Z każdym rokiem dostępność zyskuje na znaczeniu. Choć wiele jeszcze jest do zrobienia, to największe firmy z branży technologicznej, lepiej lub gorzej dbają o dostęp do swoich rozwiązań w niestandardowy sposób. Zyskują na tym osoby niewidome i słabowidzące, gdyż rozmaite aplikacje, usługi, a nawet szerzej – systemy operacyjne stają się coraz łatwiejsze w użytkowaniu z technologiami asystującymi, wbudowanymi i zewnętrznymi. To chyba w ogóle pierwszy rok, odkąd piszę podsumowania, w którym nie wydarzyło się moim zdaniem nic spektakularnego w omawianej dziedzinie. Działo się wbrew pozorom niemało, ale wszystkie wprowadzane na rynek nowości były tylko kontynuacją, którą można, sprowadzając do wspólnego mianownika, opisać jako rozwój drogich i często coraz bardziej niepraktycznych rozwiązań. Ponarzekać można by też na firmy mainstreamowe. Tam z kolei ze wdrażaniem dostępności bywa różnie. Jest coraz lepiej, ale często coraz mniej dokładnie i nie zawsze przewidywalnie (przykład Apple’a, Facebooka i Twittera). W dalszej części artykułu po kolei przeanalizuję poszczególne gałęzie rynku tyflotechnologicznego.

Czytniki ekranu

Tu kluczowym wydarzeniem będzie koniec rozwoju Window-Eyes, ale nim do tego przejdę, skupię się na omówieniu zmian w darmowym screenreaderze, który jeszcze bardziej zyskuje na znaczeniu.

NVDA w 2017 r.

NVDA to już taki pewnik. Program pomimo spekulacji malkontentów o jego możliwym niedofinansowaniu, dalej się rozwija. Może już nie tak mocno jak wcześniej, ale też nie można powiedzieć, że wprowadzane nowości są mało istotne.
Na uwagę zasługuje przede wszystkim coraz lepsza praca z systemem Windows 10 (w tym przeglądarką Edge i ekranami dotykowymi), co ze względu na spore zmiany technologiczne czynione przez Microsoft pod systemową maską, bywa często trudne.
Ulepszenia objęły też MS Office, z którym praca za pomocą NVDA staje się coraz bardziej płynna. Sam zaś screenreader opcjonalnie pozwala z wersji na wersję odczytywać coraz więcej rozlicznych informacji przydatnych przy edycji i nawigacji po dokumentach.
Co ważne, NVDA może korzystać z infrastruktury dostępnościowej Windows 10, dzięki czemu zyskujemy dostęp do systemowych głosów Microsoftu oraz do mechanizmu OCR, z którym NVDA też działa.
Podobnie rzecz się ma z przeglądarkami Firefox i Chrome. Mechanizm działania tych aplikacji ulega częstym zmianom, co sprawia, że NVDA nie zawsze nadąża za ich rozwojem (ostatnie problemy z Mozilla Firefox), niemniej postęp w obsłudze szczególnie złożonych dynamicznych stron internetowych z NVDA jest zauważalny.
Wraz z NVDA stał się w końcu dostępny Kindle for PC. Szkoda tylko, że dostęp, tzn. pełna nawigacja po książkach na sposób znany z przeglądarek i dokumentów, dotyczy tylko książek zakupionych bezpośrednio w Amazon i zsynchronizowanych z naszą amazonową półką, a nie plików Mobi z innych księgarni, które także można otwierać w Kindle’a for PC. Niestety sam Kindle for PC w ciągu ostatnich kilku lat nie był aktualizowany i kto wie, jakie wobec niego plany ma tak naprawdę Amazon. Zaczęły się również prace nad implementacją dostępnych treści matematycznych, jeżeli autor publikacji zamieszczonej w Kindle Store, odpowiednio ją przygotował. Znów to bariera dla polskich czytelników, choć akurat zagraniczne publikacje zawierające treści matematyczne dla specjalistów posługujących się językiem angielskim będą zrozumiałe. Przeszkodą może być z pewnością kwestia używania różnych notacji matematycznych: tam NemethCode, u nas Ephesera.
Zadowoleni też mogą być użytkownicy urządzeń brajlowskich. Chciałoby się powiedzieć: lepiej późno, niż wcale. NVDA w końcu pozwala na pisanie za pomocą klawiatury monitora brajlowskiego, lepiej prezentuje informacje na wyświetlaczach brajlowskich, pozwala na wyłączenie hałaśliwego i pulsującego sygnalizowania kursora.

JAWS for Windows w 2017 r.

Od roku 2017 JAWS będzie numerowany w oparciu o rok, w którym jest sprzedawany. W tym momencie (koniec 2017 r.) najnowsza wersja JAWS-a to 2018 (nie mylić z poprzednią wersją sprzedawaną jako JAWS 18), a jesienią 2018 roku pojawi się JAWS 2019. Tak więc pod koniec roku publikowany będzie JAWS na rok następny.
Poza tym najnowszy JAWS przyniósł istotne, ale nieznaczne innowacje. Mam na myśli szereg ulepszeń w obsłudze Windows 10 (w tym głosów systemowych i wstępnie Microsoft Edge), aplikacji i dynamicznych stron WWW opartych o HTML5 i znaczniki ARIA, ekranów dotykowych, lepszego wykrywania języka na stronach WWW i innych.
Wspomnę jeszcze o rozwoju JAWS-owego OCR (Optyczne Rozpoznawanie Znaków), która pozwala nam czytać tekst z niedostępnych dokumentów PDF otwartych w Adobe Reader albo tekst obrazów na ekranie i która też rozpoznaje teraz pliki obrazów oraz obrazów pozyskiwanych za pomocą czytającej kamery Freedom Scientific’s PEARL® lub ze skanerów płaskich.

Koniec Window-Eyes

W 2014 roku doszło do połączenia firm GWMicro i AiSquared, dzięki czemu powstał program powiększająco-udźwiękawiający ZoomText Fusion – łączący cechy jednego z najlepszych programów powiększających (ZoomText) z profesjonalnym programem odczytu ekranu Window-Eyes. Nie sprawdziły się przy tym pogłoski o dalszym zacieśnianiu współpracy GWMicro z Microsoftem. Skończyło się na Window-Eyes for Office, a z planów, a może tylko nadziei użytkowników Window-Eyes na włączenie go do systemu Windows (zamiast, albo obok Narratora) nic nie wyszło.
W 2016 roku, aby lepiej wspierać, a tak naprawdę lepiej radzić sobie na trudnym rynku technologii asystujących, firmy AiSquared, Freedom Scientific i Optelec utworzyły wspólne konsorcjum VFO. Wtedy już raczej było wiadomo, co stanie się z programem Window-Eyes. Została podjęta decyzja o zaprzestaniu jego rozwoju. Trudno się temu dziwić. Window-Eyes z wersji na wersję, mimo szczerych chęci GWMicro, był coraz mniej stabilny, coraz bardziej ociężały. Nie nadążał za nowymi przeglądarkami i aplikacjami, a łatanie dziur w postaci rozlicznych aktualizacji i dodatków, które pozwalały na wykorzystanie niektórych funkcji, a w innych czytnikach ekranu implementowane były od razu, potęgowało trudności w lokalizacji programu i wsparciu jego użytkowników.
Wszystkim posiadaczom licencji Window-Eyes producent zaoferował do końca 2017 r. darmową migrację do JAWS-a 18. Mimo wszystko szkoda Window-Eyesa. To dla części jego wieloletnich użytkowników duża strata.
Tym sposobem na rynku ostały się tylko dwa duże czytniki ekranu dla Windows: płatny JAWS i darmowy NVDA. Zobaczymy, jak, w obliczu braku konkurencji i rosnącej liczby użytkowników, którym NVDA w zupełności wystarcza do pracy, będzie się teraz rozwijał drogi JAWS.

VoiceOver w MacOS High Sierra

W wypadku wbudowanych rozwiązań Apple’a nie można w tym roku mówić o jakiejś rewolucji. VoiceOver w systemie High Sierra działa dobrze, chociaż można zauważyć nieznaczne spowolnienie w Safari, tak jakby podczas szybkiego przeglądania stron VoiceOver nie nadążał za przesuwanym kursorem. Zapowiadane opisywanie grafik nie chce jakoś działać. Cieszy systemowe wsparcie dla nawigacji po plikach PDF, pod warunkiem, że pliki zostały dobrze przygotowane pod kontem dostępności. Znacznie ulepszona też została funkcja Zoom, przydatna osobom słabowidzącym.

IOS 11

Niestety najnowszy mobilny system Apple’a – choć wciąż bardzo dobrze dostępny, nie ustrzegł się przed błędami i problemami z dostępnością. Są to rzeczy na tyle szczegółowe i występujące na szczęście w ściśle określonych sytuacjach, że nie będę ich tutaj wyliczał.
Z kolei zapowiadane nowości przyniosły pewne rozczarowanie. Lepsze rozpoznawanie osób i kontekstu na zdjęciach nie chce działać i w ogóle trudniej teraz dowiedzieć się, co jest na zdjęciu. Opisy nie są odczytywane od razu w Albumach, a dopiero po otwarciu zdjęcia i dotknięciu go trzema palcami. Czyżby było to działanie zamierzone? Tak samo rozpoznawanie tekstu na zdjęciach. Mało komu działa, a jeśli już, to w języku angielskim. Ponadto na uwagę zasługuje: obsługa otagowanych plików PDF, możliwość przypisywania własnych poleceń do monitorów brajlowskich, inspektor dostępności wbudowany w XCode, lepsze opcje ustawień kolorystyki, lupa i przycisk dostępności w Centrum sterowania.

Ciekawe aplikacje

Na tym polu, jak zwykle dzieje się i dobrze, i źle. Zadowoleni na pewno mogą być użytkownicy rozmaitych aplikacji nawigacyjnych i ułatwiających życie, a w szczególności rozwiązań firmy Transition Technologies.
Seeing Assistant Move lepiej wspiera bazy OSM i zawiera rozliczne usprawnienia ułatwiające nawigację. Z kolei Seeing Assistant Home nauczył się znacznie lepiej i prościej rozpoznawać kody kreskowe i QR. Lepiej też działa w nim lupa. Obie aplikacje doczekały się licznych poprawek i kilku nowych wersji. Rozwijają się podobnie w obu systemach: IOS i androidzie, a nawet w tym ostatnim Seeing Assistant Move rozwijał się jakby szybciej.
Odnotować muszę jeszcze pojawienie się Loadstone GPS dla iOS, co dla jego zwolenników będzie dobrą informacją. Aplikacja jest niestety dosyć droga i bez wcześniejszej konfiguracji trudna w obsłudze.
Pewnym zaskoczeniem była premiera aplikacji EasyReader firmy Dolphin. To odtwarzacz DAISY on-line, dostępny na oba systemy mobilne: iOS i Android. Program występuje w polskiej wersji językowej. Na szczęście bardzo dobrze działa z naszym polskim serwisem bibliotecznym On-line DZDN.
Na uwagę zasługuje nowa wersja Lire 3.0. Aplikacja działa znacznie lepiej, posiada nieco przebudowany interfejs, integruje się z różnymi usługami synchronizacji i działa w oparciu o iCloud, lepiej współpracuje z VoiceOverem, szybciej wczytuje kanały RSS, ale niestety na starszych urządzeniach ma problemy z uruchamianiem, co kończy się zamknięciem aplikacji.
Wreszcie wypada bodaj krótko wspomnieć o WhatsAppie. Ten popularny komunikator, po pewnych kłopotach w zakresie zapewnienia dostępności, z wersji na wersję robi się coraz bardziej przyjazny dla użytkowników VoiceOvera. To samo dotyczy aplikacji Allegro.

Nowości Android 7 i 8 oraz TalkBack

Android i TalkBack przez cały czas się rozwijają. Szkoda tylko, że tak powoli i że dotyczy to przede wszystkim nowych urządzeń. TalkBack m.in. pozwala teraz na niezależną od innych mediów regulację głośności, automatycznie może zmienić język czytanego tekstu, lepiej pracuje z mobilnym Chrome, lepiej też współpracuje z klawiaturami mobilnymi, pozwala na przypisywanie gestów do czytnika linii papilarnych. Bardziej zostały też wyeksponowane opcje dostępności, pośród których na uwagę zasługuję przycisk „Dostępność, umieszczony na stałe, możliwość włączenia TalkBacka poprzez naciśnięcie klawiszy głośności i funkcja „Selective Speak” – czytaj wszystko.. Do tego sama obsługa gestów jest jakby lżejsza i szybsza. Trochę więc tych zmian było. Szkoda, że konkurencyjne rozwiązania, tj. Voice Assistant Samsunga i Shine Plus praktycznie w ogóle przestały się rozwijać.
Francuska firma Kapsys zaprezentowała drugą wersję swojego telefonu dla niewidomych – SmartVision. Telefon, prócz wyświetlacza dotykowego, zaopatrzony jest w klawiaturę numeryczną, tak więc jego obsługa po części może komuś przypominać starego Symbiana. Poprawione zostały parametry telefonu, oprogramowanie specjalistyczne (w tym mapy, rozpoznawanie kolorów, odtwarzacz audiobooków itp.), ale najważniejszą informacją jest w końcu nowy Android na pokładzie, nie najnowszy, ale wersja 6.0. To znacznie lepiej, niż poprzednio, gdy za pracę SmartVision odpowiadała wersja 4.3. SmartVision jest drogi i cenowo zbliżony do iPhone’a czy zaawansowanego smartfona z Androidem. Trudno mi powiedzieć, jak on działa, czy jest za co płacić i czy można go komuś polecać.

Urządzenia brajlowskie

W zakresie rozwoju monitorów-notatników brajlowskich poprzedni rok był na tyle obfity w różne nowości, że dopiero teraz można o nich pisać coś więcej, niż zamieszczać jedynie suche specyfikacje. Niestety, choć można pisać, nie ma chyba aż tak o czym. Na pewno dobrze, że rozmaite urządzenia brajlowskie są na rynku, że są coraz tańsze, lepsze i występują również w Polsce. Mamy na tym polu na prawdę dużą konkurencję i rozmaitość technologii. Z drugiej strony w praktyce się okazuje, że prezentowane nowości nie zawsze działają dobrze, albo są zbyt drogie, albo nie ma ich w Polsce.
Najstabilniejszą pozycję i dobrą renomę ma chyba BrailleNote Touch firmy HumanWare. Notatnik dostępny jest w Polsce, również w tańszej – mniejszej 18-znakowej wersji. Zaprezentowany również jeszcze w zeszłym roku ElBraille jest co prawda w ofercie firmy Altix, ale jakoś więcej o nim nie słychać. Zagraniczne strony, poza Freedomem, nie były skore do pogłębionych testów. Mimo ciekawej koncepcji ElBraille ma chyba za słabe parametry. I chociaż została zapowiedziana jego nowa szybsza wersja, a do tego mówiło się o integracji ElBraille’a z Focusem 40, to chyba ostatecznie nic takiego nie miało miejsca.
Na rynku pojawił się BrailleSense Polaris firmy HIMS, czyli odpowiedź Koreańczyków na wcześniej prezentowane notatniki brajlowskie, a zarazem uwspółcześniona wersja popularnego Braille Sense’a. Notatnik jest drogi, gdyż na razie występuje tylko w wersji 32-znakowej. Oparty jest na Androidzie, zawiera wszystkie najlepsze aplikacje wewnętrzne znane ze starego notatnika, ale też daje dzięki klawiaturze i niewielkiemu gładzikowi dotykowemu dostęp do Androida. Całość, jeżeli wziąć pod uwagę specyfikację i pomysł, brzmi znakomicie. Szkoda tylko, że pierwsze zagraniczne testy są bardzo niepokojące. Urządzenie ma ponoć działać niestabilnie. To ogromna szkoda i oby Producent problemy naprawił jak najszybciej. Na razie BrailleSense’a nie kupimy w Polsce. Trwają prace nad jego lokalizacją.
Na rynku pojawił się też nowy mały monitor brajlowski z funkcjami notatnika, czyli 16-znakowy Actilino firmy Handy Tech. Posiada wszystkie unikalne cechy urządzeń Help Tech (wcześniej handy Tech) tj.: wklęsłe moduły brajlowskie, automatyczne przewijanie wyświetlanego tekstu zsynchronizowane z pozycją palca na modułach brajlowskich, przywoływanie kursora poprzez mocniejsze przyciśnięcie punktów brajlowskich (Active Touch Controll).
Niespodziewanie zadebiutował w drugiej połowie roku Focus 40 Blue 5 generacji.
To sztandarowy monitor brajlowski Freedomu. Tym razem ponoć w lepszej – w końcu metalowej obudowie, zabezpieczony w razie upadków, z portem USB C (jakoś przemyślnie osłoniętym( i możliwością przełączania jego pracy poprzez BlueTooth na kilka sparowanych urządzeń. to ostatnie robi się już niemal, jakkolwiek różnie realizowanym, ale jednak standardem. Natomiast USB C w urządzeniach brajlowskich pojawia się po raz pierwszy.
Polskie linijki brajlowskie też mają się dobrze. BraillePen Touch 14, za granicą znany jako Brailliant 14, to owoc ścisłej współpracy firmy Harpo z firmą HumanWare, która promuje i sprzedaje urządzenie „na zewnątrz”.
BraillePen 14 technologicznie kontynuuje linię BraillePena Touch, tak więc prócz 14-znakowego wyświetlacza brajlowskiego, zaopatrzony został w czujniki dotykowe, które zastąpiły klawisze przywoływania kursora. Dzięki temu, zdaniem producenta, lepiej, szybciej się czyta i nawiguje. Ponadto do dyspozycji dostajemy notatnik, zegar i stoper.
Drugie z urządzeń wytwarzanych w Polsce to notatnik z klawiaturą brajlowską o nazwie, kiedyś Kajetek, a teraz IBAI.
W tym roku nacisk położony został na obsługę za pomocą notatnika kilku urządzeń zewnętrznych, oczywiście za pośrednictwem BlueTootha. Możemy przełączać się pomiędzy IPhone’em lub IPadem, komputerem z Windows, urządzeniem z Androidem i w reszcie korzystać z samego notatnika. Wszystko to zrobimy pod warunkiem, że zapamiętamy bardzo dużo brajlowskich kombinacji, które służą do obsługi IOS, Androida, Windows i samego Kajetka, przy czym producent robi dużo, by pracę z nim uczynić jak najbardziej efektywną, prostą i przyjemną.
Sam EBAI doczekał się ponadto (w końcu) obsługi plików DOCX oraz E-Pub, co sprawia, że jest to wysokiej klasy odtwarzacz DAISY z wieloraką i rozbudowaną nawigacją po książkach, długim czasem pracy na jednym ładowaniu i donośnym głośnikiem, jak na nieduże płaskie urządzenie. Przypominam jednak, że obsłużymy je tylko korzystając z poleceń brajlowskich, czyli ośmiopunktu, co nie każdemu odpowiada i nie zawsze bywa komfortowe.

Odtwarzacze książek

W 2017 r. rynek tych urządzeń w zasadzie prawie w ogóle przestał się rozwijać. Chociaż dalej uważam, że w pewnych sytuacjach korzystanie z urządzeń wąskospecjalizowanych może mieć sens, to zdaję sobie sprawę, że z każdym następnym rokiem będą one coraz bardziej marginalizowane. Przyczyni się do tego, jak sądzę, popularny darmowy odtwarzacz Dolphin EasyReader, dostępny dla systemu iOS i Android, o czym pisałem wyżej. Kolejna bariera, w postaci dostępu do specjalnie przygotowanych zasobów bibliotecznych, została tym samym przełamana.
Jedyną tegoroczną nowością pośród odtwarzaczy DAISY jest druga wersja odtwarzacza Orion, w Polsce sprzedawana jako Orion E.C.E. Zastąpił on starego Oriona, od którego różni się obecnością Wi-Fi, dostępem do DAISY on-line, podcastów i radia internetowego, a do tego ma slot na kartę SD, a nie Micro SD i jest większy od poprzednika, co przekłada się na dłuższy – bo 10-godzinny czas pracy na akumulatorze. Co ważne, Orion E.C.E. kosztuje niemal tyle, co poprzednik, czyli troszkę ponad 1300 zł.

Urządzenia wspomagające nawigację pieszą

Również ten rynek zdominowany został przede wszystkim przez aplikacje obecne na smartfonach. Wśród urządzeń wspomagających orientację zaszły w tym roku pewne zmiany.
Dawny Navigator firmy Migraf to teraz navTraceOne. Zmienił się jego dystrybutor, to już nie Altix, a Harpo. Urządzenie właściwie powiela to, co już było prezentowane na spotkaniach Reha kilka lat temu. Do rąk dostajemy NavTraceOne’a o poprawionej klawiaturze i uproszczonym menu, co ma wpłynąć na jego lepszą obsługę. Sprzętowo to czuły odbiornik GPS, mapy Here, nawigacja oparta również na swoich tworzonych punktach, sterowanie głosowe, wielojęzyczna synteza, zegar, terminarz i odtwarzacz audiobooków. Niestety nie mam konkretnych informacji, jak urządzenie przyjęło się wśród zainteresowanych.
Nieco podobnie do navTraceOne’a ma działać nowa nawigacja firmy HumanWare, czyli Victor Reader Trek. Tak, tak. Można powiedzieć, że popularny odtwarzacz DAISY Victor Reader Stream został połączony z nawigacją Trekker Breeze. Victor Reader Trek, poza standardowymi funkcjami odtwarzania audiobooków i plików DAISY on-line, posiada teraz BlueTooth’a i funkcje znane z poprzedniej nawigacji. Wykorzystywane mapy TomTom mają zapewnić dobre działanie, co z pewnością akurat w USA nie będzie stanowiło problemu. Nie wiadomo, czy Victor Reader Trek będzie dostępny w Polsce, tym bardziej że Harpo – firma skądinąd bardzo dobrze współpracująca z HumanWare’em ma już w swojej ofercie polską nawigację, o której pisałem powyżej.

Na koniec

Niby wszystko jest wciąż po staremu, o czym świadczy objętość niniejszego artykułu. Gdy jednak myślę o tegorocznych nowościach, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że za oferowane drobiazgi przyjdzie nam zapłacić nieadekwatnie wysoką cenę. Wiem, było tak zawsze. To prawda, ale od jakiegoś czasu już zupełnie prawie nic się nie dzieje. Wprowadzane na rynek notatniki brajlowskie często działają nie tak stabilnie, jak miały i powinny, płatny JAWS stara się nadążyć za otaczającą go windowsowo-internetową rzeczywistością, a dedykowane klientom z niepełnosprawnościami odtwarzacze DAISY i urządzenia wspomagające nawigację przetrwają tylko jako produkty coraz bardziej niszowe, przeznaczone dla wciąż kurczącej się grupy odbiorców.
Pocieszające może być to, że iPhone’y oraz niezłej klasy telefony z Androidem robią się coraz tańsze. Szereg istotnych usług i aplikacji (rozwiązania Microsoft, Transition Technologies, KNFB Reader, BeMyEyes i inne) rozwija się równolegle na obu mobilnych systemach operacyjnych. NVDA z roku na rok działa coraz lepiej. Sam Windows 10 i Narrator pod kontem dostępności też cały czas się rozwijają, wciąż nie tak, jak można by oczekiwać, ale z roku na rok można zaobserwować spory postęp. Oby tylko konkurencyjny VoiceOver w MacOS nie przestał się rozwijać i był mimo wszystko bardziej stabilny.
Wiele też ostatnio się mówi o możliwościach asystentów głosowych: Siri, Google Home, Amazon Alexa czy też Cortana Microsoftu. Wiele z tych usług działa lepiej lub gorzej przy użyciu dedykowanych głośników, które stanowią element tzw. Inteligentnego domu i dają dostęp do muzyki, radia, innych multimediów, świata zakupów, wiedzy i rozrywki. Niestety z ich potencjału na razie praktycznie nie możemy skorzystać w języku polskim i w Polsce. To wielki problem i kłopot za razem. Nie sprawdziły się prognozy o ekspansji tych usług również na języki i kraje mniej popularne. Z pewnością stopniowo różnice będą się zacierać, ale wygląda na to, że nie tak szybko, jak jeszcze niedawno myśleliśmy. Ważne jednak, że i te urządzenia są też coraz lepiej dostępne. Sama ich obsługa poprzez rozmowę z urządzeniem wydaje się czymś stworzonym w sam raz dla osób niewidomych i słabowidzących. Pomijam teraz kwestię, na ile taka komunikacja i usługi ostatecznie przyjmą się na rynku.
Pozostaje mieć nadzieję, że kolejny rok nie spowoduje zniknięcia istotnych dla nas usług i technologii, a te uniwersalnie pomyślane, będą konsekwentnie rozwijane

Partnerzy

 Fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego                     Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych

Back to top