Od redakcji
Ten być może trudny w odbiorze i bardzo obszerny tekst powstał na kanwie pracy licencjackiej, którą autorka pisała na Gdańskiej Akademii Muzycznej. Zamieszczamy go, mimo utrudniającej odbiór naukowej formy, gdyż dla wielu z nas może on stać się dobrą okazją do budowania samoświadomości. Dla innych być może będzie przyczynkiem do lepszego zrozumienia dość nieoczekiwanych konsekwencji czy też możliwości, które niesie ze sobą dysfunkcja wzroku.
Bardzo popularny jest pogląd, że ludzie niewidomi dysponują lepszym słuchem niż osoby widzące. Często słyszy się opinię, że skoro jeden ze zmysłów, w tym przypadku wzrok, nie funkcjonuje prawidłowo, to jego rolę muszą przejąć pozostałe. Szczególnie ważny, w przypadku osób niewidomych, wydaje się być słuch, ponieważ znaczenie tego zmysłu w ich życiu jest ogromne. Wykonując wszelkie czynności dnia codziennego, są one bowiem zmuszone używać słuchu z większą intensywnością niż cała niepozbawiona wzroku reszta.
Słuch osób niewidomych przez wiele lat był tematem analizowanym przez naukowców i tyflopsychologów. Niektórzy sądzili, że nie jest on inaczej wykorzystywany, lecz po prostu lepiej rozwinięty — pogląd ten wydaje się być popularny do dziś i jest często powielany, jako jeden ze stereotypów dotyczących niewidomych.
W badaniach nad interesującym nas zagadnieniem można wyróżnić trzy główne kierunki. Są to:
·        lokalizacja przedmiotów i zjawisk na podstawie bodźców akustycznych (badania nad zjawiskiem echolokacji i wykorzystywaniem jej przez osoby niewidome nabrały ostatnio jakby nowego rozpędu),
·        wyższa sprawność słuchowa u niewidomych,
·        wrodzony słuch muzyczny.
Wszystkie te zagadnienia nie są przez badaczy interpretowane jednoznacznie, a wnioski z eksperymentów naukowych znacznie się różnią.
Jeśli chodzi o pierwsze zagadnienie, interesuje nas określanie kierunku dźwięku, Dufour, Javal i Krogius stwierdzili, że zdolność lokalizacji podlega treningowi i jest lepiej rozwinięta u niewidomych. W wyniku badań pierwszego z wymienionych naukowców okazało się, że przeciętny błąd niewidomych w tym zakresie jest mniejszy niż u widzących. Krogius przeprowadził 600 prób związanych z lokalizowaniem bodźców akustycznych, w których niewidomi popełniali o połowę mniej błędów niż osoby widzące. Z kolei Griesbach, który zbadał 28 osób niewidomych i tyle samo widzących uważał, że niewielka przewaga istnieje po stronie widzących, jednak podkreślał, iż zdolność ta jest bardzo indywidualna. W jednej ze swych prac Maria Grzegorzewska pisze, że wiele wskazuje na to, iż niewidomi lepiej lokalizują dźwięki, jednak Birklen uznał, że przewaga ta nie jest dowiedziona.
W kwestii większej wrażliwości słuchowej u niewidomych poglądy badaczy na przestrzeni lat ulegały zmianie. Dawniej tyflopsychologowie, na przykład Dufour, wskazywali na większą sprawność słuchową niewidomych. Istniało przeświadczenie, które do tej pory wydaje się dość popularne, że lepiej rozwinięty słuch stanowi rekompensatę za uszkodzony zmysł wzroku. Jednak Grazzi, Waidele i Hoerter nie wykazali szczególnych różnic na korzyść niewidomych. Griesbach i Kuns stwierdzili nawet u niewidomych niższość w tym zakresie, zaś Schuder uważał, że nie mamy podstaw twierdzić, iż istnieje „wrodzona subtelność słuchu u niewidomych”.
Zdaniem Marii Grzegorzewskiej nie można mówić o przewadze niewidomych w pobudliwości słuchowej. Można jedynie stwierdzić istnienie różnic indywidualnych. Podobnie Birklen, który prowadził badania nad słuchem osób z dysfunkcją wzroku, był zwolennikiem tezy, że niewidomi nie mają specjalnie wrażliwego słuchu, a jedynie korzystają z niego bardziej efektywnie. Natomiast zdaniem Swierłowa nie ma w tym przedmiocie żadnej różnicy. Ze względu na to, że niewidomi częściej używają słuchu, gdyż jest on dla nich jednym z ważniejszych źródeł informacji o otoczeniu, ich słuch ulega lepszemu wyćwiczeniu.
Osoby z dysfunkcją wzroku uczą się lepiej interpretować dźwięki, lokalizować źródło i określać ich charakter, lecz nie zmienia się przy tym ostrość słuchu. Zmianie ulega ustosunkowanie do dźwięku, skoncentrowanie na nim, ocena tego, co się słyszy, czy zdolność do dostrzegania niewielkich nawet zmian w brzmieniu. Wszystkie te umiejętności ułatwiają niewidomym funkcjonowanie w środowisku bez zmysłu wzroku i pomagają przy tak niezbędnych czynnościach, jak orientowanie się w przestrzeni. Krzysztof Klimasiński dokonał gruntownej analizy badań dotyczących percepcji słuchowej u dzieci niewidomych. W analizowanych przez niego eksperymentach nie wykazano jednak zmian w zakresie wrażliwości słuchowej, a jedyne różnice na korzyść niewidomych dotyczyły bardziej spostrzegania słuchowego niż kompetencji sensorycznych.

Słuch muzyczny i muzykalność osób niewidomych

W badania nad wykorzystywaniem przez osoby z dysfunkcją wzroku bodźców słuchowych do swoistego obrazowania otaczającego świata czy uzyskiwania wyższego poziomu kontroli nad obiektami w otaczającej je przestrzeni zaangażowali się naukowcy z wielu dziedzin, od fizyki i matematyki poczynając, a na psychologii i neurologii kończąc. Jednak nie było to przedmiotem moich zainteresowań naukowych. Postawiłam sobie pytanie, czy bardziej intensywne korzystanie ze słuchu przez osoby niewidome sprawia, że mają one lepszy słuch muzyczny.
Także w tej kwestii na przestrzeni lat opinie badaczy znacznie się zmieniły, choć nadal popularne jest przeświadczenie, że lepszy słuch muzyczny to zdolność, którą posiadają wszyscy niewidomi.
Źródłem takich poglądów może być po części wiedza na temat roli, jaką niewidomi muzycy odegrali w historii. Postacie pozbawionych wzroku muzyków zajmowały ważne miejsce w historii muzyki. Niewidomi muzycy pojawiali się jako wędrowni minstrele, śpiewacy dworscy czy kantorzy religijni.
W literaturze można znaleźć także liczne wzmianki o niewidomych harfistach i flecistach. Co ciekawe, to, że byli niewidomi, nie było uznawane za ich słabość, wręcz przeciwnie, nadawało im godności i nabierało wręcz mitycznego znaczenia. Przez kilka stuleci w Europie istniała tradycja zatrudniania niewidomych organistów. W muzyce współczesnej, głównie jazzowej, bluesowej, gospel i innych gatunkach muzyki popularnej, również można wskazać liczne przykłady twórców, którym niepełnosprawność wzroku nie przeszkodziła w odniesieniu ogromnego sukcesu zawodowego. Do najsłynniejszych należą Ray Charles, Stevie Wonder czy Jose Feliciano. Niektórzy z nich celowo przyjmowali nawet przydomek „ślepy”.
Przez lata sądzono, że muzyka jest jednym z niewielu zajęć, którym, z uwagi na ograniczenia związane z niepełnosprawnością, mogą poświęcić się niewidomi. Trzeba przyznać, że uwarunkowaniom społecznym często, choć nie zawsze, towarzyszą szczególne predyspozycje osób z dysfunkcją wzroku w tej dziedzinie. Jak zauważa Paweł Cylulko, muzyka jest najprzystępniejszą ze sztuk dla niewidomych. Zdobywają oni percepcyjną przewagę nad widzącymi odbiorcami, gdyż angażując całościowo analizator słuchowy zyskują możliwość lepszej koncentracji na bodźcach akustycznych. Dlatego muzykę wykorzystuje się często w terapii i rehabilitacji niewidomych.
Jak już wspomniałam, bardzo popularne jest przeświadczenie, że niewidomi dysponują lepszym słuchem, w tym również słuchem muzycznym. Zapoznając się z wynikami badań nad samym słuchem muzycznym u niewidomych, zauważymy dwie grupy opinii. Choć część badaczy zaprzecza popularnym poglądom dotyczącym lepszego słuchu muzycznego u osób z dysfunkcją wzroku, to jednak wiele eksperymentów, które przeprowadzono na tej części populacji, zdaje się wskazywać na ich słuszność.
Zwolennikiem pierwszej z wymienionych przeze mnie koncepcji był Birklen, który w 1924 roku, na podstawie własnych obserwacji oraz przeprowadzonej przez siebie analizy badań innych naukowców wykazał bezzasadność twierdzeń, według których osoby niewidome dysponują lepszym słuchem muzycznym.
Zaprzeczeniem tezy mówiącej o lepszym rozwoju słuchu muzycznego u niewidomych wydają się ponadto być wyniki badań przeprowadzonych przez Ewelinę Jutrzynę. Celem tych badań było sprawdzenie stanu słuchu muzycznego oraz niektórych jego komponentów wśród dzieci niewidomych we współczesnych warunkach wychowania muzycznego. Wzięło w nich udział osiemdziesiąt dzieci w wieku 7–10 lat, z czego dwadzieścia było niewidomych, tyle samo niedowidzących, a czterdzieści nie miało problemów ze wzrokiem. Dla porównania badania przeprowadzono również wśród niewidomych dzieci ukraińskich (grupa dwudziestu dziewięciu dzieci). Jutrzyna w swoim badaniu wykorzystała dwa narzędzia. Pierwszym był test inteligencji muzycznej Gordona (w teście tym każdemu zadaniu towarzyszą ilustracje, toteż musiał zostać odpowiednio przystosowany do możliwości dzieci niewidomych, które przebadano indywidualnie, i niedowidzących, dla których ilustracje zostały zaadaptowane według standardów tyflologicznych). Drugą część badania autorka przeprowadziła z użyciem narzędzia własnej konstrukcji. Złożone było ono z pięciu serii prób, każda seria była ukierunkowana na sprawdzenie jednego z komponentów słuchu muzycznego. Każda próba zawierała trzy serie, a każda seria trzy zadania, zarówno o charakterze odtwórczym, jak i twórczym.
Wyniki okazały się zbliżone do publikowanych wcześniej w literaturze. Nie zaistniały różnice pomiędzy poszczególnymi grupami badanych dzieci, zarówno pomiędzy dziećmi całkowicie niewidomymi i dziećmi bez zaburzeń wzroku, jak i pomiędzy widzącymi i słabowidzącymi, oraz słabowidzącymi i niewidomymi. We wszystkich grupach rezultaty mieściły się w podobnym przedziale.
Po analizie danych dotyczących poszczególnych komponentów słuchu muzycznego okazało się, że ich rozwój jest dość zróżnicowany. U niewidomych lepiej rozwinięty okazał się tembrowy i harmoniczny składnik słuchu, gorzej wypadł komponent wysokościowy, rytmiczny i tonalny. Zdaniem autorki badań może to być efektem specyficznego funkcjonowania dzieci niewidomych. Codzienność wymaga od nich większej koncentracji na barwie otaczających je dźwięków, stąd lepiej rozwinięty składnik tembrowy. Z kolei mniejsza aktywność ruchowa i problemy z orientacją przestrzenną mogą być przyczyną gorszego rozwoju pozostałych składników słuchu.
Trudności sprawiało dzieciom niewidomym również rozróżnianie kierunku melodii, co według autorki może być efektem ubogich doświadczeń w działalności ruchowo-rytmicznej.
Za drugą koncepcją, według której słuch muzyczny osób niewidomych jest lepszy niż słuch osób widzących, przemawiają rezultaty badań przeprowadzonych w 1973 roku przez Waldemara Bogackiego, który dokonał porównania uzdolnień w dziedzinie muzyki pomiędzy dziećmi słabowidzącymi i widzącymi. Jego celem było określenie, czy dzieci z dysfunkcją wzroku wykazują się większą wrażliwością muzyczną, porównanie zainteresowań tych dwóch grup, ze szczególnym uwzględnieniem zainteresowań muzycznych, a także porównanie częstotliwości i form kontaktów z muzyką oraz zakresu wiadomości muzycznych.
W badaniu wzięło udział pięćdziesięcioro dzieci z VI i VII klasy szkoły podstawowej dla dzieci niewidomych i tyle samo uczniów widzących, w tym samym wieku. Należy zaznaczyć, że dzieci widzące uczęszczały na zajęcia z wychowania muzycznego, prowadzone przez wykwalifikowanego nauczyciela, a ich dobór nie był uzależniony od poziomu zdolności muzycznych. Autor wskazuje również różnice środowiskowe pomiędzy grupami. Dzieci niewidome mieszkały w internacie, pochodziły na ogół ze wsi i małych miast, przez co nie miały zbyt wielu możliwości kontaktu z kulturą wysoką, w przeciwieństwie do pochodzących z dużego miasta dzieci widzących. Dodatkowo czas wolny dzieci z dysfunkcją wzroku był normowany przez zajęcia w internacie, przez co mogły mieć mniej czasu wolnego na rozwijanie swoich pasji. Poza tym należy zauważyć, że niektóre dzieci niewidome pracują w wolniejszym tempie niż ich widzący rówieśnicy, co również może powodować, że nie mogą całkowicie poświęcić się własnym zainteresowaniom.
Badanie złożone było z trzech części i użyto do niego: testu inteligencji muzycznej Winga w wersji skróconej, kwestionariusza zainteresowań Kudera oraz ankiety zainteresowań muzycznych opracowanej przez autora badań.
Test Winga miał wykazać, czy dzieci niewidome cechują się lepszym słuchem analitycznym, wysokościowym i pamięcią melodyczną. Przed przystąpieniem do testu dzieci słabowidzące miały możliwość zapoznania się z arkuszem, by lepiej się w nim orientować. Aż sześcioro dzieci z dysfunkcją wzroku uzyskało lepszy wynik od najlepszego rezultatu w grupie widzących. Różnica między średnimi wynikami w obu badanych grupach wynosiła 14 punktów. Stosunek krytyczny wyników wyniósł 2,4, zatem różnica ta jest istotna statystycznie. W kwestionariuszu zainteresowań dzieci niewidome wykazały, że poziom zainteresowania muzyką jest u nich większy niż u widzących rówieśników. Jest to, zdaniem autora, wynik mechanizmów kompensacyjnych — dzieci wybierają czynności nieobciążające wzroku, z drugiej strony efekt potrzeby kontaktów społecznych. Opracowana przez autora ankieta (dzieci słabowidzące otrzymały ją w druku powiększonym, a przy jej wypełnianiu nie było ograniczeń czasowych), wykazała natomiast, że dzieci niewidome są bardziej zainteresowane aktywnościami muzycznymi, co wyraża się między innymi w wyższym procencie dzieci niewidomych uczących się gry na instrumencie (32% niewidomych i 6% widzących), większej liczbie dzieci niewidomych uczęszczających regularnie na koncerty (odpowiednio 24% i 6%), wyższym poziomie wiadomości muzycznych i zainteresowań muzyką poważną. Poza tym 76% badanych niewidomych deklarowało chęć zajmowania się muzyką w przyszłości. Dzieci z dysfunkcją wzroku częściej pamiętały repertuar koncertów, na które uczęszczały oraz nazwiska wykonawców. Zaobserwowano u nich także większą wrażliwość emocjonalną na bodźce muzyczne, co mogło prowadzić do szybszego rozwoju pasji muzycznych.
Zainteresowania muzyczne dzieci niewidomych okazały się zbliżone poziomem do zainteresowań dzieci ze szkół muzycznych. Przyczyną może być tu większa koncentracja percepcyjna i większa wrażliwość percepcyjno-emocjonalna dzieci niedowidzących na bodźce słuchowe. Autor sugeruje, aby uczynić wychowanie muzyczne jednym z elementów rewalidacji i wykorzystać je jako szansę na lepsze przystosowanie do środowiska, poprawę samooceny i zaplanowanie przyszłego życia. Ważne wydaje się również, jego zdaniem, stworzenie odpowiedniego programu wychowania muzycznego, dostosowanego dla niewidomych, który zapewniłby szansę na optymalny rozwój ich zdolności muzycznych.
 Dowodem na to, że niewidomi przejawiają często duże zainteresowanie muzyką oraz pewne wyjątkowe predyspozycje w tym kierunku są badania Adama Ockelforda, który szczególną uwagę poświęcił dzieciom cierpiącym na dysplazję przegrodowo-oczną. Autor był nauczycielem w szkole dla niewidomych, a obserwacja wychowanków stała się dla niego inspiracją do przeprowadzenia badań. Porównał on trzydzieści dwie rodziny dzieci z tą chorobą i tyle samo rodzin dzieci zdrowych, z czego połowa dzieci z dysplazją została zakwalifikowana jako całkiem niewidome (choć część posiadała poczucie światła). Przebadano osiemnaście dziewcząt i czternastu chłopców. U jedenastu badanych występowały również opóźnienia rozwojowe, autyzm i problemy z uczeniem.
Celem wyżej wspomnianego eksperymentu było określenie muzycznych zainteresowań i możliwości dzieci z dysplazją, a przy okazji próba wskazania metod pomocy dzieciom uzdolnionym muzycznie, zarówno z dysplazją, jak i innymi dysfunkcjami wzroku. Podstawą badania był kwestionariusz, wypełniany przez rodziców. Zostały w nim zawarte pytania dotyczące zainteresowania dzieci dźwiękami otoczenia, czasu poświęcanego na muzykę, znaczenia muzyki w życiu dziecka, jego zdolności muzycznych, zaangażowania w grę na instrumencie, sposobu uczenia się muzyki i poziomu umiejętności muzycznych.
W swych badaniach Ockelford stwierdził, że dzieci mające problemy ze wzrokiem przejawiały większe zainteresowanie muzyką, a największym wykazywały się dzieci zupełnie niewidome. Było to zainteresowanie spontaniczne, nie uczyły się muzyki. Rodzice dzieci niewidomych szacowali zdolności muzyczne swoich dzieci na wyższym poziomie, niż rodzice dzieci widzących i słabowidzących. Z badań tych wynika, że dzieci niewidome wykazują większe — od widzących rówieśników — zainteresowanie dźwiękami dnia codziennego. Stwierdzono również, że w przeciwieństwie do widzących, u niewidomych nie słabnie ono z wiekiem. Na szczególne zainteresowanie muzyką wskazali wszyscy niewidomi, trzynastu słabowidzących i dwunastu widzących. Muzyka stanowi dla nich częściej źródło stymulacji i wiąże się z ważnymi momentami w życiu. Ponadto we wszystkich przypadkach dzieci niewidomych, w których wskazano na ponadprzeciętne zdolności muzyczne, rodzice zanotowali, że poświęcają one więcej niż dwie godziny dziennie na muzykowanie. Chociaż zdaniem większości rodziców zdolności muzyczne ich dzieci można określić jako wyjątkowe lub przeciętne, znalazły się również przypadki badanych, u których stwierdzono, że są one poniżej przeciętnej. W kwestionariuszu pojawiło się również pytanie dotyczące słuchu absolutnego, lecz udzielone odpowiedzi mogą nie być zgodne z prawdą, gdyż zdolność ta mogła zostać zdefiniowana niewystarczająco.
Mimo zwiększonego zainteresowania muzyką u niewidomych, prawie dwa razy mniej badanych z dysfunkcją wzroku grało na instrumentach muzycznych (odpowiednio 22% i 41%), a także mniejsza była liczba instrumentów, po które sięgały dzieci niewidome. Autor tłumaczy to między innymi rozbieżnościami wiekowymi pomiędzy grupami. Żadne z dzieci chorujących na dysplazję nie pobierało lekcji muzyki (w grupie kontrolnej na zajęcia muzyczne uczęszczało 28% badanych). Różnice te mogą być wynikiem uwarunkowań socjologicznych oraz mniejszych oczekiwań rodziców wobec dzieci niewidomych. Uczestnicy z dysfunkcją wzroku mieli większą motywację, by zajmować się muzyką i wcześniej rozpoczęli kontakt z tą dziedziną sztuki, ich poziom umiejętności muzycznych okazał się być porównywalny z poziomem widzących rówieśników. Wszystkie dzieci z dysfunkcją wzroku były samoukami, nie korzystały z notacji muzycznej (wśród widzących miało z nią do czynienia 38%). Być może właśnie z tego powodu niewidomi byli bardziej zmotywowani do tego, by podejmować próby tworzenia własnej muzyki. Aż 80% dzieci niewidomych lubiło właśnie takie aktywności, a w grupie kontrolnej tylko 48%.
Wiarygodność tego eksperymentu może jednak budzić pewne wątpliwości z kilku powodów. Rodzice wraz z dziećmi sami zgłaszali się do badania, co mogło spowodować, że proporcja dzieci muzykalnych względem tych o mniejszych zdolnościach muzycznych została w ten sposób zawyżona. Poza tym wszelkie składające się na badanie aktywności były przeprowadzone w domach pod nadzorem rodziców, przez co zawarte w kwestionariuszach wyniki mogą być nacechowane subiektywizmem. Dodatkowo w grupie dzieci z dysplazją występowały dość znaczne różnice wieku między uczestnikami, a średnia wieku była w przybliżeniu o rok niższa od średniej wieku w grupie kontrolnej (odpowiednio 6 lat i 11 miesięcy oraz 7 lat i 9 miesięcy).
W roku 2009 Adam Ockelford opublikował pracę będącą kontynuacją poprzedniej publikacji, tym razem jego badania dotyczyły dzieci, u których utrata wzroku została spowodowana przez retinopatię wcześniaczą.
Wyniki badań przedstawionych w obu publikacjach są zasadniczo podobne, trzeba jednak uwzględnić niewielkie różnice. Rozbieżności te wynikały choćby z różnicy wieku między badanymi grupami. Dzieci z retinopatią były starsze, co za tym idzie mniej interesowały się dźwiękami otoczenia, bardziej fascynowała je sama muzyka. Podobnie, jak w pierwszej pracy Ockelford zajął się zagadnieniem słuchu absolutnego, jednakże dzięki bardziej precyzyjnemu sformułowaniu pytania w kwestionariuszu mamy tu do czynienia z bardziej miarodajnymi wynikami.
Czworo rodziców dzieci słabowidzących stwierdziło, że ich dzieci posiadają ten rodzaj słuchu, a dwoje nie było w stanie odpowiedzieć na postawione pytanie. Wśród niewidomych piętnaścioro wskazano jako słyszących absolutnie, dwoje jako nie dysponujących tym rodzajem słuchu, a czternaścioro rodziców nie umiało tego określić. Oczywiście, dane byłyby bardziej miarodajne, gdyby można było sprawdzić poziom słyszenia dzieci, których rodzice nie potrafili udzielić odpowiedzi. Wbrew negatywnym opiniom opiekunów w przypadku trojga dzieci autorowi wydaje się, że mogły one posiadać słuch absolutny. Przy tym założeniu w badanej grupie omawianą tu zdolność posiadało osiemnaścioro, czyli 58% badanych, przy czym zauważalna była przewaga chłopców. Widać wyraźnie, że procent słyszących absolutnie był wyższy wśród niewidomych, którzy utracili wzrok w wyniku przebytej retinopatii niż wśród cierpiących na dysplazję, autor nie potrafi jednak wskazać przyczyn tych dysproporcji. Podkreśla, że słuch absolutny rozwija się u niewidomych nawet wtedy, gdy nie podjęli oni wcześnie edukacji muzycznej, wykształca się samoistnie i staje się zdolnością uniwersalną, mogącą występować nawet u 50% osób z zaburzeniami zmysłu wzroku. Jego zdaniem jest to potwierdzenie teorii, według której oddziaływanie środowiska zmniejsza potencjalne predyspozycje do posiadania słuchu absolutnego, mogące występować u wszystkich, u niewidomych zaś potencjał ten zostaje całkowicie wykorzystany dzięki pełniejszemu użyciu zmysłu słuchu.
Pomiędzy niewidomymi z retinopatią, a tymi, którzy posiadają dysplazję nie zaobserwowano szczególnych różnic, zatem widać, że wyjątkowe predyspozycje do zajmowania się muzyką są właściwe dla osób niewidomych w ogóle, niezależnie od rodzaju schorzenia. Nawet jeśli weźmie się pod uwagę różne mankamenty przedstawionych tutaj badań naukowych, nie ulega wątpliwości fakt, że muzyka w życiu dzieci z dysfunkcją wzroku ma wielkie znaczenie. Jest ona ważnym środkiem w wyrażaniu emocji, a także towarzyszy przy odpoczywaniu.
Autorzy badający omawiane przeze mnie zagadnienie zwracają ponadto uwagę na trudności, jakie mogą napotkać dzieci niewidome utalentowane muzycznie, chcące się w tym kierunku rozwijać.
Z informacji udzielonych przez rodziców wynika, że często spotykają się z odmową ze strony nauczycieli muzyki, którzy nie czują się na siłach, by uczyć dzieci z niepełnosprawnościami, gdyż wciąż panuje przekonanie, że przysparzają one wielu problemów w nauce. Jako, że z problemem odmowy kształcenia dzieci z niepełnosprawnościami spotykają się także rodzice dzieci posiadających niezwykły talent muzyczny, ważne jest, by zrobić wszystko, co tylko możliwe, by zapewnić im możliwości rozwoju w tej dziedzinie, na przykład z zastosowaniem takich środków, jak metoda Suzuki. Jest to o tyle ważne, że pomimo istnienia brajlowskiej notacji muzycznej, która jest wykorzystywana przez niektórych niewidomych muzyków, dla części z nich może być ona trudna do opanowania i z tego powodu należy poszukiwać metod zastępczych.

Słuch wysokościowy u osób niewidomych

Jednym z istotnych, a zarazem dobrze poddających się pomiarom parametrów określających jakość słuchu jest tzw. słuch wysokościowy. W testach mierzących ten parametr zadaniem osoby badanej jest np. określenie czy słyszane kolejno po sobie dźwięki są takie same czy różne. Dźwięk o wyższej częstotliwości nazywamy tutaj dźwiękiem wyższym, a dźwięk o niższej częstotliwości odpowiednio niższym. Słuch wysokościowy jest tym lepszy, im mniejszą różnicę w częstotliwości słyszanych dźwięków osoba badana potrafi wskazać jako rzeczywiście słyszaną różnicę wysokości dźwięków.
W roku 2004 grupa kanadyjskich naukowców (między innymi Frédéric Gougoux i Franco Lepore) przeprowadziła badanie, celem którego było określenie znaczenia wieku utraty wzroku dla kształtowania się zdolności słuchowych. Badani zostali podzieleni na trzy grupy: osoby niewidome od urodzenia, w tym te, które straciły wzrok do drugiego roku życia, ociemniałe oraz widzące. Zrealizowane w trakcie eksperymentu zadanie polegało na określeniu zmiany kierunku wysokości prezentowanych dźwięków. Badanym odtwarzano pary tonów, po czym musieli oni określić, czy drugi dźwięk jest wyższy czy niższy względem pierwszego. Stopień trudności zadania był stopniowo zwiększany przez skracanie czasu trwania prezentowanych dźwięków oraz zmniejszanie różnicy częstotliwości między nimi.
We wszystkich grupach wyniki były najlepsze w warunkach wyjściowych, to jest bez zastosowania utrudnień w postaci skrócenia dźwięków oraz zmniejszenia różnicy między nimi. Podczas, gdy pomiędzy grupą widzących i ociemniałych nie zaobserwowano istotnych różnic w określaniu zmian dźwiękowych, najlepsze rezultaty uzyskała grupa osób niewidomych. Ich wyniki w najtrudniejszym wariancie zadania okazały się porównywalne z rezultatami osób widzących w jego początkowej, najprostszej formie. Można to uznać za dowód na działanie mechanizmów kompensacyjnych, które nie wiążą się, jak wcześniej sądzono, jedynie z określaniem kierunku dźwięku i źródła, z którego on dochodzi. Autorzy są zdania, że jest to dowód na zdolność do reorganizacji mózgu we wczesnym dzieciństwie. Uważają, iż połączenia wyeliminowane na wczesnym etapie rozwoju, mogą zostać wykorzystane do różnicowania wrażeń dźwiękowych przez niewidomych.
W roku 2010 opublikowane zostały rezultaty badań przeprowadzonych przez Catherine Van i innych. Ich celem było sprawdzenie, czy rzeczywiście niewidomi osiągają lepsze wyniki w zadaniach z zakresu percepcji słuchowej oraz na ile ich skuteczność w tym zakresie zależna jest od wieku, w jakim utracili wzrok. Ponadto autorom wydało się interesujące, jaki wpływ na rezultaty osób z dysfunkcją wzroku mogą mieć takie czynniki, jak płeć, doświadczenie muzyczne czy słyszenie absolutne.
W badaniu wzięły udział trzydzieści trzy osoby niewidome, a grupę kontrolną stanowiło trzydzieści trzy osoby widzące. Grupę badaną podzielono na trzy grupy: jedenaście osób niewidomych od urodzenia lub takich, które straciły wzrok krótko po urodzeniu (były to osoby w wieku 19–63 lat), jedenaście osób ociemniałych wcześnie między 1. a 14. rokiem życia (w przedziale wiekowym 25–53 lat) oraz jedenaścioro niewidomych późno ociemniałych, między 14. a 53. rokiem życia (w przedziale wiekowym 28–59 lat). Jest to pierwszy eksperyment tego typu, w którym dokonano rozróżnienia na wcześnie i późno ociemniałych. Ponadto osoby biorące udział w badaniu podzielono na pięć kategorii według doświadczenia muzycznego, od osób, które nie uczyły się muzyki lub uczyły się bardzo krótko, do takich, które aktywnie muzykowały dłużej niż 15 lat, a naukę rozpoczęły przed 10. rokiem życia.
Eksperyment składał się z trzech zadań testowych. Pierwsze z nich dotyczyło rozpoznawania i porównywania wysokości słyszanych dźwięków. Zadanie polegało na określeniu, czy drugi dźwięk jest wyższy czy niższy od poprzedniego, złożone było ze stu sześćdziesięciu prób, po czterdzieści na każdym poziomie trudności. Kolejny element eksperymentu dotyczył kategoryzacji wysokości i barwy dźwięków. Tym razem badani słyszeli pary tonów złożonych. Dodatkowo barwa tonów była zmieniana przez modyfikację trzech z czterech tonów prostych wchodzących w ich skład. Uczestnicy mieli za zadanie określić, czy w danej parze zmieniona została: wysokość dźwięku, barwa, oba te elementy, czy też nie zaszły żadne zmiany.
Ostatnią część badania stanowił test pamięci wysokości. W jego skład weszły struktury złożone z sześciu lub dwunastu tonów prostych. Wszystkie tony między pierwszym i ostatnim należało traktować jako dystraktory. Zadanie polegało na określeniu, czy pierwszy i ostatni dźwięk różniły się między sobą, czy pozostały takie same.
Dodatkowo badani musieli rozpoznać pięćdziesiąt dźwięków, wchodzących w skład testu na słuch absolutny.
W zadaniu dotyczącym rozpoznawania wysokości niewidomi okazali się lepsi od widzących, przy czym znaczącej różnicy nie odnotowano w odniesieniu do późno ociemniałych.
W kolejnym zadaniu, dotyczącym kategoryzacji barwy i wysokości, również niewidomi poradzili sobie znacznie lepiej, z wyjątkiem tych, którzy stracili wzrok najpóźniej. W ostatnim zadaniu, związanym z pamięcią wysokości, najlepsze wyniki udało się osiągnąć niewidomym od urodzenia oraz widzącym. Zdaniem autorów mogło to wynikać z faktu, że w obu tych grupach znalazło się więcej osób z doświadczeniem muzycznym.
Z wyników powyższego badania można wnosić, że im wcześniej nastąpi utrata wzroku, tym bardziej wyostrzony może stać się słuch. Całkowite pozbawienie kontaktu z bodźcami wzrokowymi u osób, które nie widzą od urodzenia, sprzyja wykształceniu umiejętności rozpoznawania wysokości. Jednakże, jak zauważono, wczesna utrata wzroku nie zawsze zapewnia większą skuteczność we wszystkich zadaniach słuchowych, o czym mogą świadczyć wyniki uzyskane przez niewidomych od urodzenia w zadaniu trzecim, które okazały się zbliżone do tych osiągniętych przez grupę kontrolną. Zdaniem autorów jednym z możliwych wytłumaczeń może być to, że prawdopodobnie większa wrażliwość słuchowa niewidomych odnosi się jedynie do podstawowych procesów i tym samym nie rozwija się w odniesieniu do takich zjawisk, jak pamięć wysokości. Doświadczenie muzyczne osób biorących udział w badaniu nie miało istotnego wpływu na uzyskane wyniki. Wydaje się zatem, że u podstaw lepszej percepcji słuchowej u osób z dysfunkcją wzroku stoi plastyczność mózgu, która dokonuje się najpełniej u osób niewidzących od urodzenia.

Zdolność do absolutnego słyszenia wśród osób niewidomych

Na początek wyjaśnijmy sobie może, czym właściwie jest słyszenie absolutne.
Jak podaje Ken’ichi Miyazaki, słuch absolutny definiuje się jako zdolność rozpoznawania bądź odtwarzania śpiewem dźwięków bez odniesienia do innych wysokości.
Osoba, która słyszy w taki sposób, wcale nie musi posiadać zdolności do echolokacji, nie musi również słyszeć dźwięków z szerszego niż reszta społeczeństwa przedziału częstotliwości czy zakresu dynamiki.
W porównaniu z przeprowadzonymi dotychczas badaniami dotyczącymi słyszenia absolutnego w ogóle, eksperymentów ukierunkowanych na badanie tej zdolności u osób niewidomych jest dosyć mało. Zdaniem Eweliny Jutrzyny za powód takiego stanu rzeczy można uznać fakt, iż w przypadku osób z dysfunkcją wzroku istnieje szereg czynników, które wpływają na kształtowanie ich słuchu, co z kolei wymaga zastosowania precyzyjnych narzędzi badawczych.
Po raz pierwszy wątek słyszenia absolutnego u niewidomych został poruszony w 1953 roku przez węgierskiego psychologa Gézy Révésza. Według przytoczonych przez niego danych, wśród dzieci z dysfunkcją wzroku uczących się muzyki, ten rodzaj słuchu posiadało 14%, natomiast wśród ich widzących rówieśników było to 5%. Dużo wyższe wyniki niewidomych w tym zakresie w 1983 roku zasugerował, na podstawie własnych obserwacji, R. Neal. Stwierdził, że w badanej przez niego grupie, złożonej z osób niewidomych, znalazło się od 40% do 60% słyszących absolutnie. Autor zakłada, że przyczyną uzyskania takich wyników może być konieczność, na jaką napotykają osoby pozbawione zmysłu wzroku, które muszą zwracać szczególną uwagę na otaczające je dźwięki, głównie na lokalizację źródła, z którego dochodzą odbierane przez nie bodźce słuchowe.
Ciekawe wyniki uzyskał podczas dwuletniej obserwacji grupy dzieci niewidomych Graham Welch. Jego pierwotnym celem było sprawdzenie muzykalności w tej grupie, lecz, choć badania, które prowadził nie były ukierunkowane na słyszenie absolutne, przypadkowo zorientował się, że ilość posiadaczy tej zdolności w poddanej testom grupie jest znacząca. Dlatego też zlecił dzieciom wykonanie krótkiego zadania ukierunkowanego na rozpoznawanie dźwięków. Złożone było ono z sześciu wysokości. Należało zidentyfikować poprawnie wszystkie słyszane dźwięki, ewentualnie z jednym półtonowym błędem, by zostać uznanym za osobę słyszącą absolutnie. Autor podkreśla, że zadanie to nie miało formy właściwej dla testów na słuch absolutny, stanowiło jedynie próbę potwierdzenia wcześniejszych przypuszczeń.
Wyniki zostały przedstawione z uwzględnieniem płci badanych. Wśród dwudziestu jeden chłopców, w wieku od 6 do 16 lat znalazło się szesnaście słyszących absolutnie (67%) i pięć niedysponujących tym rodzajem słuchu. Spośród trzynastu badanych dziewcząt w wieku od 9 do 18 lat, absolutny słuch stwierdzono u sześciu (46,2%). W całej poddanej testowi grupie, liczącej trzydziestu czterech uczniów, dwudziestu dwóch, czyli 64,7% zakwalifikowano jako słyszących absolutnie. Rezultaty te zostały potwierdzone przez konsultacje z nauczycielami muzyki pracującymi z uczniami, dlatego też, mimo niezbyt rozbudowanego zadania badawczego, autor uznaje swoje badanie za wiarygodne. Kilku nauczycieli zauważyło, że ich podopieczni potrafią identyfikować wysokość dźwięków pochodzących z przedmiotów używanych w życiu codziennym, a znane im piosenki zawsze, bez akompaniamentu, intonować we właściwej tonacji. Transponowanie nauczonych wcześniej utworów było przez uczniów od razu zauważane, a u jednego z nich wywoływało nawet zdenerwowanie.
Przyczyn wyższych zdolności słuchowych autor upatruje w podobnych czynnikach, co Neal. Skoro osoby niewidome muszą być bardziej wrażliwe na otaczający je świat dźwięków, mają większe szanse, by rozwinął się u nich słuch absolutny. Potwierdza to koncepcję Warrena Dixona Warda, według której wszyscy mamy potencjał, by wykształcić ten rodzaj słyszenia, ale potencjał ten maleje wskutek oddziaływania środowiska. U niewidomych słuch nabiera szczególnej roli, dlatego te predyspozycje mogą się rozwinąć.
Autor odnosi się do opinii Alana Costalla, według którego słuch absolutny jest wskaźnikiem skuteczności w określaniu relacji między dźwiękami. Na tej podstawie zakłada, że oddziaływanie środowiska dźwiękowego, które jest większe z uwagi na zaburzenia zmysłu wzroku, przyczynia się do wykształcenia lepszych umiejętności w określaniu wzajemnych stosunków zachodzących między słyszanymi wysokościami, co z kolei wyraża się w przewadze niewidomych w słyszeniu absolutnym.
Graham Welch podkreśla konieczność przeprowadzenia dalszych badań, mających na celu sprawdzenie natury słuchu muzycznego u niewidomych, w czym ten rodzaj słuchu może być dla nich przeszkodą i jakie mogą płynąć korzyści z jego posiadania, a także czy występowanie słuchu absolutnego zależne jest od stopnia niepełnosprawności wzroku, do jakiego wieku dzieci niewidome wykazują się szczególnymi predyspozycjami, by wykształcił się u nich słuch absolutny (czy przebiega to podobnie, jak u ich widzących rówieśników) oraz na ile słyszenie absolutne jest u niewidomych zdolnością trwałą. Autor uważa, że eksperymenty związane ze słuchem absolutnym u osób z dysfunkcją wzroku mogą dostarczyć cennych informacji dotyczących natury słuchu absolutnego w ogóle.
Większość eksperymentów dotyczących słuchu absolutnego przeprowadzonych w ostatnich latach łączy się z badaniami medycznymi, dotyczącymi sfery neurologicznej.
Ugruntowaniem dla kolejnych opisanych tu badań stał się pochodzący z 2005 roku artykuł napisany przez grupę badaczy pod przewodnictwem Amira Amediego , w którym udowadnia on hipotezę dotyczącą zachodzenia w mózgu osoby niewidomej zmian plastycznych, spowodowanych utratą wzroku, w wyniku których obszary kojarzenia wizualnego mogą przyjmować nowe funkcje. W odpowiedzi na utratę wzroku regiony odpowiedzialne za widzenie przechodzą dynamiczne zmiany, co może przyczyniać się do rozszerzania możliwości poznawczych, takich, jak pamięć czy zdolność do nauki języków. Badania z użyciem neuroobrazowania wykazały, że części mózgu, aktywne w procesach wizualnych, u niewidomych biorą udział, między innymi, w zadaniach angażujących dotyk, a także słuch i mowę (dotyczy to szczególnie potylicznej części mózgu). Odpowiada za to dość skomplikowany mechanizm, którego częścią jest prawdopodobnie powstawanie w mózgu dodatkowych połączeń. Poza tym mózg wykrywa, jaki sygnał jest dla niego najbardziej czytelny i to na nim koncentruje się najbardziej. Z tego powodu możliwe staje się angażowanie obszarów wizualnych do percepcji różnego typu bodźców, w tym dotykowych i słuchowych. Badacze zajmujący się zagadnieniem słuchu absolutnego próbują zatem odpowiedzieć na pytanie, jak mózg osoby z dysfunkcją wzroku wykorzystuje obszary, które mogłyby, po pozbawieniu ich pierwotnej funkcji, wydać się nieużyteczne i jakie to ma znaczenie dla odbierania bodźców słuchowych, w kontekście często występującej u niewidomych zdolności do absolutnego słyszenia.
W jednym z eksperymentów, przeprowadzonym w 2003 roku, sprawdzano, na ile międzyośrodkowa plastyczność może być u niewidomych pomocna w kształtowaniu się takich uzdolnień, jak słuch absolutny. David Ross zbadał jedną niewidomą kobietę oraz pięć widzących osób jako grupę kontrolną, wszyscy posiadali słuch absolutny. Badana niewidoma miała 18 lat, posiadała poczucie światła w prawym oku. Muzyki zaczęła się uczyć w wieku trzech lat, przez 8 lat grała na fortepianie, a przez 9 na trąbce. Gdy miała 6 lat zaczęła zdobywać wiedzę związaną z teorią muzyki. Przejawy absolutnego słyszenia obserwowała u siebie przez całe życie. Grupa kontrolna składała się natomiast z czterech mężczyzn i jednej kobiety. Osoby w tej grupie miały od 19 do 49 lat. Badani widzący, średnio przez 26 lat, mieli kontakt z instrumentem (brany był pod uwagę pierwszy instrument), a średnio przez 17 lat — z teorią muzyki.
Najpierw badani zostali poddani standardowemu testowi w celu potwierdzenia u nich słuchu absolutnego. Aby zostać zakwalifikowanym jako posiadacz słuchu absolutnego, należało udzielić więcej niż 80% poprawnych odpowiedzi.
Właściwą część badania stanowił test z wykorzystaniem zmiennego „do”, mający na celu sprawdzenie umiejętności posługiwania się strategiami relatywnymi, czyli określanie relacji interwałowych pomiędzy dźwiękami, bez uwzględnienia ich absolutnej wysokości. Badani słyszeli pięciodźwiękowe struktury, których pierwszy dźwięk uznawany był za „do” i na tej podstawie należało nazwać pozostałe dźwięki. Zadanie zostało zrealizowane na trzech poziomach trudności. Struktury następowały po sobie tak, aby dźwięk uznawany w każdym z elementów za „do” był tak losowy, jak to tylko możliwe. Na dwie godziny przed przystąpieniem do tej części eksperymentu, badani wykonywali zadanie treningowe, mające na celu wyćwiczenie zakresu umiejętności potrzebnych do części właściwej. Było ono do niej bardzo podobne, z tą różnicą, że użyte tu zostały fragmenty szumu, dla których opracowano umowną skalę wysokości. Osoby widzące musiały mieć podczas badania zamknięte oczy, aby uniknąć stymulacji wzrokowej. Dla sprawdzenia, jakie obszary w mózgu są aktywowane podczas wykonywania zadań, użyto funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego fMRI (jest to metoda neuroobrazowania pozwalająca na znalezienie w mózgu obszarów wykonujących określone zadanie, na podstawie wysyłanego przez nie sygnału, mierzonego przez ilość utlenionej hemoglobiny).
Wyniki uzyskane w testach przez badaną niewidomą były nieco lepsze niż w grupie kontrolnej, choć różnica nie była istotna statystycznie.
Zarówno u niewidomej, jak u widzących zaobserwowano aktywność w podobnych obszarach mózgu, co może sugerować wspólne dla obu grup źródło powstawania słuchu absolutnego. Dodatkowo u niewidomej aktywne były regiony odpowiedzialne za bodźce wizualne. Jest to potwierdzeniem faktu, który podlegał sprawdzeniu w kolejnych badaniach, że obszary wizualne muszą być u osób niewidomych wykorzystywane w inny sposób, niż do tej pory sądzono, że mogą one odczytywać sygnały dźwiękowe i somatosensoryczne. W tym badaniu po raz pierwszy stwierdzono, że może to również dotyczyć bodźców muzycznych. Badacze sugerują, że zdolności muzyczne oraz to, jak wiele biorąca udział w badaniu niewidoma jest w stanie opanować wyłącznie za pomocą słuchu i pamięci, zawdzięcza właśnie zaangażowaniu w procesy związane z muzyką dodatkowych obszarów mózgu.
Kolejny eksperyment miał na celu stwierdzenie, czy rzeczywiście wśród niewidomych można wskazać więcej osób ze słuchem absolutnym oraz czy charakterystyczne zachowanie się mózgu osób widzących ze słuchem absolutnym można zauważyć również u niewidomych posiadających tę zdolność.
W tym badaniu, które przeprowadził w roku 2004 Roy Hamilton, wzięło udział dwadzieścia jeden  osób (dziewięciu mężczyzn i dwanaście kobiet), którzy amatorsko lub profesjonalnie zajmowali się muzyką. Średnia wieku w grupie badanej wyniosła 47,4 lat. Wszystkie osoby były niewidome od urodzenia lub straciły wzrok przed 6. rokiem życia. Uczestnicy wypełnili kwestionariusz, zawierający pytania dotyczące różnych aspektów ich doświadczenia muzycznego, w tym posiadania przez nich słuchu absolutnego. Aż dwanaście osób zadeklarowało, że słyszy absolutnie. Aby potwierdzić informacje zdobyte od badanych, przeprowadzono dwa testy na słuch absolutny wśród tych, którzy zadeklarowali, że dysponują tą zdolnością, przy czym nie było możliwe przetestowanie wszystkich potencjalnych posiadaczy słuchu absolutnego i testom poddano 7 osób. Aby zostać uznanym za posiadacza słuchu absolutnego należało właściwie zidentyfikować 90% wysokości dźwięków w obu testach. Wszyscy badani, którzy wykonali zadania, udzielili odpowiedzi powyżej ustalonego progu.
Następnie grupę trzynastu niewidomych – ośmiu osób ze słuchem absolutnym (w tym siedmiu badanych wyżej wspomnianymi testami)) oraz pięciu bez słuchu absolutnego – poddano badaniom przy użyciu funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego (fMRI).
Jak już wspomniano, ponad połowa spośród badanych niewidomych zadeklarowała posiadanie zdolności do słyszenia absolutnego. Wyniki uzyskane w testach przez osoby niewidome należy uznać za imponujące, szczególnie porównując z rezultatami, jakie w identycznie przeprowadzonym teście uzyskały osoby widzące, spośród których tylko 21,6% posiadało słuch absolutny. Interesujący okazał się fakt, że niewidomi posiadacze słuchu absolutnego rozpoczynali swoją edukację muzyczną w wieku około 8 lat, to jest średnio o 3 lata później niż widzący. Badacze sugerują, że u osób niewidomych nie można mówić o występowaniu okresu krytycznego w kształtowaniu się zdolności do słyszenia absolutnego (za stwierdzeniem tym przemawia fakt, że niektóre osoby z dysfunkcją wzroku, słyszące absolutnie, rozpoczęły edukację muzyczną dopiero w późnym dzieciństwie lub w wieku dojrzewania). Wydaje się zatem, że nawet późne rozpoczęcie nauki muzyki przez niewidomych może przyczynić się do powstania zmian neurologicznych w mózgu, leżących u podstaw zdolności do słyszenia absolutnego.
Porównanie rezultatów uzyskanych dzięki obrazowaniu metodą rezonansu magnetycznego wskazało, że u osób niewidomych ze słuchem absolutnym nie zawsze występuje lewostronna asymetria mózgu, jaką obserwuje się u osób widzących posiadających tę zdolność. Nie jest ona zatem warunkiem determinującym ten rodzaj słuchu u niewidomych. Badacze zastrzegają jednak, że grupa może być zbyt mała, aby w pełni potwierdzić te dane. Ponadto wskazano na większą niż u widzących muzyków ze słuchem absolutnym asymetrię obszaru w mózgu zwanego planum temporale, będącego częścią kory mózgowej odpowiedzialną za postrzeganie mowy i dźwięków, stanowiącą skojarzeniowy obszar słuchowy. Asymetrii tej nie zaobserwowano u niewidomych muzyków nieposiadających słuchu absolutnego. Autorzy wysuwają hipotezę, że niewidomi używają do percepcji słuchowej obszarów odpowiedzialnych za kojarzenie wizualno-kategoryczne. Plastyczność mózgu i idąca za nią zmienność neurologiczna może zatem stanowić dla niewidomych duże ułatwienie w kształtowaniu się takich zdolności, jak słuch absolutny, jednakże mechanizmy przyczyniające się do powstania tej zdolności mogą się różnić od tych, które wpływają na jej powstawanie u osób widzących.
Inna grupa badaczy z udziałem Nadine Gaap kontynuowała kierunek rozpoczęty przez opisane wyżej eksperymenty. Celem było ustalenie, czy stwierdzona w nich aktywacja dodatkowych obszarów w mózgu występuje jedynie przy zadaniach związanych ze słyszeniem absolutnym, czy pojawia się również w innych sytuacjach. Naukowcy ci porównali za pomocą rezonansu magnetycznego aktywność mózgu podczas wykonywania testu na słuch absolutny oraz testu pamięciowego u dziewięciu wykształconych muzycznie widzących mężczyzn i jednego, również wykształconego, niewidomego.
Na podstawie przeprowadzonego funkcjonalnego obrazowania metodą rezonansu magnetycznego (fMRI) u niewidomego wykazano większą aktywność obszarów kojarzenia wizualnego, a także takich części mózgu, jak zakręty Heschla, stanowiących pierwszorzędowe pole słuchowe. Wbrew temu, co wcześniej sądzono, mózg niewidomego wykazał użycie mechanizmów kojarzenia wizualnego, a nie samych obszarów za nie odpowiedzialnych. W odniesieniu do poprzednich badań zasugerowano, że te obszary w mózgu osoby niewidomej, które otrzymują nową funkcję, przyjmują ją nie tylko w odniesieniu do zadań muzycznych, ale generalnie stają się użyteczne w innych procesach związanych ze słyszeniem. Biorąc pod uwagę fakt, że badany niewidomy rozpoczął naukę muzyki wcześniej niż stracił wzrok, badacze uznali, że potwierdza to teorię, iż regiony w mózgu odpowiedzialne za widzenie, zmieniając swoją funkcję i, stając się odpowiedzialne za przetwarzanie informacji dźwiękowych, mogą stanowić pomoc w kształtowaniu się słuchu absolutnego.
Mniej aktywny okazał się natomiast móżdżek, a aktywność ta została prawdopodobnie przekierowana do wspomnianych powyżej obszarów. Podczas, gdy u widzących posiadaczy słuchu absolutnego występuje swego rodzaju sieć, złożona między innymi z obszarów słuchowych i móżdżku, jak przypuszczają autorzy, u niewidomych te regiony są mniej aktywne, a kluczową rolę odgrywają obszary kojarzenia wizualnego. W związku z tym, że niewidomi mogą posłużyć się dodatkowymi regionami w mózgu do przetwarzania bodźców słuchowych, mają oni większe szanse na wytworzenie się słuchu absolutnego, a nawet na przedłużenie okresu krytycznego przy jego powstawaniu.

Kilka słów o moich badaniach

Jestem osobą niewidomą, a muzyka to dla mnie nie tylko pasja, lecz także obszar aktywności zawodowej, posiadam słuch absolutny. Studiując na Gdańskiej Akademii Muzycznej, poszukując interesującego zagadnienia do pracy licencjackiej, postanowiłam zgłębić temat słuchu absolutnego wśród niewidomych. Kwestia ta fascynowała mnie już od dawna, zauważyłam bowiem, że wśród moich znajomych słuch absolutny posiada znacznie więcej osób niewidomych niż widzących. To, co zaciekawiło mnie najbardziej, to czynniki sprawcze takiego stanu rzeczy. Chciałam także uzyskać odpowiedź na pytanie, jaki procent niewidomych posiada słuch absolutny. W moim badaniu wzięło udział trzydzieści osób niewidomych (dziewięć kobiet i dwudziestu jeden mężczyzn) w wieku od 12 do 38 lat. Dwadzieścioro sześcioro badanych były to osoby niewidome od urodzenia, a czworo straciło wzrok w późniejszym wieku. Spośród uczestników badania dwadzieścioro to całkowicie niewidomi, osiem osób posiadało poczucie światła, natomiast u dwóch osób zachowały się resztki wzroku. Sześcioro badanych wskazało, że występują u nich tzw. sprzężone niepełnosprawności. Aż czternaścioro badanych miało w rodzinie kogoś, kto zajmował się muzyką. Średni wiek rozpoczęcia edukacji muzycznej w badanej grupie wyniósł nieco powyżej 7 lat. Dziewięciu badanych uczyło się muzyki wyłącznie w ośrodkach dla niewidomych, dziewięciu w szkołach ogólnodostępnych wraz z osobami widzącymi, a jedenastu pobierało naukę w obu typach instytucji.
Badani zostali poddani testowi słuchu absolutnego autorstwa Diany Deutsch. Test składał się z trzydziestu sześciu dźwięków pochodzących z elektronicznego fortepianu, uszeregowanych w trzy serie. Zadanie polegało na podaniu nazwy odtwarzanych dźwięków. Aby zostać uznanym za osobę słyszącą absolutnie, należało poprawnie nazwać 80% wysokości, nie brano pod uwagę błędów półtonowych. Kolejnym etapem badania było wypełnienie kwestionariusza, który został stworzony z wykorzystaniem dostępnych narzędzi (formularze Google). Na kwestionariusz składało się dwadzieścia jeden pytań, które dotyczyły niepełnosprawności, miejsca muzyki w życiu rodzinnym, przebiegu edukacji muzycznej i wreszcie zdolności słuchowych osoby badanej. Pytania kwestionariusza zostały ułożone tak, aby uzyskać jak najpełniejszy obraz powstawania i kształtowania się absolutnego słyszenia u każdego z uczestników badania.
Po przeprowadzeniu testu na słuch absolutny podzieliłam moją grupę na trzy podgrupy według wyników uzyskanych w tym teście.
·        Pierwsza – posiadacze słuchu absolutnego (więcej niż 80% poprawnych odpowiedzi w teście) to czternaście osób. Prawie wszyscy przyporządkowani do tej grupy badani wskazali w kwestionariuszu, że w domu rodzinnym od wczesnego dzieciństwa obcowali z muzyką, a w przypadku kilku z nich był to kontakt dość intensywny. Osoby te w większości wypadków rozpoczęły naukę muzyki przed 7. rokiem życia.
·        Druga grupa to osoby, które udzieliły od 36 do 75% poprawnych odpowiedzi, przy czym błędy, które osoby te popełniały w teście to niewielkie, tzw. błędy półtonowe, co do których badacze absolutnego słyszenia nie mają jednomyślnej opinii. Część naukowców uważa bowiem, że takie pomyłki należy uznawać za odpowiedzi poprawne. Do tej grupy zaliczyłam osiem osób. Wszystkie one zadeklarowały posiadanie słuchu absolutnego. Również tutaj większość osób miała kontakt z muzyką od dzieciństwa, przy czym mniejsza była liczba badanych, u których kontakt ten był intensywny.
·        Trzecia grupa to osoby bez zdolności do absolutnego słyszenia. Znalazło się w niej osiem osób. Naukę muzyki rozpoczęły one później niż pozostali badani, bo dopiero po ukończeniu 8. roku życia. Co zaś do znaczenia muzyki w życiu rodzinnym oraz jakości kontaktu z muzyką, można na podstawie uzyskanych informacji stwierdzić, że były one podobne, jak u uczestników zakwalifikowanych do grupy drugiej.
Po zapoznaniu się z literaturą przedmiotu postawiłam następujące hipotezy badawcze:
1.      Wśród niewidomych większy niż wśród widzących jest procent osób posiadających słuch absolutny.
Hipoteza ta potwierdziła się w pełni. Na trzydziestu badanych aż czternastu (46,7%) zostało zakwalifikowanych jako posiadacze słuchu absolutnego, przy czym dziesięciu z nich nie popełniło żadnego błędu w identyfikacji słyszanych wysokości. Taki rezultat można uznać za imponujący, biorąc pod uwagę fakt, że słuch absolutny uznaje się za zdolność występującą niezwykle rzadko. Ze względu na niejednorodność stosowanych przez badaczy kryteriów, problem stanowi jednak jednoznaczne określenie, jak wiele jest osób dysponujących tym rodzajem słyszenia. Z tego powodu utrudnione staje się dokonywanie porównań pomiędzy wynikami poszczególnych eksperymentów. Oliver Vitouch podaje, że częstotliwość występowania tego rodzaju słuchu w populacji ogólnej, według różnych badaczy, waha się od 1:100000 do 1:1000, zaś dla profesjonalnych muzyków od 1:100 do 1:5. W badaniach Ken’ichi Miyazaki, Sylwii Makomaskiej i Andrzeja Rakowskiego wśród 250 studentów Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie jedynie 7% uznano za słyszących absolutnie. W związku z tym, że byli to studenci uczelni muzycznych, rezultat ten na pewno i tak był stosunkowo wysoki. Natomiast w badanej przeze mnie grupie znajdowały się osoby o bardzo zróżnicowanym poziomie wykształcenia muzycznego i wiedzy w tym zakresie.
2.      U niewidomych nie obserwuje się okresu krytycznego przy powstawaniu słuchu absolutnego.
Hipoteza ta nie potwierdziła się w pełni. Z analizy danych przedstawionych w kwestionariuszu przez uczestników badania wynika, że osoby zakwalifikowane do grupy posiadaczy słuchu absolutnego rozpoczęły edukację muzyczną w okolicach 7. roku życia, a więc mniej więcej w tym momencie, na który przypada tak zwany okres krytyczny w kształtowaniu się tej zdolności. Osoby nieposiadające predyspozycji do słyszenia absolutnego zaczęły uczyć się muzyki najpóźniej, średnio w okolicach 9. roku życia. Trudno jednak ocenić, na ile wyniki te odzwierciedlają rzeczywistą sytuację (nie pokrywają się bowiem z wnioskami wyprowadzonymi między innymi przez Roya Hamiltona), a na ile są efektem doboru konkretnych osób do badanej grupy. Z drugiej strony można zauważyć, że u wielu spośród uczestników słyszących absolutnie przejawy tej zdolności zaobserwowano już we wczesnym dzieciństwie, zanim rozpoczęli jeszcze formalną edukację muzyczną, co mogłoby sugerować, że predyspozycje do wykształcenia słuchu absolutnego u niewidomych mają charakter szczególny i mogą się pojawić niezależnie od tego, czy dana osoba podejmie naukę w szkole muzycznej czy też nie.
3.      Zdolność do słyszenia absolutnego u osób niewidomych nie jest zależna od ciągłej praktyki muzycznej.
Hipoteza ta potwierdziła się. Analizując studia przypadków poszczególnych badanych, można wskazać zarówno takie osoby ze słuchem absolutnym, które od wielu lat nieustannie zajmują się muzyką, jak i takie, które zarzuciły już praktykę w tej dziedzinie. Jest jednak faktem, że kilku badanych zadeklarowało, iż przez kilka lat nie mieli kontaktu z ćwiczeniami z zakresu kształcenia słuchu i właśnie to mogło stanowić przyczynę uzyskania przez nich nieco gorszych wyników, niż mogli się spodziewać. Trudno jednak zweryfikować, czy czynnik ten miał rzeczywiście wpływ na wyniki uzyskane przez nich podczas badań.
4.      Zdolność do absolutnego słyszenia u osób niewidomych nie zależy w sposób bezpośredni od czasu trwania edukacji muzycznej.
Hipoteza ta również się potwierdziła. Nie widać związku między tym, jak długo poszczególni badani uczyli się muzyki, a tym czy posiadają słuch absolutny. Pojawia się nawet przypadek osoby, która tak naprawdę nigdy nie podjęła edukacji muzycznej, a nazwy dźwięków poznała w wieku 21 lat (badany zidentyfikował 88,9% dyktowanych dźwięków). Również kilku innych uczestników badania uczyło się muzyki bardzo krótko. Można jednak wskazać przypadki osób, które pomimo kilkunastu lat nauki w szkole muzycznej nie nabyły zdolności do słyszenia absolutnego.
5.      Środowisko rodzinne i obcowanie z muzyką od wczesnego dzieciństwa mogą być czynnikami wpływającymi bezpośrednio na wykształcenie się słuchu absolutnego u niewidomych.
Hipoteza ta również się potwierdziła, choć wpływ takich czynników jest trudny do zmierzenia i jednoznacznej oceny. Dokonując jednak próby analizy tego, jak silne było oddziaływanie środowiska rodzinnego, można zauważyć, że w grupie posiadaczy słuchu absolutnego kontakt z muzyką był na ogół intensywny lub bardzo intensywny. Na tej podstawie można wnioskować, że środowisko rodzinne ma pewien wpływ na badane tu zjawisko, jednak nie jest to główny czynnik je warunkujący. Tak samo zatem, jak dzieje się to w przypadku osób widzących, środowisko rodzinne i dzieciństwo bogate w doświadczenia muzyczne mogą być czynnikami pomocnymi, jednak nie stanowią koniecznego warunku dla osiągnięcia przez dziecko wysokiego poziomu w dziedzinie słuchu muzycznego.
Podsumowując można stwierdzić, że spośród przyjętych hipotez badawczych w pełni nie potwierdziła się jedna, dotycząca braku występowania u niewidomych okresu krytycznego w powstawaniu zdolności do absolutnego słyszenia. Badanie potwierdziło zasadność pozostałych hipotez. Z ich interpretacji wynika, że jedynym czynnikiem, który może mieć znaczący wpływ na słyszenie osoby niewidomej, jest intensywny kontakt z muzyką w dzieciństwie. Inne omawiane tu czynniki pozostają bez związku ze zdolnościami słuchowymi osób z dysfunkcją wzroku. Wynika stąd, że niewidomi, niezależnie od uwarunkowań zewnętrznych, prawdopodobnie dzięki wyjątkowej wrażliwości słuchowej, mają większe predyspozycje do słyszenia absolutnego i to właśnie dzięki temu odsetek niewidomych słyszących absolutnie jest o tyle większy niż wśród osób widzących.
Z moich badań moich wynika, że niewidomi posiadacze słuchu absolutnego, w jego najpełniejszej formie, zaczynają muzyczną edukację w okolicach 7. roku życia, czyli wcześniej niż ci, u których nie wykształciła się ta zdolność, a zatem, wbrew wcześniejszym założeniom, także u osób niewidomych widoczna jest korelacja między wiekiem rozpoczęcia edukacji muzycznej a stopniem rozwoju zdolności słuchowych. Być może dalsze badania oparte na większych próbach, pozwolą na dokonanie bardziej wiarygodnych ustaleń w tym względzie.
Z uwagi na to, że badana grupa, pod pewnymi względami, okazała się zbyt mało zróżnicowana, nie było możliwe określenie, jaki wpływ na poddane analizie zjawisko mają czynniki związane z samą niepełnosprawnością wzroku. Wśród badanych znalazło się niewiele osób, u których zaburzenia zmysłu wzroku pojawiły się po urodzeniu, trudno zatem na tej podstawie określić, czy wiek utraty wzroku ma znaczenie przy powstawaniu słuchu absolutnego. Biorąc pod uwagę wyniki testu przeprowadzonego przez Catherine Van, dotyczącego słuchu wysokościowego, kategoryzacji barwy oraz pamięci wysokości, w którym w większości zadań najlepiej poradzili sobie niewidomi od urodzenia, a osoby ociemniałe na późniejszym etapie życia uzyskały wyniki zbliżone do grupy kontrolnej , można założyć, że rzeczywiście największe szanse na wykształcenie słuchu absolutnego mają ci, którzy od samego początku pozbawieni są bodźców wzrokowych. Analizując uzyskane przeze mnie wyniki, można zauważyć, że w grupie posiadaczy pełnego słuchu absolutnego nie znalazł się nikt, kogo można by uznać za ociemniałego, z drugiej strony trzeba jednak powiedzieć, że proporcja uczestników ociemniałych w grupie badanej jest zbyt mała, aby tego typu porównania były w pełni uprawomocnione. Podobnie zbyt mały odsetek osób słabowidzących, przy znacznej przewadze całkowicie niewidomych, sprawił, że niemożliwe stało się ustalenie korelacji między zdolnością do absolutnego słyszenia a stopniem niepełnosprawności wzroku.
Jeśli przyjąć, że ani czas trwania muzycznej edukacji, ani ciągła praktyka muzyczna nie są w żaden sposób związane z posiadaniem słuchu absolutnego przez niewidomych, interesujące staje się znalezienie odpowiedzi na pytanie, co jest rzeczywiście najważniejszym powodem tak imponującej ilości słyszących absolutnie w branej pod uwagę grupie. Wydaje się, że osoby niewidome wykazują się szczególną wrażliwością słuchową, tak właśnie są stereotypowo postrzegane i jest w tym twierdzeniu sporo prawdy. Wrażliwość ta występuje u dzieci niewidomych już od najmłodszych lat, co jest niezwykle pomocne w powstawaniu słuchu absolutnego, o czym świadczy fakt, że większość niewidomych obserwuje u siebie przejawy tego rodzaju słyszenia odkąd pamięta.
Analizując dostępne źródła oraz biorąc pod uwagę, w jakim kierunku idą badania nad słuchem absolutnym u niewidomych, można stwierdzić, że czynnikiem o bardzo dużym znaczeniu są uwarunkowania neurologiczne, a konkretnie zaangażowanie obszarów wizualnych, przejmujących funkcje słuchowe. Dzięki temu niewidomi uzyskują nowe możliwości – dysponując dodatkowymi regionami odpowiedzialnymi za słyszenie mają większe szanse, by rozwinęły się u nich lepsze zdolności słuchowe. Specjalne warunki rozwoju mózgu zostały stwierdzone również u widzących posiadaczy słuchu absolutnego. W roku 2011 Psyche Loui wykazała, że osoby słyszące absolutnie posiadają w mózgu dodatkowe połączenia, które mogą stać się wymaganiem wstępnym dla wytworzenia się tej zdolności, choć autorka wskazuje również na konieczność wczesnego rozpoczęcia edukacji muzycznej. Inaczej mówiąc, jej zdaniem na powstawanie słuchu absolutnego mają wpływ zarówno wrodzone predyspozycje, jak i czynniki środowiskowe. Posiadacze słuchu absolutnego stanowią grupę unikatową pod względem właściwości struktury mózgu, a zwiększona ilość materii białej powstaje jako rezultat wczesnego rozpoczęcia kształcenia muzycznego.
Naukowcy z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, którzy porównali skuteczność kilkutygodniowego treningu słuchowego i muzycznego u dzieci i młodzieży z dysfunkcją wzroku oraz jego wpływ na zadania z zakresu percepcji słuchowej, twierdzą, że trening muzyczny przynosi najlepsze rezultaty u dzieci z dysfunkcją wzroku mniej więcej do 11. roku życia.
Ponieważ  muzyka jest najprzystępniejszą dziedziną sztuki dostępną niewidomym, a brak wzroku najprawdopodobniej sprzyja powstawaniu większych niż u osób widzących predyspozycji do tego rodzaju aktywności, wydaje się, że warto w procesie rehabilitacji i kształcenia tej grupy dzieci położyć szczególny nacisk na edukację muzyczną. Jak twierdzi Wanda Szuman, muzyka może doskonale spełniać rolę czynnika integrującego i uspołeczniającego już małe dzieci niewidome.
Korzystne działanie ma słuchanie takiej muzyki, która pobudza dziecko niewidome do aktywności ruchowych. Warto zapewniać mu kontakt z różnego rodzaju instrumentami, szczególnie przydatne są tu wszelkiego rodzaju perkusjonalia, a także instrumenty melodyczne, które motywują dzieci ze słuchem muzycznym do wygrywania melodii. Próby, które dziecko podejmuje, aby wydobyć dźwięk z instrumentu, oraz to, że wsłuchuje się w jego brzmienie, może być przesłanką, że należałoby rozpocząć systematyczną naukę muzyki. Jednocześnie nie należy zakładać, że każde dziecko z dysfunkcją wzroku będzie miało predyspozycje do zajmowania się muzyką, na co dowodem mogą być rezultaty badań Eweliny Jutrzyny, w których dzieci niewidome nie wykazały specjalnych uzdolnień muzycznych, zdobywając w testach wyniki bardzo przeciętne. Nie zmienia to faktu, że wśród niewidomych można znaleźć wiele osób ze zdolnościami muzycznymi, dla których ta dziedzina sztuki stanowi niezwykle istotny element życia, czego dowodzi w obu swoich publikacjach Adam Ockelford. Dlatego tak ważne wydaje się, aby ten potencjał był zauważany odpowiednio wcześnie i w miarę możliwości właściwie wykorzystywany i rozwijany. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że jeśli dziecko niewidome będzie od początku w szczególny sposób fascynowało się bodźcami muzycznymi, to rozwiną się u niego wyjątkowe zdolności słuchowe, w tym zdolność do słyszenia absolutnego.

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top