Dziś chyba wszyscy wiedzą, czym jest dyktafon. To najczęściej dość niewielkie i kompaktowe urządzenie, pozwalające nam nagrywać dźwięk w każdych warunkach. Wystarczy, że mamy przy sobie taki sprzęt i możemy z łatwością nagrać wykład, lekcję czy spotkanie. Kiedyś używaliśmy kaset magnetofonowych. Później przeszliśmy na karty pamięci. Technologia ewoluowała przez lata. Teraz używamy rejestratorów dźwięku. Co to takiego? To po prostu taki dyktafon wyższej klasy, który pozwala na nagrywanie dźwięku bardzo wysokiej jakości, ma ustawienia tzw. Limitera, aktywacji głosem, czy bardzo zaawansowane narzędzia do zmiany częstotliwości dźwięku.
Rejestratory audio a dostępność.
Przez wiele, wiele lat jedyną firmą, której urządzenia były bodaj w jakimś stopniu dostępne był Olympus. Część z tych urządzeń, zarówno dyktafonów DM, DS., jak i rejestratorów LS, LSP można było obsłużyć mimo dysfunkcji wzroku dzięki wbudowanemu przewodnikowi głosowemu. Przewodnik ten nie był wprawdzie pełnowartościowym czytnikiem ekranu, niemniej jednak pozwalał na praktycznie pełną kontrolę nad tym, co rejestrowaliśmy. Mogliśmy ustawić źródło, jakość, format zapisu i wiele, wiele innych parametrów. Przy tym, urządzenia te były dość sensownie wycenione, dobrze wykonane i powszechnie dostępne.
Nie wszyscy jednak byli z nich zadowoleni. Olympus był na swój sposób specyficzny, nie nadawał się do nagrywania wszystkiego, niektórzy użytkownicy narzekali np. na przedwzmacniacze do zewnętrznych źródeł audio. Ci bardziej wymagający sięgali po urządzenia innych marek np. Roland, Tascam, czy Zoom. Ze względu na bardzo prostą obsługę Bardzo dużą popularnością cieszyły się urządzenia takie jak Zoom H1, czy Roland R 02. Obsługa ich była problematyczna ze względu na nieudźwiękowione interfejsy, które często nie miały nawet prostych sygnałów dźwiękowych. Wszystko robiło się dosłownie na ślepo. Jakimś rozwiązaniem o charakterze prowizorycznym było podłączenie słuchawek przez złącze Mini Jack, przez które można było usłyszeć jakieś oznaki aktywności naszego urządzenia, ale to rozwiązanie nie gwarantowało, że coś się nagrywa.
Ustawienia urządzeń, o których tutaj mowa, miały tak skomplikowaną strukturę, że nie były dla nas dostępne. Nie dało się opanować pamięciowo sekwencji klawiszowych, a brak kontroli i związany z tym dyskomfort sprawiał, że potrzebna była pomoc osoby widzącej, która nam wszystko opisała i ustawiła parametry zgodnie z naszymi oczekiwaniami. W przypadku braku widzącego pomocnika jakimś rozwiązaniem mógł być program OCR w rodzaju KNFB Readera, a z czasem, wraz z rozwojem technologii, Seeing AI.
Istniały co prawda urządzenia o niezwykle prostych interfejsach albo bez typowego menu, lub takie, które miały wprawdzie menu, ale było ono bardzo proste i dawało się jakoś kontrolować, ale nadal, nie gwarantowało to nam, że nagrywanie dźwięku właśnie trwa.
Dalej jest tylko trudniej.
Kilka lat temu firma Olympus została wykupiona przez OM System. Niestety nowo oferowane urządzenia nie są wyposażone w żadnego rodzaju udźwiękowienie, choć posiadają dźwięki systemu, które potrafią nam coś powiedzieć, ale to też nie wszystko. Flagowce, takie jak LSP 5 mają nawet dodatkową aplikację na telefon pozwalającą na zdalne sterowanie. Choć to rozwiązanie jest w pewnym stopniu pomocne, nie można tu mówić o rozwiązaniu implementującym w sposób bodaj zbliżony do naszych oczekiwań dostępność.
Wydawało się, że wkroczyliśmy właśnie w okres niezwykle trudny dla niewidomych, chcących kupić dostępny rejestrator audio. Jedni szukali ofert używanych Olympusów. Inni decydowali się na produkty innych firm licząc na to, że ich obsługa nie będzie stanowić większego problemu. Z tym ostatnim bywało często różnie.
Rycerz na białym koniu.
Niespodziewanie, na początku 2024 roku, japońska firma Zoom, specjalizująca się w tworzeniu rejestratorów dźwięku poinformowała, że pracuje właśnie nad nową linią urządzeń, Zoom H Essential. Początkowo wszyscy pomyśleli ciekawe, ale raczej nie przyniesie to rewolucji, wszak Zoom znany był z braku dostępności. Wkrótce jednak świat obiegła wiadomość, że nowa linia wprowadzi przewodnik głosowy. Co prawda cechą charakterystyczną tych urządzeń miało być nagrywanie w formacie Wav, w czystym PCM, z częstotliwością próbkowania 44, 48 lub 96 khz, w tzw. 32 bit Float. Formacie, który nie wymaga wysterowania, to znaczy regulacji głośności tego, co nagrywamy, ponieważ wszystko dzieje się automatycznie i nic nie powinno być ani za ciche, ani za głośne, a to z konieczności powinno ograniczyć grupę zainteresowanych użytkowników, ponieważ wadą tego rozwiązania z pewnością jest rozmiar pliku wynikowego. Tak się jednak nie stało, bo istnieją narzędzia które pozwalają na poddanie takich plików późniejszej konwersji. Gdy urządzenia trafiły do sprzedaży okazało się że są one dostępne.
Początkowo na rynek trafiły: Zoom H1 Essential, H4 Essential i H6 Essential. Każde dla innej grupy docelowej, różniące się ilością wejść audio, rodzajami połączeń czy dodatkowymi trybami pracy. Jak to mówią: dla każdego, coś miłego.
W dużym skrócie. Zoom H1, jak dawniej, najprostszy model, posiadający dwa mikrofony wbudowane, wyjście dźwięku Jack, wejście także w takiej postaci, nagrywający dwukanałowy plik czyli Stereo, choć z możliwością Mono, Zoom H4E, posiadający dodatkowe dwa złącza XLR do mikrofonów, czy H6E, cechujący się wymiennym modułem z mikrofonami i złączami oraz najwyższej klasy podzespołami.
Później do sprzedaży trafił Zoom H2E, bliski konstrukcyjnie modelowi h1, aczkolwiek posiadający trzy wbudowane mikrofony. O tym jednak później.
Dziś przyjrzymy się modelom H1 i H2 Essential.
Zoom H1 Essential, najprostszy z najprostszych.
Urządzenie jest najtańszym i najmniejszym przedstawicielem nowej linii Zooma. Jego koszt w Polsce oscyluje w granicach od czterystu, do pięciuset złotych. Jak na rejestrator, to niewielka kwota. W tej cenie otrzymujemy w zasadzie samo urządzenie, ponieważ dodatkowe akcesoria musimy dokupić osobno. W pudełku dostaniemy dedykowany, choć zupełnie standardowy i w tym sensie nie niezbędny kabel USB, każdy przewód ze złączem C się nada, etui ochronne oraz osłonę przeciwwietrzną, tzw. Futrzak, albo, jeśli wolicie, windscreen.
Sprzęt, jak wspominałem wyżej posiada dwa złącza Jack 3,5 mm. Jedno służy do wprowadzania dźwięku, czyli wpięcia mikrofonu bądź urządzenia np. magnetofonu kasetowego, z którego chcemy nagrywać, oraz drugie, wyjściowe dla słuchawek albo głośników do odsłuchu nagrań już zapisanych, oraz monitorowania tego, co się aktualnie nagrywa czy co słyszą mikrofony.
No właśnie, mikrofony. Urządzenie jest sprzedawane w dwóch wersjach. H1 Essential i H1 XLR. Pierwsza posiada dwa, wbudowane mikrofony ustawione pod kątem, które rejestrują dźwięk wokół użytkownika. Wersja XLR nie została wyposażona w zintegrowane kapsuły mikrofonowe. Zamiast tego, na górnej płaszczyźnie znajdziemy dwa złącza XLR do podpięcia mikrofonów zewnętrznych.
Urządzenie nagrywa do formatu WAV PCM, 44, 48, 96 khz, w rozdzielczości dźwięku 32 bit Float co wyróżnia wszystkie nowe Zoomy. Inne formaty nie są dostępne. Posiada złącze t pamięci do 2 tb pojemności, usb c 2.0 do transmisji danych lub używania jako karta dźwiękowa, ładowanie akumulatorków w ten sposób nie jest obsługiwane. Co do zasilania, sprzęt wymaga dwóch baterii AA (te grubsze), na których działa. Mamy mały ekranik OLED, na którym wyświetlają się wszystkie dane oraz informacje, gwint pozwalający zamocować rejestrator na statywie fotograficznym i w zasadzie to tyle.
Zoom H1 Essential wygląda podobnie jak poprzedzające go wcześniejsze modele, czyli Zoom H1 oraz H1N, lecz jest lżejszy i wydaje się smuklejszy. Podłużna, mieszcząca się w dłoni obudowa zwieńczona jest niczym nie osłoniętymi, dwoma mikrofonami.
Na lewym boku znajdują się złącze słuchawkowe, gałka regulacji głośności odsłuchu, suwak włączający urządzenie. W pozycji do góry klawiatura zablokowana, w dół odblokowana, przytrzymanie go w dół skutkuje włączeniem lub wyłączeniem rejestratora. Na samym dole lewej ścianki, znajduje się klapka zakrywająca slot na karty pamięci Micro SD.
Po prawej stronie mamy złącze mikrofonowe, port USB C oraz przycisk menu.
Tył to głównie pokrywa baterii oraz gwint na statyw. Panel przedni jest podzielony na dwie sekcje. Mały wyświetlacz, pod którym umieszczono pięć przycisków.
Cztery małe, okrągłe ustawione w kwadracie, z dużym kołem po środku. Lewy górny to przycisk stop, prawy play, centralny record, dolne zaś pozwalają na przełączanie się po plikach na liście.
Pod nimi znajdują się jeszcze cztery małe prostokątne przyciski. Lewy to wstecz, dwa kolejne działają jak strzałki, ostatni po prawej stronie zachowuje się jak przycisk „enter”.
Do przycisków przypisano także inne funkcje, lecz pozwolę sobie na pominięcie szczegółowego opisu, bo przekroczyłoby to ramy niniejszego artykułu. Wspomnę tylko, że dzięki nim można przełączać urządzenie w tryb stereo mono, włączać lub wyłączać low cut filter, czyli filtr odcinający niskie częstotliwości, czy wstawiać znaczniki do plików.
Pierwsze uruchomienie jest dla nas w pełni dostępne. Odpinamy zatrzask tylnej pokrywy, wkładamy dwie baterie i zamykamy klapkę. Następnie przesuwamy suwak w dół i przytrzymujemy go przez kilka sekund, do momentu usłyszenia dźwięku startowego. Wtedy zostaniemy zapytani, czy chcemy używać przewodnika głosowego, w jakim języku, oraz zostajemy także poproszeni o wprowadzenie poprawnej daty. Poruszamy się strzałkami, wyboru dokonując przyciskiem ostatnim po prawej stronie.
Jeśli wszystko zrobiliśmy prawidłowo znajdziemy się na głównym ekranie, na którym przewodnik odczyta ile godzin nagrania możemy jeszcze umieścić na włożonej karcie pamięci, jaki jest stan baterii (niski, średni, wysoki), czy mamy włączony filtr low cut oraz czy nagrywamy w mono, czy w stereo.
Główny ekran pozwala nam na nasłuch tego, co słyszą mikrofony, jeśli podepniemy słuchawki, to będziemy w nich wszystko słyszeć. Na tym ekranie działają także dodatkowe funkcje przycisków takie jak zmiana trybu, czy usuwanie. Żeby jednak dostać się do pełnego menu urządzenia należy nacisnąć przycisk menu po prawej stronie.
Usłyszymy menu, wtedy też możemy poruszać się po jego zakładkach tak, jak wcześniej. Do dyspozycji mamy dość dużo ustawień dotyczących jakości nagrania, opóźnienia przy nagrywaniu, słyszalnego sygnału towarzyszącego rozpoczęciu nagrywania, czy ustawienia dotyczące eksportu pliku do innego, niż domyślny formatu, (to ostatnie trwa bardzo długo). Tam też znajdziemy ustawienia języka, przewodnika głosowego, podświetlenia wyświetlacza, formatowania karty pamięci, czy informacji o systemie. Jest tego trochę i każdemu polecam zapoznać się z opcjami, żeby ustawić je stosownie do własnych potrzeb.
Po zapisaniu zmian, co robimy za pomocą przycisku potwierdzenia, wychodzimy z menu używając do tego przycisku wstecz albo przycisku menu.
Zoom jako karta dźwiękowa
Po podpięciu do komputera, zgodnie z wybranymi ustawieniami zostaniemy zapytani jakiego systemu operacyjnego używamy. IOS, Android, Windows czy Mac. Po wybraniu, możemy już używać urządzenia jak urządzenia odtwarzającego i nagrywającego w systemie. Samo urządzenie może jednocześnie rejestrować na kartę pamięci to, co mówimy do niego np. na Teamsie. Możemy regulować wzmocnienie wejścia. Po wejściu do menu w trybie usb dostępne są ustawienia, zgodne z trybem karty dźwiękowej.
Nagrywanie
Nagrywanie jest także proste. Wciskamy przycisk, słyszymy piknięcie. Rejestrator przechodzi w tryb stantby, czyli czeka na nasze polecenia. Kolejne wciśnięcie przycisku rec skutkuje rozpoczęciem nagrywania, które możemy zakończyć przyciskiem górnym lewym, lub zapałzować, wciskając jeszcze raz rec. Usłyszymy wtedy inny sygnał.
W sytuacji, w której podłączymy zewnętrzne źródło dźwięku, możemy nagrywać tylko z niego, lub z niego oraz z wbudowanych mikrofonów. Możliwe w takiej sytuacji jest także wysterowanie głośności wejścia, jak i mikrofonów wbudowanych osobno, a także zapis dwóch plików lub jednego, w zależności od tego, czy chcemy nagrywać tylko z zewnętrznego, czy z wbudowanego źródła, czy z obu na raz.
Uważam, że jak na swoją cenę oraz możliwości sprzęt nagrywa naprawdę dobrze. Format pliku 32 Bit Float, choć ciężki i mający swoje wady rzeczywiście eliminuje potrzebę wysterowania nagrania, trudno go przesterować lub nagrać coś zbyt cicho, obie sytuacje są jednak możliwe. Za pomocą komunikatu input overload urządzenie powie nam, jeśli dźwięk w mikrofonach zostanie przesterowany. Omawiany rejestrator pozwala nagrywać w praktycznie każdych warunkach w bardzo dobrej jakości, choć trzeba brać pod uwagę, że wbudowane mikrofony dość łatwo łapią wiatr i niepożądane zakłócenia.
Czy są jakieś wady? Oczywiście. Brak możliwości wyboru formatu zapisu, mimo wszystko, dla prostych nagrań nie potrzebujemy oszałamiającej jakości i wielkości pliku. Brak języka Polskiego tak w menu jak i w przewodniku głosowym, co dla osób nie znających języków obcych może być problemem. Dość tandetne wykonanie. Materiał, z którego wykonano obudowę nie robi dobrego wrażenia, choć nie można powiedzieć, że wygląda ona jakby miała się za raz rozlecieć,.
Przy kosztach od czterystu do pięciuset złotych to solidna propozycja dla każdego kto chce nagrywać audio w wysokiej jakości w każdych warunkach, co ważne, w pełni w dostępny dla niewidomych sposób z pełną kontrolą wykonywanych działań.
Zoom H2 Essential
Zoom H2 Essential to zupełnie inne podejście do tematu. Urządzenie posiada trzy kapsuły mikrofonowe, które potrafią zbierać dźwięk z przodu, z tyłu lub wokół nas. Ponad to, każdy mikrofon może pracować z odrębną głośnością, co znaczy, że możemy np. nagrać głośno to, co jest z przodu i cicho to, co z tyłu. Urządzenie oferuje pełną kontrolę nad audio. Wejścia i wyjścia w omawianym modelu zrealizowano dokładnie tak samo, jak w modelu omówionym powyżej. Różnica, to możliwość wpięcia bezprzewodowego adaptera, pozwalającego na kontrolowanie rejestratora za pomocą smartfona.
Kolejną różnicą są mikrofony oraz wyświetlacz, tym razem IPS. Cenowo urządzenie też wypada inaczej, bo to około 700-800 zł.
Urządzenie wygląda trochę jak górna część mikrofonu, ta z siateczką ochronną, płaska u podstawy, na której znajduje się zaślepka na slot kart pamięci, oraz gwint na statyw.
Po lewej stronie znajdują się wejście słuchawkowe, gałka do regulacji głośności wyjścia, a także zaślepiony gumową osłonką slot na adapter bezprzewodowy, i na dole lewej ścianki klasyczny włącznik, jak w urządzeniu omówionym wcześniej..
Po prawej stronie umieszczono wejście mikrofonowe oraz port USB.
Górny panel to kilka przycisków. Duży, okrągły to rec, dwa mniejsze, podłużne służą do włączania bądź wyłączania poszczególnych mikrofonów przydzielono je stosownie do orientacji mikrofonów. Przycisk znajdujący się nad mikrofonem steruje jego działaniem. Znajduje się tam też kilka przycisków dodatkowych, które odpowiadają za funkcje opcjonalne o czym nieco poniżej.
Tylna część jest domem dla wysuwanej pokrywy na baterie, front natomiast jest najciekawszy. Pod wyświetlaczem umieszczone są cztery przyciski analogicznie jak w H1, pod nimi zaś znajduje się kolejne pięć. Są tam przyciski do odtwarzania plików, zmiany, stopowania, czy wchodzenia do menu, zaś przyciski górne te obok rec i mikrofonowych to zmiana trybu nagrywania. Mikrofony mogą pracować w mono, w trybie 180 lub 90 stopniach. Drugi przycisk to ustawienia trybu filtru Low Cut.
Cała góra urządzenia, czyli część nad wyświetlaczem oraz pokrywą baterii otoczona jest siateczką skrywającą kapsuły mikrofonowe. Całość wykonana jest porządnie z dobrej jakości materiałów, zarówno plastiki, jak i metal nie poddają się naciskom i nie skrzypią.
Pierwsza konfiguracja, tak jak i obsługa są w obu omawianych urządzeniach bardzo podobne. System sterowania w menu jest identyczny, choć przewodnik głosowy jest troszkę zmieniony. Przede wszystkim informuje nas on o tym, które mikrofony są włączone, oraz jaki tryb nagrywania w danym momencie jest aktywowany.
Ma to dość duże znaczenie, ponieważ urządzenie jest zaprojektowane do nagrywania szerokich scen audio, lub bardziej punktowego sygnału. Nawet, gdy aktywny mamy tylko jeden mikrofon czy to frontowy, czy to tylni, dźwięk może być odbierany szerzej lub wężej. W sytuacji, w której aktywujemy oba mikrofony i przełączymy się na tryb 180 stopni, dźwięk słychać niemalże binauralnie na około rejestratora, co może przydać się do rejestrowania np. koncertów, czy ambientów. Tryb 90 stopni jest dobry do nagrywania podcastów, gdzie liczy się dźwięk stereo, możemy ustalić, czy dźwięk będzie odbierany tylko z naszej strony, czy audycję prowadzimy z drugą osobą, którą także ma być słychać, wtedy możemy usiąść naprzeciwko siebie, ustawić urządzenie po środku i rejestrować. Natomiast tryb mono to zwyczajne nagrywanie wszystkiego na środku, także albo z jednej, albo z dwóch stron urządzenia.
Możliwe jest także całkowite wyłączenie obu mikrofonów, lecz jeśli wystąpi brak zewnętrznego źródła, Zoom nagra tylko ciszę. Urządzenie pozwala także na wysterowanie głośności mikrofonów względem siebie, oraz, gdy podłączyliśmy zewnętrzny mikrofon, na sterowanie jego głośnością, czyli możliwe jest ustawienie przykładowo stu procent głośności od frontu, pięćdziesięciu od tyłu i trzydziestu ze źródła zewnętrznego. Gdy podłączymy słuchawki, możemy na żywo sprawdzać, jak będzie to brzmieć w praktyce i ewentualnie coś dostroić, nim wciśniemy nagrywanie, a dźwięk zacznie być rejestrowany.
Wszystko robimy we wbudowanym mikserze, który jest dostępny dzięki przewodnikowi głosowemu. Tak samo możemy nagrywać jednocześnie z obu źródeł, rozdzielać pliki na przód, tył i urządzenie zewnętrzne, korzystać ze sprzętu jak z zewnętrznej karty dźwiękowej, albo nagrywać jednocześnie to, co rejestrowane jest w trybie karty.
Urządzenie jest bardziej uniwersalne i pozwala na szerokie zastosowanie dzięki swojej elastyczności i mnogości funkcji. Jak twierdzi producent, trybów nagrywania mamy aż dziewięć, czyli każde ustawienie mikrofonów razy każdy tryb rejestrowania. Uważam, że dla wielu użytkowników to urządzenie będzie opcją lepiej zaspokajającą ich potrzeby, niż H1E, a to ze względu na dodatkowe mikrofony. Mimo wszystkich zalet uważam, że urządzenie to nie jest wolne od wad, bo tak jak omówiona powyżej jedynka cierpi na brak możliwości wyboru formatu zapisu, czy ręcznej regulacji wzmocnienia mikrofonu. Niemniej jednak to urządzenie nagrywające bardzo dobrze, trochę lepiej dzięki zintegrowanej osłonie na kapsułach, elastyczne, a przy tym w rozsądnej cenie od siedmiuset do ośmiuset złotych, co doceni każdy, kto spróbuje porównać omówioną ofertę z rozwiązaniami konkurencji, które nie oferują żadnej dostępności dla osób niewidomych.
Słowem podsumowania.
Opisałem tu wygląd oraz funkcje dwóch rejestratorów z nowej linii Zooma, w której skład wchodzą także H4E oraz H6E. Tych ostatnich nie miałem okazji przetestować. To urządzenia dedykowane użytkownikowi Potrzebującemu wysokiej klasy przedwzmacniaczy, kompletnie bezszumowego działania, czy złącz XLR, choć te oferuje też Zoom H1 XLR, którego widziałem. Konstrukcyjnie różni się głównie tym od H1 Essential, że jest grubszy, a zamiast mikrofonów posiada dwa gniazda XLR z zaciskiem mocującym. Działa to bardzo dobrze i jeśli potrzebujemy relatywnie taniego urządzenia obsługującego XLR, jest to ciekawy wybór. Na pewno tańszy, niż kupno H4E czy H6E, których ceny zbliżają się, lub nawet przekraczają tysiąc złotych.
Urządzenia pojawiły się w 2024 roku, H2E bliżej końca. Ponoć w planach jest jeszcze H5E i miejmy nadzieję, że japoński producent rozszerzy swoje działania dostępnościowe też na inne serie produkowanych urządzeń. Następnie może inni pójdą w jego ślady, i tak będzie nas czekać era dostępnych rejestratorów Tascam, Roland, a także wielu innych producentów. Wiele profesjonalnych rejestratorów oferuje łączność Wifi albo Bluetooth do sterowania urządzeniem za pomocą aplikacji mobilnej na smartfonie, lecz nie gwarantuje to nam pełnego działania, wszak coś może się zawiesić czy rozparować podczas rejestracji ważnego nagrania. Sterowanie rejestratorem z poziomu aplikacji mobilnej to miły dodatek, lecz nie gwarantuje on niezawodnej i pełnej dostępności.
Patryk Chojnacki


