resztą nie znalazłem urządzenia odpowiadającego mi w stu procentach, ale to, które znalazłem, nie posiada tylko jednej rzeczy, na której mi potencjalnie zależy, a druga jest na akceptowalnym minimalnym poziomie. Znalezione przeze mnie urządzenie nie należy do produktów wymienionych wyżej producentów.

Dla każdego zestaw wymagań stawianych urządzeniu może być trochę inny. W moim przypadku, urządzeniem idealnym byłoby następujące:

Minimum 6, a najlepiej 8 GB pamięci Ram, 128 GB pamięci masowej lub więcej, możliwość skorzystania z pełnego, fizycznego i niehybrydowego Dual Sim. Co to znaczy, że dualsim jest hybrydowy lub nie? Jeżeli dual sim jest hybrydowy, to znaczy, że w telefonie możemy umieścić jedną kartę sim, a w drugim slocie możemy umieścić albo drugą kartę telefoniczną albo kartę pamięci masowej micro SD. Jeżeli kogoś zadowala taki stan rzeczy, to jest w tej szczęśliwej sytuacji, że większość urządzeń oferujących możliwość skorzystania z kart pamięci ma to właśnie tak zaimplementowane, że można użyć albo karty pamięci albo drugiej karty telefonicznej. Co ciekawe, w urządzeniach z wyższej półki oferowana jest duża ilość pamięci masowej i operacyjnej, tej ostatniej nawet do 18 GB, ale nie można rozszerzyć dostępnej pamięci masowej o kartę Micro SD. Tym czasem moim marzeniem było to, aby kupiony przeze mnie telefon posiadał 3 fizyczne sloty, z możliwością skorzystania z sieci 5g na obu kartach sim i jednoczesnego użytkowania karty pamięci. Oprócz tego, że większość urządzeń obecnie sprzedawanych posiada slot hybrydowy, to dodatkowo trzeba jeszcze uważać na to, że część z nich posiada tylko jedno gniazdo sim z obsługą sieci 5G, a drugie to już tylko LTE i niższe generacje. Na marginesie wspomnę, że w przypadku iPhone’ów dual sim mamy do czynienia wyłącznie z jednym fizycznym slotem na kartę sim i drugim wirtualnym Slotem eSIM. Uważam to w mojej sytuacji za wielki minus iPhone’ów. Po upowszechnieniu się esim, rozwiązanie to będzie świetne, ponieważ nie będzie trzeba już korzystać z fizycznych slotów na karty sim, będzie można użyć więcej kart wirtualnych niż dwie, a gniazdo na kartę pamięci nie będzie już wymagało hybrydowego współdzielenia z drugim gniazdem dla fizycznej karty sim. Co zatem z moimi wymaganiami? Ostatecznie udało mi się, znalazłem takie urządzenie, ale jak wyżej napisałem wcale nie wśród urządzeń wymienionych wyżej producentów. A jakie miałem dalsze wymagania? Moje urządzenie powinno posiadać łączność 5G, co w kontekście rozwoju tej sieci raczej komentarza nie wymaga. Znalazłem inne urządzenia spełniające moje wymagania w kontekście sprzętowym, ale niestety nie miały one łączności 5G. Chcąc je kupić zachowywałbym się tak, jakbym chciał kupić komputer z windowsem7 w czasach późnego Windows 10 i początków Windows 11.  Na aparatach zbyt mocno mi nie zależy, do celów OCR wystarczą jednostki przyzwoite, a nie wybitne. Głośniki stereo byłyby miłym dodatkiem, ale nie są konieczne. Bateria najlepiej niech będzie możliwie pojemna, ale wyświetlacz urządzenia niech nie będzie większy niż 6,5 cala.

Miło będzie posiadać w swoim nowym urządzeniu również możliwie nową wersję Bluetooth czy łączności Wi-Fi. Wi-Fi 5 oraz BT 5.1 jest przyzwoitym, chociaż oczywiście nie najnowszym standardem i jest uczciwym kompromisem, gdy zależy nam na urządzeniu budżetowym. Dodatkowym bonusem jest wyjście słuchawkowe 3,5 MM, które w większości droższych urządzeń jest już nieobecne. W przypadku braku głośników stereo obecność wyjścia słuchawkowego jest niewątpliwie sporą rekompensatą. Oczywiście, jeżeli chodzi o komunikację przewodową i ładowanie, to jedyną możliwością jest USB typu C z funkcją USB OTG. Co to jest USB OTG? USB On the Go, to po prostu możliwość korzystania z jednego lub kilku jednocześnie urządzeń zewnętrznych np. mikrofonów, urządzeń pamięci masowej itp. Część telefonów posiada tylko złącza USB pozwalające na ładowanie telefonu oraz na transfer danych. Warto więc zwrócić uwagę na USB OTG, jeżeli chcemy korzystać z urządzeń zewnętrznych. Obecnie większość telefonów posiada obsługę USB OTG. Jeżeli chodzi o ładowanie bezprzewodowe, indukcyjne, to korzystam z iPhone’a 8, który posiada taką możliwość ładowania. Jest ono powolne i skorzystałem z niego tylko raz, gdy w Galerii handlowej znalazłem ładowarkę indukcyjną. Nie jest to więc coś, na czym mi szczególnie zależy. W przypadku BLUETOOTHA i Wi-Fi też jestem skłonny ustąpić przed tym, aby za wszelką cenę posiadać najnowszy standard tych rozwiązań. Od czasów BLUETOOTH 4.0 posiadanie wersji 5.1 lub 5.2 nie robi tak wielkiej różnicy jak dawniej. Audio jest przyzwoite, zasięg też, gdy np. korzysta się z urządzeń Bluetooth audio np. głośników przenośnych TWS. Co do Wi-Fi, to mój dostawca Internetu stacjonarnego w domu oferuje puki co tylko Wi-Fi 5 w swoim routerze, który spełnia swoje zadanie w wystarczającym stopniu, więc szukanie za wszelką cenę urządzenia z wi-fi 6 to walenie głową w mur w kwestii, która dla mnie pilną nie jest.

A co z bezpieczeństwem i płatnościami? Oczywiście interesowało mnie jedynie takie urządzenie, którym będę mógł płacić zbliżeniowo, a więc musi mieć czujnik zbliżeniowy NFC. Jeżeli chodzi o zabezpieczenie, to trzymam się tego, co znam z iPhone’a i zdecydowanie preferuję zabezpieczenie biometryczne przy użyciu odcisku palca, a nie skanu twarzy. Mój nowy telefon oferuje mi obie możliwości, ale nawet sam producent i firma google zalecają korzystanie z czytnika linii papilarnych, a nie ze skanu twarzy. zabezpieczenie w postaci skanu twarzy zdecydowanie łatwiej obejść w przypadku Androida niż w przypadku iPhone’a. Oczywiście obie formy biometrycznej autoryzacji zarówno w urządzeniach z Androidem jak i Apple są zabezpieczone również kodem, który należy wpisać, jeżeli z jakichś przyczyn nie możemy odblokować telefonu czy autoryzować inną czynność przy użyciu skanu twarzy lub odcisku palca.

Zdecydowanie bardziej preferuję też, aby czytnik linii papilarnych był wbudowany w przycisk zasilania i był umieszczony z boku urządzenia niż w dolnej części ekranu telefonu pod jego gładką powierzchnią tak, że nie jest wyczuwalny.  To ostatnie wymaganie wynika zapewne bardziej z mojego przyzwyczajenia do przycisku początek w iPhonie niż jakiegoś innego racjonalnego argumentu. Po prostu obawiam się szukania czytnika linii papilarnych na ekranie, skoro łatwo i wyraźnie oraz szybko mogę go znaleźć i użyć, gdy jest on w przycisku np. zasilania. Nie znalazłem już telefonu, który posiadałby fizyczny przycisk ekranu głównego, ale to akurat nie jest problematyczne. Wirtualne przyciski na dużych wyświetlaczach nowych telefonów u dołu ekranu są raczej łatwe do odnalezienia, ponieważ są w przewidywalnych miejscach. Mi natomiast łatwiej położyć kciuk na bocznej krawędzi telefonu i odblokować urządzenie już wtedy, gdy biorę je do ręki tak, że jest gotowe do użytku, gdy trzymam je w dłoniach. Początkowo obawiałem się zmiany przyzwyczajenia względem iPhone’a 8 czy 5s, ale weszło w krew bardzo szybko.

To już wszystkie moje wymagania, czas teraz uzasadnić szerzej te, które tego mogą wymagać lub nie wspomniałem o nich zbyt wiele powyżej.

Czym się kierowałem? Posiadając iPhone’a wiem, że jego ograniczenia związane z pamięcią nie są tylko czymś wydumanym, ale dotknęły mnie osobiście. Dlatego uznałem, że pozwolę sobie na pamięć masową początkowo nawet wyższą od tej, której rzeczywiście użyję, bo 128 GB na system, aplikacje i ich dane plus 512 GB na karcie Micro SD na pozostałe dane to naprawdę bardzo dużo. Nie chciałem też pozbawiać się elastyczności w użytkowaniu dwóch kart sim i jednej karty pamięci, stąd tak duża determinacja w poszukiwaniach telefonu z trzema gniazdami na karty, dwie sim i jedną pamięci.

e-sim nie jest dostępny u wszystkich operatorów, stąd chęć posiadania urządzenia pozwalającego obsługiwać 2 numery telefonu przy pomocy fizycznych kart sim. Co to jest esim? Esim, to wirtualna karta, którą może wgrać nam operator do naszego urządzenia. Nie ma wtedy konieczności instalowania w telefonie fizycznej karty sim.

Pojemność baterii iPhone’ów, zwłaszcza tych mniejszych jest również ich słabą stroną, więc w moim urządzeniu z Androidem nie chciałem zejść poniżej 5000 MAh. Wiadomo, że im pojemniejsza bateria, tym lepiej.

Wymagania dotyczące procesora czy pamięci zdecydowanie zależą już od indywidualnych potrzeb użytkownika. Mi nie jest potrzebny telefon, który mógłby służyć tylko do pisania notatek, e-maili i smsów oraz korzystania tylko z podstawowych aplikacji i posiadający 2 G B pamięci ram oraz 32 GB pamięci masowej. Z drugiej strony nie potrzebuję urządzenia z procesorem z najwyższej półki i posiadającego kilkanaście GB ram, ale te 6 GB to absolutne minimum. Aplikacje w Androidzie potrzebują zdecydowanie więcej pamięci niż w iOS.

Wymagania dotyczące wyświetlacza lub po prostu wielkości telefonu, to też rzecz bardzo subiektywna. Ja nie posiadając zbyt dużych dłoni nie byłem zainteresowany zakupem czegoś przypominającego wielką tabliczkę czekolady z tworzyw sztucznych tylko urządzenia, które w razie potrzeby obsłużę jedną ręką. Obecność większego wyświetlacza i charakterystyka gestów dla czytników ekranu w systemie Android i tak powoduje, że nie mogą one być w moim odczuciu tak delikatne jak w iPhonie, ale muszą być nieco bardziej akcentowane i zamaszyste.

Wymaganie dotyczące umiejscowienia czytnika linii papilarnych, to kolejna subiektywna rzecz, której nie warunkuje coś specjalnego. Ktoś inny może kupić telefon z czytnikiem umieszczonym w dolnej części telefonu pod ekranem i korzystać z niego z dużą wprawą, więc ten konserwatyzm, to wyłącznie mój wybór.

W przypadku braku głośników stereo odczuwam lekki niedosyt, ale posiadając 2 urządzenia niespecjalnie mam czego żałować, ponieważ mój iPhone ma głośniki stereo, za to mój telefon z Androidem umożliwi mi dłuższe słuchanie książek z powodu zdecydowanie dłuższego czasu pracy na baterii i dzięki możliwości podłączenia słuchawek przewodowych. Wysoka pojemność baterii sprawdzi się też przy dłuższych podróżach ze wspomaganiem w postaci nawigacji satelitarnej.

Kupuję telefon, co wybrałem?

Jak możecie się przekonać z powyższej lektury, wybór urządzenia z Androidem dla kogoś o dość drobiazgowych wymaganiach nie jest rzeczą łatwą, ale na szczęście możliwą.

W przypadku iPhone’a trzeba iść na wiele kompromisów i akceptować to, co Apple oferuje, bo po prostu nie ma innego wyjścia. W przypadku urządzeń z Androidem można kombinować i można sobie pozwolić na wymyślanie, więc sobie po prostu na to pozwoliłem i zachęcam do tego każdego, kto ma chociaż trochę niestandardowe oczekiwania względem telefonu.

Wybrałem sobie urządzenie z tzw. Średniej niższej półki, czyli Realme 8 5G w wersji z 6 GB pamięci operacyjnej ram i 128 GB pamięci masowej.

W sprzedaży w Polsce dostępny był, być może jeszcze jest Realme 7 5G w najwyższej wersji pamięciowej na wyłączność sieci plus o trochę lepszych parametrach, w tym procesorze. Realme 8 5G nie jest bezpośrednim następcą siódemki, ale urządzeniem pozycjonowanym niżej. Dlaczego zatem wybrałem nowszą wersję, skoro posiada słabszy procesor i trochę gorsze parametry? Zadecydowały 2 czynniki, a mianowicie potencjalnie krótsze wsparcie producenta dla Realme 7 5G, ponieważ został on wypuszczony na rynek z Androidem w wersji 10. Realme 8 5G startuje z jedenastką, a na pewno otrzyma jeszcze Androida 13. W lipcu 2022 roku planowana jest aktualizacja do Androida 12. Jak na urządzenie kosztujące mniej niż 1000 zł w promocji, to całkiem niezły wynik. Drugim negatywnym zaskoczeniem w przypadku Realme 7 5G jest czytnik kart pamięci jedynie do maksymalnej pojemności 256 GB. W takiej sytuacji nie wahałem się i kupiłem nowszą iterację o trochę niższej wydajności i gorszym wyświetlaczu i aparatach.

Jak zatem przedstawia się specyfikacja Realme 8 5g?

Wyświetlacz tego telefonu ma przekątną o długości 6,5 cala i to naprawdę niedużo, jak na obecnie dostępne smartfony. Pracuje z częstotliwością do 90 HZ, co w przypadku osoby niewidomej bez poczucia światła jest parametrem bez znaczenia.

Rozdzielczość ekranu urządzenia wynosi 2400 x 1080 pikseli, a więc to nominalne Full HD+, czyli również osoby widzącej nie powali na kolana, natomiast niewidomemu użytkownikowi jest to raczej obojętne.

Aparat, czy też raczej zestaw obiektywów z tyłu to odpowiednio 48 Mpix + 2 Mpix + 2 Mpix. Mamy tutaj 3 obiektywy, bez czwartej, coraz częściej stosowanej jednostki. Do celów OCR wystarczy bez trudu.

Jak wspomniałem urządzenie pracuje pod kontrolą Androida 11, a dokładniej jest to oparta na tej wersji systemu nakładka producenta Realme UI 2.0.

Procesor należy do niższej średniej półki wydajnościowej, ale jest naprawdę przyzwoity w swojej klasie. Ta jednostka, to: MediaTek Dimensity 700 5G. 2 najszybsze rdzenie pracują z maksymalną częstotliwością 2,2 GHZ, a pozostałe 6 rdzeni z częstotliwością 2,0 GHz, co z zapasem wystarczy do codziennych zadań. Co dla mnie bardzo ważne, Procesor ten jest wyposażony w modem 5G pozwalający na pracę w trybie DSDS, czyli dual Sim Dual Standby. Co to znaczy? Obie karty sim mogą jednocześnie być używane, przy czym jedna z nich może obsługiwać połączenie głosowe, a przy pomocy drugiej można korzystać z połączenia z Internetem. Jak już wspomniałem, urządzenie wyposażone jest w 6 GB pamięci Ram LPDDR4X. W niektórych krajach dostępna jest wersja z aż 8 GB pamięci i byłem zawiedziony, że w Unii Europejskiej ta wersja nie została udostępniona. Moje minimalne wymaganie dotyczące ilości pamięci operacyjnej zostało jednak spełnione.

Wbudowana pamięć na dane, to 128 GB w kości UFS 2.1. Można żałować, że nie jest to szybsze UFS 2.2, ale i tak zapewnione są tutaj przyzwoite prędkości, jak na budżetowy telefon.

Pamięć masową można rozszerzyć przy użyciu karty Micro SD aż do 1 TB, czym jestem zachwycony. Ile kosztuje iPhone 13 pro max o pojemności 1 TB? Bardzo dużo…

Realme 8 5G wyposażony jest w akumulator o pojemności 5000 MAh, a baterię można ładować z mocą do 18 W. Przy obecnie dostępnych wartościach rzędu 60 i więcej watów, ta wartość wydaje się trochę niska, natomiast jest i tak wyższa niż np. w iPhonie 8. Pełne naładowanie następuje po dwóch godzinach, ale 30 procent pojemności osiąga się bardzo szybko. W przypadku akumulatora o tak dużej pojemności, 30 procent to bardzo dużo jak na awaryjną potrzebę szybkiego doładowania baterii np. gdzieś na mieście, więc da się żyć z tym wolnym ładowaniem.

Standardy łączności bezprzewodowej tego telefonu przedstawiają się następująco: wi-fi 5 AC, Bluetooth 5.1, 5G DSDS, LTE, 3G, 2G. Urządzenie posiada moduł NFC.

Informacje o profilach Bluetooth: A2DP, AVRCP, HFP, HSP PBAP, AVDTP, OBEX, OPP, HID, Pan.

Urządzenie obsługuje Połączenia VOLTE (Voice Over LTE.

Aparat przedni, który służy głównie do zdjęć typu selfie i rozmów Video, to obiektyw o rozdzielczości 16 MP. Niewidomemu użytkownikowi wystarczy nawet w sytuacjach awaryjnych, gdy będzie wymagana pomoc zdalna osoby widzącej, co przecież czasem się wykorzystuje.

A co z nawigacją? W telefonie Realme 8 5G znajdziemy wszystkie najpopularniejsze systemy nawigacji satelitarnej: GPS, A-GPS, GLONASS, Galileo, QZSS, oraz Beidou.

Zestaw czujników nie jest zbyt bogaty, ale wystarczający. Znajdziemy tutaj: Akcelerometr, czujnik światła otoczenia, żyroskop, czujnik zbliżeniowy i czytnik linii papilarnych.

Jakie złącza i przyciski posiada Realme 8 5G i gdzie je umieszczono? Ile waży ten telefon i jakie ma wymiary?

Poświęćmy kilka akapitów fizycznej charakterystyce urządzenia, aby każdy niewidomy mógł sobie dokładnie wyobrazić, jaki jest ten smartfon.

Urządzenie, mimo że zbudowane z tworzywa sztucznego, robi wrażenie budowy z solidniejszego materiału, próby jego wyginania nie powodują trzeszczenia i odkształceń. Jednym zdaniem mamy do czynienia z urządzeniem wytrzymałym w swojej klasie i sprawiającym wrażenie dobrze spasowanego.

Sam telefon jest gładki, nie posiada szorstkich powierzchni zarówno na krawędziach, jak i z tyłu.

Jeżeli mam go porównać do iPhone’a 8, iPhone’a 11 lub iPhone’a 12 mini, które również miałem w ręku, to jest on wyraźnie dłuższy i szerszy. Nie sprawia przy tym wrażenia ciężkiego klocka, co dla osób takich jak ja lubiących mniejsze konstrukcje nie jest bez znaczenia. Urządzenie ma grubość zaledwie 8,5 MM, jest szerokie na 75 mm, a wysokie na 163 mm. Przy tych wymiarach waży poniżej 200 G, a więc dokładnie 185 gramów, stąd moja uwaga, że nie sprawia wrażenia ciężkiego klocka mimo gabarytów i istotnie taki nie jest.

Górna krawędź, ta przy głośniku do rozmów nie posiada żadnego przycisku ani złącza.

Na lewej krawędzi umieszczono przyciski regulacji głośności oraz tackę na karty sim i kartę pamięci. Aby umieścić kartę lub karty w urządzeniu, należy użyć dostarczonego wraz z urządzeniem kluczyka do wysunięcia tacki z telefonu, a następnie umieścić kartę lub karty Nano Sim w odpowiednich ramkach na tacce oraz kartę pamięci w przeznaczonej jej ramce. Teraz wystarczy delikatnie wsunąć tackę do urządzenia uważając, by karty nie wypadły.

Na dolnej krawędzi, od lewej strony urządzenia znajduje się po kolei gniazdo słuchawkowe 3,5mm, mikrofon, złącze USB C oraz głośnik.

Na prawym boku umieszczono przycisk zasilania, w którym znajduje się wbudowany i naprawdę szybki czytnik linii papilarnych. Jest on nieco wklęsły tak, że palec, a szczególnie kciuk układa się na czytniku bardzo wygodnie. Wygoda ta wzrasta po umieszczeniu telefonu w fabrycznym etui. Są to silikonowe plecki, które np. mi bardzo odpowiadają, ponieważ nie przepadam za etui z klapką.

Przednia strona, to oczywiście ekran dotykowy, który zajmuje naprawdę bardzo dużą przestrzeń, jak na budżetowy telefon. Ramki wzdłuż krawędzi ekranu nie są zbyt duże. Aparat przedni znajduje się w lewym górnym rogu ekranu, co jest trochę nietypowym rozwiązaniem względem klasycznych kamerek przednich umieszczanych na środku pod górną krawędzią telefonów.

Tył urządzenia, to w większości gładki plastikowy panel, na którym wyróżnia się tylko duża i mocno wystająca wyspa na aparaty, umieszczona blisko lewego górnego rogu urządzenia. Po założeniu etui, odstająca wyspa nie przeszkadza już tak mocno, a telefon stabilniej leży na powierzchniach płaskich np. na biurku.

Tyle o fizycznej Charakterystyce po wyjęciu z pudełka, przejdźmy do uruchomienia urządzenia.

Realme 8 5G, pierwsze uruchomienie i spodziewana trudność

Po włożeniu kart: sim i pamięci można uruchomić telefon. Po uruchomieniu telefonu, spotyka nas pierwsze, ważne dla niewidomych rozczarowanie, co potwierdził mi w wiadomości sam producent jeszcze przed zakupem telefonu. Usługa TalkBack zostanie uruchomiona przy pomocy skrótu dostępności, czyli po jednoczesnym wciśnięciu i przytrzymaniu przycisków głośniej i ciszej, ale Urządzenie nie przemówi do nas żadnym głosem syntetycznym przed przejściem pierwszej konfiguracji. Potrzebne jest tutaj minimalne wsparcie osoby widzącej, aby połączyć telefon z siecią wi-fi i przejść kreator konfiguracji. Większość z kroków można pominąć np. konfigurację usług google i wrócić do tego później eksplorując ustawienia urządzenia, gdy będziemy mieć kontrolę nad telefonem przy pomocy TalkBacka i syntezatora Google TTS.

Nowym użytkownikom Androida, niezależnie od tego, czy korzystali wcześniej z iOS/iPadOS czy też nie, polecam najpierw przejrzeć i skonfigurować wszystkie ustawienia, a przynajmniej te, co do których macie wiedzę i nie macie wątpliwości, aby maksymalnie uprościć i spersonalizować sobie poruszanie się po systemie i późniejsze instalowanie oraz konfigurowanie własnego zestawu usług i aplikacji.

Realme UI 2.0, miłe zaskoczenie i również spodziewane trudności

Realme bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie pod względem stopnia zaśmiecenia systemu fabrycznymi i na ogół niepotrzebnymi aplikacjami. Prawdę mówiąc, nie ma ich dużo, a większość można odinstalować i tylko nielicznych z nich nie da się ani odinstalować, ani wyłączyć np. Launcher systemu. W pewnych sytuacjach jak np. przy wywoływaniu listy ostatnich aplikacji będzie on zawsze używany, nawet mimo zmiany domyślnego launchera po instalacji zewnętrznej aplikacji.

Użytkownikom niemający nigdy styczności z Androidem wyjaśnię, że Launcher, w moim roboczym tłumaczeniu po prostu „uruchamiacz” aplikacji”, to w istocie program, który odpowiada za wyświetlanie ekranu głównego i zarządzanie jego zawartością. To właśnie Launchera używamy, gdy ustawiamy na ekranie foldery aplikacji, poszczególne aplikacje czy widżety. W Realme da się zastąpić ekran główny inną aplikacją niż domyślna systemowa, ale już aplikacji tej nie zamienimy w przypadku ekranu ostatnio używanych programów. Nie możemy Launchera systemu też całkowicie zatrzymać lub usunąć z urządzenia.

Co do tego negatywnego, lecz spodziewanego zaskoczenia, to wszelkie ustawienia wizualne z nakładki Realme są słabo dostępne tzn. mamy do czynienia z niezaetykietowanymi kontrolkami itd. Możemy wiele z tych opcji dostosować metodą prób i błędów, ale nie jest to wygodne. Osobie całkowicie niewidomej wcale nie musi to przeszkadzać, bo rzecz dotyczy kolorów, czcionek i rozmiarów elementów. Większość z tych ulepszaczy można jednak wyłączyć np. pasek boczny, strefę gier i inne bajery tak, że w praktyce korzystamy z telefonu prawie tak, jak z urządzenia czystym Androidem.

Wszelkie ustawienia: dźwięków, wibracji, ekranu, zabezpieczeń, kont, aktualizacji i co najważniejsze ułatwień dostępu są jak najbardziej dostępne i poprawnie przedstawiane przez czytniki ekranu.

Podsumowując krótko tę część w praktyce niedostępne elementy nie są mi prawie do niczego potrzebne, ponieważ dotyczą kwestii wizualnych, a znaczną część tych niedostępnych elementów można po prostu ignorować lub powyłączać bez większych konsekwencji dla wygodnego korzystania z urządzenia.

Android i Wybór czytnika ekranu dla użytkownika początkującego

W iOS mamy jedynie VoiceOver, więc tutaj tematu nie ma żadnego, bo i nie ma też żadnego wyboru.

W przypadku systemu Android mamy do wyboru co najmniej dwa czytniki ekranu: Google TalkBack i Commentary Screenreader.

TalkBack znany jest od lat, rozwija się dosyć powoli i zapewnia możliwość bezwzrokowej nawigacji po telefonie.

Kolejnym czytnikiem ekranu, jest rozwijany przez chińskiego dewelopera Commentary Screenreader. Dla początkujących użytkowników telefonu dotykowego w szczególności, rozpoczęcie korzystania z tego czytnika w systemie Android może być problematyczne, ponieważ czytnik ten nie jest dostępny w sklepie Google Play i nie można go pobrać tak, jak każdą inną aplikację.

Program dystrybuowany jest m. in. Przez komunikator telegram, gdzie znajdziemy m. in prężnie działającą grupę.

wspominam o tym czytniku ekranu w kontekście użytkowników początkujących, skoro mamy dostępny od ręki TalkBack lub w starszych urządzeniach Samsung, Voice Assistant?

Odpowiedź jest moim zdaniem prosta, ponieważ Commentary Screenreader jest czytnikiem bardzo responsywnym. Co to znaczy? W porównaniu z TalkBackiem, na reakcję programu po wykonanym geście trzeba czekać znacznie krócej niż w przypadku TalkBacka.

Pierwsze wrażenie jest najważniejsze, a TalkBack, nawet na telefonach z bardzo dobrymi podzespołami odpowiedzialnymi za wydajność jest po prostu bardzo powolny. Przez to zniechęca z pewnością znaczną część nowych użytkowników Androida do tego systemu.

Porównanie Commentary Screenreadera i TalkBacka, jakie mi się nasuwa, to Samochód osobowy mijający Ciężki wypakowany wóz ze złomem, na korzyść Commentary screenreader. Jeżeli mówimy o pierwszym wrażeniu, to niewidomy użytkownik będzie oceniać całego Androida również z perspektywy szybkości działania, a TalkBack robi tutaj bardzo wiele, aby nowego użytkownika zachęcić, ale do odłożenia takiego nowego telefonu do szuflady.

Natomiast Commentary Screenreader, gdy już uzyskamy ten program i zainstalujemy go na telefonie daje mu jakby zupełnie nowe życie.

Z mojego doświadczenia wynika, że praca z tym czytnikiem ekranu intensyfikuje pozytywne wrażenia z pracy z Androidem dla początkującego użytkownika nie tylko na telefonach flagowych, ale nawet średniakach i śmiem twierdzić, że tych telefonach z najniższej pułki również.

Niezależnie od tego, czy przechodzimy z iPhone’a na Androida, rozpoczynamy użytkowanie Androida równolegle z iOS czy używamy pierwszy raz w życiu smartfonu, a jest to smartfon z Androidem, to Czytnik ekranu, jakiego będziemy używać od początku zawsze będzie tym, którego będziemy używać najwięcej i w późniejszym czasie zawsze będzie naszym punktem odniesienia. Dlatego uważam, że tutaj jestem w podobnej sytuacji, co inni początkujący użytkownicy Androida. Używałem TalkBacka przez pierwszych kilkanaście godzin po czym przesiadłem się na Commentary Screenreader. Natychmiast moja eksploracja nowego systemu przyspieszyła. Zacząłem konfigurować sobie nowe aplikacje, z których korzystałem wcześniej na iOS w nowym telefonie z Androidem np. aplikacje bankowe, służące do zakupów, gry, media społecznościowe ETC. Z TalkBackiem szło to jak po grudzie i cieszę się, że nie zmieniam czytnika ekranu po dłuższym czasie pracy z nim, ponieważ nie muszę zbytnio zmieniać przyzwyczajeń, które jeszcze się nie ukształtowały i mogę szybko zapoznać się z nowym czytnikiem i jego sposobem działania z systemem bez konieczności porównywania różnych działań i sposobów uzyskiwania informacji względem TalkBacka. Spójnie uczę się zarówno Androida, jak i samego czytnika Commentary Screenreader.

Commentary występuje w wersji darmowej jak i płatnej subskrypcyjnej. Jedyną metodą umożliwiającą opłatę za korzystanie z wersji płatnej jest niestety skorzystanie z systemu Paypal.

Na sam początek, nim zapoznamy się z systemem i samym czytnikiem, można spokojnie korzystać z wersji darmowej. Ma ona jednak kilka niefajnych ograniczeń np. możliwość skorzystania z syntezatorów innych niż Google TTS lub Espeak występuje tylko w wersji płatnej.

Sam początkowo korzystałem z wersji darmowej, a na płatną zdecydowałem się dopiero po kilkunastu dniach użytkowania programu.

Na szczęście polscy użytkownicy tego czytnika bardzo sprawnie i szybko pomagają na grupie Commentary Polska na komunikatorze telegram oraz na grupach w Whatsappie poświęconych Androidowi.

Nie korzystałem nigdy z czytnika ekranu od Samsunga, czyli Voice Assistant, nie mogę zatem porównać go z TalkBackiem czy Commentary Screenreaderem, wiem jednak, że Commentary Screenreader jest moim zdaniem na pewno lepszym wyborem w dłuższej perspektywie dla użytkownika niż TalkBack, który ma znacznie mniejsze możliwości dostosowywania sposobu pracy jak i znacznie mniejsze możliwości odczytywania informacji w systemie i aplikacjach.

Moja rekomendacja jest jednoznaczna. Gdy tylko będzie to możliwe, polecam przejść na Commentary Screenreader i korzystać z niego jako czytnika podstawowego.

Jeżeli ktoś się obawia np. instalować w swoim urządzeniu chiński program niedostępny w sklepie google play, to może spokojnie zostać przy czytniku ekranu, który ma domyślnie zainstalowany w swoim urządzeniu. TalkBack też sporo potrafi, a jedyne zarzuty, jakie wysuwam w jego kierunku, to mniejsze możliwości odczytywania mniej dostępnych elementów oraz niska responsywność, szczególnie w porównaniu z Commentary Screenreaderem.

Mam nowy telefon, Przemówił już do mnie. Co dalej?

Jeżeli chcemy skorzystać z innego czytnika ekranu niż ten, który jest dostępny w naszym urządzeniu od początku, należy go pozyskać, np. Pobrać z odpowiedniego sklepu lub jak w przypadku commentary uzyskać program przy korzystając z pomocy któregoś z jego użytkowników.

Następnym etapem będzie przejrzenie pomocy gestów w naszym czytniku ekranu lub jak np. w TalkBacku wykonanie wszystkich lekcji z samouczka.

Tak naprawdę wiele gestów Commentary Screenreadera może wyglądać podobnie, jak w Talkbacku dzięki odpowiednim schematom gestów dostępnym w tym czytniku. W ten sposób nawet wszyscy dłużej używający TalkBacka łatwiej będą mogli rozpocząć korzystanie z Commentary Screenreadera.

Co po wstępnym skonfigurowaniu czytnika ekranu?

Na tym etapie można już sprawdzić telefon w akcji. Można eksplorować ustawienia i dostosować je do własnych potrzeb. Warto uczyć się i zapamiętywać nowe gesty, zwłaszcza najtrudniejsze gesty dwuczęściowe i wywołujące popularne, często używane akcje. Kwestia gestów dotyczy zarówno użytkowników początkujących w świecie smartfonów jak i tych, którzy wcześniej korzystali tylko z urządzeń mobilnych Apple.

Można też pobrać pierwsze aplikacje np. dodatkowe głosy syntezatora mowy lub kupić je, jeżeli konkretny głos lub głosy są płatne. Oczywiście, aby zapłacić, należy skonfigurować aplikację Google Play oraz Google Pay i inne usługi Google. W tym miejscu warto wspomnieć o usłudze doliczania do rachunku u operatora wszystkich zakupów dokonanych w sklepie Google Play. W ten sposób, jeżeli nie chcemy, nie musimy podawać naszych wrażliwych danych finansowych firmie google np. numeru karty kredytowej lub debetowej.

W dalszej kolejności, trochę łatwiej będą mieli użytkownicy iOS lub iPada. Osoby, które przesiadają się z iPhone’a lub tak jak ja rozpoczynają równoległe korzystanie z obu systemów na podstawie swoich doświadczeń z iOS zazwyczaj wiedzą, z jakich aplikacji mogą skorzystać np. aplikacja bankowa, aplikacje pozwalające na robienie zakupów online, rozkłady jazdy, programy służące do nawigacji, może niektóre gry, czytniki książek czy aplikacje klienckie serwisów streamingowych audio lub wideo.

W wielu sytuacjach, programy te będą miały interfejs zbliżony do siebie na obu systemach i podobnie też zachowywać się, jak ich wersje na iOS, mowa tu zwłaszcza o dużych i dobrze znanych serwisach i firmach.

W sprawach innych aplikacji można spokojnie pytać innych użytkowników Androida. Otrzymamy z pewnością kilka propozycji na każdą kategorię aplikacji np. Launchery, menedżery plików, odtwarzacze audio i wideo, przeglądarki, programy pocztowe itd.

Użytkownicy początkujący, którzy nie korzystali wcześniej ze smartfonu na taką skalę będą mieli trochę trudniej, bo pytań do tych bardziej doświadczonych użytkowników pojawi się z pewnością znacznie więcej, a bibliotekę używanych aplikacji będą dopiero zaczynali mozolnie tworzyć. Oczywiście równolegle trzeba zapoznawać się ciągle z nowymi gestami i utrwalać informacje na temat gestów czytnika ekranu wcześniej już poznanych, uczyć się różnych sposobów rozwiązywania napotykanych problemów, które co pewien czas będą stawać przed nami, jako nowymi użytkownikami itd.

Uważam, że system Android, odpowiednio dostosowany może być bardzo ciekawą alternatywą dla iPhone’a lub głównym smartfonem, w zależności od sytuacji, determinacji i potrzeb użytkownika.

Podsumowanie

Najprostsza i jednocześnie najtrudniejsza odpowiedź brzmi, że należy szukać urządzenia z Androidem maksymalnie zgodnego z wymaganiami użytkownika. Nawet ktoś, kto kupuje swojego pierwszego smartfona w życiu może sformułować pewne wymagania dotyczące takiego telefonu i oczekiwać, że na rynku znajdzie się urządzenie, które spełni chociaż część z jego wymagań i na podstawie własnego wydumanego przypadku śmiem twierdzić, że większość takich wymagań może być spełniona.

Użytkownikom iOS polecam telefon z Androidem jako alternatywę, kiedy nie chcą zmieniać swojego głównego telefonu. Sam dobrze wiem, że są aplikacje, których na iOS nie uświadczymy w ogóle. Są też takie, które będą bardziej przyjazne dla czytnika ekranu w Androidzie niż dla VoiceOvera w iOS lub iPadOS. Można też znaleźć wiele przypadków sytuacji odwrotnej, że aplikacja będzie świetnie dostępna w iOS lub na iPadzie, a niedostępna lub dostępna słabo pod kontrolą Androida.

Zamykanie się na jedno z rozwiązań nie poszerza horyzontów, natomiast, jeśli tylko ktoś będzie miał możliwość korzystania z obu urządzeń, to z pewnością skorzysta na takim rozwiązaniu.

Mam nadzieję, że w tym obszernym artykule udało mi się zachęcić wszystkich do zakupu telefonu, nieważne jaki on będzie… ważne czy będzie odpowiadać nabywcy. Szczególny nacisk położyłem na urządzenia z Androidem, ponieważ sam niedawno zacząłem korzystanie z telefonu pod kontrolą tego systemu. Tekst wydaje się trochę urwany, ale odzwierciedla dokładnie obecny stan mojego zapoznawania się z Androidem. W przypadku iPhone’ów trudnych zagadnień i dylematów do rozstrzygnięcia jest zdecydowanie mniej. Wojenki zwolenników jednego lub drugiego systemu są naprawdę bezsensowne, ponieważ… są pewne fakty, które np. czynią iPhone’a urządzenie bardziej perspektywicznym, na więcej niż 2 lub 3 lata. Ten sam iPhone jest jednak odpowiednio droższy i aplikacje często bywają na niego droższe.

Jednocześnie iPhone posiada wiele ograniczeń, których próżno szukać w Androidzie.

Natomiast Android to krótszy czas wsparcia producentów, opóźnione aktualizacje systemu i często mniejsza stabilność oraz wydajność, ale jednocześnie to system tańszy w eksploatacji. Urządzenia, z wyjątkiem tych flagowych są na ogół tańsze od iPhone’ów, a z punktu widzenia użytkowników oferują to samo pod względem wyposażenia lub nawet czasem więcej niż droższe telefony od Apple.

Życzę dużej satysfakcji z użytkowania waszych nowych urządzeń i jak najmniej bezsensownych wojenek na temat wyższości jednego rozwiązania nad drugim.

 

Kamil Żak

 

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top